Dodaj do ulubionych

Jeszcze o szkole pana Jopka

    • Gość: przerażona Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: 83.143.165.* 29.09.10, 19:02
      zapisałam mojego syna do tej szkoły kiedy miał rok i we wrześniu ma iść do szkoły ale jak czytam te wszyskie wpisy mam bardzo mieszane uczucia. czy może mi Pani polecic szkołe którą po szkole Jopka ukończył Pani syn .
      • Gość: matka z 1 postu Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.chello.pl 01.10.10, 19:44
        Szkoła STO na Mokotowie, na Puławskiej. Uczy w niej genialny polonista Staszek Dudka. W zasadzie większość szkół STO jest dobrych i wartych polecenia, ale....przeglądając spis nauczycieli znalazłam - w róznych szkołach- 4 uczących kiedyś u p. Jopka i nie byli to dobrzy nauczyciele, więc boję się, że coś się zmieniło.
        Szkoły żyją, trwają migracje nauczycieli, gdy Pani syn pójdzie do zerówki, mój ukończy III rok studiów, tak więc szkoła polecona przeze mnie może nie być już taka sama.
        Radzę przyjrzeć się szkole na Świętojerskiej i wyrobić sobie o niej zdanie. Lista pytań jest w całym wątku. Uważam, że rzetelna odpowiedź na każde Pani pytanie pozwoli Pani wyrobić sobie zdanie czy chce Pani ryzykować i powierzać dziecko p. Jopkowi czy też lepiej szukac innej szkoły. Proszę pamiętać, że sporo zależy od tego czy dziecko polubi szkołe czy będzie odczuwało przed nią lęk. Czy szkoła będzie uczyć czy tylko wymagać. Dzieci mają ogromne poczucie sprawiedliwości i jest bystrym obserwatorem- co zrobi dziecko gdy zobaczy, że dyrektor mija się z prawdą, albo lepiej traktuje kogos kto jest zamożniejszy lub ma znanych rodziców. Jak odbierze jego ataki furii? ( osobiście watpię, żeby ich już nie było).
        Radzę przejrzeć strony internetowe szkół- one są skarbnicą wiedzy o tym co się dzieje.
        Stronka szkoły p. Jopka jest uboga i nie dlatego, że dyrektor jest człowiekiem skromnym. Sukcesami lubi się chwalic każdy.
        Proszę pamysleć o ruchu dziecka. W-f w parku vis a vis szkoły - czy jak kto woli gra w piłke przy ruchliwej ulicy wśród psich odchodów nie jest chyba wymarzoną formą aktywności ruchowej.
        Wracając jednak do tematu- radzę poszukać szkoły STO blisko swojego miejsca zamieszkania i pytac, pytać, pytać.
        Życzę powodzenia.
    • blfr Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 13.10.10, 07:24
      Paskudna szkoła. Mój syn chodził tam do podstawówki i cała rodzina okupiła to stresami. Bardzo żałuję, że po pierwszej awanturze z P. Jopkiem nie zdecydowałam się na zmianę szkoły. Musiałam dojrzewać do tego przez cała podstawówkę. Syn nie nauczył się niczego prócz angielskiego - w I czy II klasie gimnazjum zdał FCE, bazując w dużym stopniu na nauce w szkole p. Jopka i w jakimś stopniu matematyki- choć pani matematyczka nie uznawała innych sposobów dochodzenia do rozwiązania zadania niż to , które pokazywała na lekcjach.
      Syn nie znosił tej szkoły choć był bardzo dobrym uczniem. Odnalazł się w gimnazjum i liceum. Obie szkoły z czołówki rankingów - pierwsza społeczna, druga publiczna. Dziś studiuje na UW -( studia dzienne, bezpłatne, w przeciwieństwie do prawie wszystkich b. uczniów tej szkoły). Piszę prawie, bo ci, którzy odeszli wcześniej i poszli do lepszych szkół czegoś się nauczyli i studiują w normalnym trybie. Innym pozostały studia płatne, zaoczne lub takie, kierunki, które niegdyś nie wymagały wykształcenia akademickiego np. ratownictwo medyczne.
      I to jest cała prawda o tej szkole. Mam nadzieję, że niż demograficzny spowoduje weryfikacje na rynku oświatowym, a także rodzice będą bardziej zdecydowani, świadomi i odrzucą szkoły, które oprócz inkasowania pieniędzy nic nie robią.
    • mama.adama1991 Re: Prawda leży gdzieś w środku 02.05.11, 15:32
      Nie mam z tą szkołą do czynienia od lat. Nie wiem jak jest obecnie. Ze względu na czas, który upłynął mogę o szkole pisać bez emocji. Przeczytałam większość wypowiedzi i prawda leży gdzieś w środku.
      Szkoła nie poraża dobrymi warunkami, wysokim poziomem, dzieci traktuje się nie zawsze sprawiedliwie i nie zawsze obiektywnie, dyrektor nie jest aniołem tym nie mniej nie jest także demonem, w szkole nie ma rażącej przemocy i brudu. Dyskusje są trudne, ale trudno także wymagać, aby właściciel przychylał się do każdego z rodziców. Czasem pomysły prezentowane przez rodziców były idiotyczne.
      Nie interesuje mnie wykształcenie p. Jopka - nie prowadził lekcji z żadnego przedmiotu mógł skończyć cokolwiek lub nic.
      Czy dziś zdecydowałabym się wybrać tę szkołę spośród innych? Nie. Ja nie, ale nie oznacza, że inni mają podobne zdanie.
      Trudno znaleźć szkołę w pełni odpowiadającą naszym oczekiwaniom i wymaganiom. Trudno naginać tę istniejącą do naszych żądań. Nasze dzieci jak meteor przelatują przez szkołę a ona zostaje - z wymaganiami, nauczycielami, wizją właściciela.
      Szkoła- według moich kryteriów- jest gdzieś w okolicach 4-5 w 10 punktowej skali ocen.
    • srodda Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 03.07.11, 20:20
      Nie ! Decyzja o umieszczeniu syna w tej szkole była jedną z gorszych, która wspólnie z mężem podjęlismy w minionym 15 leciu. Przez 7 lat, bo tyle wytrzymaliśmy z p. Jopkiem ( dzis z perspektywy wielu lat uważam to za mistrzostwo świata) nasz syn przeżywał traumę. My, dawaliśmy sobie wmówić jakimi to jesteśmy złymi rodzicami, jakie nikłe pojęcie mamy o wychowaniu, jaka ze mnie kwoka i histeryczka . I prawie w to uwierzyliśmy. Syn nie znosił tej szkoły, ja wdawałam się w jałowe dyskusje z nawiedzonym człowiekiem, który nawet nie próbował zrozumieć moich racji, niejednokrotnie zachowując się niekulturalnie.
      W gimnazjum syn odetchnął i my razem z nim. W gimnazjum odległym od szkoły p. Jopka nie tylko o jakieś 15 km, ale przede wszystkim lata świetlne jesli chodzi o podejście do uczniów, wymagania ( oj w gimnazjum wymagano dużo, ale i tłumaczono).
      Dziś syn jest na studiach a ja wciąż mam w pamięci te naprawdę straszne lata, stracone w edukacji.
      Nie! Ten człowiek wyrządza dzieciom, młodzieży i rodzicom krzywdę.
      • Gość: złota rybka Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: 92.250.1.* 09.07.11, 15:19
        Muszę przyznać, że śledzę ten wątek od jakiegoś czasu- biernie całkowicie. Ani nie mam w tej szkole dziecka, ani nigdy nie miałam. Znam natomiast bardzo blisko kogoś, kto pracował tam lata temu (i szybko stamtąd uciekł) sama nawet umieściłam kiedyś dziecko na liście chętnych do szkoły (ostatecznie zrezygnowaliśmy z powody wyprowadzki ze Śródmieścia). Dla mnie to niesamowite rzeczywiście, że tyle osób było aż tak "zranionych", dotkniętych, oburzonych złymi ralacjami z panem właścicicielem, że postanowili wypowiedzieć się na forum... Co to za miejsce??? I jak to możliwe, że ciągle, niezmiennie trwa? Jak to możliwe, że pan Jopek aż tak bardzo siebie nie widzi? Jak można być aż tak bezkrytycznym? Czy nie ma wokół niego nikogo, kto po prostu powiedizłby mu parę krytycznych słów? Dziwne to, ale posty na tym forum brzmią rzeczywiście strasznie...
        • srodda Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 09.07.11, 19:42
          Dla mnie nie jest to nic dziwnego. Ludzie dzielą się informacjami i odczuciami na temat tej szkoły. My wiemy o tym forum, ale nie wiemy czy gdzieś nie ma innego. Ja wpadłam na nie przypadkowo kilka dni temu, wcześniej nie pisałam , bo nie wiedziałam, a p. Jopek dopiekł całej naszej rodzinie dawno temu......
          Ktoś z Twoich bliskich , jak sama piszesz szybko uciekł z tej szkoły, więc chyba miał ku temu powody.
          Pan Jopek ma rzadką umiejętność przysparzania sobie wrogów i antagonizowania ludzi. Jak wpada w przysłowiowa wściekłość nie widzi swoich zachowań, działa jak w amoku, jest bezkrytyczny, przekonany o własnej nieomylności, nie przyjmuje żadnych, nawet najbardziej życzliwych uwag, nie słucha tego co mówią ludzie. Krytyki nie dopuszcza do siebie i, tak jak ktoś napisał wyżej, osoba krytykująca staje się śmiertelnym wrogiem. I, jak też ktoś zauważył powyżej, nie znosi dyskusji i jako jedyną formę porozumienia uznaje krzyk, obrażanie ludzi. A tego nie lubi nikt......
    • Gość: Żaba Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.bfg.pl 08.07.11, 11:29
      Będę tu zaglądać do emerytury... A potem powiem wnukom żeby też zaglądały. Bo ten wątek to bardzo ciekawy przykład stosowania socjotechniki do własnych, niewypowiedzianych wprost i niekoniecznie pozytywnych celów. Poza tym to niezwykły pokaz zawziętości ludzi którzy pod pretekstem uchronienia innych przed popełnieniem błędu starają się szkodzić w jak największym stopniu. Po lekturze tego wątku można odnieść wrażenie, że szkoła to piekło a dyrektor to szatan. Może tak, a może nie. Wypowiedzi podszyte emocjami są niewiarygodne i odległe od obiektywizmu. Nie wiadomo też jaki poziom wrażliwości prezentują grzmiący tu ojcowie i matki i jak naprawdę wyglądały ich rozmowy z dyrektorem, kontakty ze szkołą, kontakty z ich własnymi dziećmi no i w końcu poziom ich wykształcenia i wychowania. Pewne jest natomiast jedno: PRAWDA LEŻY PO ŚRODKU, A TEN WĄTEK NIEKONIECZNIE MOŻE SŁUŻYĆ JAKO PODSTAWA WYBORU SZKOŁY.
    • Gość: antyjopek Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.uninet-ide.com.mx 10.08.11, 05:54
      nigdy, ale to nigdy nie wysylajcie dzieci do tej szkoly. wszystkie zarzuty wobec p. jmj sa sluszne. facet ma krecka, ale potrafi duzo zaszkodzic. jak najdalej od tej szkoly i jej dyrektora.
      • Gość: ezzoa Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.um.warszawa.pl 08.09.11, 09:56
        Słyszałam co nieco o tej szkole i były to raczej dobre opinie ( chodzi tam synek mojego kolegi, ale ostatni raz rozmawiałam z nim w połowie zeszłego roku, dziecko było wtedy w połowie pierwszej klasy, wiec moze za wczesnie na jakies wnioski...).
        Aha, i jeszcze jedno: odwiedziłam strone tej szkoły i wyglada baaaardzo słabo. Nic tam nie ma. No, moze poza informacją, ze o miejsce trudno a dzieci zapiywac trzeba juz w roku urodzenia ( dobrze, ze bez wpisowego ;). A pamietam, ze ten mój kolega jakos problemów z zapisem nie miał ( zapisywał dziecko w czerwcu, gdyz najpierw mały miał isc do rejonowej SP, ale nagle musieli sie przeprowadzić, wiec i szkołe zmieniali). Dziecko dostało sie od razu ( pamietam, jak mówił, ze to jakies zrzadzenie losu ze sie udało, bo baaaardzo trudno sie tam dostac.
        W całej dyskusji dziwi mnie jedno, to, co ktos juz zauwazył: opinie broniące szkołę sa jakos bardzo do siebie podobne.... Ok, pochodza z innych komputerów, ale to akurat nie jest problemem ( komputery znaomych, kafejki ineternetowe). Przeraza tak ogromna ilosc głosów negatywnych...
    • hanna_sty Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 21.11.11, 12:48
      Nie chcę powtarzać negatywnych opinii o tej szkole, bo chyba moi przedmówcy napisali wszystko co tylko można. Szkoła jest zła i tyle.
      Mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa-po lekturze dzisiejszego Przeglądu Tygodniowego- dlaczego p. Jopek używa tytułu DYREKTORA szkoły?
      Wiadomo, że p. Jopek nie posiada wykształcenia przewyższającego maturę. Byc może gdzieś kiedyś coś zaczynał studiować bez powodzenia. To by go nie dyskwalifikowało jako WŁAŚCICIELA szkoły, bo szkołę założyć może każdy i cyrkowiec i filmowiec i absolwent podstawówki itd, jednak aby być DYREKTOREM szkoły - nieważne publicznej czy nie, ale mającej uprawnienia szkoły publicznej należy spełniac wymagania określone ustawą o systemie oświaty ( być nauczycielem mianowanym lub dyplomowanym, który ukończył magisterskie studia pedagogiczne, studia podyplomowe lub albo kurs w zakresie zarządzania oświatą. Pan Jopek tego nie posiada z powodów j.w.
      Może być WŁAŚCICIELEM ale nie DYREKTOREM. Owszem zatrudnia na stanowisku zastępcy osobę mającą wspomniane wyżej kwalifikacje, ale sam używa tytułu dyrektora.
      Drobiazg? Być może. Ale jest to szkoła a nie hurtownia guzików i mamy do czynienia z dziećmi, które od początku edukacji powinny być uczone przestrzegania określonych zasad- w tym prawa.
      Powtarzam- nie mam nic przeciwko ludziom z wykształceniem średnim czy zawodowym, ale niech tego nie ukrywają i zajmują stanowiska adekwatne do kwalifikacji formalnych.
      Zachęcam do lektury artykułu Szkoła dyrektorów w najnowszym ( 47/2011) numerze Przeglądu. Porusza on bardzo ważne sprawy osobowości dyrektorów, ich wpływu i kształtowania szkoły a w konsekwencji całego procesu dydaktyczno-wychowawczego.
      P.S. Mam porównanie 4 dyrektorów szkół do których uczęszczały moje dzieci. Wspomniany p. Jopek , dyrektorka Bardzo Dobrego Gimnazjum, dyrektor Solidnego Gimnazjum i dyrektorka Prestiżowego Liceum. Na ich tle nasz bohater wygląda mizerniutko.
    • Gość: niteczka Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.12, 16:20
      Jest to bardzo nieprzyjazna szkoła. I dla ( normalnych) dzieci i dla ( normalnych) rodziców. Dyrektor to niereformowalny facet, który wszystko wie najlepiej, nie dopuszcza żadnej krytyki, dyskusji. Każda sytuacja, w której rodzice maja inne zdanie kończy się awanturą i odreagowywaniu frustracji pana dyrektora na...dzieciach.
      Szkoła nie uczy.
      Szkoła nie potrafi zainteresować.
      Szkoła stresuje.
      Nie ma żadnej współpracy między szkoła a rodzicami.
      Odradzam.
    • Gość: Uczeń Re: o szkole pana Jopka- Obiektywnie IP: *.dynamic.chello.pl 26.03.12, 19:47
      Wszyscy się mylicie teraz ta szkoła ma dobrych i przyjaznych nauczycieli i z tego co wiem nadal dużo dzieci się tu zapisuje

      • Gość: też mama normalnie IP: *.acn.waw.pl 29.03.12, 19:48
        Oczywiście, że jest w porządku. Moje dziecko czuje się w tej szkole bardzo dobrze. Ja szkołę polecam.
        • czarnajakczarownica Re: normalnie 30.03.12, 10:44
          Czy polecasz także wybuchy i niekontrolowane reakcje pana dyrektora? Bo chyba nie zaprzeczysz, że są- chyba, że we wszystkim mu potakujesz i wygłaszasz peany na temat szkoły.
          Czy polecasz ciasnotę? Bo nie zaprzeczysz, że warunki lokalowe są mizerne.
          Czy polecasz 3 kółka na krzyż? Bo chyba się zgodzisz, że więcej nie ma.
          Oczywiście co kto lubi.
          Ja mam porównanie- tę szkołę i zupełnie inną, też niepubliczną.
          Szkołę, w której wiedziałam czego się spodziewać, przyjazną uczniom, ale bez nadskakiwania.
          Szkołę, w której były jasne reguły i przewidywalna dyrektorka.
          Moje dziecko czuło się w tej szkole marnie. Zmieniliśmy ją i zmieniło się nastawienie do szkoły. Kwestia gustu.
          • Gość: też mama Re: normalnie IP: *.acn.waw.pl 30.03.12, 20:37
            Też mam porównanie z innymi szkołami, zarówno niepublicznymi, jak i państwowymi. Tę zdecydowanie polecam.
            • czarnajakczarownica Re: normalnie 30.03.12, 21:44
              Masz prawo polecać tę szkołę. Podobnie jak ja mam prawo jej nie polecać.
              Interesują mnie jednak uczciwe odpowiedzi na następujące pytania.
              Czy w szkole są dobre warunki lokalowe? Czy jest ciasno, czy klasy są przestronne czy "zawalone" fortepianami?
              Czy w szkole są pracownie przedmiotowe?
              Czy szkoła jest przystosowana na przyjęcie niepełnosprawnych uczniów?
              Czy w szkole jest psycholog do którego można się zwrócić z ewentualnym problemem?
              Czy są jasno określone kryteria rekrutacji do zerówki i wyższych klas- czy też jest jakiś mityczny "próbny" dzień?
              Jakie w szkole w ostatnim roku były wyjazdy, wycieczki?
              Czy w szkole działa samorząd i czym się zajmuje?
              Jakie w szkole działaj koła zainteresowań?
              Czy w szkole jest sala gimnastyczna i jakie - na terenie szkoły- są proponowane zajęcia sportowe?
              Jak wygląda rozwiązywanie problemów trudnych?
              I najważniejsze- jakie są losy większości absolwentów?
              • Gość: Gośč Re: normalnie IP: *.armasan.pl 06.05.14, 08:05
                To może ja odpowiem?
                1. Jest czysto, korytarze nie są wąskie, nie muszą sié dzieci orzelychać między sobą jak w innych szkołach, w klasie jest 14 dzieci, spokojnie mieszczą się nie ściskając się z kolegą z sąsiedniej ławki, w klasie ńie ma fortepianu, fortepian jest w sali"koncertowej". To stary budynek w centrum Warszawy, nie oczekujmy luksusów, bo ich w świeżo wybudowanych szkołach też nie ma.
                2. O pracowniach przedmiotowych nie napiszę, bo moje dziecko rozpoczęło dopiero edukację, na pewno jest sala komputerowa, gdzie dzieci uczą się pracować z komputerem.
                3. Nikt nie napisał, że to jest szkoła integracyjna, ale wiele szkół tych nowszych też nie są przystosowane do przyjęcia osób niepełnosprawnych.
                4. Jeśli chodzi o kryteria przyjęč, to niemam pojęcia czym kieruje się dyrekcja, po obserwacji klasy mojego dziecka mam wrażenie, że są "wyławiane" dzieci zdolne, nie problematyczne (ale to okazuje się w trakcie nauki).
                5. Dzieci mają zajęcia w MDK, czésto wychodzą na przedstawienia, biorą udział w konkursach, jeżdżą na wycieczki w obrębie Warszawy, organizowana jest zielona szkoła.
                6. Działa samorząd uczniowski, ale. Nie mam pojécia czym się zajmuje - nie dociekałam.
                7. Z tego cowiem, to jest koło plastyczne, teatralne, szachowe, hiszpański (te koła są dla klas młodszych, dla klas starszych nie zgłebiałam tematu, bo takawiedza nie jest mi na tym etapie potrzebna).
                8. Nie ma sali gimnastycznej na terenie szkoły, ale profesjonalna sala gimnastyczna jest wynajmowana przez szkołę,mieści się blisko szkoły, dzieci można zawozić samemu albo ze szkoły dzieci idą z nauczycielką na zajęcia. Dodatkowo dla chętnych jest nieodpłatny basen.
                9. Problemy trudne? Jeszcze nie mieliśmy z nimistyczności i oby nadal tak było, ale są dzieci, które notorycznie rozrabiają, są chamskie w stosunku do innych ( oczywiście rodzice takiego dziecka tak nie uważają :) - moje miało kilka razy "przyjemność" z takim dzieckiem na kole zainteresowań - została o tym powiadomiony wychowawca, dyrekcja i osoba prowadząca koło, problem znikł)
                10. Tego trudno bédzie się dowiedzieć, ale wyniki jakie osoąga szkoła są niezłe.
                • Gość: czyjawiem Re: normalnie IP: *.dynamic.chello.pl 13.05.14, 16:57
                  1. Mam inne spostrzeżenia co do korytarzy
                  2. W klasach od dawna jest ok 20 dzieci.
                  3. W "naszej" byłej klasie było ciasno i był fortepian co nie oznacza, że jest i u Was
                  4.Budynek z lay 50-tych czyli z okresu najlepszego budownictwa a w każdym razie lepszego niz 30 lat później, tyle, ze przystosowany na potrzeby szkoły MUZYCZNEJ
                  5.Pracowni nie ma a sala komputerowa to dzis standard, to tak jakby nie było tablicy więc może cos o innych pracowniach przedmiotowych - choćby przyrodniczej- nie ma.
                  6. Między szkoła integracyjna a przyjazną niepełnosprawnym jest róznica.
                  7. Niejasne przyjęcia i dziwna rekrutacja jest faktem. Zasady powinny być transparentne. Można się z nimi zgodzić lub nie, ale warto je znac. Choćby po to, zeby zaoszczędzić dziecku stresu.
                  8. Jak można "wyłowić" dziecko zdolne? Nie na tym etapie kształcenia.
                  9. Oferta wyjść jest bardzo uboga. A zielona szkoła także nie poraża.
                  10. Za naszych czasów nie było samorządu. Podejrzewam, że jest to ciało pro forma bo gdy się czyms zajmuje to najczęściej to widać.
                  11. Za naszych czasów nie było żadnych kół, sprawdzę na stronie internetowej szkoły, ale jeśli są to raptem 4 kółeczka to oferta mizerna.
                  12. Sala gimnastyczna wynajmowana na zewnątrz to strata czasu. Ale i tak dobrze, ze nie na korytarzach co drzewniej bywało normą.
                  13. Basen to tez standard. A, ze nieodpłatny? Czesne jest wystarczająco duże, żeby zafundowac i to dzieciom.
                  14. Zgadzam się, że dzieci są chamskie, rozrabiaja, ale dyrekcja nie reagowała a jesli juz to brała stronę dziecka rodziców z silniejszą pozycja/zasobniejszym portfelem. Byłam tego świadkiem.
                  15. Ja wiem jak w naszym przypadku było dalej- ucieklismy do normalnej szkoły. I nie żałujemy.
            • czarnajakczarownica Re: normalnie 01.04.12, 14:22
              Milczysz też mamo. Znalazłam stronę internetową tej szkoły. Ubożutka, ale co tam. Oprócz normalnych zajęć dla dzieci są ogromnie ważne są kółka zainteresowań, zajęcia pozalekcyjne. I cóż tu mamy:
              Koło Koralikowe
              Koło Origami
              Koło Plastyczne
              Koło matematyczne
              Koło języka angielskiego i przygotowujące do egzaminu po VI klasie.
              Przy czym maluchy praktycznie mają jedynie możliwość zabawy koralikami albo papierem ( origami).
              A gdzie jakakolwiek aktywność sportowa?
              Gdzie koło komputerowe?
              Przyrodnicze lub pogłębiające wiedzę historyczną? Gdzie koło muzyczne - az się prosi, bo w szkoła mieści się w budynku szkoły muzycznej.
              W szkole, którą cenię, jest aż 25 rodzajów kół zainteresowań - od humanistycznych ( dziennikarskie, filmowe, teatralne), poprzez sportowe ( walki wschodnie, tenis, taniec towarzyski) po przyrodnicze, szachowe i rozmaitych języków obcych.
              Wiem, że szkoły są różne. Ale szkoła, o której toczy się dyskusja nie ma do zaoferowania specjalnie dużo. Oprócz ubogiej puli zajęć dodatkowych ( kółek), gdzie jest samorząd uczniowski? Jakie są wycieczki? Czy szkoła radzi sobie ze zdolnymi uczniami i co może zrobić ( prócz wyrzucenia) z uczniami mającymi problemy w nauce? A co z takimi, którym trzeba pomóc, bo np. rodzice rozwodzą się? Czy Pan Dyrektor będzie chwalił się swoją (szczęśliwą) rodziną, czy coś zrobi, a jeśli coś to co?
    • herbata_poziomkowa Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 06.05.12, 17:31
      Przeczytałam dyskusję na temat tej szkoły. Mój syn chodził do niej 2 lata. Zdecydowaliśmy się go stamtąd zabrać, bo NAM szkoła i panujące tam stosunki nie odpowiadały.
      Nie odpowiadał nam dyrektor, który może nie był aż tak niezrównoważony jak się o nim pisze, ale co najmniej dziwny i, niestety, rozmijający się z prawdą. A to w naszych oczach go dyskwalifikowało.
      Nie odpowiadała nam wychowawczyni, która po ponad 20 latach pracy chyba się wypaliła.
      Czego innego spodziewaliśmy się po szkole, zwłaszcza po pierwszych rozmowach. Syn źle się tam czuł - to nie jego i nie nasza bajka. Mamy inne wartości, inaczej wychowywaliśmy syna.
      Szkoła ma swoich fanów, ale my do nich nie należymy. Syn znacznie lepiej poczuł się w innej szkole, w której program wychowawczy, acz nie idealny bardziej odpowiada naszym przekonaniom i linii wychowawczej.
      Nie zachęcam, nie zniechęcam, ale proponuję bardzo dokładnie przemyśleć decyzję.
      Zainteresowanym opowiem bliżej na priva.
      • Gość: rodzic Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.acn.waw.pl 21.08.12, 09:42
        Odradzam. Poziom nauki porównywalny do zwykłej szkoły państwowej. Nauczyciele niechętni do jakichkolwiek działań "ponad". Wielu z nich tylko dochodzi do szkoły na kilka godzin. Żadnych atrakcji nie należy się spodziewać. Klasy duże - do 21 osób (to też podobnie jak w szkołach publicznych). Mimo czesnego, za wszystko dodatkowo się płaci (w tym za nieliczne zajęcia dodatkowe, świetlicę czynną tylko do 16:30 i religię, która też jest "zajęciem dodatkowym"). Nie istnieje coś takiego, jak zajęcia wyrównawcze, czy pomoc uczniowi słabszemu - chyba, że rodzic umówi się na indywidualne korepetycje (i oczywiście za nie zapłaci). Szkoła (dyrekcja szczególnie) nie radzi sobie z problemami i konfliktami. Nie umie ich rozwiązywać. Ani na poziomie uczniów, ani tym bardziej na poziomie rodziców.
        • ania_dentystka Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 25.08.12, 09:51
          P O T W I E R D Z A M - poziom taki jak w każdej państwowej szkole. Nauczyciele odwalający lekcje a jeśli już muszą zrobić cokolwiek więcej to jawnie okazują niezadowolenie, ale najczęściej nie muszą bo niczego "ponad" nie robią. To co szkoła uważa za atrakcje, atrakcyjne nie jest, chyba, że dla portfela zainteresowanych- dla dzieci absolutnie nie. Klasy duże, a pewnie gdyby było więcej chętnych byłyby jeszcze większe, bo dzieci siedzące za filarem i nie widzące tablicy nikogo nie szokują. Każda "atrakcja" jest dodatkowo płatna. Kółka są bardzo nieliczne i mało ciekawe- w każdym razie takie były kilka lat temu. Nie istnieje coś takiego jak zainteresowanie uczniem odbiegającym od przeciętności- ani wybitnie uzdolnionym ani mającym problemy z nauka. To są uczniowie, którzy zwykle dość szybko odchodzą ze szkoły.
          Problemy- dyrektor bardzo ich nie lubi i nie potrafi ich rozwiązać inaczej niż krzykiem czy niegrzecznym zachowaniem. Nawet nie stara się być obiektywny, nie potrafi wysłuchać stron ( ani dzieci ani dorosłych). Albo udaje, że nie ma problemu, albo zamiata problemy pod dywan, ale w żadnym razie ich nie rozwiązuje. Nie potrafi być mediatorem.
          Syn bardzo krótko chodził do tej szkoły i porównując ją z tą, na którą zmieniliśmy można pokusić się o porównanie hostelu z hotelem pięciogwiazdkowym. Na korzyść tej drugiej szkoły.
    • joanna_katarzyna22 Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 05.07.17, 09:15
      Aż dziw bierze, że ta szkoła istnieje tak długo i ma sie tak dobrze, choć ostatnie egzaminy po VI klasie wypadły słabiutko na tle innych warszawskich szkół ( 38 pozycja!). "Przygoda" z panem Jopkiem zaczęła sie dynamicznie a skończyla wielka awanturą. Mieszkam na Muranowie. Ucieszyłam się, że nieopodal domu jest prywatna szkoła podstawowa i do tego z językiem angielskim na wysokim poziomie. Niby nic dziwnego w dzisiejszych czasach, ale bałam sie trochę publicznych podstawówek. Zadzwoniłam przekonana, ze nie ma miejsc. Pan Jopek wpisał córkę na listę rezerwowych. Potem nastapiły tygodnie sprawdzania i niepokoju - przyjmie, nie przyjmie. Na wszelki wypadek zarezerwowałam miejsce w innej szkole. Victoria! Córka jest przyjęta, jeszcze tylko spotkanie, "drobne" formalności i całkiem mało drobne pieniądze i jest.............
      Wrzesień przyniósł pierwsze rozczarowanie i szkołą, i wypaloną zawodowo, chyba nielubiącą dzieci wychowawczynią, a przede wszystkim metodą współpracy z rodzicami. Do tego nie przywykłam. Wiem, ze dla każdego rodzica jego "kruszynka" jest najważniejsza a jeśli jest to pierwszy kontakt ze szkoła ( pierworodny lub jedynak) to mogą zadręczyć nauczyciela na śmierć. Sa jednak sytuacje, które trzeba omawiać na bieżąco i zgłaszać wychowawcy. "Nasza" pani była temu bardzo niechętna. Sygnały , które córka przynosiła do domu - niepokojące. Z wesołego, spontanicznego dziecka stawała się coraz bardziej zastraszona, niechętnie chodziła do szkoły. Próbowałam rozmawiac na ten temat z wychowawczynia, która lekceważyła moje obserwacje, co więcej pani, która jak się wydaje nie ma własnych dzieci wypowiadała się o mnie jako o matce w sposób, delikatnie rzecz ujmując, krytyczny w dość niegrzecznym wydaniu. Jestem otwarta na konstruktywna krytykę moich poczynań wychowawczychi z wdzięcznością ją przyjmę . Jednak gdy słyszę stek ogólników za którymi nic się nie kryje, a dziecko jest coraz bardziej zestresowane buntuje się. W ramach buntu udałam się do dyrektora. Jegomość po 50 urodzinachi prowadzący było nie było, spora firmę, powinien okazać się stateczny lub co najmniej zrównowazony, powinien umieć słuchać i dyskutować, powinien w końcu znaleźć jakieś rozwiązanie, bo przedstawione przeze mnie zarzuty co do funkcjonowania dziecka przez miesiąc w szkole były dość poważne. Tak przynajmniej myslałam. O naiwności! Pan Jopek tego nie potrafi(ł), nie chciał, nie zamierza(ł). Usłyszałam opowiastkę o jego rodzinie i genialnych synach ( jeden jest doktorantem na Wydziale Biologii UW i nauczał chemii w gimnazjum, gdy jeszcze istniało) i kilka wycieczek pod moim, matki, adresem. Żadnej konstruktywnej rozmowy. Po 20 minutach zacz ęło robić się coraz goręcej. Pan Jopek chciał sie mnie pozbyć, ja znaleźć rozwiązanie. Ostatecznie dziecko zawsze można przenieść do innej szkoły, ale chciałam oszczędzić córce stresu adaptacyjnego tym bardziej, ze nie wiedziałam czy problemy z nią związane leżą po stronie szkoły czy dziecka. W efekcie niczego nie załatwiłam. Kilka dni póxniej okazało się, że nad córką na oczach całej klasy i czasem także nauczycieli wyżywa się ulubieniec dyrektora. Dziecko miało silną osobowość wychowywane bezstresowo a w zasadzie niewychowywane. Tym razem uznaliśmy sytuację za poważna i poszliśmy do dyrektora razem z mężem. Nie bedę opisywała awantury, bo zachowanie "szefa" nie mieściło się w żadnych ramach, w żadnych normach. odbiegało od reguł i zasad kulturalnego współżycia czy dobrego wychowania. Podziwiam moja córkę, ze wytrzymała w tej szkole całe długie 7 tygodni poniewierana i poniżana. Mnie skoczyło ciśnienie. Zabraliśmy dziecko do domu nie bacząc na to, ze straci lekcje. Do końca tygodnia leczylismy jopkowe rany w domu jednocześnie załatwiając inna szkołe. Publiczna i nieco dalej. Normalną. W której były dzieci z róznych środowisk i angielski na niższym poziomie. Córce minął stres szkolny.
      Jednych kolegów lubi bardziej innych mniej, jeszcze innych nie lubi wcale. Nikt sie nad nia nie pastwi. Nikt jej nie dokucza. Wychowawczyni - młoda kobieta lubi po prostu swoja pracę i jest dobra w tym co robi. Nikt mnie nie ocenia, a jeśli sa klasowe problemy dostajemy maile i w okreslonych godzinach nauczyciele i dyrekcja jest do naszej dyspozycji. Jak dotad mieliśmy tylko raz problem z organizacją wycieczki szkolnej.
      A pana Jopka nie chce znać. Tradycja złej, nieprzyjaznej szkoły jest jak widać długa. Pierwsze negatywne opinie są sprzed ...14 lat. Dziwne, ze ta szkola jeszcze istnieje.
    • zniwek1 Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 18.02.18, 12:29

      zbliża się czas decyzji gdzie zaczniecie nowy etap od września , więc opinia świeża tegoroczna , podejmujecie decyzje, na 8 lat i w tym specyficznym wypadku jak szkoła Pana Jopka robicie sobie samym krzywdę ,nie waszym dzieciom bo one nie będą znać innego życia niż to które poznają w szkole SP41 - ale sobie bo znacie inne życie i wiecie ze to co tam dostaniecie to nie jest świat który chcecie by otaczał wasze dzieci.
      Zabraliśmy nasze dziecko z tej szkoły w trakcie nauki , ryzykując wiele bo decyzja o zmianie nigdy dla małego człowieka nie jest dobra ALE ! było najlepsze co mogliśmy zrobić - to co serwował Pan Jopek ze swoim zespołem …nawet bardziej ten zespół ale jednak kierowany przez niego ! TO nie podchodziło pod jakikolwiek standard nawet państwowego szkolnictwa to po prostu był obóz przetrwania(by nie powiedzieć obóz innego typu ) … dla dziecka i dla nas
      Plusy:
      jest jeden plus to ze szkoła pokazuje waszym dzieciom i wam ze życie nie jest fajne i nie jest łatwe, ze zdarzaj się różne osobowości które nie są miłe dla nich i ze nauczyciel tez może być dupkiem a nie inspiratorem - należy się z tym pogodzić to jest jedyny plus tzw. w niektórych kręgach nazywany zimny chów w sumie nie musicie za to płacić wystarczy ze poślecie do jakiejś gorszej państwowej podstawówki i macie to za darmo mało tego nikt wam nie będzie wtedy robić łaski
      kolejnym plusem jest czesne, szkoła jest tania możecie mówić ze chodzicie do szkoły prywatnej i nie płacicie kroci a w papierach jest
      spotkacie znane osobowości, możecie mówić ze chodzicie do szkoły z synem tego lub tej celebrytki itp. lub znanego prawnika lub lekarza czyli niby jesteście w elicie …za cholerę nie wiem gdzie ta elita ma inteligencje nie widząc minusów …
      Minusy :
      - szkoła nie zawiera z wami umowy innej niż słowna wydaje się Wam nie możliwe i dopuszczalne tylko np. na bazarze? a jednak w środku W-wy to się dzieje i nawet byliśmy tak głupi ze się na to zgodziliśmy o to mam w sumie pretensje nie do szkoły tylko do siebie jak można tak zaufać bajdurzeniu Pana Jopka o wartościach ….
      - szkoła nie ma statutu, nam nikt go nie pokazał nie chciał pokazać albo nie miał po prostu…ze niezgodne z prawem a jednak idąc do obozu SP41 nagle nie macie żadnych napisanych praw a obowiązki są na was ( nie na dziecko) tylko na was wrzucane non stop
      -szkoła ma żenujące warunki lokalowe, praktyczny brak świetlicy praktyczny brak opcji na zmianę nie chodzi tu nam o infrastrukturę sportową ale o warunki w klasach które nie przystają do XXI w w żadnej z innych szkół które wizytowaliśmy potem szukając nowego miejsca takiego syfu nie było
      -szkoła ostatnio ma dosyć średnie wyniki rankingowe zapewne dlatego ze czasy kiedy dawało się uczyć średniowiecznymi metodami już minęły a SP41 w nich została nie posuwając się nawet o krok do przodu w standardach , tablice multimedialne? no nie przecież postęp niesie ze sobą złe nawyki raczej skąpstwo właściciel tu wychodzi a nie złe nawyki dla dzieci – macie niskie czesne ale nic poza starymi ławkami za to nie ma …
      -Pan Jopek jako osobowość ..my nigdy nie usłyszeliśmy jego krzyków i złości, możemy powiedzieć ze traktuje wybiorczo swoje obietnice nie ma umowy wiec może wam na ściemniać tak jak nam ściemniał … a potem i tek nie macie się do czego odnieść bo nic nie ma na piśmie, jak chcieliśmy się umówić i poważanie porozmawiać o standardach pracy jego szkoły nie odpisywał na miale nie odbierał telefonu był ciągle zajęty a stać w kolejce do niego rano po prostu jako ludzie pracujący nie mieliśmy kiedy …a kolejka jest zawsze albo poplecznicy starają się przypodobać albo wkurw. ludzie się z nim kłócą …ale podkreślę na nas nikt tam nigdy głosu nie podniósł
      - przeludnienie klas …w naszej było 23 osoby a ponoć mają standard 18 bynajmniej teki standard nam sprzedano jako usługę a to w połączeniu z żenującymi warunkami lokalowymi dawało nieco do myślenia czy to jest misja jak mówi Pan Jopek czy tylko nabijanie kasy kolejnym podopiecznym
      - w szkole prywatnej istnieje wpłata na komitet rodzicielki! za który rodzicie kupują pomoce naukowe dla szkoły … nie są to kwoty duże ale są…trochę to kłóci się z ideą szkoły prywatnej a jeszcze bardziej stanowi żenujące potwierdzeni standardy ze szkoła nie ma na podstawowe pomoce z własnych zasobów
      - brak pedagoga szkolnego, ze niezgodę z zaleceniami ministerstwa ? witajcie w SP 41 nikt ale nikt nie zadba o wasze dziecko w jakikolwiek problemie nikogo to nie zainteresuje i nikt nie będzie z wami prowadził rozmowy
      -nie ma ani dziennika elektronicznego ani kontaktu z nauczycielem innego niż wywiadówka na którą nauczyciele po prostu nie przychodzą robią sobie dzień otwarty i ich nie ma .. wiec po co je ogóle organizują takie cos ? rola wychowawcy to rozdanie kartek z ocenami brak jakiekolwiek merytorycznej rozmowy
      - w szkole możecie trafić naprawdę na dziwne indywidua nauczycieli, zasadniczo standardem jest krzyk i wprowadzanie dzieci w stan demotywacji ( i tu zaraz podniosą się znajomi królika ze to kłamstwo ze są wspaniali pedagodzy …powtórzę za klasykiem naród wspaniały ale ludzie … i takich właśnie tu spotkacie w połowie mniej więcej , ocena ich jako ludzie jest poniżej standardu może sprawdzać się w psimiu dolnym w podstawówce typu szkoła przystosowawcza dla trudnej młodzieży ale mówienie bzdur przez Pana Jopka o wartościach jest żenujące bo sam nie może ich wpoić w swoich pracowników
      - najlepszy jest brak komunikacji pomiędzy nauczycielami np. robią sobie 2 testy jednego dnia mówią Wam o tym w piątek! , siedzicie w sobotę i niedziele by jakoś wasze dziecko na tych testach wypadło a potem jedno z tych niby nauczycieli przenosi test na czwartek bo coś mus wypadło albo nie miał dobrego dnia albo coś …naprawdę standard pracy nauczycielskiej jest niski i nikt na nich nie ma wpływu …aha potem ten tes sprawdza dwa tygodnie ….to co on ma do roboty innego naprawdę nie wiadomo tu raczej chodzi o pokazanie postawy TERAZ MY
      - świetlica praktycznie brak małe pomieszczenie przeludnione jedyne zajecie to tv i tak naprawdę jak świetlica kończy się o 17 to i tak musicie z roboty wyjść wcześniej
      - katering szkolny znowu jest tanio… ale to co dostają dzieci to szlam…nie ma opcji by to zmienić ten syf bo Pan Jopek mówi nie bo nie … ze jemu i nauczycielom smakuje tylko im …. prób było wiele ale nigdy nikt z tej niby dyrekcji nie podjął dyskusji
      - oferta zajęć pozalekcyjnych w 1-3 jeszcze się jakoś broni po 4 klasie praktycznie jest ich brak zresztą i tak nie macie na nie z dzieckiem czasu bo system który sobie SP 41 przyjęła powoduje to codzienne odrabianie lekcji po 3-4 h w domu aha ….macie bardzo udane weekendy z dziesiątkami zadań prac etc. …ze tak powinno być?… nie gdzie indziej tak nie jest ale jak chce zimnego chowu SP 41 wita w swoich progach
      - w poprzednich postach pisano o znajomych znajomościach i nepotyzmie absolutnie to prawda jeżeli jesteś w dobrej kaście twoje dziecko ma dobre oceny i nawet na nie drą na nie ryja na lekcjach ale jak nie jest a jeszcze macie jakieś pytanie do Pana Jopka oj nie liczcie na to ze będzie miło i wam (nas po prostu olał) i waszemu dziecku
      i na koniec
      zasadniczo powiedzenie szkole Jopka do widzenia- było czymś naprawdę miłym i stanowiło wielką radość dla nas … głównie dla nas … ale …w nowej szkole nasze dziecko na początek stwierdziło ze ma wygodna ławkę potem stwierdziło ze nauczyciel nie krzyczy to było jakieś takie totalnie nie naturalne ze z nauczyciele się rozmawia … , potem stwierdziło ze komputery działają na informatyce , potem stwierdziło ze jedzenie jest dobre i nie jest zimne , potem stwierdziło ….najfajniejsze ze nauczyciel się pyta czy na pewno wszystko rozumie … naprawdę to ze wytrzymaliśmy w ofercie programowej Pana Jopka tak długo dało wiele do myślenia jak bardzo musimy pracować teraz nad naszym dzieckiem żeby wytłumaczyć mu ze świat nie jest tak zwichrowanych jak w szkole 41 … i ze nauczyciel może być inspiracją a szkoła poza motywacją dołując potrafi dać motywacje uskrzydlającą
      • Gość: x+y+z Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.18, 16:14
        Moje spostrzeżenia sprzed.... dwóch dekad są identyczne. Cos mnie tknęło i zajrzałam na stronkę ( serio, cos tknęło) i widzę tekst pod którym mogłabym się podpisać.
        Szkoła funkcjonuje mniej więcej na tych samych zasadach od ćwierc wieku i ma się dobrze. Kieszeń właściciela tez, uczniowie nieco gorzej a rodzice maja moralnego kaca.
      • ewawzywa07 Re: Jeszcze o szkole pana Jopka 21.02.18, 09:37
        Podpisuję się pod całym tym tekstem zastanawiając jednocześnie na czym polega fenomen tego faceta. Szkola istnieje ponad 25 lat, ma chętnych i bardzo zła prase wśród rodziców. Świadomych rodziców. Bo własnie ci świadomi i odpowiedzialni za przyszłość a także psychike dziecka ( i całej rodziny przy okazji) zmieniają szkołę.
        Ucieczki z SP41 do innych placówek czy to publicznych czy społecznych albo prywatnych są na porządku dziennym.
        Odejście poprzedzone jest nieprzyjemnymi rozmowami, wmawianiem w rodziców absurdów, ze problem lezy po stronie ich ( ewentualnie ich dziecka) a szkoła jest ok.Po takim dictum rodzice, mający nie najlepsze doświadczenia z własnej edukacji zaczynają watpić i jesli zmieniają decyzje czytaj zostawiają dziecko w SP41 robia mu ogromna krzywdę.
        RODZICE! NIE BÓCIE SIĘ ZMIAN, bowiem zmiana SP$! na kazdą inna szkole, będzie tylko z korzyścia dla Was, dla Waszego dziecka, a także życia rodzinnego.
        I podobnie jak mój przedmówca zacznę od wartości dodatnich tej placówki:
        - dziecko uczy się, ze może byc traktowane źle, że są równi i równiejsi, że moze zostać ocenione niesprawiedliwie i w sposób krzywdzący i że takie jest życie
        - dziecko, jeśli trafi na jedna z nauczycielek, pozna nieźle angielski, który będzie stanowił solidna baze pod dalszą nauke tego języka. Powtarzam, jesli trafi na TE nauczycielkę lata edukacji językowej nie beda zmarnowane
        i....... więcej niczego nie widzę. Nawet ci tzw celebryci ( nie padam przed nimi na twarz) są tak jakby z tylnych rządów, no, ale może komus imponuje to, ze uścisnął dłoń znanemu z serialu aktorowi no to wtedy ewentualnie .
        Pozostając przy retoryce Przedmówcy skupmy sie na wartościach ujemnych. Tych jest zdecydowanie więcej..
        -potwierdzam, ze w szkole nie ma ani statutu ( podstawowy dokument) ani nikt nie zawiera na pismie umowy okreslającej prawa i obowiązki wszystkich trzech stron tj. Szkoły, Rodziców, Uczniów. A to jest ważne, wręcz kluczowe w przypadku sporów czy odmiennych zdań.
        - Proszę wybaczyć tę sama kolejność, bo posiłkuje się postem mojego Przedmówcy, potwierdzam fatalne warunki lokalowe, ciasnote i brud. Brud w salach lekcyjnych, brud w toaletach, brud na korytarzach. Fatalne warunki to także brak mozliwości sensownego spędzenia przerw międzylekcyjnych, bardzo zreszta krótkich ( szkoła musi "zmieścić się" do okreslonej godziny), za krótkich jak na odpoczynek między klasówka z matematyki a omawianiem lektury na polskim. To są dzieci!!!!
        -Właściciel SP41 praktycznie nie inwestuje w szkołę, no bo i po co. Inwestycje to nie tylko wspomniane tablice multimedialne, ale tez ławki krzywiące kręgosłupy, biblioteka, pracownie przedmiotowe i ich wyposażenie ( nie tylko w stare mapy), ale i zatrudnianie dobrych nauczycieli. A dobrym pracownikom trzeba dobrze zapłacić.
        - Nie wyobrażam sobie nauczania biologii, fizyki czy chemii bez pracowni. A pan Jopek ich nie ma. Każda, nawet najpodlejsza państwowa podstawówka dysponuje takimi pracowniami. Chemii nie da nauczyć się z książki.
        - Mój Szanowny Przedmówca nie słyszał krzyków i wybuchów złości pana Jopka. My z męzem, niestety, owszem. Przy czym tak szybko jak popadał w złość, tak samo szybko się uspokajał. Nie po kazdym jednak takie zachowanie, zwłaszcza osoby dorosłej, pedagoga podobno, spływa jak woda po tłustej gęsi.... Ja mam nieco inna, może staroświecka, wrazliwośc, i wole rozmawiać spokojnie i merytorycznie.
        - Potwierdzam, ze pan dyrektor ma problemy z dotrzymywaniem słowa i prawdomównościa. Ma tez skłonnosci do konfabulacji i mówienia rzeczy nie do końca zgodnych ze stanem faktycznym. Przy czym jest ogromnie wiarygodny ( w kazdym razie na początku współpracy). Jest też mistrzem unikania przykrych rozmów i rozwiązywania problemów. Jak taki sie pojawia to lepiej zrobic unik, zamieść pod dywan, ukarać najsłabsze ogniwo, nie odbierać telefonu, nie miec czasu, zamknąć sie w kanciapie i.... udawać, że wszystko jest ok.
        - Mój przedmówca pisał o przeludnieniu klas. U nas było 19 uczniów a to i tak tłum biorac pod uwage fatalne warunki lokalowe, ciasnote, i współczesne standardy. Dla porównania, w nowej szkole naszego dziecka o nieporównywalnie lepszych warunkach lokalowych było.... 25 uczniów. Cóż jeśli są chetni ( a nie wiadomo jak długo bedą) kazdy uczeń się zmieści. Najwyżej będzie 3 w jednej ławce. Przeciez to dodatkowy pieniadz.
        - Powyżej została zasygnalizowana kwestia braku pedagoga szkolnego. Nie ma ani pedagoga ani psychologa ani nauczycieli, którym by się chciało pochylic nad trudnościami uczniów. A trudności występuja zawsze zwłaszcza, ze pojawiaja się, w kazdym razie w naszej klasie było tak, dzieci z dysfunkcjami albo po prostu niewychowane. Wystarczy jednak, żeby ów uczeń był dzieckeim rodziców, na których panu Jopkowi zalezy ( czyli np. celebrytów)problem zamiatany jest pod dywan.
        - Pan Jopek podobno jest pedagogiem. Ktos gdzies wyżej napisał, ze nie. Jestem skłonna z tym sie zgodzic, bo jego zachowanie jest zgoła mało pedagogiczne. Na pedagoga nie wyglada także jego małzonka. No cóóż, moge sie mylic.
        - Podobnie jak w Kolega piszący wyżej , uważam, ze dziennik elektroniczny i elektroniczny kontakt z nauczycielami wszystkich przedmiotów to dzis standard. I znów wracamy do pedagogiki - jesli dziecko spędza w szkole kilka godzin jest obserwowane przez nauczycieli, w kazdym razie byc powinno, a uwagi, spostrzeżenia, sugestie przekazywane rodzicom. Tu tego nie ma.
        - W pełni zgadzam sie z niejadalnym jedzeniem, brudna ciasna świetlicą , ciemnymi pomieszczeniami mającymi fatalny wpływ na wzrok dzieci, przerzucanie nauki na dom ( jak widać z postów nawet sprzed kilku lat zawsze tak było).
        My po zmianie szkoły mielismy dokładnie te same odczucia co mój Szanowny Poprzednik:
        - dziecko zyskało przyjaciół
        - wychowawca miał dla nas czas, mieliśmy pełen kontakt za pomocą dziennika elektronicznego
        - na dzień dobry powitała nas pani pedagog i zapytała czy czegos nam nie trzeba wręczając nr swojej komórki
        - ławki były wygodne i dostosowane do wzrostu i wagi uczniów
        - a pracownie przedmiotowe wyposażone nie tylko w sprzet pamietający XX wiek
        - nie musielismy latac po księgarniach, zeby kupic lektury, bo były w bibliotece
        - słowo znaczyło słowo!
        - jesli pojawiły się problemy ( nie wszyscy nauczyciele to aniołowie) to się je rozwiązywało.
        - w stołówce były normalne, jadalne posiłki
        - przerwy trwały tyle, ze dało sie odpocząć
        - uczniów motywowano a nie demotywowano
        - szkola oferowała cały obszerny pakit zajęć pozalekcyjnych tak, ze było w czym wybierac
        - szkoła była sprzątana i czysta choć znacznie więcej uczniów mogło ja brudzićA co najdziwniejsze: ta szkoła to normalna, publiczna ,rejonowa, mająca dość dobre, ale nie rewelacyjne wyniki testów. W jednym ustepowała SP41- w poziomie jezyka angielskiego. Jednak mając czesne w kieszeni, wypoczete i niezestresowane dziecko i z tym sobie poradzilismy.
        P.S. Naprawdę radze pomyślec nie 5 nie 10 nawet nie 55 razy nim podejmie się decyzje o zapisaniu dziecka do SP41, to dobra rada.
    • Gość: Oki Re: Jeszcze o szkole pana Jopka IP: *.146.36.30.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.03.18, 16:27
      xd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka