Dodaj do ulubionych

Buractwo knajpiane

IP: *.acn.waw.pl 29.11.03, 16:03
Jak dla mnie szczytem knajpianego buractwa jest przemycanie własnego alkoholu
i żarcia(tak,tak,znam kogoś kto potrafi wnieść do knajpy coś do jedzenia i
wpieprzać to pod stolikiem).Nie przemawiają do mnie argumenty,że ktoś nie ma
kasy(tym bardziej,że zazwyczaj robią to zwykłe kutwy,a nie ludzie naprawdę
biedni),są pewne granice,po przekroczeniu których staje się burakiem.
Jeszcze trochę odnośnie kutwienia.Śmieszą mnie ludzie,którzy przed pójściem
do knajpy z klimatem,w której serwują dobre żarcie,obżerają się przed
wyjściem w domu,tylko po to,żeby zaoszczędzić i nie zamawiać nic do piwa.Inny
wariant stanowi najadanie się przed wejściem do knajpy we wszelkiego rodzaniu
fastfoodach czy budkach z tanim żarciem,również tylko po to,żeby
przykutwić.Nie mam nic przeciwko BigMacom czy Zingerom,sam czasami stołuję
się w hamburgerowniach np. jak mam przerwę 30 min. między zajęciami.
Jednak jak wybieram się ze znajomymi do knajpy np.gdzieś na Starówce,to
najczęściej idę z pustym brzuchem,żeby móc delektować się różnymi potrawami
popijając je browarem/drinkami w miłym towarzystwie.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka