breadcrumbs
21.07.06, 18:54
Zawsze mnie to nurtowało.
Wychowałem się w przekonaniu, że "nejtiw" ma zawsze ostatnie zdanie. Tzn.
posiada wiedzę ostateczną dotyczącą tego "jak ludzie naprawdę mówią" i tzw.
"native speaker's intuition". Skutkiem tego, w przypadku watpliwym, tam
szukałem porady. I porady te czasem mnie dziwily. Ale sie nie zastanawialem
nad tym.
Jednakowoż, miałem w swoim czasie styczność z Rosjanami, Litwinami, którzy
uczyli się polskiego i okazywało się, że ci ludzie mówili lepiej niż ja. Poza
drobnym akcentem. Skladali lepsze zdania, używali śmiało roznych konstrukcji,
slownictwo z gornej polki, i szczerze mowiac troche bylo mi glupio bo
operowalem polszczyzna o szczebel nizsza.
Dodam tu jeszcze typowa, moim zdaniem, dla Wyspiarzy niewiarę, ze
obcokrajowiec jest w stanie operowac humorem jezykowym po angielsku. Nie podam
dokladnych przykladow bo zginely w oparach alkoholu i absurdu.
Tyle. Jesli ktos ma uwagi/obserwacje - czekam.
breadcrumbs.blox.pl/html