Dodaj do ulubionych

Native speaker's always right.

21.07.06, 18:54
Zawsze mnie to nurtowało.

Wychowałem się w przekonaniu, że "nejtiw" ma zawsze ostatnie zdanie. Tzn.
posiada wiedzę ostateczną dotyczącą tego "jak ludzie naprawdę mówią" i tzw.
"native speaker's intuition". Skutkiem tego, w przypadku watpliwym, tam
szukałem porady. I porady te czasem mnie dziwily. Ale sie nie zastanawialem
nad tym.

Jednakowoż, miałem w swoim czasie styczność z Rosjanami, Litwinami, którzy
uczyli się polskiego i okazywało się, że ci ludzie mówili lepiej niż ja. Poza
drobnym akcentem. Skladali lepsze zdania, używali śmiało roznych konstrukcji,
slownictwo z gornej polki, i szczerze mowiac troche bylo mi glupio bo
operowalem polszczyzna o szczebel nizsza.

Dodam tu jeszcze typowa, moim zdaniem, dla Wyspiarzy niewiarę, ze
obcokrajowiec jest w stanie operowac humorem jezykowym po angielsku. Nie podam
dokladnych przykladow bo zginely w oparach alkoholu i absurdu.

Tyle. Jesli ktos ma uwagi/obserwacje - czekam.

breadcrumbs.blox.pl/html
Obserwuj wątek
    • enlightened Re: Native speaker's always right. 21.07.06, 19:30
      Powiem ci, ze w US high-school bylem najleprzy w klasie jezeli chodzilo o
      pisanie essays. Gramatyke mialem obcykana lepiej niz inni, nie wspominajac o
      ortografii. Ale to jest zaleta uczenia sie czegos kiedy jestes juz swiadom co
      robisz, zamiast przyswajania rzeczy jako dziecko.
      Jezeli chodzi o wymowe, to inna sprawa. Zajelo mi kilkanascie lat na dotarcie
      do takiego stopnia ze ciezko komukolwiek bylo sie zorientowac ze nie jestem
      native.
      W pracy native speakers zazwyczaj podrzucaja mi wazne teksty do sprawdzenia, bo
      wylapuje kupe bledow ktore im czesto umykaja (typu "its late", "it's weight"
      etc.)
      • breadcrumbs Re: Native speaker's always right. 22.07.06, 12:29
        Noooo. Wymowa to zupelnie inna bajka. Tu trzeba albo mozgu duzego, albo kontaktu
        z nativami non-stop. Jeden moj znajomy Litwin na tyle sie dobrze porozumiewal po
        polsku, ze mogl ujsc za kolesia z Bialostoczyzny (przez akcent)
    • deadeasy Re: Native speaker's always right. 22.07.06, 00:17
      > Dodam tu jeszcze typowa, moim zdaniem, dla Wyspiarzy niewiarę, ze
      > obcokrajowiec jest w stanie operowac humorem jezykowym po angielsku. Nie podam
      > dokladnych przykladow bo zginely w oparach alkoholu i absurdu.

      Moze nie jest to "niewiara" co raczej mile zaskoczenie - "niedowiara"??? ;)
      Zwlaszcza, ze sami (jako narodek) nie ucza sie jez. obcych (masowo) wiec
      imponuje im jak ktos opanuje na tyle zeby sobie z nimi jaj robic...

      O (nie)znajomosci gramatyki przez przecietnego "tubylca" moznaby ksiazki pisac -
      w sumie napisano: polecam pania Truss "Eats, shoots and leaves".

      Tez podejrzewam, ze moj polski jest daleki od doskonalosci. Jakby ktos kazal
      mi "rozebrac" zdanie na czynniki pierwsze to miaabym prblemy...Ktos kto sie
      uczy jez. polskiego pobilby mnie na glowe...
      • easystreet Re: Native speaker's always right. 22.07.06, 01:12
        odwroćmy sytuację: czy każdy rodzimy użytkownik jęz. polskiego ma zawsze racje
        i poprawnie tym językiem włada-la-di-dada?
        --------------
        It ain't rocket science to come up with the right answer!
      • breadcrumbs Re: Native speaker's always right. 22.07.06, 12:34
        Powiedzialbym ze "strach" byl w ich oczach :-) Jakby ktos wjechal na ich teren.
        Przyklady?
        • mudzyn7 Re: Native speaker's always right. 25.07.06, 17:06
          Do enlightened: Your reply/thought inspired me...
        • mudzyn7 Re: Native speaker's always right. 25.07.06, 17:10
          I say "The fear was in their eyes" What if somebody crosses the perimeter?
          ( w sesie miitarnym)
          • mudzyn7 Re: Native speaker's always right. 25.07.06, 17:13
            I would say...
            • mudzyn7 Re: Native speaker's always right. 25.07.06, 17:17
              As someone would crossed the perimeter..
    • ianek70 Native speaker's intuition. 25.07.06, 18:34
      Każdy ma "native speaker's intuition", czyli wyczuwa czy coś brzmi
      nienaturalnie.
      To, co brzmi naturalnie dla jednych niekoniecznie jednak zadowoli drugich -
      zależy jakiej formy żywego języka używają na co dzień. Nikt zaś nie posiada tej
      intuicji w sprawie innych form.
      Na przykład, ja nie jestem Kanadyjczykiem, więc jeżeli Polak zamieszkały od
      dawna w Toronto mówi mi, że jakieś zdanie brzmi nie tak dla Kanadyjczyków, to
      mu wierzy mimo, że to nie jest jego język ojczysty. Obcokrajowcy mogą lepiej od
      Brytyjczyków wiedzieć, czy jakaś wypowiedź jest zgodna z zasadami British
      Standard English, bo on tych zasad się nauczył a większość Brytów nie styka się
      zbyt często ze sztuczną literacką angielszczyzną.

      Inny przykład. Na studiach wykładowca dał nam listę 10 zdań i zapytał, które z
      nich to Scottish English (taki, jakim mówią prezenterzy w szkockiej TV), a
      które English English. Wszystkie zdania były w bardzo formal register - żaden
      ze Szkotów nie był w stanie rozróżnić bo dla nas wszystkie brzmiały strasznie
      oficjalnie lecz poprawnie. Angole z kolei nie mieli najmniejszych kłopotów, bo
      szkockich zdań za bardzo nie zrozumieli - np w Szkocji "outwith" to bardzo
      formal word, rzadko używane w mowie, a w Anglii słowa tego po prostu nie ma.

      Experiment.
      Rozdaj kopie krótkiego tekstu po angielsku Brytyjczykom i Polakom, powiedz im,
      że mają tylko 20 sekund aby policzyć ile razy pojawia się w nim literka 'h'.
      Polacy policzą dokładniej, bo native speaker często nie widzi połączenia 'th'
      jako 't' + 'h', literka 'h' w 'she', 'what' czy 'chocolate' też bywa
      niewidzialna kiedy się czyta szybko.
      Potem zrób to samo z polskim tekstem, ale teraz mają policzyć 'z'. Polacy
      zobaczą mniej, bo dla ich oczu 'cz' to po prostu 'cz' a nie 'c' + 'z'. Tak
      samo 'sz' czy 'rz'.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka