15.01.05, 12:00
moj chlopak pali marihuane i od czasu do czasu bierze amfetamine, probiwal
tez innych specyfikow ale tylko jednokrotnie!jest wspanialym
czlowiekiem...tzn byl, bo w tej chwili jest juz zupelnie inna osoba, jest
nerwowy i nie panuje nad soba!wszyscy jego znajomi tez biora narkotyki,wiec
caly czas ma z tym kontakt i trudno mu przestac.on nie widzi zla w tym co
robi...uwaza ze to niegrozna zabawa...jednak niestety tak nie jest.zaczal
zawalac szkole, kluci sie z rodzicami.oni tez sie o niego boja, zapisali go
na terapie,ale on nie chce tam chodzic. w tej chwili ma 19 lat. jak moge mu
pomoc?wiem,ze moze miec normalne zycie, bo naprawde jest dobrym
czlowiekiem.nie chce zeby sie zniszczyl...poza tym nie chce go stracic, a
widze ze powoli przestaje mu na mnie zalezec,liczy sie tylko zabawa!dawniej
widzialam ze mnie kocha...naprawde bardzo!prosze powiedzcie jak mozna mu
pomoc.czy ktos z was pomogl kiedys takiej osobie?jesli tak-jak to zrobic...


Obserwuj wątek
    • Gość: daga Re: narkotyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 13:03
      ...tez zacznij brać,zacznij sie czuć żle albo trach do szpitala moze wtedy do
      niego trafi żę to niebezpieczne..........troche chore,no ale możę sie udać
      • Gość: mami Re: narkotyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 17:09
        a rzuć go, bo to człek stracony
    • Gość: ćma Re: narkotyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 18:13
      Narkotyki..temat rzeka.Twój chłopak nie widzi problemu, nikt go nie zmusi żeby
      się leczył.Jeśli narkoman nie znajdzie się na dnie i sam nie zdecyduje o tym,
      że z dragami koniec, nie ma takiej siły i argumentów, żeby go przekonać.Będzie
      opowiadał, że nad tym panuje i w każdej chwili może przestać, ale to wierutna
      bzdura, bo człowiek uzależniony okłamuje siebie i innych.Na podstawie
      doświadczenia mogę Ci powiedzieć UCIEKAJ póki czas..Narkotyki strasznie kaleczą
      psychikę, trudno jest być "obok" kogoś kto wybrał.Swego czasu byłam w takiej
      sytuacji jak Ty,chociaż sama nigdy nie "brałam", przechodziłam ponarkotykowe
      doły, agresję, obojętność, kłamstwa prosto w oczy, przemoc psychiczną i
      niewiele brakowało do przemocy fizycznej. Umówiłam go z psychologiem, nie
      poszedł, bo nie chciał..Straciłam ponad 2 lata..Nigdy więcej nie "pomogę"
      żadnemu narkomanowi swoim kosztem..Najlepiej porozmawiaj o tym z kimś, kto się
      takimi sprawami zajmuje zawodowo..życzę powodzenia :)
      • Gość: Daga Re: narkotyki IP: *.ib.tcz.pl / *.tcz.pl 15.01.05, 19:21
        Szczerze powiedziawszy, to nie do końca jest tak, że ćpun musi spaść na dno, aby
        przestać brać i mieć argumenty... Ja sama brałam dragi przez ponad półtora roku.
        Teraz jestem na etapie końcowych już przemyślań na ten temat. Teraz już wiem, że
        niewezme. Pomimo tego, że naprawde dobrze się bawiłam, miałam bardzo dużo
        znajomych i tzw. ''przyjaciół''... Jednak powiedziałam sobie KONIEC i chce tego
        dotrzymać. Nie było łatwo to fakt, ale za dużo straciłam. Przedewszystkim tych
        prawdziwych znajomych, nie od ćpania, bo to nie znajomi. To są całkiem obcy
        ludzie...
        A wracając do tematu...
        Droga Autorko tego tematu!
        Mam dla ciebie tylko jedno rozwiązanie. Pokaż temu swojemu chłopakowi, że
        niepodoba Ci się to co On robi, i zacznij się spotykać z ludźmi którzy niebiorą
        i mają do tego taki sam stosunek jak Ty. Może jak zobaczy co tak naprawde dla
        Ciebie jest ważme w ludziach to się zmieni i wróci to co było kiedyś. Odsuń się
        troche od Niego. Jeżeli naprawde Cię kocha to to zauważy i coś postanowi. Jeżeli
        nawet niezwróci uwagi, to wierz mi, ze ten związek niema najmniejszego sensu i z
        góry jesteś na straconej pozycji, bo Ty niezrozumiesz co jemu dają narkotyki
        (pomimo tego, że tak naprawde go niszczą), a On niezrozumie Ciebie, bo
        stwierdzi: ''co Ty możesz o tym wiedzieć skoro nigdy nie brałaś''.

        Pozdrawiam Daga
    • Gość: cool Re: narkotyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 19:11
      popatrz na to z innej strony... gdyby mu nie bylo dobrze jak sobie przy**** to
      by nie cpal... wy wydzicie w tym problem.. a to najwieksza udreka jest z tymi
      ktorzy narzekaja.. on sie stal "oswiecony".... czlowiek ktory kilka razy
      wciagal amfetamine patrzy na niektore sprawy ineczej.... i to nie na sprawe
      brac czy nie.. dostrzega sie wiecej rzeczy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka