Gość: Zygmunt
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
26.06.04, 11:48
Europa bez dekalogu to dopuszczanie zabijania; eutanazji i aborcji oraz
krzywdzenie najbiedniejszych, dyskryminacja najsłabszych oraz rozkradanie
wspólnego majątku i likwidacja suwerenności. W "Naszym Dzienniku"" dziś
czytamy;
"Obronić suwerenność Polski
Musimy więc najpierw zadbać o naszą Konstytucję (bo ta, która jest, nie jest
godna tej nazwy), o nasz rząd, o naszą moralną i duchową suwerenność
kulturową ożywianą tchnieniem Ducha Świętego i mocą Chrystusowej łaski.
Polska musi stać się w pełni Chrystusowa, poddana Jego królewskiej władzy,
objawiającej się w uświęcających mocach Trynitarnej Miłości. W tym celu
wszystkie zdrowe moralnie siły, wszystkie żywioły patriotyczne, powinny się
zjednoczyć w jednej wspólnocie zdolnej demokratycznie pokonać podstępnego
wroga. Dopiero kiedy Polska stanie się w pełni sobą, wtedy będzie mogła
podpowiedzieć innym krajom europejskim, w jaki sposób organizować życie
społeczne i publiczne, aby było godne Boga i człowieka. Nie możemy się
zgodzić ze zdaniem byłego prezydenta Francji, że konstytucja była
potrzebna, "aby Europa mogła funkcjonować" (Onet, 21 czerwca 2004 roku). Cóż
to za Europa, której "funkcjonowanie" ogranicza się do ekonomii i
biurokracji? To nie jest Europa. To jest jakieś "imperium", które żeruje na
bezbronności ludzi uwikłanych w wielorakie zależności ekonomiczne i mafijne.
Konstytucja, jeśli będzie potrzebna, będzie miała inny cel: aby Europa była
sobą. Nie wystarczy samo "funkcjonowanie". Także organizacje przestępcze
potrafią znakomicie "funkcjonować". Ale po co? Dla czyjego dobra? Aby jednak
Europa była sobą, musi to być Europa suwerennych narodów. Aby zaś mogła być
taką, musi odbudować swoją więź z Bogiem, który jest Stwórcą człowieka i
Panem wszystkich narodów.
Sytuacja w Polsce nie jest w pełni zadowalająca. Po okresie długich rządów
komunistycznych i liberalnych (żydowsko-masońskich) w wielu sercach polskich
zaszczepione zostały bakcyle sceptycyzmu, agnostycyzmu, a nawet pogardy i
nienawiści do Kościoła. Wciąż mnie zastanawia, skąd się bierze lęk przed
państwem, które opowiedziałoby się za przestrzeganiem Prawa Bożego w życiu
publicznym. Skąd bierze się chorobliwa fobia przed władzą Boga nad sumieniami
u tych ludzi, którzy wyobrażają sobie, że rządzą Europą? Bo czym naprawdę
rządzą, nad czym panują, jeśli nie panują nad sobą, co jest możliwe tylko
przez wierność sumieniu, czyli Prawu Bożemu? Czy nie dlatego boją się Boga,
że nie chcą utracić pozornej przecież władzy decydowania o tym, co jest
dobre, a co złe? Może to jest ten sam lęk, o jakim mówi Księga Rodzaju,
opisując sytuację Adama po grzechu (Rdz 3, 10)? Jest wielkim złudzeniem i
najwyższą formą samookłamania wierzyć, że wolność ludzka polega na tym, aby
nie podlegać Prawu Bożemu. Historia pokazała, że bunt wobec Boga oddaje
człowieka w niewolę szatana. To zniewolenie przez grzech nieposłuszeństwa
Bogu dokonuje się nie tylko w sferze życia wewnątrzosobowego, ale także w
zakresie relacji międzyludzkich i w końcu w życiu publicznym i państwowym. Po
wiekach niszczenia chrześcijaństwa w imię zakłamanych haseł "wyzwolenia
człowieka", powinien nadejść czas opamiętania i budowania nowej kultury, w
której wielkość i godność człowieka oraz suwerenność Narodu znajdują oparcie
w prawdzie Ewangelii i mocy Ducha Świętego."
ks. prof. Jerzy Bajda