Gość: ZYGMUNT
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.11.03, 18:37
Rząd szacuje, że w pierwszym roku członkostwa do naszego kraju może trafić z
Brukseli maksymalnie 13,64 mld złotych. W tym samym czasie do budżetu UE
będziemy musieli wpłacić niemal połowę tej kwoty - 6,3 mld zł plus składki na
Europejski Bank Centralny oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju - razem ok.
7 mld. Składka została pomniejszona o 1/3, ponieważ nasz kraj przystąpi do
Unii dopiero 1 maja 2004 roku. Rząd twierdzi więc, że zarobi już w przyszłym
roku.
Całe to wyliczenie oparte jest na założeniu, że wykorzystamy 100 procent
potencjalnie przyznanych nam przez Brukselę pieniędzy.A więc z zasady jest
nierealne.
Ale i inne założenia są wzięte z sufitu. Rząd bowiem uznał, że w 2004 r. euro
będzie warte średnio 4,25 zł. Po stronie wpływów rząd wpisał wszystkie środki
z funduszy strukturalnych (3,6 mld zł), funduszu spójności (0,6 mld zł) oraz
środki na rolnictwo, w tym dopłaty dla rolników (0,5 mld zł). Sami autorzy
raportu stwierdzają jednak: "Bez odpowiedniego przygotowania struktur
administracyjnych i osiągnięcia wystarczających zdolności absorpcyjnych,
część dostępnych środków może nie zostać wykorzystana".
Minister Danuta Hübner do bilansu przepływów finansowych Polska - UE wlicza
także pieniądze z programów przedczłonkowskich PHARE, ISPA i SAPARD, do
których nadal będziemy mieć prawo (6,3 mld zł), tzw. zaliczki budżetowe,
przyznane nam przez UE podczas negocjacji w Kopenhadze (2,1 mld zł) oraz
środki na dostosowanie granicy wschodniej oraz lotnisk międzynarodowych do
wymogów traktatu z Schengen (0,4 mld zł).
W sumie to ok. 8,8 mld zł, a więc o 2,5 mld zł więcej niż polskie wpłaty do
budżetu Unii. Tyle że pewna jest tylko dotacja do budżetu. Do tej pory Polska
wykorzystała bowiem po kilka procent środków przyznanych jej z programów ISPA
czy SAPARD od 2000 r. Rząd ma też ambitne plany wykorzystania funduszy
strukturalnych i spójności. Łącznie już w 2004 r. mamy ich otrzymać za ponad
4 mld zł. Byłoby to możliwe tylko wówczas, gdyby rząd uzyskał zgodę Brukseli
na włączenie do budżetu państwa zaliczek na ten cel (10 proc. całości kwot).
Na razie wydaje się to jednak mało realne. W sumie więc mamy do czynienia z
propagandową hucpą.
Jak to więc wygląda
naprawdę?
Tymczasem sam Urząd Komitetu Integracji Europejskiej zakłada wykorzystanie
funduszy strukturalnych na poziomie w sumie 50 procent w latach 2004-2006. A
w 2004 UKIE zakłada wykorzystanie zaledwie 2% zapisanej sumy. Wynika to z
listu, jaki otrzymałem w marcu tego roku od p.o. wicedyrektora Departamentu
Analiz Ekonomiczno-Społecznych (DAES) UKIE Piotra Serafina: "(...) W oparciu
o doświadczenia państw członkowskich i nasze z okresu przedakcesyjnego
zakładaliśmy, że relacja transferów do płatności wyniesie dla całego okresu
2004-2006 ok. 50% (2% w 2004, 40% w 2005 r. oraz 63% w 2006 r.). Założenie to
nie jest nadmiernie optymistyczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w 2004
i 2005 r. trafi do Polski zaliczka w wysokości po 8% środków na zobowiązania
na fundusze strukturalne (i to jest ta pozytywna różnica w stosunku do okresu
przedakcesyjnego)".
Nikt nie zajmuje się w raporcie serio kwestią absorpcji - czyli tego, ile
pieniędzy naprawdę będziemy w stanie pozyskać z unijnych funduszy. Jakie to
trudne przedsięwzięcie, widać na przykładzie działania funduszu ISPA
wspierającego inwestycje w transporcie i ochronie środowiska. Od 2000 roku
Bruksela przeznacza dla Polski z programu ISPA około 450 mln euro rocznie na
budowę wielkich projektów rozwoju infrastruktury transportowej i ochrony
środowiska. Mamy więc już "odłożone" 1,8 mld euro. Jednak przygotowanie
inwestycji wedle unijnych zasad okazało się dla administracji trudne. Dopiero
niedawno Bruksela zatwierdziła pierwsze 16 projektów, których wartość nie
przekracza kilkunastu procent zadeklarowanej sumy. Pieniądze są wypłacane w
miarę, jak postępują prace. Uznać więc należy, że z funduszami strukturalnymi
będzie podobnie. Udział PHARE (który dość dobrze wyszedł, gdyż działał
właściwie inaczej niż fundusze unijne) w nie wykorzystanych funduszach jest
już minimalny, a większość pieniędzy z programów przedakcesyjnych będzie z
ISPA i SAPARD. Ich wykorzystanie też jest minimalne.
PRZECZYTAJ;www.innestrony.pl/?czyt=134&start=0&litery=duze