Gość: grey
IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl
09.01.03, 15:45
Witam
Dzis z rańca zdrapałęm szron z szyb i wsiadam sobie do mojego kdecika. Jako
że mam nowy (na gwarancji ,45ah)akumulatorek niczym sie nie przejmując
wciskam sprzęgło i próbuje go zapalic. Jakie było moje zdziwienie gdy
usłyszłęm jedno zipnięcie, wycie syreny alarmowej (spadek napięcia) i nic
więcej. Rozczarowny jeszcze jedną pruba odpalenia samochodu wymontowalem
baterie i zanoisłęm ja do domu, postawiwszy sa na parapecie na słoneczu po ok
15 min wcisnąłem ja ponownie do samochodu i z pesemistycznymi uczuciami
prubowałęm go zapalic. Jakie bylo moje zdziwnie gdy usłuszałem pięknie
chodzący rozrusznik, żadnego spadku napiecia (nie było wycia syreny
alarmowej) i po chwili uruchamiajacy sie samochod.
Zastanaiwa mnie tylko dlaczego 20 kilku sotopniowy mróz doprowadzil do
takiego spadku pojemnosci akumulatora ktora zostala odebrana z okowów lodu w
cieplym domku. Czy to jest wina akumulatroa. czy to jest normalne. Dodam ze
akumulator jest totalnie bezobslugowy i do dzis zachowywal sie bez zarzutu.
Czy mam go oddac do rekalmacji (nie przetrzymal - mrozu). A jak to sire
bedzie powtarac. W koncu wystarczylo 15 minut w cieple zeby byl jak nowy.
Pozd i czekam na rade.