Dodaj do ulubionych

Przyznać się nauczycielce?

26.09.13, 18:57
Córka III klasa podstawówki , same 5 i 6.
Nie odrobiła zadania i wymyśliła, że nie zabierze książki
do szkoły. Pani powiedziała, ze jej zapomniała, a więc
kłamstwo z premedytacjąwink
Pani kazała przynieść książkę na drugi dzięń, przyniosła
z odrobionymi lekcjami.
Wypaplałam mężowi o tym ,a ten każe iść córce
do Pani i powiedzieć co zrobiła.
zaznaczę że córka raczej z tych nieśmiałych, zamkniętych itd.
Ja się oburzyłam na to, bo wg mnie to chyba przesada.
No i teraz siedzę pokłócona....
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:02
      Przesada.
      Trzeba córkę uświadomić, że nie nalezy tak robić i oszustwo jest nieadne, ale uważam, że takie szkolne przewinienie nie warte jest upokorzenia, które musiałaby znieść córka.
    • triss_merigold6 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:06
      Przesada. Mąż do szkoły nie chodził, czy jak?
      • mamaemmy Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:13
        No niestety ale w szkole czasami trzeba kombinować.
        Chociaz mnie uczyli uczciwości wink
        • yenna_m Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:14
          wszędzie czasem trzeba kombinować
          inaczej całe życie, człowieku, za łosia będziesz robić
          • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:20
            Przyznam, że w kontekście oburzenia profitami otrzymywanymi przez nauczycieli od wydawców brzmi to bardzo interesująco ;p
      • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:14
        Uświadom mężowi, że jeśli teraz zmusi córkę do przyznania sie nauczycielce to nauczy córkę tylko jednego - ze do niczego nie wolno przyznawać się Wam.
        To będzie ostatni raz, gdy córka zwierzy sie z watpliwości czy moralnych dylematów.
        Poza tym nic strasznego sie nie stało. Córka nikogo nie skrzywdziła. Raqdze też zapytac męża, czy córka ma mówić nauczycielce "Nie odrobiłam lekcji, bo mi sie nie chciało", "Nie uważałam na lekcji, bo pani nudzi", czy taczej jednak nie.
        • jj0909 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:21
          No tak verdano
          Sama doszłam do wniosku, ja stara, że już mu więcej nie powiem o takich
          sytuacjach.
          Wiekszy problem mam z wytłumaczeniem czegokolwiek mężowi niż córce ;-(((
        • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:48
          =Poza tym nic strasznego sie nie stało. Córka nikogo nie skrzywdziła.

          Nie skrzywdziła, ale nadużyła zaufania. Wykorzystała fakt, że nauczyciel zachował się w porządku, żeby zachować się nie w porządku. Powtórzone parę razy sprawi, że jej już nikt nie uwierzy, nawet jeśli w danym momencie uczciwie będzie jej się należała ulga.

          Zaczyna się mniej pobłażliwie podchodzić do takich drobnych nieuczciwości, kiedy człowiek sobie wyobrazi, ile lżej by się żyło, gdyby ludzie byli uczciwi. Praktycznie w cenie wszystkiego, co kupujemy, we wszystkich prawie niedogodnościach prawnych jest cena ubezpieczania się przed nieuczciwością innych lub skutki nieuczciwości innych.
          • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:58
            Miałabys rację, gdyby uczciwe przyznanie sie dziecka w szkole nie było karane. Dziecko, które moze czasem powiedzieć "Zapomniałam zrobić pracę, na pewno zrobię na jutro" i nie jest karane, tylko zrozumiane, nie musiałoby "zapominać" ksiązki. Niestety, szkoła ma tendencje do karania dzieci za wszystkie niedociagniecia - i to jest skutek tego karania.
            • sarah_black38 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:07
              verdana napisała:

              > Miałabys rację, gdyby uczciwe przyznanie sie dziecka w szkole nie było karane.


              Wiesz, czasami zdarzają się uczciwe dzieciaki. Miałam kilka przypadków, że policzyłam na klasówce źle punkty, na korzyść ucznia. Postawiłam piątkę lub szóstkę. Przychodzi uczeń i mówi ,że powinien mieć ocenę niżej , bo zrobiłam błąd przy liczeniu. Kurczę, taka uczciwość jest budująca i w nagrodę nie zmieniałam oceny.
              • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:11
                Odwrotnie, moja drogasmile Ponieważ jesteś uczciwa i sympatyczna, mozesz liczyć na to, ze Twoi uczniowie też bedą uczciwi - dokładnie o to właśnie mi chodzi. Gdybyś od razu powiedziała "Aha, to masz tróję, nie czwórkę"., pewnie szybko uczciwość uczniów by sie skończyła,.
                • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:23
                  Na część osób tak działa. Na część osób działa inaczej i ja zdaję sobie sprawę, że ta druga część nie może wpływać na ocenę tej pierwszej, ale ona realnie utrudnia życie.

                  Przykład: zawsze, kiedy mam pewność, że pomyliłam się na niekorzyść ucznia, uwzględniam pomyłkę, podnoszę ocenę. I na klasę - dwie zawsze znajdzie się jedna osoba, która podchodzi z poprawką dopisaną później i wmawia mi, że tak było od początku. Jeżeli nie uznaję - a robię to, kiedy doskonale pamiętam, że tego tam nie było - jest tak śmiertelnie obrażona, że potem przez pół dnia chodzę i się gryzę, że a nóż się pomyliłam. Jeżeli uznam, widzę potem chichoty z kolegami przy wychodzeniu, ewidentnie z serii "głupia się dała nabrać".

                  Trochę mi zajęło, zanim nauczyłam się odpowiadać, że być może się mylę, ale według tego, co pamiętam, w momencie kiedy oceniałam, zadanie było napisane błędnie. Nie wchodzę w ogóle w dyskusję, czy dopisał czy nie, opisuję stan swojej pamięci.
                  • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:43
                    Ale Ty uczysz w liceum. Liceum to inny świat. Problem w tym, zę nie mozna tak samo traktować uczniów liceum i trzeciej klasy. Ja po prostu obawiam się, że część uczniów uczy sie w szkole przede wszystkim tego, że oszukiwać trzeba. A właśnie stawianie dziecku jedynki za brak zadania, a nie stawianie za "zapomnienie" ksiażki jest nauką oszukiwania.
                    Oczywiście, nie neguję, że jest sporo prób oszukiwania nauczycieli. I bedzie. Ale należy starać się, własnie w najmłodszych klasach, aby dziecko nie nauczyło się, że prawdomówność absolutnie nie popłaca.
                  • kk345 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 21:24
                    > gryzę, że a nóż się pomyliłam.
                    Ale nie uczysz polskiego? big_grin
                    • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 23:25
                      big_grin
                      • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 23:26
                        Ale to jeszcze nie mój rekord. Rekordem było jósz na sprawdzianie z matematyki. Dobrych parę minut dochodziłam potem, co miałam na myśli.
                        • lampka_witoszowska Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 09:09
                          ale liceum to tez ciekawa sprawa - chyba od nauczyciela zależy, czy sam jest w porządku, nie od rodzaju szkoły

                          w podstawowej jak nauczyciel się machnął w moim wypracowaniu czy podliczaniu punktów na sprawdzianie 9na moją korzyść), to mówiłam w imię takiej własnie szalonej uczciwości - i było ok

                          to samo zrobiłam w I liceum po dyktandzie, dostałam 5, powinnam dostać 3, dwa byki. trudno, trzeba było się przyznac, bo lepsza uczaciwa 3 niż niezasłużona 5. Powiedziałam o tym pani i przez 4 lata byłam wrogiem nr 1, bo śmiałam zwrócić uwagę pani profesor. Co mi zreszta podczas tej rozmowy o dwóch bykach pani profesor uczciwie zapowiedziała big_grin a że nie za bardzo miała się czego czepiać, więc bywało ciężko.

                          ja się zapytowuję - skąd uczeń ma mieć wiedzę, jak zareaguje nauczyciel i jak zinterpretuje słowa ucznia? nie da się. Biorę ryzyko na siebie i uczciwie mówię dalej, mój wybór - ale ryzyko poniesienia niewspółmiernych konsekwencji jest.
                          i to jest nieuczciwość nauczyciela.
            • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:14
              Ale te nadmierne wymagania też nie powstały w próżni. Gdyby uczniowie nie traktowali pierwszej pobłażliwości i zrozumienia jako hasła, że teraz można się nie wysilać, więcej nauczycieli byłoby wyrozumiałych. Z kolei oni tak to traktują, bo są zmęczeni i mają obniżoną wrażliwość przez nauczycieli kompletnie niewyrozumiałych. Błędne koło. I po obu stronach skrupia się niestety na najuczciwszych i mających największe skrupuły.

              Trzeba być bardzo pewnym siebie i odpornym, żeby widzieć, kiedy komuś można odpuścić, kiedy nie i potrafić nie przejąć się nieuniknionymi zarzutami "niesprawiedliwości". A ta nauczycielka była na dobrej drodze - to znaczy uznała, że skoro dziecko pracowało, tylko zapomniało, to nie można wyciągnąć tych samych konsekwencji jak wobec tego, które nie pracowało. Tak powinniśmy myśleć, prawda? No tylko że wychodzimy na jeleni.

              W trzeciej klasie podstawówki to jest zabawne, a nawet trochę wzruszające. Ale kiedy szesnasto- czy dziewiętnastolatek z wprawą robi dwudziestoparolatkę w konia, po czym okazuje jej wprost pogardę, że się dała zrobić w konia, a potem ma wręcz pretensje, że przez to, że ona nie potrafiła "być konsekwentna", on ma słaby wynik na maturze i mało umie, to się już ani nie śmieję ani nie wzruszam.
              • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:19
                Miedzy pobłazliwością a jedynką jest jeszcze sporo miejsca na manewr.
                Ta nauczycielka chyba jednak nie była "na dobrej drodze", jesli zapomnienie ksiązki jest zrozumiałe, a zapomnienie odrobienia lekcji - niewybaczalne. Wystarczyło, aby nie stawiała jedynek za brak pracy domowej (przynajmniej za pierwszym czy drugim razem), a dawała dodatkową pacę, tak, aby zapomnienie nie było opłacalne. Problem w tym,z e trzecioklasista ma prawo zapomnieć.
                Mówimy o dzieciach. Nie o starszych nastolatkach. O dzieciach, które w III klasie podstawówki dowiaduja się, że przez szkołę nie da sie przejść, mówiąc prawdę, bo prawda jest karana.
                Ja bym się jednak zastanowiła, czy to cwaniactwo w liceum nie jest częsciowo nakrecane własnie przez to, ze szkoła wymaga od małych dzieci perfekcjonizmu - i ze nie da sie w wielu wypadkach sprostać jej wymaganiom.
                • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:25
                  Tylko my w sumie nie wiemy, czy stawia te jedynki - to w poście chyba nie padło. Wiemy, że w ogóle jakieś oceny stawia, bo dziecko ma same piątki i szóstki, być może dziecko zabezpieczało się na wyrost.
                  • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:44
                    Nie sądzę. W pierwszej klasie - tak, w trzeciej pewnie juz wie, ze za brak pracy jest jedynka.
                    • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:45
                      Verdana, autorka postu startowego już napisała, że jedynek w tej klasie za brak pracy domowej nie ma - są znaki zapytania i trzeba dorobić na następny dzień.
                      • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:46
                        Ok, najwidoczniej znak zapytania jest dla dziecka tożsamy ze złą oceną. Inaczej by się nie opłacało ściemniać.
                        • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 21:00
                          Naprawdę, teoria, że dziecko coś opętało, bo będzie w dzienniku (przez jeden dzień, o ile dobrze zrozumiałam) znak zapytania, jest mocno naciągania. Ja bym raczej zastanowiła się, czy to nie o rodziców chodzi.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:48
                      verdana napisała:

                      > Nie sądzę. W pierwszej klasie - tak, w trzeciej pewnie juz wie, ze za brak prac
                      > y jest jedynka.

                      No i co z tego, że dostanie tę jedną jedynkę w III klasie podstawówki? No co z tego? Świat się zawali? Szansę na karierę zaprzepaszczone? Rynsztok i bezrobocie? Kogoś tu chyba ostro popier...liło, za przeproszeniem!
                      • marusia_ogoniok_102 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:54
                        No niestety, większość rodziców to tak traktuje. Do dziś pamiętam karczemną awanturę urządzoną już w samochodzie a trwającą cały wieczór, kiedy przyniosłam pierwszą czwórkę (!), która nawet nie była czwórką tylko literką, bo to była chyba właśnie trzecia lub druga klasa.
      • przystanek_tramwajowy Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:14
        Ja bym się skupiła na wytłumaczeniu, że brak pracy domowej to nie koniec świata, bo jak dostanie w IV klasie pierwszą dwóję to wam się pochlasta. Chyba, że wy z tych rodziców, co dziecku życie w piekło zamieniają za złą ocenę. Znam niestety takich.
      • adellante12 Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 10:14
        To jeden z tych co jak przejedzie nieprzepisowo skrzyzowanie to sobie sam mandat wystawia...
    • yenna_m Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:14
      bez sensu...
    • gazeta_mi_placi Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:20
      Nie mam zdania, mam nadzieję, że pomogłam.
    • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:41
      Uświadom dziecku, że to bardzo nie w porządku, bo nadużyła zaufania. I że jeżeli więcej osób będzie tak robić, nauczyciele przestaną im wierzyć, więc osoby, które podręcznika naprawdę zapomną, będą mieć trudniej. Częściowo przez nią.

      Nie zmuszałabym do przyznania się, chociaż też nie oburzałabym się przy dziecku na ojca, który nalega na przyznanie się - bo to jednak córka narozrabiała, więc lepiej, żeby się nie czuła pokrzywdzoną niewinnością.

      Natomiast nie wiem, co bym zrobiła, gdyby dziecko odmówiło zobaczenia, co jest nie w porządku z jego zachowaniem. Czy wtedy nie nalegałabym jednak na jakieś zewnętrzne konsekwencje. Bo z jednej strony jest to naturalne kłamstwo w samoobronie. Z drugiej strony przyczynianie się do tworzenia atmosfery braku zaufania - to znaczy nauczycielka zachowuje się tak, jakbyśmy tego oczekiwali, dziecko tego nadużywa.
    • angazetka Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:49
      Mąż ma dziwne pomysły. Oczywiście, że przesadza.
    • nangaparbat3 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 19:54
      Jak zobaczylam tytul wątku, sądziłam że to Ty - matka - cos narozrabialaś i Ty masz się przyznać.
      To moze szczegol, a moze nie.
      Myślę, że na męza nie masz się co oburzać, z tego co piszesz troche tak wychodzi, jakbyś w ogole nie porozmawiała z córką o tym, ze źle zrobiła.
      Mnie się wydaje, ze najwazniejsze co powinnas wyjasnic corce, to że nie musi miec samych 5 i 6, ze nic by sie nie stalo, gdyby nawet dostala jedynke za brak zadania.


      "Zbliżała się rocznica ich ślubu. Grzegorz zrealizował największe marzenie. Odwiedził Kasy Stefczyka."
      • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:03
        Co mnie w tym watku przeraziło najbardziej - to,z ę dwie pracujące w szkole osoby, obie miłe i godne zaufania, lubiące najwyraźniej dzieci - mówią "nic sie nie stanie, jak dostanie jedynkę". Że jet to takie naturalne, że szkoła ukarze natychmiast dziecko (nie licealistę, dziecko), za to,że nie odrobiło zadania domowego,z ę to jest rola szkoły - a rolą dziecka jest przyjąć tę karę w pokorze.
        Ludzie zapominają, dorośli też. Szefowie na ogół nie udzielają nagany za kazde drobne przeoczenie, a jesli tak - to uwaza sie ich za ludzi toksycznych. Dlaczego zatem kara za zapomnienie ma sie w szkole należeć dziecku z automatu? Dlaczego potem sie dziwimy, ze szkoła uczy dzieci kłamać, jesli chcą ją przetrwać?
        A wystarczy powiedzieć "Trudno, zrobisz to na jutro" - ostatecznie mozna dac dodatkową pracę, aby zapominanie sie nie opłacało. A nie karać złą oceną, która często wpływa nao ogólna ocenę dziecka i demotywuje.
        • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:18
          ę dwie pracujące w szkole oso
          > by, obie miłe i godne zaufania, lubiące najwyraźniej dzieci

          Jeśli to o mnie, to ja nadal lubię dzieci i - o zgrozo! - mimo postawionych jedynek jakoś nie traciłam ich sympatii. To tylko rodziców przestałam lubić.

          mówią "nic sie ni
          > e stanie, jak dostanie jedynkę".

          A stanie się coś? Strasznie się boisz tych jedynek (na marginesie - ta jedynka wyskoczyła jak diabeł z pudełka, nikt - oprócz autorki wątku i jej córki, jak sądzę - nie wie, jakie byłyby konsekwencje nieodrobienia pracy domowej), boisz się generalnie czegokolwiek, co mogłoby dziecko 'zestresować', nawet jeśli dziecko jest pełnoletnie. Wyluzuj, dobrze Ci radzę.
          • verdana Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:21
            Sądzę, zę dziecko doskonale wie, co się dostanie za brak pracy domowej.
            Jedynka jest niewątpliwą karą za brak pracy - i nie tyle boję sie jedynek, co uważam karanie złą oceną dziecka za sporadyczny brak pracy domowej za pedagogiczny idiotyzm.
            Nie wiedziałam, ze w III klasie podstawówki dziecko jest pełnoletnie.
            • jj0909 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:28
              Dziewczyny spokojnie.
              u nas nie ma jedynek za brak zadania, jedynie pytajniki
              i odrobienie na drugi dzień.
              Za brak zadania u córki, bo jej się nie chciało odrabiać,
              wiedziała że nie będzie jedynki, ale pomimo tego próbowała
              wybrnąć z sytuacji i jakoś sobie poradzić.
              Jakby miała być jedynka to ciekawe do jakiego kłamstwa
              by się dopuściła?
              • nangaparbat3 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:30
                jj0909 napisała:

                >
                > Jakby miała być jedynka to ciekawe do jakiego kłamstwa
                > by się dopuściła?

                dobre pytanie.
              • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:32
                > u nas nie ma jedynek za brak zadania, jedynie pytajniki
                > i odrobienie na drugi dzień.

                No właśnie. A Verdana już zdążyła się zdenerwować na bezmyślną nauczycielkę, która stawia pały za brak pracy domowej wink

                > Jakby miała być jedynka to ciekawe do jakiego kłamstwa
                > by się dopuściła?

                To zależy od nastawienia - nie tylko jej, ale przede wszystkim Twojego i męża. Jeśli z każdej oceny negatywnej będziecie robić wielkie halo, to skończy się to mniejszymi i większymi oszustwami. Jeśli nauczycie dziecko, że wypadek przy pracy może mieć każdy i jedną jedynką nie należy się stresować, zwłaszcza jeśli można ją poprawić (a w większości przypadków można).
                • iwles Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 09:07

                  Kawka, ale to często jest tylko i wyłącznie "wina" dziecka, piszę "wina", ale chodzi mi o nad_ambicję, by być najlepsza, i nie koniecznie w oczach rodzica, ale raczej nauczyciela, koleżanek, klasy, czy w ogóle, by być tylko pozytywnie oceniana.
                  Wcale nie musi to się wiązać ze strachem o ukaranie, tylko z zaburzeniem poczucia własnej wartości w swoich własnych oczach. I raczej nad tym bym popracowała z dzieckiem.
                  • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 11:11
                    Oczywiście, może być i tak.
                    Na pewno z dzieckiem trzeba pogadać.
            • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:28
              > Sądzę, zę dziecko doskonale wie, co się dostanie za brak pracy domowej.

              Może i tak, chociaż nigdzie nie zostało to powiedziane. W klasach młodszych rzadko stawia się jedynki za brak pracy domowej, ba - rzadko stawia się jedynki.

              > ważam karanie złą oceną dziecka za sporadyczny brak pracy domowej za pedagogicz
              > ny idiotyzm.

              A za niesporadyczny? Tak z ciekawości pytam.

              > Nie wiedziałam, ze w III klasie podstawówki dziecko jest pełnoletnie.

              To była uwaga ogólna, wynikająca z obserwacji.
            • nangaparbat3 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:29
              To ja wymyslilam jedynke, jako symbol kary za brak pracy.
        • nangaparbat3 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:26
          Verdana, powiem wprost: ta akurat dziewczynka walczy o przetrwanie, bo musi miec same 5 i 6, bo jej mama tak bardzo sie identyfikuje z jej sprawami szkolnymi, że pyta: czy mam sie przyznać?
          I dlatego najwazniejsze, zeby odpuscic, bo dziecko predzej czy później sie potknie, dostanie tę jedynkę, i nie bedzie w stanie sobie z nią poradzic. SZKOLA NIE JEST AZ TAK WAŻNA. O to mi chodzi, to bym chciala tej malej przekazać.
          Ale też to, ze nie naduzywa sie zaufania - o tym wyczerpująco pisala Asia. jednak zeby nie naduzywac, rzeba dac sobie prawo do bledu i porazki, skoro szkola jest jaka jest i dzieci są nieustająco oceniane, rozliczane, i za byle co pietnowane. Mnie sie to nie podoba, ale jest jak jest i trzeba nabrac do tego dystansu, póki czas.
          • jj0909 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:30
            Przeczytaj, ale to małż postawił wysoką poprzeczkę akurat w tej sprawie
            • nangaparbat3 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:33
              Wszystko jedno kto - ona musi sie nauczyć ze jak czasem coś zawali, to świat sie nie rozleci, a Wy bedziecie ją wciąż tak samo kochac jak kiedy dostaje 6.
              • przystanek_tramwajowy Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:38
                nangaparbat3 napisała:

                > Wszystko jedno kto - ona musi sie nauczyć ze jak czasem coś zawali, to świat si
                > e nie rozleci, a Wy bedziecie ją wciąż tak samo kochac jak kiedy dostaje 6.

                Dokładnie tak. Mojemu dziecku w tym samym wieku do głowy by nie przyszło ściemniać, że zapomniał książki. Zdarzyło mu się nie odrobić pracy domowej, ja jako matka wyraziłam swoją dezaprobatę, ale nie było rozdzierania szat i dramatyzowania. Tutaj najwięcej czuję mają za uszami rodzice, a nie nauczyciele czy samo dziecko.
        • asia_i_p Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:28
          Ale to nie chodzi o to, żeby nauczyciele tak myśleli, tylko żeby tak myślały dzieci. Ja moją córkę na tyle już skutecznie zdemoralizowałam, że ostatnio gadając ze mną o szkole wykrzyknęła odkrywczo "a wiesz, że ja chyba jednak dostałam pałę! zapomniałam zeszytu na informatykę!". Przypomniało jej się po paru tygodniach czy chyba miesiącach, bo to z zeszłego roku - ta pała nie była dość ważna, żeby o niej pamiętać do końca lekcji, bo informatyka jest na pierwszej. I o to mi chodziło.

          Chodzi o to, żeby dziecko miało dystans do ocen, żeby jedynka znaczyła, że to jest do powtórzenia, a nie była oceną osoby.
    • kawka74 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:05
      Jako nauczycielka, nie wyciągnęłabym żadnych konsekwencji, o ile dziecko wykazałoby chociaż ociupinę skruchy.
      Jako rodzic zostawiłabym sprawę tak, jak jest - acz również z odpowiednim komentarzem (nie tylko o uczciwości w postępowaniu i ponoszeniu konsekwencji, ale także tym, że jedynka to nie koniec świata i może się zdarzyć najlepszym).
    • coca-cola100 Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:10
      A twój maz jest taki święty jeśli tak to niech aureole zacznie nosić. W życiu trzeba sobie radzić człowiek nie robot czasami mu sie zwyczajnie nie chce,dziecko tez ma do tego prawo. Wybrnela z sytuacji ostatecznie zadanie zrobiła. Maz przesadza a dodatkowo sprawi,ze zaufanie nauczycielki do dziecka zostanie zachwiane.
    • wegatka Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 20:14
      O matko, co za pomysł uncertain Od razu przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa, gdy miałam tyle lat, co Twoja córka. Biegałam po dworze do wieczora (do ok. 20-tej), a gdy przyszłam do domu i chciałam siąść do lekcji, to moja mama, żeby mnie ukarać za zbyt późne przyjście do domu, nie pozwoliła mi tych lekcji odrobić, bo powinnam to zrobić wcześniej. Mało tego, napisała liścik do wychowawczyni z wyjaśnieniem, dlaczego nie mam pracy domowej i kazała mi go oddać pani. Oczywiście nie zrobiłam tego, bo przede wszystkim było mi wstyd przed panią, że moja mama ma takie głupie pomysły. Pani powiedziałam, że zapomniałam o pracy domowej, a mamie, że kartkę oddałam. I taki oto dobry efekt odniosła fantastyczna metoda wychowawcza mojej mamy big_grin
    • majenkir Re: 26.09.13, 20:56
      jj0909, wspolczuje Ci meza, a Twojej corce ojca. Naprawde.
      • jj0909 Re: 26.09.13, 21:08
        Ten numer to pikuś
        Na ostatnim naszym urlopie córa chciała pływać w basenie
        non stop, a on chciał chodzić na wycieczki.
        Dlatego ze ona nie chciała iść to mąż się do niej przez
        tydzień w ogóle nie odzywał.
        Bo go wk....

        • jj0909 Re: 26.09.13, 21:11
          A teraz właśnie się do mnie nie odzywa, a więc myślę że będę "ukarana"
          w ten weekend milczeniem.
          • przystanek_tramwajowy Twój mąż to palant 26.09.13, 21:14
            Biedne dziecko. Nie ty, ale dziecko. Bo ty możesz tego palanta wyrzucić z jej i swojego życia. Ona nie może zrobić nic.
            • jj0909 Re: Twój mąż to palant 26.09.13, 21:31
              Często nad tym myślę, ale przecież będę musiała się zgodzić na widywanie się z dzieckiem
              wekendy, święta, wczasy, to że nie będzie meżem nie zmieni faktu że bedzie ojcem.
              Które zło lepsze?
              • nangaparbat3 Re: Twój mąż to palant 26.09.13, 21:35
                Może w roli rozwiedzionego ojca bedzie normalniejszy niż w roli ojca?
              • przystanek_tramwajowy Re: Twój mąż to palant 26.09.13, 22:00
                Kobieto! Ty się go po prostu boisz! Co to za życie? Zapewniam cię, że jeśli 9-letnia czy starsza córka nie będzie chciała widywać się z ojcem czy spędzać z nim wakacji, to żaden sąd nic tu nie da. To nie niemowlę czy przedszkolak. Chyba, że się boisz, że cię będzie szantażował nie płaceniem alimentów a bez tego nie dasz rady.
      • nisar Jest jeszcze jedna możliwość 26.09.13, 21:15
        córka nie tyle bała się "pytajnika", bo nie ma się czego bać, ile wstydziła się że zapomniała pracy domowej. Doskonale pamiętam, że w młodszych klasach podstawówki nieodrobienie pracy domowej to był wstyd i przed klasą i przed panią.
        Sytuacja wygląda mi na to, że córka spanikowała z nieodrobioną pracą i z jakiegoś powodu uznała, że mniejszym problemem/wstydem będzie zapomnienie książki niż zadania.

        Mężowi wyjaśniłabym, że oczekuje za dużo od dziewięciolatki. Gdyby się upierał, zaproponowałabym mu, żeby tym razem porozmawiać z córką o uczciwości, klarowności postępowania i zapowiedzieć ze następnym razem konsekwencją będzie konieczność przyznania się do matactwa.

        Natomiast zaczęłabym od dowiedzenia się, dlaczego córka w ogóle zrobiła to co zrobiła, bo może np. pani twierdzi, że pracy domowej nie odrabiają tylko głąby? albo grozi jakimiś tajemniczymi długofalowymi sankcjami? Bo prawdę mówiąc poza wpadnięciem córki w panikę i wymyśleniem głupoty trudno mi zrozumieć, czemu tak postąpiła.
        • kota_marcowa Re: Jest jeszcze jedna możliwość 27.09.13, 01:14
          > Natomiast zaczęłabym od dowiedzenia się, dlaczego córka w ogóle zrobiła to co z
          > robiła, bo może np. pani twierdzi, że pracy domowej nie odrabiają tylko głąby?
          > albo grozi jakimiś tajemniczymi długofalowymi sankcjami? Bo prawdę mówiąc poza
          > wpadnięciem córki w panikę i wymyśleniem głupoty trudno mi zrozumieć, czemu tak
          > postąpiła.

          Ja obstawiam, że boi się ojca.
    • anorektycznazdzira Re: Przyznać się nauczycielce? 26.09.13, 22:39
      Życie nie jest czarno białe i to jest dla mnie wystarczający powód, żeby nie wytaczać najcięższych dział, kiedy dziecko próbując ratować swoją skórę sięgnie po nie najbardziej kryształowe środki. Owszem, powiedziałabym, że nieładnie, i nazwałbym to na głos oszustwem. Ale na tym koniec.
      Z następujących powodów:
      1. Kłamać też trzeba umieć. W REALNYM ŚWIECIE stajemy czasem twarzą w twarz z najbardziej nieprzewidywalną sytuacją/niebezpieczeństwem i jest bardzo niebezpiecznie mieć wdrukowaną na stałe nieumiejętność wyduszenia z siebie kłamstwa w samoobronie. Tresura w tym kierunku może się obrócić przeciwko dziecku.
      2. Wychowanie powinno uczyć myślenia i zrozumienia własnych czynów, a nie bezwzględnego posłuszeństwa zbiorowi zasad pod groźbą publicznego upokorzenia
      3. Nie uważam, że to dziecko dokonało jakiejś strasznej i niewybaczalnej zbrodni. Tak, granice nie wiadomo gdzie są i są umowne, ale w moim systemie takie coś jest jeszcze spory kawałek przed granicą


      jedyny problem jaki widzę to ten, że mąż już chyba ustalił i zapowiedział karę, tak? To ja się staram nie podważać autorytetu ojca odwołując ostentacyjnie jego decyzje względem dzieci, bo uważam, że to przynosi duże szkody. To bym wzięła pod uwagę rozważając, jak ostatecznie postąpić.
      • coca-cola100 Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 01:10
        Ok tylko tutaj nie ma mowy o normalnym ojcu a zwyklym sadyscie,ktory stosuje przemoc psychiczna wzgledem swojego dziecka i autorytet mozna sobie darowac.Trzeba ratowac dziecko przed urazem psychicznym na cale zycie.
    • kota_marcowa Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 00:40
      Przeczytałam wątek i stwierdzam, że córka nie bała się pytajnika, tylko ojca i potencjalnej kary, zapewne nieadekwatnej do przewinienia.
      Już samo to, że ojciec che skazać córkę na upokorzenie, na to wskazuje, dodatkowe posty autorki dopełniają całości.
      • kota_marcowa Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 00:41
        Autor: jj0909 26.09.13, 21:08
        Dodaj do ulubionych Skasujcie
        Odpowiedz cytując Odpowiedz
        Ten numer to pikuś
        Na ostatnim naszym urlopie córa chciała pływać w basenie
        non stop, a on chciał chodzić na wycieczki.
        Dlatego ze ona nie chciała iść to mąż się do niej przez
        tydzień w ogóle nie odzywał.
        Bo go wk....


        Sadysta?
        • lampka_witoszowska Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 09:35
          a tam, zaraz sadysta. Zwykły egocentryk i pospolity dupek.
    • szamanta Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 01:04
      Moje by się same z siebie ani nawet pod naciskiem/przymusem nie przyznały .Owszem w tej sytuacji otrzymały by dosyć solidna pogadankę od nas , ale jeśli mam konkretnie wbić się w autorki opisany wątek to inaczej by to zostało rozegrane. Zmusić dzieciaki do przyznanie się Pani do "zatajenia prawdy" to mało realne i raczej a wykonalne w tej sytuacji . Odbyło by się bez takich cyrków, co nie oznacza ze mąż czy ja pominęłabym milczeniem bez żadnego odzewu do dziecka ,no nie .Choć nie pastwilibyśmy się nad dzieckiem z tego powodu
    • vilez Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 08:16
      Całkowicie zgadzam się z Verdaną. Dziecko się boi, już obojętnie czy jedynki, znaku zapytania, minusika czy nagany ustnej. A nie powinno się bać. Bo każdemu się zdarza, że zapomni, albo mu się nie chciało, więc odłożył i wtedy zapomniał.
      Ojciec rygorysta moralista, wyhoduje zamknięte w sobie dziecko lub kombinujące jak koń pod górę.
      Nauczycielka wprzęgnięta w system, już dawno pewnie zapomniała, o co powinno chodzić w nauczaniu. (Ale to może inna kwestia; systemu jako takiego.)
    • jj0909 Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 08:18
      Córa zafascynowała się grą na pianinie.
      Właśnie od 2 dni mamy keyboard używany, który małż naprawia.
      Keybord działa ale "fałszuje".
      Wieczorem zawołał młodą żeby dokończyła picie coctailu bo 1 cm został
      w szklance, ona go zlała, zajęczała że nie chce i leżała dalej czytając książkę.
      No to w odwecie rzekł jej, że jak ona go nie słucha to on zlewa keyboard
      i wyłączył go tak, ze nie można uruchomić.
      Czy ta kara byłą adekwatna do przewinienia???

      Walczymy już przeszło rok nt wychowawcze, wcześniej jakieś to było łagodniejsze wszystko
      • vilez Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 08:24
        To u Was trzeba dopijać do końca i na rozkaz??? Mężowi odbija. Autorytarny typ. Zaingeruj, bo to ma tendencję do eskalacji, niestety. Współczuję dziecku.
        • jj0909 Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 08:32
          Tak wiem że to taki typ, walczę i niestety nie widze poprawy ani możliwości zmiany.
          sam był tak wychowywany, teraz jest skryty zamknięty, nieasertywny, ma problemy
          z kontaktami z innymi ludzmi.
          W wieku 12 lat miał wrzody !!!
      • luska1973 Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 08:33
        Dlaczego pozwalasz żeby Twoje dziecko było tak traktowane?
        • jj0909 Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 08:40
          właśnie nie pozwalam, został "wykluczony" właściwie ze wszystkich prawie spraw
          związanych z młodą.
          Ja zawoze odwoże ze wszystkich zajęć szkolnych i poza skolnych, oczywiście wcześniej
          same decydujemy co i gdzie.
          Ja leczę, odrabianie lekcji, karmienie , zakupy itd to moja działka.
          Jemu został basen, ale tutaj też często dochodzi do nieporozumień, bo jak
          coś zrobi nie tak to ma karę zakaz pójśc a z ojcem na basen przez np 3 tygodnie.
          ja wtedy nie moge z nią iść bo ona ma karę. itd itp
          Czasem się z nią powygłupia
          cz
          • vilez Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 09:01
            Ja bym na Twoim miejscu poszła na terapię rodzinną. Jest na NFZ. W takiej terapii uczestniczy cała rodzina. Może ktoś "z autorytetem" by uświadomił Twojemu mężowi, o co biega w wychowywaniu dzieci i w ogóle w rodzinie.
            Niewesoło sad
            A jak nie, to idź Ty sama. W sensie, że on się "nie zgłosi" (jeśli nie zechce, oczywiście). Zawsze terapeutka Ci doradzi, co w tej sytuacji robić.
          • luska1973 Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 09:01
            Wiesz co ... chyba nie tędy droga. Bo to, że ojca izolujesz prawie od wszystkiego, nie znaczy, że właśnie za coś się córce nie "oberwie" przynajmniej od czasu do czasu. A z tego co widzę, to zachowanie twojego męża jest na poziomie dziecka z przedszkola, które jak się obrazi, to się nie odzywa...
            Leczyć się powinie albo co ...
            W każdym razie nie powinnaś pozwalać na jakiekolwiek zachowania w kierunku córki jeżeli będą one na takim poziomie.
          • triss_merigold6 Re: Wczorajszy dzień szybko się nie skończył 27.09.13, 10:10
            Tworzycie jakiś trójkąt dramatyczny zamiast rodziny. Ty w sojuszu z córką, mąż przeciwko córce. Zastanów się czy dziecko nie jest tylko pretekstem do rozgrywek między Wami, bo wygląda na to że mąż karze dziecko, żeby dokuczyć Tobie.
    • mamusia1999 Re: Przyznać się nauczycielce? 27.09.13, 08:27
      bylam kiedys na takiej dyskusji z psychologami: szkola "masowa" jest tak przykra, ze dzieci musza czasem troche lawirowac, zeby nie zwariowac. nauczyciele tez lawiruja, ukladaja plany lekcji pod swoje prio, a nie pod uczniow np.

      to nie jest grube oszustwo, tylko male kretactwo i ja bym sie odstosunkowala. egzekwowanie zadania domowego to sparwa miedzy nauczycielem a dzieckiem. corka i tak miala stres, ze nie odrobila, potem stres, czy jej ujdzie na sucho. tzw. mala szkodliowsc czynu. jako ze 5 i 6, rcazej nie zasmakuje.

      zapytaj meza, czy nigdy nie jechal na gape z premedytacja. i co? potem sie pokajal, kupil bilet i skasowal badz wyrzucil?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka