beatulek
13.03.14, 17:29
Pojechałam dziś odebrać córkę po zajęciach na basenie. Około 2 km od miejsca gdzie mieszkam. Dziecko na basen jechało samo ale nie chciałam by córka wracała mokra autobusem. Czekam na parkingu a tu o dziwo córka ładuje mi się do auta z 9-letnią dziewczynką. Dziewczynka mieszka w tym samym bloku co ja ale nie utrzymuję z jej rodzicami kontaktu poza zwykłym "dzień dobry". Pytam dziecka "O co chodzi?" dziecko odpowiada, że jej dziś rodzice z basenu odebrać nie mogą ale kazali jej wracać z moją córką. (pewnie myśleli, że moje dziecko wróci autobusem) Nie podwiozłam bo:
1) Nie miałam drugiego "poddupnika"
2) Prawie nie znam jej rodziców - nie wiem jakby się zachowali gdybym nie daj Boże miała jakąś stłuczkę czy ich dziecku coś by się stało
3) Nie podobało mi się to, że ktoś bez ustalania ze mną robi ze mnie/z mojej córki opiekunkę dla własnego dziecka.
Gdyby zapukali do mnie, poprosili, nie byłoby problemu, paliwa mi nie ubędzie, i tak jechałam po własne dziecko, zabrałabym drugi poddupnik i tyle.....
Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony bo ona (z tego co mówiła) sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Przyznaję, że gdyby to była bliska koleżanka mojej córki a ja znałabym jej rodziców nie zrobiłabym problemu (nawet z braku tego poddupnika) zabrałabym. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i powiedziała, że zabrałam córkę samochodem i co ona ma zrobić i odjechałam. A teraz siedzę i się zastanawiam czy ona cała do domu dotarła.