Dodaj do ulubionych

Podwiozłybyście?

13.03.14, 17:29
Pojechałam dziś odebrać córkę po zajęciach na basenie. Około 2 km od miejsca gdzie mieszkam. Dziecko na basen jechało samo ale nie chciałam by córka wracała mokra autobusem. Czekam na parkingu a tu o dziwo córka ładuje mi się do auta z 9-letnią dziewczynką. Dziewczynka mieszka w tym samym bloku co ja ale nie utrzymuję z jej rodzicami kontaktu poza zwykłym "dzień dobry". Pytam dziecka "O co chodzi?" dziecko odpowiada, że jej dziś rodzice z basenu odebrać nie mogą ale kazali jej wracać z moją córką. (pewnie myśleli, że moje dziecko wróci autobusem) Nie podwiozłam bo:
1) Nie miałam drugiego "poddupnika"
2) Prawie nie znam jej rodziców - nie wiem jakby się zachowali gdybym nie daj Boże miała jakąś stłuczkę czy ich dziecku coś by się stało
3) Nie podobało mi się to, że ktoś bez ustalania ze mną robi ze mnie/z mojej córki opiekunkę dla własnego dziecka.

Gdyby zapukali do mnie, poprosili, nie byłoby problemu, paliwa mi nie ubędzie, i tak jechałam po własne dziecko, zabrałabym drugi poddupnik i tyle.....
Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony bo ona (z tego co mówiła) sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Przyznaję, że gdyby to była bliska koleżanka mojej córki a ja znałabym jej rodziców nie zrobiłabym problemu (nawet z braku tego poddupnika) zabrałabym. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i powiedziała, że zabrałam córkę samochodem i co ona ma zrobić i odjechałam. A teraz siedzę i się zastanawiam czy ona cała do domu dotarła.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:31
      Podwiozłabym.
    • mariolka55 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:33
      a nie mogłas zadzwonić ? wrócic z dzieckiem pod autobus zapytac opiekunów o co chodzi ?
      zostawiłaś samą przerażoną dziewczynkę ? brawo
      • hipinka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:34
        jakoś tak głupio było by mi zostawić przestraszone dziecko samo
        poza tym, jechałaś tylko 2 kilometry, nie na drugi koniec Polski, prawdopodobieństwo mega wypadku chyba nie było wielkie
    • marzeka1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:33
      Podwiozłabym. I serio to trzeba nie wiadomo jakich kontaktów, by podwieźć dziecko, które mieszka w tym samym bloku?
      Tym bardziej, że od dziecka usłyszałaś, że jego rodzice nie mogą jej odebrać. Serio- do głowy mi nawet nie przyszło, że można w takim wypadku kazać dziecku wysiąść.
      Gdyby zaszła kiedyś konieczność, chciałabyś, aby twoje dziecko ktoś tak potraktował?
    • karolajna83g Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:34
      Stane w Twojej obronie I powiem, ze zachowalas sie bardzo dobrze.
      Tez bym tak zrobila, zwazywszy, ze rodzice tejze kolezanki nie uprzedzili Cie o swoich zamiarach.
      Ciezko im bylo zejsc na dol/wejsc pare pieter do gory I wprost zapytac?
      Wlasnie po to sa wiezi sasiedzke.
      • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:37
        I za zaniedbanie rodziców należy ukarać dziecko?
      • mamma_2012 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:39
        Ale rodzice tej dziewczynki myśleli, ze będzie wracać autobusem.
        • edki16 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:46
          Podwiozłabym bez żadnego problemu, strasznie mi żal przerażonej dziewczynki wyrzuconej z samochodu ( zakładam że sytuacja była awaryjna skoro ten jeden raz nie miał jej kto odebrać)
      • minor.revisions Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:02
        ale zapytac o co? bo laska mowi, ze prawdopodobnie chodzilo o to, zeby dzieci wracaly razem autobusem, sasiedzi nie wiedzieli, ze ona furą będzie.
        • stara-a-naiwna Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 23:48
          właśnie zapytać JAK wracają dzieci (konkretnie jej dziecko)
          bo oni swojej nie odbiorą i "martwią się" ze zostanie sama

          i właśnie została sama

          a co do głównego wątku
          nie wzięła bym, dziewczynki z powodu braku "fotelika"
          bo jak znam życie kare w razie ewentualnej kontroli musiała by poryć z własnej kieszeni
          a dwa w razie jakiegokolwiek wypadku i gdyby coś się naprawdę stało to ona była by wina tragedii


          > ale zapytac o co? bo laska mowi, ze prawdopodobnie chodzilo o to, zeby dzieci w
          > racaly razem autobusem, sasiedzi nie wiedzieli, ze ona furą będzie.
    • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:35
      Podwiozłabym.

      Skoro dziecko miało telefon, to mogłaś poprosić o numer do rodziców lub o zadzwonienie i z nimi porozmawiać.
      Nie zostawiłabym przestraszonego dziecka samego, nawet jakby było zupełnie obce.
    • nowel1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:35
      Podwiozłabym, ew.wcześniej zadzwoniwszy do jej rodziców. Na pewno nie zostawiłabym jej samej.
    • rosapulchra-0 Dobrze zrobiłaś. 13.03.14, 17:37
      Nie daj Boże, zwykła stłuczka i miałabyś pretensje większe niż Mount Everest.
      W tym przypadku od ustalania takich spraw są dorośli, nie dzieci.
      • karolajna83g Re: Dobrze zrobiłaś. 13.03.14, 17:47
        O! Zgadzam sie!!!!!
        A co by bylo, gdyby ta kolezanka wymyslilaby sobie wlasnie taka historyjke a tata by na nia czekal gdzies tam pod basenen?

        Ja tam wole dmuchac na zimne, niz byc posadzona o porwanie/spowodowanie wypadki, gdzie w aucie mam obce dziecko.
        mzoe za duzo filmow sie naogladalam, ale nie, nie podwiozlabym kolezanki mojej corki, ktora nie jest dobra koelzanka a ktorej rodzice mieszkaja w moim bloku.
      • annajustyna Re: Dobrze zrobiłaś. 13.03.14, 18:51
        Wlasnie dlatego nalezalo zadzwonic do ordzicow dziewczynki, ale nie zostawiac jej samej na przystanku uncertain.
        • rosapulchra-0 Re: Dobrze zrobiłaś. 13.03.14, 20:39
          A nie z nauczycielką i innymi uczniami?
    • owianka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:38
      Podwiozłabym. W ostateczności stałabym tam i czekała, aż dziewczynka zadzwoni do rodziców i się z nimi dogada.

      Nie chce mi się wierzyć, że zrobiłaś to co piszesz. Może nas wkręcasz?
      • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:41
        Ależ trzeba być suczą bezduszną, żeby zostawić przestraszne dziecko. Ubyłoby by ci, jakbyś zadzwoniła do jej rodziców albo poczekała aż ta mała zadzwoni? Też mam nadzieję, że nas wkręcasz, bo aż trudno uwierzyć, aby ktoś w taki sposób mógł potraktować dziecko.

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 07:45
          Skoro ona nie utrzymuje kontaktów z rodzicami tej dziewczynki, to skąd miała wziąć numer? Mój ośmiolatek nie ma komórki i jak będzie miał 9 też jej mieć nie będzie, więc i numeru do mnie by nie podał. Bo nie pamięta.
          • iwles Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 11:56
            Ale beatulek zalozyla, ze dziecko zna numer i ma komorke przy sobie. W pierwszym poscie napisala: wyrzucilam dzieciaka z samochodu, niech teraz zadzwoni do rodzicow i ustalaja co dalej, i odjechalam.
    • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:41
      Przyznaję, że mnie zdziwiła ta sytuacja, dziecko w niczym by mi nie przeszkadzało ale jakoś tak głupio mi zabierać cudze dziecko gdziekolwiek bez wiedzy i zgody rodziców tego dziecka. Serio wystarczyło zapukać do mnie, zapytać - bez żadnego ale jechałabym po obie dziewczynki. Zwyczajnie bałam się reakcji jej rodziców w razie nie daj Boże jakiegoś wypadku - zupełnie inaczej niż gdybym tychże rodziców znała.
      • montechristo4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:44
        a nie mogłaś zadzwonić albo poczekać 20 sekund, aż dziecko zadzwoni? Jak mogłaś zostawić wystraszoną dziewczynkę samą? Co z Ciebie za człowiek?
        • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:47
          To nie człowiek, to e-matka. Będzie się rozczulać nad każdym kotkiem i pieskiem, ale dziecko sąsiadów wyrzuci z samochodu, bo jej się "ładuje do auta".

          ---
          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
          • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:57
            Nie wyrzuciłam dziecka dlatego, ze mi się łąduje do auta a dlatego, że nie znam ani tego dziecka ani jej rodziców. Nie wiem ile prawdy jest w tym co mówi dziewczynka, czy ma skłonności do koloryzowania czy mówi prawdę, nie wiem jak zareagowaliby jej rodzice gdybym miała stłuczkę .... Dziecko nawet obce mi w aucie nie przeszkadza ale przeszkadza mi brak zgody rodziców dziecka na to, żeby jechało ze mną samochodem.
            • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:59
              I tak trudno było zadzwonić... Chyba sama wiesz, że postąpiłaś jak ostatnia świnia i stąd ten wątek. Niestety, większość z nas zgadza się z tobą - tak, zachowałaś się jak świnia.

              ---
              Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
              • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:16
                przystanek_tramwajowy napisał:

                > I tak trudno było zadzwonić... Chyba sama wiesz, że postąpiłaś jak ostatnia świ
                > nia i stąd ten wątek.

                Jakoś każdą wzmiankę i pytanie forumek na temat tego nieszczęsnego telefonu beatulek olewa. Przecież równie dobrze to dziecko mogło nie mieć komórki. Żal mi tej dziewczynki.
            • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 01:44
              ale pomagasz tylko dzieciom, ktore znasz, kanalio?
            • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 01:46
              stluczkę?? doskonała wymówka. na dystansie 2 km prawdopodobieństwo stluczki jest zerowe, chyba, że jesteś upośledzona.
              • jak-nie-ja-to-kto Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 07:46
                Wystarczy pijany na odcinku 10 metrów i stłuczka gotowa.
        • rhysmeyers22 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:24
          straszna suka ,ble.nie mogla zaczekac az mala zadzwoni albo i nawet ewentualnie podwiezc ,ojp juz na kazdym kroku akurat wypadki i stluczki,coz za zapobiegliwe myslenie.
          wypada tylko zyczyc zeby jej dziecko ktos tahk kiedy potraktowal i zostawil samo na pastwe losu.
      • basia_400 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:44
        Jak rodzice dziecka zwróciliby mi kasę za podwózkę, to tak, podwiozłabym. Jak nie - to nie.
      • viviene12 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:45
        beatulek napisała:

        > Przyznaję, że mnie zdziwiła ta sytuacja, dziecko w niczym by mi nie przeszkadza
        > ło ale jakoś tak głupio mi zabierać cudze dziecko gdziekolwiek bez wiedzy i zgo
        > dy rodziców tego dziecka. Serio wystarczyło zapukać do mnie, zapytać - bez żadn
        > ego ale jechałabym po

        Jak to mowila moja znajoma wiecej strojenia niz grania
        a nie mozna o prostu zadzwonic do rodzcow i wyjasnic co i jak? Albo dziewczynce dac telefon?
        Jesli rodzice tamtej dziewczynki byli przekonani, ze wroca razem autobusem, to wyszlo ciut niefajnie.

        • przeciwcialo Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 15:23
          No a jeśli dziewczynka nie znała numeru telefonu do rodziców?
          Swoją drogą jakis opiekun chyba był z tymi dziećmi.
          • iwles Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 15:28

            Skoro nie znała numeru telefonu do rodziców, to tym bardziej bez sensu beatulek kazała jej zadzwonić do rodziców i, nie sprawdziwszy nawet, czy ma telefon, natychmiast odjechała.
            • przeciwcialo Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 15:57
              Pomijam, ja bym podwiozla i porozmawiala z rodzicami dziewczynki na przyszlośc.
      • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:46
        Czy byś blisko znała rodziców, czy tylko na "dzień dobry", to i tak wszelkie ustalenia tego typu robi się ustnie. I w wypadku gdy dziecku powierzonemu tobie cos się stanie to zostaje słowo przeciwko słowu, a rodzice i tak pod wpływem emocji obwiniliby ciebie.

        Tak trudno było poświęcić dwie minuty na jeden głupi telefon?
      • iwles Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:46

        to trzeba było chociaz poczekać, az zadzwoni do rodzicow i co rodzice powiedzą.
      • czar_bajry Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:05
        Bardziej bałabym się reakcji rodziców w przypadku jak by coś stało się ich córce podczas samotnego powrotu do domu po uprzednim wywaleniu dziecka z twojego samochodu.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 07:48
          Odpowiedzialność za dziecko mają opiekunowie/rodzice. Dziecko było pod opieką rodziców. Nie uzgodnili że tą odpowiedzialność przejmuje autorka wątku.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:44
      To ciekawe, jak byś się czuła, gdyby na drugi dzień okazało się, że ta dziewczynka w ogóle nie wróciła do domu. Zapewniam cię, że wtedy dopiero mogliby mieć do ciebie słuszne pretensje.
      Zachowałaś się beznadziejnie.
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:00
        gdyby nie daj Boże nie wróciła - owszem czułabym się paskudnie ale ani ja ani moja córka - nikt z nas nie zobowiązał się do odbioru dziewczynki z basenu wobec czego byłaby to tylko i wyłącznie wina jej rodziców. Dopóki nie ustalili ze mną ani nawet z moją córką, ze zabieramy i odprowadzamy ich dziecko to oni byli za nią odpowiedzialni.
        • anomalia_pogodowa81 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:05
          Oczywiście, że wobec prawa odpowiadaliby oni. W praktyce byłaby to konsekwencja twojej zdumiewającej decyzji.
          I znowu myślę sobie - jakim cudem myśmy przeżyli nasze dzieciństwo w latach 80?! Nasi rodzice nas wzajemnie podwozili bez fotelików i pisemnych zgód spisanych w obecności notariusza, targali na nasze urodziny organizowane w domu młodsze rodzeństwo gości... Chryste panie, dzicz i brak cywilizacji normalnie.
          Większość kobiet powinna wyjąć kij z dupska, że się tak cholernie nieelegancko wyrażę.
          Przerażające to jest.
          Dziewczyno, ZOSTAWIŁAŚ NA ULICY MAŁE DZIECKO, SAMO I PRZERAŻONE, PROSZĄCE CIĘ O POMOC!!! Ogarnij się.
        • 5justi Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:06
          Możesz w końcu odpowiedzieć mi i 10 innym ematkom, które cię pytały:

          Dlaczego nie zadzwoniłaś do jej rodziców???

          nie wykręcaj kota ogonem.
          • m_incubo Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:42
            > Dlaczego nie zadzwoniłaś do jej rodziców???
            >
            > nie wykręcaj kota ogonem.

            Może dzwoniła, ale rodzice nie odbierają nieznanych/zastrzeżonych numerów.
            Nie wierzę w opisaną sytuację. Jaką kretynką trzeba być, żeby wywalić dziewięciolatkę z auta i zostawić samą?
        • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:36
          Spoko, super podejście. Gdyby to dziecko wybrało się samo do domu (przestraszone dzieci niekoniecznie postępują racjonalnie) i po drodze zaciukał by je pedofil albo potrącił samochód, to czułabyś pewien dyskomfort, ale w końcu to nie twoje dziecko i nie twoja sprawa.
          Mam nadzieję, że twoja córka nie wdała się w ciebie i będzie lepszym człowiekiemuncertain
        • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 01:49
          ale Ty w ogóle masz jakies uczucia? czy tylko rozrusznik w klatce piersiowej? życzę Ci, zeby wróciło do Ciebie to, co uczyniłaś. i uwierz mi, to jest klątwa.
          • jak-nie-ja-to-kto Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 07:50
            A Ty wiedźma? Bo klątwami rzucasz?
    • klaviatoorka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:45
      W takiej sytuacji poprosiłabym ją o numer rodziców- i zadzwoniłabym z zapytaniem, czy aby na pewno kazali jej wracać z Tobą. O ile znałaby numer i o ile miałabyś akurat telefon przy sobie (mój, o ile go nie zapomnę- jest najczęściej rozładowany lub ma "0" na koncie)
      Mogłabyś jeszcze zapytać nauczyciela pływania- on być może dysponuje telefonami do rodziców- i o ile ma czas i tel kom- mógły do nich w Twoim imieniu zadzwonić

      Nie zabrałabym jej w "ciemno", z powodów o jakich piszesz.
      - NIE MASZ PISEMNEJ ZGODY- NIE MOŻESZ WYWIEŹĆ DZIECKA W SINĄ DAL, bez fotela, uprawnień.
      I nie zaryzykowałabym afery, że może dziecko coś źle zrozumiało, lub postanowiło samo zadecydować o sobie- jaka byłaby jatka, gdyby jednak rodzice stawili się na basenie, a Ty zostawiłabyś małą pod zamkniętym mieszkaniem...
      • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:49
        klaviatoorka napisała:

        Nie zabrałabym jej w "ciemno", z powodów o jakich piszesz.
        > - NIE MASZ PISEMNEJ ZGODY- NIE MOŻESZ WYWIEŹĆ DZIECKA W SINĄ DAL, bez fotela,
        > uprawnień.

        Poważnie prosisz o pisemną zgodę rodziców koleżanek/kolegów twojego dziecka na podwózkę z basenu/szkoły/przedszkola?
        Jak robisz np. urodziny dziecka, to też gromadzisz segregator dokumentacji? I zostawiasz próbki żywności na wypadek zatrucia?
    • peggy_su Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:47
      Straszna baba z Ciebie.
      • akseinga Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:50
        A jak wytłumaczyłaś sytuację córce? Bo bez wytłumaczenia to bardzo niefajny przykład dla dziecka.
    • heca7 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:50
      Podwiozłabym. Nie wyobrażam sobie odjechać i zostawić dzieciaka samego na parkingu. Potem podeszłabym do mieszkania rodziców i wspomniała co myślę o takim zachowaniu.
      Ale dziecko bym zabrała- nie wiem jak mogłaś patrzeć odjeżdżając na przerażone dziecko?
    • iziula1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:53
      Głupio zrobiłas! To tylko dzieciak, w dodatku 9 letni. Powinnaś ją podwiesc dla jej bezpieczeństwa. A rodzicom przekazać uwagi,że sobie tego nie życzysz.
    • atena12345 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:54
      podwiozłabym i oddała do rąk własnych opiekunów.
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:03
        Gdyby opiekunowie byli w domu to by ją z tego basenu odebrali. Według tego co mówiła ona miała wrócić z moją córką (córka ma 11 lat) autobusem iśc do domu, być tam sama i czekać aż rodzice wrócą.
        • atena12345 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:06
          beatulek napisała:

          > Gdyby opiekunowie byli w domu to by ją z tego basenu odebrali. Według tego co m
          > ówiła ona miała wrócić z moją córką (córka ma 11 lat) autobusem iśc do domu, by
          > ć tam sama i czekać aż rodzice wrócą.

          dużo wiesz ...
          współczuję Ci wyrzutów sumienia.
        • asia_i_p Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:22
          Jeżeli twoja córka ma 11 lat, to ile ma wzrostu? Poddupnik obowiązuje do 1,50, potem pas daje się prowadzić bez sadzania dziecka wyżej.
          • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:29
            Nie wiem. Około 158 ale pas bez poddupnika jej jeszcze przez szyję przechodzi. Z tym, że ten poddupnik to był mniejszy problem. Większym była moja obawa o to, ze może ktoś gdzieś na nią czeka a ja ją bez ustalenia z kimś dorosłym zabieram. Oraz obawa o to, że jak coś się stanie to nie będzie tłumaczenia, że ona miała/nie miała ze mną wracać. Wina będzie moja. Ogólnie trochę mnie zdziwiła sytuacja bo moja córka albo wraca ze mną albo po basenie idzie ze swoimi koleżankami na pizzę i dopiero później wraca. Skąd więc pomysł jej rodziców, że ma wracać z moją córką?
            • ella_nl Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:34
              beatulek napisała:

              >
              >. Oraz obawa o to, że jak coś się stanie to nie będzie tłumaczenia, że ona mia
              > ła/nie miała ze mną wracać. Wina będzie moja.
              Gbybyś łaskawie zadzwoniła nie byłoby obaw.
              Ogólnie trochę mnie zdziwiła sytu
              > acja bo moja córka albo wraca ze mną albo po basenie idzie ze swoimi koleżankam
              > i na pizzę i dopiero później wraca. Skąd więc pomysł jej rodziców, że ma wracać
              > z moją córką?
              Może faktycznie im coś wypadło i pomyśleli że twoja córka będzie jechać autobusem to ich córka się z nią zabierze (bo jeszcze sama nie jechała)?
              Beznadziejnie się tłumaczysz. Czy dziewczynka dotarła bezpiecznie do domu?
            • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:34
              Niektórzy dorośli kierowcy mają mniej niż 158 cm wzrostu. Słyszałaś, żeby używali poddupnikow?

              Cała reszta twojego postu to bzdety. Było zadzwonić.
              • wioskowy_glupek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:47
                Obowiązek jest do 12 roku życia

                -
                "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
                • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:54
                  Albo do osiągnięcia przez dziecko wzrostu powyżej 150 cm. Mój syn ma lat 9,5 i 145 cm wzrostu. Do 12 lat spokojnie będzie miał jakieś 160-165 cm, jeśli nie więcej. Naprawdę uważasz, że powinnam go na poddupniku wtedy wozić? I drugi chyba kupić dla siebie, bo będziemy równi wzrostem. Najważniejszy jest nie wiek a wzrost. Dziecko musi osiągnąć taki wzrost, żeby pasy przechodziły prawidłowo.

                  ---
                  Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
              • mamusia1999 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:31
                poczekalabym, az sie dziecko z rodzicami dogada, ze nie zostanie podwiezione i co teraz.
                na krotkiej lokalnej trasie w strefie 30kmh mialam niezawiniona stluczke z kasacja mojego samochodu i np. giga krwiakiem na biuscie od pasow. moze mam schize. na jeszcze krotszej trasie dalszego sasiada skasowal transporter. helikopter, spiaczka, kalectwo.
                w sytuacji podbramkowej rodzice mogli wyslac po dziecko taksowke, a ciebie poprosic, zebys z dziewczynka poczekala.
            • szamanta Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 14:03
              Maaarny ,nieudany troling
              Od założenia tematu beatulek brała udział w dyskusji na bieżąco od 17:30 aż do 19:30 dziwiła się pomysłowi rodziców dziewczynki dlaczego oni tak postanowili a nie inaczej i napisała taki post
              "beatulek napisała:
              """Ogólnie trochę mnie zdziwiła sytuacja bo moja córka albo wraca ze mną albo po basenie idzie ze swoimi koleżankam i na pizzę i dopiero później wraca. Skąd więc pomysł jej rodziców, że ma wracać z moją córką?

              A o 19:33 napisała ,ze była u rodziców tego dziecka ,wcześnie nie wiedząc pod jakim numerem oni mieszkają jak się nazywają. W minutę obrobiła się z wszystkimi wyjaśnieniami, ustaleniami pod jakim nr mieszka, tyle informacji otrzymując i jeszcze na forum zdążyła odpisać? w 3 min to wszystko ?
              Rekordowe tempo, wyprzedziłaś turbodymomena

              Po drugie widzę ,ze ten temat widnieje nie tylko na tym forum, ale już na kilku portalach on został wrzucony dzisiaj , jakim cudem? za mało sensacji tutaj i zbyt dużo rozbieżności w twoich wpisach?
              Jak dla mnie po tym temacie beatulek zakrawać o miano trolla
              Nie dość ,ze zupełnie pogubiłaś się w faktach, ramy czasowe się nie zgadzają to jeszcze na ten temat zakładasz na innych portalach

              Ten wyimaginowany twój temat przedstawia typowe twoje miłosierdzie katolickie w pomocy bliźniemu w potrzebie jak rozpatrujesz sprawę zakładając taki bleef
              • szamanta Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 14:20
                > Maaarny ,nieudany troling
                > Od założenia tematu beatulek brała udział w dyskusji na bieżąco od 17:30 aż
                > do 19:30 dziwiła się pomysłowi rodziców dziewczynki dlaczego oni tak postanowi
                > li a nie inaczej i napisała taki post
                > "beatulek napisała:
                > """Ogólnie trochę mnie zdziwiła sytuacja bo moja córka albo wraca ze mną albo p
                > o basenie idzie ze swoimi koleżankam i na pizzę i dopiero później wraca. Ską
                > d więc pomysł jej rodziców, że ma wracać z moją córką?

                >
                > A o 19:33 napisała ,ze była u rodziców tego dziecka ,wcześnie nie wiedząc pod j
                > akim numerem oni mieszkają jak się nazywają. W minutę obrobiła się z wszystki
                > mi wyjaśnieniami, ustaleniami pod jakim nr mieszka, tyle informacji otrzymując
                > i jeszcze na forum zdążyła odpisać? w 3 min to wszystko ?
                > Rekordowe tempo, wyprzedziłaś turbodymomena



                Konkretnie aby to złożyć w ład i skład o co mi chodzi w powyższym wpisie
                To popatrzcie na czas i treść autorki

                O 19:29 pisała z zdziwieniem jeszcze nie mając żadnych informacji forum.gazeta.pl/forum/w,567,150084963,150086760,Re_Podwiozlybyscie_.html
                ""Skąd więc pomysł jej rodziców, że ma wracać z moją córką? ""

                A ledwie kilka min minut później już wszystko było wyjaśnione ,że rodzice wcale nie nie prosili o nic takiego
                Wpis z 19:33 forum.gazeta.pl/forum/w,567,150084963,150086839,Re_Podwiozlybyscie_.html
                ""Już byłam. dziewczynka jest cała i zdrowa ale i tak nie uwierzycie w zakończenie tej historii. Więc po co pisać. W każdym razie nie mam pretensji już do jej rodziców. I""

                i 19:42 forum.gazeta.pl/forum/w,567,150084963,150086970,Re_Beatulek.html

                """"Bo jak zakładałam wątek to jeszcze tego nie wiedziałam. Poszłam sprawdzić później. Tata czekał na nią na przystanku autobusowym. I ona o tym wiedziała. Znów zrobiłam źle bo idąc do nich musiałam powiedzieć co i jak i ona teraz ma dźihad za to co zrobiła. W każdym razie jej ojciec powiedział, że jak będzie potrzebował pomocy to na pewno sam przyjdzie i poprosi a jej się czasami takie akcje zdarzają - pracują z nią nad tym"

                Tyle informacji ledwie w odstępie kilku minutowym podkreślając fakt, ze beatulek nie wiedziała pod jakim nr mieszka dziecko i wszystko w sekundowych odstępach czasowych dala rade zalatwiac?? big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 18:06
                  A sprawdziłaś może, ile razy w tym czasie zrobiła siku i kupę? I o której godzinie?
                  • szamanta Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 18:15
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > A sprawdziłaś może, ile razy w tym czasie zrobiła siku i kupę? I o której godzi
                    > nie?

                    I w jakim celu takie ironiczne dosrywki i to osobie, która nigdy na ciebie ani w twoich tematach nic chamowatego ,ani obraźliwego nie napisała ? wink
                    Stwierdzam fakty ,kopiując skrajne rozbieżności w wątku autorki
                    • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 00:03
                      Może dlatego, że ty również tak bardzo zaangażowałaś się do udziału w tym linczu? I naprawdę nie rozumiem, po co?
                      • szamanta Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 00:15
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Może dlatego, że ty również tak bardzo zaangażowałaś się do udziału w tym lincz
                        > u? I naprawdę nie rozumiem, po co?


                        Tu są moje dwie wypowiedzi z pośród setek innych, dwie pokazujące nierealności i rozbieżność autorki wyimaginowanego tematu
                        Lincz? autorki? prowokacje nie mające ładu i składu sa co najmniej bezsensowne.
                        Dotychczas miałam ciebie za osobę pełna empatii wobec dzieci, wrażliwa na ich emocje, jak widać już po pierwszym głównym temacie gorąco przyklaskiwałaś w każdym wpisie autorki ,ze dobrze postąpiła ,bardzo dobrze ,w całej okazałości stawałaś w jej obronie i się solidaryzowałaś w jej czynach, nawet nie racząc kiwnąć palcem ,aby dziecku w jakiś sposób pomoc, zainteresować się nim mimo widniejącego przerażenia dziecka w opowieści miłosiernej beatki , która ostro się pogubiła w swojej historyjce nie trzymającej się kupy , przecząc sobie co wpis smile
                        • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 00:31
                          A przeczytałaś cały wątek? Pełno w nim inwektyw, wyzwisk i bardzo złych słów pod adresem autorki. Dla mnie to lincz, całkowicie zbędny.
                      • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 01:55
                        chciałabys, żeby Twoje zagubione córki w tym wieku jakiś dorosły tak potraktował?
                        • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 15:13
                          Moje córki w tym wieku.. Niech sobie przypomnę. Nigdy nie odchodziły od nauczycielki, gdy były na wyjazdach, zawsze znały swoje podstawowe dane, a gdy ktoś chciał którąś z nich brać na ręce, to robiły tzw. żółwika, którego nauczyły się w przedszkolu i którego trenowaliśmy w domu. Odbijało się to potem na wielu naszych znajomych, którzy z życzliwości chcieli pannę przytulić czy pocałować w policzek, a ta znikała mu magicznie z rąk i lądowała na podłodze w pozycji do nie udźwignięcia.
                          Moje córki w tym wieku miały komórki i gdy tylko cokolwiek się działo, dzwoniły do nas od razu. Nie zdarzyło się, żeby wpadały na szalone pomysły pod tytułem "jadę z koleżanką", gdy wiedziały, że mają wracać z grupą. I nawet raz, właśnie z powrotu z basenu, gdy nauczycielka zostawiła swoją klasę w tramwaju, to moja najstarsza i dwie jej koleżanki pokazały innym, na którym przystanku mają wysiąść i wróciły bez owej nauczycielki do szkoły.
                          A potem najstarsza mi opowiedziała o tej przygodzie. Afera była na całą szkołę, nauczycielka już więcej się w tej szkole nie pokazała, a nasze dzieci zostały zaopiekowane przez młodą, jeszcze studentkę, ale z pasją i ogromnym wkładem osobistym, z czego wszyscy rodzice byli bardzo zadowoleni.
                          To tyle w temacie moich córek w tym wieku.
                          • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 23:36
                            no ta dziewczynka ewidentnie nie ma aż tak zaangażowanych rodziców. tylko, że to ona zapłaciła za ich błędy.
    • poecia1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:55
      Nie wierzę w to co przeczytałam. Niektórym to już całkiem wali w dekiel z powodu tych fotelików...
    • hellulah Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 17:59
      Zadzwoniłabym do jej rodziców i ustaliła, co i jak. Nie zostawiłabym dziewczynki samej. W życiu prywatnym nie trzeba mieć o ile wiem mega uprawnień, aby zabrać do samochodu znajome dziecko (nie świadczysz usługi). Już co innego brak poddupnika (zakładam, że dziecko z tych niskich i w wieku 9 lat nadal go potrzebuje). O tu po prostu wyjaśniłabym rodzicom, że nie zabiorę, bo nie mam jak i co w związku z tym oni proponują? Ale nie zostawiłabym dziecka w taki sposób. No sorry. Coś bym wymyśliła, ale bym nie zostawiła tak jak ty to zrobiłaś.
      • kamunyak Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:10
        > Zadzwoniłabym do jej rodziców i ustaliła, co i jak.

        Ale jej nawet do głowy nie przyszło, że mogłaby zadzwonić, ani razu, nigdzie, nie wytłumaczyła dlaczego nie zadzwonila do rodziców. Za to natychmiast przyszło jej do głowy żeby wyrzucic przestraszone dziecko z samochodu.
        Przy okazji - kiedys podupników nie było i dzieci jakoś samochodem jeździły. Wsadziłabym dzieci na tylną kanape i w ostatecznosci, jesli juz naprawdę bałabym się, dziewczynkę posadziłabym na podstawce a moje dziecko pojechałoby bez. Jeśli dodatkowo bałabym się, że przez te 2 km naprawdę moze coś złego się zdarzyć to jechałabym nadzwyczaj ostrożnie. Choć ja raczej normalna jestem więc jechałabym normalnie.
        • zoja.anna Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 08:09
          kamunyak napisała: Cytat
          Ale jej nawet do głowy nie przyszło, że mogłaby zadzwonić, ani razu, nigdzie, nie wytłumaczyła dlaczego nie zadzwonila do rodziców. Za to natychmiast przyszło jej do głowy żeby wyrzucic przestraszone dziecko z samochodu.
          Przy okazji - kiedys podupników nie było i dzieci jakoś samochodem jeździły. Wsadziłabym dzieci na tylną kanape i w ostatecznosci, jesli juz naprawdę bałabym się, dziewczynkę posadziłabym na podstawce a moje dziecko pojechałoby bez. Jeśli dodatkowo bałabym się, że przez te 2 km naprawdę moze coś złego się zdarzyć to jechałabym nadzwyczaj ostrożnie. Choć ja raczej normalna jestem więc jechałabym normalnie.


          Czyli wolałabyś narazić bezpieczeństwo własnego dziecka dla cudzego?
          Aby nie dopuścić do wypadku nie wystarczy być ostrożnym, mało to idiotów jeździ po ulicy i nie parzy? można być mega ostrożnym a i tak wziąć udział w stłuczce czy poważniejszym wypadku. I co wtedy? Pretensje rodziców i jeszcze własne dziecko ma większe obrażenia, bo poddupnik podarowałaś obcemu dziecku?
          • scher Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 08:16
            zoja.anna napisała:

            > Czyli wolałabyś narazić bezpieczeństwo własnego dziecka dla cudzego?

            Ja też bym tak zrobił.
          • joa66 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 08:43
            Ale tutaj nie było mowy o żadnym narażaniu życia! Począwszy od wzrostu dziecka beatulka po sam fakt, że gdyby jakimś cudem nie można by było skontaktować z rodzicami, to zawsze w ostatecznosci można było dziecko odprowadzić do trenera.

            I ten ojciec czekający na przystanku to żałosna wymówka - dlaczego w takim razie dziecko byłoby przerażone? I to przekonanie ZROBIŁAM DOBRZE. Nie, nie zrobiła dobrze - zakładając nawet , że ten ojciec tam był -powinna była zrobic to samo - albo zadzwonic albo odprowadzić do trenera.
          • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 01:59
            > Czyli wolałabyś narazić bezpieczeństwo własnego dziecka dla cudzego?

            tak, oczywiscie, jak to robię swojemu dziecku non-stop.
            z tymze ja jestem z pokolenia starej matury i wiem, co to znaczy prawdopodobieństwo, nawet potrafie je oszacować.
    • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:01
      Zgadzam się z dziewczynami, zachowałaś się bezdusznie zostawiając małą, przerażoną dziewczynkę samą.
      Upewniłaś się chociaż, że dziecko ma telefon? Nie wszystkie 9 latki mają.
      Mogłaś poczekać aż zadzwoni albo sama zadzwonić i ustalić z rodzicami co dalej. A ewentualnie potem zrobić im dżihad za takie załatwienie sprawy.

      Nie życzę ci, żeby ktoś tak potraktował twoje dziecko, jak będzie w potrzebie.
    • koronka2012 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:01
      Podwiozłabym, i w ogóle nie przyszłoby mi do głowy, że to jakiś problem. W wieku 8 lat moje dziecko było niemal mojego wzrostu, dodatkowo kwestia fotelika na dystansie 2 km nie spędzałaby mi snu z powiek.
    • ann.38 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:04
      Z Tobą nikt nie uzgadniał, ale być może Twoja córka powiedziała koleżance, że też będzie wracać autobusem. Nie zostawiłabym swojego dziecka (jak tamci rodzice) licząc, że wroci z koleżanką/kolegą, z którą się umówiło, bo wiem, jak jest- rodzic zmieni plany i nie martwi się o takie sprawy, ale sama pomogłabym własnemu dziecku dotrzymać umowy. Jeżeli tak bardzo bałabym się wypadku/braku fotelika, to chyba puściałabym je obie autobusem (chociaż telefon do rodziców nasuwa się jako pierwsze rozwiązanie).
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:10
        Oczywiście, ze zapytałam o to córkę. i tak uważam, ze takich spraw nie załatwia się z 11-latką ale gdyby jej rodzice to ustalili to pewnie zareagowałabym inaczej. Z córką nikt na ten temat nie rozmawiał.
        • iwles Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:14

          Czy na ten basen obie dziewczynki chodza regularnie?
          Bo niby skądś tamci rodzice wiedzieli, że twoja corka bdzie wracać.
          I jak zazwyczaj wraca? zawsze po nia jeździsz, czy zawsze wraca autobusem?
          A na basen dziewczynki jechaly razem ?
          • elle-joan Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:17
            No własnie, ja się domyslam, że Twoją córką też tamci rodzice nie rozmawiali, ale może dziewczyny same się zdagały.
            • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:18
              I być może to twoja córka namówiła tamtą dziewczynkę na powrót autobusem, do czego teraz, jako nieodrodna córka swojej wrednej mamuśki, się nie przyzna.
              • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:27
                Nie sądzę bo moja córka się z tamtą dziewczynką nie zadaje, ma swoje inne koleżanki. Ale nawet jeśli założymy, że było jak piszesz to dziewczyny mogły się spotkac jedynie na basenie (chodzą do innych szkół) czyli rodzice tamtej nie wiedzieliby o ustaleniach dzieci i i tak odebraliby swoje dziecko z basenu.
                • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:30
                  Może dziewczyny się dogadały na basenie i tamta zadzwoniła do rodziców, że wróci z koleżanką? Wtedy rodzice mogli stwierdzić, że oni w takim razie odwiedzą w tym czasie chorą babcię, bo dziecko wróci samo i poczeka na nich w domu. Ty beatulek nie masz ani serca, ani mózgu.

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                  • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:36
                    że się dziewczyny nie dogadały tego jestem pewna. Moja córka często gdy wraca sama dzwoni do mnie po basenie, ze idzie z koleżanką do pizzerii - (swoją koleżanką nie tą od sąsiadów) znaczy gdybym nie przyjechała po córkę to co z tamtą dziewczynką? Miałyby ją ciągnąć ze sobą bo jej rodzice z nią to ustalili? Dziewczynka była bezpieczniejsza w budynku basenu niż gdyby miała sama tym autobusem wracać.
          • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:19
            Chodzą do tej samej grupy (20 dziewczynek w grupie), wraca różnie - jak mogę to ją odbieram, jeśli nie mogę idzie na autobus, na basen nie jechały razem - wiem idąc na zakupy odprowadziłam córkę na przystanek i poczekałam aż wsiadzie. Moja córka w ogóle nie przyjaźni się z tamtą dziewczyną. Ma inne grono koleżanek. Ale też krzywdy żadnej nam tamta dziewczynka nie zrobiła.
            • czar_bajry Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:15
              Ale też krzywdy żadnej nam tamta dziewczynka nie zrobiła.

              Za to ty jej sporą.
            • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 02:04
              > Ale też krzywdy żadnej nam tamta dziewczynka nie zrobiła.

              ufff!!! jeszcze raz spytam: pomagasz tylko dzieciom, które znasz? jako matka, nie masz imperatywu, zeby w ogóle pomagać dzieciom - no szczególnie jak się już napatoczą z potrzebą?
        • sanrio Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:17
          zastanów się. Dziewczyny mieszkają w tym samym bloku, chodzą razem na basen, są koleżankami. Ona NIE JEST obcym dzieckiem, nie ma znaczenia, że rodzice z Tobą czegoś nie ustalali, ponieważ oni myśleli, że obie będą wracać autobusem. Mieli cię prosić o zgodę na dotrzymywanie towarzystwa w trakcie jazdy? Heloł?
          A że przyjechałaś autem, tym lepiej byłoby dla nich, nie musiałyby się tłuc autobusem. Byłoby. Gdybyś nie zostawiła tej biednej małej na ulicy. Zrobiłaś bardzo źle i w końcu to zrozum, bo twoje wymówki są głupie.
    • awidyna Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:05
      Podwiozłabym. Nie miałabym serca zostawić dziecka. Nie jej wina, że rodzice tak to załatwili, oni też nie wiedzieli, ze Twoja córka pojedzie jednak autem. W ostateczności mogłaś wsadzić małą do autobusu i mieć pewność, że jednak dotarła bezpiecznie do domu.
    • a1ma Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:05
      Ojp, NAPRAWDĘ kazalas dziecku wysiasc z samochodu i zostawilas przestraszona dziewieciolatke na parkingu? Bo nie mogłas jej podwiezc 2km??

      Nie wierze, normalnie nie wierze...
      • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 02:07
        no nie?? po prostu jakis kosmos. brak słów.
    • latarnia_umarlych Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:07
      Jestem w szoku. Trollujesz albo nie masz serca, innego wyjścia nie widzę.
      Wyrzuciłaś z auta i zostawiłaś przerażone dziecko na parkingu? Samo?
      Dla mnie to dno.
      • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:09
        Ja współczuję temu przestraszonemu dziecku, które zostało na parkingu. Mam nadzieję, że mała bezpiecznie wróciła do domu.

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • nika1228 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:21
          Podwozilam dziecko z osiedla bez ustalen z jej rodzicami, niby jak sama miala wrocic po ciemku z dodatkowych zajec?? Skoro mama nie mogla jej idebrac, na dodatek potem skontaktowalam sie z mama czy aby na pewno mloda do domu doszla 200 m na zamknietym osiedlu wiec i w tym przypadku zrobilabym tak samo informujac rodzicow zeby na przyszlosc po prpstu dali znac wczesniej.
      • ella_nl Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:12
        Albo jesteś trollem albo ostatnią świnią!
        Czemu nie zadzwoniłaś do rodziców dziecka/nie pożyczyłaś telefonu dziecku/nie zaczekałaś aż dziecko samo zadzwoni???
        Możesz na to odpowiedzieć?
        Autentycznie jest mi żal tej dziewczynki. Jesteś chyba osobą bez krzty rozumu i sercasad
        • a1ma Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:16
          Nie zadzwoniła, bo nie musiała, proste, nie?
          Bo rodzice dziecka nic z nią nie ustalili.

          Jeszcze sie pyta, czy dobrze zrobiła...
          Masakra jakaś.
          • diablica_a Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:50
            Zgadzam się z Tobą w 100% ,od takiego ustalania są rodzice i to oni jako pierwsi powinni się zapytać ,a nie zostawiać 9 letnie dziecko na pastwę losu...nie obrzucajcie dziewczyny błotem ,postąpiła słusznie ...jakoś chyba nikt do tej pory nie zadzwonił do niej z pretensjami ...może młoda sobie coś wymyśliła ...
            • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:51
              Kolejna mądra inaczej się znalazła.

              ---
              Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:02
              Bo wiesz jak jest? Rodzice nie dopełnili swoich obowiązków, dziecko mogło sobie coś zmyślić, ale winna jest ta, która nie zgodziła się na tę fanaberię z prostej przyczyny - nie jest odpowiedzialna za to dziecko i nie chce za nie ponosić odpowiedzialności. Gdyby je zabrała, to mogłoby się różnie okazać, mógł być wypadek, mogli rodzice czekać na nią pod szkołą, a nie domem i tracić nerwy, że im córka zginęła, itp. Tu naszym ematkom wyraźnie zabrakło wyobraźni i zdroworozsądkowego myślenia.
              Za to, z tego, co czytam, to wnioskuję, że większość tam była i widziała, jak dziecko było siłą wyrzucane z auta, na ciemnym parkingu, przerażone, samotne takie i biedne, pozbawione opieki. Ot i cała ematka wink
      • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:56
        latarnia_umarlych napisał(a):

        > Jestem w szoku. Trollujesz albo nie masz serca, innego wyjścia nie widzę.
        > Wyrzuciłaś z auta i zostawiłaś przerażone dziecko na parkingu? Samo?
        > Dla mnie to dno.

        A skąd ty wiesz, że to dziecko było wyrzucone z samochodu? W dodatku przerażone na parkingu i samo? shock Byłaś tam?
        • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:00
          beatulek napisała:

          > Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wra
          > ca z nami. Dzieciak przerażony bo ona (z tego co mówiła) sama autobusami jeszcz
          > e nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić.




          • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:05
            Kazałam dzieciakowi wysiąść - nie oznacza, że został on wypchnięty, wyrzucony z samochodu, prawda?
            Dzieciak przerażony - nie udała się sztuka z dowózką, to i strach przy tyłku był od razu. Poza na tym basenie nie były tylko dwie dziewczynki, ale cała klasa z nauczycielką. Mylę się?
            • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:22
              > Kazałam dzieciakowi wysiąść - nie oznacza, że został on wypchnięty, wyrzucony z
              > samochodu, prawda?

              Chcesz się pokłócić o semantykę?



              • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:26
                A doczytałaś wątek do końca? Bo jest wyjaśnienie, co i dlaczego się wydarzyło. Zupełnie to zmienia obraz "przerażonego dziecka wyrzuconego z auta". Miłej lektury życzę.
                • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:44
                  Doczytałam.

                  I wyjaśnienie autorki doopy się nie trzyma z kilku względów. Między innymi tych:
                  - tatuś wiedział, że dziecko lubi ściemniać a stał na przystanku kilka metrów dalej zamiast przyjść do szatni,
                  - autorka przeszukała 84 mieszkania szukając nieznanych jej ludzi (swoją drogą, ciekawe jak technicznie to zrobiła w ciągu tych minut, po których zameldowała na forum zakończenie historii), natomiast wykonanie telefonu było niemożliwe w związku z nieznajomością nazwiska rodziców.

                  Poza tym twój post ma się nijak do zadanego przeze mnie pytania.
                  • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:03
                    To chyba jakaś mania? A może nerwica natręctw? Tak rozbierać czyjeś czynności na czynniki pierwsze, obliczać czas, dopasowywać niemożliwe do wykonania warunki, byleby tylko postawić na swoim? Naprawdę współczuję.
                    A o mnie piszą, żebym leki zmieniła, a ja mam tylko depresję..
                    • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:50
                      Nie trzeba się narozbierać, żeby zauważyć brak logiki w tłumaczeniach beatulka. A staram się pisać w punktach, ażeby dla niektórych mało spostrzegawczych było jaśniej.

                      Gdyby historia autorki miała początek i zakończenie w jednym poście, to prawdopodobnie cała ta dyskusja by się nie odbyła. Taktyczny błąd wątkodajki polegał na tym, że /paradoksalnie/ ruszyła spontanem i wylała swoje żale na forum PRZED dowiedzeniem się o losy dziecka. Na parkingu kalkulowała jak mogła, odtwarzając sobie w głowie milion nieprawdopodobnych możliwości, a tu siadła do kompa i łup! ulało się. Odzew był nie taki jakiego sie spodziewała, więc dokończyła tak, żeby, wg jej logiki, wyjść obronną ręką. Ale nie wyszła.

                      Całość kupy sie nie trzyma i tyle.

                      Tak rozbierać czyjeś czynności n
                      > a czynniki pierwsze, obliczać czas, dopasowywać niemożliwe do wykonania warunki
                      > , byleby tylko postawić na swoim? Naprawdę współczuję.

                      Rozkminę (zdarzy się wypadek, będzie proces, dostanę mandat, nie znam nazwiska to nie zadzwonię) to zrobiła beatulek na parkingu w ciągu kilku minut, które to cenne minuty mogła poświęcić na telefon do rodziców dziewczynki.
    • piwnicapelnagratow Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:12
      Zachowałaś się beznadziejnie. W takich sytuacjach szacuje się ryzyko - czy większe jest ryzyko wypadku na tych dwóch kilometrów, czy może tego, że coś się stanie dziecku, które nigdy samo nie wracało? Rozważ to.
      Poza tym dziecko miało telefon, powiedz - co Ci przeszkodziło poprosić, żeby zadzwoniło do taty i dało Ci słuchawkę?
      • najma78 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:20
        piwnicapelnagratow napisał(a):

        > Zachowałaś się beznadziejnie. W takich sytuacjach szacuje się ryzyko - czy więk
        > sze jest ryzyko wypadku na tych dwóch kilometrów, czy może tego, że coś się sta
        > nie dziecku, które nigdy samo nie wracało? Rozważ to.
        > Poza tym dziecko miało telefon, powiedz - co Ci przeszkodziło poprosić, żeby za
        > dzwoniło do taty i dało Ci słuchawkę?

        Zgadzam sie.
        Pozniej nalezalo wziac numer telefonu do rodzicow tej dziewczynki, zadzwonic i powiedziec ze jesli chca aby sluzyc pomoca i podwozic ich corke z basenu to zeby uprzedzili itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka