Dodaj do ulubionych

Adopcja - samo zło?

22.10.16, 22:43
Na bazie wątku o pasierbicy (tylko proszę nie nawiązywać do tego, bo nie o tę sytuację tu chodzi). Powiedzcie mi dlaczego u nas oddanie dziecka do adopcji tak stygmatyzuje matkę/rodziców? nie pytam dlaczego jest bulwersujące, bo to oczywiste, trudno sobie wyobrazić dobrowolne zerwanie więzi z własnym niemowlęciem, to wbrew naturze.

Społecznie jest odbierane o wiele gorzej niż aborcja, jakby zasługiwało na szczególne potępienie, jak nie przymierzając wykorzystywanie seksualne kilkulatków. Dopuszczalna jest raczej tylko skrajna bieda, czy patologie. I chyba niestety głównie takie dzieci trafiają do nowych rodziców.

A przecież czasem zdarzają się takie sytuacje, że dziecku w ten sposób daje się szansę na lepszy start, w sensie środowiskowym czy finansowym.

W wielu filmach z USA pojawiają się sytuacje młodych, zdrowych dziewczyn z normalnych domów, np. studentek z klasy średniej - które zaszły młodo w ciążę i zdecydowały się na oddanie dziecka do adopcji - i nie budzi to takiego społecznego sprzeciwu. Dlaczego? czy to tylko filmowa rzeczywistość?

Może zagraniczne forumki powiedzą jak to wygląda w ich krajach, jakie jest nastawienie społeczne odnośnie oddania dziecka do adopcji?
Obserwuj wątek
    • redheadfreaq Re: Adopcja - samo zło? 22.10.16, 23:13
      Mam wrażenie, że u nas obowiązuje jakaś wynaturzona potrzeba samobiczowania za wszelkie "błędy", co szczególnie widać w dyskusji o aborcji. Mit "Matki Polki" został wyolbrzymiony do gargantuicznych rozmiarów. Jak zaszła (nieważne, jak, nieważne, kiedy) to musi donosić. Jak już donosiła, to musi wychować. Bo jak nie, to sucz, szmata, kreatura... Nieważne, że dziecko byłoby niekochane, nieważne, że państwo będzie miało taką rodzinę z przymusu centralnie w de. "Podstawowa jednostka społeczna" musi istnieć, choćby była od początku kaleka.

      Oddawanie dzieci do adopcji w USA to nie filmowa fikcja. Na zagranicznych forach ciążowych mnóstwo jest dylematów "usunąć czy donosić i oddać". To normalna kolej rzeczy w przypadku niechcianej ciąży, przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Tyle, że tam dziecko ma szansę od razu trafić w ramiona matki adopcyjnej, a u nas (o ile matki nie zje rodzina i wyrzuty sumienia, prowokowane przez stroskanych krewnych) wszystko grzęźnie w papierach i procedurach.
      • koronka2012 Re: Adopcja - samo zło? 22.10.16, 23:22
        To ciekawe, co piszesz - ciekawi mnie jak w Stanach odmitologizowali temat oddania dziecka? historycznie? jakieś kampanie, inny model społeczeństwa? Z czego wynika to inne podejście - że w Stanach migracja jest duża i łatwo zejść z oczu na czas ciąży? albo po oddaniu dziecka przenieść się gdzieś indziej i zacząć w środowisku, które nic o tym nie wie?

        Nie sądzę, żeby było to łatwiejsze emocjonalnie dla matki, ma jedynie tę "przewagę" że ludzie nie będą jej pluli pod nogi i mieszali jej z błotem. U nas to jest ogromny demotywator - podejrzewam, ze ta opcja w ogóle nie jest brana pod uwagę z samego lęku co ludzie powiedzą.
        • redheadfreaq Re: Adopcja - samo zło? 22.10.16, 23:39
          Nie mam zielonego pojęcia, jak to wygląda w praktyce - nigdy nie zgłębiałam tego tematu, natomiast jest on widoczny. Na żadnym z polskich for(ów?) nie widziałam nigdy tematu "chcę oddać dziecko do adopcji". Tak zupełnie na marginesie mam przytłaczające wrażenie, że w Polsce nie można o ciąży i macierzyństwie mówić inaczej, niż w rozczulonych zachwytach, a myśl o niekochaniu swojego dziecka żadnej porządnej Polce nie powinna nawet przejść przez myśl.
          • koronka2012 Re: Adopcja - samo zło? 22.10.16, 23:43
            To prawda, nawet depresja poporodowa jest wstydliwym tematem tabu.. kobiety boją się przyznawać do takich uczuć również ze względu na reakcje otoczenia.
            • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 13:55
              koronka2012 napisała:

              > To prawda, nawet depresja poporodowa jest wstydliwym tematem tabu.. kobiety boj
              > ą się przyznawać do takich uczuć również ze względu na reakcje otoczenia.

              A wiec masz odpowiedz. W usa pewnie nigdy adopcja nie byla zle widziana dlatego nie bylo potrzeby odmitologizowania (chyba dobrze to napisalam), bylo wyborem, czyli daniem szansy dziecku na normalne zycie w kochajacej rodzinie. W USA jest tez mozliwsc adopcji w ktorej rodzice biologiczni moga widywac dziecko, miec z nim kontakt i byc obecni w jego zyciu, sami wybieraja rodzicow adopcyjnych. Ogladalam kiedys fim pokazujacy wlasnie taka sytuacje. Nastolatka urodzila dziecko z rowiesnikiem, oboje to dziecko chcieli i kochali, matka dziewczyny pomagala jej wychowac ale okazalo sie ze to dosc ciezkie logistycznie. Dziewczyna i chlopak rozstali sie, zwyczajnie ich drogi sie rozeszly,czeste u mlodych ludzi. W filmie dziewczynie wsparcie dlala jej nauczycielka,ktora sama nie mogla moec dzieci (miala meza). Dziewczyna i jej mamtka wspolnie podjely decyzje zeby zproponowac adopcje nauczycielce i jej mezowi. Skonczylo sie happy end'em. Dziewczyna i jej matka mialy udzial w zyciu tego dziecka.
          • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:11
            "Na żadnym z polskich for(ów?) nie widziałam nigdy tematu "chcę oddać dziecko do adopcji". "

            Słabo szukasz. Są całe portale na ten temat. Nikt tam tych kobiet nie biczował, nie wyzywał, nie poniżał.
        • turzyca Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 00:02
          >Nie sądzę, żeby było to łatwiejsze emocjonalnie dla matki, ma jedynie tę "przewagę" że ludzie nie będą jej pluli pod nogi i mieszali jej z błotem.

          A ja mysle, ze juz sama pewnosc, ze nikt Cie nie bedzie mieszal z blotem, a moze sie i znajdzie pare kobiet, ktore pojda z Toba na kawe i opowiedza Ci swoja - w jakis sposob podobna - historie, naprawde wplywa na emocje i ulatwia podjecie decyzji.
        • tmk123 Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 00:05
          Bo w stanach wiekszość jednak myśli że wczesna aborcja to nie okrótne morderstwo tylko usuniecie zarodka. Więc jesli ktoś zdecyduje urodzić i oddać to znacz,y że poswiecił 9 miesięcy swojego życia + poród dla życia dziecka.
          u nas wiekszość uważa,że aborcja to morderstwo, no i legalnie tylko dlatego że dziecka sie nie chce nie mozna jej przeprowadzić. wiec kobieta i tak musi urodzić nawet jak nie chce.
    • julita165 Re: Adopcja - samo zło? 22.10.16, 23:46
      Oddać dziecko do adopcji to dla mnie niewyobrażalne. Chyba do końca życia gryzlabym się tym co dzieje się z moim dzieckiem, czy jest szczęśliwe itd. Ale nikogo bym za to nie potepila pod warunkiem ze oddaje dziecko od razu po urodzeniu bo jednak to co innego niż oddać kilkulatka. No i system musi być sprawny. Dziecko od razu trafia do sprawdzonej rodziny.
      • beataj1 Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 11:55
        Nie wiem jak to jest w Polsce bo nie miałam potrzeby zgłębiania tematu. Ale w Stanach jest całkiem popularne (koleżanka mi mówiła) rozwiązanie otwartej adopcji. Czyli przyszła matka sama wybiera rodziców do których trafi jej dziecko. Potem, na zasadzie wewnętrznych ustaleń pomiędzy rodzicami adopcyjnymi a biologicznymi, rodzice mają ze sobą kontakt. Czyli nie ma tego, że całkowicie tracisz kontakt z dzieckiem i nie wiesz co się z nim dzieje. Oczywiście to też może nastręczać dużo potencjalnych problemów ale jest jakimś rozwiązaniem.
        • daszutka Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 13:41
          W Polsce taka adopcja, ze wskazaniem, jest zakazana bo podobno podpada pod handel ludźmi. Serio
          • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:16
            "W Polsce taka adopcja, ze wskazaniem, jest zakazana bo podobno podpada pod handel ludźmi. Serio"
            Dokładnie w tym roku została ograniczona wyłącznie do członków rodziny.
            Bo niby była szkodliwa dla dziecka i wiązała się z handlem dziećmi.
            Tak naprawdę chodziło o nacisk OA, którym "uciekały" noworodki z "kolejki".
            Wg mnie to straszne świństwo. No, ale u nasz wszystko robi się "w trosce o dobro dziecka". Że łamie się przy tym konstytucyjne prawa człowieka (rodziców biologicznych do decyzji o dziecku) to już wszyscy mają w dudzie. To, że dziecko zamiast prosto ze szpitala trafić do opiekunów kibluje w PO minimum 6 tygodni, to też nic nie znaczy. To, że nawet dziecko 6-8 tygodniowe może mieć objawy choroby sierocej też jest zbyt mało ważne. No cóż... Dobra zmiana sad
    • lauren6 Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 12:48
      Powiem tak. Jestem w szoku po wątku o pasierbicy.

      Z jednej strony mamy bardzo restrykcyjną ustawę antyaborcyjną i połowa forum jest święcie przekonana, że aborcja to zło, zabójstwo człowieka. Z drugiej strony jest święte oburzenie jeśli ktoś napisze, że lepiej niechciane dziecko oddać do adopcji niż fundować mu koszmarne dzieciństwo bez ojca i z matką, która ma je gdzieś, bo ma po prostu inne priorytety w życiu niż macierzyństwo.

      Co w takim razie mają zrobić ludzie, którzy zaliczyli wpadkę i po prostu nie chcą wychowywać tego dziecka? Nie stać ich, nie mają zdrowia, czasu - mniejsza z tym dlaczego. Aborcja - zło. Adopcja - odnoszę wrażenie - jeszcze większe zło, bo jak można pozwolić by nasze geny poszły " w świat". Na prawdę lepiej zatrzymać to niechciane dziecko, które potem będzie traktowane jako podrzutek podrzucany różnym członom rodziny do zajmowania się, nianiom, zostanie Eurosierotą, bo samotna matka pojedzie za lepszym życiem na zachód, a dziecko zostawi w Polsce z krewnymi itd? Podobny stosunek obserwuję wobec zwierząt. Jak ktoś wziął zwierzaka to niech go broń boże nie oddaje. To nic, że go nawet nie lubi, nie szanuje, traktuje byle jak i tylko odlicza tygodnie do jego śmierci.

      Dla mnie to wszystko jest chore. Dulszczyzna pełną gębą. Nie liczy sie dobro małego człowieka, tylko to co ludzie powiedzą.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 16:29
        >Co w takim razie mają zrobić ludzie, którzy zaliczyli wpadkę i po prostu nie chcą wychowywać tego dziecka?

        Oczywiście wcisnąć na wychowanie dziadkom...
        • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 14:03
          Dokaldnie,niech wyxhowuja a drudzy dziadkowie placa alimenty.
    • mid.week Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 13:11
      Niektóre panie z tego co widzę chętnie optowałyby za ograniczeniem adopcji tylko do jedynych słusznych wyjątków - masz śmiertelną chorobę i wkrótce umrzesz, a ojciec zginął na wojnie. Tak żeby było romantyczno-tragicznie: matka łkając i szlochając, oddaje z miłości dziecię modląc się do ducha zmarłego ojca aby sprawił, że trafi do najlepszej rodziny. Na koniec matka umiera i wraz z niezyjącym ojcem-bohaterem stoją przytuleni na skraju nieba i z czułością patrzą jak ich latorośl dorasta...
    • woman_in_love kobieta to jedynie upierdliwa narośl na macicy 23.10.16, 13:11
      (takie jest stanowisko KK i wielu innych religii patriarchalnych), a jej głównym celem jest urodzenie i wychowanie dziecka.
      Zatem kobieta sprzeciwiająca się tej roli to kobieta, która sprzeciwia się jednocześnie woli i majestatowi bożemu. Wiadomo, gdyby bóg nie chciał żeby kobieta rodziła i wychowywała to by uczynił ją królem świata, czyli mężczyzną.
      Kobieta dokonująca aborcji lub oddająca do adopcji to zatem zło i bluźnierstwo. Zaprzeczenie naturze i prawom boskim. Szczerze mówiąc to powinno się ją spalić na stosie za to. Amen.
      • mum2004 Re: kobieta to jedynie upierdliwa narośl na macic 23.10.16, 23:36
        Amen.
      • asia06 Re: kobieta to jedynie upierdliwa narośl na macic 25.10.16, 17:36
        Ale co tu ma religia do rzeczy?
    • olena.s Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 20:07
      Myślę że brak Maryji Dziewicy - USA ukształtowali protestanci, nie mają tego nierealnego wzorca.

      Zresztą to złe nastawienie do matek oddających dzieci jest chyba stosunkowo nowym zjawiskiem. Przed wojną masy dzieci były oddawane - domy podrzutków pękały w szwach, bogatsi krewni brai "na wychowanie" od biedniejszych, generalnie oddawanie dziecka przez choćby samotną matkę było dość oczywistym rozwiązaniem. Potem była wojna, i znów masy dzieci wychowywały się poza domami rodzinnymi, czyli równiez było to codzienne zjawisko.

      Może w Polsce to efekt bardzo niskiej dzietności? A może gdzieś w podświadomości społeczeństwo wierzy, że rodzić się powinny tylko dzieci chciane, jak się dziecka nie chce to jest antykoncepcja, jest możliwość przerwania ciąży - i to jest mimo wszystkich prolajferskich demonstracji lepsze rozwiązanie? A może jeszcze inaczej, może to efekt zerwania się ze spolecznej kontroli obyczajowej? Coś w rodzaju "jak suka się puściła, to niech płaci, a nie sobie lata luzem jak panienka"?
      • koronka2012 Re: Adopcja - samo zło? 23.10.16, 23:26
        Ciekawy motyw z tym okresem przedwojennym, przypomniałam sobie, że jacyś praprakuzyni czy dziadkowie mojej córki (dotąd nie pojęłam koligacji) w latach 20-tych oddali najmłodszego syna na wychowanie hrabiemu, który go adoptował. Trudno się dziwić, skoro mieli 11 dzieci i głodem przymierali? wszyscy nie tylko rozumieli, ale i zazdrościli.

        Ciekawe, kiedy to nastawienie tak się radykalnie zmieniło? po wojnie była inna sytuacja, wiadomo, ale w latach 60 pewnie oddawanie do adopcji nie mieściło się w standardach socjalizmu - jakże to tak, po co - skoro PRL był w ich mniemaniu krainą mlekiem i miodem płynącą?

        zresztą zawsze można chyba było uzyskać jakąś pomoc, panieńskie dziecko nie było aż takim obciachem, studia kariery i znaczącego polepszenia życia nie gwarantowały, bo przecież wszyscy mieli po równo (tzn. nic). Żłobki tygodniowe były, chyba łatwiej było takie niespodziewane macierzyństwo ogarnąć. Zarabiało się tyle, że na JAKIEŚ życie zawsze wystarczyło,

        Po prostu odpadła motywacja "oddam dziecko, żeby miało lepsze życie" - bo zwyczajnie nie miało się jak zrealizować w praktyce. I model się zmienił na taki, gdzie do adopcji trafiają głównie dzieci odebrane patologicznym rodzicom. A takie, które świadomie zostawiają w szpitalu dając dziecku szansę są narażone na ostracyzm społeczny.
        • solejrolia Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 00:19
          O nie nie w latach 60-tych panieńskie dziecko nie tylko było obciachem, taką matkę i jej dziecko wytykano palcami i na głos na ulicy wyzywano.
          Moja mama opowiadała mi właśnie jak to w tamtych latach było:młoda kobieta owdowiala dziecko jej miało kilka latek. I idąc za córka po parku dzieciaki biegły za nimi i krzyczały ,,Panna z dzieckiem, Panna z dzieckiem".
          W końcu wdowa przeprowadziła się kilka razy gdzie jej nie znali ludzie az poznała faceta, i wszyscy się odwalili od niej.
          To była końcówka lat 60-do polowy 70.

          Więc naprawdę samotne matki (czy to rozwodki czy faktycznie panny) nie miały te kobiety różowo.
          To teraz się zmieniło na lepsze.(15-20 lat). Pamiętam jak mojej starszej siostry koleżanki które wpadły w nieplanowana ciążę od razu brały ślub.Zaledwie kilka lat później -moje kolezanki z powodu ciazy braly slub, lub nie. I dzis nikogo nie dziwią w papierach do przedszkola kreska czy pusta rubryka ,,ojciec".
          • olena.s Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 14:30
            Mój tata zaś, wolnomyśliciel i lewica, został poproszony trochę w ramach jedynej szansy na chrzestnego nieślubnego dziecka jakiejś dalekiej kuzynki. Widzisz, ona wiedziała, że on jako jedyny na bank nie nie będzie się tego wstydził..
          • koronka2012 Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 19:13
            Myślę, ze aż tak źle nie było - to zależało od środowiska, akurat wśród osób z klasy parę miało rozwiedzionych rodziców i nikt z tego powodu nie robił żadnego halo. Parę innych osób z kręgu znajomych rodziców też się rozeszło w latach 60tych.
            • olena.s Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 22:05
              Rozwód był o wiele mniejszym problemem niż panieńskie dziecko.
      • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 20:11
        Dokładnie - powinny się rodzić dzieci chciane.
    • vaikiria Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 13:58
      Adopcja jest pewnei trudną decyzją, ale w wielu przypadkach bardzo dobra.
      Czym innym jest natomiast nakłanianie kogoś, żeby oddał swoje dziecko.
    • zofijkamyjka Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 19:58
      dzięki kobiecie, która oddała swoje dziecko do adopcji ja mam córkę. Będę jej dozgonnie wdzięczna chociaż jej nie znam.
    • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 20:04
      Może dlatego, że większość matek jednak odczuwa więź ze swoimi dziećmi i chce je wychowywać, stanowić ich rodzinę, nawet jeśli nie zapewni im tego "lepszego startu".
      Ciąża to średnio ok. 9 m-cy przyzwyczajania się do nowej sytuacji, tworzenia pewnych wizji przyszłości, reakcji hormonalnych zachodzących w organizmie i wpływających na tworzenie się więzi.
      BTW, wolałabym być kochana w niezamożnej rodzinie, niż mieć ten lepszy start i wiedzieć, że u zarania życia biologiczni rodzice mnie nie chcieli.
      Co nie znaczy, że potępiałabym osobę podejmującą taką decyzję - zniszczyć życie niekochanemu i niepotrzebnemu dziecku może nie tylko menelstwo, taka "studentka z klasy średniej" też.
      • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 20:11
        Ale moglabys byc takze niekochana w niezamoznej rodzinie i co wtedy? Dla nastolatki ciaza i dziecko to nakczesciej klopoty i ogromne komplikacje zyciowe, niekoniecznie tez bedzie kochac takie dziecko choc nie bedzie tego glosno mowic, oddanie do adopcji jest czesto najlepszym wyjsciem jesli aborcja nie jest opcja. Swietnym jest tez adopcja otwarta.
        • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 21:27
          Ale ja nie oceniam. Dla mnie oddanie dziecka do adopcji, żeby mu było lepiej, jest trudno wyobrażalne - co do moich własnych decyzji. Córkę nastolatkę bym jednak też wspierała, żeby stała się odpowiedzialną matką, ale i nie straciła szans związanych z kształceniem się itp.
          Potrafię jednak sobie wyobrazić, że ktoś ma inaczej, swojego dziecka nie pokocha, nie zajmie się nim, także i wtedy, kiedy sam pochodzi z tzw. normalnego domu, nie patologii.
          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:03
            lokitty napisał(a):

            > Córkę nastolatkę bym jednak też wspierała, żeby stała się odpowiedzialną matką, ale i nie straciła szan
            > s związanych z kształceniem się itp.

            A skad wiesz ze ona wogole chcialaby byc matka a nie nastolatka? Moze chcialaby ciaze usunac a mieszkajac w pl i opcji takiej nie majac wolalaby oddac do adopcji niz byc na sile matka nawet wspierana?
            Skad przekonanie, ze kazdy chce wejsc w role matki tylko dlatego ze zajdzie w ciaze?

            > Potrafię jednak sobie wyobrazić, że ktoś ma inaczej, swojego dziecka nie pokoch
            > a, nie zajmie się nim, także i wtedy, kiedy sam pochodzi z tzw. normalnego domu
            > , nie patologii.
            >
            Wiec gdyby twoja corka uznala ze jednak nie pokocha, albo nie to konkretne dziecko to wspieralabys jej decyzje o oddaniu do adopcji?
            • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:31
              Uznałabym po prostu, że nie umiałam jej wychować na samodzielnego człowieka, potrafiącego ponosić konsekwencje własnych działań między innymi. Bo jeśli zadeklarowałabym takie a takie wsparcie, wystarczające do tego, żeby nastolatka nie musiała troszczyć się o skończenie szkoły, o utrzymanie jej dziecka itp., a córka nadal chciałaby to dziecko porzucić - to najwidoczniej coś poszło nie tak w wychowaniu, skoro tak panicznie boi się tej odpowiedzialności.
              I nie, nie wspierałabym takiej decyzji - żeby mój wnuk/wnuczka poszedł do obcych ludzi.
              Byłoby mi naprawdę bardzo, bardzo przykro.
              • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:36
                lokitty napisał(a):

                > a córka nadal chciałaby to dziecko porzucić - to najwidoczniej coś poszło nie tak w w
                > ychowaniu, skoro tak panicznie boi się tej odpowiedzialności.


                Czyli jednak nie dopuszczasz opcji ze ktos nie chce byc matka w danym momencie tego konkretnego dziecka? Ciekawe z czego to wynika?
                Oddanie do adopcji to nie jest nieodpowiedzialnosc ani porzucenie. Jednak teza autorki watku jest bardzo sluszna.

                > I nie, nie wspierałabym takiej decyzji - żeby mój wnuk/wnuczka poszedł do obcych ludzi.
                > Byłoby mi naprawdę bardzo, bardzo przykro.

                Ale nie czulabys sie zle z tym,ze wmuszasz sowjej corce macierzynstwo?
                • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:04
                  Jak dla mnie, na zdrowy chłopski rozum, przeszkodami w macierzyństwie nastolatek/bardzo młodych studentek są przede wszystkim: brak akceptacji rodziny (rodziców), trudności w nauce spowodowane obciążeniem innymi obowiązkami, wreszcie problemy finansowe nie pozwalające na np. kontynuowanie nauki w pełnym wymiarze, czyli choćby pójście na studia.
                  Jako bardzo młoda kobieta czy dziewczyna zależna finansowo i życiowo od matki zawsze sobie myślałam, że z powyższych względów moja wczesna ciąża to byłby koniec świata w mojej rodzinie, połączony z dziką awanturą na starcie.
                  Ale gdyby moja córka nie miała takich problemów, natomiast decyzja o urodzeniu i zachowaniu przy sobie własnego dziecka wymagała od niej tylko: lepszego planowania czasu, bardziej efektywnego wykorzystania czasu na naukę, podjęcia się obowiązków pielęgnacyjnych przy własnym dziecku, przy jednoczesnym wsparciu matki łożącej na utrzymanie, umożliwiającej córce czas na naukę i normalny sen, i nie wyrzekającej na każdym kroku - to uznałabym córkę za nieodpowiedzialną. Wróć, uznałabym, że to ja coś koncertowo spieprzyłam.
                  Życie to proces podejmowania coraz większych odpowiedzialności. Jest oczywiste, że pełna i kompletna odpowiedzialność za dziecko ma prawo nastolatkę przerosnąć. Ale jeśli rodzina oczekuje tylko większej samodyscypliny życiowej, aprobuje tę ciążę i cieszy się z wnuka? Bardzo bym się zastanawiała, gdzie popełniłam błąd, że moje prawie dorosłe dziecko nie umie żadnej odpowiedzialności podjąć.
                  I jeżeli kiedykolwiek córka zapytałaby mnie jako nastolatka, co bym zrobiła, gdyby była w ciąży, to z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć, że wspierałabym, ile tylko mogę, ale i oczekiwałabym dorośnięcia do sytuacji.
                  • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:23
                    lokitty napisał(a):


                    > Ale gdyby moja córka nie miała takich problemów, natomiast decyzja o urodzeniu
                    > i zachowaniu przy sobie własnego dziecka wymagała od niej tylko: lepszego plano
                    > wania czasu, bardziej efektywnego wykorzystania czasu na naukę, podjęcia się ob
                    > owiązków pielęgnacyjnych przy własnym dziecku, przy jednoczesnym wsparciu matki
                    > łożącej na utrzymanie, umożliwiającej córce czas na naukę i normalny sen, i ni
                    > e wyrzekającej na każdym kroku - to uznałabym córkę za nieodpowiedzialną.


                    Tylko?

                    Przeciez dziecko to odpowiedzialnosci,ogromny obowiazek na cale zycie, nastolatka moze tego zwyczajnie nie chciec. Moze nie chciec sie organizowac o wogole brac udzialu w wychowaniu dziecka, moze nie chciec nawet z pomoca matki. Poza tym w zyciu roznie bywa, jesli taka nastolatka wbrew sobie pod presja matki sie zgodzi a ta matka np zginie w wypadku to ona zostanie z tym sama. Naprawde nie rozumiem tej presji na macierzynstwo pomimo wszystko,dlaczego nie koniecznie trzeba brac ta odpowiedzialnosci a nie mozna usunac albo oddac do adopcji?
                    • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:42
                      A czy ja piszę, że nie można?
                      Piszę, że byłabym zawiedziona i szukałabym przyczyn w swojej postawie, gdyby moja nastoletnia córka nie chciała, przy całej pomocy, jaką starałabym się jej dać.
                      Chciałabym być w stanie wychować osobę odpowiedzialną, nie załamującą się trudnościami, umiejącą prosić o pomoc i szukać realnych rozwiązań razem z bliskimi. Ot tyle.
                      • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:52
                        lokitty napisał(a):


                        > Piszę, że byłabym zawiedziona i szukałabym przyczyn w swojej postawie, gdyby mo
                        > ja nastoletnia córka nie chciała, przy całej pomocy, jaką starałabym się jej da
                        > ć.
                        I
                        Ale uwazasz ze to ok? Bylabym zawiedziona....tym, ze twoja corka nie chce tego czego ty od niej oczekujesz, tego co sama bys chciala? Twoja corka jest odrebnym czlowiekiem i ma prawo czuc inaczej, a ty nie mozesz miec jej tego za zle. Serio, no nie rozumiem tego toku rozumowania.

                        > Chciałabym być w stanie wychować osobę odpowiedzialną, nie załamującą się trudn
                        > ościami, umiejącą prosić o pomoc i szukać realnych rozwiązań razem z bliskimi.
                        > Ot tyle.
                        >

                        Jednak ona moze nie chciec byc rodzicem w tym momencie i tego dziecka, trudnosci nie maja tu nic do rzeczy.
                        A gdyby chciala usunac (zakladajac ze nie ma z tym problemow) to tez bylabys przeciw i zawiedziona?
                        • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 19:15
                          Owszem, mam prawo czuć się źle, jeżeli w wychowaniu staram się wspomagać czy nawet i kształtować pewne cechy charakteru, które są w życiu przydatne (wytrwałość, odpowiedzialność, nie poddawanie się przy pierwszych trudnościach) i charakteryzują ludzi wartościowych, sensownych - a nic z tego nie wyszło. Znaczy - coś skopałam potężnie.
                          Co do kobiet nie chcących być matkami i "nie gotowych" nigdy na ciążę - bardzo często wiąże się z tym jakaś ukryta domowa trauma, czyli np. własna matka była paskudnym wzorcem albo obwiniała dzieci za to, że istnieją (nie musi to być patologia, znam rodzinę wykształconą i zamożną, w której dziecko jest doskonale zbędnym elementem). Czyli - niestety jako matka prawdopodobnie nawaliłam.

                          Co do usunięcia - ze względu na różnorodny i nieprzewidywalny przebieg ciąży, który może wiązać się ze sporymi komplikacjami zdrowotnymi, pomijając już zawalenie roku w szkole czy na studiach, jeśli młoda kobieta za wszelką cenę nie chce urodzić, to uważam, że aborcja jest mniej obciążająca niż wyrwanie sobie kawałka życiorysu na 9 m-cy i ponad.
                          Choć uważam nadal, że o aborcji i adopcji - w przypadku osób bliższych pełnoletniości - myślą przede wszystkim dziewczyny nie mające w domu wsparcia. A to może być dom zamożny, kulturalny, "na poziomie" itp.
                          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 19:24
                            lokitty napisał(a):

                            > Owszem, mam prawo czuć się źle, jeżeli w wychowaniu

                            Czyli twoja corka nie ma prawa do podejmowania wlasnych decyzji zgodnie z tym co ona czuje, jesli to noe jest zgodne z tym.co ty czujesz?

                            > Co do kobiet nie chcących być matkami i "nie gotowych" nigdy na ciążę - bardzo
                            > często wiąże się z tym jakaś ukryta domowa trauma,

                            Bardzo czesto nie oznacza zawsze. Sa kobiety ktore chca byc matkami ale np nie w tym okresie zycia i nie tego konkretnego dziecka. Tak tez bywa i maja prawo. Po co zmuszac kogos do macierzystwa jesli tego nie chce?

                            > Co do usunięcia - ze względu na różnorodny i nieprzewidywalny przebieg ciąży, k
                            > tóry może wiązać się ze sporymi komplikacjami zdrowotnymi, pomijając już zawale
                            > nie roku w szkole czy na studiach, jeśli młoda kobieta za wszelką cenę nie chce
                            > urodzić, to uważam, że aborcja jest mniej obciążająca niż wyrwanie sobie kawał
                            > ka życiorysu na 9 m-cy i ponad.

                            Czyli usuniecie tak a adopcja nie? Ciekawe.

                            > Choć uważam nadal, że o aborcji i adopcji - w przypadku osób bliższych pełnolet
                            > niości - myślą przede wszystkim dziewczyny nie mające w domu wsparcia. A to moż
                            > e być dom zamożny, kulturalny, "na poziomie" itp.
                            >
                            Robia to takze takie,ktore nie chca sobie komplikowac calegl zycia. Wsparcie nie zdejmuje odpowoedzialnosci i nie przestaje sie byc rodzicem.

                            Dla mnie dziwnym jest rozwazanie lrzez nastolatke, zwlaszcza niepelnoletnia macierzynstwa, samego urodzenia a jesli juz to zatrzymania dziecka.
                            • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 19:27
                              Gdyby moja corka byla w takiej sytuacji czyli jako nastolatka zaszla w ciaze i nie usunela a do tego zdecydowala sie zatrzymac to zastanawialabym sie co poszlo nie tak podczas jej wyxhowywania, czego jej zabraklo ze w tak mlodym wieku pakuje na siebie taki obowiazek.
                              Serio.
                          • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 08:39
                            "Choć uważam nadal, że o aborcji i adopcji - w przypadku osób bliższych pełnoletniości - myślą przede wszystkim dziewczyny nie mające w domu wsparcia. A to może być dom zamożny, kulturalny, "na poziomie" itp."

                            Od 12 lat prowadzę rozmowy z dziewczynami, które są w ciąży i rozważają aborcję/adopcję. I dokładnie tak jest, że znakomita większość myśli o tym, ponieważ nie ma żadnego wsparcia w ojcu dziecka i rodzinie. Niewielki odsetek zwyczajnie dziecka nie chce w ogóle.
                            • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:16
                              kotradykcja napisała:

                              > Od 12 lat prowadzę rozmowy z dziewczynami, które są w ciąży i rozważają aborcję
                              > /adopcję. I dokładnie tak jest, że znakomita większość myśli o tym, ponieważ ni
                              > e ma żadnego wsparcia w ojcu dziecka i rodzinie. Niewielki odsetek zwyczajnie d
                              > ziecka nie chce w ogóle.
                              >

                              A skad wiesz zs mowia prawde? Przyznanie sie ze sie dziecka nie chce jest wieksza zbrodnia niz aborcja.
                              • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:31
                                "A skad wiesz zs mowia prawde?"

                                Mówią prawdę, ponieważ same się do mnie zgłaszają. Piszą z prośbą o pokierowanie do lekarza lub wyjaśnienie w jaki sposób mogą oddać do adopcji.
                                • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:39
                                  Wysłałam za wcześnie.
                                  Rozmawiam z nimi, pytam czy są pewne swojej decyzji. Odpowiedzi są standardowe: ojciec dziecka nie chce mnie znać, a rodzice mnie wyrzucą z domu jak się dowiedzą, ja nie mam pracy, nie dam sobie rady.
                                  Przedstawiam im możliwości, obiektywnie, bez wartościowania. Mówię jakie są możliwości jeśli chodzi o aborcję, wyjaśniam, że nie ma rozczłonkowanych "dzieciątek", że na tak wczesnym etapie ciąży nie ma "płaczącego dziecka" tylko zlepek komórek, który nie ma układu nerwowego, więc nie czuje bólu. I że "syndrom poaborcyjny" to mit, o czym świadczą relacje kobiet, które aborcje przeszły.
                                  Mówię co zrobić żeby oddać do adopcji, jak wygląda procedura, jak się szkoli i selekcjonuje rodziców adopcyjnych, kiedyś jeszcze mówiłam o możliwości AZW, teraz już tego nie ma. Mówię o adopcji blankietowej, o oknach życia.
                                  Przedstawiam też możliwości jeśli chodzi i wychowanie dziecka - pomoc społeczna, alimenty, Dom Samotnej Matki, pomoc rodziny bliskiej i dalszej, o rodzinie zastępczej.
                                  I zawsze, za każdym razem mówię, że najważniejsze jest to, czego ONE chcą i jak ONE to czują. Bo to ONE będą musiały podjąć decyzję.
                                  Większość z nich decyduje się urodzić i wychować z pomocą swoich rodziców, którzy jednak z domu nie wyrzucają. Część usuwa ciążę, część oddaje do adopcji. Tych ostatnich jest najmniej, zwłaszcza po likwidacji AZW.
                                  • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:43
                                    Skoro nie maja pieniedzy to jak usuwaja te ciaze? Przeciez w Polsce usuniecie ciazy nazwijmy to zdrowej jest nielegalne.
                                    • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:48
                                      Kobiety na Falach, mówi Ci to coś?
                                      • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 09:55
                                        kotradykcja napisała:

                                        > Kobiety na Falach, mówi Ci to coś?
                                        >

                                        Nie, nie mowi.
                                        • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 10:07
                                          Poszukaj w sieci.
                                          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 10:11
                                            kotradykcja napisała:

                                            > Poszukaj w sieci.
                                            >

                                            Sprawdzila. Ale kto to sponsoruje? Poza tym to dotyczy raczej osob pelnoletnich?
                                            • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 10:14
                                              Na stronie masz raporty finansowe, więc możesz sprawdzić skąd mają fundusze. W kwestii pełnoletności - wystarczy znaleźć osobę pełnoletnią, która pomoże. I nie, ja się tym nie zajmuję. Jedynie przekazuję informacje.
                                              • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 10:47
                                                kotradykcja napisała:

                                                W kwestii pełnoletności - wystarczy znaleźć osobę pełnoletnią, która pomoże. I ni
                                                > e, ja się tym nie zajmuję.

                                                To moze byc problemem w prawie polskim.
                                                • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 10:51
                                                  Ale my piszemy o prawie czy o rozwiązaniu problemu kobiety/dziewczyny?
              • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:26
                Lokitty, podpisuję się pod tym, co napisałaś.
      • bulzemba Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 21:49
        lokityyy napisała
        >Może dlatego, że większość matek jednak odczuwa więź ze swoimi dziećmi i chce je wychowywać, stanowić ich rodzinę, nawet jeśli nie zapewni im tego "lepszego startu"

        Większość, nie znaczy wszystkie. Są kobiety dla których macierzyństwo jest najgorszą z plag egipskich jednak w zalewie hipokryzji naszego grajdołka większość z nich się do tego po prostu nie przyzna bo zostałyby zadziobane, o czym one doskonale wiedzą. Dlatego większość niechcianych, niekochanych dzieci pozostaje w rodzinach bo inaczej po prostu nie wypada. I szczerze mówiąc TO JEST DRAMAT. Ale gratuluję dobrego samopoczucia wszystkim wyznawcom jedynie słusznego modelu - rodziny biologicznej. Najlepiej wszak by dziecko wychowywała matka, bo matka ZAWSZE kocha.
        ZAWSZE to jest tylko coca cola.
        • lokitty Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 08:08
          Czy ja gdzieś piszę, że zawsze? Po prostu w przypadku większości tak więź jest silna i zaczyna się tworzyć w czasie ciąży. I dlatego wiele kobiet nie oddałoby własnych dzieci, choćby nawet rodzina żyła skromnie. Co do matek nie umiejących nawiązać tej więzi - lepiej, żeby dzieci miały kogoś, kto je będzie kochał, to oczywiste.
    • moni_kaw Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 20:57
      A masz dziecko? Potrafisz sobie wyobrazić ze je oddajesz? Naprawdę potrafisz?
      • bulzemba Re: Adopcja - samo zło? 24.10.16, 21:40
        ale adopcję podaje się jako alternatywę dla aborcji czyli dla kobiet dla których dziecko w życiu to opcja "po moim trupie". Czym innym jest straszenie kobiet które chcą (lub przywykły) być matkami a czym innym jak masz jeszcze "wzdęcia"
      • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:06
        moni_kaw napisał(a):

        > A masz dziecko? Potrafisz sobie wyobrazić ze je oddajesz? Naprawdę potrafisz?
        >

        Wiele kobiet oddaje. Dla nich to lepsze nic aborcja.
        Skad przekonanie ze kazdy odczuwa tak jak ty? Aborcja - zle, adopcja - zle. Za to zmuszanie kobiet do bycia matkami jest dobre? Zmusic zeby kochaly i chcialy. Bo matka przeciez musi,inaczej nie moze.

        --
        Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
      • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:24
        To, że jedna osoba nie potrafi nie oznacza w żadnym wypadku, że cała reszta też ma nie potrafić.
        Są osoby, które nie czują żadnej więzi ze swoim dzieckiem. Można się zastanawiać dlaczego, ale nic to nie zmieni. Komuś to się nie mieści w głowie. I OK, niech się nie mieści.
        Ja potrafiłam pokocha cudze dzieci. Komuś to się nie mieści w głowie. No i luz.
        • moni_kaw Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:04
          Co wy tutaj wygadujecie - co jeszcze okaże się mitem? I w ogóle nie każdy odczuwa tak jak czy ty - pie. rdo......Nikt normalny nie oddaje swojego dziecka!!!!! Nikt! Naprawdę współczuję osobom które taką decyzję podjęły, ale nie mam dla nich zrozumienia
          • moni_kaw Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:10
            Zresztą trudno argumentowac z uczestnikami forum, gdzie oddanie psa do schroniska to niemal zbrodnia wojenna ale oddanie dziecka do adopcji to normalna sprawa, zwyczajna decyzja osoby myślacej inaczej niż ja
            • daszutka Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 11:59
              Co jest złego w adopcji? To, że dziecko dostanie rodziców, którzy naprawdę go chcą i wyczekują?
          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 18:30
            moni_kaw napisał(a):

            Nikt normalny nie oddaje swojego dziecka!!!!

            Oczywiscie, oni kisza w beczkach.
    • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:09
      Koronka,odróżnijmy oddanie do adopcji z powodu braku możliwości wychowania dziecka, wszystko jedno z jakiego powodu - brak pieniędzy, brak zaplecza w postaci rodziny, ewentualnie brak chęci zajęcia się dzieckiem. Wtedy jest znacznie lepiej jeśli dziecko trafia do adopcji.
      W wątku o pasierbicy była sytuacja, w której rodzina, mając obiektywne warunki by udzielić przyszłej matce wsparcia, wymyśliła sobie adopcję, mając w dupie koszt zarówno dla matki, jak i, przede wszystkim, dla dziecka.
      Adopcja ZAWSZE zostawia w dziecku ślad - pytania, tęsknoty, traumę odrzucenia, wątpliwości o do siebie samego/samej, zaniżone poczucie własnej wartości, poczucie "nie byłem/am wystarczająco dobry/a żeby mnie kochać", strach przed założeniem własnej rodziny (skoro moja RB mnie oddała, krzywdziła, to może mam to w genach i skrzywdzę własne dziecko?). Jest cała masa negatywnych skutków oddania dziecka do adopcji, skutków dla tego dziecka.
      Dlatego właśnie pisałam w tamtym wątku, że ta rodzina jest zaburzona, bo niby inteligentni ludzie, a nie biorą pod uwagę tego aspektu tylko patrzą jak pozbyć się problemu.
      Adopcja nie jest cudownym remedium na wszystkie bolączki.To nie jest tak, że oddaje się dziecko do adopcji, ktoś je adoptuje i wszyscy żyją szczęśliwie. Nie. Jeśli ktoś w ten sposób to widzi, to czerpie wiedzę właśnie z amerykańskich filmów i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
      • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 09:17
        Jednak dziecko wcale nie musi byc zaburzone,nie musi miec poczucia ze bylo gorsze,ze RB go nie chciala itp. To zalezy od rodzicow wychowujacych to dziecko. Pozostajac w RB na sile skutki moga byc dokladnie takie same, czesto zreszta sa, bo nie mowiac wprost dziecku ze jest klopotem i skomikowalo wielu osobom zycie nie oznacza ze ono tego nie odczuje.
        A poza tym dlaczego przymusza sie rodziny do pomocy i udzialu w wychowywaniu niechcianych dzieci? Dlaczego ciezarnej nastolatce lub osobie ktora w ciaze zaszla zupelnie na noa nie gotowa rodzina musi pomagac, musi brac czesc obowiazkow i sie z nimi zmagac?
        • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:13
          Yamilca, znam trochę rodzin adopcyjnych i fakt adopcji nie przeszedł bez echa, takiego negatywnego. To nie jest tak, że wszystko zależy od rodziców adopcyjnych. Owszem, dużo. Ale ból dziecka jest ZAWSZE. Można dziecko od początku oswajać z tym, że jest adoptowane, ale w pewnym momencie ta wiedza naprawdę dociera do świadomości dziecka. I wtedy się zaczyna sad
          Poza tym nikt nie mówił (moim zdaniem) o zmuszaniu ludzi do wychowywania niechcianego dziecka. Tylko o tym, że pani macocha działa w złej wierze, a cała rodzina jest zaburzona w swoim funkcjonowaniu.
          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:25
            Nie wiem w jakiej wierze dziala ta konkretna macocha ale uwazam ze dziecko nie jest odpowiedzialnoscia dziadkow i oni nie musza w niczym pomagac a jesli ta mloda kobieta chce to niech sobie radzi a jesli nie da rady to niech nie zrzuca odpowoedzialnosci na rodzicow. Autorka watku i jej maz maja prawo do swojego zycia i wychowywa ia swoich dzieci a nie bycia zmusza ym do wychowywania wnukow.
            A adopcja nie zawsze jest trauma, nie zawsze wywoluje zle emocje i nie zawszs musi sie zaczac. Nie przesadzajmy. Nawet jesli w okresie dojrzewania dziecko ma coezsze chwile z tym zwiazane to nie jest nic nienormalnego i nie musi miec absolutnie zadnych konsekwencji. Czesto wcale nie ma.
            • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:25
              "Nie wiem w jakiej wierze dziala ta konkretna macocha ale uwazam ze dziecko nie jest odpowiedzialnoscia dziadkow i oni nie musza w niczym pomagac a jesli ta mloda kobieta chce to niech sobie radzi a jesli nie da rady to niech nie zrzuca odpowoedzialnosci na rodzicow. Autorka watku i jej maz maja prawo do swojego zycia i wychowywa ia swoich dzieci a nie bycia zmusza ym do wychowywania wnukow."

              No cóż, żyjemy w czasach, kiedy rodzina nie znaczy wiele, ogranicza się do ludzi, z którymi aktualnie żyjemy. Oczywiście, można tak myśleć i funkcjonować. Moje zdanie jest takie, a nie inne - rodzina dba o siebie, dziadkowie to rodzina dla wnuka. Nie ma obowiązku podzielania mojej opinii.

              "A adopcja nie zawsze jest trauma, nie zawsze wywoluje zle emocje i nie zawszs musi sie zaczac. Nie przesadzajmy."

              Adopcja ZAWSZE jest traumą, ponieważ wynika albo z osierocenia, czyli śmierci rodziców, albo z porzucenia przez rodziców, albo z krzywdzenia przez rodziców. Nie ma innej opcji. Każda z tych trzech sytuacji jest traumatyczna dla dziecka.
              • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:32
                kotradykcja napisała:

                > No cóż, żyjemy w czasach, kiedy rodzina nie znaczy wiele, ogranicza się do ludz
                > i, z którymi aktualnie żyjemy. Oczywiście, można tak myśleć i funkcjonować. Moj
                > e zdanie jest takie, a nie inne - rodzina dba o siebie, dziadkowie to rodzina d
                > la wnuka.


                A ja uwazam ze od rodziny wymaga sie zbyt duzo nie pytajac o zdanie, nie analizujac czy to fair.


                > Adopcja ZAWSZE jest traumą, ponieważ wynika albo z osierocenia, czyli śmierci r
                > odziców, albo z porzucenia przez rodziców, albo z krzywdzenia przez rodziców. N
                > ie ma innej opcji. Każda z tych trzech sytuacji jest traumatyczna dla dziecka.

                Nie zgodze sie. Wiele osob adoptowanych ma rozterki,czesto czuje sie skrzywdzonymi i porzuconymi a poznajac rodzone biologiczna wszystko to znika .
      • koronka2012 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 19:39
        Kotradykcja, prosiłam, żeby nie nawiązywać do tamtego wątku, bo nie ma to NIC wspólnego z tematem.

        Pytałam o to, dlaczego u nas oddanie dziecka do adopcji oznacza społeczny ostracyzm. Nie o ocenę czyje uzasadnienie jest akceptowalne a czyje zasługuje na potępienie.

        Wątek jest to tym, skąd się bierze pozytywne czy może neutralne podejście do zjawiska na zachodzie, i czemu u nas jest skrajnie inne. I jak to wpływa na postawy rodziców, którzy takiego wyboru nie dokonują ze strachu o reakcję otoczenia.
        • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 19:49
          Istnieje kult matki - cierpiacej ale kochajace (jak urodzisz to pokochasz itp) oraz mit srzywdzonego na cale zycie czlowieka ktory zostal oddany do adopcji, no nie ma sily musi zyc z tym pietnem.
        • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 08:25
          "Kotradykcja, prosiłam, żeby nie nawiązywać do tamtego wątku, bo nie ma to NIC wspólnego z tematem."

          Racja przepraszam.
          Zgadzam się z pozostałymi dziewczynami.
          Jest matki - rodzicielki, kult biologiczności rodzicielstwa, a zwłaszcza macierzyństwa. Jakby biologia miała bezpośrednie przełożenie na emocje.
          Tylko matka kocha naprawdę, bo ona nosiła "pod sercem", matka zawsze kocha, bla, bla, bla.
          A jeśli nie, to na stos.
          Faktem jest, że relacje matka -dziecko zachodzą na poziomie biochemicznym. Ale to za mało.
          Znam matki, które mówią, że "nawet lubią" swoje dzieci. Znam takie, które mówią, że byłyby szczęśliwsze bez dzieci. Znam takie, które żałują, że urodziły.
          Mogę powiedzieć jak wygląda oddanie do adopcji od strony mb mojego dziecka - ma je gdzieś. Urodziła i oddała. Koniec. Miała możliwość zająć się nim. Owszem, wiązałoby się to z trudami, wyrzeczeniami, bo byłaby z tym sama, w sensie bez pomocy rodziny. Mogła liczyć na pomoc przyjaciół oraz państwa (nie polskiego), itd., ale ona po prostu nie chciała. W jej życiu nie było miejsca na dziecko. Postarała się o rodzinę dla niego i zniknęła. Nie potępiam jej absolutnie. Ratowała siebie. Z tego, co wiem, ma poukładane życie i panicznie boi się zajść w kolejną ciążę.
          Uważam, że mając takie a nie inne uczucia zrobiła dobrze, zwłaszcza, że dla dziecka jest o wiele lepiej, że nie ma kontaktu z rodziną biologiczną, bo to głęboka patologia, jego mb uciekła ze swojego środowiska kilka tysięcy kilometrów dalej.
          Jestem przekonana, że lepiej dla dziecka żeby było w rodzinie adopcyjnej, w której jest chciane i kochane, wyczekane i wymarzone, niż żeby było w rodzinie biologicznej, w której jest wiecznym problemem i porażką życiową.
          Ale mit matki-Polki, która kocha zawsze i bezwarunkowo jak tylko dowie się, że jest w ciąży i zarżnie się dla dobra dziecka powoduje, że w naszym kraju oddanie do adopcji urasta do największej zbrodni.
    • pelissa81 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 10:00
      Bo u nas adopcja kojarzy się z opcją 0:1 albo oddasz i nigdy więcej nie zobaczysz (nie narzucasz się, nie wiesz nawet jak się nazywa), albo zatrzymujesz. Dodatkowo bardzo silna kulturowo "instytucja babci", która powinna być heroiną i poświęcić się, jeśli matka nie chce. U nas takich adopcji "przez dziadków" jest pewnie najwięcej. Często o nich zwyczajnie nie wiemy, ale czytamy potem ze zdziwieniem we spomnieniach ludzi "wychowała mnie babcia, pamietam tylko dzieciństwo u dziadków na wsi..." itd. To są prawdziwe, Polskie adopcje. Nie u obcych, ale u swoich których nikt pewnie nie pytał czy chcą, ale czują, że muszą.
      • pelissa81 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 10:03
        No i często czytamy nawet na ematce "wychowałam jedno/dwoje/czworo, to i kolejne wychowam", albo "lepiej żeby dziecko nie szło do obcych a wychowało się w rodzinie, może matka pokocha i zmieni zdanie".

        Co więcej, trochę też tak uważam. Ja mam pełne poczucie, że jakby coś mi się stało z mężem, albo bym zwariowała i poszła w świat dzieckiem zajmie się moja mama albo dziadkowie, nawet mój brat z żoną. To jest luksus - moge "umierać spokojnie".
        • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:17
          Pelissa, dokładnie.
          I to jest jakieś takie naturalne, że ludzie bliscy, którzy mają warunki, zajmują się tym dzieckiem.
          Bo właśnie, jak rodzice w wypadku zginą to co? Rodzina się nie zajmie? Jak jedno umrze, a drugie oszaleje z rozpaczy, to rodzina nie pomoże?
          • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 11:32
            Tyle ze takie uklady tez moga byc dysfunkcyjne. Znam kilka osob wlasnie tak wychowanych, z jedna chodzilam do klasy. Matka ja urodzila jako bardzo mloda osoba (ale pelnoletnia byla) ja wychowywala babcia, a matka zalozyla potem nowa rodzine i miala duzo dzieci. Ojca dziewczynka nie znala bo matka nie powiedziala kim jest. Obie rodziny patologiczne. Dziewczyna wyszla za maz bardzo wczesnie, maja troje dzieci, rozwiedli sie. Babcia zmarla gdy drugie dziecko mialo sie urodzic, z matka nigdy normalnych kontaktow nie miala.
            Jesli dziadkowie chca sie zajac to ok ale uznawanie to za natuturalne i cicha presja zeby to zrobic nie jest ok. My mamy niepelnoletnie dzieci ale mamy bliskich znajomych,ktorzy zajeliby sie gdyby nam sie cos stalo. Wczesniej upewnilismu sie ze to ok. To samo nalezaloby zrobic w stosunku do rodziny a nie z gory oczekiwac ze sie zajma.
            • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:21
              " My mamy niepelnoletnie dzieci ale mamy bliskich znajomych,ktorzy zajeliby sie gdyby nam sie cos stalo. Wczesniej upewnilismu sie ze to ok. "

              Jeśli mieszkacie w Polsce, to może być spory problem. Bo nie ma możliwości by rodzic sobie zażyczył żeby konkretna osoba zajęła się dzieckiem po jego śmierci. Dowiadywałam się u prawników po rozwodzie. Jestem jedynaczką i też wolałabym żeby moje dziecko nie wychowywało się z dziadkami. Prawnik sprowadził mnie na ziemię, że guzik mam do gadania. Wpisane zostało w testament, ale sąd decyduje i wale testamentu pod uwagę nie musi brać.

              I chyba oczywiste jest, że w przypadku patologii rodziny biologicznej nie jest dobre dla dziecka żeby z nią zostało.
              • yamilca197 Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:37
                kotradykcja napisała:


                > Jeśli mieszkacie w Polsce,

                Na szczescie nie mieszkamy.


                Prawnik sprowadził mnie na ziemię, że guzik mam do gadania. Wpisane zostało w testament, ale sąd decyduje i wale testamentu pod uwagę nie musi brać.
                >

                Straszne bo panstwo polskie wtrynia sie we wszystko, w seksualnosc, w sposob wychowywania dzieci itd.

                > I chyba oczywiste jest, że w przypadku patologii rodziny biologicznej nie jest
                > dobre dla dziecka żeby z nią zostało.
                >
                No wlasnie ze to wcale nie jest takie oczywiste, jak widac nawet prawo w pl nie uznaje woli rodzicow i uch dziecko moze trafic do patologocznej rodziny. A patologi golym okiem nie musi byc widac. W tej i podobnych dyskusjach tez uwaza zie ze lepsza bilogiczna rodzina nawet patologiczna niz adopcja.
                • kotradykcja Re: Adopcja - samo zło? 26.10.16, 08:06
                  "Straszne bo panstwo polskie wtrynia sie we wszystko, w seksualnosc, w sposob wychowywania dzieci itd. "

                  Dokładnie. Wszystko w imię "dobra dziecka" sad

                  "W tej i podobnych dyskusjach tez uwaza zie ze lepsza bilogiczna rodzina nawet patologiczna niz adopcja."

                  No ja tak nie uważam.
        • yvona73pol Re: Adopcja - samo zło? 25.10.16, 12:00
          Ja moge opowiedziec jak to jest w Au. Jako ze w latach 60 i okolo mlode samotne kobiety w ciazy nie mialy innej opcji, tzn dzieci im sie odbieralo, czy tego chcialy czy nie i zacieralo wszelkie slady oraz biorac pod uwage zabieranie na sile dzieci Aborygenom, a zwlaszcza dzieci mieszanych, rowniez bez szans na odnalezienie, temat jest niebywale drazliwy. Prawie wcale nie slysze o adopcji. Ba, ostatnio nawet wprowadza sie programy, dzieki ktorym dzieci moga zostac z rodzicami patologicznymi. Przez patologiczne mam na mysli fakt, ze ich dzieci sa oficjalnie uznawane za potencjalnie z duzym ryzykiem bycia maltretowanym badz niezaopiekowanym w stopniu znaczacym (podstawowe potrzeby). Takie rodziny maja opiekuna socjalnego, ktory przebywa z nimi tygodniowo jakos 40 godzin. Chodza na szkolenia z bycia rodzicami, dbania o dzieci, bycia rodzina.
          Na razie to swieza sprawa.
          Odnosze wrazenie, ze adopcja jest tu bardziej naznaczona pietnem niz aborcja. Lata polityki panstwa, wielu zlamanych rodzin i molestowanych dzieci niestety. Po dzis dzien.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka