andace Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 01:01 Przed pandemią lubiłam gości w domu bo mając ponad 1h w jedna stronę do biura i pracując 9h dziennie, miło było w końcu posiedzieć w domu. Teraz siedzę od marca zeszłego roku na HO wiec wolę umówić się na mieście i najchętniej w jakimś ogródku. W NL spotykanie się w domach i przyjmowanie gości jest dość popularne, ale najpierw wysyła się zawiadomienie o ewentualnej imprezie z propozycją daty i prośbą o rezerwację terminu (tak ok 6 tyg wcześniej), potem 3-4 tyg przed spotkaniem potwierdza się datę i godzinę. Nawet jak umawiam się z przyjaciółką na wino to robimy to co najmniej z 3 tyg wyprzedzeniem. Jak urodzi się dziecko to rodzice wysyłają kartki z informacja o narodzinach, zazwyczaj do kartki jest załączona dodatkowa informacja o terminie „okazania” dziecka (inna dla rodziny, inna dla najbliższych znajomych), z datą, miejscem i ramami czasowymi imprezy 😉 Podany jest adres i mail do potwierdzenia wizyty. Ta sama procedura obowiązuje w Rodzinie męża na urodziny siostrzeńców, Teściowej czy wspólne spędzenie BN czy Wielkanocy. I obowiązkowe jest wysyłanie kartek z życzeniami, w NL nie pisze się SMSow czy maili, wysyła się spersonalizowane kartki, na święta, urodziny, ślub i gdy np pracownik czy współpracownik jest na zwolnieniu dłuższym niż tydzień. Na początku uważałam to za lekkie dziwactwo, ale teraz się przyzwyczaiłam i bardzo mi się ten system podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: "staropolska gościnność"? 29.07.21, 15:42 andace napisał(a): > W NL spotykanie się w domach i przyjmowanie gości jest dość popularne, ale najp > ierw wysyła się zawiadomienie o ewentualnej imprezie z propozycją daty i prośbą > o rezerwację terminu (tak ok 6 tyg wcześniej), potem 3-4 tyg przed spotkaniem > potwierdza się datę i godzinę. Nawet jak umawiam się z przyjaciółką na wino to > robimy to co najmniej z 3 tyg wyprzedzeniem. O qwa. Zaczynam rozumieć czemu Riki nie lubi Holendrów Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 01:46 My ze znajomymi mozemy spotkac sie w trzy kwadranse. Ktos dzwoni - wiesz, mamy swieze truskawki, przybywajcie, mamy mase grzybow, chetnie sie podzielimy, wyszedl nam duzy gar ratatouille, nie damy sily zjesc, pomozecie itd Wspieramy sie we wszystkim, nie trzeba sie umawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
leia33 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 08:18 A bez żarcia dajecie radę się spotkać? Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 14:04 leia33 napisała: > A bez żarcia dajecie radę się spotkać? "zarcie" to tylko pretekst, zeby spotkac sie juz, a nie za tydzien. Dzwonie do sasiadki i mowie - ciasto mi sie wyjatkowo udalo, musisz skosztowac poki cieple. I juz. Odpowiedz Link Zgłoś
aragorna71 Re: "staropolska gościnność"? 29.07.21, 14:47 dobrze, ze sa jeszcze tacy ludzie jak ty, u mnie dziala to bardzo podobnie Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 11:54 No ale zlatujecie się na wyraźne zaproszenie gospodarzy. Zdarzyło Ci się zapukać do drzwi bez uprzedniego telefonu i zapytac: nie macie za dużo grzybów, bo chętnie byśmy zjedli? 😄 Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 12:01 iwles napisała: > > No ale zlatujecie się na wyraźne zaproszenie gospodarzy. > Zdarzyło Ci się zapukać do drzwi bez uprzedniego telefonu i zapytac: nie macie > za dużo grzybów, bo chętnie byśmy zjedli? 😄 > > "panienki za wysmuklym gonia borowikiem lecz wszyscy rozgladaja sie za sromotnikiem ktorego chlopi zowia grzybow pulkownikiem w stanie spoczynku (...) i Gerwazy, usiadlszy wygodnie na skwerku jal smazyc sromotnika plaster po plasterku na kilku izotopach ukradzionych w Swierku" zapraszam ! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 12:39 Słońce gasło, wieczór był ciepły i cichy, Okrag nieba gdzieniegdzie chmurkami zasłany, Już dzieciątek w łóżeczkach ucichnęły śmichy, Już się przebrać ematka szykuje w piżamy, Gdy nagle - ciszę przerwał domofonu dzwonek: Znak, że ktoś tu chęć ma wpaść tak przy wieczorze, Znak, się się nie zakończył gospodarzy dzionek, Zatem więc pani domu szykuje, co może Szybko znaleźć w spiżarni, kiedy jej małżonek Porzuciwszy marzenia o nocy w alkowie Wdziewa pospiesznie gacie i biegnie otwierać, Bo na progu już stoją ze szwagrem teściowie, Koleżanka z sąsiadką oraz stryj przechera, Kuzyneczka z pinczerkiem, co szczeka rozgłośnie, Trójeczką dziatwy szkolnej (która wprawdzie mała, Ale przecież rodzina bliska, zaraz pośnie Zresztą, no a trudno, by sama została...), Wujek Zdzisiek przejazdem w podróży do Helu, Który od progu woła "ja tylko na tydzień!" (Z gospodarzem się widział chyba na weselu Ostatnio przed ćwierćwieczem) - wprost do kuchni idzie Ażeby gospodyni dać znać, że dla niego Wystarczy jakiś kotlet, dwie czarki kompotu, Byleby nie z lodówki - koniecznie letniego!, A poza tym niech sobie nie robi kłopotu... Rozgardiasz i sielanka i radość rodziny I tylko gospodarzom cosik rzedną miny... Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 13:47 Zaśmiał się Wojski, sięgnął w kieszeni odmęty, Wyjął stamtąd sromotnik cętkowany, kręty, Połknął, mlasnął i mruknął: - A teraz odtrutka! - Rozumiem - krzyknął hrabia - pewnie gdańska wódka! - Gdańska po sromotniku? - rzekł Wojski - akurat! Na truciznę - trucizna! Vivat denaturat! I łyknąwszy pół basa rzucił w krzaki flaszkę, Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 13:53 Flasze, flasze rzucil ! Sarmata to z flaszy pijal, a nie z flaszki jak jakis zul ! "... rzucil w krzaki flasze kedy legla, z nalepki szczerzac trupia czasze" Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 13:59 No kurcze, jakis fatalny blad sie do tekstu wkradl. Tak czy inaczej: Vivat denaturat! Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 14:03 Vivat ! Bo napitek ten, jak i spozywka, niezwyklym wsrod Polakow cieszy sie popytem, choc dla innych narodow bywa jadowitem Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 14:57 tt-tka napisała: > "... rzucil w krzaki flasze > kedy legla, z nalepki szczerzac trupia czasze" > Trupi czerep na flaszy od denaturatu Przypomina: vanitas omnia vanitatum, I kto kordiał ten spożył, ten poczuł od razu Cierpienia Prometeja na skale Kaukazu; Lecz Sędzia nie chciał nigdy wedle nowej mody, By mu gości Żyd leczył, medyk z miasta młody, Więc pani Telimena już spieszy do biurka, Gdzie trzyma specyfiki rodem z Peterburka: Krojone sadło oraz wodę po ogórkach. Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 16:08 > Lecz Sędzia nie chciał nigdy wedle nowej mody, > By mu gości Żyd leczył, medyk z miasta młody, Nasi zacni przodkowie żyli solidnie i zdrowo, Alienacją się nie martwili i bombą wodorową, Zawały ich nie chwytały, nie żarły ich reumatyzmy, Ponieważ się nie wstydzili noszenia długiej bielizny. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 16:17 A zaś Niemce i Francuzy Noszą pludry i rajtuzy 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszykot Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 02:29 "O którejkolwiek wreszcie porze przybyłeś w dom szlachecki..."moze tu jest pies pogrzebany... moja teściowa osoba prosta też do gości się nie garnie bo co z nimi robić i o czym rozmawiac.... Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 07:47 W nieco późniejszych czasach "dom przyjmował" tylko w wyznaczone dni i godziny np. we wtorki i czwartki od 16.00 do 19.00. Wiadomo było wtedy, że gospodarze są w domu i czekają na gości. W inne dni nieproszony gość mógł odbić się od progu z kominikatem "pani dziś nie przyjmuje" 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:35 Szczególnie w miastach gdzie mieli swoje domy szlachetnie urodzeni przyjmowano w określone dni. A reszta towarzystwa m/w wiedziała kiedy i gdzie można się pojawić. W inne dni pani domu można było nie zastać bo była na herbatce gdzie indziej albo na zakupach. Tak się można bawić jeśli absolutnie wszystkie brudne prace łącznie z praniem naszych gaci wykonuje służba Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:58 I wciąż ten kompleks chłopstwa 😂 Szlachta żyła w dworkach, po wsiach... Gdzie rytm życia był inny i jakby wolniejszy niż gdzie indziej. Czasu było dosyć a i parobków. I ludzie odwiedzali się raz na kilka miesięcy raczej, bo najbliższy sąsiad był daleko. W miastach jednak bywało inaczej... Gość podawał bilecik i był przyjmowany lub nie. ... I pani domu raczej proponowała herbatkę z ciasteczkami (ktora przyniosła służąca) a nie zarzynała wołu i 5 prosiaków, wyciągając z piwnicy zapasy na najbliższe 2 lata... Teraz mamy dziwne pomieszanie szlacheckich tradycji z chłopskimi, pomieszane z arystokratycznymi/mieszczańskimi plus wpływy PRL-u, który nie pasuje do dzisiejszych czasów i ogólnie misz- masz . Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 07:49 U mnie jest . Zawsze jestem zadowolona jak ktoś przyjedzie, również niezapowiedzianie. Tylko że ja nie jestem idealną panią domu i u mnie gary mogą być w zlewie. Odpowiedz Link Zgłoś
vivi86 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 08:02 Wiesz, inny metraż miały dworki szlacheckie, inny gierkowskie klitki, o dzisiejszych "apartamentach" nie wspominając. Ponadto dziś obydwoje gospodarze pracują, a nie jak wtedy - weź kopę jaj i dziewkę do ich rozmieszania. Odpowiedz Link Zgłoś
leia33 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 08:15 A ja nie jestem gościnna - nie lubię się gościć i tyle. Jeśli się spotykam czy też zmuszona jestem wyprawić jakieś przyjęcie urządzam to w knajpie. Dom jest moim miejscem wypoczynku i relaksu, nie cierpię, jak mi się ktoś po nim pęta i zagląda w kąty. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 08:46 Nie było telewizji, radia, internetu, aut i samolotów, za to byli służący. Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:04 Spotykam sie w domu ze zanjomymi dosyć często i lubie jak długo siedzą, ale jest ich niewielu. Natomiast wolę zapowiedziane wizyty, bo nie zawsze mi sie chce z dnia na dzien. Czasem sie chce, a czasem nie Odpowiedz Link Zgłoś
pola731 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:26 > I nie piszę o takiej gościnności jak opisana poniżej, ale o takiej prostej ra > dości, że ktoś chce do nas wpaść z wizytą i możemy z nim po prostu pogadać, choćby przy słonych paluszkach. Spotykacie się w domu ze znajomymi? ta "prosta radość" towarzyszyła mi wczoraj przez pół wieczoru, kiedy to kuzynka męża postanowiła wpaść do nas na kawę z okazji imienin, których nie obchodzę. Czułam się niekomfortowo- choć kuzynkę bardzo lubię - to: 1. mamy remont i całą sobotę naprawdę miałam co robić - łącznie z myciem klatki 4 piętra w dół o 23.30 żeby ten nasz remont był jak najmniej uciążliwy dla sąsiadów 2. jestem na wojennej ścieżce z mężem - i jak jesteśmy sami to mogę robić co chcę - przy niezapowiedzianych gościach musiałam być miła, odzywać się - dla mnie sytuacja mocno niezręczna, bo nie lubię stawiać kogoś w takiej sytuacji, że gospodarze się kłócą 3. można w domu nie mieć tych przysłowiowych "solonych paluszków" - można siedzieć w domu bez makijażu, w stroju swobodnym - słabo jak masz minutę , żeby się ubrać żeby jako tako przy ludziach wyglądać Kuzynka NIE ZADZWONIŁA - stanęła w niedzielny wieczór przy domofonie Odpowiedz Link Zgłoś
latarnia_umarlych Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:40 Współczuję. Ja bardzo lubię się spotykać w domu, ale - na litość - to nie jest komuna, kiedy prawie nikt nie miał telefonu, teraz naprawdę łatwo jest się zapowiedzieć. Rozumiem spontan, ale wtedy można dać znać nawet niewiele przed, w stylu: jesteśmy na twoim osiedlu, może się spotkamy? Nie rozumiem dzwonka do drzwi bez uprzedzenia, serio. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:45 > > > I nie piszę o takiej gościnności jak opisana poniżej, ale o takiej pros > tej ra > > dości, że ktoś chce do nas wpaść z wizytą i możemy z nim po prostu pogada > ć, choćby przy słonych paluszkach. Alez prosze. Prawo wpadania bez zapowiedzi maja osoby na tyle bliskie i zaprzyjaznione, ze mozna im powiedziec "zajmij sie soba, ja mam pilna robote/musze sie walnac choc na godzinke, bo jestem nieprzytomna" albo po prostu "kocham was, ale dzis to wybitnie nie w pore", a one przyjma do wiadomosci, nie obraza sie i wpadna kiedy indziej. I TYLKO TAKIE. Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 12:52 pola731 napisała: > Kuzynka NIE ZADZWONIŁA - stanęła w niedzielny wieczór przy domofonie Wspólczuję. Ale coś podszepnę-odkąd (już jako mieszkająca samodzielnie 20+) odkryłam, że reagowanie na domofon (a i telefon też) nie jest obowiązkowe (gdy dzwoni w nieodpowiednim momencie lub o nieodpowiedniej godzinie), życie stało się duuużo lżejsze Odpowiedz Link Zgłoś
pola731 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 15:20 Samodzielnie mieszkam 29 lat, jestem dość asertywna - no ale nie w obliczu "wróg u bram" czy "gość w dom". Że idzie ciocia radośnie zakomunikowało mi dziecko, które swoje życie towarzyskie ogarnia również za pośrednictwem domofonu. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:39 Kiedyś nie mieli nic do roboty to gości przyjmowali.Od wszystkiego była służba.Jakbym miała służbę i moim jedynym problemem było która suknie założyć i czy "Pan Tadeusz"smali cholewki do waćpanny Zosi to gości miałabym dzień w dzień 😂 Odpowiedz Link Zgłoś
littlesquirrel Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 09:44 Dzisiaj też ludzie się spotykają, ale może w bliższym i mniejszym gronie. Jeśli mówimy o szlacheckiej gościnności to szlachta się gościła, a służba harowała. Chłopstwo nie miało już tak kolorowo, a przecież dzisiaj większość z nas też nie żyje jak szlachta tylko zdecydowanie bardziej jak chłopi (nikogo nie urażając). Jest praca, często stresy z nią związane, obowiązki, więc czasu i siły na wielkie spędy i ciągłą zabawę w dorosłym życiu brak. Ci co dzisiaj mogą się zaliczyć do klasy szlacheckiej zapewne goszczą się do woli, ale tak jak kiedyś tak i dziś jest to mniejsza część społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
littlesquirrel Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 10:33 Ludzie nadal się goszczą w małym gronie najbliższych osób. Ktoś czasem wpadnie na krótką pogawedkę, kawę z ciachem. Ja nie lubię wielkich spędów, przygotowywania się i zastanawiania się czy podałam w odpowiedniej kolejności posiłki, czy jest wystarczająco wystawnie i czy ktoś przypadkiem na koniec nie skrytykuje, że ciastko na złym talerzu przyniosłam. Albo najgorsze jak powstanie jakaś niemiła atmosfera i narodzą się konflikty. Dlatego w moim domu goszczą głównie osoby bliskie. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 11:25 Spotykam się w domu i bardzo to lubię, ale nie wyobrażam sobie bez zapowiedzi, mamy szybkie metody komunikacji, więc nawet jak się jest w pobliżu i wpada pomysł żeby wpaść do kogoś można szybko zadzwonić. życie wygląda trochę inaczej niż w mitycznych czasach wiejskiej gościnności, kiedy to goście byli chętnie witani bo byli często jedyną rozrywką na długie tygodnie, a o aprowizację i opierunek tychże gości dbała gromadka służby miejscowej i przyjezdnej. Dziś nigdy nie wiadomo czy ktoś z domowników np. nie jest zajęty pracą na home office, czy potencjalni gospodarze nie mają własnych planów, nawet jeśli te plany to nie jest własny wypad tylko odpoczywanie po ciężkim tygodniu. Tak ciężko się umówić, uprzedzić, spytać? Najbardziej spontanicznie wpadamy do siebie z sąsiadami, ale wtedy zwykle wpadamy na siebie na podwórku i od słowa do słowa jest czas na pytanie "Może wpadniecie?" i odpowiedź tak/nie. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 11:50 Niby w jaki sposób warunki sprzed kilku wieków mają przystawać do dzisiejszych czasów? Przeciętny Kowalski nie jest właścicielem dworu z dodatkową zabudową gospodarczą, tylko 40 metrowego dwupokojowego mieszkania. Gdzie ma ugościć tych znajomych znajomych? Zamiast na sianie ma im kazać spać na balkonie 1mx2m? Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 11:59 Dla mnie spotkania towarzyskie w domach mogłyby nie istnieć. Wolę w lokalach. Nawet własne urodziny w lokalu na zasadzie "ja stawiam". Odechciewa mi się imprezy, kiedy wiem ile czasu spędzam na zakupach i przygotowaniach (mimo że i tak główny posiłek często zamawiam). Mam za mało czasu w codziennym życiu po prostu. Jeszce przed pandemią mówiłam, że robię imprezę ostatni raz. Pojawiła się pandemia i jeszcze jedna w tym czasie się odbyła, ale ta już z pewnością ostatnia. Będę zapraszać, ale nie do siebie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 12:09 Moja droga, jakbym nie miała nic do roboty, za to miała dworek i tuziny dziewek służebnych, to wbijaj o każdej porze, z całą familią, znajomymi i ich rodzinami Nie, nie mamy zwyczaju ze znajomymi ani nawet przyjaciółmi pojawiać się pod drzwiami bez uprzedzenia. Owszem, zdarza się, choć nieczęsto, że ktoś jest w okolicy i zadzwoni, czy jestem i czy mam czas, to by mógł wdepnąć na kawę, i wtedy zależy. Jak jestem i mam czas - zapraszam, jak nie, no to trudno. Opcja dla rodziny i przyjaciół - jestem, czasu za bardzo nie mam, ale wbijaj, wbijaj. Znasz drogę do kuchni, kawę zrób se sam i mnie też przy okazji. Spotykamy się z ludźmi i nie w domu, i w domu, i bardzo to lubię. Fakt, nie za często, jestem człowiekiem, który najchętniej spędza czas w samotności, a nieczęsto mi to dane, więc goszczenie się w każdy weekend odpada. Od czasu do czasu przejdzie nawet jakiś spontan, choć naprawdę, wolę nie być zaskakiwana. Ale luz, jak mi paczka zrobiła urodziny-niespodziankę, to rzuciłam wszystko i było super Spotykamy się wiec i zawsze na to cieszymy i czekamy, stoły zastawiamy i biesiadujemy do późnej nocy. Ale bogowie, nie w środku tygodnia i nie z zaskoczenia, bo niestety, tak wyszło, że wszyscy mamy pracę i/lub dzieci, zwierzęta do ogarnięcia i nie możemy sobie pozwolić na imprezowanie, kiedy się komu w głowie lampka zapali. Odpowiedz Link Zgłoś
str8.up Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 12:37 Tak gdzieś do 30tki miałam dom otwarty, wpadał kto chciał i kiedy chciał. W takim domu się wychowałam i dla mnie to było zupełnie naturalne. Oczywiście nie było mowy o gotowaniu na te okoliczność obiadów albo pieczeniu ciast, zazwyczaj była do wyboru kawa i herbata Od kiedy mam współlokatora, który nie przepada za takimi wizytami, wcześniej na wizytę się umawiam. Chociaż wciąż się zdarza, że ktoś zadzwoni, że jest w parku obok i może się spotkamy. Brakuje mi tych dawnych czasów... Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 13:16 Gdzie ta gościnność? Zapewne w tym samym miejscu gdzie dwór i sługi Życie się zmieniło przez te 200 lat. I tak, znajomi nas odwiedzają, my odwiedzamy znajomych. Ale umawiamy się wcześniej, bo po to mamy technologię to umożliwiającą, żeby nie trzeba było wysyłać przodem konnego - na co nie każdy miał możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: "staropolska gościnność"? 26.07.21, 13:58 arthwen napisał(a): > Gdzie ta gościnność? > Zapewne w tym samym miejscu gdzie dwór i sługi > > Życie się zmieniło przez te 200 lat. Ha, przypomniala mi sie pewna pani generalowa, sprzed 200 mniej wiecej lat - dwor miala, slugi miala, a i tak, gdy zapraszala - ZAPRASZALA - gosci na obiad, to w przeddzien padalo krotkie polecenie "w piecach mi nie palic ! ani troche, ani odrobiny!", zas na stole stawala najpierw waza z czyms, co jeden z gosci okreslil jako "wywar z muchomorow", potem spieczone na wegiel bardzo stare koguty i ziemniaki w mundurkach. Generalowa, nawiasem, nie byla ani biedna, ani skapa. Zlosliwa byla. Odpowiedz Link Zgłoś
kocynder Re: "staropolska gościnność"? 29.07.21, 19:58 1. Opis przepiękny. Tyle, że w szlacheckich dworach zwykle bywały ciut inne warunki niż np w mieszkaniach blokowych z wielkiej płyty... Poza tym, nawet i w czasach złotej gościnności także i były osoby, do których nie wypadało zajeżdżać ani tłumnie ani bez zapowiedzi - wbrew powyższemu tekstowi. Nie dlatego iżby dodatkowe osoby miały dla gospodarzy stanowić problem - bo nie - ale po prostu wiedziano do kogo i kiedy można. 2. I owszem, bardzo często spotykam się z przyjaciółmi, znajomymi, bliższą i dalszą rodziną. I chętnie! Czasem przy winie i słonych paluszkach, czasem przy grillu, a czasem na dobrej kawie. Odpowiedz Link Zgłoś