Dodaj do ulubionych

Poderwać misia

08.06.06, 11:52
Nie, nie chodzi o gwałtowne szarpnięcie pluszakiem.wink
Przewija się nieustannie temat biednych misiów "tylko samców" i wrednych
singielek/wywłok, których jedynym celem jest oderwanie misia od żony i
ściągnięcie do siebie.
- po pierwsze to żonę ma miś. Nie singielka tylko miś i niech miś się o żonę
martwi (oraz o swoją cnotę)
- po drugie to fajne, dobrze ustawione i atrakcyjne singielki na ogół z
obrzydzeniem myslą o braniu sobie takiego misia na stałe. Do łóżka na parę
razy, owszem, na stałe - miś jest męczący
- po trzecie - wydzwanianie do obcej kobiety z pretensjami jak śmiała bzyknąć
misia jest ekhem... żenujące
- po czwarte - to singielki spotykają się z egzaltowanymi tekstami ze strony
misiów. 1-2 spotkania niezobowiązujące a miś robi dramat i pyta "co z nami
będzie" a spławiony wypisuje maile i ma melodramatyczne pretensje. Kogoś tak
głupiego singielka nie chce na 100%.wink
Obserwuj wątek
    • iwa1973 Re: Poderwać misia 08.06.06, 11:56
      po której Ty wałściwie jesteś stronie?!!!
      • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:02
        Sigielek. W tym wypadku singielek.
        Parę singielek znam, sama też singielką byłam dostatecznie długo, żeby
        poobserwować.
        Pamiętam jak po rozwodzie niektóre zamężne koleżanki wyraźnie mnie unikały
        obawiając się o swoich panów. Mało istotne, że panowie byli z gatunku "nie
        tknęłabym nawet kijem".smile
    • czajkax2 Re: Poderwać misia 08.06.06, 11:57
      To co piszesz jest maksymalnym uproszczeniem i uogólnieniem sprawy. I jako
      takie nie ma całkowitego pokrycia w rzeczywistosci. Są takie misie i
      sinf\gielki jak piszesz,ale są tez takie singielki, które chcą na stałe usidlic
      misia. Twoje uogólnienie jest nieprawdziwe.
      • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:04
        Piszę o singielkach wielkomiejskich, atrakcyjnych i samodzielnych dla których
        branie sobie na głowę chłopa byle by był jest niewyobrażalne. Nie mam na myśli
        singielek desperackich, którym rodzina uzmysławia ostatni bijący dzwonek i
        które łapią cokolwiek a romansik mylą z wielką miłością.
        • ewaak1 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:39
          " Piszę o singielkach wielkomiejskich, atrakcyjnych ..."znam taka jedną która
          usidliła zonatego i dzieciatego faceta na stanowisku...i maja teraz dziecko
      • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:06
        Totalnie upraszczasz i mam wrażenie, ze patrzysz trochę "warszawskim" okiem na
        caly problem. Singielka w twoim opisie to pewna siebie, wyksztalcona i dobrze
        zarabiająca pani, która misiem rzeczywiście może się chwile pobawic, a jak się
        znudzi przepedzić skąd przyszedl. Śmiem jednak twierdzic , że takich kobiet
        jest garstka. Przeciętna singielka z Koziej Wólki raczej szuka misia a jak go
        upoluje to raczej nie chce oddać skórki.
        • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:11
          A owszem, patrzę z perspektywy jaką opisałam wyżej.
          Z obserwacji: spotkany miś klei się, opowiada nieproszony jakieś głupoty o
          nierozumiejącej żonie "wcale ze sobą nie śpią", po miłym wieczorze traci rozum
          oraz instynkt samozachowawczy i wydzwania, sms-uje, jakieś kocopały dziwne
          wymyśla w stylu "czy ty też przeżywasz" ewentualnie "nie mogę spać, bo myślę o
          tobie". Nikt misia o takie deklaracje nie prosi, robi to z włąsnej inicjatywy a
          spławiony obraża się i jęczy.
          • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:22
            Nie mówię,że nie ma takich misiów i takich singielek. Tylko twój pierwszy post
            świadczyl o tym, iż temat zaczerpnęlaś z lektury forum ( ostatnio wiele tu o
            zdradach)I wedlug mnie zjawisko które opisalas jest bardzo rzadkie. O wiele
            częściej misiowe Pluszaki chcą czegoś więcej niz tylko uciech z misiem
            • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:26
              Lektura forum i reakcje zdradzanych (albo rojących zdradę) żon tylko potwierdza
              panikarski stosunek żon wobec ich misiów. Trzymałyby to cudo pod kloszem a z
              innych wątków można wyczytać, że miś jest hm... w zasadzie bezużyteczny.
              • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:42
                triss_merigold6 napisała:

                > Lektura forum i reakcje zdradzanych (albo rojących zdradę) żon tylko
                potwierdza panikarski stosunek żon wobec ich misiów. Trzymałyby to cudo pod
                kloszem a z innych wątków można wyczytać, że miś jest hm... w zasadzie
                bezużyteczny

                Patrzysz Triss ze swojego punktu widzenia. A życie to nie bajka, gdzie żyją
                same piękne księżniczki z bogatym posagiem i które wrednego misia mogą zawsze
                kopnąć w dupę, bo znajdzie sie inny który utuli. Większość to brzydkie bądź
                przeciętne w urodzie panie, zakomleksione, z marnymi pensjami w Koziej Wólce,
                bez zaradności z dwójką dzieci. Taka pani potrzebuje misia , bo innego nie
                znajdzie, vbo go kocha, bo jest z nim uwiklana w różne finansowe zależności
                itp.Dla Ciebie to jest bezużyeczny typ, dla pani może być jedyny jakiego mogla
                zdobyc.
                • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:45
                  Dobra to inaczej. Dla pani z Koziej Wólki miś jest niezbędny i tak dalej.
                  Jednak dla singielki z mojej bajki, taki miś na stałe to zbędne obciążenie więc
                  najwyżej go bzyknie i oleje. Stąd obawy żon o trwały zabór misia są
                  przesadzone.
                  • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:57
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Dobra to inaczej. Dla pani z Koziej Wólki miś jest niezbędny i tak dalej.
                    > Jednak dla singielki z mojej bajki, taki miś na stałe to zbędne obciążenie
                    więc najwyżej go bzyknie i oleje. Stąd obawy żon o trwały zabór misia są
                    przesadzone.

                    A ja nie wiem czy tym kobietom chodzi o "trwały zabór misia" czy po prostu o
                    fakt zdrady. Trudno sie raczej cieszyć z faktu że Pani misia zwróci jak się nim
                    znudzi.
                    • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:13
                      To już nie kumam. Pretensje o zdradę do misia kierować. Singielce nie truć
                      telefonicznie zadka tylko podziękować, że misia wykopała z powrotem do żony.
                      Znaczy, żona ma pretensje, bo JEJ miś został potraktowany cokolwiek
                      instrumentalnie?
                      • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:25
                        Ale czego nie kumasz? To że facet wrócil bo kochanka go nie chciala to żaden
                        powód do szczęścia ani do "podziękowań". Zresztą nie rozumiem idei twojego
                        wątku. Jaką prawdę ma on potwierdzić? Że kobiety nie potrzebnie trzymają
                        chlopów pod kloszem, bo rzeczone kochanki-singielki i tak ich nie chcą na
                        stale? To ma kogoś pocieszać? no niewiem....
                        • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:32
                          O to to właśnie. Dzięki serdeczne za doprecyzowanie.
                          Trzymające pod kloszem nie powinny szaleć z nerwów, bo ich misie nie są na ogół
                          krzyżówką Clooneya z Rockefellerem i bogiem seksu więc na stałe żadna z tych
                          super harpii ich nie zabierze.smile Większość misiów wizualnie nie nadaje się do
                          użycia nawet przez chwilę, resztą.
                          • semijo Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:52
                            triss_merigold6 napisała:

                            > O to to właśnie. Dzięki serdeczne za doprecyzowanie.
                            > Trzymające pod kloszem nie powinny szaleć z nerwów, bo ich misie nie są na
                            ogół krzyżówką Clooneya z Rockefellerem i bogiem seksu więc na stałe żadna z
                            tych super harpii ich nie zabierze.smile Większość misiów wizualnie nie nadaje
                            się do użycia nawet przez chwilę, resztą.

                            Ale one to tez nie krzyżówka Sharon Stone z marilyn Monroe. A te super harpie
                            to też nie Angeliny Jolie, tylko zwykle Krystyny z gazowni, które misia by
                            chetnie na dlużej przytulily. I myślę, że większość jest takich kobiet.
                            Oczywiście istnieją takie przypadki przez Ciebie opisane, ale są one rzadkością
                            i trudno na ich przykladzie generowac jakieś wnioski na temat "pań trzymających
                            pod kloszem"
                            • chicarica Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:01
                              Ja tam jestem "Krystyna z gazowni" i jakoś większości z tych misiów co do mnie
                              startowali bym raczej nie przytuliła, oj nie wink
      • iwoniaw Czajeczko 08.06.06, 12:06
        Ja się zgodzę z Triss. Są zapewne singielki chcące usidlić czyjegoś męża. Tylko
        co w związku z tym? Czy ten mąż rozumu nie ma? Czy bezwolny jest w rękach
        wrednej harpii?
        Gdyby mój mąż polazł za jakąś babą, to do niego i tylko do niego miałabym
        pretensje, żal i wściekłość moja też _tylko_ na nim by się skrupiła...
        • czajkax2 Re: Czajeczko 08.06.06, 12:29
          Ależ oczywiscie ze to Misio powinien trzymac swoje oprzyrządowanie w portkach.
          Ja tego bynajmniej nie neguję. Jezeli Misio wda sie w romans to nie ma co
          wieszac psów na kobiecie,tylko na rzeczonym Misiu własnie. To jest dla mie
          najzupełniej oczywiste i nie raz juz o tym pisałam.

          Po prostu generalnie uproszczenie Triss mi sie nie spodobało. To tak jakby
          napisac ze wszyscy pijacy to złodzieje, lub ze każdy mąz zdradza. Nie pisze
          sie na takie szufladkowanie. Bo sa i singielki, które Misiem by sie na dłuższą
          mete nie zainteresowały, tak sa i takie którym ten Mis jest spełnieniem marzen
          i
          nie zawahaja sie odebrac go innej.
        • mamka_klamka Re: Czajeczko 08.06.06, 13:41
          iwoniaw napisała:

          > Ja się zgodzę z Triss. Są zapewne singielki chcące usidlić czyjegoś męża.
          Tylko
          > co w związku z tym? Czy ten mąż rozumu nie ma? Czy bezwolny jest w rękach
          > wrednej harpii?
          > Gdyby mój mąż polazł za jakąś babą, to do niego i tylko do niego miałabym
          > pretensje, żal i wściekłość moja też _tylko_ na nim by się skrupiła...

          To jeszce zależy od stosunku danej singielki do żony misia. Jeśli była by to
          obca baba, to rzeczywiście pretensje tylko do misia. Ale jeśli to koleżanka
          pani misiowej to obojgu by się dostało.



    • bea.bea Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:06
      zgadzam sie z tobą w 100%...
      tez byłam singielka...
      teraz jestem żoną.....i nie zamierzam misia w klatce zamykac...
      • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:31
        >....i nie zamierzam misia w klatce zamykac...

        ja nie tylko nie zamierzam- ja nie trzymam, i nawet jakby skorzystal, to
        takiego pozniej wyplutego przez singielkę, to nawet bym kijem nie tknela- po
        prostu bym sie brzydzila wink
    • joana.mz triss- popieram 08.06.06, 12:11
    • g0sik Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:16
      Zgadzam się, że to facet ma żonę i jeśli ją zdradza to wyłącznie jego wina (i
      często żony) a nie panny, która ma tylko ochotę na niezobowiązujący seks.
      Zresztą nie każda panna ma okazję zweryfikować czy misio jest żonaty czy wolny -
      większość nawet na mękach nie przyznałaby się do posiadania żony i dzieci. Nie
      zgodzę się tylko z tym, że wszystkie wolne i niezależne singielki nie chcą
      misia na stałe. Osobiście znam kilka z super pozycją zawodową, mieszkaniem i
      furą, które poniżają się i robią wiele, aby misio zostawił żonę i dzieci i był
      na wyłączność w ich łóżeczku....
      • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:21
        Śmieszne jest to, że miś kłamie nieproszony. Singielka chce lightowo a pan
        wiedząc o tym nadal bajdurzy, że jest rozwiedziony.
        Jasne, że część singielek desperacko szuka chłopa na stałe ale nie o takich
        tutaj piszę.wink
      • bea.bea Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:22
        rzeczywiscie ...cos w tym jest....
        niektóre panie nie patrzą jaki kapelusz wisi w szafie...byle by wisiał....

        ale jak mąz taki naiwny....jak go chce..i on chce...to nich ida w ch....re
      • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:34
        Osobiście znam kilka z super pozycją zawodową, mieszkaniem i
        > furą, które poniżają się i robią wiele, aby misio zostawił żonę i dzieci i
        był
        > na wyłączność w ich łóżeczku....


        ja tez takie znam- osobiscie- puszczajace gluche telefony, sms o zabarwieniu
        erotycznym, wszystko po to, by zona sie wkurzyla, wykopala misia z domu- prosto
        w ich ramiona.
    • oxygen100 Re: Poderwać misia 08.06.06, 12:28
      hehe swieta racja Trisstongue_outP
      Tak to juz wrednie jest ten swiat urzadzony ze misie sa biedne maja wredne zony
      zolzy ktore im nie daja, nie rozumieja, i tylko roszcza sobie pretensje.
      Classiksmile) Tekst na potrzeby wyrwac dupcie by zaruchac. Gorzej gdy taka dupcia
      tez planow powaznych z misiem nie wiazesmile) bo jak to?? Z NIM nie wiaze???
      Znaczy wykorzystala i zostawila ladacznica jedna?? I tu sie zaczyna jazda.
      Jeden mis to nawet dal numer telefonu kochanki swojej zonie uprzedzajac ja o
      tym by sie nie zdzwila gdy zona cala w pretensjach zadzwonismile). Zadzwonila
      rzadajac wyjasnien. Co robi kochanka?? Nie oodbiera telefonow bo chce byc ponad
      ten cyrk. Konczy tez romans z misiem, ktorego nawet romansem nazwac nei mozna
      tylko zwyklym podniesieniem serotoniny we krwi w trudnych chwilach. A biedny
      mis ktory mniema o sobie ze jest Bogiem sexu nawet porzadnie dupczyc nie umie.
      Jak z 80% samcow niestety. Wiec po kiego taki mis komus na stale?? Ma sie snuc
      po domu i brudzic tylko po pozytek z niego marny?? Wiem wiem, dzidzi moze
      zrobic i uszczesliwic. Ale kogo?? Singielke ktora mimo ze sama jest szczesliwa
      czy kure vel stara panne z Koziej Wolki?smile)Pytanie chyba czysto retoryczne czyz
      nie?? Dlatego byc moze lepiej jest siegnac po wibrator ktory co prawda nie kupi
      kwiatow i nie przytuli ale przynajmnije bedzie sie wyglupial i zawsze mozna go
      odlozyc do szafytongue_out Goraco polecamtongue_out
      -
      • triss_merigold6 Z klasyki tematu 08.06.06, 12:33
        I. Jeden miły wieczór z panem (bez żadnej erotyki) zakończony wymianą
        telefonów, ot sympatycznie przegadany. Pan żonaty dzwoni jak szalony, sms-uje w
        końcu się obraża.???
        II. Pan i pani przez tydzień po pracy spędzają miłe wieczory. Zero zobowiązań.
        Nagle do pani dzwoni żona z agresywnym pytanie "Czy spała z jej misiem?", zona
        zostaje spławiona, miś również. Miś nadal pisze gorące maile.
        • g0sik Re: Z klasyki tematu 08.06.06, 12:51
          Ok Triss. Tylko niestety niezależne Panie, które masz na myśli nie lecą na
          byle, jakiego misia. To, co niektóre żony desperacko trzymają w domu pod
          kloszem to obraz nędzy i rozpaczy - brzuchaty, niedomyty, źle ubrany i
          nieciekawy prostaczek, któremu zazdrość żony daje przekonanie o jego
          nieziemskiej atrakcyjności dla innych kobiet...
        • bea.bea ha...ja mam mieszanke...:)) 08.06.06, 12:57
          pani spotyka sie z misiem...rozrywkowo..bez zadnych zobowiązań....
          i dostaje telefon....od innej PANI...nie mylić z żoną..smile)
          chyba drugi gatunek singielki tej z oczekiwaniami....że jak ta sie nie
          przestanie spotykać, to do żony zadzwoni....pytanie???
          jako kto sie przedstawi...smile
          w rezultacie pan dostał wyjściówke i jeszcze za koleżanke przepraszać musiał....
          a zona....tego nie wie nikt...smile)
    • oxygen100 Re: Z klasyki tematu 08.06.06, 13:19
      tak... i tu stajemy przed dylematem czy wysilac sie na uswiadomienie zonie ze
      mis nie jest mrocznym obiektem pozadania czy tez nie wyprowadzac jej z bledu,
      niech mysli ze naprawde posuwa ja Bog /Duch Swiety (bo zwykly smiertelnik nie
      moglby dawac jej tak niezeimskich rozkoszy (czasem niestety orgazm mylony jest
      z atakiem astmytongue_out)
    • cathy1976 Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:29
      jaki dobry temat! zgadzam sie z triss w kazdym punkcie. bylam wystarczajaco
      dlugo singielka (i to rozwiedziona) zeby odczuc na wlasnej skorze jak mnie
      traktowaly zony misiow.. Lubie zony misiow, ale wtedy je mniej lubilam. One
      chyba myslaly, ze ja chce tych wszytskich mezow usidlic i im zabrac. Teraz sama
      mam meza (again) i juz nie jestem ich zdaniem niebezpieczna. A misie sa tylko
      bardziej pewni w swoich zalotach (chyba tez uwazaja, ze bezpeiczniej zalecac
      sie do mezatki).. ech zycie...
    • chicarica Re: Poderwać misia 08.06.06, 13:53
      Lepiej bym tego ująć nie mogła.
      Przy czym dodam jeszcze od siebie (co prawda nie z małżeńskich doświadczeń,
      tylko bardziej narzeczeńskich): niejednokrotnie jakiekolwiek bliższe kontakty
      pani z misiem istnieją wyłącznie w wyobraźni żony, a ponieważ miś nie nadawałby
      się do użycia nawet gdyby go umyć i nawoskować wink to ta żonina zazdrość naprawdę
      zabawna jest wink
    • melka_x Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:03
      Poza 20-latkami, bo to odzielna sprawa, to ogromna większość singielek
      desperacko szuka męża. Przy 30 - tce to faktycznie jeszcze misia nie chcą na
      stałe, bo marzą o królewiczu, koło 35 roku gdy tętent kopyt wciąż królewicza
      nie zapowiada połaszą się nawet na wyleniałą sztukę z oderwanym przez pierwszą
      właścicielkę uchem. Oczywiście są wyjątki, ludzie się różnią, ale ogromna
      większość sama siebie przekonuje, jak to świetnie być atrakcyjną (fizycznie
      coraz mniej) singielką. Bo przecież przyznać się, że powroty do pustego
      mieszkania i coraz mniej prawdopodobna wizja macierzyństwa martwią byłoby takie
      pospolite, niefeministyczne i niepostępowe. Wszystkie wiemy, że wykształcona i
      atrakcyjna kobieta nie marzy o rodzinie, realizuje się wyłącznie w pracy, a
      seks załatawia jednorazowymi bzykankami, a jeśli to jej nie wystarcza to widać
      nie taka wykształcona i atrakcyjna.

      Co oczywiście nie zmienia faktu, że zdradzana pretensje powinna mieć do męża, a
      nie do obcej kobiety, która jej niczego nie obiecywała.
      • oxygen100 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:16
        Oczywiście są wyjątki, ludzie się różnią, ale ogromna większość sama siebie
        przekonuje, jak to świetnie być atrakcyjną (fizycznie coraz mniej) singielką.

        Atrakcyjnosc nie zawsze = duzo kolagenu w skorzetongue_out czasem dojrzale kobiety sa
        bardziej pociagajace acz bardziej wiotkie niz ich 10 czy 20 lat mlodsze
        kolezanki ale atrakcyjnosc to takze osobowosc nie tylko jedrny tylektongue_out zreszta
        dzieki Bogu istnieje chirurgia plastyczna i rozne triki opozniajace pukanie
        wujka Klimkatongue_out

        powroty do pustego mieszkania i coraz mniej prawdopodobna wizja macierzyństwa
        martwią byłoby takie pospolite...

        uwierz ze nie zawsze jest to glowny powod do zmartwiensmile) Ta zmniejszajaca sie
        wizja macierzynstwa.
        • melka_x Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:21
          > czasem dojrzale kobiety sa
          > bardziej pociagajace acz bardziej wiotkie niz ich 10 czy 20 lat mlodsze
          > kolezanki ale atrakcyjnosc to takze osobowosc nie tylko jedrny tylektongue_out

          Tak, a statystyczna zależność mówiąca o tym, że każda następna żona jest
          młodsza od poprzedniej to oczywiście skutek niezwykłych osobowości tych
          młodszychtongue_out

          > uwierz ze nie zawsze jest to glowny powod do zmartwiensmile) Ta zmniejszajaca
          > sie wizja macierzynstwa.

          Jasne, że nie u każdej. Ale u ogromnej większości po 35-tce to zdecydowanie
          duży powód do zmartwienia.
          • oxygen100 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:52
            no a spojrz na Ksiecia Karola. Kamila byla mniej wiecej z dekade mlodsza od
            Dianytongue_out a jednak to ona byla wielka miloscia a nie mloda i ladna Dianatongue_out

            co prawda nie mam jeszcze 35 tylko 34, i ciagle nie mam cisnienia na dziecko
            stad moj wniosek ze nie kazda 35-desperacko mysli o macierzynstwie. Tyle ze nie
            jestem singielka i pol zycia spedzilam z moim mezem. 17 lattongue_out Sama w to nie
            wierze, a podejscie mam spokojne jak dziecko bedzie to bedzie, nie to trudno, w
            zyciu mozna na szczescie robic rozne rzeczysmile
            • melka_x Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:24
              > no a spojrz na Ksiecia Karola. Kamila byla mniej wiecej z dekade mlodsza od
              > Dianytongue_out a jednak to ona byla wielka miloscia a nie mloda i ladna Dianatongue_out

              Oxygen bez złośliwościwink)), ale czy Ty rozumiesz termin "statystyczna
              zależność"?wink))

              > co prawda nie mam jeszcze 35 tylko 34, i ciagle nie mam cisnienia na dziecko
              > stad moj wniosek ze nie kazda 35-desperacko mysli o macierzynstwie.

              A mogłabyś najpierw czytać moje posty, a potem na nie odpowiadać?wink Taka
              konwencjonalna forma dyskusji uławiłaby sprawęwink)). Napisałam wyraźnie "jasne,
              że NIE KAŻDA". Większość. Powtórzmytongue_out - wiekszość to nie każda. Ty możesz być w
              mniejszości, tyle że weź jeszcze pod uwagę, że jesteś w zupełnie innej sytuacji
              niż singielki, bo masz zakontraktowanego dawcę nasieniatongue_out.
              • oxygen100 Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:45
                nawdychalam sie narkotanu i jestem nieco nacpana ale trudno taka pracatongue_out
                dlatego nie bardzo wiem co pisze, mowie, slysze i czujetongue_outP Nie do konca chyba
                zgodze sie z ta zaleznoscia. Mam kolezanki ktore gustuja w duzo mlodszych od
                siebie panach a oni podobno wola starsze kobiety.
                Owszem dawca zakontraktowany i owszem, moze bym miala inne podejscie gdybym
                byla singlem? Nie wiem bo nie wiem jak to jest byc singlem ale czasem baaaardzo
                im tego zazdroszczesmile
      • cathy1976 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:28
        bylam prawie 30 letnia singielka, ktora swiadomie z jednego misia zrezygnowala
        i sie rozwiodla, wiec nie mialam zamiaru zamieniac siekierki na kijek. I ja
        chcialam miec rodzine, ale nie za wszelka cena i nie z rozwodnikiem (moja mama
        twierdzi, ze facet rozwodnik, to co innego niz babeczka, i ze to gorszy
        sort smile. Dlatego moj drugi maz jest ode mnie kilka lat mlodszy (fantastyczny
        zreszta z niego facet). Zreszta chyba gdzie indziej sedno lezy- nawet gdybym
        zdecydowala sie kiedys z ktoryms z misi pojsc do lozka, to dlaczego miec do
        mnie pretensje, a nie do niego? Ja bylam wolna.
    • nisar Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:05
      A ja się nie zgadzam. Zdecydowanie rzadko spotyka się singielki, które naprawdę
      i faktycznie nie chcą misia.
      Mieszkam w Stolycy, pracuję w firmach tzw. zagranicznych, więc pole obserwacji
      stanowczo odległe od Koziej Wólki (wyżej wspomnianej).
      I w rzeszy kobiet samotnych, które przez czas swojej aktywności zawodowej
      (szesnaście lat) spotkałam, była JEDNA, co do której nie miałam wątpliwości, że
      singielką życzy sobie pozostać. Reszta - niestety - była absolutnie żałosna
      opowiadając w kółko, jak to żaden miś im do szczęścia niepotrzebny. Już sama
      częstotliwość opowieści wzbudzała podejrzenia.
      Być może był pewien odsetek singielek w tej w.w. rzeszy, który chciał misia na
      poziomie. Niemniej zatrważająca większość chciała misia jakiegokolwiek. Byle
      był.
      Straszne.
      • chicarica Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:11
        To ja w takim razie jestem w mniejszości.
        Autentycznie, biegał za mną miś, którego bym za dopłatą nie wzięła. A byłam
        wtedy singielką i naprawdę wolałam być sama niż mieć takiego misia na karku.
        Podejrzewam, że gdyby jego ówczesna narzeczona (obecnie chyba małżonka) się
        dowiedziała, rzuciłaby się żeby wydrapać mi oczy. A miś był naprawdę kiepskiego
        sortu, choć narzeczona uważała go za cud nad cudami.
        • monika.janicka Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:15
          Wiesz chciara to chyba jest milosc.TO ze dla nas ktos jest wyjatkowy a dla
          innych pospolity..

          a co do misi..az korci (uzyc nazwiska)w lozku zero..po jego powrocie do
          domu..mail ze po drodze wstapil do sklepu i kupil lososia i zrobil kolcje dla
          zonki i kwiatka kupil ..(chyba powinna mi podziekowactongue_out)
        • melka_x Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:16
          To poobserwuj singielki, które przekroczyły 35 rok życia. Wymagania co do misia
          spadają z siłą wodospadu. A jak macie pewność, że znane Wam singielki powiedzą
          Wam prawdę, to zapytajcie na ilu randkowych portalach są zalogowane.
          • chicarica Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:21
            To, że ogólnie kogoś chciałyby mieć, nie znaczy jeszcze że rzucą się na
            pierwszego lepszego misia co na nich zawiesi oko. Serio - ja też już taka super
            hiper młoda nie jestem (28 niedługo), a naprawdę jeszcze niedawno miałam
            sytuację, że byłam sama i wolałam być sama niż z jednym takim misiem co się
            kręcił wokół mnie.
    • oneway9 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:14
      wszystko sie zgadza z jednym wyj. - poty dzban wode nosi poki .. mysle,ze
      wszyscy zrozumieli, ze nie masz problemow z facetami -okreslonych problemow (bo
      inne podejrzewam); ale moze kiedys, za pare lat popadniesz i zostaniesz zona..
      to prawda tu duzo zalezy od faceta, ale bywaja takie chwile.. powiem tylko-
      ostatnia rzecza jaka mozesz mowic to to, ze kobieta nie moze czuc zalu rowniez
      do ciebie, i chciec na tobie rowniez(!) wyladowac zlosc. umawianie sie, zgoda
      na malebzz z facetem, ktory ma zone niesie okreslone konsekwencje..
      • oxygen100 Re: Poderwać misia 08.06.06, 14:19
        ale sa pewne granice ponizej ktorych zwykly honor nie pozwala upascsmile)) takie
        jak np. konwersacja z zona, czy wydzwanianie do mrocznych obiektow pozadania
        swych mezow. Nigdy bym sobie na to nie pozwolila. Tego jednego o sobie jestem
        pewnasmile)
    • iwoniaw No dobra dziewczyny 08.06.06, 14:31
      rozważmy zatem sytuację z singielką _nie_ taką, jaką opisuje Triss. Niech
      będzie, że to kobieta zaczajona na złapanie dowolnego egzemplarza misia, nie
      zważająca na jego cywilny stan i ew. dzieci.
      O co mi chodzi? Ano o to, że gdy dochodzi do zdrady ze strony męża, żona często
      (co widać choćby na forum) zarzuca kochance:
      - że jest wredna i podstępna (czy mąż jest skołowany nieświadomie?)
      - że rozwala małżeństwo (czy to aby nie małżonkowie powinni się o tę trwałość
      starać?)
      - że dzieciom ojca zabiera (czy to nie ojciec te dzieci zostawia z własnej woli
      przypadkiem?)
      - że _zaciągnęła_ męża do łóżka przy pierwszej okazji (a on się niby kopytami
      zapierał?)
      i tak dalej...
      A dzwonienie do kochanki celem "wygarnięcia" jej? No ludzie...
      • bea.bea ale czego szuka miś....??? 08.06.06, 14:52
        pomijajac egzemplarze dla których misiowanie to sport...czyli zonr kocham , a z
        innymi łaczy mnie tylko sex...bo tacy są...

        warto zastanowic sie dlaczego mis mruczy nie w swoim lesie....

        kiedys pewien kolega powiedział mi coś....kiedy poznał inną misiową...teraz ma
        to czego mu potrzeba...spokój...sex i wyprasowane koszule...cholerka proste to...
        pewnie jest wiele innych POWODÓW....
        i zamiast wydzwaniać do pani...moze poszukać tych powod ów...
        • monika.janicka zakladajac ze mis to wieloletni maz.. 08.06.06, 15:25
          • monika.janicka Re: zakladajac ze mis to wieloletni maz.. 08.06.06, 15:28
            sorki wpadka przy pracytongue_out a tak o misiach to jesli mis to wieloletni ..albo
            nawet kilkuletni maz to poprost ..ile mozna jesc ciagle miod..Misio lubi tez
            salamismile..W domu ma sie wszystko poadne bo sie nalezy ..seks obiad i nie trzeba
            sie wychylac. a jak wiadomo mis to zwierze ..a zwierzaki lubia polowacsmile)..
            Poluje chcac sobie udowodnisc po raz N swoja atrakcyjnoscsmile)..kulki jakis
            schematyczny stal sie swiatsad
            • zdradzonaznowu czy gość 08.06.06, 15:53
              czysty ale z brzuchem to już miś a brudas ale chudy? a przystojny,wysportowany
              i dobrze ubrany?a singielka z zadupia ale z gęby modelka?a taka co męza daleko
              i bzyka ale dziecko na miejscu a bzyka sie sama nie wie dlaczego?mogłabyś triss
              jakoś zdefiniować kto jest kto?

              Bo ani mój szanowny miś ani wywłoka nie singielka...a wyraźnie skorzystałaś z
              moich doświadczeń również.Nijak nie moge zrozumieć o co ci chodzi ale z
              przyczyn jasych myślenie mam open
              • olusza3 Re: czy gość 08.06.06, 16:37
                Korzystanie z faktu że żonaty (zajety) facet myśli rozporkiem, a co za tym idzie sypianie z nim to moim zdaniem świństwo.
                Świnstwo wyrządzone innej kobiecie i jej dzieciom.
                Nie mam zamiaru usprawiedliwiac takiego faceta bo to gnojek,ale winę ponoszą obie strony, zabawowa singielka także.
                Człowiek powinien miec poczucie przyzwoitości.
                Dotyczy to zarówno mężów i żon,jak i singielek i singli.

                • sutra Re: czy gość 08.06.06, 18:03
                  olusza3 napisała:

                  > Korzystanie z faktu że żonaty (zajety) facet myśli rozporkiem, a co za tym
                  idzi
                  > e sypianie z nim to moim zdaniem świństwo.

                  Juz widzę ten świat zaludniony przez rozumne, ale błądzące kobiety wolne,
                  przyzwoite żony, a takze chodzące rozporki z doczepionym kawałkiem ciała, który
                  przypadkiem jest mężem żony, czytaj - jej własnością. Jak taki rozporek gdzieś
                  się zaplącze nie do swojego domu, rozumna kobieta wolna nie powinna go sobie
                  przywłaszczać, tylko odniesć prawowitej właścicielce. Ciekawa wizja.
                  Ty nie wyszłaś przypadkiem za maż za takiego rozporka?
                  • olusza3 Re: czy gość 08.06.06, 21:32
                    sutra napisała:

                    > Juz widzę ten świat zaludniony przez rozumne, ale błądzące kobiety wolne,
                    > przyzwoite żony, a takze chodzące rozporki z doczepionym kawałkiem ciała, który
                    > przypadkiem jest mężem żony, czytaj - jej własnością. Jak taki rozporek gdzieś
                    > się zaplącze nie do swojego domu, rozumna kobieta wolna nie powinna go sobie
                    > przywłaszczać, tylko odniesć prawowitej właścicielce.

                    Mogłaś sobie oszczędzić sarkazmu.
                    Wyrażam własną opinię na temat sypiania z żonatymi facetami.(tych facetów bynajmniej nie bronię)
                    Wg mnie to świnstwo i tyle,chęć zaspokojenia własnych chuci kosztem czyichś łez, bez żadnych skrupułów.
                    Nie powiesz mi, że to jest w porzadku?

                    Ale oczywiscie zaraz zaczynają sie wycieczki osobiste.
                    > Ty nie wyszłaś przypadkiem za maż za takiego rozporka?
                    Za mąż nie wyszłam wcale ,a mój facet poprostu ma zasady (wyobraź sobie że tacy jeszcze istnieją).
                • triss_merigold6 Re: czy gość 08.06.06, 19:05
                  Bez przesady, jaka krzywda dzieciom? Panowie relaksujący mężatki nie mają
                  wyrzutów sumienia w stosunku do mężów rogaczy.wink
                  • olusza3 Re: czy gość 08.06.06, 21:40
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Bez przesady, jaka krzywda dzieciom? Panowie relaksujący mężatki nie mają
                    > wyrzutów sumienia w stosunku do mężów rogaczy.wink

                    Wątek dotyczył żonatych facetów i singielek,ale mój pogląd odnosi się także do żon i singli, co chyba zaznaczyłam.
                    Jak zdrada sie wyda i związek z tego powodu rozpadnie to dzieci nie bedą cierpieć?
              • g0sik Re: czy gość 08.06.06, 16:56
                O ile pamiętam z Twojego wątku to małżonek sam polazł, aby mu owa wywłoka
                dobrze zrobiła? Skoro on taki poczciwina to może powinniście gwałt zgłosić?
                To, że niektóre Panie bez względu na stan cywilny lubią niezobowiązujący seks
                nie znaczy, że żonatych i dzieciatych facetów należy zwalniać z
                odpowiedzialności, bo myślą wyłącznie rozporkiem. Małżonek powinien znać Twoją
                definicję zdrady i ewentualne jej konsekwencje. Może po prostu podchodzi lekko
                do tematu, bo sądzi, ze skoro już raz wybaczyłaś, wybaczysz kolejny?
          • kuniza a co do singielek 08.06.06, 22:23
            to moim zdaniem i tak nigdy przenigdy nie powinny brać się za misiów, którzy
            mają żony i nie daj boże dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!! tyle jest misiów wolnych
            rozwiedzonych, że pocholerę brać się za żonatych?! Nie lubię takich singielek i
            nigdy ich nie zrozumiem...
    • bri Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:08
      Nie wszyscy faceci po ślubie automatycznie stają się misiami. Niektórzy byliby
      niezłym kąskiem dla niejednej singielki.
    • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 16:15
      > - po trzecie - wydzwanianie do obcej kobiety z pretensjami jak śmiała bzyknąć
      > misia jest ekhem... żenujące

      racja- zenujace, tak jak ciagniecie zwiazku z faciem ktory ma co port panią- bo
      dzieci, bo jak ja sobie poradze, bo go kocham.
      • ledzeppelin3 Re: Poderwać misia 08.06.06, 17:10
        A bo miś nie bzykał żony od poczęcia dzidzi, więc jest jak na misia maksymalnie
        napalony. A że przy tym dosyć poczciwy, to jak mu się już da, i to najlepiej w
        taki sposób, w jaki żona uważa za grzeszny, to taki miś od razu "jest
        zakochany" (w rzeczywistości myli chuć zalewającą jego prostolinijną misiową
        duszę z miłością. To wynik wtłaczania misiowi do głowy od wczesnych lat
        chłopięcych, że seks jest fe i że bzykać się wolno tylko "z miłości"). Miś to
        produkt peerelowsko-polaczkowego wychowania, gdzie wartością nadrzędną jest
        USTATKOWANIE do 25 roku życia, a cechą charakterystyczną nieumiejętność
        wyrażania swoich potrzeb intelektualno-uczuciowo-seksualnych, w wyniku czego z
        żoną ma gorszy kontakt, niż z wyprowadzanym co rano psem.
        • oneway9 Re: Poderwać misia 08.06.06, 17:40
          nie wiem czy przerabialas okres 'żony od poczęcia dzidzi',
          wtedy kiedy ona przesuwa sie po domu ledwie zywa w szlafroku do 16 (bo caly
          czas liczy, ze znajdzie chwile na prysznic),- ciezko jest wygospodarowac tenze
          na 'wyrażanie swoich potrzeb intelektualno-uczuciowo-seksualnych' a takiego
          misia w tym czasie poderwac to naprawde zadna sztuka,
          • mufka51 Re: Poderwać misia 08.06.06, 17:55
            Do 16 w szlafroku i bez prysznica????Litości,nie uwierzę że nie można znaleźć
            czasu na szybki prysznic i założenie czegokolwiek (za wyjatkiem porozciąganego
            dresu)
          • triss_merigold6 LOL 08.06.06, 18:17
            Wielkie LOL. Komu jak komu ale mnie bajek nie opowiadaj. 2 tygodnie po porodzie
            byłam u fryzjera i u kosmetyczki na zabiegu full service, niewiele później
            poszłam się wytańczyć na całonocną imprezę zostawiając niemowlę z małżonkiem i
            butlą. Nie pomagała mi ani mama ani teściowa i jakoś czas tylko dla siebie
            znajdowałam. Libido również mi nie spadło.wink
            • vibe-b Re: LOL 08.06.06, 18:26
              triss_merigold6 napisała:


              Nie pomagała mi ani mama ani teściowa i jakoś czas tylko dla siebie
              > znajdowałam


              A czemu nie wpomnisz, ze mialas farta i, ze Cie zacytuje doslownie,
              wygralas "bezkolkowe dziecko"? Jakbys maszerowala przez 30 nocy z rzedu z
              niemowlakiem na rekach, zamiast spac, chocby 3-4 godzinki, to gwarantuje, ze
              na "calonocne tance" ochoty bys nie miala.

              BTW. Potwierdzam. Mozna nie moc znalezc czasu na prysznic czy zmiane ubrania.
              Wszystko zalezy od dziecka.
              • triss_merigold6 Re: LOL 08.06.06, 19:02
                Jakoś trudno mi uwierzyć, że wszystkie inne matki naokoło miały dzieci z
                kolkami, wyjątkowo marudne, niespokojne i upierdliwe. Zresztą kolki mijają po 3
                miesiącach przeważnie...
                • vibe-b Re: LOL 08.06.06, 19:15
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jakoś trudno mi uwierzyć, że wszystkie inne matki naokoło miały dzieci z
                  > kolkami, wyjątkowo marudne, niespokojne i upierdliwe.



                  Byc moze te matki, to zony facecikow prezentujacych takie postawy, jak jeden z
                  gogusiow, ktory napisal do redakcji pewnego kobiecego pisma list takiej mniej
                  wiecej tresci:

                  "Ozenilem sie z piekna kobieta. Mezczyzni sie za nia ogladali na ulicy. Bylem
                  dumny! (...). Niestety po urodzeniu dziecka moja zona zupelnie sie zaniedbala.
                  Przytyla, nie maluje sie. Czesto widac na jej twarzy slady zmeczenia. Jestem
                  esteta i niestety nie czuje sie z tym dobrze. Dlatego po przyjsciu z pracy
                  zamykam sie w pokoju i czytam ksiazki"



                  Redakcja mniej wiecej odpisala tak:
                  (parafrazuje)
                  "Zona jest niezadbana i zmeczona? A moze by tak rekawy zakasac i zonie pomoc,
                  smierdzacy leniu?"
            • nanuk24 Re: LOL 08.06.06, 18:58
              Hmmm...
              No wlasciwie ja podobnie jak tysmile Po domu z pelnym makijazem, zdazylam i
              ugotowac, posprzatac(jak mialam ochote) przeczytac ksiazke, zrobic manicure i
              pedicure, pofarbowac wlosy, uczesac etc... Cala rodzine mam tysiace km ode
              mnie, wiec nikt nie pomagal. Ale...mialam bezproblemowe dziecko. Jako
              kilkudniowy noworodek budzil sie w ciagu doby TYLKO trzy razysmile) A tak to
              pieknie przesypial.

              Za to moja szwagierka prysznic brala nawet i poznym wieczorem, kiedy maz
              przyszedl z pracy. Dziecko nie dosc ze mialo kolki to przepuklina w trzech
              miejscach. w wieku trzech miesiecy operowany 2 razy. W wieku 6 miesiecy 3 raz.
              Pozniej dysplazja i szyny na biodra. Bol placz i przez okraglu rok naoszenie na
              rekach...
        • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 18:51
          > A bo miś nie bzykał żony od poczęcia dzidzi,

          albo bzykal, ale to byla seksualna panszczyzna ze strony zony- kladla sie jak
          kloda, nogi szeroko i byl bar samoobslugowy hhehe a o "lasce" mogl zamarzyc.
    • vibe-b Re: Poderwać misia 08.06.06, 18:32
      Zastanawiam sie jednak, co wielkomiejskie, wyksztalcone single widza
      pociagajacego w zuzytych, rozmemlanych misiach? Malo to lepszego towaru wokolo?
      • ledzeppelin3 Re: Poderwać misia 08.06.06, 18:49
        Żeby zobaczyć, jak to jest z misiem.
      • triss_merigold6 Re: Poderwać misia 08.06.06, 19:00
        To tak jak posiłek w McDonaldzie. Raz na jakiś czas smakuje ale nie chciałabyś
        się tam żywić non stop. Zresztą niektóre misie prezentują się zupełnie
        przyzwoicie, w każdym razie na zewnątrz.
        • headonshoulders Re: Poderwać misia 08.06.06, 21:11
          ...jako jestem naprawde atrakcyjna kobieta nie liczylam nawet misiow ktore za mna lataly z zapluta
          broda, ani zon ktore mialy ochote mnie zadzgac bez powodu. Ale na takiego McDonaldsa nie mialabym
          za Chiny ludowe ochoty - nie dosc ze ani to Superman to jeszcze przezuty i zdycha na mysl o
          bzykanku z kims innym niz zona. Totalny desperat i bez zadnego poczucia wlasnej atrakcyjnosci/
          wartosci. Tylko ktos kto "musi se udowodnic ze jeszcze ktos go chce" jest zdolny do takiego swinstwa.
          No thank you. Brzydze sie i pogardzam takimi ludzmi, ktorzy w ogole sie nie szanuja.

          Przysiegales - czym jestes - zwierzeciem czy czlowiekiem? Co bierze nad toba gore? Instynkt do
          rozmnazania czy kultura osobista? Zwiesz sie czlowiekiem? - zachowuj sie jak czlowiek a nie
          jaskiniowiec... jezeli gore bierze instynkt do rozmnazania to pocaluj mnie w zad i wynocha. Milosc nie
          milosc, dzieci nie dzieci, nie chce dzielic zycia z kims kto jest na poziomie szympansa.
          • elza78 Re: Poderwać misia 08.06.06, 21:50
            headonshoulders napisała:

            > Przysiegales - czym jestes - zwierzeciem czy czlowiekiem? Co bierze nad toba
            > gore? Instynkt do
            > rozmnazania czy kultura osobista? Zwiesz sie czlowiekiem? - zachowuj sie jak
            > czlowiek a nie
            > jaskiniowiec... jezeli gore bierze instynkt do rozmnazania to pocaluj mnie w
            > zad i wynocha. Milosc nie
            > milosc, dzieci nie dzieci, nie chce dzielic zycia z kims kto jest na poziomie
            > szympansa.

            ooo swiete slowa swiete, faceci to nie PSY mamy rownouprawnienie big_grin nie ma ze
            MUSI INACZEJ SIE UDUSI, a jak musi, to zwykle kijem popchnac nie warto smile
            co do singielek, tych wielkomiejsko zajebistych japiszonskich, to czy na [rawde
            musza schodzic na PSY tfu... MISIE big_grinDDDDDDDDDDDDDDD
            • vibe-b Re: Poderwać misia 08.06.06, 21:55
              > co do singielek, tych wielkomiejsko zajebistych japiszonskich, to czy na
              [rawde
              >
              > musza schodzic na PSY tfu... MISIE big_grinDDDDDDDDDDDDDDD



              Bo na bezrybiu i rak ryba?
              • elza78 Re: Poderwać misia 08.06.06, 22:03
                vibe ty myslisz ze wielkomiejscie spoleczenstwo to seksualne bezrybie???
                moze te singielki cos nie teges wink
                kiedy sie mysli o sobie, ze jest sie super ekstra zajebista sztuka, to nie rwie
                sie misia z brzuchem, ktory wraca potem bzykac zone w papilotach, tylko rwie
                sie super ekstra zajebistego singla... stac nas a co ??
                big_grin
                • vibe-b Re: Poderwać misia 08.06.06, 22:05
                  elza78 napisała:

                  > vibe ty myslisz ze wielkomiejscie spoleczenstwo to seksualne bezrybie???
                  > moze te singielki cos nie teges wink


                  bezrybie w tym sensie ze wokolo singielkow nikt sie nie kreci, nikt specjalnie
                  ciekawy. Wiec lapia sie na misie.
                  • vibe-b BTW 08.06.06, 22:13

                    jeden z kumpli mojego chlopa, ojciec dwojga dzieci, spasniak z wielkim
                    brzuchem, udaje sie regularnie w tany. Zapytalam go czemu. "Bo chce miec dowod
                    ze nadal jestem atrakcyjny". Nie wiem, jakim sposobem sie to dzieje, ale
                    regualarnie jakies singielki utwierdzaja tego spasniaka w przekonaniu, ze jest
                    sexi.
                    • elza78 Re: BTW 08.06.06, 22:20
                      o tak od strony misia sprawa wyglada jeszcze atrakcyjniej smile gdybym byla
                      spaslym misiem, chwalilabym boga za rownouprawnienie i za emancypacje, za to,
                      ze sa takie singielki dopisujace sobie teorie do praktyki, dzieki temu w domu
                      zona w papilotach, a na imprezie moze sobie niezla laseczke wyrwac i potem
                      wydupczyc ona oczywiscie mysli, ze powie mu rano papa, drzwi pokaze ze
                      taka "trendy" i nowoczesna smile a tak na prawde smile)) daje sie DYMAC big_grin czyli CEL
                      ZOSTAJE OSIAGNIETY smile
                    • agaa_p Re: BTW 08.06.06, 22:29
                      vibe-b napisała:

                      >
                      > jeden z kumpli mojego chlopa, ojciec dwojga dzieci, spasniak z wielkim
                      > brzuchem, udaje sie regularnie w tany. Zapytalam go czemu. "Bo chce miec dowod
                      > ze nadal jestem atrakcyjny". Nie wiem, jakim sposobem sie to dzieje, ale
                      > regualarnie jakies singielki utwierdzaja tego spasniaka w przekonaniu, ze jest
                      > sexi.
                      >

                      może wystarczy, że żadna mu tanca nieodmówi "P)))
                      >
              • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 22:03
                > Bo na bezrybiu i rak ryba?

                tudzież- lepszy rydz niz nic
      • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 19:05
        co wielkomiejskie, wyksztalcone single widza
        > pociagajacego w zuzytych, rozmemlanych misiach?

        i w misiu moze odezwac sie tygrys, bo misiu bywa zabawny i latwo nim manipulowac
        • ledzeppelin3 Re: Poderwać misia 08.06.06, 19:36
          I są zwykle całkiem niezużyte.
          • vibe-b Re: Poderwać misia 08.06.06, 19:41
            ide o zaklad, ze maja przy tym cielece spojrzenie.
            • sutra vibe-b 08.06.06, 20:48
              Moze by tak pacjentka nauczyła się, ze półtora moze być widelca, ale łyżki
              półtorej? wink
              • vibe-b Re: vibe-b 08.06.06, 20:56
                sutra napisała:

                > Moze by tak pacjentka nauczyła się, ze półtora moze być widelca, ale łyżki
                > półtorej? wink



                Pacjentka juz sie nauczyla wink
    • agaa_p Re: Poderwać misia 08.06.06, 22:42
      ja chyba za młoda jestem, albo za małe doświadczeni (ja nie zdadzałm i nie była zdradzana /chyba?!/)... ale zawsze wydawało mi się, że do zdrady trzeba dwojga (pomijam tu seksoholików). I nie chodzi mi tu o żadną singielkę i misia, ale właśnie o misia i misiową. Ktoś, kto czuje się spełniony w tym w czym egzystuje nie szuka ani nie łapie się na pokusy. Sztuka porozumiewania się, wzajemnego odgadywania, zaskakiwania /w miarę pozytywnego/, umiejętność obserwacji, współdziałania itp. Sprawa na całe życie nie do przejścia.
      ... dlatego nie wierzę w "i biędę ci wierny/a do końca życia"
      ... chociaż zdrady nie planuje i wolałabym nigdy się o niej nie dowiedzieć (no chyba że byłaby to sprawa notoryczna)
    • headonshoulders Re: Poderwać misia 08.06.06, 22:52
      sa to jeszcze takie singielki , emocjonalne masochistki, dla ktorych wyrwanie kolesia ktory ma zone,
      romans z kims nieosiagalnym - jest wyzwaniem. A najwieksza satysfakcja dla takiej siksy jest
      udowodnienie sobie ze jest wazniejsza niz zona i dzieci. Ze jest w stanie zonatego i dzieciatego faceta
      sklonic do pewnych zachowan, a juz najwiekszym sukcesem tych zakompleksionych niedorajd ktore nie
      sa w stanie upolowac nic fajnego/wolnego jest fakt ze koles odchodzi od zony z jej powodu. Wtedy
      czuje sie wrecz najlepsza.

      Szkoda mi takich dziw , co to mysla ze cos w ten sposob komus udowodnily.
      • dzindzinka Re: Headonshoulders 09.06.06, 07:53
        dokładnie o takiej singielce z Warszawy słyszałam parę lat temu od dziewczyny z
        którą pracowałam. Opowiadała z zachwytem o swojej koleżance, która dla sportu
        rozwaliła małżeństwo z dwójką dzieci, gdy była pewna faceta, porzuciła go, by
        znowu zacząć go zdobywać, gdy facio znalazł kolejną kobietę. W ten sposób
        sprawdzała swoją atrakcyjność.
        Kiedyś też poznałam na jakiejś imprezie dziewczynę, która wręcz chwaliła się, że
        odbiła (łapiąc na dziecko) dziewczynie, której nie znała faceta. Pamiętam dziką
        satysfakcję: "a już powiedziała całej rodzinie, że biorą w święta ślub.
        Postanowiłam, że go mieć nie będzie."
        Osobiście gdyby mnie zdradził mąż miałabym wyłącznie do niego pretensje, w końcu
        zdzir trochę chodzi po świecie, a chłop to jednak nie pies.
        • elza78 Re: Headonshoulders 09.06.06, 08:56
          dzindzinka napisała:

          > Kiedyś też poznałam na jakiejś imprezie dziewczynę, która wręcz chwaliła się,
          >
          > że odbiła (łapiąc na dziecko) dziewczynie, której nie znała faceta. Pamiętam
          dziką
          > satysfakcję: "a już powiedziała całej rodzinie, że biorą w święta ślub.
          > Postanowiłam, że go mieć nie będzie."


          aaaaaaaaaa za wlosy i o kolano normalnie wink niezle suczysko smile)
          • ledzeppelin3 Re: Headonshoulders 09.06.06, 11:31
            Dziewczęta, których jedynym celem życiowym jest "złapanie męża", gdyż mama
            powtarzała im od dzieciństwa, że najważniejszym, a wręcz jedynym potwierdzeniem
            wartości kobiety jest mężczyzna, nie mogą pomieścić w dziewczęcych rozumkach,
            że żyć można również po to, by kolekcjonować doświadczenia i zdobywać wiedzę o
            ludziach. Dlatego, mierząc inne panie swoją miarką, w kobietach bzykających ich
            misiów (lub potencjalnie bzykających- one zawsze się o swych misiów boją)widzą
            przerażone wizją staropanieństwa i bezdzietności "stare panny", które nie
            cofając się przed niczym polują na misie, bo tylko to im pozostało. Czyli-
            widzą siebie, jakimi byłby nie złapawszy swych cennych pluszakówbig_grin
    • shamsa Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:02
      zgadzam sie z jednym: dzwonienie z pretensjami do tej drugiej jest zenujace i bez sensu, bez wzgledu czy malomiasteczkowa czy wielkomiejska. to jest sprawa miedzy malzonkami.
      • headonshoulders Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:08
        hmmm... ja bym nie dzwonila ale po mordzie bym wytrzaskala jak boga kocham.

        Jak sie pokaze takiej gdzie jej miejsce , to drugi raz gowna nie ruszy.
        • rita75 Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:19
          A ja znam osobe, ktora nie tylko zadzwonila, ale narobila kochance
          szerokorozumianego syfu- w pracy, w rodzinie itd... Nikt nie uznal tego za
          zenujace, a nadomiar kochankę spotkal ostracyzm spoleczny. Tylko w tej historii
          mezulo blagal zone o wybaczenie, kopnal w 4 litery kochankę, a sama kochanka
          nie mogla sie z tym pogodzic.
          • asiaasia1 Re: Poderwać misia 09.06.06, 13:37


            >" A ja znam osobe, ktora nie tylko zadzwonila, ale narobila kochance
            > szerokorozumianego syfu- w pracy, w rodzinie itd... Nikt nie uznal tego za
            > zenujace, a nadomiar kochankę spotkal ostracyzm spoleczny. Tylko w tej historii
            >
            > mezulo blagal zone o wybaczenie, kopnal w 4 litery kochankę, a sama kochanka
            > nie mogla sie z tym pogodzic."

            Biedactwo, hehe...
        • elza78 Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:22
          headon, tendencja jest taka z ejak sie czlowiek z gownem bije to nei ma sily
          zbey sie nie pobrudzic, ja bym olala sikiem prostym pania a misia wygnala na
          cztery wiatry wink
          • headonshoulders Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:28
            no racja, racja. Ale na czym ja zlosc wyladuje.. Czlowiek musi dbac o balans wewnetrzny wink
            jesli nie fizycznie, to syfu bym narobila.
            Takie gdybanie ale jak sobie pomysle ze 80% facetow zdradza to mnie dreszcz przechodzi wink
            • elza78 Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:30
              jak sie chcesz wyzyc to sie na jakies sztuki walki zapisz wink
              jest wiele duzo bardziej konstruktywnych sposobow na rozladowanie napiecia
              emocjonalnego niz bicie sie z singielka chociaz kurcze, w sumie tez chyba
              mialabym ochote dokopac wink
              emocje czasem biora gore hehe
              • headonshoulders Re: Poderwać misia 08.06.06, 23:53
                elza, karate znam niech sie przyda
    • roksi23 Re: Poderwać misia 09.06.06, 07:00
      nie kazdy "misio" jest chetny na bzykanko
      sa chętni-bzzbzz raz i singielko zegnaj baj baj
      ja tam wole stałego faceta,a nie takie tam bzyk byle gdzie,byle zkim,byle tylko
      było...
    • gruba-buba Re: Poderwać misia 09.06.06, 09:20
      No i tu Ci popieram. Od tego miś ma rozumek, żeby za wywłoką (sorki) nie iść
      jak w dym. To, że miś natknął się na lafiryndę, w niczym go nie usprawiedliwia.
      Bo przecież go nie zgwałciła? Sam się dał. I pewnie jeszcze się cieszył.

      Lafirydna i wywłoka to taka (niekoniecznie singielka), która lubi wyrywać
      cudzych misiów (to moje swobodne wyjaśnienie wink.

      Osobiście nie miałabym pretensji do owej lafiryndy czy wywłoki (jej prawo
      próbować cudzego misia wyrywać), ale do własnego misia, któremu "chuć" rozumek
      przysłoniła (bo jego obowiązkiem misiowym jest temu wyrywaniu nie ulegać).
    • mynia_pynia Re: Poderwać misia 09.06.06, 09:31
      To ja mam jakąś blokade psychiczną przed misiami. Oczywiście wśród moich
      znajomych jest na czym oko zawiesić bo jeszcze młodzi i raczej nie pasują do
      opisywanych tu misiów, ale:
      -pawia bym puściła na myśl że wieczorem wsadzał swojego ...hmmmm... żonie
      (dziewczynie), a popołudniu mi wink
      -na myśl o dzieciach innych niż moje robi mi się słabo (swoich jeszcze nie
      mam), już nie mówie o sytuacj gdybym musiała się swoją kasą dzielić z byłą żoną
      i dziećmi. Jestem za dużą materialistką i facet który ma zobowiązania w postaci
      gronady dzieci + żona jest nie dla mnie.
      Nie lubie mieć problemów w życiu wybieram "wolnych" ludzi.
      • roksi23 Re: Poderwać misia 09.06.06, 09:45
        mynia_pynia napisała:


        > -pawia bym puściła na myśl że wieczorem wsadzał swojego ...hmmmm... żonie
        > (dziewczynie), a popołudniu mi;

        tak jakby się miało prostytuta w
        domusmile

        > gronady dzieci + żona jest nie dla mnie.
        > Nie lubie mieć problemów w życiu wybieram "wolnych" ludzi.

        Normalna kobieta zazwyczaj wybiera faceta do którego(podstawa u mnie) ma
        zaufanie,jest dla niej podporą w kazdej sytuacji,rodzine stawia na pierwszym
        miejscu...a jak mozna ufac człowiekowi który zdradza?!
    • tomasdyg Męskim okiem 09.06.06, 10:46
      triss_merigold6 napisała:
      "Parę singielek znam, sama też singielką byłam dostatecznie długo, żeby
      poobserwować.
      Piszę o singielkach wielkomiejskich, atrakcyjnych i samodzielnych dla których
      branie sobie na głowę chłopa byle by był jest niewyobrażalne."

      -Po pierwsze, piszesz z perspektywy (sic!) ex singielki, która z jakiegoś
      powodu, a pewnie nie bez przyczyny, singielką być przestała smile

      triss_merigold6 napisała:
      "- po drugie to fajne, dobrze ustawione i atrakcyjne singielki na ogół z
      obrzydzeniem myslą o braniu sobie takiego misia na stałe. Do łóżka na parę
      razy, owszem, na stałe - miś jest męczący"

      -Obserwuję, z perspektywy, bynajmniej też, nie Koziej Wólki, z okna jednego z
      większych koncernów światowych takie singielki łowczynie, o których napisałaś.
      Czyli dobrze ustawione, bardzo dobrze zarabiające, atrakcyjne, które biorą
      (albo są brane, ale to już inna bajka) sobie misia, albo nie misia, i...
      No właśnie, jeśli mają lat 20 parę, szaleją rwąc, co się da, gdy mają te
      trzydzieści, trzydzieści parę stają się bardziej wybiórcze w doborze. Niestety,
      ponieważ biologii nie daje się oszukać w kolejnym etapie życia, hmmmm...,
      chciały by poprzebierać, lecz muszą zadowolić się "towarem z niższej półki".
      Wkraczają wtedy w fazę, który określasz mianem singielek desperackich i jako
      takie chcą usidlić, co tylko jest możliwe. Nie ma towaru, tak marnej jakości,
      na który, by nie poleciały, właśnie tego z gatunku, jakiego wcześniej "nie
      tknęłaby nawet kijem".smile

      I tu wkraczamy, jak napisałaś (pozwolę sobie na parafrazę) w etap kiedy :
      -misie, odpoczywając od swoich nudnych, żon dzieciaków, rachunków robią skok w
      bok i natrafiają na desperackie singilki, które raczą ich egzaltowanymi
      tekstami. 1-2 spotkania niezobowiązujące a desperatka, robi dramat i pyta "co z
      nami będzie" a spławiona wypisuje maile i ma melodramatyczne pretensje. Zanudza
      żonę misia, jego rodzinę, ba kolegów, otoczenie, potrafi być paaaaaskudna.
      Jeśli w tym akcie desperacji życiowej, nie da się jej usidlić, żadnego misia,
      to singielka desperatka (dawniej łowczymi) wkracza w fazę, którą dawniej
      określało się mianem starej panny, a którą świetnie egzemplifikuje np. prof.
      Maria Janion, kobieta wielu cnót, walorów, ale sad

      -Na koniec, ponieważ nie mam chwilowo możliwości przebrnąć przez wszystkie
      posty, poprosiłbym Cię o definicję misia.
      Dla mnie to, taki rozciapciały, tatuś pantoflarz z brzuszkiem, a jego żeńskim
      odpowiednikiem, jest "kura domowa", oba egzemplarze niestrawne.
      Aha! w pełni -natomiast- zgadzam się z Tobą, że za cnotę odpowiada miś
      (zwierzyna) a nie myśliwy.

      Pozdrawiam
      • ledzeppelin3 Re: Męskim okiem 09.06.06, 11:34
        Biedni ci faceci! Z jednej strony nudna aseksualna żona, wrzeszczące dzieci,
        pies i niewyniesione śmieci, z drugiej- desperackie, domagające się seksu i
        atencji singielki z pretensjami....
        • cocollino1 Re: Męskim okiem 09.06.06, 11:47
          hehehe, wlasnie
          Czego te baby chca od biednego misia?
          Jedna pensje wydrze, druga gacie zedrze, biedni...
          • dobra_wiara Re: Męskim okiem 09.06.06, 12:01
            Dobreeee!!!!
            A w ogóle, to jak mawiałam Shirley Valantine: "jego noga na wycieraczce, a
            micha dymi". Obowiązkowo!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka