jedwabny_popiel
19.02.13, 20:50
Witam, czytam Was od jakiegoś czasu, z ciekawości, dziś okazuje się, że sama potrzebuję pomocy.
Mam czteromiesięcznego synka (ur. 17.10), karmionego wyłącznie piersią. Jest pod stałą kontrolą pielęgniarki (mieszkam w Norwegii), która za każdym razem powtarza nam, że jest ok. Ja jestem niska i drobna, mąż 180 cm i dość szczupły - stanowisko pielęgniarki jest takie, że wobec tego wszystko w normie. Już mam tego dość powoli, bo dziś kolejny pomiar i nabieram pewności, że od "ok" jest daleko. Czy możecie na to spojrzeć i coś mi doradzić, zanim uda mi się dostać do pediatry? Ewentualnie opierniczyć, że schizuję, gdy jest dobrze? :-/
Syn urodzony 2 dni po terminie, 7 punktów. Waga urodzeniowa: 3400, najniższa 3120, miesiąc temu 5785, 5 lutego 6100, 19 lutego 6220. (Mam więcej pomiarów, jeśli są Wam potrzebne do oceny, oczywiście podam).
Długość: 51 cm przy urodzeniu; miesiąc temu 60,5, dziś 62,5.
Synek jest bystry wesoły, zdrowy, ruchliwy, uśmiechnięty. Nic nie wskazuje na to, aby był chory czy niedożywiony. Przesypia ok. 14 godzin na dobę, od ukończenia pierwszego miesiąca codziennie dostaje łyżeczkę tranu, zgodnie z tutejszymi zaleceniami. Pewnie trochę chaotycznie piszę, ale nie wiem, jakie dane są potrzebne.
W ciągu dnia je co ok. godzinę, półtorej, w nocy przerwy pomiędzy 3,5-2 godz. Słyszę przełykanie, widzę, że stawy pracują (kazali mi tutaj obserwować właśnie pracę stawów dla oceny efektywności ssania). Nie zauważyłam żadnych problemów z ilością pokarmu, jestem dodatkowo w stanie odciągnąć codziennie po nocy ok. 90 ml, żeby zamrozić na zapas.
Czy panikuję, czy naprawdę leci z tych krzywych niepokojąco?
Pozdrawiam!