nowa_mama2
18.04.13, 15:46
Witam,
mam od dłuższego czasu problem z karmieniem. Moja córka ma 7 tygodni, od ok 3 tyg dokarmiam ją mm - w zaleznosci od potrzeby max 2-3 razy dziennie po 30-60 ml. Dokarmiam poniewaz doszłam do wniosku ze mam za mało pokarmu- odciagałam lna sprawdzenie ilości aktatorem i okazło sie ze z obu piersi w systemie 7-5-3 sciagam max 50ml, najczęściej ok 35-40ml.
System mam taki, ze z kazdej piersi karmie po 20 min. córka jest strasznym spiochem i po 2-5 minutach ssania zasypia. nie pomaga zadne motywowanie, dlatego karmienie czasami wydłuza się do nawet 40-50 min z jednej piersi. Jak córka konczzy jesc a ja scisne brodawke to mleko jeszcze jest choć pierś jest miekka.
No własnie- od poczatku miałam problemy z karmieniem- juz w szpitalu powiedziano mi ze córka spada za duzo z wagi bo sie nie najada i mam dokarmiac (dlatego zostałysmy w szpitalu dzień dłuzej). Ponadto dodam, ze pierwsze 3 tyg karmiłam z kapturkami ochronnymi ze względu na ogromny ból brodawek.
Czy te kapturki mogły spowodowac ze nie miałam ani razu nawału a teraz mam mało pokarmu?
Nie mam nigdy twardych piersi ( a to czetso pisza dziewczyny ).
Próbowałam rozbujac latacje- przystawiałam córkę bardzo czesto, w zasadzie nie schodziła z piersi, zmieniałam tylko strony- to trwało 2 dni (w celu rozbujania), jednak nic to nie dało.
czy dokarmianie w systemie- kazda piers 20 min a pozniej ewent.butelka moze doprowadzić do zmneijszenia ilości pokarmu?
Jak pisałam córka je bardzo intensywnie przez 2-5 minut i wtedy słysze ze ma duzo mleka a pozniej jak ciągnie to już rzadziej przełyka i mleka jest znacznie mniej- czy to normalne?
Sporo tu pytań, jedne z zakresu ilosci pokarmu a inne z dokarmiania ale są ze sobą związane. Będę wdzięczna za wszelkie rady!