ehhermiona 03.07.03, 10:53 Pani Agato! Tak, jak napisałam w wątku o słabym ssaniu, czekam na spis źródeł, z których korzystała Pani poszerzając swoją wiedzę na temat laktacji. Bardzo proszę potraktować tę prośbę poważnie! Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agatamazur Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 12:22 pani moniko co to znaczy poważnie czy to jest jakaś grożba? nie jestem w stanie pani wypisać literatury jaką posiadam, zwłaszcza że , korzystam z internetu tylko okazjonalnie, wiem o co pani chodzi literatura rzeczywiscie podaje , że nie ma takiego czegoś jak chudy pokarm, wiem o tym , nie zmienia to jednak faktu że, myslę inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a O tym chudym pokarmie... 04.07.03, 12:39 ...bo wiecie co, my z koleżanką robiłyśmy eksperymenty. Serio, ściągałyśmy pokarm i zostawiałyśmy na kilka godzin (dodam że dzieci w tym samym wieku - jej jest młodsze o tydzień). I na jej pokarmie wytrącała się "śmietanka" bardzo szybko, a na moim nie. Śmiałyśmy się, że ona jest bardziej "zbiorna" - takie pojęcie rzeczywiście funkcjonuje na wsi - oni wiedzą, że samice zwierząt różnią się między sobą zawartością tłuszczu w pokarmie. Czemu więc kobiety nie miałyby się różnić? Co nie zmienia faktu, że jej synek jadł co pół godziny, a moja córeczka co dwie i pół ;-) i zarówno na moim "chudym" jak i na jej "tłustym" pokarmie dzieci przybierały na wadze rewelacyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: O tym chudym pokarmie... 04.07.03, 14:03 adzia, a ja ściągałam z piersi opróżnionej 90 ml, a z pełnej 30 :)))) też eksperyment ;) Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: O tym chudym pokarmie... 04.07.03, 14:55 Chciałam pokazać, że rzeczywiście można mieć pokarm chudszy lub tłustszy, tylko że niekoniecznie muszą z tego wynikać jakieś wnioski. PS. Ja ani z pełnej ani z pustej nie ściągnęłam nigdy więcej niż czterdzieści ;- ) a pokarmu miałam zawsze aż nadto - zanikł mi dopiero po 1,5 roku i to raczej dzieki ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: O tym chudym pokarmie... 06.07.03, 00:09 Hej! Czy nie chodzi przypadkiem o to, że Wasze pokarmy (no, próbki mleka) były ściągane na różnym etapie - jak to powiedzieć? - wyssania? Mleko zmienia skład w zależności od intensywności i długości ssania podczas karmienia, prawda? Jak doczytałam w poście nieco niżej, Wasze dzieci jadły w różnych odstępach czasu, poza tym może z różną siłą. I jedno i drugie przybiera, czyli same świetnie to sobie regulują i o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
agatamazur Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 18:52 zaraz mi pani zarzuci,że literatura nie ma wpływu na na moją świadomość ależ ma uwielbiam zwłaszcza la leche sztuka karmienia piersią, którą polecam wszystkim mamom, obecnie popularne poradniki zawierają ogromne ilosci cennych wskazówek, prosze mnie zrozumieć i pomóc mi jeżeli jest pani taka pewna swoich kompetencji- dlaczego mimo posiadania dużej ilości pokarmu, moja mała nie przybierała na wadze a niebyło wady , również alergia nie wchodzila w rachubę,gdyz stosowałam dietę eliminacyjną...mała oddawała wielokrotnie na dobe mocz, czułam jednak ,że głoduje co ukazane było w przyroście wagowym/prawie żadnym/ nie mogę nie wziąść pod uwagę własnych doświadczeń, a pediatrzy prosili bym nie upierała się i podała mleko modyfikowane gdyż dziecko głoduje, upierałam się jeszcze pewien czas ale w końcu... mała była spokojna, a ja silne poczucie winy , prosze o list na adres gagatek1960@tlen.pl,możliwie szybko bo zbliża się urlop... Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 14:15 Ja też chętnie poczytam to co pani Agata. Nawet baardzo chętnie. Zamiast pisac odpowiedx w rodzaju "nie będpisać bo mam okazjonalny dostęp" itp, wystarczyłoby napisac kilka tytułów, miejsca i czasu zajęłoby tyle samo, żeby zaspokoic ciekawość moją i Hermiony. A poza tym nie przemawia do mnie gadka: podręczniki są be (bo wynika z tego ze jakies tłuki je pisały), natomiast moje doświadczenie jest miernikiem normy. Odpowiedz Link Zgłoś
agatamazur Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 14:32 nie napisałam,że podręcznki są be.. absolutnie, uwielbiam je zwłaszcza la leche sztuka karmienia piersią, jest to pozycja, ktorą polecam wszystkim młodym mamom,mnie osobiscie laktacja się nie udała mimo doskonałej znajomośc wszystkich możliwości pobudzenia ratowania jej i to właśnie wpłyneło na zmianę mojego kierunku myślenia, nadal jestem gorącą propagatorką karmienia piersią i pilotuję obecnie kilka "par" , które niemal kończą roczek, dopuszczam jednak możliwość trudności co nie przeszkadza mi propagować najzdrowszy sposób dany przez naturę dla zdrowia dziecka, pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 15:00 Dziekuje za odpowiedź która wyjasniła wiele moich , hm, zaskoczeń. Ja też lubię La Leche League i ich książki. Też miałam kilka pułapek w karmieniu moich dzieci których książki nie opisywały- np. ani synek ani córka nie najadali sie siarą (choć "powinni") i byli dokarmiani butelką na początku. Rzadko tez gdzie pisza o problemach ze ssaniem, nikt chyba nie pisze o tym że noworodek ma odruch ssania, ale techniki z reguły musi się nauczyć. Do mnie przemawia siła słowa pisanego, stąd podpięłam sie pod pytanie Hermiony. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 19:35 Wow! Wystarczy, że człowiek pojedzie sobie z dzieciakami do dziadków na parę godzin, a tu jak się wątek ruszył! :)))) Agato - Pani Agato! Mówiąc "proszę potraktować poważnie" miałam na myśli to, że poważnie proszę o podanie mi źródeł, z których Pani korzystała. I - na razie nic z tego, jak widzę. Jak wykazała Adzia :) może być mleko chudsze i tłustsze-ale Adziu, czy wzięłaś poprawkę na to, w jaki momencie po karmieniu obie byłyście? Bo jeśli Ty nie karmiłaś np. parę godzin, to Twój pokarm był wodnisty, czyli "chudy", a jeśli ona - niedawno, to u niej ten chudszy został skonsumowany :) Tak czy owak nic z tego nie wynika. Jednak moje pytanie do Pani Agaty miało na celu dowiedzenie się, w jakiej książce (czy innym źródle) zostało dokładnie określone, co to znaczy, że (jak sama się wyraziła) pokarm może mieć NIEWŁAŚCIWY SKŁAD. Tzn, niewłaściwy z punktu widzenia odżywczego. I jeszcze raz proszę o odpowiedź na moje pytanie. Pozdrawiam, :) Monika P.S.Pani Agato, o moje kompetencje proszę się nie bać, bo nigdy nie twierdziłam, że je posiadam - nie jestem jakimś alter ego pani Staszewskiej, mimo, że nosimy to samo imię :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 21:10 Nie dodałam, że to nie był jeden raz, tylko generalna refleksja :-) No tak wyszło, co na to poradzę ;-) Wujek mojego męża też ma więcej śmietanki z jednej krowy, a z innej mniej ;-) Chociaż jeszcze raz podkreślam, że nie miało to wpływu ani na częstotliwośc, ani na długoś karmienia, ani na przyrost wagowy dzieci. Faktem jest jednak, że teraz trudno mi tak ortodoksyjnie wierzyć w to, że nie ma czegoś takiego jak chode - tłuste mleko. Ot co :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 04.07.03, 22:49 No dobra ;)pomarudzę, Adzia ;)))), może i są różnice w chudości - tłustości, ale jak widać nie przekłada się to na "pożytek z mleka" ;) A u nas określenia "chude mleko" używa się, żeby opisać jego "niską jakość". Więc w tym sensie dalej twierdzę ,że nie wierzę w chude mleko. Zwłaszcza, że energia potrzebna dziecku bierze się z glukozy, a nie z tłuszczu. :))) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 00:48 Hej! A ja myślę jak adzia_a, że jest coś takiego jak "chude" mleko. Moja mała przez pierwsze 8 tygodni przybierała na wadze w miarę dobrze, a potem radykalnie zwolniła. Chociaż zaczęła mniej spać i jednocześnie zwiększyła się istotnie częstotliwość karmienia. Nie ma i nie miała problemów ze ssaniem (bardzo silny odruch ssania), ma apetyt (choć nie zjada na raz, co widac przy okazji dokarmiania, specjalnie dużo), a jednak nie przybiera na wadze jak jej rówieśnicy. Nie dam się juz przekonać, że różnicę, obecnie prawie 2 kg, na wadze w przypadku dzieci o podobnej wadze urodzeniowej można wytłumaczyc wyłącznie cechami osobniczymi. Bo nie jest niejadkiem (załamanie apetytu przeżyła tylko po podaniu Hemoferu, więc odstawiłam). Ba, je całkiem często. Na początku jadała 7-8 razy na dobe. Teraz nawet 10 razy. A dodatkowo dostaje ok południa butelkę, a potem zupkę, deserek i soczek. I nie przeszkadza jej to wieczorem, w pół godziny lub godzinę po ssaniu piersi, wypic 150-160 ml mieszanki, przy czym absolutnie nie zgadza się na nic innego, stanowczo domaga się czegoś "konkretnego". Poradnia laktacyjna nie poradziła :o))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 11:46 No dobrze, ale przecież to nie dzięki tłuszczowi dziecko rośnie. Jeśli juz prównujemy to mleko krowie tłuste lub chude ma poza różnicami w "procentach" taki sam skład jeśli chodzi o inne, ważniejsze składniki. To, że dziecko od 3-ciego miesiąca gorzej przybiera na wadze nie jest niczym złym - jeśli ma w 6-tym miesiącu podwoić wagę urodzeniową, to przybierając po ok. kilogramie zrobiłoby to średnio 2 miesiące wcześniej. Moje dziecko od 3-4 miesiąca przybierało bardzo mało, a wyglądało jak pączek w maśle. Jego starsza siostra - "butelkowa" w tym wieku też "zwolniła tempo", chociaż mieszankę dostawała na pewno mało chudą i jeszcze nawet jakieś jarzynki (z bólem bo z bólem, ale jadła). Skoro dziecko po ok. 3 miesiącach zaczyna bardziej reagowac na otoczenie to nie wykorzystuje całej energii z pożywienia na tycie, tylko na "przeżywanie" tego, co widzi. Jak dodacie do tego kolki czy inne kłopoty - ile energii musi pójść na te wszystkie płacze, machanie rączkami itd. Nie wiem jak Wy, ale jeśli ja "pracuję" umysłowo, to po jakimś czasie robię się strasznie głodna (mózg zużywa dużo glukozy ;) ) - i szybko muszę coś zjeść. Dla niemowlaka "guganie" czy patrzenie na karuzelkę też jest dużym wysiłkiem umysłowym, więc nic dziwnego, że chce więcej jeść. Jeszcze raz posłużę się przykładem z autposji - przez przynajmniej pierwszy rok swojego życia mój synek ssał b. często, od 5-tego miesiąca wyraźnie interesował się zawartością naszych talerzy, z czego pozwalałam mu czasem korzystać, ale to, że się najadł zupką czy inną jarzynką wcale nie zmniejszyło częstotliwości karmienia piersią. To, że są dzieci, które słabiej przybierają na wadze? A czy u dorosłych nie jest tak, że jeden je za trzech, a jest chudy jak szczapa, a drugi "jak ptaszek" i tyje? Poza tym dzieci mają różnych rodziców - nie można się spodziewać, że z niskich i szczupłych nagle zrodzi się osiłek. Poza tym to są wszystko średnie - ludzie w żadnym wieku nie zachowują się idealnie tak, jak im te średnie nakazują, więc czemu tak się "przyczepiliśmy" do niemowlaków? Mimo wszystko, mimo krów "chudych i tłustych" , uważam, że jeśli natura dała kobiecie gruczoły mleczne w piersiach to wiedziała, co robi. A, Adzia, a z tymi krowami - czy to, że jedna dawała chudsze, a druga tłustsze - czy cielaki karmione tym mlekiem aż tak się różniły między sobą? :) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 12:37 Hm..zwolnienie tempa przyrostu na wadze jest normalne. Wiem o tym. Pod warunkiem, że nie następuje to kiedy dziecko ma 1,5 miesiąca. Kiedy Weronika skończyła 3 miesiące to spowolnienie było na tyle duże, że szansa na to, że w 6 miesiącu podwoi wagę urodzeniową zmalała do 0. Wprowadzenie dokramiania nie oznaczało dla mnie końca laktacji, bo tego wcale nie chcę. Ale wolę ją trochę dokarmiać niż potem, poniewczasie żałować, że tego nie zrobiłam. Zwłaszcza, że z obliczeń na siatce centylowej wyszło, że przyrost na długość utrzymuje sie na poziomie 75 centyla, a waga z 50 centyla spadła do 10. Oczywiste jest, że wszelkie ksiązki propagujące karmienie piersią (czyli zasadniczo nie posiadające charakteru opracowania naukowego rozważającego szczegółowo wszelkie aspekty), nie uwzględnią wszystkich przypadków szczególnych kiedy matka nie może właściwie wykarmić dziecka. Znalazłam tylko wyjaśnienia, że może to wynikać z: choroby dziecka, za słabego ssania, złej techniki karmienia, braku pokarmu, alergii itp. Natomiast żaden "podręcznik" nie rozważał przypadku kiedy matka ma pokarm, dziecko dobrze ssie, ma apetyt i jest zdrowe, a mimo to za mało przybiera na wadze. Dlaczego? Bo analizowenie takich przypadków wymagałoby przeprowadzenia badań...po wykluczeniu wszelkich przyczyn zdrowotnych i innych w/w, należałoby przeprowadzać badania składu pokarmu matki - nie opracowanie statystyczne podające wartości uśrednione oparte na dużej próbie, ale badania składu w konkretnych przypadkach. A dotąd nie znalazłam dostępnych opracowań na ten temat. A niestety na odwiedziny w księgarniach i bibliotekach medycznych zwyczajnie nie mam czasu. Ale jeżeli któraś z miłych pań zna jakieś opracowania specjalistyczne (nie popularne) na ten temat...to ja poproszę o informację :o))) Pozdrawiam Ula (bezskutecznie czekająca, aż jej dziecko zamieni się w "pączek w maśle") Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 17:01 Nie wiem Monika, jak z cielakami ;-) Wiem, jak było z dzieciami ;-) zresztą o tym pisałam - różnicy nie było. (mówimy oczywiście o zawartości tłuszczu, a nie innych składników) Co więcej, jestem przekonana, że większość niepowodzeń w karmieniu można wytłumaczyć w prostszy sposób - kryzysem laktacyjnym (może to właśnie dotknęło Ulę?), alergią, niedorozwojem gruczołów mlecznych czy też nieprawidłową techniką ssania, albo w końcu - niewiedzą (moja babcia urodziła czworo dzieci, bardzo chciała karmić, ale ani raz jej nie wyszło, wiesz, dlaczego? Bo jej powiedziano, żeby "składała " sobie pokarm, aż będzie go więcej i wtedy dopiero p[rzystawiała dziecko). Ale wydaje mi się, że są i takie przypadki, które można wyjaśnić własnie nieprawidłową czy niewystarczającą zawartością pokarmu (niekoniecznie chodzi tu o tłuszcz, oczywiście). Dlaczego zakładać, że jest to niemożliwe? Skoro możliwych jest tyle innych zaburzeń... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 18:42 Hm...nie dotknąl mnie kryzys laktacyjny, szczerze mówiąc nie zdarzył mi sę póki co ani razu...inne potencjalne powody też po konsultacjach w poradni laktacyjnej zostały wykluczone. Dziecko kompleksowo przebadano na okoliczność różnych chorób. I jest zdrowa jak rybka. Ale waga drgnęła w górę po wprowadzeniu dokarmiania. Wcześniej był moment że "stanęła" w miejscu. Wg wagi u lekarza 50 gr. w 3 tygodnie. Według mojej więcej, ale też nie dużo. A dziecko jadło jak zawsze...z małym załamaniem apetytu po hemoferze...ale bardzo szybko go odstawiłam. I nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia małego przyrostu wagi - ja widzę dwa. Z jednej do pewnego stopnia cecha osobnicza, po prostu jest szczupła. Z drugiej jednak zważywszy na dobry apetyt - zbyt małą, w stosunku do jej potrzeb, wartość odżywczą mojego pokarmu. Dokarmianie na razie trwa miesiąc. Zwiększyło dzienny "limit" kalorii o ok. 300- 350...a skutek jest dość wyraźny. Zamiast 400-500 (lub mniej) gramów przyrostu na wadze, jest 700 :o))) I jak na 4-miesięcznego obecnie bobasa wydaje mi się to zdrową i normalną liczbą :o)))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 18:53 Dodam jeszcze, że kupki moje dziecko robiło w normalnej ilości. Tak z 6 razy na dobę i były zupełnie prawidłowe. Teraz robi raz...ale to chyba jest skutek wprowadzenia stałego pokarmu. I mam nadzieję, że jeszcze miesiąc i nikt nie będzie mi mówił "o jaka chudziutka" i pytał "czy to wcześniaczek?". Doprowadzało mnie to pasji.... Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 20:08 Podeprę się zdaniem pani Moniki Staszewskiej, do której specjalnie zadzwoniłam, kiedy ten wątek był "na czasie". Powiedziała, że tylko w pokarmie skrajnie niedożywionych kobiet widać jakieś "niedobory" odżywcze. A do Agaty miałam konkretne pytanie - skoro twierdzi, że sa kobiety (w tym ona sama), których pokarm nie pokrywa potrzeb żywieniowych dziecka i podpiera się przy tym autorytetem lekarzy, którzy podobno zaczynają o tym mówić, to bardzo proszę o szczegóły - jacy lekarze, kiedy i co konkretnie powiedzieli. A przyrost wagi u dziecka 4-miesięcznego o ok. pół kilo miesięcznie mnie wydaje się całkiem OK. Pytających, czemu dziecko jest chude odesłałabym do diabła, bo u nas ciągle panuje przekonanie, że zdrowe dziecko to grube dziecko. A za dwa- trzy lata te same osoby będą radzić mamie dietę odchudzającą dla dzieciaka, bo im się wyda za grube (bo już dziewuszka kilkuletnia powinna dążyć do zwiewnego ideału;) ). Moim zdaniem największym błędem jest za dużo myślenia, porównywania i ważenia, a za mało zdania się na swoją własną intuicję i instynkt macierzyński. :) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 21:04 Hej! Tak przyrost wagi u czteromiesięcznego dziecka ok 0,5 kg jest w porządku. Nie jest natomiast w porządku sporo mniejszy przyrost na wadze u dziecka, które ma 2-2,5 miesiąca. A tak było w przypadku mojej Weroniki (wszystkie inne możliwe przyczyny - zdrowotne i "techniczne" zostały wykluczone, o czym już wcześniej napisałam). Co do sformułowania, że pokarm nie dostarcza dziecku odpowiedniej ilości kalorii, a konkretnie mój pokarm, mojemu dziecku, pomimo, że mam pokarm, a dziecko dobrze ssie i ma apetyt, powiedziała nasza lekarka - doktor nauk medycznych Maria Rytlewska ze szpitala dziecięcego w Prokocimiu - w Krakowie. Dodam jeszcze, że wszystkie książki popularne jakie miałam w ręku, choć żadna nie rozwiązała moich kłopotów, zawierają kwestię, że należy karmić wyłącznie piersią do 6 miesiąca życia dziecka jeżeli dziecko dobrze przybiera na wadze (!!!). Moje nie przybierało dobrze - pomimo, że żadna z omawianych w nich potencjalnych przyczyn tego stanu rzeczy nie zachodziła. Czy aż tak trudno w to uwierzyć?? Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 22:43 Ulo, mnie już nawet nie chodzi o Ciebie, a o to, co napisała Agata - że takie wypowiedzi lekarzy czytała - więc jeśli te wypowiedzi są poparte jakimiś dowodami, to prosiłam o przedstawienie ich. Prosiłam o to Agatę, która jednak milczy, a nie wierzę, ze tych źródeł było aż tak dużo, żeby nie można ich było przedstawić na forum. Zapytałam o to nie złośliwie, a z czystej żądzy wiedzy. Rozumiem, ze Tobie powiedziała to lekarka, ale czy badano skład Twojego pokarmu? Czym różnił się on od przeciętnego, że stwierdziła, że nie zaspokaja potrzeb Twojego dziecka? I czym wobec tego różniła się od niego mieszanka (w końcu składem podobno zbliżona do mleka kobiecego), że zaspokajała te potrzeby? Piszę to bez ironii, po prostu chciałabym swoją wiedzę na temat laktacji poszerzać. :) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
agatamazur Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 23:38 pani moniko!!! milczę z tego powodu, że nie mogłam korzystać z internetu!!!, NIGDZIE nie pzytaczałam danych jakoby jakis lekarz udowodnił że skład mleka u kobiet różni się,korzystałam z kilku pozycji chociażby" geografia imtymna kobiety", autorka tej ciekawej pozycji zadała sobie dużo trudu aby przedstawić...historię laktacji...i to naprawdę polecam, warto spojrzec na ten aspekt macierzyństwa kierując się doswiadczeniem wielu pokoleń, podoba mi się pozycja " sztuka karmienia piersią" ale kiedy moja mała po6 -tygodniach po powrocie ze szpitala i wykorzystaniu wszelkich możliwości a także wykluczeniu choroby u dziecka/posiew moczu/ topiła się w wyprawce dla noworodka, w którym przywiozłam ją ze szpitala, to wybaczy pani ale nie mogłam już metafizycznie zatopić się w macierzyństwie bo instynktownie WIEDZIAŁAM,że moje dziecko głoduje, waga z jaką coreczka się urodziła była...duża-3840, i nie podwoiła jej w 6-tym miesiacu, ze zrozumiałych względów/zapewne by sobie nie życzyli/ nie podam pani danych lekarzy, którzy uznali , że z moim pokarmem jest coś nie tak bo było go dużo...ale dziecko zaledwie piło...bo odwodnione nie było, uważam temat z mojej strony za zakończony, serdeczne pozdrowienia..właśnie udaję się na urlop. Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 23:40 Hm..nie dopatrywałam się w Twoich wypowiedziach ani złośliwości, ani ironii. Ale jeżeli intersuje Cię sama laktacja jako zjawisko nie powinnaś traktować tego co ptak pracowicie wypisuję jako bzdury i nieprawdy ;o)))))) Nie badano składu mojego pokarmu (a szkoda, bo chetnie dowiedziałabym się czy nie odbiega on od normy, ale nie wiem gdzie można przeprowadzić takie badanie). Lekarka wyciągnęła wniosek na podstawie zbyt małego przyrostu wagi. I powiedziała wprost, że nie chodzi o to, że mam za mało pokarmu, bo nie mam i nie miałam za mało, ale, że prawdopodobnie jest zbyt mało odżywczy, jak na potrzeby mojego dziecka. Zaraz po jedzeniu wydaje się być najedzona. Ale tylko wydaje się, skoro niedługo potem jest niespokojna, marudna, ale nie chce piersi, za to z zapałem przypina się do butelki. Kiedy przyrost na wadze się zwolnił i pani doktor powiedziała, że jeżeli tendencja się utrzyma to konieczne będzie dokarmianie skonsultowałam się z poradnią laktacyjną. Na początku nie widzieli problemu, stwierdzili, że wszystko jest ok i że mam się nie martwić. Kiedy waga stanęła w miejscu, nawet oni uznali, że powinnam ją w takim razie dokarmiać. Mieszanka została wprowadzono dodatkowo, a nie zamiast. Najpierw jedno karmienie dziennie, teraz dwa razy. I dodatkowo zupki. A dziecko i tak, zarówno przed jednym, jak i drugim karmieniem ssie pierś, zazwyczaj ok. godziny wcześniej. Wprowadzenie dokarmiania nie wyeliminowało żadnego z dotychczasowych karmień piersią, za to prawie przestała domagać się dodatkowych płynów, a wcześniej wypijała dość sporo i herbatki i wody. Za to teraz lepiej śpi i budzi się o stałej porze miedzy 5 i 6 rano, a wcześniej budziła się mniej regularnie pomiedzy 3 a 6 rano. Pozornie nic się nie zmieniło, doszła tylko dodatkowa porcja kalorii i składnikow odżywczych. Co prawda Weronika dalej wygląda jak glista, ale juz jej żebra przestały byc widoczne ;o) Pozdrawiam ciepło. Ula Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 06.07.03, 00:13 Ilość karmień to jedna rzecz, a długość/intensywność ssania druga. Dziecko ssące stosunkowo krótko spija rzeczywiście właściwie słodką wodę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 05.07.03, 09:04 Uf, współcześni mnie zrozumieli, a już myślałam, że wieszczem zostanę ;-)))) Nie, poważnie, tak sobie myślę (czysto teoretycznie) - skoro skład mleka zalezy w jakimś tam stopniu od organizmu kobiety, to czemu nie przyjąć, że mogą być przypadki, kiedy ten skład jest dla dziecka niekorzystny, bądź niewystarczający (jakoś trzeba tłumaczyć te dzieci, które nie przybierają na wadze) - zaznaczam, że oczywiście to tylko mój chłopski (babski ;-) ) rozumek, bo szczerze mówiąc, o teorii karmienia wiele nie wiem - miałam to szczęście, że praktyka przyszła sama :-) Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 06.07.03, 00:25 Hej! Czytałam posty i dopiszę się: - co za bzdura z tym chudym mlekiem?! :))))) Konsystencja pokarmu zmienia się w trakcie karmienia - na początku to słodki wodnisty napój, a dopiero po czasie, gdy dziecko się napracuje i mocno possysa, wytwarza się coś bardziej gęstego. Myślałam, że to powszechnie znany fakt, a tu czytam niektóre Wasze posty i się zadziwiam :)))) Bardzo, bardzo, bardzo ważna jest technika ssania!!! i przystawiania. Jeśli dziecko owszem pije - tak na oko - sporo i często (może własnie zbyt często), rzczywiście być może spija tylko ten "napój", owszem "nietłusty". Czy można zmusić dziecko do intensywniejszej pracy nad cycem? Można próbować. Np. stymulując punkt ssania na podniebieniu (masować palcem przed karmieniem). Oraz robić dłuższe przerwy między karmieniami, czyli wychodzi na to, że jednak ograniczyć podawania na żądanie (w pewnym stopniu). Ważna jest też pozycja, ustawienie pyszczka i te de - może coś nie tak i za słabo ssie? Myśmy mieli problem odwrotny - mała najadała się jak bąk i zbyt rzadko chciała jeść, dlatego skracałam jej karmienia do kilku minut za to starałam się przystawiać częściej (mówię o pierwszym i drugim miesiącu). Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Do Agaty Mazur w sprawie karmienia 06.07.03, 00:52 Określenie "chude mleko" jest dla mnie skrótem myślowym. Chodzi mi wyłącznie o to że dla mojego dziecka mój pokarm okazał się niewystarczający - otrzymywała za małą ilość kalorii. Nie wiem ile ich rzeczywiście w moim pokarmie jest, Problem polega na tym, że moje dziecko potrzebuje więcej. Technikę ssania ma dobrą (zostało to sprawdzone w poradni laktacyjnej), aktywność w czasie jedzenia również, choć zdecydowanie jest długodystansowcem - zawsze jadła długo robiąc sobie małe przerwy co 10-15 minut. Rzadko je krócej niż ok. pół godziny, a do połowy 3 miesięca jadło ok. godziny. Przerwy miedzy karmieniami skróciłam sama, dlatego, że Mała za wolno przybiera na wadze. Nie zamierzam czekać aż zażąda jedzenia. Natomiast niewątpliwie wieczorem po karmieniu piersią, niewiele później domaga się ciągu dalszego i absolutnie nie może być to pierś. Czy w takiej sytuacji kiedy wyczerpałam dostepne możliwości i wykluczyłam potencjalne przyczyny, mam upierać się przy wyłącznie naturalnym karmieniu kosztem mojego dziecka??? Łatwo jest wypowiadać entuzjastyczne opinie na temat karmienia piersią kiedy osiągnęło się pełen sukces - poparty dobrym, często nawet ciut zbyt dobrym przyrostem na wadze dziecka. Trochę mi dalej do entuzjazmu. A też wolałabym uniknąć zamieszania z butelkami - gotowanie, sterylizowanie + wydawanie pieniędzy na to wszystko. Jeszcze kilka miesięcy temu planowałam sobie pogodnie i optymistycznie, że przez pierwsz pół roku będę karmić wyłącznie piersią. W praktyce się nie udało. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Tak trochę ogólnie 07.07.03, 08:15 Owszem, to wiadomo - konsystencja i skład mleka zmienia sie w zalezności od wielu czynników, fazy karmienia, pory dnia / nocy, wieku dziecka itd...Nie wiem jednak, skąd pewność, że ta lista jest już definitywnie zamknięta. Myślę, że żadnej dziedzinie wiedzy, pokrewnej medycynie, nie wychodzi na zdrowie umacnianie sie w przekonaniu, że już wszystko wiadomo, że jest tak i tak, a inaczej być nie może. Jeśli fakty przeczą teoriom, to tym gorzej dla faktów ;-))) ale w końcu chyba lepiej być trochę elastyczniejszym i szukać nawet zupełnie nowych wyjaśnień dla problemów, prawda? Prosze mnie dobrze zrozumieć - nie twierdzę, że teza o niedostatecznej wartości odżywczej u niektórych osób jest prawdziwa - nie mam w końcu dostatecznych kompetencji, a podczas karmienia kierowałam się raczej instynktem niż słowem pisanym ;-) Pamietam jednak, że niektóre zbyt radykalne twierdzenia nie wytrzymały próby czasu. Kiedy trzy lata temu oczekiwałąm na dziecko i trochę się podbudowywałam teoretycznie, często - gęsto czytałam w gazetach słowa "Każda matka może wykarmić swoje dziecko". Teraz - zauważyłyście? - nie szafuje się tym stwierdzeniem. Życie parę rzeczy zweryfikowało. To wszystko powyżej piszę oczywiście abstrahując od pojęć chude / tłuste :-) PS. A autorytety medyczne, no cóż...to właśnie autorytet medyczny polecił mi onegdaj dokarmianie zupkami czteromiesięcznego dziecka, wyglądającego jak pączek w maśle i trzymającego się dzielnie 50 centyla ;-) Teraz wolę jednak konfrontować kilka autorytetów ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 11:15 a mi się wydaje, że staliśmy się niewolnikami tabelek Gruby NIE podwoił wagi urodzeniowej na koniec 6 miesiąca życia, udało mu się to dopiero koło miesiąca numer 8, NIE potroił jej tym bardziej na pierwsze urodziny - miał prawie trzymiesięczny poślizg w dodatku bardzo szybko spadł wagowo z 75 do 25 centyla, zachowując jednocześnie 50 centyl wzrostu pomiędzy drugim a trzecim tygodniem życia przybrał 400 g, zaliczenie następnych 400 zabrało mu już ponad miesiąc, pomiędzy ósmym a czternastym miesiącem życia przybrał w sumie 200 g, w dodatku wyraźnie osłabła mu jakakolwiek dynamika wzrostu, kiedy wprowadziłam stałe pokarmy. jadł bardzo chimerycznie - przez pierwsze trzy miesiące w zasadzie non stop wisiał przy cycku, potem zaczął jadać nagle co dwie godziny po trzy minuty najwyżej a jednak uznałam, że skoro ma dobry humor, wali kupy, nie jest odwodniony i nie sprawia wrażenia chorego, głodnego i tak dalej, to wszystko jest w porządku - i dostałam pełne wsparcie od naszego lekarza, nigdy nie było mowy o żadnym dokarmianiu, zwiększaniu podaży kalorii i tak dalej - po prostu od początku Gruby jadł tyle, ile chciał, był szczupłym ruchliwym niiemowlakiem, a teraz jest szczupłym ruchliwym dzieckiem adzia - gdzieś czytałam (chyba na jakiejś obcej internetowej stronie), że pokarm matki nie tylko zmienia swoje właściwości wraz z porą dnia, czasem karmienia i wiekiem dziecka, ale i w magiczny sposób dostosowuje się do potrzeb tego egzemplarza, który aktualnie wisi u cycka :) może twój egzemplarz potrzebował mniej tłustego ;) a tak na marginesie - w Afryce WHO zaleca utrzymanie karmienia piersią do końca chyba trzeciego, czy nawet czwartego roku życia dziecka, po pierwsze ze względu na działanie antykoncepcyjne, a po drugie, bo nawet niedożywione matki są w stanie wyprodukować pokarm, jesli nie pełnowartościowy, to w każdym razie bardziej wartościowy niż jakiekolwiek dostępne jedzenie Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 12:02 Zgadza się, ja też słyszałam, że nawet niedożywienie u kobiety pozwala na utrzymanie laktacji, natomiast nie do końca o to mi chodzi... Czyżby aż taką niemożliwością było przyjęcie hipotezy, że jednak zdarzają się u kobiety zaburzenia powodujące zmienę skladu pokarmu na taki, który nie jest dla dziecka wystarczający? Tylko roboczo - potem już można wykazywać, czy to naprawdę się zdarza, czy się nie zdarza? (Na marginesie - nie twierdzę nigdzie, że się zdarza ;-) ale teza, że się nie zdarza, wydaje mi się jakaś taka...za mocna) PS. Ja też na siatki centylowe patrzyłam raczej z ciekawości, co to niby jest ;- ) i moja córa spadła sobie pięknie, nawet poniżej 25 centyla, ale to było już w okresie, kiedy nie trzeba się już takimi rzeczami przejmować. W odróżnieniu od okresu noworodkowego... Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 12:17 adzia, możliwą możliwą, jedynie jak sobie czasem popatrzę na forum, to mi się wydaje, że to, co powinno być normą - chilli możliwość wykarmienia własnego dziecka własną piersią - jest podziwu godnym wyjątkiem i mam wrażenie, że przeintelektualizowanie całego procesu produkcji mleka wybitnie działa mu na niekorzyść takie samo wrażenie mam zresztą przy okazji ciąży :) nasze matki jakoś szczęśliwie wolne były od trosk, że bobas w środku głowę ma z 24 tygodnia, a nogi z 26 :) PS a Gruby na 25 z 75 centyla zlądował jak miał 3 miesiące ;) Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 12:32 aluc napisała: > adzia, możliwą możliwą, jedynie jak sobie czasem popatrzę na forum, to mi się > wydaje, że to, co powinno być normą - chilli możliwość wykarmienia własnego > dziecka własną piersią - jest podziwu godnym wyjątkiem Nie no, forum jest od problemów, mało komu chce się zakłądać wątki "Ludzie! Karmię piersią, ale fajnie!" ;-) a czy widziałaś, żeby ktoś założył wątek "Wiecie co, mój mąż nie rozrzuca skarpetek" ;-) właściwie, to sama bym mogła, no ale bądźmy szczerzy - kogo to obchodzi ;-) > > i mam wrażenie, że przeintelektualizowanie całego procesu produkcji mleka > wybitnie działa mu na niekorzyść He, ja nie tylko wrażenie, ale wręcz pewność ;-) Zaczynając karierę karmicielki miałam niewiele więcej, niż instynkt, i poszło super (no, trochę bólu było) nie wiem jak będzie teraz, czy mnie aby trema nie zeżre ;-) albo rutyna, zresztą to samo dotyczy porodu i w ogóle wielu rzeczy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 14:45 adzia_a napisała: > Nie no, forum jest od problemów, mało komu chce się zakłądać wątki "Ludzie! > Karmię piersią, ale fajnie!" ;-) a czy widziałaś, żeby ktoś założył > wątek "Wiecie co, mój mąż nie rozrzuca skarpetek" ;-) właściwie, to sama bym > mogła, no ale bądźmy szczerzy - kogo to obchodzi ;-) adzia, jasne, że od problemów jest :) ale ilekroć sie rozwija wątek w tym temacie, to się okazuje, że wykarmić mogła jedynie hermiona, ty, wieczna gosia i ja, a całej reszcie się mniej lub bardziej nie udało :) i nawet wątek o karmieniu bez problemów na pocieszenie debiutantek też mniejszą popularnością się cieszył, niż te w zupełnie odmiennym kierunku i dlatego wydaje mi się, że istnieje tendencja do wyolbrzymiania problemów z powodu przeintelektualizowania tychże problemów właśnie :) tytułem przykładu - Grubego nie umiałam przez trzy pierwsze dni sama przystawić do piersi - ale w życiu bym nie pomyślała, że to koniec, tragedia i nic z tego nie będzie i "leć niemężu po butlę i mieszankę" i w dalszym ciągu swoje karmienie uważam za zupełnie bezproblemowe umargos - to nie było do ciebie, to było bardzo generalnie :) wierzę, że kobiety mogą mieć problemy z wykarmieniem bobasa, ale w życiu nie uwierzę w taką tych problemów powszechność Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 15:03 Forum jest rzeczywiście od problemów i po prostu niewielu tych którym się wiedzie tu się wypowiada - stąd taka dysproporcja. Ja sama z trudem przyjęłam do wiadomości, że stosunkowo młoda jednostka (bo cóż to są trzy dychy), zdrowa, może niespecjalnie odkarmiona, ale bynajmniej nie chuda i w dodatku obdarzona przez naturę skądinąd pięknym biustem nie może sobie poradzić...chociaż pozornie wszystko działa bez zarzutu. Pokarm jest (nawet w nadmiarze czasem), dziecko je sprawnie i z apetytem a mimo to nie rośnie. Ot...taka zagadka natury. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 17:15 Otóż to, Aluc, otóż to. A dodam jeszcze, że śmiać mi się chce, kiedy czytam relacje z "pola bitwy" i dwa różne do tej bitwy podejścia. Dziewczyna przekonana do karmienia piersią napisze " mnie karmienie udało się bez większych klopotów - miałam tylko przez miesiąc popękane brodawki, przez pierwsze trzy dni mały nie chciał ssać, dwa razy miałam zapalenie piersi i raz zastój z gorączką 40 stopni. Poza tym było świetnie !" , a ta, która karmiła, bo tak wypada albo lekarze kazali napisze "było strasznie, bolały brodawki, bolały piersi, az dwa razy zapalenie i raz straszny zastój, mały nie chciał ssać po powrocie do domu i dlatego karmienie mi się nie udało". Pomijając indywidualny próg bólu, myślę, że w nastawieniu tkwi nasza siła lub słabość. Ja akurat lubię wiedzieć, dlaczego mnie coś boli i umieć sobie to wytłumaczyć, i wiedzieć, jak to się dzieje, że dziecko ssie moją pierś i leci z niej mleko. Jednak poza tym jestem przeciwna zbyt rozumowemu traktowaniu laktacji, wczuwaniu się w kwestie odporności, większej czy mniejszej inteligencji dzieci "piersiowych" itd.Z uporem maniaka powtarzam, że skoro Natura dała kobiecie piersi, a w nich gruczoły mleczne, to znaczy, że wiedziała (Natura), co robi. Oczywiście, nie oznacza to, że nie będzie wyjątków albo problemów, ale nie zamieniajmy hasła "Każda kobieta może wykarmić swoje dziecko" na "Każda by chciała, ale nielicznym się to udaje i to nie wiadomo czemu". Ja też miałam kłopoty na początku, przez pierwszy miesiąc czy dłużej każde karmienie to był ból aż do łez, na brodawkach miałam odciśnięte bezzębne dziąsła mojego synka, a on miał stale pęcherz na górnej wardze. Myliły mi się już piersi, bo przekładałam go z jednej strony na drugą, ciągle albo zapinałam jedną miseczkę stanika,albo odpinałam drugą. W dodatku miałam poważne problemy z zaakceptowaniem dziecka i depresją poporodową, więc przez pierwsze 3-4 miesiące nie czułam nic poza czystym instynktem macierzyńskim. Ale kiedy w tej chwili o tym piszę, czuję jak znów mnie mrowi w piersiach. Jak ja za tym tęsknię.... :) MOnika Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 22:22 Hm...zgadzam się, żeby nie zastępować hasła "Każda kobieta może wykarmić swoje dziecko" podanym przez Ciebie. Ale ja juz wiem, że nie każda może. Co jest w tym wszystkim dla mnie najbardziej przygnębiające to fakt, że pomimo baaardzo niskiego progu bólu przetrwałam trudne początki bez poważniejszych problemów. Zastoje czy, zapalenia się mnie nie imały, nawet pokaleczone brodawki miałam tylko w szpitalu, ale szybko wszystko się wygoiło. Ba, nawet nie wiem co to jest kryzys laktacyjny (wiem za to co to nawał ale szybko go opanowałam). Moze i zdarzało się, że dziecko domagało się jedzenia częściej w pewnych okresach, ale szczerze mówiąc nie zrobiło mi to widać różnicy skoro nie pamiętam. I co? I nic. Nie udało mi się choc nadal się nie poddaję i póki co nie zamierzam. Bo zwyczajnie uwielbiam karmić piersią...chociażby dlatego że do butelki dzidzia się nie uśmiecha, a do cycusia, to i owszem :o)))) Zamiast wymyślać nowe hasła może jakieś poważne grono młodych naukowców zamiast badać tylko i wyłącznie pokarm jako taki i doszukiwac się w nim coraz to nowych składników korzystnych dla młodego, świeżo narodzonego pokolenia (ich obecność wcale w końcu dziwna nie jest, Natura wiedziała co robi), zajęłaby sie również innymi aspektami. Moze mało powszechnymi, ale jednak zdarzającymi się. Nie mam pewności ale wydaje mi się, że analizy składu pokarmu oparte na przypadkowej próbie (albo co gorsza, nie przypadkowej, a jedynie tych które w karmeniu osiągają wyłącznie sukcesy) może prowadzić do takich frustracji jakie stały się moim (i pewnie nie tylko moim) udziałem. To moze byc trudne tzn. pozyskanie odpowiedniej, porównywalnej próby do badań, bo czytając to forum spotykam wśród tych które karmią (a nie tych które przestały z takich czy innych powodów) wyłącznie opinie odnoszących wymierne sukcesy. Ale ja bardzo chciałabym wiedzieć dlaczego mi się nie udało. Pomimo nastawienia, pomimo pokarmu, pomimo dobrze ssącego dziecka, pomimo baaardzo obiecujących pierwszych 7 tygodni, kiedy dziecko dobrze przybierało na wadze chociaż jadło 6 razy na dobę i spało po 4-5 a nawet 6 godzin. Ale nie wiem. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 08:50 Aluc :-) przed chwilą byłam na emamie i odniosłam wrażenie że wszystkie teściowe to potwory, bo nie wiedzieć czemu chcą brać swoje wnuki na ręce ;-))) Tak się zastanawiam, na ile reprezentatywne są te nasze fora. Do rzeczy. Zgadzam się, że wiele kobiet rezygnuje z karmienia przedwcześnie, lub z byle powodu - skwapliwie słuchając, ze ich pokarm jest za chudy. Ale szczerze mówiąc, czasem trudno się temu dziwić. Połóg to paskudny okres, z duszą i ciałem dzieją się rzeczy okropne...Jeśli jeszcze nie ma odpowiedniego wsparcia....Jeśli jakaś dobra wróżka powie jej, że dziecko ma jeść piętnaście minut, co trzy godziny i przesypiać noc...Zmęczenie, depresja - robi swoje. Nic a nic się nie dziwię... I wracamy do tego, że nigdy dosyć propagandy (swoją drogą, śmieszna sprawa - rodziłam w szpitalu, który miał poradnictwo laktacyjne top level ;-) - przystawiały do piersi, fundowały masaże na zastój, służyły radą o każdej porze dnia i nocy) a potem ktoś mi powiedział, że trafiłam do laktacyjnego piekła ;- ), gdzie nic tylko uprawia się propagandę 24 na dobę ;-) I jak tu każdemu dogodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 11:06 .... a kobiety kiedyś po prostu rodziły, karmiły i się nie zastanawiały :)) Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 11:23 A coś co można określić jako "dobór naturalny" załatwiał egzemplarze nieudane.... Odpowiedz Link Zgłoś
ehhermiona Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 11:27 Niestety...a może i stety - obiektywnie patrząc... Ja też przez ten dobór naturalny płakałabym teraz po kątach, że mnie ciąże nie lubią.... Każdy kij ma dwa końce.... Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 11:52 Oj, nie zastanawiały się... Ale nie zawsze karmiły, oj nie. Moja babcia mówi, że często któraś tam miała problemy, wtedy dawała po prostu mleko krowie. I wiele niemowląt miało dziwnie szorstkie i czerwone policzki ;-) Taka uroda ;-) A potem przechodziło. A dobór naturalny...wtedy mówiło się, że się dziecko "nie chowało" i już...Od życia do śmierci było tak blisko, że trzeba było tak obojętnie, bo by czlowiek zwariował... Ale to prawda - zatoczyliśmy koło. Kiedyś słuchało się instynktu, potem próbowano wsadzić wszystko w tabelki, a że się nie udało, to teraz muszą nas uczyć, jak ten instynkt w sobie wzbudzić (to świadomy oksymoron ;-) ) Fajna dyskusja, trochę nie na temat ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 11:53 adzia_a napisała: > Oj, nie zastanawiały się... > Ale nie zawsze karmiły, oj nie. Moja babcia mówi, że często któraś tam miała > problemy, wtedy dawała po prostu mleko krowie. I wiele niemowląt miało dziwnie > szorstkie i czerwone policzki ;-) Taka uroda ;-) A potem przechodziło. Dodam, że oczywiście chudy pokarm był na porządku dziennym ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 12:01 adzia, ale sobie radziły :) a nie utyskiwały na laktacyjne piekło :))) ten instykt ładowany w nas drogą rozumową - to jest to :) szkoły rodzenia, warsztaty karmienia piersią - ciekawe, czy niedługo nie będziemy potrzebowały szkoleń na temat prawidłowego robienia kupy w plenerze :)) zaczyna się robić prawdziwy snobizm na wielodzietne rodziny - z wyboru, a nie przymusu - na naturalne rodzenie, na długie karmienie piersią ;) świat się wywraca do góry nogami a na wszystko tysiąc bardzo naukowych argumentów i że to głęboko przemyślany wybór :))) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 12:02 adzia, coś kiedyś wspomianałaś, że jak zauczestniczysz w jakimś wątku to dyskusja zaczyna zbaczać z torów, hi hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 12:23 A bardzo zboczę, jak powiem, że i porody rodzinne nie są wymysłem ostatnich lat? Mój ojciec się w ten sposób urodził ;-) Pełna zgoda co do pompowania instynktów. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 13:45 z tego co wiem, cała moja rodzina się urodziła naturalnie, a w pewnej części nawet rodzinnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 12:08 A jeszcze dużo duzo wcześniej, ot chociażby w czasach prehistorycznych, kiedy człowiek żył bardziej w zgodzie z naturą, i kiedy nawet nie przeszłoby mu przez myśl, żeby zastanawiać się czy pokarm jest chudy czy tłusty, ani też żeby nakarmić niemowlę mlekiem od krowy...śmiertelność wśród dzieci w pierwszych miesiącach życia była tak wysoka, że trudno byłoby wszystko zrzucić na karb trudów porodu, czy chorób - część z nich to na pewno "ofiary" nieudanej współpracy matki i dziecka...cóż doradców laktacyjnych wtedy nie było... Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 12:28 Zgadza się, Ula - ale wyrównywał to brak antykoncepcji. Jak full instynkt to full instynkt ;-) Jeszcze bardziej ogólnie - fajnie byłoby, gdybysmy za zdobycze nauki nie musieli oddawać tego podświadomego wyczuwania natury i własnego ciała. Chociaż tu jestem optymistką i uważam, że jak nie oddamy sami, to nikt go nam nie wyrwie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 08.07.03, 15:39 Częściowo wyrównywał, ale śmiertelność okołoporodowa kobiet była bardzo duża (a średnia wieku to okresowo tylko 25-27 lat), i dzieci w pierwszym roku życia, drugi próg to dzieci kilkuletnie, w tym przedziale też śmiertelność była spora. Całe szczęście, że nie słyszeli o antykoncepcji, bo nas by nie było :o))))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Tak trochę ogólnie 07.07.03, 12:03 Może i jestesmy n"niewolnikami" tabelek. Ale nie tylko lekarza, także mnie zaniepokoił tak duży spadek przyrostu wagi. Nie to jest jednak najważniejsze...w któryms momencie Weronika chyba przestała się najadać. Niedługo po jedzeniu domagała się jeszcze czegoś. Nie chciała piersi, ale zgadzała się na butelkę, z herbatką lub wodą. Ale dalej była bywała niespokojna. Teraz też jest. Zwykle od świtu do południa nie ma problemu, a potem się zaczyna. Podejrzewam, że zwyczajnie chce jeść. Piersi nie chce, ale mleko z butelki spożywa radośnie. Wieczorem jest tak samo. To co...miałabym jej nie dać? Poza tym pomimo dokarmiania nie przybiera na wadze jakoś dramatycznie szybko. Nadal jest chudzielcem i to bardzo ruchliwym (miała niecałe 3,5 miesiąca kiedy nauczyła sie przekręcać na brzuszek, a w kilka dni później na plecy), ale przynajmniej ma co spalać. A miała trochę do nadrobienia. W tej chwili ciągle jeszcze odstaje od wszystkich znanych mi jej rówieśników o podobnej wadze urodzeniowej o 1,5-3 kg. Uważam, że to dużo. Tak jak spadek na skali z 50 do 10 centyla. Groziło, że w wieku 6 miesięcy nie dobije do 6 kg. Teraz bez problemu osiągnie lub trochę przekroczy. Co do Afryki...hm...to nie tyle takie jest zalecenie WHO ale powszechna praktyka. Z tego co wiem zalecenie jest 2 lata, ale Afryka ciągle jeszcze jest kontynentem gdzie przyrost naturalny jest duży. I kobieta po prostu ma szybko dzieci jedno po drugim, więc przy okazji młodszego pożywiają sie również dzieci starsze :o))) I takie postepowanie było podobno typowe nawet bez żadnych zaleceń i sugestii światowych organizacji. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś