ann_a30
19.09.08, 10:36
Witam ponownie. Wcześniej pisałam, ze mój synek nie chce ssać (jest
wcześniakiem). No ale sprawa się wyjaśniła, był po prostu słabiutki. Teraz
pięknie ssie (miał transfuzję krwi i jest energiczny i nie taki śpiący).
Pielęgniarki podają mu butelkę jak mnie nie ma (nie jestem w stanie być w
szpitalu bez przerwy, jako że jestem sama i mam drugie dziecko), a jak nie
budzi się wcale to przez rurkę.
Mam pytanie co do smoczków u takich dzieci. Czy warto? Wiadomo, że robi się
mnóstwo zabiegów takiemu maleństwu. Ciągle pobierana krew, leki podawane
dożylnie, badanie oczu (jedno z bardziej przykrych...). Jednym słowem ciągłe
kłucie i "męczenie" dziecka. Czy taki smoczek nie przyniesie więcej szkody niż
pożytku? Takie maleństwa dostaję przed zabiegiem wodę z cukrem. Wiem też że
kremu Emla nie wolno używać (nie wiem dlaczego). Może taki mały smoczek byłby
niewielką pociechą...? Ale czy nie odbije się to negatywnie na odruchu ssania?