Dodaj do ulubionych

tracy hogg a karmienie na żądanie.

03.10.08, 17:13
Właśnie zakupiłam "zaklinaczkę niemowląt" i jestem w trakcie czytania.
Przyznam, że niektóre "sztuczki" są ciekawe, ale zastanawia mnie jej zdanie na
temat karmienia. Moja córka ma prawie 7 miesięcy i karmię ją właśnie na
żądanie. Czasem co 2, czasem co 3 godziny. To ona decyduje. Tracy uważa, że od
4 miesiąca niemowlęta powinny być karmione co 4 godziny. Co o tym myślicie? Ja
się chyba nie mogę z nią zgodzić. Moja Mała je wtedy, gdy ma na to ochotę,
czyli kiedy jest głodna. I tu pojawia się problem z wprowadzeniem planu dnia
według jej metody. A na tym planie opiera się wszystko inne. Czy próbowałyście
stosować tę metodę z karmieniem na żądanie?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 17:25
      tracy hogg produkowala sie w kraju, w ktorym bardzo nieliczny
      odsetek kobiet karmi piersia, a norma jest butla i mieszanka od
      urodzenia. Poza tym odnosze wrazenie , ze jej rady nie sluza
      zaspokajaniu potrzeb dziecka, ale maja sprawic, zeby to rodzicom
      bylo latwo (czytaj:zeby im sie zylo rownie wygodnie, jak bez
      dzieci).
      Ja biore ogromny margines na takie poradniki i recepty(czytaj: rady
      omijam szerokim lukiem i slucham przede wszystkim wlasnego dziecka).
      • migotka-25 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 17:37
        No właśnie mam takie samo wrażenie czytając tę książkę. Mamy z Maliną własny
        plan dnia, wypracowany metodą prób i błędów przez te 7 miesięcy. Co Tracy nazywa
        " przypadkowym rodzicielstwem". W ogóle wszystko co robimy inaczej niż ona jest
        właśnie "przypadkowym rodzicielstwem" i mnie osobiście takie stwierdzenie
        obraża, bo uważam, że jestem dobrą mamą, która stara się słuchać własnego
        dziecka. I jestem dumna z tego co udało mi się samodzielnie zbudować między mną
        i Maliną przez te 7 miesięcy. A tu nagle czytając tę książkę, okazuje się, że
        karmiąc dziecko gdy tego potrzebuje (czyli kiedy jest głodne) także w nocy robię
        źle. Chyba jestem zawiedziona. Ale doczytam do końca, w końcu wydałam na to kasę.
        Oczywiście niektóre patenty są niezłe i spróbuję, ale nie zamierzam burzyć
        naszego planu dnia, żeby było jeszcze lepiej. Bo źle nie jest.
        • maff1 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 17:49
          insrukcje do obsługi dzecka t.hogg przerabialismy jakis czas temu -
          odsyłam do wyszukiwarki forumowej.
          Ale tezą dyskusji było stwierdzenie ze ta instrukcja dotyczy
          niemowląt o nazwisku hogg - i nie nalezy stosować jej w do dzieci
          noszących inne nazwiska.
          :)
        • m_laczynska Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 20:01
          migotka-25 napisała:

          > Mamy z Maliną własny
          > plan dnia, wypracowany metodą prób i błędów przez te 7 miesięcy. Co Tracy nazyw
          > a
          > " przypadkowym rodzicielstwem". W ogóle wszystko co robimy inaczej niż ona jest
          > właśnie "przypadkowym rodzicielstwem" i mnie osobiście takie stwierdzenie
          > obraża.

          ;-) No cóż nie ma się co obrażać na "przypadkową nianię zaklinaczkę" i olać te
          głupoty. Moim zdaniem to jakiś opakowany w świecącą folijkę zimny wychów.
          Osobiście nie lubię trejsi.
    • yen19 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 18:51
      mam od dosyć dawna książkę język niemowląt. jak jeszcze nie miałam
      własnego dziecka wydawał mi się ten jej łatwy plan taki super,
      logiczny itd. ale jak się maluch urodził to padła teza o
      niezasypianiu przy piersi. uważam, że przez pierwszy miesiąc życia
      dziecka graniczy to wręcz z niemożliwością, żeby nie pozwolić
      dziecku zasypiać przy piersi a przynajmniej jest to dosyć trudne.
      ogólnie założenie spoko, tylko nie przez pierwszy miesiąc, jak
      zwłaszcza, że kobieta musi się napierw sama pozbierać by móc ogarnąć
      jakoś ten chaos.
      ten łatwy plan niby jest logiczny ale co jeśli dziecko jest głodne
      wcześniej niż twierdzi pani Hogg?bo moje dziecko tak właśnie miało,
      jadło na początku średnio co godzinę. i o ile na początku to
      wydawało mi się jeszcze do przyjęcia o tyle później zaczęłam malucha
      nieco przetrzymywać tak do 2 godzin, potem dało radę nawet do
      trzech. efekt?do trzeciego miesiąca dziecko ładnie przybierało na
      wadze a w czwartym już nic a nawet nieco schudła...na szczęście jest
      już trochę lepiej po zastosowaniu się do wskazówek pani Moniki. no
      ale tak sobie myslę, że ten brak przyrostu mógł być właśnie
      spowodowany takimi właśnie błędnymi teoriami na temat karmienia,
      które sobie przyswoiłam od pani hogg właśnie.
      myślę sobie tak, że warto czytać, dowiadywać się, radzić osób które
      są specjalistami w danej dziedzinie, ale trzeba brać pod uwagę, że
      konkretna teoria możę nie mieć zastosowania do własnego dziecka.
      • 987ania Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 19:32
        szkoda czasu na teorie tej pani. Jestem na nie! Jakoś u nikogo znajomego kto
        karmił piersią się jej teorie nie sprawdziły.
    • natamaj1 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 20:26
      ja mam 4,5 miesieczna coreczke i od poczatku jestem fanka T.Hogg. Mi bylo latwo wprowadzic metody T.Hogg bo zaczelam jak mala miala 2 tyg.

      Tez czytalam wczesniej ze 4msc dziecko Tracy zaleca karmic co 4h, ale poniewaz tak dobrze zylo nam sie z uregulowanym trzygodzinnym planem dnia nic nie zmienialam. Myslalam ze tak dalej "pociagniemy". Gdy mala dobiegala do czwartego miesiaca bardzo mi sie zepsula z jedzeniem. Zaczely sie placze przy piersi, nie chciala jesc, przy czym na glodna nie wygladala. Zaczela za to budzic sie w nocy z wilczym glodem. Po kilku dniach takich ciezkich karmien zaczely mi przychodzic do glowy mysli zeby przestac karmic piersia i przejsc na butle. No i zaryzykowalam, posluchalam Tracy po raz kolejny i zaczelam karmic co 4h. I cud, dziecko pieknie je, musialam jej troche poprzestawiac drzemki w ciagu dnia, ale udalo sie to doslownie z dnia na dzien. Znowu zaczela przesypiac nocki. Takze w przypadku mojej corki rada z karmieniem co 4h jak najbardziej zadzialala i mysle ze dzieki temu dalej karmie, bo naprawde bylam bliska przejscia na butle.

      Ktos wyzej wyglosil teze ze w Stanach kobiety nie karmia piersia. Nie do konca sie z tym zgodze. Bylam kiedys w stanach przez pare miesiecy i tyle karmiacych kobiet w roznych miejscach publicznych w polsce nigdy nie widzialam. W stanach kobiety dobrze sytuowane (a takimi kobietami i ich dziecmi zajmowala sie T.Hogg) moga sobie pozwolic na dlugie karmienie piersia bo one rzadko wracaja do pracy po urodzeniu dziecka, a jezeli wracaja to najczesciej na niepelny etat.
      • jaktosik Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 20:55
        "Język niemowląt" dostałam dawno temu w prezencie. Nie przeczytałam
        od deski do deski, bo niektóre rzeczy były jak dla mnie glupie i nie
        doczytywałam do końca. Stosujemy z Synkiem własne, wspólnie
        wypracowane plany, zasady, metody itp. i jesteśmy bardzo zadowoleni.
        KAŻDE DZIECKO JEST INNE
      • wrzostar Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 05.10.08, 15:55
        Bzdura! Albo cos sobie uroilas...
        W USA publiczne karmienie piersia jest rownoznaczne z ekshibicjonizmem. I karalne.
        Ja jestem dobrze usytuowana kobieta, a wracam do pracy (zeby dalej nia byc, a
        takze zeby zycie mialo sens ;)) - a jednak karmic piersia bede. No i?
        Mam wrazenie, ze Tracy Hogg jest zwolenniczka wychowania dzieci na zadanie - ale
        wlasne. Nie dzieci...
    • budzik11 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 21:48
      Wyrzuć tę książkę, a kup "Jak kochać dziecko" Korczaka. To bardzo mądra książka
      i pięknie napisana. Już 90 lat temu Stary Doktor pisał z kpiną:

      "Nowy system: Co trzy godziny pierś. Dziecko, widząc przygotowania do uczty,
      niecierpliwi się, gniewa, płacze. Matka patrzy na zegar: jeszcze cztery minuty.
      Dziecko śpi, matka budzi, bo godzina wybiła, głodne odrywa od piersi, bo
      upłynęły minuty. Leży - nie wolno poruszyć. Nie przyzwyczajać do noszenia!
      Wykąpane, suche, syte, powinno spać. Nie śpi. Trzeba chodzić na palcach, okna
      zasłonić. Sala szpitalna, morga. Nie myśl pracuje, ale przepis nakazuje."

      i inny cytat - o karmieniu

      "Nie: "Jak często karmić" a: "Ile razy na dobę". Tak postawione pytanie daje
      matce swobodę: niech sama rozłoży godziny jak najlepiej dla niej i dla dziecka.
      Ile razy dziecko powinno ssać na dobę? Od czterech do piętnastu. Jak długo leżeć
      przy piersi? Od czterech minut do trzech kwadransów i dłużej."

      i o spaniu:
      "Zmuszanie dzieci by spały, gdy im się spać nie chce, jest przestępstwem.
      Tablica, która głosi, kiedy ile godzin snu dziecku potrzeba, jest absurdem.
      Ustalić ilość godzin potrzebną dla danego dziecka łatwo, gdy kto ma zegar.: ile
      godzin śpi bez przebudzenia, by zbudzić się wyspane. (...)
      Trudno wyobrazić sobie bardziej despotyczny, graniczący z torturą nakaz, jak: -
      Śpij!"


      Wyrzuć tę Hogg, przeczytaj lepiej Korczaka :D

      A każde dziecko inne. Moja starsza od urodzenia praktycznie sama sobie
      uregulowała jedzenie i spanie co 3 godziny, z dokładnością do 5 minut.
      wiedziałam, że jak zasnęła o 10 to obudzi się o 13 i mogłabym sobie iść na
      zakupy, mogłam kogoś zaprosić do siebie żeby w spokoju pogadać. W nocy budziła
      się 1-2 razy. Generalnie jakaś taka bardzo uporządkowana była ;-) Za to z młodym
      mam jazdę bez trzymanki i wolną amerykankę od początku do dziś. Zero
      jakiegokolwiek rytmu i schematu.

      A tak w ogóle, to polecam jeszcze "W głębi kontinuum".
      • kaeira Korczak WOW 04.10.08, 15:03
        :-) :-) :-)
        GENIALNE. Dzięki!!

        Ja czytałam, ale tak dawno, że żadne karmienie nie było na horyzoncie, i w ogóle
        tego nie pamiętam.

        To trzeba cytować co chwila! Co Korczak to Korczak - choć pewnie nie wszystkie
        mamusie o nim słyszały :-/
        • budzik11 Re: Korczak WOW 05.10.08, 18:51
          kaeira napisała:

          > :-) :-) :-)
          > GENIALNE. Dzięki!!
          >
          Chcesz jeszcze?? :-)

          "Każda matka może karmić, każda ma dostateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej przyrodzonej zdolności".

          albo (czy komuś sie to z czymś kojarzy? To o dokarmianiu niemowląt [jakimiś] mączkami:
          "Należy odróżnić naukę o zdrowiu od handlu zdrowiem. (...) Fabrykant zapewni mączkę i normalne stolce; i efektowną wagę, da to, co cieszy matkę a dziecku smakuje. Ale nie da tkankom sprawności w przyswajaniu, może je rozleniwi, nie da żywotności, może otłuszczając, obniży nawet, nie da odporności przeciw zarazie. A zawsze dyskredytuje pierś, wprawdzie oględnie, budząc wątpliwości, podkopując z wolna, kusząc i dogadzając słabostkom tłumu.
          Powie ktoś: nazwiska o wszechświatowej sławie wyrażają uznanie. Ale uczeni też są ludźmi: są między nimi mniej i więcej przenikliwi, ostrożni i lekkomyślni, uczciwi i fałszerze. (...). Nie" kto pochwalił mączkę, a kto jej nie chciał pochwalić, mimo zabiegi agentów. A oni umieją silnie nalegać. Milionowe przedsiębiorstwa mają wpływy; to siła, której nie każdy sie oprze."

          "Dobre dziecko. Strzec się należy, by nie mieszać dobre z - wygodne. Mało płacze, w nocy nas nie budzi, ufne, pogodne - dobre. Złe, kapryśne, krzykliwe bez widomego powodu daje matce więcej przykrych wzruszeń niż miłych. (...) Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego żądań i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, ale bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo."

          i piękny opis porodu:
          "Razem macie przeżyć stanowczą chwilę; wspólnie wspólnym bólem cierpieć będziecie. Uderzy dzwon - hasło: - Gotowe. I jednocześnie ono powie: chcę żyć własnym życiem, ty powiesz: żyj teraz własnym życiem. Silnymi skurczami trzewi wyrzucać je będziesz, nie dbając o jego ból; mocno i stanowczo przedzierać się ono będzie, nie dbając o twój ból. Brutalny akt."

          ach, mogłabym długo, Korczak pięknie pisał, naprawdę warto przeczytać.
    • migotka-25 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 03.10.08, 22:49
      Od razu mi lepiej. Przez chwilę poczułam się źle, czytając, że wszystko robię
      nie tak. Bo na to by wychodziło, jeśli chciałabym dostosować nasze życie do
      teorii Tracy. Jak każda z nas czasem, zamarzyłam o nie wstawaniu w nocy i
      łudziłam się, że można coś ulepszyć, że to złoty środek. Ale nie, nie kosztem
      takich zmian. Mogłybyśmy tego nie przeżyć z Maliną ;)
      Po za tym, zgadzam się, z wypowiedzią, że ta metoda jest po to aby to rodzicom
      było wygodniej. A ja chcę mieć szczęśliwe najedzone dziecko. I mimo, że czasem
      mam dość wstawania w nocy, to jak już wstanę a ona się przyssie to jest to
      cudowne uczucie. Jeśli się budzi to znaczy, że musi, tym bardziej, że je a nie
      śpi przy piersi. A jeśli potrzebuje zjeść i przytulić się do cycusia żeby potem
      lepiej zasnąć, to też dobrze. W końcu po to ma mamę.
    • nisar Ja jestem tylko ciekawa, 04.10.08, 09:54
      czy pani Hogg sama codziennie je i śpi o idealnie tych samych
      porach? A co jeśli zachce jej się pić albo siusiać - o zgrozo - na
      godzinę przed wyznaczonym terminem?
      Bzdury na kółkach! Być może NIEKTÓRE rady da się wprowadzić w życie,
      ale na pewno nie wszystkie.
      • mruwa9 Re: Ja jestem tylko ciekawa, 04.10.08, 10:38
        pani Hogg nie zyje, o ile wiem.
      • kinga700 Re: Ja jestem tylko ciekawa, 04.10.08, 10:57
        Obawiam się, że p. Hogg już usnęła na zawsze, ale jej teorie wiecznie żywe. A tak w ogóle, Tracy to mały pikuś przy tym, co pisze Gina Ford. Jak moja mała mi wisiała na piersi całymi dniami, życzliwi ludzie podrzucili mi The contented little baby book, czyli książka o zadowolonym, małym dziecku. Zawsze zapominalam tego tytułu i pierwsze co przychodzilo mi na myśl to było Little contented baby, czyli Malo zadowolone dziecko. Są tam takie teorie o kontrolowanym płaczu i schematy dnia dostosowane do określonego wieku dziecka, co do godziny. Włos mi się jeżył, kiedy czytałam.
        Budzik11, dzięki za te podpowiedzi, nigdy nie czytałam Korczaka, koniecznie muszę mieć tę książkę.
        • lavia78 Re: to ja sie tez w korczaka zaopatrze 04.10.08, 11:29
          hogg mam z przypadku nawet nie wiedziałam że tyle osób czyta i też stosuje jej
          metody... jak co komu lepiej...
          ja karmie na żądanie także w nocy...czasem synek śpi 3 godz czasem 2 wiec budzę
          się przebieram i cycamy...przysypia tez na cycku choć po wizycie u pediatry mam
          go nie trzymać dłużej niż 20 na jednym(ulewa i ma tendencje do spania i leżenia
          na jednym boku muszę wiec tego pilnować),..ssie z jednego a potem dopiero jak
          się wybudzi lub podrzema z drugiego...w dzień potrafi spać kilka chwil-np. kilka
          drzemek po 20 minut i cóż...rytm jest zawsze nieustalony...nie mogłabym w nocy
          nie przystawiać do cycka niech przysypia...bo czasem od razu kładę go potem i
          śpi 3 godz...
          a korczaka sobie kupię dzięki za porady...
          i fakt każde dziecko jest inne...schematy to tylko wypadkowa, średnia
          statystyczna...
          • aldonakatarzyna Re: to ja sie tez w korczaka zaopatrze 05.10.08, 10:27
            mleko matki sie blyskawicznie trawi, jak wiec dziecko moze wytrzymac 4 godziny?
            moze w nocy jedynie..
            sluchajmy intuicji
    • memphis90 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 05.10.08, 12:28
      Ja - skuszona pozytywnymi recenzjami i wizją przespanych nocy- zakupiłam Tracy
      Hogg... I wpadłam w czarną rozpacz. Tracy m.in. opisuje, jak to odłożyła
      płaczące z przemęczenia dziecko do łóżeczka, gdzie "oczywiscie zaraz zasnęło".
      Niestety, moje dziecko nie jest takie oczywiste i książkowe schematy ma w
      głębokim poważaniu. Odłożona do łóżeczka czasem sobie zaśnie (po porannym
      karmieniu, jak jest półśpiąca po nocy), ale w większości przypadków zaczyna
      fundować nam koncert. Nie pomaga podnoszenie, klepanie po pleckach, śpiewanie- z
      każdą próbą położenia histeria narasta aż do nieopanowanego wycia, na które
      pomaga tylko pierś. Zasypia podczas karmienia. Obudzona (zgodnie z zaleceniami
      p. Hogg)- szaleje przez kolejne 3h nie zamierzając iść spać. Nie lubi leżeć i
      zajmować się sama sobą. Nie ma zamiaru ustawiać sobie pory dnia wg. schematu
      jedzenie-aktywność-sen. Nie pasuje do żadnego z opisywanych 5 typów. Uwielbia
      spać z nami w łóżku. Itd, itd- wszytsko wbrew książkom. Mam wrażenie, że te
      teorie sprawdzają się raczej w przypadku dzieci-Aniołków, które i tak same
      zasypiają, same się bawią i są ogólnie "samoobsługowe". Dziecko, które
      potrzebuje dużo tulenia lepiej będzie się czuło noszone w chuście niż na siłę
      przyzwyczajane do tzw. samodzielności.
    • basiak36 Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 05.10.08, 14:26
      Sa o wiele lepsze ksiazki, ktore naprawde patrza na dziecko a nie wylacznie na
      wygode mamy, wmawiajac jej ze karmienie co 3h jest dobre dla dziecka. Trzeba
      pamietac ze T.Hogg nie miala zielonego pojecia o karmieniu piersia, tylko o
      karmieniu sztucznym i skutecznie je propagowala.
      Wmawianie rodzicom ze dziecko potrzebuje karmien co iles godzin jest nielogiczne
      - ignoruje potrzeby emocjonalne dziecka, patrzac na nie wylacznie jako na istote
      bez uczuc, ktora potrzebuje tylko jesc i spac. Piers zapewnia nie tylko
      jedzenie, ale przede wszystkim czesty kontakt z mama. Podstawa dla dziecka.
      O wiele bardzie polecalabym ksiazki ktore patrza na dziecko i jego potrzeby, np
      ksiazke J. Liedloff, ktora pisze o konsekwencjach nie zaspokajania potrzeby
      bliskosci u dzieci...
    • iwoniec Re: tracy hogg a karmienie na żądanie. 05.10.08, 14:34
      Mi ta książka pomogła o tyle, że uświadomiła mi, że:każde dziecko
      jest inne, że nie każdy płacz oznacza głód, że jakaś tam systematyka
      dnia jest potrzebna. Inne książki proponowały rozwiązania-od-do,
      żelazne zasady i rozkłady dnia na godziny. No podobała mi
      sięobserwacja dziecka pod kątem temperamentu-to bardzo pomaga w
      poznaniu i zrozumieniu malucha, choć wiadomo, podane tam typy
      temperamentów też czasem nie są takie oczywiste i dziecko ma prawo
      być mieszanką dwch różnych typów osobowośći.
      Ale nie zgadzało mi się to, że z jednej strony mówi się o nie
      wprowadzaniu żelaznycjh odzin, po czym parę stron dalej podaje się
      przykładowe rozkłady dnia z godzinami.
      Ja zwróciłabym uwagę na to, żeby dziecko obserwować, żeby czasem
      pomasować brzuszek i odbić, a nie od razu karmić, a zasypia niech
      sobie tak, żeby wszystkim było dobrze. Nie uważam jakichś odstępstw
      za przypadkowe rodzicielstwo, bo tak jak każde dziecko jest inne,
      tak mogą być wżyciu tego dziecka różne dni.
      A jeśli chodzi o karmienie, to tak-na pewno wyspane dziecko które ma
      pusty brzuszek zje lepiej i efektywniej(moje tak miały)niż
      wnerwione, zmęczone i głodne, ale przetrzymywanie do tych 2,5-3
      godzin przerwy między karmieniami(bo np. obudziło się wcześniej i
      jeślibym miała nakarmić po drzemce, to będzie mniejsza przerwa niż
      2,5 godziny) jest jak dla mnie bez sensu, czasem widzę, że mój synek
      jest głodny po godzinie, a może chce tylko sobie possać i nie
      zamierzam zmuszać go do cycowej abstynencji, bo zegar mówi co
      innego. To samo, jeśli chodzi o długości seansów-te są też różne i
      niech takie będą.
      Iwona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka