Dodaj do ulubionych

Poradzcie... - dlugie

04.05.10, 19:39
Pytam jak najzupelniej powaznie, bo po raz pierwszy stanelam przed czyms
takim, choc jakis czas temu zapowiadala podobne zachowanie pani psycholog w
przedszkolu.

Otoz ojciec dziecka ma talent do wspanialego roztaczania wizji przed dzieckiem
co to oni nie beda robili i obiecywania gruszek na wierzbie. Potem z tych
obietnic nic nei wychodzi, albo .. wychodzi niewiele.
Ja malego nei nastawiam przeciw ojcu, do dzis staralam sie wrecz jakos
niwelowac narastajacy zal malego do ojca.

Uklad jest jednak taki, ze maly ma swoje pomysly, swoje plany. Ojciec sie z
tym nei liczy w zaden sposob. Bylo to doskonale widac w sobote. Maly chcial do
rekinarium, ale... koniecnzie chcial, bym pojechala rowniez ja. Ojciec mial to
gdzies. Nie liczy sie z tym, ze dziekco cos ma w planach, cos chce zobaczyc,
wiec stwierdzil, ze ma ochote spedzic czas wylacznie z dzieckiem.
Tak wiec od pewnego czasu widac bylo sygnaly ostrzegawcze, ze maly nie chcial
po prostu wychodzic z ojcem.

No i dzis doszlo do eskalacji problemu.
Ojciec podjechal pod przedszkole, ale maly wymyslil sobie, ze idzie ze man po
zakupy. Po czym ojciec probowal go namowic do roznych rzeczy. Dziecko mialo
swoja wizje spedzenia czasu. Pojechalismy do domu, za chwilke zjawil sie ojciec.
Ja zaczelam odkurzac, maly koneicznie chcial pomagac (NIGDY wczesniej tego
nei robil, na propozycje ojca, by gdzies pojechali zareagowal stwierdzeniem,
ze on musi pomoc).

Potem reagowal wylacznie ignorowaniem ojca. Az ojciec pytal, czy maly go
slyszy. Po paru pytaniach w koncy ojciec sie zdenerwowal i stwierdzil, ze
jedzie do domu, na co maly niefrasobliwie powiedzial "no to pa" i olal temat.

Co zrobic? Czy jakos wplywac na malego, by nei ignorowal dziecka?
Pani psycholog mowila, ze Misiek jest na poziomie inteligencji 12-latka i ze
dzieci w tym wieku czesto skreslaja ojca, gdy wykazuje brak zainteresowania
albo udaje to zainteresowanie.
A Misiek wszelki falsz wyczuwa na kilometr.

Doradzcie. Powiem szcerze, ze sie naprawde zmartwilam i bylo mi glupio.
Oczywiscie pewnie znow uslysze, ze nastawiam dziecko przeciw ojcu,ale to
najmniejszy problem
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 20:35
      Chyba nie ma co doradzać, dziecko dorasta, głupie nie jest, swoje
      wie i widzi. Ojca szanowac powinno ale zmuszać go do spotkań i
      przebywania z kimś kogo jak widac nie lubi- nie ma sensu. Ma prawo
      do wlasnych odczuć, ma prawo nie chcieć ojca. takie sytuacje
      zdarzają sie rownież w pelnych rodzinach, gdy jedno z rodziców
      zaczyna zaniedbywać dziecko. Dziecko odpowiada tym samym. Dzieci są
      jak rader-widzą i słyszą więcej niz nam doroslym się wydaje.
    • demonii.larua Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 20:50
      Zupełnie szczerze: nie rób nic. Dzieć rośnie, rozumie i widzi oraz doskonale
      pamięta kto i kiedy robi go w bambuko. Oraz olej uwagi pt. "to ty nastawiasz
      dziecko przeciwko mnie" - to ważne jest, to olewanie tekstów tego typu, nerwów
      zaoszczędza. Może jedynie naucz małego, by nie udawał że coś musi zrobić byleby
      odwlec spotkanie (wspomniane "muszę pomóc"), wytłumacz mu że nie musi mieć
      ochoty na spotkanie z ojcem, że to ma być przyjemność a nie przykry obowiązek i
      jeśli nie ma na to ochoty, to niech o tym zwyczajnie powie. Warto by dziecko nie
      czuło się winne z powodu "niechcenia" spotkania czy spędzenia czasu z ojcem.
      • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 22:13
        Uklad jest taki, ze jednak Misiek relatywnie cieszy(l?) sie na spotkania z ojcem.

        Jak dotad robili w miare to, co Miska interesowalo. Ale Misiek zaczyna miec inne
        potrzeby, mozliwe, ze zaczyna mu sie nudzic np. jezdzenie caly czas w jedno
        miejsce i oczekuje innych atrakcji (co zreszta normalne).

        Nie uwazam, bym byla super matka, nie uwazam tez, by ojciec Miska byl fatalnym
        ojcem. Ale nie widze siebie w roli informatorki na zasadzie: a bo wiedz,
        otworzyli rekinarium, a bo wiesz, niedaleko nas jest park linowy, a Misiek to
        lubi (w podtekscie ty gosciu nie masz pojecia co maly lubi), a bo wiesz,
        otworzyli nowa cukiernie, daja tam dobre lody...
        Nie jestem kaowcem, ktory ciagle musi myslec jak ojcu i malemu zorganizowac czas.
        Cieszy mnie i bawi, gdy malemu organizuje, ale oczekuje tez pewnej fantazji ze
        strony ojca. A tu okazuje sie, ze co tydzien.. oni jezdza w jedno miejsce. I tak
        od roku.

        {rzepraszam, ze sie zale.
        Troche mnie ta dzisiejsza sytuacja zaskoczyla. Za bardzo.
        • mafema Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 22:39
          Mój Michaś jest - z tego co pamiętam - mniej więcej w wieku Twojego
          i właśnie mam ten sam problem... Dziecko od dłuższego czasu nie chce
          jeździć z ojcem, wymyśla jakieś dziwne powody, żeby się wykręcić.
          Próbowałam podsuwać tacie pomysły na spędzenie czasu z dzieckiem,
          ale nie skorzystał. Zabierał go, a potem często zostawiał z
          dziadkami i sam jechał do pracy, albo sadzał przed TV i puszczał
          bajki, które mały oglądał godzinami itp. Próby rozmowy z mojej
          strony kończyły się - jakżeby inaczej - oskarżeniami, że to ja
          nastawiam syna przeciwko ojcu. W końcu w Święta doszło do eskalacji -
          Misiu nie chciał jechać do rodziny taty na cały dzień tak jak
          uzgodniliśmy, tylko na krócej i... tata się obraził! Od miesiąca nie
          przyjeżdża w ustalonych (sądownie + między nami) terminach, nie
          odbiera także telefonów. Przeżywałam to bardzo, ale po analizach i
          przemyśleniach stwierdziłam, że... chyba nie warto. Nie mam innego
          wyjścia jak pogodzić się z całą sytuacją.
          • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 23:10
            No wiec ja potem z opowiesci malego tez dowiadywalam sie, ze maly byl z ojcem w
            pracy (za oknem piekna pogoda), potem od malego slysze, ze chcial isc na spacer
            do lasu...
            Ojciec przyjezdza, ale .. tak naprawde zamiast 4 godzin to na godzinke lub mniej
            i mimo WYRAZNYCH prosb malego wychodzi punktualnie, twierdzac, ze idzie spac.
            Maly glupi nie jest i zdaje sobie sparwe, ze skoro on, maly czlowiek nie idzie
            spac o 20, to znaczy, ze ojciec sciemnia.

            Moje przemyslenia i analizy po dzsiejszym dniu sa nijakie.
            Prawde mowiac moje dziecko (mimo zapowiedzi tego, co nastapi przez pania
            psycholog, o ile ojciec nie zmieni postepowania) zaskoczylo mnie totalnie.
            Nie wiem, czuje sie dziwnie z tym, ze dziecko wypiera sie ojca, ze ignoruje go,
            a jendoczesnie nie za bardzo wiem jak reagowac. Przeciez wlasnie nie moge
            nakazac mu rozmawiac z ojcem czy kazac mu wyjsc z ojcem tam, dokad on wcale isc
            nei chce.

            Tez sie z tym godze. Zreszta nie mam innego wyjscia, ale.. nie wiem, czy podoba
            mi sie zachowanie mojego dziecka jako takie prawde mowiac.
            • chalsia Re: Poradzcie... - dlugie 04.05.10, 23:24
              > a jendoczesnie nie za bardzo wiem jak reagowac. Przeciez wlasnie nie moge
              > nakazac mu rozmawiac z ojcem czy kazac mu wyjsc z ojcem tam, dokad on wcale isc
              > nei chce.

              niekoniecznie.
              Jest orzeczenie o kontaktach, ojciec ma prawo zabierać dziecko z jego domu.
              Prosty komunikat do dziecka - tak mamy sprawy ustalone przez sąd, że w konkretne
              dni i godziny ojciec ma prawo z Tobą spędzać czas. Macie do wyboru albo zostać w
              domu, albo gdzieś iść. Jesli zalezy ci, żeby gdzies konkretnie pójśc to poproś
              tatę, a jaki będzie tego skutek, to się okaże. Jesli nie chcesz gdzies iść z
              ojcem, to powiedz mu to wprost, bo ściemniania i wynajdywania powodów na siłę.
              • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 00:39
                To nie MNIE zalezy, a malemu.
                ON zobaczyl w tiviku rekinarium i hipopotamiarnie i chce zobaczyc plaszczke.
                Jasne, moge z niech robic bezwolnego i powiedziec: tak pojdziemy, i znow bede
                szla ja.

                Tylko z drugiej strrony po co szanowny pan ojciec???
                Po to, by odbebnil swoje 4 godziny w godzine i odhaczyl w ten sposob wizyte jako
                zalatwiona (cos a la 3z??).

                Piszesz o postanowieniu o kontaktach. Wyobrazasz sobie dziecko z zaburzeniami
                rozwoju, ktore jest do czegos zmuszane?? To jest nierealne. Od razu Ci mowie.
                Nie da sie zrobic z takiego dziecka paczki, zreszta mysle, ze z zadnego nei i
                wydac ojcu z czy bez pokwitowania w drzwiach.
                A zmuszenie.. moze poskutkowac 3-4 godzinna histeria. Bardzo ciekawa koncepcja.
                Prawde mowiac dla mnie malo interesujaca.
            • mafema Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 22:43
              Ja przez jakiś czas zmuszałam syna, żeby jeździł - mimo że nie
              chciał - mając nadzieję, że ojciec się ocknie, coś zrobi, żeby
              umocnić tą więź. Mały wiele razy prosił, żeby zostali w naszym domu,
              ale tata się nie zgadzał. Naciskałam na te spotkania, ale w końcu
              poczułam się tym zmęczona, bo za każdym razem było coraz gorzej,
              coraz trudniej "wypchnąć dziecko", a ojciec nie dostrzegał żadnej
              winy w sobie, za to wszystkim obarczał mnie. Synek rozmawiał z nim
              grzecznie, ale i to nie pomogło. Może to taki etap, pewnie minie za
              jakiś czas, synek dorośnie, zatęskni za ojcem, ale... "nasz tatuś"
              jeszcze najwidoczniej nie dorósł, skoro obraża się na 6-latka. Ja
              mam dość, stwierdziłam, że facet jest dorosły, musi SAM zadbać o
              SWOJE relacje z dzieckiem, nie mam zamiaru dłużej się obwiniać, nie
              mam zresztą na to czasu. Chalsia napisała kiedyś, że trzeba tego
              tatę traktować jak "hydraulika", przychodzi, robi swoje, do
              widzenia. Stosuję się do tego. Kiedy jednak hydraulik non stop
              partaczy robotę - "usługodawca" w końcu grzecznie mu dziękuje,
              prawda? Moim skromnym zdaniem: nie ma sensu w to ingerować.
              • chalsia Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 23:21
                > mam dość, stwierdziłam, że facet jest dorosły, musi SAM zadbać o
                > SWOJE relacje z dzieckiem, nie mam zamiaru dłużej się obwiniać, nie
                > mam zresztą na to czasu. Chalsia napisała kiedyś, że trzeba tego
                > tatę traktować jak "hydraulika", przychodzi, robi swoje, do
                > widzenia. Stosuję się do tego. Kiedy jednak hydraulik non stop
                > partaczy robotę - "usługodawca" w końcu grzecznie mu dziękuje,
                > prawda? Moim skromnym zdaniem: nie ma sensu w to ingerować.

                potwierdzam. "Usługobiorca" sam sobie zdanie wyrobi.
                Przykład - dziecko chore, ojciec od dawna dziecka w domu nie odwiedza (jedynie
                przyjeżdza żeby zabrać na weekendy czy wakacje). Z nienacka ojciec przyjeżdza
                chore dziecko w domu odowiedzić. A dziecko pyta czy ojciec przyjechał przejazdem
                bo mu po drodze było.

                Jedyne co można - nie ingerować (jeśli krzywda się nie dzieje - a zjedzenie
                nalesnika ze smietana 2 x w tyg nie spowoduje szkody), być przy dziecku ze
                współczuciem, zrozumieniem i pociechą.
                • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 06.05.10, 09:08
                  Pewnie zjedzenie nalesnika ze smietana 2 razy czy 3 w tygodniu nie
                  spowoduje jakichs istotnych zmian, ale jedzenie ich przez dluzszy
                  czas 3 razy w tygodniu i zamiast podwieczorku batoniczka.. spowoduje
                  pewnie juz jakies zmiany.
                  Mozliwe, ze istnieja matki zywiaze dzieci "smieciowym zarciem",
                  pizzami, hamburgerami i chipsami.
                  Ja do nich nie naleze. Przykro mi.

                  Mozliwe, ze powinnam przyjac podejscie takie jak Ty, ze jest mi
                  wszystko jedno. Ale nie jest.
                  I juz.
                  • chalsia Re: Poradzcie... - dlugie 06.05.10, 23:56
                    > spowoduje jakichs istotnych zmian, ale jedzenie ich przez dluzszy
                    > czas 3 razy w tygodniu i zamiast podwieczorku batoniczka.. spowoduje
                    > pewnie juz jakies zmiany.

                    nie, nie spowoduje, o ile pozostałe posiłki - te pod twoją kontrolą - będą
                    odpowiednio zbilansowane.

                    > Mozliwe, ze powinnam przyjac podejscie takie jak Ty, ze jest mi
                    > wszystko jedno. Ale nie jest.

                    mnie też nie jest, ale nie zamierzam się kopać z koniem - mogę odpowiadać
                    jedynie za siebie i tym co robię wspierać dziecko, nie oglądając się na ojca.
                    • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 07.05.10, 06:41
                      To policz sobie odpowiednia ilosc posilkow pozostala.

                      I potem pisz wink Wyjdzie pol na pol.
                      Dziekuje.

                      Ciao.
                      • chalsia Re: Poradzcie... - dlugie 08.05.10, 08:37
                        madziulec napisała:

                        > To policz sobie odpowiednia ilosc posilkow pozostala.
                        >
                        > I potem pisz wink Wyjdzie pol na pol.
                        > Dziekuje.
                        >

                        aaa, rozumiem, Twoje dziecko zjada 12 posiłków tygodniowo, Tak, wtedy
                        rzeczywiście jest pól na pól.

                        7 dni. Dziecko w tym wieku zjada minimum 4 posiłki dziennie. To daje 28. Czyli 3
                        x w tygodniu naleśniki i batonik oznacza SZEŚĆ posiłków na 28.
                        To jest 25%.

                        Akurat o żywieniu, dietetyce i bilansowaniu posilków/diety to mam sporą wiedzę.
                        Ponadto naleśnik z serem JEST wartościowym i zdrowym posiłkiem. No chyba, ze
                        dziecko ma uczulenie na nabiał.

                        • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 08.05.10, 09:02
                          Chalsiu, ja rozumiem wink
                          TY masz w ogole wielka wiedze jesli chodzi o wszystko na tym forum, szczegolnie
                          jesli chodzi o dogryzanie wink))

                          Jesli rzeczywiscie bys wiedziala cokolwiek o dietetyce to zastanowilabys sie
                          gdzie w nalesniku w bita smietana witaminy, kwasy tluszczowe...
                          Ale przeciez nie jest to grupa "Zdrowa dieta" wink))

                          Jak dla mnie nalesniki z bita smietana (i niczym wiecej!!) nadaja sie moze na
                          podwieczorek, na kolacje zas moge podac kanapeczke z wedlinka, ogoreczkiem,
                          pomidorkiem, rzodkiewka (do wyboru).
                          Ale kazdy daje co uwaza.
                          Inni podadza codziennie placki ziemniaczane i kluchy, potem beda sie tez dziwic,
                          ze dziecko jest slabowite albo ze mu mozg slabo pracuje.
                          • ale-x-5 Re: Poradzcie... - dlugie 08.05.10, 10:29
                            > Inni podadza codziennie placki ziemniaczane i kluchy, potem beda
                            sie tez dziwic
                            > ,
                            > ze dziecko jest slabowite albo ze mu mozg slabo pracuje.

                            Madziulec, ale to twoje dziecko wszak słabowite i chorujące na
                            wszystkie choroby świata, więc popracuj moze nad dietą i nie tylkotongue_out
                            I mówisz, że od klusek i placków mózg słabo pracuje? Oj to musisz
                            wyjątkowo dużo tego jeść.

                            • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 12:31
                              Glupias ;0
                              Po prostu.

                              Bo ani moje dziecko slabowite ani chorujace na wszystkie choroby
                              swiata ;0
                        • yazaman Re: Poradzcie... - dlugie 08.05.10, 09:45
                          Twoje Chalsiu wyliczenia to nic innego tylko chęć postawienia na
                          swoim w tej rozrywce między Tobą, a autorką wątku.

                          Ja nie będę tutaj ściemniała, że mam jakiekolwiek doświadczenie jako
                          dietetyk oprócz zwroworozsądkowego 'prowadzenia domu' ale 3 obiady
                          na 7 w tej samej postaci i w dodatku wcale nie tak pełnej
                          wartościowych produktów to chyba coś nie tak!
                          Byle tylko mieć rację zmianiasz naleśnik z bitą śmietaną na naleśnik
                          z serem, udowadniasz że to produkt zdrowy i pożądany w diecie
                          dziecka - ależ owszem, raz na tydzień, bo warto jeszcze dać coś na
                          obiad z warzyw, mięso itp.
                          Jak masz taką potrzebę rywalizacji z Madziulcem - to ja stawiam 1:0
                          dla niej : )
                          • braktalentu Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 11:33
                            To chyba tylko dlatego, że nie wiesz z kim masz do czynienia-smile.
                            I to zarówno jeśli chodzi o Chalsię - jedną z najbardziej efektywnych w
                            działaniach Samomam forum, jak i o Madziulca - sfrustrowaną, niestabilną
                            emocjonalnie i psychicznie ofiarę wszelkich systemów, z sądowniczym na czele;
                            gotową na wszystko (w tym na wykorzystanie dziecka) by nie stracić kontaktu z
                            własnym Ex.
                            Wyliczenia Chalsi to nic innego jak rozsądek, kompetencje i umiejętność liczenia
                            przede wszystkim.
                            Nie ma znaczenia, czy naleśnik jest z serem, kupą psią, czy lodami waniliowymi,
                            bo każda normalna matka, będąc świadoma niereformowalności Ex podaje dziecku
                            pełnowartościowy posiłek o innej porze, wiedząc, że na kolację będzie
                            "trucizna". Ale Madziulec nie jest każdą matką. Doprowadzi dziecko to każdego
                            stanu (w tym do operacji bez wyników badań!) byleby tylko móc udowodnić swoje
                            chore racje.
        • demonii.larua Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 13:54
          > Nie uwazam, bym byla super matka, nie uwazam tez, by ojciec Miska byl fatalnym
          > ojcem. Ale nie widze siebie w roli informatorki na zasadzie: a bo wiedz,
          > otworzyli rekinarium, a bo wiesz, niedaleko nas jest park linowy, a Misiek >to
          > lubi (w podtekscie ty gosciu nie masz pojecia co maly lubi), a bo wiesz,
          > otworzyli nowa cukiernie, daja tam dobre lody...
          > Nie jestem kaowcem, ktory ciagle musi myslec jak ojcu i malemu >zorganizowac
          czas

          To nie rób tego. I nie oczekuj fantazji, skoro ojciec jej nie ma. Masz zdaje
          się dość roboty z małym prawda? Prawda smile Nie ma co naprawdę, syzyfowa praca to
          jest i efektów raczej nie da.
      • oliwija Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 09:05
        ja pamietam taka sytuacje jak jeszcze bio przychodził do młodej

        wszedł wtedy Shrek 2 na ekrany kin....
        ja z młoda poszłyśmy wcześniej do kina bo miłayśmy wejściówkę.
        Tatuś przyszedł do dziecka i zapowiedzial,że pojda do kina.Młodasie
        ucieszyła Radość trwała krótko bo tatuś zapowiedział z idą na
        Shreka. Córcia powiedziała,że juz widziała i chce isc na coś
        innego.Tatuś powiedział,że on nie widział i ze pójdą tak czy siak na
        Shreka.poniewaz przy tym wszystkim była jego matka sądziłam ze mu
        przetłumaczyła alez skąd... Wrócili wieczorem i z pretensjami do
        mnie ze dziecko żle wychowałam bo nie potrFI 2GODZIN W KINIE
        WYSIEDZIEĆ!!! kiedy dowiedzilam się ze byli jednk na Shreku
        wszystko było jasne dziecko opowiadało co będzie dalej... Miala
        tylko 4latka. Wkurzyłam sie przede wszystkim na exteściowa ,że
        ustapila synkowi a nie wzięłpod uwagę życzenie wnuczki.

        I niestety tak było cały czas.Póki facio przychodził do córki


        Twój synek jest bardzo madrym dzieckiem i wcale nie musiszgo nastwić
        przeciwko ojcu.Młody sam rozumie ze z ojcem coś nie tak z głową.
        Moja córka mówi o swoim bio Pan!
        • yazaman Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 09:21
          Niezależnie od tego co zrobisz jednego możesz być pewna - w oczach
          taty będziesz tą wredną, która wpływa na dziecko by dziecko
          negatywnie nastawić do taty.
          Zapamietaj sobie za wczasu by uniknąć potem rozczarowania - Twoja to
          wina, że kontakty dziecka i taty nie są takie jakie powinny być, i
          nikogo innego - taką wersję sobie ustaliliśmy ( tzn. szanowny tatuś)
          i takiej się będziemy trzymać : )
          Co więcej - win w Tobie zapewne więcej, w zależności od egzemplarza
          można wstawić dowolne - kłopoty w pracy, w nowym związku, brak
          pieniędzy itd, itp...
          A Tobie zostaje: ommmmmmmmmmmmmmmmmmmmm bo z każdym wk..wem jedna
          zmarszczka więcej, a po co Ci one : )
          Pozdrawiam serdecznie - kolejna "winna złu świata całego"
          • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 09:51
            Celem unikniecia zmarszczek zawarlam ostatnio ciekawa znajomosc z
            pewnym przesympatycznym chirurgiem plastycznym wink))

            Ciekawe co maly zrobi jutro.
            Przyznam, ze sie boje, bo nei mam ochoty na kolejne wysluchiwanie,
            ze to moj psi obowiazek gotowania, podczas gdy ojciec zabiera malego
            w godzinach 8-13 (a maly zjada obiad okolo 12:30 i ojciec nie kapuje
            od 4 lat, ze trzeba malemu dac drugie sniadanie nieco inaczej
            wygladajace niz batonik, a takze obiad nieco inaczej wygladajacy niz
            nalesnik z bita smietana...).
            • oliwija Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 10:31
              wiesz jak dziecko od czasu do czasu zje tego batonik tonic mu nie
              będzie.Naleśnik z bitą śmietną na obiad tez nie jest zły -oby nie
              codzinnie.
              Ale jak świat śawitem zawszemy matki będziemy te złe! Bo tatusiowi
              włosy zaczęły sie nie układać.... itd...itd....
              Pozostaje ci olać faceta.
              A syn...kiedyś dorośnie i zobczy jak jest naprwdę!
              • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 11:22
                No oczywiscie. Gorzej jak co tydzien zamiast obiady 4 czy 5 latek
                bedzie dostawac nalesnika, jak 2 razy w tygodniu zamiast kolacji
                rowniez takiegoz samego nalesnika (bo ojciec wymyslil, ze wlasnie
                znalazl IDEALNE miejsce na jedzenie).
                I nie dociera, ze lepsza rzecza jest danie na drugie sniadanie
                dziecku banana czy jablka (dziecko uwielbia owoce) niz wpychanie
                batoniczka, gdy poniekad dziekco ma zaswiadczenie od alergologa, ze
                ma uczulenie na czekolade...

                Wiec mozna olac.. ale czy do konca????
                • oliwija Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 11:30
                  pisałam ze raz na jakis czas! Coz za duzo to nie zdrowo! Moze
                  przetłumcz temu kołkowi ze dziecko ma uczulenie i takie to a takie
                  zalecenia lekarskie odnośnie zywienia. Powiedzmu czy daj na piśmie
                  ze zjedzenie batonik z orzechami wiązać sie będzie u młodego z
                  dusznościami i koniecznościa jazdy na sygnale na pogotownie.
                  Ze skoro go tak kocha to nich daje mu do jedzenia to co młody lubi
                  czyli owoce! w sumie moze być przez cały weekend na owocach. lepsze
                  te owoce niż batoniki! Jak masz gg to pogadmy.pisz na priwa
                  • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 12:43
                    Alez ja juz probowalam nawet z dawaniem dziecku plecaka z owocem wink

                    Tylko z drugiej strony.. powiem Ci, ze to ZADEN interes, bo potem na
                    rozprawie o podwyzszenie o alimenty ja wysluchuje, ze ojciec placi
                    za KAZDY posielk 20 PLN wink
                    No to czy ja mam podsumowywac kazdego banana?? Bez sensu...
                    • chalsia Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 23:16
                      > No to czy ja mam podsumowywac kazdego banana?? Bez sensu...

                      nie, ja podsumowałam ile kg bananów miesięcznie zjada dziecko o ile to kosztuje.
                      Sedzia jak najbardziej wyraził zrozumienie - tym bardziej, ze równiez mam alergika.
            • braktalentu Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 11:49
              Po czterech latach to chyba nawet moje kury nauczyłyby się, że w dni naleśnikowe
              warto dać dziecku inne śniadanie i kolację. Ale najwyraźniej dla postawienia na
              swoim postanowiłaś poświęcić zdrowie dziecka.

              "Przyznam, ze sie boje, bo nei mam ochoty na kolejne wysluchiwanie,
              > ze to moj psi obowiazek gotowania"
              Można kupić w kiosku zatyczki do uszu, albo w ogóle się z ojcem dziecka nie
              widzieć (dziecko chyba dosięga klamki?), ale to ograniczyłoby powody do użalania
              się nad sobą i uniemożliwiło cel najważniejszy - istnieć w życiu Exa.
              Możesz się bać Madziulcu, ale potem niech Cię nie zadziwia stosunek sądów do
              Twojej osoby, bo osobiście i własnymi rekami doprowadzasz się do fatalnego stanu.
              • madziulec Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 12:40
                Nie.

                Bo tak jak napisala wczesniej jedna z forumowiczek, ten sam nalesnik
                (dokladnie w tym samym miejscu, czyli tej samej restauracji) moze
                byc nie z bita smietana (czytaj uwaznie SAMA bita smietana i NICZYM
                wiecej) ale moze byc z mieskiem, w tym samym miejscu mozna zjesc za
                taka sama kwote naprawde niezle jakies kotlety kurczece i inne
                rzeczy.
                al enie. Ojciec z uporem maniaka kupuje dziecku naleznika z bita
                smietana, bo to dziecko i NAPEWNO lubi bita smietane w ilosciach
                HURTOWYCH. Sprobuj sama zjesc kubek bitej smietany.
                Moze sie nie porzygasz, w kazdym razie jest duza nadzieja, moze
                nawet nei zrobi Ci sie niedobrze. Jesli dostaniesz do tego goraca
                gorzka herbate to jest duza szansa, ze zjedzenie naleznika z taka
                iloscia bitej smietany (z butli) skonczy sie pozytywnie wink


                Gratuluje zdrowego rozsadku.
                Ostatnio rozsadke ojca konczy sie podrzucaniem dziecka w mieszkaniu
                o wysokosci 2,5 m, dziekco mialo siniaka na czole.
                Tez wyslucham, ze od 4 lat przesadzam????
                Zapewne tez uslysze, ze mam jakis inny cel. Mam. By moje dziecko nie
                bylo pileczka, przedmiotem. a jak ojciec chce sobie cos podrzucic to
                niech kupi pileczke.

                Wracajac do naszych barankow jak mawiaja Francuzi - jesli nie umiesz
                czytac ojciec dziecka zjawia sie o 8 rano co sobote, budzac nas,
                czego pewnie nie potrafisz pojac, bo powinnam zapewne budzic dziecko
                o 6 rano, by moglo przez 1,5 godziny zjesc sniadanie (tak, dokladnie
                tyle potrafi jesc miske mleka z platkami albo jedna kanapke) by na 8
                bylo gotowe. Nie gwarantuje wtedy nastroju, a wstawanie dziecka o 6
                raczej nie bedzie mozliwe.


                Tak wiec Twoje wynurzenia zachowaj sobie. jak zwykle sa bez sensu,
                bo nei znasz sytuacji.
                • a1ma Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 12:47
                  > al enie. Ojciec z uporem maniaka kupuje dziecku naleznika z bita
                  > smietana, bo to dziecko i NAPEWNO lubi bita smietane w ilosciach
                  > HURTOWYCH. Sprobuj sama zjesc kubek bitej smietany.
                  > Moze sie nie porzygasz, w kazdym razie jest duza nadzieja, moze
                  > nawet nei zrobi Ci sie niedobrze. Jesli dostaniesz do tego goraca
                  > gorzka herbate to jest duza szansa, ze zjedzenie naleznika z taka
                  > iloscia bitej smietany (z butli) skonczy sie pozytywnie wink

                  Z ciekawości - ile razy Wasz syn się porzygał po tym naleśniku?

                  > Tez wyslucham, ze od 4 lat przesadzam????

                  Bo przesadzasz.

                  > Zapewne tez uslysze, ze mam jakis inny cel. Mam. By moje dziecko nie
                  > bylo pileczka, przedmiotem.

                  To nie jest TWOJE dziecko.
                  Jest WASZE.
                  I ojciec ma dokładnie takie samo prawo jak Ty decydować, jak się będzie bawił z
                  dzieckiem, co mu da do jedzenia, etc.

                  Jeśli uważasz, że dziecku dzieje się krzywda - wnieś o ograniczenie praw
                  rodzicielskich. Ciekawe, jak sąd przyjmie Twoje argumenty o bitej śmietanie i
                  piłeczce. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że zabije Cię śmiechem.
                  • braktalentu Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 14:18
                    "Stawiam dolary przeciwko orzechom, że zabije Cię śmiechem."
                    Co też czyni za każdym razem. A Madziulec podnosi się, otrzepuje i nadal nie
                    iskrzy.
                  • morekac Re: Poradzcie... - dlugie 26.05.10, 01:09
                    > Z ciekawości - ile razy Wasz syn się porzygał po tym naleśniku?
                    Jakby chociaż raz paw wyrwał się na wolność, skończyłyby się
                    naleśniki z bitą śmietaną wink.
                • braktalentu Re: Poradzcie... - dlugie 10.05.10, 20:37
                  "Nie.
                  Bo tak jak napisala wczesniej jedna z forumowiczek, ten sam nalesnik
                  dokladnie w tym samym miejscu, czyli tej samej restauracji) moze
                  byc nie z bita smietana (czytaj uwaznie SAMA bita smietana i NICZYM
                  wiecej) ale moze byc z mieskiem, w tym samym miejscu mozna zjesc za
                  taka sama kwote naprawde niezle jakies kotlety kurczece i inne
                  rzeczy. al enie. Ojciec z uporem maniaka kupuje dziecku naleznika z bita smietana"

                  A Ty z uporem maniaka czepiasz się tego faktu od x lat, zamiast skupić się na
                  dziecku i w imię Jego dobra zbilansować dietę, tak, żeby ten naleśnik, które zje
                  TAK CZY SIAK nie był dramatem. Stawiasz swoją potrzebę wykazania ojcu, że jest
                  debilem i wychowania Go NAD ZDROWIEM WŁASNEGO DZIECKA.

                  "Ostatnio rozsadke ojca konczy sie podrzucaniem dziecka w mieszkaniu
                  o wysokosci 2,5 m, dziekco mialo siniaka na czole. Tez wyslucham, ze od 4 lat
                  przesadzam???? Zapewne tez uslysze, ze mam jakis inny cel. Mam. By moje dziecko
                  nie bylo pileczka, przedmiotem. a jak ojciec chce sobie cos podrzucic to niech
                  kupi pileczke."

                  Tyle lat, a do Ciebie nadal nie dociera, że ani to dziecko nie jest TWOJE, ani
                  to mieszkanie nie jest TWOJE, ani ten facet nie jest TWÓJ. Dziecko jest WASZE,
                  mieszkanie jest dziecka, a facet ma Cię za wariatkę. Nie On jeden zresztą, o
                  czym dobitnie świadczą Twoje kolejne porażki sądowe.
                  I co podrzucanie ma do zbilansowanej diety? Może podrzucał po bitej śmietanie,
                  żeby wywołać te oczekiwane przez Ciebie wymioty? Co tam, że dzieciak się porzyga
                  - najważniejsze, że Twoje będzie na wierzchu, co?

                  "jesli nie umiesz czytac ojciec dziecka zjawia sie o 8 rano co sobote, budzac
                  nas, czego pewnie nie potrafisz pojac, bo powinnam zapewne budzic dziecko o 6
                  rano, by moglo przez 1,5 godziny zjesc sniadanie (tak, dokladnie tyle potrafi
                  jesc miske mleka z platkami albo jedna kanapke) by na 8 bylo gotowe. Nie
                  gwarantuje wtedy nastroju, a wstawanie dziecka o 6 raczej nie bedzie mozliwe.

                  Ależ doskonale pamiętam, bo kolekcjonuję Twoje wątki jako formę folkloru
                  forumowego i kuriozum. To jeden z wielu z serii "Madziulca problemy z dupy", w
                  którym akurat skarżyłaś się, że ojciec regularnie i od dawna, ZGODNIE Z
                  POSTANOWIENIEM SĄDOWYM odwiedza dziecko w porze śniadaniowej, a Ty taka
                  nieogarnięta i nieuczesana. To stary wątek i jak widać mimo licznych sensownych
                  rad, które otrzymałaś od forumek temat nadal Cię przerasta. Wątek pamiętam
                  również ze względu na roztaczaną tam przez Ciebie wizję zamieszkania z facetem -
                  posiadaczem psa rasy niebezpiecznej. A tu lato mija, a Madziulec nadal w
                  mieszkaniu syna (czyli poniekąd Exa) i nadal przerastają Ją normalne czynności z
                  życia Samomamy,a głównym celem życia jest utrzymanie kontaktu z tym niedobrym Exem.

                  "Tak wiec Twoje wynurzenia zachowaj sobie.

                  Nie zamierzam. To forum publiczne, a ja wielokrotnie pisałam, że komentowanie
                  Twoich postów traktuję jako misję pro publico bono.

                  "jak zwykle sa bez sensu, bo nei znasz sytuacji."

                  Znam sytuację z Twoich wątków i nawet ta subiektywna relacja świadczy tylko i
                  wyłącznie przeciwko Tobie.
                  Madziulcu rozważ oddanie Miśka pod opiekę Exa i podreperuj swoje zdrowie
                  psychiczne (o którym sama piszesz, że jest w rozsypce), bo to się może fatalnie
                  skończyć, przede wszystkim dla tego zadręczanego przez Ciebie dzieciaka.


    • zwiatrem Re: Poradzcie... - dlugie 05.05.10, 13:38
      madziulec napisala: "> Co zrobic? Czy jakos wplywac na malego, by nei
      ignorowal dziecka?"

      przyznam, ze tego zdania nie rozumiem, chyba chodzi o wplyw na dziecko, zeby nie
      ignorowalo ojca lub na ojca zeby nie ignorowal potrzeb Michala ...

      Sama wiesz jak bylo, byc moze zostawienie ojca w sinej dali (tam gdzie sobie
      poszedl) dzisiaj by dalo lepsze efekty.
      Zmuszony do wziecia odpowiedzialnosc za ojcostwo, a nie umiejacy tego w ogole
      zrobic, robi tak jak robi.
      Do tego zaburzaja wszystko wasze relacje, a Michal miedzy wami.
      Mysle, ze dla Michala najwazniejsza bylaby stabilizacja.
      Takie szarpanie sie jest niekorzystne dla Jego rozwoju.
      Od dosc dawna Michal zyje zaogniona atmosfera miedzy wami, wiec teraz kiedy
      doszla Jego swiadomosc wyszlo tak jak wyszlo.
      Na pewno uda ci sie znalezc dosc delikatny sposob, aby to ograniczyc.

      Dziecko sie bedzie chronic przed tym, co jest dla niego zle dopoki ma wybor.
      Ja bym ten wybor uszanowala i niczego nie niwelowala.
      Badz obok, zeby wiedzial, iz nie jest sam i pozwol na przerobienie tego w Jego
      wlasny sposob.
      Jakos musi Mu ulzyc.
      • maggdi2 Re: Poradzcie... - dlugie 07.05.10, 10:16
        zwiatrem napisała:

        > Zmuszony do wziecia odpowiedzialnosc za ojcostwo, a nie umiejacy tego w ogole
        zrobic, robi tak jak robi.

        Zmuszony? Jak to rozumieć? Twoja wypowiedź jest cała bardzo okej ale
        pisanie, że ojcowie są zmuszani brać odpowiedzialność brzmi jak litowanie się
        nad biednym facetem, któremu brutalnie odebrano wolność, swobodę i wsadzono w
        jakieś ramy czy kajdany.
        Nie sądzę by ten ex został na przykład zgwałcony wink

        Zastanawiam się czy ktoś postrzega nas matki tak, że też zostałyśmy zmuszone?
        • zwiatrem maggdi2 07.05.10, 23:29
          napisalam to do Magdy, nie zas wszystkich ojcow to dotyczy, tyle celem wyjasnienia;
          • maggdi2 Re: maggdi2 13.05.10, 10:00
            oki smile
        • titta4 Re: Poradzcie... - dlugie 25.05.10, 23:10
          A mnie uderzyło zupełnie coś innego w opisanej przez ciebie sytuacji-myślę,że
          mały ma juz tzw. konflikt lojalności i to jest bardzo smutne.I możemu o wiele
          więcej zrobić krzywdy w przyszłościniż naleśniki ze smietaną czy bez....
          Myślę,że wyczuwa Twoje nastawiene i nieświadomie pokazuje że stoi po TYwojjej
          stronie- a nie powinien musieć wybierac żadnej ze stron.U moich dziewczyn tez
          czasem widziałam-wyczuwałam takie akcje ale od razu reagowałam-mówiąc że się
          bardzo ciesze że kochają tatę itp...teraz im przeszło i o wiele mi lżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka