lejla81
28.06.11, 11:11
A mój eks się głęboko obraził, że nie dopilnowałam czterolatka, żeby mu złożył telefonicznie życzenia na dzień ojca. Ten sam tatuś:
- nie odezwał się do nas w dzień dziecka;
- nie wspominam już o dniu matki (a też przecież mógł dopilnować syna, żeby mi złożył życzenia);
- z wielką łaską przyszedł na dzień rodziców do przedszkola (bo on ma inne priorytety niż przedstawienie, które dziecko przygotowało dla nas);
- jeśli chodzi o ojcostwo realizuje plan minimum, tzn jak najmniej kasy i jak najmniej czasu. Myśli, ze 150-300 zł i 3-4 popołudnia miesięcznie czynią z niego wzór ojca.
Weźcie mi wytłumaczcie, o co chodzi, bo bardzo się staram, ale nie ogarniam tego.