Dodaj do ulubionych

obrażony tatuś

28.06.11, 11:11
A mój eks się głęboko obraził, że nie dopilnowałam czterolatka, żeby mu złożył telefonicznie życzenia na dzień ojca. Ten sam tatuś:
- nie odezwał się do nas w dzień dziecka;
- nie wspominam już o dniu matki (a też przecież mógł dopilnować syna, żeby mi złożył życzenia);
- z wielką łaską przyszedł na dzień rodziców do przedszkola (bo on ma inne priorytety niż przedstawienie, które dziecko przygotowało dla nas);
- jeśli chodzi o ojcostwo realizuje plan minimum, tzn jak najmniej kasy i jak najmniej czasu. Myśli, ze 150-300 zł i 3-4 popołudnia miesięcznie czynią z niego wzór ojca.

Weźcie mi wytłumaczcie, o co chodzi, bo bardzo się staram, ale nie ogarniam tego.
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: obrażony tatuś 28.06.11, 12:20
      lejla81 napisała:

      > Weźcie mi wytłumaczcie, o co chodzi, bo bardzo się staram, ale nie ogarniam teg
      > o.



      O to chodzi, że wie, iż 4 latek, jeśli rodzic (w tym przypadku ty na co dzień
      zarządzająca życiem tego dziecka) nie powie, nie przypomni, nie naprowadzi, to takie małe dziecko nie będzie wiedziało o tym, że jest: dzień matki, dzień ojca, boże narodzenie, urodziny babci itd.

      Napisz, że twoje czteroletnie dziecko orientuje się w datach jak dorosły
      a w ogóle to czterech Einsteinów w nim siedzi i twoja pomoc w wyjaśnieniu,
      że jest taki a taki dzień i że w takich sytuacjach składa się życzenia, ono wiedziało, a nie złożyło bo było to jego suwerenną, gruntownie przemyślaną decyzją.

      Twój mąż wie, że mogłaś przypomnieć o tym, gdybyś chciała. Nie zrobiłaś tego, bo żyjesz: żalem, nienawiścią do ojca tego dziecka i przyjemnie ci było nie przypomnieć dziecku o tym. Twój ex, a jego ojciec to wie, ty to wiesz, a zadajesz pytania: o jezu, no o co mu chodzi? Pytania w rodzaju: to pampersa nie można wyprać i wysuszyć, bo taniej? Tego rodzaju jest twoje zdziwienie. Teraz już ogarniasz???!
      • pelagaa Re: obrażony tatuś 28.06.11, 13:32
        > Twój mąż wie, że mogłaś przypomnieć o tym, gdybyś chciała.

        A wie tez, ze mogl przypomniec o dniu matki gdyby chcia? I wie, ze mogl zlozyc zyczenia na dzien dziecka, gdyby chcial?

        Zadziwiajaca jest Twoja stronniczosc w temacie. Ojciec moze olewac, a matka ma przypominac i dbac o wszystko.
        Nie mozna uczyc dziecka szacunku do ojca tylko za sam fakt, ze jest ojcem. Jesli ojciec olewa dzien dziecka, dziecko ma prawo olac dzien ojca, takie jest moje zdanie. Oczywiscie, ze w przypadku 4 latka ciezko mowic o swiadomych decyzjach. Nie wiem jednak dlaczego od matki wymaga sie przypominania o dniu ojca, podczas, gdy od ojca nie wymaga sie przypominania o dniu matki. Jak wymagac to po rowno.
      • real.gejsza tautschinsky 28.06.11, 14:20
        z jakiej Ty jestes planety? Twój tok rozumowania jest delikatnie powiąc zadziwiajacy.
        • noname2002 Real.Gejsza 28.06.11, 14:23
          Z planety Mizoginów najwyraźniej.
          • tautschinsky Re: Real.Gejsza 28.06.11, 18:38
            noname2002 napisała:

            > Z planety Mizoginów najwyraźniej.


            Mizoginii to tu można się nabawić czytając kobiety
            i poznając lub potwierdzając w moim przypadku
            tylko prymitywny, interesowny tok myślenia piszących,
            radzących. Cała skomplikowana natura kobieca sprowadza
            się do jednego: KASY. Jak najwięcej jej wyciągnąć, jak wrobić,
            jak dowieść, w ostateczności jak dobrze się sprzedać kolejnemu.
            • altz Re: Real.Gejsza 28.06.11, 18:42
              Może i przesadzasz trochę, ale nie uwzględniłeś poważnego problemu:
              Jak się pozbyć byłego partnera z życia jej i jej(!) dziecka?
              • real.gejsza Re: Real.Gejsza 28.06.11, 20:28
                Altz wyluzuj. Czy gdzieś kobieta pisze, że chce się pozbyć byłego partnera z życia dziecka? Z fusów to wywróżyłes, czy tarota na szybko postawiłeś?
                Mam pytanie, które mi się teraz nasunęło- czy to standard, że tatusiowie za punkt honoru stawiają sobie cel pt " płacić jak najmniej na dziecko"? Od jakiegoś czasu odnoszę takie wrażenie. Ojcostwo to nie tylko prawa ( np do kontaktów) ale równiez obowiązki ( renta alimentacyjna). Zdaje się, ze niestety wielu tatusiów zainteresowanych jest jedynie prawami, zapominając o obowiązkach.
                • altz Re: Real.Gejsza 28.06.11, 21:46
                  > Czy gdzieś kobieta pisze, że chce się pozbyć byłego partnera z ży
                  > cia dziecka? Z fusów to wywróżyłes, czy tarota na szybko postawiłeś?
                  Niejedna tak pisze, dlatego o tym wspomniałem. To nie jest wpis do tego przypadku, w tym masz rację, ale zjawisko powszechne w Polsce.

                  Specjalistkami od tarota są kobiety.

                  > czy to standard, że tatusiowie za punkt honoru stawiają
                  > sobie cel pt " płacić jak najmniej na dziecko"
                  Nie jest to standard, ale zjawisko częste, to fakt.
                  Ja się mocno zastanawiałem czy sobie nie palnąć w łeb, wysoka renta po mnie dla dzieci, to kusząca wizja. Zupełnie serio tak myślałem, a i teraz mi się zdarza, bo straciłem pracę i za Chiny nie mogę znaleźć nowej, a te co dostanę nie pozwalają mi na przeżycie, tylko na alimenty by mi wystarczyło. To jak mam robić? W końcu pieniądze są najważniejsze?
                  • real.gejsza Re: Real.Gejsza 28.06.11, 22:20
                    altz napisał:
                    > Ja się mocno zastanawiałem czy sobie nie palnąć w łeb, wysoka renta po mnie dla
                    > dzieci, to kusząca wizja. Zupełnie serio tak myślałem, a i teraz mi się zdarza
                    > , bo straciłem pracę i za Chiny nie mogę znaleźć nowej, a te co dostanę nie poz
                    > walają mi na przeżycie, tylko na alimenty by mi wystarczyło. To jak mam robić?
                    > W końcu pieniądze są najważniejsze?

                    Mnie razi kombinatorstwo, ukrywanie dochodów, robienie z siebie w sądzie "dziada" a w rzeczywistości zycie na wysokim poziomie. Wszystkie chwyty dozwolone byle by tylko nie płacić sensownych alimentów. To mnie zadziwia. Jeszcze bardziej zadziwia mnie to, że w cześci tych przypadków ci "migający" się ojcowie chca czestych kontaktów z dzieckiem.

                    "Palnięcie sobie w łeb" to fatalne rozwiązanie Altz. Strata rodzica w takich okolicznościach to dla dziecka trauma i zródło niewyobrażalnych problemów na całe życie, a przecież w tym wszystkim chodzi o dobro dziecka. W takiej sytuacji trzeba po ludzku porozmawiać, przedstawić sytuację, dogadać się. Eks to przeciez też człowiek...Kazdy moze miec w zyciu taką sytuację, co jednak nie zwalnia z odpowiedzialnośći za dziecko. Może i powinien to być dodatkowy bodziec motywujący do poszukiwania pracy.
                    • altz Re: Real.Gejsza 28.06.11, 22:39
                      > "Palnięcie sobie w łeb" to fatalne rozwiązanie Altz. Strata rodzica w takich ok
                      > olicznościach to dla dziecka trauma i zródło niewyobrażalnych problemów na całe
                      > życie, a przecież w tym wszystkim chodzi o dobro dziecka.
                      Najważniejsze są pieniądze, one rozwiązują wszystko. Tak wynika z wpisów pań z forów.
                      I ja się z tym zgadzam. Dzieci będą mogły skończyć spokojnie studia.
                      Szukam pracy już 4 miesiące, bez skutku, kombinuję jak mogę z jakąś własną działalnością, ale też się nie udaje. Daje sobie jeszcze 2 miesiące, a potem skończą się pieniądze i trzeba będzie podjąć jakąś decyzję. Trzeba być twardym i patrzeć realnie.
                      • real.gejsza Re: Real.Gejsza 28.06.11, 23:12

                        > Najważniejsze są pieniądze, one rozwiązują wszystko. Tak wynika z wpisów pań z
                        > forów.
                        > I ja się z tym zgadzam. Dzieci będą mogły skończyć spokojnie studia.
                        > Szukam pracy już 4 miesiące, bez skutku, kombinuję jak mogę z jakąś własną dzia
                        > łalnością, ale też się nie udaje. Daje sobie jeszcze 2 miesiące, a potem skończ
                        > ą się pieniądze i trzeba będzie podjąć jakąś decyzję. Trzeba być twardym i patr
                        > zeć realnie.

                        Nie jest łatwo o dobra pracę, może warto się przekwalifikowac? Uwierz, nie jestes jedyny z takimi rozterkami. Masz rację, trzeba być twardym i dlatego wiem ze w najbliższym czasie zmobilizujesz się na tyle by coś znalezc. Moze nie od razu super posada ale coś co pozwoli ci spokojniej podejśc do sytuacji. A gdy następnym razem przyjdą ci do głowy pomysły z bronią palną to koniecznie o tym porozmawiaj, pomysł o dzieciach- one potrzebują żywych rodziców. Nie dopuśc do zawężenia sytuacyjnego- ty możesz nie widzieć alternatywnych rozwiązań, ale z pewnością może dostrzec je ktoś obok. Tak to juz jest, ze z perspektywy widac lepiej. Pozdrawiam.
                  • j-e-a-g Re: Real.Gejsza 01.07.11, 20:03

                    Powiem, Ci tak z reguły jest tak,że Ci co maja to nie płaca,tylko szukają kretactwa, a tych co naprawde nie stać, starają się jak mogą,żeby płacic, a nawet kupic coś ekstra.U mnie jest ta pierwsza sytuacjawinkJa zostałam z dwójka małych dzieci i co...i dupawink)Płaci jak chce i ile chce, a wszystko jest na mojej głowie, stałej pracy nie da rady podjąć ,bo więcej jeżdze po klinikach z dzieckiem, ale robie co moge, a to staz, a to sprzatanie, opieka nad dziecmi, prace w wakacje itepe...
                    Trzymam kciuki za pracę/
                • niutka Re: Real.Gejsza 02.07.11, 14:14
                  Moj ex uwaza z kolei, ze jak placi alimenty to juz nic innego nie musi robi, np. wytlumaczyc chlopcom jak maja problem w szkole, przepytac... Za to jak maja zle oceny, to jest to tylko i wylacznie moja wina. On ma same prawa, obowiazkow juz nie...
            • real.gejsza Re: Real.Gejsza 28.06.11, 20:21
              tautschinsky- Może pomyśłałbys o jakies terapii? Twoje wypowiedzi świadczą o tym, że jednak masz jakies problemy, które należałoby rozwiązać. Tak dla siebie, dla poprawienia swojej jakości życia. To, że na swojej drodze spotkałes jakieś nieciekawe kobiety- lub tak je teraz postrzegasz nie powinno rzutowac na ocenę kobiet w ogóle. Wyobraz sobie, ze nie dla wszystkich kobiet liczy się kasa.
              A, uważaj bys przez przypadek nie ugryzł się w język, bo z Twoich wypowiedzi wypływa tyle jadu, że moze to miec przykre konsekwencje dla Ciebie. Mimo wszystko, pozdrawiam.
      • miaowi Re: obrażony tatuś 28.06.11, 22:46
        Przepraszam, ale dzieci głupie nie są. Jak pan to sobie wyobraża?
        _ Zadzwoń do taty, bo jest dzień ojca.
        - Ale tata do mnie nie dzwoni, czemu ja mam dzwonic?
        - Bo... bo wypada...
        - Ale co ja mu powiem?
        - Że mu życzysz wszystkiego dobrego.
        - Ale czemu?
        - ...
        No i właśnie - czemu?
        Dla ułatwienia podam kilka odpowiedzi do wyboru (przypominam, dziecko ma ok. 4 lat)
        a) bo dał plemnika i dzięki temu chodzisz po świecie
        b) bo to ojciec (mniej więcej jest to równoznaczne z odp. a)
        c) bo cię kocha (ale kto to wie? skoro nie dzwoni...)
        d) ma cię w pupie, ale WSZYSCY składają ojcom dzisiaj życzenia
        e) pobłądzil, ale MOŻE, MOŻE kiedyś się opamięta i popatrz jak wtedy będzie fajnie, misiu
        • miaowi Re: obrażony tatuś 28.06.11, 22:53
          Zapomniałam, jeszcze :
          f) Bo płaci. (opcja dla tych, co płacą)

          Zapomniałam, bo na dziecko w życiu od exa grosza nie widziałam.
        • tautschinsky Re: obrażony tatuś 29.06.11, 12:56
          miaowi napisała:

          > Przepraszam, ale dzieci głupie nie są. Jak pan to sobie wyobraża?
          > _ Zadzwoń do taty, bo jest dzień ojca.
          > - Ale tata do mnie nie dzwoni, czemu ja mam dzwonic?
          > - Bo... bo wypada...
          > - Ale co ja mu powiem?
          > - Że mu życzysz wszystkiego dobrego.
          > - Ale czemu?


          ALE czy my piszemy o 14l-latku czy o 4-latku?!

          4-latek oczywiście sam sięga po telefon i dzwoni
          gdzie mu się żywnie podoba. Osobiście nie znam
          żadnego takiego małego gościa, który tak robi.
          Pewnie tacy się zdarzają, ale raczej są wyjątkiem
          i to opiekunowie dzwonią i dają dziecku telefon,
          żeby coś powiedziało. Jeśli tego nie zrobi matka,
          on tego też nie zrobi choćby dlatego, że nie samowolnie
          nie używa telefonu i nie wie, że jest dzień ojca. O dniu
          matki się dowie: z przedszkola, od sąsiadek, w piaskownicy,
          oglądając bajkę wtryni mu się jakieś krzywe babsko z informacją,
          żeby nie zapomniał "o mamusi". Jeśli do tego ten mały człowiek
          ma za opiekunkę ziejącą nienawiścią do jego ojca matkę,
          to na bank się o tym nie dowie albo w taki sposób, że nawet
          nie pomyśli, żeby cokolwiek przedsięwziąć w sprawie składania
          życzeń: A wiesz synusiu, że dziś jest dzień ojca, a ty nie masz ojca
          tylko skurw... jeba... kochasz mamusię??? Dobrze, że masz mamusię,
          bo tatuś gnó.. chu.. - więc jeśli się dowie, że akurat jest dzień ojca,
          dowie się, że nie ma tatusia albo że ma ojca gnoja, przez którego mamusia
          cierpi i jeśli kocha mamusię, na widok ojca będzie uciekało.

          A pomysł, żeby ojciec w dzień ojca dzwonił z sugestią, że należy złożyć
          mu życzenia jest haniebny i głupi.

          Do babci czy dziadka takie dziecko TEŻ samo nie zadzwoni z życzeniami.
          Jeśli "dzwoni", robią to jego rodzice i mu przekazują telefon. W przypadku
          kiedy rodzice nie mieszkają oczywistym jest, że musi zachodzić ten sam
          schemat - MAMY do czynienia z 4-letnim dzieckiem!





          > a) bo dał plemnika i dzięki temu chodzisz po świecie



          A te podpowiedzi matki kierowane w stronę ojca wpisują się
          w kreowanie obrazu tegoż ojca przez matkę. Nic dodać,
          nic ująć. I potem takie dziecko SAMO miałoby chcieć kontaktować
          z tym "śmieciem", plemnikodawcą, najgorszą mendą na świecie?
          I to 4-latek?!!!
          • lejla81 Re: obrażony tatuś 29.06.11, 13:03
            To do kogo mam zgłaszać reklamacje w sprawie braku życzeń w dniu matki? Może do sąsiadek?
            Masz ewidentny problem z czytaniem i z realną oceną faktów. Nie wiem, która kobieta Cię tak skrzywdziła, ale bardzo ci współczuję.
            • tautschinsky Re: obrażony tatuś 29.06.11, 13:45
              lejla81 napisała:

              > To do kogo mam zgłaszać reklamacje w sprawie braku życzeń w dniu matki? Może do
              > sąsiadek?


              Za mało masz kontaktu ze swoim dzieckiem, że jeszcze życzeń się domagasz?
              Inaczej to jednak wygląda, kiedy dziecko ma się przy
              sobie, inaczej, kiedy już się z nim nie mieszka.

              Jeśli tak ci zależy na tych życzeniach, sama możesz w sposób naturalny
              dziecko naprowadzić choćby tym, że przy nim zadzwonisz DO SWOJEJ
              matki z życzeniami. Dzwoniłaś? Bo ja do swoich rodziców dzwonię.
              Z okazji urodzin i właśnie dnia matki i dnia ojca. Jeśli życzenia z okazji dnia
              matki są przyjmowane przez wszystkich jako oczywistość, to moje życzenia
              w dniu ojca są brane za przejaw niemal ekstrawagancji z mojej strony.
              • lejla81 Re: obrażony tatuś 29.06.11, 13:55
                > Inaczej to jednak wygląda, kiedy dziecko ma się przy
                > sobie, inaczej, kiedy już się z nim nie mieszka.

                Ale dlaczego inaczej? Skąd takie podwójne standardy?

                > Jeśli tak ci zależy na tych życzeniach, sama możesz w sposób naturalny
                > dziecko naprowadzić choćby tym, że przy nim zadzwonisz DO SWOJEJ
                > matki z życzeniami. Dzwoniłaś? Bo ja do swoich rodziców dzwonię.
                > Z okazji urodzin i właśnie dnia matki i dnia ojca. Jeśli życzenia z okazji dnia
                > matki są przyjmowane przez wszystkich jako oczywistość, to moje życzenia
                > w dniu ojca są brane za przejaw niemal ekstrawagancji z mojej strony.

                Ale jesteś wspaniały! Nie zapluj się tylko.
                Znów wykazałeś się brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem. Ja akurat nie mam problemu z tym, że w dniu matki dziecko nie przydreptało do mnie z peanami na mą cześć.

                No to co? Która cię tak skrzywdziła? Byłeś zapewne wyjątkowo nędznym partnerem i kopnęła cię w końcu w cztery litery. Biedny, mały miś T. sad
                • altz Re: obrażony tatuś 29.06.11, 14:20
                  Dziwna dyskusja, bo takie dziecko 4-letnie nie rozumie, co to jest dzień ojca i co to jest dzień matki, nie potrafi zadzwonić, chociaż coś potrafi narysować.
                  Takie wdrażanie w robienie laurek dla matki jest dla mnie żałosne, to taka inna odmiana religii. Nie wiadomo po co, ale tak się robi. A rodzice nie powinni się domagać hołdów i mieć z tego tytułu przykrości, bo to nie ma nic wspólnego z autentycznym uczuciem, tylko działanie prawie jak w eksperymentach Pawłowa. Rodzice powinni mieć naturalną radość z tego, że dziecko jest i kocha ich naturalnie.
                  Dlatego jestem przeciwny akademiom ku czci, laurkom, religii w przedszkolu i innych formom urabiania nieświadomych tego dzieci.
                  • lejla81 Re: obrażony tatuś 29.06.11, 15:05
                    Ja się z Tobą zgadzam, ale wytłumacz to mojemu eksowi i T.
                • tautschinsky Re: obrażony tatuś 29.06.11, 21:16
                  lejla81 napisała:

                  > Ale jesteś wspaniały! Nie zapluj się tylko.


                  Dobrze się z tym czuję jako mężczyzna i ojciec własnych dzieci.

                  Na marginesie dodam, że moje składają mi życzenia z własnej
                  inicjatywy, a nawet robią małe prezenciki w postaci mojej ulubionej
                  czekolady. Małe a cieszy. Tym bardziej, że wiem, jak to bywa w innych
                  rodzinach. Pewne rzeczy dzieci się uczą od małego albo nigdy się ich
                  nie nauczą. Z mamusią się rozmawia, spędza czas. Tatuś jest od zarabiania,
                  wiecznie nie ma czasu. Efekt jest taki: ten, który zapieprzał dzień i noc
                  na życie wszystkich staje się z czasem zbędnym elementem, kimś nie na
                  miejscu, kiedy akurat się zdarzy, że ma wolny czas. Nie zamierzam popełniać
                  tego błędu kosztem większej gotówki niżbym mógł mieć. Ojciec dla mnie
                  nie równa się dostarczyciel mięcha na stół, by mateczka mogła się realizować
                  jako kochająca mamusia. Tylko wyjątkowo mądre dziecko dopiero gdy podrośnie może doceni rolę takiego ojca, ale nawet wtedy nic już nie wskóra. Straconych lat dorastania, lat bez ojca nawet jeśli rodzice mieszkali razem nikt już nie zwróci. Dlaczego o tym piszę? Bo nie raz i nie dwa razy, i to z różnych stron wywierano na mnie (i nie tylko na mnie) presję, by był poza domem harując na resztę. Bo po co ojciec dziecku? Wszystkim zajmie się mamusia. A im dalej tak szło, im jednak potrafiłem znaleźć ten czas, tym większą zawiść to rodziło w matce moich dzieci, bo....??? się okazywało, że one do mnie przychodzą z problemami: szkolnymi, sercowymi, żeby pogadać o życiu. To rodziło zawiść, która w końcu wybuchła. Ale nie ugiąłem się smile
                  • miaowi Re: obrażony tatuś 29.06.11, 22:14
                    Przypominam, że są jeszcze tacy, którzy nie mają dla dziecka czasu, nie dają mu ani grosza i generalnie udają, że go nie ma.
                    Czy takich też docenia się po latach? Czy dzwoni się do nich tylko po to żeby im powiedzieć...
                    Nieważne. Takim ludziom nie ma nic do powiedzenia.
                  • lejla81 Re: obrażony tatuś 30.06.11, 09:14
                    Przeczytaj sobie jeszcze raz:
                    Tatuś daje 150-300 zł miesięcznie na dziecko. To ja jestem dostarczycielem mięcha. Jestem też zresztą kochającą mamusią.
                    Tatuś mógłby być wszystkim, gdyby tylko chciał. Ja mu tego nie bronię. Bardzo bym się cieszyła, gdyby więcej czasu spędzał z dzieckiem. Ale jest tylko roszczeniowym samolubem. Nic na to nie poradzę.
      • lejla81 Re: obrażony tatuś 29.06.11, 10:55
        Oj, pudło, panie T., pudło :p

        Nie przypomniałam, bo tego dnia o 4 rano wyjechaliśmy z dzieckiem na wakacje, cały dzień byliśmy w podróży i po prostu zapomniałam.

        > Twój mąż wie, że mogłaś przypomnieć o tym, gdybyś chciała. Nie zrobiłaś tego, b
        > o żyjesz: żalem, nienawiścią do ojca tego dziecka i przyjemnie ci było nie przy
        > pomnieć dziecku o tym.

        Gdzieś ty wyczytał, że to był mój mąż?! Nie żyję żalem, od dawna jestem związana z kimś innym i to chyba mojego eksa najbardziej boli, bo chciałby być bardziej obecny w naszym życiu (ale tylko wirtualnie - tzn żebyśmy o nim myśleli, bo na inną obecność nie ma czasu).

        Dziecko już złożyło tacie życzenia - w przedszkolu podczas uroczystości, o której eksowi musiałam pięć razy przypominać.

        I nadal mnie zadziwia, jak można niewiele z siebie dawać, a mieć oczekiwania jak stąd do księżyca?

        Za każdym razem, kiedy próbuję wymusić na eksie zrealizowanie jego obowiązków rodzicielskich, on mi powtarza, że "może, a nie musi", a czasem też, że ma inne priorytety. Otóż ja też mogę, a nie muszę i mam prawo mieć inne priorytety. Mogę, a nie muszę przypilnować dziecka w takich sprawach i uważam, że wielkie pretensje są tu nie na miejscu. Ja do niego nie dzwonię i nie ochrzaniam za każde zlekceważenie nas. Zresztą ja się akurat całkiem wobec niego staram. Dostał od nas nie tylko życzenia, ale i prezenty z okazji urodzin, gwiazdki, awansu w pracy... Ale to i tak oczywiście za mało. I kto tu żyje żalem?
    • mamameg Re: obrażony tatuś 28.06.11, 14:44
      "Myśli, ze 150-300 zł i 3-4 popołudnia miesięcznie czynią z niego
      > wzór ojca."
      Słusznie myśli, ja się tego dowiedziałam wczoraj z ust sędziny. Dotychczas trwałam w błędnym przekonaniu, że dobry ojciec płaci połowę kosztów utrzymania dziecka i potrafi pójść z dzieckiem do lekarza czy na wywiadówkę, spędzić z nim część wakacji albo czasami zaprowadzić je na zajęcia dodatkowe.
    • pkipw Re: obrażony tatuś 28.06.11, 22:20
      ha ha ha , rozbawiłaś mnie tym postem. U mnie TO SAMO.
      dzień matki - cisza
      dzieć dziecka - cisza (zero prezentu, kartki cukierka, sma słowem NIC)
      dzieć ojca - sto smsów, jaka to ja jestem, że dziecku robię wode z mózgu, żeby go nienawidziło
      (dodam, że w ciągu ostatnich 3 lat, ojciec widzial dziecko 2 razy w ośrodku i całkiem fajnie się z nim bawiło, a potem tatuś nie pojawiał się w ośrodku na kontakty mimo że ma ustalone, co nie przeszkadza mu wysyłać mi setek smsów, że utrudniam mu kontakty i wysyłać 100 pism do sądu, że mu nie pozwalam widywac się z dzieckiem). a do ośrodka jeżdże z dzieckiem regularnie i same się tam bawimy smile))))
      ha ha


      lejla81 napisała:

      > A mój eks się głęboko obraził, że nie dopilnowałam czterolatka, żeby mu złożył
      > telefonicznie życzenia na dzień ojca. Ten sam tatuś:
      > - nie odezwał się do nas w dzień dziecka;
      > - nie wspominam już o dniu matki (a też przecież mógł dopilnować syna, żeby mi
      > złożył życzenia);
      > - z wielką łaską przyszedł na dzień rodziców do przedszkola (bo on ma inne prio
      > rytety niż przedstawienie, które dziecko przygotowało dla nas);
      > - jeśli chodzi o ojcostwo realizuje plan minimum, tzn jak najmniej kasy i jak n
      > ajmniej czasu. Myśli, ze 150-300 zł i 3-4 popołudnia miesięcznie czynią z niego
      > wzór ojca.
      >
      > Weźcie mi wytłumaczcie, o co chodzi, bo bardzo się staram, ale nie ogarniam teg
      > o.
      • lenucha.1 Re: obrażony tatuś 02.07.11, 17:35
        Oj widzię że duzo optymizmu w tej kwestii wlałaś. I dobrze jak nie chce sie bawic z Wami to nie. Moj przynosi dziecku na dzień dziecka to co kupiła jego matka bo sam złotówki nie wyda i przychodzi następnego dnia po dniu dziecka bo oczywiście w dzień dziecka odwiedza swich chrześniaków i dla wlasnego nie wystarcza mu czasu. Trudno........
    • alabama8 Re: obrażony tatuś 29.06.11, 12:34
      150-300 zł miesięcznie oraz 3-4 popołudnia w miesiącu to nie ojciec tylko wyrzut sumienia. Nie ma w kalendarzu dnia faceta targanego wyrzutami sumienia.
    • j-e-a-g Re: obrażony tatuś 01.07.11, 19:57
      To u nas było lepiej, Ja złozyłam mu smsem zyczenia od dzieci, ale nawet nie podziękował, o dniu dziecka tez nie pamietałwink Ale Ja tam sie tym nie stresuję, a nawet zaczęłam nie nalegac na kontakt Jefo z dziećmi, skoro sam za nimi nie tęskni i tego nie pragnie to Go przecież do tego nie zmuszęwinkA nawet przestałam robić dzieciom wodę z mózgu i juz nie opowiadam jaki to tatus jest wspaniały jak ich kocha, bo po co skoro dziecko mi potem mówi,żebym nie kłamaławink)Dzieciaki sa bardziej kumate niż nam się wydaję.Dlatego skonczyłam z nagabywaniem eksa o kontakt, nie chce to jego strata, bo dzieciaki to jednak super nam się udałowinkI dziękuję mu za to ,bo niestety bez jego udziało nie miałabym takich super szkrabów.Ja podchodze zdrowo do całego temaru,i nigdy nie mówię niczego złego na temat eksa dzieciom, bo po cowink)Mi jest Go nawet szkoda ,że traci każdy dzień bez dzieci, nie zna ich potrzeb, zainteresowań, ni widzi jak dorastają...Poprostu szkoda mi Go ,że nie myśli głowąwink)))
    • e.s.p.a.n.a Re: obrażony tatuś 03.07.11, 23:47
      Hy hy hy....
      U mnie było pobnie. Czwartek, godz 12, wychodzę na chwile do sklepu z dzieckiem, zostawiając w domu telefon. Wracam - widzę, że w tym czasie dzwonił ex. Nie oddzwaniam, bo kładę małego spać, potem na paluszkach gotowanie, sprzątanie itp. Tatuś już w tym dniu nie zadzwonił, za to na drugi dzień wieczorem otrzymuję tel od exa z milionem pretensji, ze był dzień ojca, że on chciał dziecko w tym dniu zobaczyć, że ja mu utrudniam kontakty, że nastawiam dziecko itp....
      Kurcze, a ja po prostu zapomniałam oddzwonić do jaśnie pana.
      Przecież on też mógł spróbować zadzwonić np godzinę później, miał cały dzień.
      Ale lepiej było nie dzwonić, nakręcić sobie film w głowie, że ja mu specjalnie utrudniam i na drugi dzień zrobić aferę!!!
    • lady_petii Re: obrażony tatuś 11.08.11, 11:27
      a u mnie wygląda to tak, tatuś zniknąl na 3 lata - wógole się nie odzywając do dziecka, po czym się odezwał przez email - gdzieś mnie "znalazł" i mi pisze, że chce się spotkać z dzieckiem, napisałam ok (myślałam, że się ogarnął trochę) ustaliliśmy pierwszy termin wizyty - niestety wypadł mi ważny wyjazd - "tatuś" się wkurzył jak ja mogłam go tak potraktować, i zamilkł na 3 miesiące, po czym się odezwał w urodziny dziecka i mu mówi przez telefon, że przyjeżdża do niego i tak też zrobił - pokazał się na 3 dni dziecku namącił trochę w głowie i pojechał niezostawiająca małemu ani grosza(dodam, że dzieciak ma 6 lat):/... po 3 miesiącach dzwoni do mnie, żebym go odwiedziła z małym (mieszkamy 200km od siebie), a ja na niego, że co sobie wyobraża, że co kwartalny "tatuś" się odezwał i znów obrażony....
      • harell Re: obrażony tatuś 11.08.11, 13:47
        ojj panowie chyba lubia się obrażać smile
        nie rozumiem jak można się obrazić na dziecko, że czegoś dla tatusia nie zrobiło?!!!!

        Jak mama nie przypomni dziecku,że jest dzień ojca to niech się obraża na matkę a nie na dziecko.
        • lejla81 Re: obrażony tatuś 19.08.11, 09:53
          Nie, nie, aż taki zły nie jest, obraził się tylko na mnie wink
          Ale, jako że on nie pamiętał ani o dniu dziecka, ani o dniu matki, to nadal uważam, że niesłusznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka