Dodaj do ulubionych

Porażka życiowa-to tak boli.....

04.11.04, 22:43
Witam,mam na imie Julita,mam 23lata i wkrotce dolącze do grona samotnych
mam.Kiedys bylam naprawde szczesliwa ,zadowolona z zycia,dopiero teraz to
widze jak bylo cudownie, ile mialam marzen i alternyw zyciowych, a wszytko
przepadło.Czuję się fatalnie,jestem zalamana, nie wiem jak mam wyrazic gorycz
i zal ktory mnie zżera od środka.Dlaczego człowiek ktory jeszcze 2 lata temu
był ideałem mojego partnera życiowego okazał sie wulgarnym despotą.
Historia banalna wielka miłość,naprawde czułam, że to pierwszy facet ktory
mnie naprawde kocha,nieplanowana ciąza -jego radość,zapewnienie o dozgonnej
milosci, moje obawy, huczne wesele(pod presją rodziny),ciążą
przepłakana,wielka inwestycja w mieszkanie i remont, narodziny synka i wielka
zyciowa porażka w osobie mojego meza!!
Pochodzimy z różnych światow,nie wiem jak moglam być tak śłepa i glupia.On
mimo ,ze jest wspaniałym opiekunczym ojcem,wiernym męzem jest obrzydliwie
wulgarnym ,impulsywnym samcem(nagle klotnie awantury wyzwiska ,nie uznaje
partnerstwa-''to nie ty nosisz spodnie)Pochodzimy z roznych swiatow,domow, ja
wychowywana w kulcie nauki,szacunku do ludzi,pomocy innym-on w domu gdzie
ojeciec gornik w ramach za tezyzne fizyczna byl panem w domu,a matka po
nieudanym pierwszym zwiazku-znosila wszytkie upokorzenia z usmiechem na
twarzy.Były naprawde wspaniałe chwile,jak zajmuje sie dzieckiem,byl czuly i
kochany w lozku,ale ja juz nie moge zniesc ze jestem ''kurw...gamoniem,
jebałam na kolanach do czestochowy(jestem wierząca-on nie),mysle ci...a nie
glową,moja mama to gospodyni jak z koziej dupy trabka(wlos sie jezy na glowie-
rodzice cale zycie oszczedzali zeby mnie wyksztalcic kupic mieszkanie a on
tego nie docenia),jestem do niczego,i wogole to mam spie..c bo on nie chce
ze mna byc!!Boze za co mnie to spotkalo!??Chce mi sie wyć ,jestem taaka
zagubiona,dlaczego nie zasługuje na szacunek??Juz nie wytrzymuje tych
coodziennych awantur,upokorzen.Ale to już chyba koniec-wyszedl trzaskając
dzrziami,czeka mnie pierwsz noc z dwumiesiecznym synkiem samotnie
wiem ,ze to wszytko trochę chaotycznie, ale musialam sie wygadac.
Boje sie,tak bardzo chcialabym wierzyc,ze bedzie jeszcze wszytko dobrze.....
Obserwuj wątek
    • kanga_i_roo Julita! 04.11.04, 23:06
      Przykro mi, że tak Cię potraktowano. Nikt nie powinien tak sie do Ciebie
      odnosić i nic takiego traktowania nie usprawiedliwia. To jest przemoc.

      Rozumiem Twój ból, żał i gorycz porażki. Miało byc tak pieknie, była wielka
      miłość, a teraz? Są upokorzenia i awantury. To musi bardzo boleć.

      Mam nadzieję, że możesz liczyc na wsparcie rodziny i przyjaciół. I nie wstydz
      się, że mogłaś popełnić błąd - wyjśc za niewłaściwego człowieka. Masz jeszcze
      wiele życia przed sobą i masz wielki skarb synka! Z pewnością znajdziesz siły
      aby jeszcze realizowac swoje marzenia i znów być szczęśliwa. Nie bój się. Bez
      faceta można sobie poradzić. A jak nikt nas nie niszczy to i sił mamy więcej!

      Muszę Ci powiedziec, że ja miałam lat 31 kiedy zrozumiałam, że nie zmienię ani
      ja ani moja miłośc człowieka za którego wyszłam i z którym mam dziecko. A
      znaliśmy się już lat 8. W sumie straciłam 10 lat.

      Gdybyś chciała porozmawiać - napisz na @ gazetowy. Na pewno odpisze.

      Życzę aby noc była spokojna dla Ciebie i synka.

      Pozdrawiam cieplutko

      Kasia
    • foretka Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 04.11.04, 23:19
      Julito,

      boli bo takie rzeczy bardzo bola, wiem z autopsji. To moja kolejna z wielu
      samotnych nocy z 7,5 tyg. coreczka. Ale to moj wybor. Powiedzialam: koniec,
      albo cos sie zmieni albo nie ma powrotu... No i sie nie zmienilo.

      Powiem Ci jedno, samej jest trudno i czasami zle ale jest duzo spokojniej.
      Wiesz, duzo zlego przeszlam w ciazy, upokorzen, klamstw i przemocy; teraz
      jestesmy same i choc sa chwile, kiedy straszliwie chcialabym zeby tu byl to
      potem przychodzi (a czasem nie) opanowanie: po co?? zeby kolejny raz zalowac??
      zeby kolejny raz tak strasznie sie zawiesc??

      Nie wiem jak sie potoczy Twoje czy moje zycie. Teraz mamy Dzieciatka i musimy
      dbac o to, zeby zylo nam sie spokojnie i godnie, bez zlosci, krzykow i awantur.

      A moze on musi sie pogodzic z nowa sytuacja? Moze przemysli.

      Spij dobrze i ucaluj Malenstwo.
      Jutro bedzie nowy dzien.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS jesli masz ochote to pisz na @ gazetowy
    • leeya Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 05.11.04, 08:58
      Julita,

      Nie daj sie wiecej szmacic!! Nie zasluzylas na to!! Kobieto, nie pozwalaj mu
      Cie tak traktowac!! Kurcze, masz malutkie dzieciatko... Wiem, ze moze byc
      trudno z Maluszkiem samej, ale wierz mi, dasz rade opiekowac sie nim bez pomocy
      meza. Ja bylam sama z Kulka od poczatku, od porodu. Teraz Mala ma 2 miesiace
      (prawie) i jest spokojnym, radosnym dzieciaczkiem. Wszystko dzieki temu, ze ja
      jestem spokojna. Nie mowie szczesliwa, ale spokojna. Dziecko wyczuwa kazda
      Twoja emocje. Kazda!! I kazda emocja wplywa na samopoczucie takiego malego
      czlowieczka. A jeszcze kiedy karmisz piersia... Echhhh...

      Pewnie po tym co napisze odezwa sie obroncy praw ojca, ale trudno... Julito,
      Twoim OBOWIAZKIEM jest zadbac o swoje dobre smopoczucie. Dla siebie, a przede
      wszystkim dla dziecka. Wiem, ze czujesz straszny zal, pustke i zlosc. To sa
      toksyczne uczucia, ktore Cie niszcza. Postaraj sie uspokoic. Postaraj sie
      zalapac rownowage. A jezeli Twoj maz bedzie dalej Cie tak traktowal, nie dadza
      nic rozmowy, to po prostu pokaz mu drzwi. Moze go to troche otrzezwi i skloni
      do myslenia czy respektowania Twojej osoby. I dodam jeszcze z wlasnego
      doswiadczenia: Brak Taty na stale w domu jest czasem lepszy niz Tata niszczacy
      psychicznie rodzine. A przede wszystkim niszczacy psychicznie Mame.

      Moze to bylo brutalne, co napisalam... Ale wynika to niestety z mojego
      doswiadczenia. Jezeli mezczyzna nie wyniosl z domu podstawowych zasad takich
      jak odpowiedzialnosc, szacunek do drugiej osoby, uczciwosc, to niestety juz Go
      tego nie nauczysz. Masz dwa wyjscia, albo walczyc o swoj i dziecka spokoj, albo
      znosic upokorzenia z usmiechem na twarzy. Hmmmm... Nie wiem co jest latwiejsze.
      Ale wiem, kiedy z czasem bedziesz szczesliwsza.

      Pozdrowienia cieplutkie
      Leeya
      • kim.novak Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 05.11.04, 09:37
        Witam.
        Jeśli szukasz pomocy, napisz proszę na priv skąd jesteś. Postaram się udzielić
        Ci informacji na temat Instytucji, które moga Ci pomóc oraz udzielić pomocy
        prawnej.
        Pozdrawiam
      • martina100 Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 05.11.04, 10:11
        Oj wiem cos na ten temat. Ale wiesz co czas goi rany, mówię ci że za rok może
        dwa,bedziesz patrzyła na to z innej perspektywy,

        Wiesz bardzo Ci wsółczuję bo wiem co przeżywasz, miałam to samo, wprawdzie nie
        bylismy małżeństwem, ale mój eks ciągle nie wracał do domu na noce albo wracał
        nad ranem, potrafił sie jeszcze awanturować z tego powodu a nawet mnie pobic,
        wiesz ja ciągle słyszałam Ty Ku.., itd. itp. wiesz nawet teraz rok po tym jak
        się rozstaliśmy potrafi tak do mnie powiedzieć, wiem jak bardzo bolą takie
        słowa, jedno jest pewne twój mąż Cię nie szanuję, niestety to przykre co
        powiem : ale nie wydaje mi się aby to się zmieniło, wprawdzie możesz spróbowac
        poszukać pomocy na terapii rodzinej, mam nadzieję że twój mąż sie zgodzi, być
        może jak zobaczy że nie żartujesz to zrozumie że postępuje źle, Jednak wydaje
        mmi sie że powinnaś skorzystac z pomocy osób trzecich : psychologa czy coś w
        tym stylu, bo sama mozesz nie dac sobie z mężem rady,
        Głowa do góry, POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE
        • edyta2711 Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 06.11.04, 22:49
          Witam wszystkie dziewczyny na tym forum. Piszę tu po raz pierwszy. Chciałabym
          opowiedzieć moja historię chociaż w skrócie. Mam synka który 11 listopada
          skończy roczek i obiecałam sobie że wytrzymam z moim partnerem do jego
          urodzin , bo już dłużej nie mam siły znosić jego zachowania. Traktuje mnie jak
          sprzataczkę słuząca o wszystko ma pretensje. Przychodzi po nocach pijany robi
          awantury. Właśnie dzisiaj przyszła sąsiadka że leży pijany na ulicy i trzeba go
          stamtąd zabrać. Juz dłużej tego nie moge tolerować .Chcę eby mój syn wychowywał
          się w spokoju i bez awantur > Taki ojciec nie jest mu potrzebny i tak się małym
          nie interesuje. Nie wiem co zrobię jutro ale myślę że to juz koniec mojego
          związku. Edyta
          • pustulka_75 Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 06.11.04, 23:16
            Tylko, Broń Boże, nie zabieraj go z tej ulicy. Jeśli sąsiadce tak przeszkadza
            to niech sama go "sprzątnie". Taki parasol ochronny tylko umacnia pijących w
            tym, że nie muszą się o nic martwić.
            Moja najlepsza przyjaciółka też zabierała ojca, jak leżał na ulicy, albo przy
            windzie. I też życzliwi sąsiedzi mówili jej, gdzie jest i, że TRZEBA go zabrać.
            Pewnego dnia stwierdziła, że ma to gdzieś i odtąd tak długo leżał, aż sam się
            nie pozbierał.
            Nie pomagaj partnerowi, to duży chłopczyk - sam sobie poradzi. Ty masz inne
            obowiązki na głowie. Dużo ważniejsze.

            Pozdrawiam ciepło smile
    • maminekb Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 06.11.04, 22:59
      Jesteś jeszcze bardzo młoda. Nie pozwól nikomu tak się odzywać do siebie. To
      poniżej jakiegokolwiek poziomu- czujesz to, jest to bolesne - więc nie daj się
      tak traktować! Dasz sobię sama radę. Opowiedz rodzicom o tej sytuacji, pomogą.
      O porażce życiowej jest mowa znacznie później , teraz to tylko błąd. Chcesz
      żeby Twoje dziecko było wychowywane w takiej atmosferze? .. a w łóżku wielu
      facetów jest czułych i kochanych. smile
      mądrej decyzji Tobie życzę
    • nowajulka Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 07.11.04, 19:45
      Jeszcze wierzysz, że może być dobrze ? Chyba żartujesz ??/ Po takich wyzwiskach
      ???? Nikt, kto kocha tak nie zwraca się do ukochanej osoby......pomyśl, że
      maluch będzie traktował Cię tak samo jak ojciec.jak tylko podrośnie......wiem,
      że trudno wyrwać się z czegoś takiego, bo sama byłam w podobnej
      sytuacji.....ale......
    • asiax Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 07.11.04, 22:43

      Przeczytałam Twój post i jesteś mi taka bliska...
      Ja też to wszystko znam : miłość - ideał, wielkie nadzieje a potem gorzkie
      rozczarowanie...
      Ja też rozpaczam po zmarnowanych mozliwościach życiowych, moi rodzice też
      inwestowali we mnie, czuję, że ich zawiodłam. Siebie zresztą też.
      A jednocześnie czuję ogromną odpowiedzialność za tą maleńką istotkę, która nie
      jest niczemu winna.

      Na szczęście zawsze kiedys pojawiają się promyki słońca. Uwierz w to, że dla
      Ciebie też. Trzymam za Ciebie kciuki.

      Asia_mama_Adasia
      • xjoannax Re: Porażka życiowa-to tak boli..... 07.11.04, 22:51
        a ja przeczytałam pierwszy i ostatni post .. i wierzcie, albo nie... taki stan
        psychiczny mija.. może nie bezpowrotnie, ale mija

        i potem jest już tylko lepiej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka