alimenty z zagranicy

18.02.06, 02:00
mieszkam w usa i niedlugo zamierzam wracac do polski z moim kilkumiesiecznym
synkiem. z ojcem dziecka nie ukladalo sie najlepiej, poza tym teskno za krajem
i ciezko samej na obczyznie z malym dzieckiem. jest oczywiscie sprawa
alimentow. tutaj nie moglam o nie zabiegac, bo ojciec dziecka postraszyl mnie
biurem do spraw emigrantow-deportacja po prostu- jesli zaczne cokolwiek w tym
kierunku dzialac (wiza na legalny pobyt skonczyla mi sie juz dawno)...
chcialbym sie dowiedziec czy bede mogla jakos zabiegac o alimenty w polsce.
nie mam pojecia jak sie do tego zabrac.. przez ambasade amerykanska?
moze ktoras z was ma tego typu doswiadczenie lub zna takie przypadki. prosze,
pomozcie...
    • mama-patryka Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 00:17
      naprawde nikt nie wie? dziewczyny, prosze, pomozcie... boje sie zalatwiac
      cokolwiek na miejscu, jeszcze... wolalabym to zrobic juz z polski... tylko nie
      wiem czy sie tak da... dlatego takie zapytanie...
      • ann17 Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 11:51
        witaj, na pewno się da. sporo mam jest właśnie w takiej sytuacji, że one są z
        dzieckiem w Polsce, a tata gdzieś w świecie. możesz o alimenty wystapić przed
        sądem rodzinnym w polsce, jest normalna sprawa, wyrok, alimenty w złotówkach,
        ktory potem poddaje się egzekucji międzynarodowej, jeżeli dobrowolnie tata nie
        chce płacić. inna możliwość, to wystapienie będąc w Polsce o alimenty
        zagraniczne, ale nie wiem jak to się załatwia.
        tak czy inaczej - nie obawiaj się, takie sprawy są do załatwienia.
        to co Ci na pewno pomoże to zgromadzenie informacji o miejscu zmaieszkania,
        pracy, osiąganych dochodach, standardzie życia ?(jaki dom, mieszkanie,
        samochód, itp) przydadzą się jakieś dowody (dokumenty) które to chociaż w
        pewnym zakresie potwierdzą.
        • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 04.03.06, 10:50
          napisalam Ci e-maila
      • d0nia Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 17:28
        da sie da!!! nie martw sie. jedno jest pewne ze to na 100% czasochlonne jest,
        ale da sie. tak jak pisala ann albo polski sad albo o alimenty w sadzie
        amerykanskim przez sad polski... idziesz do wojewodzkiego sadu i tam masz dzila
        kontaktow z zagranica, a tu na slasku nawet pokoj "alimenty zagranicze" wink
        jak cos to pisz na priva... jak bede mogla jakos pomoc to nie ma sprawy, ale
        nic nie obiecuje bo sama uzeram sie ze swoim "lubym"
        pozdrawiam mocno i nie trzc wiary i wracaj tu gdzie masz rodzine i gdzie na
        ciebie czekaja...
        pozdrawiam, dominika
        • mama-patryka Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 18:24
          super... smile dzieki dziewczyny za pomoc smile
          ciesze sie ze nie musze tu nic zalatwiac, normalnie sie tego czlowieka boje.
          a jak bede tysiace mil od niego to bede pewniejsza siebie smile
          pozdrowionka!
        • tommy_80 Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 18:47
          A nawet jeżeli wydział administracyjny Sądu Okręgowego w wyniku swojej
          czasochłonnej procedury w trybie Konwencji Nowojorskiej nie namierzy
          zobowiązanego, to do tego czasu można liczyć na od dawna obiecywane
          przywrócenie FA. Przecież "umowa stabilizacyjna" pomiędzy LPR PiS i Samoobroną
          gwarantuje przyjęcie ustaw "o o zasadniczym znaczeniu dla procesu naprawy
          państwa".
          A w załączniku 1 tejże umowy jako wół stoi:

          "Lista projektów ustaw, które umawiajace sie Strony postanawiaja popierać w
          ramach prac w Sejmie i Senacie w 2006 roku.
          (...)
          XII. PRACA I UBEZPIECZENIA SPOLECZNE.
          (...)
          2. Projekt ustawy o instrumentach wspierania rodziny i Funduszu Alimentacyjnym."
    • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 19.02.06, 20:58
      na LPR bym nie liczyla: przysluzyli sie do zniesiena zasilkow na dzieci, ktore
      nie mialy zasądzonych alimentow.Pobiegli do trybunalu konstytucyjnego i zasilki
      zniesiono, nieodwolalnie; co Trybunal ustalil jest ostateczne.

      Mysle ze powinnas walczyc w USA, TERAZ. W polsce bedzie Ci duzo trudniej.
      Jestes pewna,ze "Emigracyjny" Cie wywali? Mysle, ze to tylko "straszak" faceta
      na nieswiadoma praw Polke. Znam sytuacje z innego kraju. Gdy dziecko ma
      obywatelstwo, ma prawo przebywac na terytorium kraju w ktorym sie urodzilo. Ty
      jestes mu potrzebna do sprawowania naleZytej opieki. O alimenty występujes Ty
      w imieniu dziecka, i one mu sie absolutnie prawnie należą. Facet Was olewa i
      chce sie wykręcic sianem. Pewnie mu jakis koles podpowiedzial jak ćie
      zniechecic. Ale wg mnie masz prawo do wystapienia o alimenty w USA, wszakze
      chodzi o dobro dziecka Amerykanina(rozumiem, ze tam sie urodzilo). W polsce
      bedzie Ci duzo trudniej dochodzic alimentow. Nawet, gdy bedą zasądzone, moga
      okazac sie niesciągalne, wiec i tak nic nie zrobisz, a wszystkie Twoje zabiego
      okażą sie "funta kłaków warte", będziesz miała slimenty na papierze.

      Znajoma przed osmioma laty zwiewala z roczną córeczką z USA (byla mloda, glupia
      i naiwna). O nic nie zawalczyla, nic nie dostała, córle wychowuje tu sama, o
      alimentach nie ma mowy.

      Mysle ze masz absolutne prawo walczyc tam o alimenty, nie bój sie "straszaka"
      faceta. Dran wie jak sie wykręcic sianem, i Toba manipulowac. W najgorszym
      razie dostaniesz darmowy bilet do Polski, a jak rozumiem i tak chcesz wracac,
      wiec nie masz nic do stracenia. Zawsze bedziesz mogla wystąpic o alimenty w
      Polsce, choc ja nie wierze w ich egzekucje, wyrok zapadnie i masz "fige z
      makiem" na "papierze". Będziesz w przyszlosci załowac, ze lepiej nie zadbałas
      o dziecko. Zostaniesz na "lodzie", a kolesiowi sie "upiecze", i o to mu
      dokladnie chodzi. Mysle, ze powinnas sie dowiedziec, czy masz prawo wystąpic
      na drogę sądową (ja osobiscie nie znam sytuacji w USA). Wydaje mi sie, ze
      wielu nielegalnych imigrantów do USA wygrało niejeden wyrok (jestem pewna!), a
      Ty bedziesz walczyla o prawa malego Amerykanina, wiec tym bardziej masz spore
      szanse na wygrana. Nie bOj sie. Walcz!

      Walcz w USA, TERAZ, masz szanse na wyzsze alimenty. Nie daj soba manipulowac.
      Pozdrawiam i zycze "Siły na skuteczną walkę"
      • damiri Re: alimenty z zagranicy 20.02.06, 18:35
        Nie wypowiadam sie co do tego gdzie lepiej, ale na pewno mozna sie starac o
        alimenty w Stanach. Status imigracyjny matki nie jest przeszkoda, bo alimenty
        sa dla dziecka. A w dodatku urzad imigracyjny do rychliwych nie nalezy i rzadko
        reaguje na donosy o czyims nielegalnym pobycie (no chyba ze chodzi o
        terroryste smile) - wiec nie przejmowalabym sie grozbami tego czlowieka.
        Dziecko z obywatelstwem amerykanskim nie daje prawa do legalnego pobytu w
        Stanach ale skoro i tak masz zamiar wrocic do Polski tym bardziej bym sie nie
        martwila sprawami imigracyjnymi.

        Nalezy tylko wziac pod uwage, ze jezeli alimenty beda przyznane w Stanach, to
        obowiazywac bedzie prawo tutejsze, czyli alimenty tylko do 18 lat, ewentualnie
        do 24 jezeli dziecko sie uczy na pelny etat w szkole wyzszej. Ale za to beda
        wyzsze, bo np w stanie Nowy Jork zazwyczaj zasadzaja 17% pensji ojca na jedno
        dziecko. Sciagalnosc tez chyba jest lepsza w Stanach, chyba, ze ojciec jest
        bardzo "tworczy" - ale wtedy to i tu i tam bedzie trudno.
        Inna sprawa to to, ze ojciec w odwecie moze wystapic o przyznanie prawa pobytu
        dziecka przy nim lub przynajmniej czestych wizyt (polowa wakacji, swiat etc) a
        tu prawa ojca sa traktowane powaznie i ma spore szanse to osiagnac. No, ale
        jezeli to jest "tatusiek" a nie ojciec, to tez bedzie blefowal, bo skoro zaluje
        pieniedzy na dziecko, tym bardziej nie bedzie chcial sie nim zajmowac na
        codzien.
        Jedyna przeszkoda moga byc koszty, bo trzeba bedzie najac prawnika, ale byc
        moze udaloby sie znalesc kogos przez organizacje polonijne lub inne pomagajace
        imigrantom, ktory by podjal sie sprawy za niewielka oplata - na tym sie
        niestety nie znam.
    • woj-na Re: alimenty z zagranicy 20.02.06, 12:03
      Witam,

      Uważam podobnie jak alejandra6 że trzeba spróbwać teraz, póki jesteś w USA.
      Potem może być trudniej i pewnie sobie odpuścisz, jak się okaże, że trzeba brać
      adwokata w Stanach.
      Poczytaj tutaj:
      www.polishconsulatela.com/Polish/Informacje_konsularne/p2-10e.htm
      Może to trochę rozjaśni sytuację.

      Pozdrawiam

      Woj-
    • dziunia_f Re: alimenty z zagranicy 20.02.06, 16:10
      Zrob rozeznanie poki jestes w USA (jaki stan?). Zbierz jak najwiecej danych o
      tatusiu, tzn. SS number i wszystko co sie da. Generalnie lepiej zalatwiac
      wszystko przez sadownictwo amerykanskie, jakos sprawniej dzialaja niz nasi i
      maja lepsze metody w sciganiu tatusiow... Wiec do dziela, tatus nie musi poki co
      o Twym rozeznaniu wiedziec. Zreszta z ta deportacja to przesadza. Jestes matka
      obywatela amerykanskiego i prawnie przysluguje Ci pobyt.
      • mama-patryka Re: alimenty z zagranicy 20.02.06, 19:04
        co do legalnosci mojego pobytu, to zdania sa podzielone. czytalam wiele na ten
        temat i opinie sa naprawde bardzo skrajne.z jednej strony przyslguje mi wszytsko
        ze wzgledu na dziecko a z drugiej czytalam ze amerykanske dziecko nie jest zadna
        podstawa do "naprawy" mojego statusu... miejsza z tym. chyba jestem po porstu
        tchorzem i boje sie konfrontacji z tym czlowiekiem, jesli wnioslabym sprawe do
        sadu tutaj, to musialabym sie z nim spotkac oko w oko.. na sali sadowej... z
        drugiej strony nie moge powstrzymac usmiechu na mysli o jego wscieklej minie.
        wiem ze bylalbym w stanie sama bez jego pomocy wychowac mojego synka, ale z
        drugiej strony mysle sobie, dlaczego mam sobie jakos nie ulzyc finasowo, w koncu
        on tez sie przyczynil do pojawienia sie malego na swiecie... sama nie wiem. z
        jeden strony duma- ze jak nie chce to nie i niech sie odwali, a z drugiej mysl o
        tym, ze na pewno ucierpi na tym moje dziecko. w koncu duzo wiecej czasu
        msialabym poswiecac na zdobywanie dla nas srodkow do zycia... chyba czasem
        trezba dume schowac w kieszen i powalczyc o "swoje"...
        dziekuje serdecznie za wszystkie posty, daly mi troche do myslenia.
        pozdrawiam.
        • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 21.02.06, 12:38
          Wierz mi nie chce Cie straszyc, ale walcz:

          1. Znajoma wiele lat temu "odpuscila" sobie walke z takim "tatuskiem".Nie
          zawalczyla o dziecko, i od 8 lat grosika nie widziala... mordega przez cale
          zycie, sama wychowuje coreczke, a draniowi sie upieklo.I o to chodzi Twojemu

          2. Ufam, ze sady w Stanach maja na mysli/uwadze dobro dziecka i krzywdy Wam nie
          zrobia

          3.W RP sad Cie zapyta o koszty zwiazane z utrzymaniem dziecka i w najlepszym
          razie dostaniesz "glodową zapomoge od tatusia", pewnie niesiagalna.
          Jakos "czarno" widze to z perspektywy Polski: 1/3 alimenciarzy "kibluje",
          1/3 "umywa rece" i chodzi na wolnosci, 1/3 placi. Wiem, ze nawet wyroki
          zasadzone sa niesciagalne.Ufam, ze USA ma lepsza sciagalnosc.

          4.Nie jestem prawnikiem, ale jak rozumiem, Ty nie bedziesz strona w
          Sadzie.Stronami sa: powod i pozwany.Powodem jest Twoje dziecko, pozwanym ON.Ty
          jedynie wystepujesz w imienu dziecka, ktore z przyczyn oczywistych samo nie
          moze walczyc o swe dobro w sadzie.Pamietaj:WALCZYSZ O DZIECKO!!!! O JEGO CALE
          ZYCIE, O JEGO PRZYSZLOSC!!!! PAMIETAJ:TY NIE JESTES STRONA W SADZIE!!! Strona
          jest maly obywatel USA, ktorego Sad nie pozwoli skrzywdzic.Nie odpuszczaj
          draniowi, nie warto.Gdybys teraz odpuscila za jakies 10 lat "plulabys sobie w
          brode!" i winilabys sie, ze nic nie zrobilas a mialas inne wyjscie.

          5.Czasem warto zapomniec o dumie i nie oszukiwac sie, ze "sama dam sobie rade",
          nigdy nic nie wiadomo.Dzis nie jestes w stanie przewidziec, co bedzie jutro, za
          miesiac, za dwa, za rok...... Moze dopadnie nas jakis "syf", zaniemozemy i co
          wtedy? Ojciec tez ma byc odpowiedzialny.Jego odpowiedzialnosc nie konczy sie
          na "gimnastyce łóżkowej", to dopiero poczatek dluuugiej drogi. Zdecydowanie
          latwiej dzwigac ciezary we dwoje, gdy te odpowiedzialnosc sie dzieli,a niech
          sie doklada! Walcz, nie odpuszczaj.Nie mow sobie, ze nie chcesz ogladac jego
          geby, przeciez walczysz o dziecko! Cos za cos! Nie ma nic za darmo! (to tez sie
          nazywa ODPOWIEDZIALNOSC).Ja zawsze tlumacze sobie tak:"Lepiej raz usiasc na
          fotel dentystyczny i wyrwac zab....trudno, ze poboli, ale przynajmniej krotko,
          niz cierpiec w nieskonczonosc i noscic sie z tym bólem nie wiadomo jak dlugo"

          6.W najgorszym wypadku dostaniesz darmowy bilet na samolot (choc do konca w to
          nie wierze; nie wierze by USA chcialo wyrzadzic krzywde Amerykaninowi) a itak
          chcesz wracac.W RP zawsze bedziesz mogla powalczyc, ale ja chwytalabym sie tego
          jako ostatecznosci.Poki jestes na miejscu masz jeszcze szanse walczyc.Jak juz
          wrocisz, zamkniesz sobie droge walki w USA.

          7.Znam historyjki o "tatuskach", ktorzy kombinowali by sie wykrecic z alimentow
          (do glowy Ci nie przyjdzie Co wymyslali) ale Sad i tak swoje wie i nie pozwoli
          zrobic krzywdy dziecku.Inna sprawa, ze dochody ukrywaja, pracuja na "czarno",
          wszystko by wykazac "zerowe" dochody.

          Zycze Ci mega sil do walki, znajdz sobie wokol sprzymierzencow, ktorzy pomoga
          Ci przez to przejsc.
        • dziunia_f Re: alimenty z zagranicy 21.02.06, 12:55
          Na pewno nie dostaniesz obywatelstwa ze wzgledu na dziecko, ale nikt Cie nie
          wyrzuci z kraju na bank. Twoje dziecko jest Amerykaninem i jest "u siebie" a
          Twoje miejsce jako prawnego opiekuna dziecka jest przy dziecku. Wiec wydaje mi
          sie, ze ojciec dziecka szntazujac Cie w ten sposob za wiele nie jest w stanie
          wskorac. Przede wszystkim schowaj strach. To nie jest kwestia dumy czy jej
          braku, jesli zawalczysz o alimenty. Nie sa to pieniadze na "waciki" dla Ciebie,
          lecz dla dziecka. Na jego potrzeby i psim obowiazkiem ojca jest te potrzeby
          uwzglednic w swoich wydatkach. Powiem Ci z wlasnego doswiadczenia, ze zaluje,
          ze jakis czas temu odpuscilam, uniolslam sie duma, stwierdzilam, ze skoro
          tatusiek wypial sie na mnie i na dziecko, to nic od niego nie chce. Bylam
          zraniona, zrozpaczona, zwinelam manatki i przyjechalam do kraju. Nie mowie, ze
          jest zle, bo jakos poukladalam sobie zycie, ale ani centa przez prawie 3 lata
          zycia dziecka nie zobaczylam, tatus oczywiscie bezkontaktowy totalnie.
          Zapomnial pewnie "o sprawie". Nie pozwol aby podobny scenariusz przytrafil sie
          Tobie. Twojemu dziecku naleza sie te pieniadze. A obok Ciebie na pewno znajda
          sie zyczliwe Ci osoby, ktore beda dla Ciebie wsparciem w trudnych chwilach.
          Wiec glowa do gory i powalcz, dla przyszlosci swojego dziecka. Uda sie na
          pewno! Pozdrawiam cieplo
          • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 21.02.06, 13:45
            Cosik jeszcze mi sie przypomnialo:

            W RP, jesli: nie bylas mezatka,
            nie jestes po rozwodzie,
            lub nie masz zasadzonych alimentow
            NIE NALEZY CIE SIE NA DZIECKO ANI JEDEN GROSZ!!!!!!

            Za to "dziekujemy" LPR-owi!!!!!!

            Wiec postaraj sie przynajmniej o alimenty, bo "panstwo" Ci nic nie da, nie
            pomoze w zaden sposob.

            Ani polskie Sady, ani komornicy nie maja interesu w sciaganiu alimentow.Maja to
            w nosie.Alimenty zasadzone przez polski sad, to baaaaaardzo czesto alimenty nie
            do wyegzekwowania, liczy sie tylko i wylacznie na laske i dobrowolna
            troske "alimenciarzy".

            Wiec, chyba jest o co walczyc.

            Szukaj prawdziwych sprzymierzencow woklo siebie
    • agakoza1 Re: alimenty z zagranicy 22.02.06, 01:59
      skladaj sprawe o alimenty w USA i to jak najszybciej. Jesli maz zglosi Cie do
      urzedu emigracyjnego, nie wyrzuca Cie tak szybko, poniewaz synek jest
      obywatelem amerykanskim i pokazesz im dokumenty,ze masz w sadzie sprawe w toku.
      W najgorszym wypadku deportuja Cie po zakonczeniu sprawy. Jesli przekroczylas
      czas waznosci wizy, to i tak do usa nie pozwola Ci wrocic, wiec czy wyjedziesz
      sama, czy Cie deportuja to jeden pies.
      Walcz o swoje w USA, i to jak najszybciej, mozesz zadzwonic po bezplatna porade
      prawna do jednego z tysiaca prawnikow emigracyjnych w chicago i sie upewnic, ze
      biuro emigracyjne zostawi Cie w spokoju na czas trwania rozprawy.

      aga
      • marripossa Re: alimenty z zagranicy 22.02.06, 16:40
        Gorzej jak deportują ją, a dziecko zostawią przy ojcu. Ojciec wcale nie musi
        się zgodzić na wyjazd dziecka z USA i jeśli zechce robić matce klopoty, to ich
        narobi.
        • damiri Re: alimenty z zagranicy 22.02.06, 18:48
          Ale sad nie zrobi tego automatycznie, ojciec musialby wystapic z wnioskiem o
          przyznanie mu fizycznej opieki nad dzieckiem - a skoro nawet nie chce lozyc na
          jego utrzymanie to tym bardziej watpliwe jest, ze chcialby go (lub ja, juz nie
          pamietam) miec na stale.
          • mama-patryka Re: alimenty z zagranicy 23.02.06, 04:59
            tego sie wlasnie najbardziej obawiam, ze bedzie mi chcial w jakichs sposob
            odebrac dziecko, nie to zeby mu na nim zalezalo, ale po to, zeby byc zlosliwym
            no i zeby nie placic mi alimentow. dlatego chcialam cala sprawe zalatwiac w
            polsce. ...
            • marripossa Re: alimenty z zagranicy 23.02.06, 05:27
              A jak wyjedziesz z dzieckiem bez zgody ojca?
              • mama-patryka Re: alimenty z zagranicy 23.02.06, 14:48
                nie potrezbuje zadnej zgody, jedynie zgody na paszport.... w sumie to jedno i to
                samo. on nic nie wie o moich planach powrotowych. juz cos tam pzebakiwalam mu o
                paszporcie i jakos nie zrobilo to na nim wiekszego wtrarzenia. spytal sie tylko
                po co. powiedzialam ze jak nie bede dalej dawala rady finansowo, to chce wracac
                do kraju i nie chce zeby brak paszportu malego zatrzymywal mnie dluzej niz to
                konieczne. pogadal jeszcze jakies glupoty, ale nie wyrazil zadnego sprzeciwu.
                teraz tylko musimy razem pojsc zlozyc wniosek o ten paszport...
                • damiri Re: alimenty z zagranicy 23.02.06, 16:28
                  Nie chce cie straszyc, ale przy wyjezdzie moze byc potrzebna pisemna zgoda ojca
                  na wyjazd dziecka - wprowadzono to po kilku naglosnionych uprowadzeniach dzieci
                  przez rodzicow innych narodowosci do krajow pochodzenia. Zeszlego lata moja
                  bratowa leciala z bratankiem do Polski na wakacje i na lotnisku musiala
                  przedstawic zgode brata na wyjazd dziecka. Rok wczesniej, to samo. Nie wiem,
                  czy to bedzie tak samo egzekwowane jezeli i Ty i dziecko bedziecie podrozowac
                  na polskich paszportach - moze wtedy to nie obowiazuje, moj bratanek lecial na
                  amerykanskim paszporcie.
                  • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 24.02.06, 10:01
                    nie wiem jak to jest z usa
                    ja podrozujac z dzieckime z i do hiszpanii (polaska jeszcze wtedy nie byla w
                    ue) nigdy nie potrzebowalam zadnej zgody

                    ale jest inny sposob:

                    powinnas wystapic do konsulatu/ambasady o wpisanie dziecka do Twojego paszportu,

                    by to zrobic musisz przedstawic w konsulacie/ambasadzie polski akt urodzenia
                    dziecka

                    skad go wziac?
                    prosze bardzo:

                    1.z urzedu stanu cywilnego, w ktorym jest zarejestrowane twoje dziecko
                    pobierasz oryginal wpisu do ksiag (z podpisami i okragla pieczecia, caly pelny
                    wypis);

                    2.wysylasz to rodzinie do polski, oni ida z papierem do tlumacza przysieglego,
                    tlumacza,

                    3.oryginal i jego tlumaczenie zanosza do Twojego urzedu stanu cywilnego w
                    polsce, i na tej podstawie urzad wystawia polski akt urodzenia dziecka

                    (i tak przyda ci sie on potem w polsce do nadania pesela dla dziecka,
                    wystawienia ksiazeczki zdrowia, meldunku itp itd)

                    4.polski akt urodzenia przysylaj Ci do usa i idziesz z nim do konsulatu, a tam
                    dopisza Ci dziecko do Twojego paszportu (w hiszpanii taki wpis kosztowal 48
                    euro)

                    5.pamietaj, ze bez wzgledu na to gdzie dziecko sie urodzilo, ma automatycznie
                    polskie obywatelstwo, bo jest urodzone z rodzica polaka

                    ja dowiadywalam sie o te procedure tuz po narodzinach mojego dziecka
                    nie wiem jak jest z dziecmi starszymi, ale chyba tak samo
                  • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 24.02.06, 10:28
                    pewnie bedzie robil problemy i tak....
                    wszyscy je robia,
                    wypiereja sie dzieci, ukrywaj dochody,
                    na pewno nie pojdzie jak po masle, tym bardziej ,ze sama widzisz, ze juz na tym
                    etapie Cie straszy, jeszcze pewnie wpadnie na niejeden "rewelacyjny" pomysl
                    (pewnie i inni popracuja razem z nim nad tym by Cie pograzac, nawymyslac stek
                    bzdur o tobie itp itd)
                    ale pamietaj, kazdy to robi tak czy siak, ale sady i tak swoje wiedza
                    mimo wszystko nie wierze by zabrali dziecko matce, ktora dobrze sie dzieckiem
                    zajmuje, najpierw musialby dowiesc bardzo powazne Twoje zaniedbania w stosunku
                    do dziecka, chorobe psychiczna i inne.....
                    To Ty powinnas zebrac dowody na to jak on zaniedbuje dziecko, (mozesz
                    np.sprowokowac go do rozmowy i nagrac na dyktafon jak Cie zastrasza by nie
                    placic alimentow -> i masz dowod na to jak chce sie wykrecic od sprawowania
                    nalezytej opieki nad dzieckiem), wykazac bilingi telefoniczne (czy dzwoni i
                    interesuje sie dzieckiem), niech wykaze ile lozy na dziecko.....
                    sama pomysl, szukaj argumentow,
                    poszukaj w sieci darmowych porad prawnych

                    w RP jest tak:
                    sprawa o "alimenty" to odrebna sprawa sadowa od spraw pod
                    tytulem: "uregulowanie kontaktow z dzieckiem".

                    jesli Ty zakladasz jedna (o alimenty), to zostaje ona natychmiast rozstrzygnieta
                    co wygrasz to Wasze

                    by Ci dziecko odebrac, to on bedzie musial zalozyc sprawe o odebranie Ci
                    dziecka (czy bedzie chcial? czy bedzie mial sile zabrac Ci dziecko, skoro on
                    nie ma ku temu: 1/podstaw; 2/nie chce mu sie placic; 3/a moze planuje ulozyc
                    sobie zycie z inna osoba i dziecko byloby ku temu przeszkoda (dziecko, na ktore
                    nie chce lozyc?)

                    On caly czas liczy na Twoj strach, na to ze odpuscisz, i ze przez to on wygra.
                    Zastanow sie dobrze.Najgorsze sa pochopne decyzje, a strach nie jest dobrym
                    doradca.Znam takich, ktorzy kiedys nie powalczyli a dzis tulaja sie po swiecie
                    z jedna koszula na karku (doslownie!) Oddali wszystko co mieli "w imie świetego
                    spokoju", stracili, przegrali. Pochopna decyzja "a co mi tam, dam sobie sam/a
                    rade" zgubila ich, to byl dopiero poczatek narastajacej niekonczacej sie
                    depresji.Potem poszlo jak z klockami domina, brak pieniedzy pociagnal kolejne
                    problemy, nieprzemyslane decyzje, dlugii.... i jeszcze gorzej, ale nie chce Cie
                    wiecej straszyc.

                    Prosze, przemysl wszystko dobrze.Moze udaj sie na spacerek na lotnisko/policje
                    i zapytaj o wymagalnosc zgody ojca na wylot dziecka

                    Pytaj o wszystko, zawsze i wszedzie

                    • alejandra6 Re: alimenty z zagranicy 24.02.06, 10:39
                      a moze juz teraz, "podejdz go", wspolnie wystawicie dziecku paszport
                      amerykanski (sugerowalas, ze moze nie bedzie z tym problemow), on wypisze zgode
                      na wylot dziecka (mysle, ze bedzie ja trzeba uwierzytelnic na policji, niech to
                      zrobi)

                      on poczuje, ze ma Was "z glowy", poczuje wolnosc i "spocznie na laurach"

                      Tymczasem Ty majac "papiery" w reku.... przystapisz do "dzialan" z zaskoku

                      przemysl kazdy ruch, kolejnosc dzialan, argumenty itpee itdee
    • agakoza1 jak dobrze...... 24.02.06, 13:09
      ze ja sie Was o rady pytac nie musze!

      Mama-Patryka: jesli nie jestescie malzenstwem, ojciec nie musi zgadzac sie na
      paszport ani wyjazd.
      • damiri Re: jak dobrze...... 24.02.06, 20:11
        A to ciekawa informacja)))) Moze nie w Polsce, ale w Stanach, nawet bez
        malzenstwa, jezeli ojcostwo jest ustalone (i nie chodzi o sadownie, tylko o
        wpis jako ojciec na akcie urodzenia), zgoda jest absolutnie konieczna. Nie
        jestem pewna czy PISEMNA zgoda jest zawsze wymagana przez prawo, czy to tylko
        wymog indywidualnego przwoznika (dobrze byloby zadzwonic do lini lotniczej i
        sie po prostu zapytac) ale jezeli ojciec bedzie chcial narobic problemow, nie
        bedzie to trudne.
        Najlepiej byloby wyrobic dziecku polski paszport, wtedy przy podrozy bedzie
        najmniejsza szansa na jakies pytania.
        • alejandra6 Re: jak dobrze...... 09.03.06, 14:37
          mamo patryka,
          napisalam Ci maila
Inne wątki na temat:
Pełna wersja