Dodaj do ulubionych

Odmiana...moja

21.09.03, 11:55
hej,długo się nie odzywałam,bo nie mam na razie dostępu do
kompa.Wyprowadziłam się od rodziców,zrobiłam prawko i znalazłąm
pracę.Dzieckiem opiekuje sie moja przyjaciółka,która nie pracuje-więc mały
jest w DOBRYCH rękach.Cieszę sie,że tak sie zmieniło u mnie i mam
nadzieję,że wytrwam,bo czasami łapią mnie dołki czy sobie poradzę dalej w
życiu.Mój ex...przeprowadził się w moje rejony i nawet coś tam znowu(...)
próbowaliśmy sklecić,ale rogi pokazał zaledwie po dwóch tygodniach
względnego spokoju-czyli tak jak wcześniej.W tą sobotę złapałam porzadnego
doła-dziecko spało a ja siedziałam sama w mieszkaniu;dodatkowo ex znowu
zaczął mi wysyłąć sms-y,że przeprasza,tęskni i chce mi wyjaśnić swoje
ostatnie zachowanie(chamskie) jak tylko będzie mógł przyjechać.Ten facet
mnie dobija,nawet przez parę dni nie miałąm chęci nic robić-nawet iść do
pracy,a w pracy nie chciało mi się nawet gadać z klientami.Na szczęście mam
ok współpracowników i nie urwali mi za to uszuwink Napiszcie mi coś
pocieszającegosmile bo czasami zaczynam wątpić.Gorąco Was pozdrawiam i zajrzę
tu jak znowu będę mogła.
Obserwuj wątek
    • bzikmadzik Re: Odmiana...moja 23.09.03, 16:35
      Witaj. Juz jakiś czas temu miałam chęć aby dodać nowy wątek odnośnie Twojej
      osoby abys dała jakis znak życia. Skarbie, widze ze wszystko jest na dobrej
      drodze, praca, prawo jazdy, masz z kim zostawic szkraba. Cieszę się bardzo. Aby
      tak dalej a byłym staraj się nie przejmować, w końcu do tego co teraz masz
      doszłaś własnymi siłami. Pozdrawiam
      • edzieckokarenina Re: Odmiana...moja 24.09.03, 17:12
        Dzieki za słowa otuchy...
        przeżywam teraz horror-w niedzielę w nocy pojechałąm z małym do szpitala-miał
        wys.gorączkę.Dopiero dzis nas wypisali-tzn.jesteśmy na tzw.wypisie dziennym-w
        piątek mamy iść na kontrolę i wtedy dostaniemy wypis ze szpitala.Modlę
        sie,zeby mu nic nie było do tego czasu.Szpitale są okropne-dobrze,że pozwolono
        mi zostać z dzieckiem na oddziale inaczej dostałabym zawału, a i tak źle
        znosił tam pobyt-bał sie lekarzy i pielęgniarek,ciągle płakał.Nie mam siły,a
        jutro muszę isć do pracy.
        Pozdrawiam Was gorąco i całuję.
        Ps.Czekam na miłe słowa-bo takich mi potrzebasmile
        • danka_cz Re: Odmiana...moja 25.09.03, 17:10
          cześć, Nie odpisałaś na moją wiadomość na gg Cieszę się, że u Ciebie już lepiej
          i sporo pozmieniałaś w swoim życiu i z tego co piszesz na lepsze. Tak trzymaj
          dalej będzie jeszcze lepiej i łatwiej. A facet - daj spokój przecież sama już
          wiesz ile jest wart. Rozejrzyj się dookoła nie jesteś sama, świeci słoneczko
          (przynajmniej u nas), fajne chłopy chodzą po ulicach. Uśmiechaj się jak
          najczęściej nawet gdy nie masz do tego zbytniegi powodu. Wtedy wszystko jest
          łatwiejsze. Pozdrawiam
    • agatled Re: Odmiana...moja 26.09.03, 11:48
      hej,

      nie daj sie wciągnąć w powroty! chyba ten facet nie jest Ciebie wart, podobnie
      jak mój mnie. TeŻ przeżywałam powroty, ostatnie dwa lata to odejście, powrót, i
      znowu to samo, i z dnia na dzień wszystko mi się waliło. Powiedziałam dość, nie
      zechcę wiecej rozmawiać z nim o nas, za bardzo mnie skrzywdził. Mnie i nasze
      dziecko. Jest niestabilny psychicznie, no i ma na boku lalę, moją dawną
      koleżankę. Bardzo często jest mi źle, najbardziej jednak już teraz przygniatają
      mnie finansowe strachy jak to będzie. Ale pracuję, pomagają mi rodzice, jeżdżę
      ich samochodem, opiekują się moim 17 miesięcznym Skarbem. Ale jak przyjdzie dół
      to wiem, że gdyby nie mój Maciuś nie wychodziłabym chyba z łózka w jakimś
      ciemnym pokoju, i już by mnie chyba nie było. A wszyscy wokół mówią jaka jestem
      silna... Chciałabym czasem pozwolić sobie na bezradność...
      Głowa do góry
      • bzikmadzik Re: Odmiana...moja 26.09.03, 16:40
        Kochane. Nie dajmy się pogrążyć. To że nasi "Męzczyźni" nie dorośli do roli
        ojców i mężów nie znaczy że musimy żyć tamtymi wydarzeniami. Przede wszystkim
        musimy myślec o nas i dzieciakach. Wiem że poczucie żalu moze i to skutecznie
        zatruc życie, ale...nie musi. Zobaczycie że jeszcze nam się ułoży i bedziemy
        szczęsliwe tak jak na to zasługujemy. A o naszych "niedoszłych" myślmy w taki
        sposóbsadkiedyś to usłyszałam)- " nie żałuję że go kochałam, żałuję że mu
        ufałam"smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka