Dodaj do ulubionych

ŁÓŻECZKO...a co to takiego?

30.05.05, 12:30
Moj czteromiesieczny synek wogole nie spi w lozeczku ...sad W ciągu dnia spi w
lezaczku albo w wozku na spacerze. W nocy obowiązkowo okupuje nasze łóżko, a
w swoim jedynie kladzie sie, zeby pobawic sie karuzela. A u Was Mamki jak to
wyglada? Teraz jest ok, ale jak bedzie wiekszy to kiepsko to widze...
Obserwuj wątek
    • nataliamackowiak Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:32
      Oj mamusia, mamusia-przyzwyczaiłas dziecko do tego...sad
      U nas jest ok-zasypia co prawda raczej tylko przy cycusiu albo na spacerze w
      wózku, ale ogólnie śpi w swoim łóżeczku.
      uważaj, żeby ci nie spadło dziecko w nocy z łóżka.
      Natalia
    • agula82 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:34
      mam ten sam klopot.moj wiktor jak widzi szczebelki to dostaje swira.Jedynie po
      kąpieli sam zazypia u siebie.Usypiamy go gdziekolwiek,a potem przenosimy do
      lozeczkacrying(((
      pozdrawiam/aga
    • pulpcik Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:34
      hahaha, tez sie zastanawiałam czy aby nie złozyc, bo tylko miejsce zajmuje.
      w dzien spi na rekach uncertain lub rzadko kiedy w foteliku/wózku, od nocnego karmienia z nami w łózku, w swoim przesypia raptem ok. 3 godzin od karmienia "pokapielowego" do tego nocnego i to tez dopiero od niedawna.
      w dzien na łózeczko reaguje wscieklizna uncertain
      moze kolor mu nie odpowiada? smile)
    • happy.mama.kasi Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:39
      U nas jest to samo smile Lozeczko stoi od urodzenia Kasi praktycznie dziewicze.
      ani razu nie spala w nim w nocy, tak samo jak u Ciebie- spi z nami, a my sobie
      myslimy, ze to nasz najlepszy, najskuteczniejszy srodek antykoncepcyjny smile
      Kasia ma dopiero 2 miesiace i 13 dni, ale i tak boje sie, ze nie uda nam sie
      przeforsowac tego, aby zaczela sypiac w swoim lozeczku. W dzien tez spi w
      naszym (wiec ciagle jest rozebrane). Czasem zdarza jej sie spac w wozku na
      balkonie, ale ostatnio, z powodu upalow raczej nie zostawiam jej na balkonie
      dluzej niz pol ghodziny. W swoim lozeczku bawi sie czasem karuzelka, pare razy
      spala tez w dzien i to wszystko! Mamy zamiar ja przeniesc, ale ciagle to
      odwlekamy i obawiam sie, ze w koncu moze byc za pozno. O Boze! Wizja 5 letniej
      pociechy w naszym, malzenskim lozu mnie przeraza, bo co z nami? Co z
      intymnoscia, seksem, czy po prostu z byciem razem?
      Jak ja przekonac do lozeczka? czy ktos zna jakies sposoby, w miare humanitarne.
      Pozdrawiam- Asia, mama Kasi
      • talucha Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:42
        happy...no my mamy juz 7-letnia corke, ktora nie chce cie martwic, ale dopiero
        od niedawna spi w swoim pokoju...a teraz mamy nowego "intruza"...ja nie mam
        sumienia go wciskac na sile do tego lozeczka, trudno kolejne 7 lat upojnych
        nocy przed nami! Hehe...
        • zzz12 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:54
          nie strasz niepotrzebnie. Wlasnie mam trzeciego "bezlozeczkowca" w domu, a
          momentem, w ktorym eksmitowalismy dzieci z naszego lozka byl koniec karmienia
          piersia, ktory zwykle oznaczal przesypianie calych nocy .U nas- maksymalnie do
          ukonczenia 2. roku zycia.
          Do autorki watku: nie martw sie, nie jestes jedyna! A wspolne spanie z
          dzieckiem, oprocz niezaprzeczalnych wad ma tez pewne zalety wink
          Do uczestniczek dyskusji na temat wyprawki dla dziecka- czy ma sens kupowanie
          poscieli za 150zl i lozeczka za 500?...
          To tak na marginesie...
          • triss_merigold6 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:58
            Ma sens pod warunkiem, że dziecko w łóżeczku śpi. IMO super wygoda.
            Ciekawe co piszesz o nieprzespanych nocach, moje ma pół roku i od kilku tygodni
            przesypia całe noce (od 21 do 7 rano). Od skończenia 3 miesiąca w nocy budził
            się raz.
          • kinga3 SENS KUPOWANIA DROGIEJ WYPRAWKI POŚCIELOWEJ 30.05.05, 13:36
            Nie widzę takiego, ale to zależy, kogo na co stać.
            Można przyoszczędzić na łóżeczku, pościeli i poszwach, resztę i tak trzeba
            kupić.

            Ja miałam ograniczone środki.
            Kupiłam na Allegro nowe łóżeczko za 83zł, choć te drogie baaardzo mi się
            podobały, materacyk jednak porządny za 79zł kokos-pianka-kokos, pościel Glucka
            (wydała mi się bardziej miękka od Drewexu) za 46zł, na przecenie dorwałam
            piękne prześcieradełka Mothercare dwupak za chyba 18zł, poszewki uszyłam sama z
            materiału z Mothercare, również z przeceny za 19zł. Wyszło 245zł, ale pościeli
            jeszcze nie używam. Teraz szykuję się na kupno ochraniacza.

            Wg mnie wersja minimalna- pt. trzeba spróbować - to łóżeczko tanie, materacyk
            dobry, prześcieradło frotte, kocyk w funkcji ochraniacza lub gotowy ochraniacz.
            Do przykrywania kocyk lub grubsza pieluszka (o tej porze roku, oczywiście). Mój
            Antoś śpi w bodziaku z krótkim rękawem, a ma niecałe 3 i pół miesiąca.
            Wyjdzie 178+ koszt ochraniacza ok.26zł.
        • happy.mama.kasi Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 14:50
          O Boze! RATUNKU smile))!
    • triss_merigold6 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:47
      Strzeliłaś sobie w stopę.
      Mój półroczniak od urodzenia śpi we własnym łóżeczku. Na drzemki jest odkładany
      do łóżeczka, 30 sekund ryku i śpi jak anioł. Do karmienia brałam go w nocy i
      odkładałam.
    • kinga3 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:48
      A ja mam szczęście, jeśli o łóżeczko chodzi.
      Zaraz po wyjściu ze szpitala (gdzie też Antoś nie spał ze mną, tylko w swojej
      plastikowj wanience na kółkach) pokazaliśmy mu mieszkanie i jego kącik. Na
      naszych ramionach przespał 2 tragiczne noce z 1 miesiąca życia, wszystkie inne
      w łóżeczku (dzienne drzemki również). Chyba wie, że sama je dla nie go
      pomalowałam i skręciłam.
      A tak poważnie, to chyba kwestia przyuczenia, niestety. Słodko jest takiego
      malucha tulić, ale potem ciężko odseparować.
      Tak w ogóle to ze spaniem jest różnie. Noce są przepiękne, w porównaniu z
      innymi mamami, w dzień zaśnie, jak mu się zachce, staram się wyczuwać te rzeczy
      i wyłapuję zwiastuny, bo potem jest cięzko i potrafi przepłakać drzemkę.
      Sypia też na spacerach- wózkiem głębokim już nie jeżdżę, tylko fotelik, bo
      Antoś uwielbia oglądać sobie wszystko- ale nie godzinami (max 40-50min). Łatwo
      mi idzie na kocich łbach i w słońcu, które go łaskocze po buźce mimo budki.
      Nigdy nie podchodzę na pierwsze zapłakanie/kwilenie, bo często zasypia z
      powrotem. Jednak gdy budzi się po drzemce, a ja usłyszę ten moment (stuka w
      grzechotki i przeciąga się posapując) zjawiam się u niego natychmiast- jest
      wtedy taki zdziwiony moim szybkim pojawieniem się, śmieje się od ucha do ucha.
      • kinga3 MOJE SPOSOBY 30.05.05, 13:12
        Myślę, że początkowo byłam, niestety, dość brutalna. Próbowałam metod
        Zaklinaczki, ale nic z tego nie wychodziło (w ogóle nie spał w dzień).
        Skończyło się na tym, że go odkładałam, tłumacząc mu, że tam mu będzie
        najwygodniej, że to tylko jego łóżeczko itd, a w myślach miałam, że już bym go
        zamordowała, gdyby nie to łóżeczko... tak płakał. Po prostu przez pierwsze 2
        tygodnie, kiedy nie rozróżniałam rodzajów płaczu, nie wiedziała, o co mu
        chodzi, i było nam wszystkim ciężko. Ja płakałam, bo byłam ZŁĄ MATKĄ, on, bo
        chciał czegoś, czego mu nie dawałam. No i w efekcie leżał sobie i wrzeszczał,
        aż padł ze zmęczenia.
        Potem już było znacznie lepiej.
        Kolejne metody na zasypianie- znacznie przyjemniejsze:
        łóżeczko ma okryte szczebelki kocykiem, on lubi oglądać przez niego światło
        nocnej lampki, nim zaśnie,
        po obu stronach wiszą zabawki- po lewej zawiesiłam pluszaki na gumce z wózka,
        tak że te plastikowe kółeczka nadziałam na barierkę, gumka zwisa lekko, Antoś
        może sobie ciągnąć krówki i grzechoczące kuleczki, jednocześnie bez ryzyka
        zaplątania się, po prawej stronie zakładam mu karuzelkę, tak że 2 zabawki może
        sobie trącać i pociągać, a baldachimek i pozostałe zabawki są przyciśnięte
        łóżeczkiem do ściany. Antoś trąca sobie te zabawki, aż go sen zmorzy, sprzyja
        temu mocne przekręcanie główki na jeden z boków (jak w czasie snu).
        Karuzelkę ma nad głową TYLKO w ciągu dnia, aby go zbytnio nie rozpraszała.
        Ze wczesnych metod usypiania:
        ciasne zawijanie w kocyk, choć Antoś i tak zawsze wyciągał całe rączki i pół
        tułowia,
        zawężenie powierzchni łóżeczka- z kołderki zrobiłam gruby wałek, który zwężył
        łóżeczko o 30%, w głowie pionowo stała podusia, jak się wiercił i wrzeszczał,
        to sobie nie wgniótł czaski w szczebelki :-}
    • io77 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 12:58
      u nas lozeczko cala noc a przyzwyczajalimy zeby synek lubl je po prostu bawiac
      sie tam z nim na poczatku i sam sie tam bawil
      a potem usypialismy sie "Usnij wreszcie"
      smile
      • madzia9916 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 13:07
        Moje dziecko półroczne w dzien spi w swoim łózeczku. Zawsze je odkładam po
        jedzonku, kiedy widze, ze jest spiace i tam samo zasypia. Wieczorami zasypia w
        naszym łóżku. Trzeba sie koło Emilki położyć,ona podotyka nasz nos, oczy, usta,
        złapie za rekę i zasypia.Potem odkładamy do łózeczka.Na spacerku zasypia w
        wózku, uwielbia spac na boczku. Jak widzę, ze jest śpiąca, to siup na boczek i
        śpi godzinke lub dłużej i nic jej nie przeszkadza...
    • haika Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 13:00
      Może być ciężko, ale...
      My nie mieliśmy łóżeczka do ukończenia przez Różkę 1 miesiąca, mała spała z
      nami albo w gondolce od wózka, bałam się strasznie, ze kiedy już łóżeczko
      będzie - nie zaakceptuje go. Ale zaprowadziłam zasadę "twarda musze być a nie
      mientka" i od kiedy łóżeczko stanęło to wkładałam ją ciągle, były marudzenia,
      ale trudno... szybko się przyzwyczaiła. Jakoś nie wyobrażałam sobie nosić ją
      całą noc na rękach ani tez spędzac nocy z Niemężem przedzieleni skrzacikiem. To
      jest tylko i wyłącznie kwestia przyzwyczajenia - to tak jak z kołysaniem,
      bujaniem, ssaniem smoczka itp. - dzieciątko się przyzwyczai i później trudno
      zmienić te nawyki. Od niedawna mała ma kojec, ale bacznie uważam, aby w nim nie
      zasnęła, to miejsce do zabawy, a do spania jest łóżeczko. Kiedy jednak znużona
      zaśnie, przekładam ją do łóżeczka. Kiedy miała miesiąc, dwa - wiele dni i nocy
      przespała w foteliku (ups, to nawet nie fotelik, tylko spacerówka odpięta od
      stelaża i rozłożona na płasko). Teraz nie ma siły aby zasnęła na rękach, musi
      leżeć, ułożyć się po swojemu aby zasnąć, a śpi na brzuszku lub na boku, więc
      rodzicielskie ramiona są dla niej poprostu niewygodne. W wózku czasem śpi na
      spacerach ale rzadko.
    • kajmanka2 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 13:46
      A u nas jest na odwrotsmile Mateusz praktycznie zasypia tylko w lozeczku.. spal ze
      mna tylko w szpitalu. przez 1,5 miesiaca musielismy go usypiac w wozku, a od
      tamtej pory zasypia sam w lozeczkusmile i nie sadze, zeby mu bylo zle z tego
      powodu!!i od paru dni, odkad przeczytalam pare postow na temat zasypiania w
      ciagu dnia, w dzien rowniez zasypia w lozeczku!!!! a myslalam ze to nie
      mozliwe.. bo czasami musialam go bujac nawet pol godziny, zeby zasnal..a teraz
      klade go do lozeczka, chwilke pomarudzi i spismile))) pewnie wie po co ma lozeczko
      rowniez w dzienwink)
      pozdrawiam
      ps. mojej siostry synek ma 4,5 roku i wciaz z nia spi...sam przychodzi w srodku
      nocy.. heh.. maly cwaniakwink
    • elli04 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 14:26
      Moja córcia wlasnie skończyła 6 miesięcy i co noc śpi we własnym łóżeczku. W
      dzień , tak do około 3 miesiąca zasypiała w różnych miejscach, w leżaczku, na
      łózku ,teraz gdy już nie spi tak często również jedynym miejscem spania jest
      łóżeczko. I nigdy nie było z tym problemu, po prostu pilnowałam tego od
      początku a teraz jest już przyzwyczajona, powiem więcej, wręcz nie chce usnąć w
      innym miejscu. Kładę ja do łóżeczka, przykryję, pogłaskam i wychodzę z pokoju a
      ona sama już sie usypia. I gdyby nie te nocne pobudki na jedzonko byłoby
      całkiem sympatycznie...
    • pampeliszka Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 14:59
      A moja Malgosia (poczatek 3 miesiaca) spi od 2 tygodni w swoim lozeczku w nocy.
      Odkad przeczytalam Usnij wreszcie i zaczelismy wdrazac. Wlasciwie przyzwyczaila
      sie szybciutko, teraz po kapieli i karmieniu (i porzadnym odbiciu) moj maz ja
      odklada, mowi cos milego- i dziecie spi okolo 6 godzin, po czym sie budzi na
      karmienie. I wraca do lozeczka. A rano pobudka kolo 6 albo 7 i wtedy ja biore do
      lozka, bo jeszcze spie, a ona je. I z reguly zasypia do 8.30.
      Tez nie za bardzo wierzyłam, że to sie uda, a tu prosze. Tylko musi byc ciemno,
      zeby spala w lozeczku, jak sie robi szaro, to koniec, juz nie uda sie odłozyc.
      W dzien tez najchetniej spi w naszym lozku (ze mna- wlasnie wstalam, a padlysmy
      obie o 12.30...) albo w wozku. Albo wcale.
    • katklos Re: śpi ZAWSZE w swoim łóżeczku n/t 30.05.05, 15:03
    • baas1 Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 15:19
      Załamałam się ja k przeczytałam wasze posty, bo moja w łóżeczku spi tylko po
      kąpieli i karmieniu na leżąco na naszym łóżku. Potem się budzi, bo chce jeść i
      więcej się do łóżka swojego nie da położyć. Wiem, przyzwyczaiłam ją, ale po
      porodzie chorowałam, miałam gorączkę i po prostu poszłam na łatwiznę.
      Przepraszam, że korzystam z cudzego wątku dla własnych korzyści, ale czy ktoś
      mógłby mi przesłać "Uśnij wreszcie" na adres gazetowy, tyle o tym tutaj
      naczytałam, może i mnie pomoże.
      • sylwiawm Re: ŁÓŻECZKO...a co to takiego? 30.05.05, 15:24
        Od początku uczę sasypiania w łóżeczku. Dzięki ksiażkom "język nimowląt"
        i "uśnijże wreszcie" całkiem fajnie nam to wychodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka