14.06.05, 10:33
Jak zapatrujecie się na sprawę szelek dl dzieci(takich do chodzenia)?Ja
uważam to za koszmar ale moja teściowa ciągle o tym mówi.a jakie wy macie
zdanie?
Obserwuj wątek
    • dorotamoron Re: szelki.. 14.06.05, 10:40
      No ja się właśnie zastanawiam, bo słyszałam wiele dobrych opinii o tych
      szelkach, opinie, że to paskudne też znam smile Szelki pozwalają plinować bąbla
      bez konieczności ciągłego schylania się, a mój kręgosłup odmawia mi już
      posłuszeństwa, więc jeśli faktycznie się sprawdzają to chyba byłoby ok. Chyba
      kupię takie na próbę.
    • magnolia1973 Re: szelki.. 14.06.05, 10:57
      Co do szelek to nie mam żadnych doświadczeń.

      Natomiast moja teściowa wymyśliła inny patent. Też już nam (a w szczególności
      naszym kręgosłupom) doskwierało to ciągłe prowadzenie małej za rączki, więc
      teściowa wpadła na pomysł, żeby wyjąć z drewnianego kojca dwa szczebelki, dać
      małej do rączek, samemu trzymać drugie końce tych kijków i w ten sposób ją
      prowadzić. Córcia wyglądała wprawdzie śmiesznie, jak trolejbus z pantografem wink,
      ale jej się to podobało. Nam było wygodniej ją tak prowadzić i mogła przez to
      iść szybciej, a jak doszła do większej wprawy to nawet biegać. Teraz już
      wynalazek odszedł do lamusa, bo dzidzia zaczęła chodzić sama.

      Pozdrawiam,
      Gosia
    • blamblam Re: szelki.. 14.06.05, 13:57
      Ja nie korzystałam z szelek wogóle ale muszę przyznać że synek jest raczej
      spokojnym dzieckiem, długo można było prowadzić go za rączke, malo biegał wiec
      malo też sie przewracał, raczej sie nie wyrywał. Jest też wysoki jak na swój
      wiek wiec też na kręgosłup bardzo nie narzekałam.
    • chimba Re: szelki.. 14.06.05, 14:05
      Szelki - mi to niestety kojarzy sie ze smyczą dla psa, sorry, za takie
      porównanie. I mimo, ze synek należy do tych żywszych dzieci to mimo wszystko
      nie zafundowalbym mu takiej przyjemności. Ma 21 miesięcy. I jakoś tak został
      nauczony, ze chodzi tylko po chodniku i nie ucieka. Ale tu widzę swój wkład,
      tłumaczylam mu i tłumaczę nadal, ze tylko po chodniku sie chodzi i przy np.
      mamie. Nawet powie, ze jesli ja chilowo jestem na ulicy to każe mi zaraz wejść
      na chodnik...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka