Dodaj do ulubionych

Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc

03.08.05, 17:02
Chryste Panie, ja juz nie moge...
Moje dziecko wlasnie weszlo w etap "najfajniej-na-nozkach-inne-pozycje-nudne.
W praktyce oznacza to, ze caly dzien: albo "chodzi" po mieszkaniu, zwykle
przy scianach i meblach, a ja musze oczywiscie podtrzymywac, albo, i to jest
jeszcze gorsze, skacze, z wydatna moja pomoca (trzymanie pod pachami).
Pierwsza czynnosc powoduje, iz chodzac zgieta w palak, po okolo godzinie mam
wrazenie ze mi przybylo ze czterdziesci lat w krzyzu, zas przy tym
skakaniu...to juz jest sajgon i bonanza slowo daje. Rece omdlewaja, bo ilez
mozna przytrzymywac 9 kilowy ciezarek. Probowalam sie posilkowac dziadkami i
ciotkami roznej masci, a jakze, ale kazdy po najdalej pol godzinie
ujezdzania po prostu wymieka. Jakakolwiek inna konfiguracja przy spedzaniu
czasu- roznorakie zabawy na siedzaco, ogladanie telewizji a nawet do niedawna
lubiane spacery- wzbudzaja w synku bunt i placz.
Co robic, co robic? Bo juz jestem bliska zakupienia nieslawnego chodzika, tak
mam dosyc...ilez mozna wytrzymac silownie, ktora trwa po kilka(nascie) godzin
dziennie?

pozdr
Obserwuj wątek
    • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 17:17
      jest cos takiego jak hustawka tyle ze to takie siodelko z linkami , maluch w tym siedzi a wlasciwie stoi i odbija sie nozkami od podlogi raczki trzyma na linkach i jest jeszcze w takie szelki zabezpieczony , nie wiem czy dziala to dobrze , czy ta pomoc jest tez kwestionowana jak chodzik bo to jeszcze przede mna
      • hania341 Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 17:30
        Nie chciałabym się wymądrzać, bo też jestem młodą mamą, ale chyba trochę
        przegięłaś z tym prowadzaniem za rączkę i pomocą w chodzeniu, przecież dziecko
        powinno się uczyć chodzić bez Twojej pomocy. Piszę tak bo sama mam uczące się
        chodzić dzieciatko. I postanowiłam że nie będę jej nic pomagać właśnie ze
        względu na mój kręgosłup (ja go wyeksploatowałam jak kazała mi się nosić
        przez pierwsze pól roku i wtedy postanowiłam że nie przyzwyczaję jej do
        kolejnego dziadostwa). Teraz powiedziłam basta - i mała ćwiczy chodzenie z
        zapałem sama przy meblach przy kanapie , a gdzie nie może to doraczkuje, i
        widzę że jest już o krok od samodzielnego kroku bo staje teraz sama ćwicząc
        równowagę. Myślę że to jest ważne ćwiczenie tego zmysłu samodzielnie a nie
        wieczna asekuracja ze strony rodziców. No i ja mam spokój bo córcia się nie
        domaga ode mnie wiecznej uwagi. Także zapomnij o chodziku i jaichś tam majtkach
        tylko daj dziecku trochę samodzielności a sobie wolność. Mam nadzieję ze zbyt
        się nie wymądrzałam.
      • sloneczkoale Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 18:02
        a ile kosztuje taki pajaczek?? Moze wiesz?
        Pozdrowienia
        Ola i Nikolka
        • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 20:12
          widuje je na ebayu niem. a na polskim jeszcze nie bylam , jeden przeszedl mi kolo nosa za 1,50 centow a drugi poszedl za 12 euro
          na niemieckich licytujesz od 1 euro
          ja kupuje bardzo duzo za tzw grosze
          moze uda mi sie wkleic zdjecie
          • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 20:18
            mam zdjecia tego pajacyka , wysle na priv
          • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 20:24
            wyslalam fotki na priv , daj znac czy sa w skrzynce
    • anias29 Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 19:45
      W TV pokazywali taki fajny sposób: mianowicie należy duży ręcznik kąpielowy
      ciasno skręcić wzdłuż i taki "sznur" włożyć dziecku pod pachy, a samemu trzymać
      końce ręcznika za plecami dziecka. Wtedy rodzic może asekurować dziecko w
      pozycji wyprostowanej. Ale nie wiem, jak to wygląda w praktyce, bo mój synek
      nawet jeszcze nie siedzi samodzielnie. Jeśli wypróbujesz tę metodę, daj znaćsmile
      • monia72 Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 20:19
        Moj maz mowi, ze dziecko terroryzuje. Cos w tym jest, ze my mamusie
        superwrazliwe - biegamy za dzieckiem. Oczywiscie moj synek bardzo chce caly
        czas chodzic, ale co dziwne tylko ze mna. Z tatusiem nie - bo tatus nie daje
        sie szantazowac (no i jak nas nie widzi to jakos moze usiasc i czyms sam sie
        zajac nawet jak na poczatku jest placz!). Pozdrawiam
    • moofka Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 21:13
      dziecko kotre samodzielnie nie chodzi nie powinno byc utrzymywane na sile w
      pozycji pionowej
      tym bardziej osmiomiesieczne
      zakloca to naturalny proces pionizacji
      potrzebny zmyslom, miesniom, kosciom
      i Tobie szkodzi
      zachecaj raczej dziecko do raczkowania - wszelkie chodziki, hustawki-skoczki,
      pajaczki i inne rusztowania moga tylko zaszkodzic
      • kalina_p Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 21:30
        tez to slyszalam od ortopedy. I dopoki moja nie zaczęła chodzic spawnie sama,
        zachecalam ja do raczkowania właśnie. A jak juz sie na pion upierała -
        stawialam przy łózku, żeby sie sama miała czego trzymać.
        Niedługo bedzie po kłopocie.
      • sonnja1 Wyjasnienie 03.08.05, 21:39
        Dziewczyny, czy zostalam zle zrozumiana?
        NIE zmuszam dziecka do chodzenia. NIE utrzymuje go w tej pozycji na sile. Nie
        stawiam go na podlodze "a teraz synku: marsz do przodu". Synek SAM sie potrafi
        podciagnac do stania. I zrobiwszy to, ani mysli usiasc. Probuje sie
        przemieszczac. Ale logiczne, iz, poniewaz sa to poczatki, przewala sie, i,
        gdyby nie moja pomoc, zwyczajnie upadl by na glowke. Mam do tego dopuscic?
        Moofka- synek ma juz prawie 9 miesiecy, nie osiem.


        Anias - ten recznik wydaje sie ciekawym pomyslem! Jutro wyprobuje. A czy z tylu-
        mam w jakis sposob recznik zawiazac? Bo tak luzem- czy nie wypadnie dziecko?


        Zbrojowskas- ja bym tez prosila o linka na priv.

        Dziekuje za odpowiedzi.

        I pozdrawiam.
        • moofka Re: Wyjasnienie 03.08.05, 21:49
          sonnja1 napisała:

          > Dziewczyny, czy zostalam zle zrozumiana?
          > NIE zmuszam dziecka do chodzenia. NIE utrzymuje go w tej pozycji na sile. Nie
          > stawiam go na podlodze "a teraz synku: marsz do przodu". Synek SAM sie
          potrafi
          >
          > podciagnac do stania. I zrobiwszy to, ani mysli usiasc. Probuje sie
          > przemieszczac. Ale logiczne, iz, poniewaz sa to poczatki, przewala sie, i,
          > gdyby nie moja pomoc, zwyczajnie upadl by na glowke. Mam do tego dopuscic?
          ______________________
          nauka chodzenia to tez na poczatku nauka upadania
          Ty mu przeszkadzasz zwyczajnie

          > Moofka- synek ma juz prawie 9 miesiecy, nie osiem.
          ________________________
          to tez niewiele,
          zreszta wiek nie jest tu najistotniejszy - skoro sam nie chodzi, to znaczy, ze
          do tego jeszcze nie dojrzal
          ale oczywiscie Twoje argumenty znam i slyszalam nieraz
          widzialam tez 5 m-czne dziecko w chodziku, ktore "samo chce bo juz sie podciaga"
          • sonnja1 Re: Wyjasnienie 03.08.05, 21:56
            moofka napisała:



            > ale oczywiscie Twoje argumenty znam i slyszalam nieraz
            > widzialam tez 5 m-czne dziecko w chodziku, ktore "samo chce bo juz sie
            podciaga


            Moofka, o co Ci chodzi?
            Jesli dziecko samo potrafi sie podciagnac do stania i utrzymac w tej pozycji
            chwile, to znaczy ze do tej czynnosci dojrzalo. Logiczne.
            Zas roznica w umiejetnosciach 5 miesieczniaka(na ktorego sie powolujesz) a 9
            miesieczniaka jest mniej wiecej taka jak miedzy dwu- a czterolatkiem.

            pozdr
            • moofka Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:10
              sonnja1 napisała:

              > Jesli dziecko samo potrafi sie podciagnac do stania i utrzymac w tej pozycji
              > chwile, to znaczy ze do tej czynnosci dojrzalo. Logiczne.
              _____________________
              no logiczne smile
              do stania z trzymaniem
              nie do chodzenia

              > Zas roznica w umiejetnosciach 5 miesieczniaka(na ktorego sie powolujesz) a 9
              > miesieczniaka jest mniej wiecej taka jak miedzy dwu- a czterolatkiem.
              _____________________________
              a tu bardzo sie mylisz
              dwulatek ma juz wszystkie umiejetnosci, ktore posiada czterolatek
              na pieciomiesieczniaka sie nie powoluje - pokazalam na tym przykladzie absurd
              takiego argumentu
              moje dziecko podciagalo sie do stania w wieku 7 m-cy, poszlo samodzielnie pol
              roku pozniej
              • sonnja1 Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:18
                moofka napisała:


                > _____________________________
                > a tu bardzo sie mylisz
                > dwulatek ma juz wszystkie umiejetnosci, ktore posiada czterolatek


                Tiaaa.. zas czterolatek ma wszystkie umiejetnosci jakie posiada siedmiolatek,
                zas siedmiolatek....itd. Innymi slowy i w skrocie, dwulatek ma takie same
                umiejetnosci jak czterdziestolatek.



                > moje dziecko podciagalo sie do stania w wieku 7 m-cy, poszlo samodzielnie pol
                > roku pozniej


                Moja droga moofko. W tym konkretnie watku naprawde NIE INTERESUJA mnie kolejne
                etapy rozwoju Twojego dziecka. Tematem watku jest co innego.

                pozdr
                • moofka Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:29
                  sonnja1 napisała:

                  > Tiaaa.. zas czterolatek ma wszystkie umiejetnosci jakie posiada siedmiolatek,
                  > zas siedmiolatek....itd. Innymi slowy i w skrocie, dwulatek ma takie same
                  > umiejetnosci jak czterdziestolatek.
                  ________________________
                  a nie?

                  > Moja droga moofko. W tym konkretnie watku naprawde NIE INTERESUJA mnie
                  kolejne
                  > etapy rozwoju Twojego dziecka. Tematem watku jest co innego.
                  ________________________
                  a coc chialas uslyszec?
                  super swietnie robisz?
                  sama czujesz, ze sie wykanczasz
                  uwazam ze w tym konkretnym przypadku robisz blad i krzywde sobie i dziecku
                  ale skoro nie jestes w stanie zniesc opinii innej od twojej to twoja sprawa
                  ja w kazdym razie "skakania" 9-kilowym dzieckiem i z ujezdzania korzysci nie
                  widze
                  jemu mozesz zafundowac wady postawy sobie co najwyzej dyskopatie
                  powodzenia
                  albo kup chodzik
                  tez glupio
                  • sonnja1 Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:42
                    moofka napisała:

                    > ________________________
                    > a coc chialas uslyszec?
                    > super swietnie robisz?

                    Nie pytalam o ocene. Interesowaly mnie wskazowki jak sobie poradzic. Swietna
                    dala mi Anias.





                    > uwazam ze w tym konkretnym przypadku robisz blad i krzywde sobie i dziecku
                    > ale skoro nie jestes w stanie zniesc opinii innej od twojej to twoja sprawa
                    > ja w kazdym razie "skakania" 9-kilowym dzieckiem i z ujezdzania korzysci nie
                    > widze
                    > jemu mozesz zafundowac wady postawy sobie co najwyzej dyskopatie
                    > powodzenia
                    > albo kup chodzik
                    > tez glupio


                    Tobie polecam lekture tego watku

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=27268270
                    pozdr
        • zbrojwskas Re: Wyjasnienie 03.08.05, 21:57
          wyslalam daj znac prosze czy doszlo
          • sonnja1 Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:02
            Dolecialo! Dzieki.
            • zbrojwskas Re: Wyjasnienie 03.08.05, 22:05
              nie wiem czy cos pomoze ale to jakas alternatywa , takich pomocy jest mnostwo
              nie sadze zeby dziecko po pol godziny na dobe mialo problem z ocena odleglosci ale ja jeszcze nie jestem na tym etapie i nie wiem
        • zbrojwskas znalazlam cos lepszego 04.08.05, 08:25
          myslalam i znalazlam cos lepszego , praktyczniejsze i na dluzej wysylam fotki
          • sonnja1 Super 04.08.05, 10:02
            To chyba niezla propozycja. Mam prosbe, pisalas ze kupujesz za grosze na
            niemieckim e-bay- moglabys wrzucic linka?

            dzieki i pozdr
    • martaniec2 Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 22:55
      ja mam podobną sytuację, mój syn ma 8 miesięcy i już chce chodzic, dzisiaj nawet z desperacji oglądałam chodzik chico chociaż zarzekałam sięe że nigdy nie kupię urządzenia pt.chodzik, ale już wymiękam pozatym sama zajmuję się dzieckiem a on waży już 10 kg.Wracając do chodzika ten jest b.bezpieczny i interesujący dla malucha z regulacją wysokości ma jeden mankament jest drogi ale chyba się zapożyczę i kupie zrobie to dla mojego kręgosłupa.
      marta
    • anias29 Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 03.08.05, 23:50
      Nie wiem, czy dobrze opisałam. Pokazane to było tak: za siedzącym dzieckiem
      stawał dorosły i trzymając skręcony ręcznik za końce przekładał nad dzieckiem
      pod jego pachy. Nie wiązał tego ręcznika. I dziecko chodząc opierało się
      ramionami na ręczniku. I nie wypadało, ale długo nie pokazywali wink
      • agahop Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 09:08
        Sonnju, Ja muszę sie zgodzić z moofką. Wyobraz sobie sytuację ze chcesz swoje
        dziecko oddac do zlobka - myslisz ze tam by ktos za nim tak chodzil? Majac w
        perspektywie fakt ze ktos inny bedzie sie dzieckiem opiekowal poswiadomie
        zaczelabys uczyc je zeby mniej absorbowalo doroslego. Czytalam niedawno ksiazke
        "język niemowlat" i tam doswiadczona niania opisuje swoje doswiadczenia zwiazane
        z doradzaniem mlodym mama w "obsludze" dziecka. Pierwsza zasada jest
        samodzielnosc, a zwlaszcza przy zasypianiu bo to umiejeetnosc na cale zycie.
        ogolnie trzeba dziecko wspierac ale np nie przyzwyczajac do noszenia godzinami i
        bujania. Za kazdym razem gdy moja niunia marudzi biore ja na rece ale zaraz po
        uspokojeniu odkladam do lozeczka i tak cykl powtarza sie ok 3-4 razy az dziecko
        zasypia. teraz mala ma 3 msc i zasypia po zgaszeniu swiatla bez mojej pomocy.
        Autorka nazywa to "latwy plan" i generalnie polega na tym zeby ulozyc sobie
        zycie z maluchem a nie DLA malucha.
        Moze po prostu 1 dzien poobserwuj dziecko jak samo sobie radzi. A dzieci chyba
        nie upadaja na glowę tylko na pupę
    • mpenzi Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 09:02
      Bardzo dobrze cię rozumiem. W prawdzie moja córeczka jeszcze nie chodzi ale
      staje podtrzymując czego się tylko da. Czasem się zachwieje i upada. Ja też nie
      byłabym w stanie jej samej zostawić. Co z teorii że dziecko samo ma sie nauczyć
      upadania jeśli wybije sobie oko. Raz spróbowałam dać jewj swobode i nie wisieć
      nad nią. Upadła. Uderzyła się w twarz i miała całe zapuchnięte czoło i policzek
      koło oka. Nikomu nie polecam takich przeżyć. Niestety nie mam rozwiązania na
      twój problem ale chciałam tylko napisać że w zupełności cię rozumiem. Co do
      zachęcania do raczkowania to moja mała ma go w nosie i po 30 sek raczkowania
      jest bek bo ona chce wstać a jeśli nie ma sie czego przytrzymac to protestuje
      na całe gardło. Pozdrawiam cię bardzo serdecznie.
      • nataliamackowiak Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 09:09
        Ja uważam, że nie można przesadzać i ciagle pilnować, podtrzymywac dziecko.
        Oliwka juz prawie 2 miesiące raczkuje, ponad miesiąc wstaje, chodzi przy
        tapczanie, przy meblach. Wiele razy się przewróciła, ale dzięki temu dziecko
        jest potem ostrożniejsze, jak sie raz drugi uderzy-takie życie.
        Ja nie latam za nią. W miare zabezpieczyłam mieszkanie, siedze sobie np. przy
        kompie, a Oliwka "chodzi" własnymi ścieżkami, oczywiście patrze na nia co
        chwilkę, ale ona sobie jakos radzi.
        Jak robie cos w kochni, to ona jest tam ze mna i chodzi po kuchni.
        Nie możesz być niewplnica i ciagle az do bólu pleców chodzic za dzieckiem i je
        trzymać. To bezsensu.
        Ja nie rozumiem matek, które twierdza, że nie maja czasu nawet iść do WC, bo
        maja dziecko raczkujące czy uczące się chodzić. Same robia z siebie niewolnice.
        A dziecko jest mądre i szybko to wykorzysta. To, że mama zawsze jest obok,
        weźmie na ręce, pomoże coś tam zrobić, przemieścic się itp. Wtedy takie dzicko
        nie "nauczy" sie upadać, radzic itp.
        Takie jest moje zdanie, oczywiście nie wszyscy musza się z tym zgadzać.
        Pozdrawiam wszystkie Mamy.
        Nataliasmile))
      • moofka Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 09:10
        mpenzi napisała:

        > Bardzo dobrze cię rozumiem. W prawdzie moja córeczka jeszcze nie chodzi ale
        > staje podtrzymując czego się tylko da. Czasem się zachwieje i upada. Ja też
        nie
        >
        > byłabym w stanie jej samej zostawić. Co z teorii że dziecko samo ma sie
        nauczyć
        >
        > upadania jeśli wybije sobie oko. Raz spróbowałam dać jewj swobode i nie
        wisieć
        > nad nią. Upadła. Uderzyła się w twarz i miała całe zapuchnięte czoło i
        policzek
        >
        > koło oka. Nikomu nie polecam takich przeżyć.
        _______________________________________
        Nie wiem w jakim wieku jest twoje dziecko
        ale jest to najlepszy dowod na to, ze nie jest to jeszcze pozycja dla niego
        jesli przewraca sie na glowe czolo i co tam jeszcze
        gdyby byl jej czas, nie musialabys jej podtrzymywac
        natura madrze wymyslila jak dziecko ma sie rozwijac i bez zbedenych sztucznych
        ingerencji w postaci chodzikow i innych skulkowanych recznikow rozwinie sie
        najlepiej, rownomiernie i w odpowiednim dla siebie czasie

        • zbrojwskas a w jakim wieku jest twoje dziecko ? 04.08.05, 09:17
          • agahop Re: a w jakim wieku jest twoje dziecko ? 04.08.05, 09:55
            mówią ze dziecko uczy sie samodzielnosci w wieku niemowlecym, to jest miejetnosc
            zdobywania nowychumiejetnosci, przezwyciezania pzreszkod. To sie przyda w zyciu.
            Ja skonczyłam pedagogike i mam poglad taki ze najlepiej sie sprawdza tzw swoboda
            kontrolowana tzn do chwili kiedy dziecko nie robi sobie ani nikomu innemy
            krzywdy niech bedzie samodzielne. my jestesmy po to by zapewnic bezpieczenstwo
            wspierajc, doradzajac.
            ostatnio byl artykul w GW o mamisynkach - to sie zaczyna w dziecinstwie.
            nie kieruje tego do kogos konkretnego tylko raczej sprawe do przemyslenia. Ta
            niania o ktorej pisze wyzej pyta rodzicow: jezeli teraz jest za wczesnie na
            samodzielnosc to od kiedy zaczniecie je uczyc? no wlasnie do kiedy?
          • agahop Re: a w jakim wieku jest twoje dziecko ? 04.08.05, 09:56
            no wlasnie OD kiedy? literowka, sorki
    • sonnja1 Dziewczyny... 04.08.05, 09:58
      Dziekuje za troske.
      Nie moge jednak sie zgodzic z niektorymi zachowaniami. Proponujecie zostawic
      dziecko "niech sobie radzi". Nie umiem tak. Dopoki nie jest w miare
      samodzielne, nie bede go narazac [swiadomie] na niebezpieczne upadki. To
      nieprawda ze dziecko laduje zawsze na pupe. Ja ze swoim synkiem juz dwa razy
      jechalam do szpitala z powodu upadku na glowe- i dziekuje, wiecej juz tego
      stresu nie zamierzam sobie fundowac.

      Agahop- Tracy Hogg nie jest dla mnie autorytetem. Niektore zachowania
      proponowane w "Jezyku niemowlat" uwazam za szkodliwe, niektore zas za
      niezyciowe. Podam przyklad. "Uczenie" przesypiania nocy. Rada Tracy: nie dac
      spac w dzien, budzic gdy za dlugo spi. Fajnie, o ile metode stosujemy na
      starszych niemowlakach. Zaaplikowanie jej na noworodku to czyste barbarzynstwo.
      Tracy Hogg powoluje sie w swej publikacji na opinie psychologow. Ciekawe. O ile
      sa mi znane biezace opinie, jest na dzien dzisiejszy wiadome, iz zostawianie
      noworodka w nieutulonym zalu i placzu zaskutkuje - w zyciu doroslym- stanami
      lekowymi, nerwicami.

      Monia- Twoj post dal mi troche do myslenia- kuuuurcze, faktycznie, ze maz nie
      jest tak terroryzowany. Faktycznie, tak jakby synek wyczul, ze mama to sie da...
      sprytna bestia



      pozdrawiam
      • agahop Re: Dziewczyny... 04.08.05, 10:11
        oczywiscie ze nie jest wyrocznia i jej ksiazka jest, jak dla mnie , zbyt
        idealna, zyczeniowa. jednakze usypianie mi sie sprawdzilo, a o ile pamietam, to
        ona nie zaleca pozostawiania dziecka samemu sobie tylko wlasnie utulanie. a
        dziecko mozna budzic na jedzenie. mi tak zalecano w szpitalu, bo czasami
        noworodki np maja za niska glukoze i by spaly i spaly, co za tym idzie nie jadly
        i nie mialy sily na ssanie i kolo sie zamyka...
        mojej kolezanki dziecko wpadalo w histerie tylko przy tatcie bo widzialo ze cos
        za to dostanie - te nasze male bestie wszystko wyczuja
      • mama_olka Re: Dziewczyny... 04.08.05, 10:24
        Swietnie Cie rozumiem. Moj synek zaczal sie sam przemieszczac bardzo wczesnie,
        po ukonczeniu 6 miesiaca, i oczywiscie kilkakrotnie upadal na glowe. Ja
        staralam sie go ciagle asekurowac a niemaz mowil ze musi sie sam nauczyc i nie
        interweniowal (Olek jest teraz glownie z niemezem). I rzeczywiscie, po paru
        upadkach (bardzo je oczywiscie przezywalam bo plakal rozpaczliwie) moj synek
        zrobil sie ostrozniejszy, sam sie asekuruje jedna reka albo pada w kontrolowany
        sposob na pupe. Kupilismy mu tez miekki dywan, zeby ewentualne upadki
        zamortyzowac i w jego obrebie pozwalamy na pelna samodzielnosc. Co do upadkow
        czytalam ze niebezpieczny jest upadek z wysokosci wiekszej niz wzrost dziecka.
        Moze to Cie troche pocieszy na przyszlosc.
    • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 10:17
      do sonnja:

      ja dla przykladu doskonale cie rozumiem , mimo iz moja ma prawie 4 ms
      pierwsze dwa byla non stop noszona na rekach ( wymagala tego sytuacja teraz jest o.k i tylko z milosci ja czasami nosze) ja musialam non stop pompowac mleko a moja biedna mama nosic i nosic, dalabym nawet 400 zl za ,,pomoc'' w postaci takiego kosza na sprezynke.nie zaplacilabym rachunku a kupilabym ten kosz o ktorym wczesniej nie mialam pojecia.
      ta pomoc umieszcza sie na sufiecie i ta kolyska -lozeczko porusza sie i uspokaja kiedy dziecko sie rusza. moja mama jak bylam w ciazy wyczula u siebie kolejnego guza w piersi i nie poszla na zabieg z mysla o mnie i mojej kruszynie bo wiedziala ,ze nie bedzie mogla ruszac reka i malo mi pomoze (jej zdaniem)
      ja dowiedzialam sie po fakcie , teraz juz wiem czemu spala (o ile spala) na jednej stronie i dlaczego druga jej dretwiala.

      zdaje sobie sprawe , ze przy standardowych chodzikach dziecko ,moze miec
      klopoty z ocena odleglosci ale taka pomoc - zabawka za ktora dziecko lapie i jej sie przytrzymuje to chyba mniejsze zlo.

      u mnie w domu jest mnostwo szkla i wszedzie kanty ( wbrew feng shui) wiec chyba zdecyduje sie na taka pomoc jak na wyslanych Wam fotkach.
      wiem jaki trud polega na ciaglym podkreslam ciaglym skupianiu uwagi na maluchu.
      to nie jest takie proste
    • agahop Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 10:30
      kazdy moze wychowywac swoje dziecko w taki sposob jaki uwaza jest dla obojga
      najlepszy. Jadnak autorka postu sama przyznaje ze daje jej sie to we znaki i to
      zdrowotnie. Lepiej jest teraz troche "odpuscic" bo jak dziecko zacznie dreptac
      to dopiero potrzebny bedzie zdrowy kregoslup a i na wnuczki sie przyda wink
      • zbrojwskas Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 10:47
        fakt
    • mpenzi Re: Dziecko mnie ujezdza, jak to przezyc 04.08.05, 16:10
      Odpowiadam tutaj na pytanie. Moja córeczka ma 7,5 miesiąca. Od jakiegos
      miesiąca sama wstaje. Nie za bardzo rozumiem co mam zrobić? POwiedzieć jej że
      nie jest gotowa na pionizacje i przywiązać? Ona po prostu sama wstaje i już.
      Jest małym uparciuchem ale nie zdaje sobie sprawy że jak wstanie to nie zawsze
      utrzyma się w tej pozycji. Nie stawiam jej ,sama to robi. Może przesadzam ale
      też nie jestem w stanie ja tak zostawić. Ten mały uparciuch nie zdaje sobie
      sprawy że może sobie zrobić krzywdę. Bymajmniej nie trzymam jej cały czas za
      rączki czy pod paszkami ale muszę być w gotowości gdyby nóżki znowu odmówiły
      posłuszeństwa. Pozdrawiam wwszystkie mamy smile
    • 78mala Do sonnja1 sorki ale dlugie :) 04.08.05, 16:47
      A ja Cie doskonale rozumiem smile
      Ja czasami ide spac z dzieciatkiem bo tak mnie plecy bola
      Raczje nie pociesze cie bo my nie mielismy praktycznie zadnej alternatywy z
      wyjatkiem cos w stylu recznika u nas byla to pieluszka wlasnie pod paszkami nie
      przekladan z tylu, kupilismy tez szeleczki do nauki chodzenia ale Kacper nie
      chcial byc cos w stylu ratlerka smile
      Pozostalo prowadzanie tak jak u Ciebie.

      Byl moment ze juz chcialam kupowac jakies leki od kregosluka typu voltaren ale
      powstrzymalam sie. Przeciez skoro nie wysypiam sie (bo moj brzdac budzi sie w
      nocy 2 razy) to nie bede kupowala jakis red buli zeby funkcjonowac smile Narazie
      daje rade jak naprawde jestem padnieta to nawet w ciagu dnia jak Kacper spi to
      ja tez oczy choc na chwilke zamkne i wyprostuje sie na dywanie smile
      Czytałam kilka opini innych mam o tym żeby dziecko zachęcać do raczkowania. A
      co gdy dzidzia omija ten etap? Przecież są takie dzieci - my jako rodzice
      Kacperka i jeszcze inni nasi znajomi z sondy nie raczkowaliśmy a rozwijamy się
      doskonale. Nasze dziecko tez pominelo ten etap choc nie zupelnie bo jak zaczelo
      chodzic to po jakims czasie zaczal poprawnie raczkowac.

      Uwazam ze nie zrobilam krzywdy dziecku prowadzajac je a pozniej chodzac za nim.
      Proby samodzielności w tej kwestii zakonczyly sie wielkim guzem i siniakiem na
      czole i to nie z powodu braku umiejetnosci w pionizacji czy padaniu - tylko
      maluch ma za slabe raczki i w momencie upadku na dłonie nadgarstki sie
      zachwialy i czółko zaliczylo glebe.

      Powodzenia w nauce chodzenia maluszkowi i wytrzymalosci mamie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka