To o moim synku

Wieczorne zasypienie ostatnio wygląda nastepująco: gdy
odkładam Bartka do łóżeczka po wieczornych rytuałach, zaczyna się cyrk. Młody
przerzuca zgięte nóżki z kuperkiem na lewo (zawsze), aż oprze stopy o osłonkę
na szczebelki, po czym się odpycha, co powoduje przesunięcie reszty ciała.
Powtarza ten manewr do czasu, aż się zablokuje w poprzek łóżeczka (wtedy
włącza syrenę) lub wyląduje z głową w "nogach" (wtedy zaczyna pracowicie
ściągać sobie na głowę kołderkę). Gdy przyłapie mnie na podglądaniu tych
manewrów, usmiecha się radośnie. Po ok.10 min.zasypia. No i byłoby pięknie,
gdyby nie to, że w nocy, przez sen, robi tak samo, ale wtedy się budzi z
płaczem, nawet co godzinę. Czy to taki etap, czy mam się martwić? Bartek ma
6,5 m-ca