kamilaperl PIE 14.01.08, 10:25 PIESKA TEKILE MAMY OD TRZECH LAT.GABRYSIA MIAŁA SIĘ URODZIĆ W MARCU.TROCHĘ SIĘ OBAWIAŁAM REAKCJI PSA I ROZWAŻAŁAM ODDANIE GO,ALE TERAZ WIEM,ŻE TO BYŁBY BŁĄD.TEKILA RAZEM ZE MNĄ DOGLĄDYWAŁA PRAC W POKOJU DZIECKA,A JA POKAZYWAŁAM JEJ WSZYSTKO.GDY URODZIŁA SIĘ GABRYSIA,MĄŻ WZIOŁ ZE SZPITALA JEJ UBRANKA,ŻEBY TEKILA JE POWĄCHAŁA.GDY WRÓCILIŚMY Z MAŁĄ,SKAKAŁA NA NAS Z RADOŚCI I WĄCGAŁA CÓRECZKĘ.PRZEZ PIERWSZE NOCE TO ONA BYŁA PIERWSZA PRZY ŁÓŻECZKU,GDY TYLKO SIĘ ODEZWAŁA.WKOŃCU PODDAŁA SIĘ-ZE ZMĘCZENIA.ALE ASYSTOWAŁAA PRZY KĄPIELI,PRZEWIJANIU,KARMIENIU. Odpowiedz Link Zgłoś
nikolka2007 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 10:39 02.09.2007 W tym dniu o godzinie 16 zostałam młodą mamusią śmieszki!! Pierwszym grymasem jaki gościł na twarzy córki był uśmiech dopiero potem był krzyk Dziś mój skarb ma ponad 4 miesiące. Jest bardzo pogodną dziewczynką aż dziwne ale wogóle nie płacze. Na jej twarzy cały czas gości uśmiech. Nikola śmieje się do każdego, nawet obcych osób, ale największą frajdę sprawia jej widok pieska, wtedy bardzo głośno chichocze. Każdy dzień chce zapamiętać bo jestem bardzo szczęśliwa mając w domu zdrowego i zadowolonego człowieczka. Odpowiedz Link Zgłoś
beata1801 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 12:13 Gdy zostałam, mamą miałam 22 lata, znajomi pytali: czy to czasami nie za wcześnie?, czy nie żałujesz? Zawsze odpowiadałam tak samo: dziecko jest największym Skarbem jaki posiadam, teraz moja córcia ma pół roczku, najwspanialsze są poranki, gdy po nocnym karmieniu zaśnie w naszym łóżku, rano jeszcze śpimy a malutka rączka głaszcze mamę lub tatę po twarzy i pewnie chciałaby Nam powiedzieć jak bardzo Nas kocha i, że jesteśmy dla Niej najważniejsi, ale na to przyjdzie jeszcze czas, gesty i uśmiech zarezerwowany dla nas to mówi Odpowiedz Link Zgłoś
justyna.sanko Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 14:03 nie sposób opisać wszystkie takie chwile, co dzień dochodzą nowe. Serduszko mocniej mi bije gdy od niedawna moja 23 miesięczna córcia mówi "Kaja kocha moćo mamusia" co znaczy "Kinga kocha mocno mamusie". Czyż to nie jest cudowne.Szkoda tylko że jak ja zapytam "a kto kocha Kingę?" nie odpowiada "mama" tylko "wsyscy". Ale to jest w końcu prawda,że wszyscy.Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
iza_luiza Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 14:57 To mój syn – mówi mąż pokazując koledze z dumą fotografię. Na niej uśmiechnięty od ucha do ucha lekko zezowaty malec. Wyczekiwany brat swojej siostry, którego miała odprowadzać do przedszkola. Upragniony partner do gry w piłkę dla swojego taty. Kto spojrzy na zdjęcie rozpromienionej buzi nie domyśli się, ile za tym uśmiechem kryje się cierpienia. Napady epilepsji co kilka dni, dwa ciężkie stany padaczkowe, kiedy modliliśmy się żeby lekarze zatrzymali drgawki i obudzili synka. Tyle wyrzeczeń na turnusach rehabilitacyjnych i codziennych ćwiczeniach, i wreszcie ten niezapomniany widok, kiedy mając 3 lata ociężale i z niedowierzaniem usiadł po raz pierwszy w życiu. Maciuś dostał na urodziny prezent – książkę „Witaj na świecie”. Siedziałam i płakałam kiedy po dłuższym czasie wzięłam ją do ręki. Bo jak wpisać pierwsze słowo kiedy dziecko nie mówi ? co napisać w rubryce o mojej ulubionej zabawce, kiedy 2 lata walczyliśmy o to, żeby wyciągnął rękę do czegokolwiek ? Jak podsumować dwa lata życia dziecka opóźnionego w rozwoju o dwa lata ? I czy on to kiedykolwiek przeczyta ? Jednak te wszystkie chwile, chociaż może nie zawsze najprzyjemniejsze, na pewno są dla nas wszystkich niezapomniane. Czy ktokolwiek doświadczył takiego oddania, takiego zaufania i poczucia przywiązania i bliskości jak rodziców i ich niepełnosprawnego dziecka ? Codziennie widzę w jego oczach zrozumienie, ufność i miłość, mimo że tak wiele od niego wymagam. Każdy nowy dzień niesie kolejne przeżycia. Nie sądziłam, że tak wiele radości może dać niezgrabne przełożenie po raz pierwszy zabawki z rączki do rączki, albo że tyle łez radości przyniesie pierwsze pa-pa, nieporadnie wykonane małą łapką. Kiedy moja córka była mała irytowałam się, ilekroć kolejny raz ściągnęła ze stołu obrus czy podarła nieprzeczytaną gazetę. Kiedy Maciek zabrał mi pierwszą gazetę, pobiegłam po aparat. Kiedy ściągnął ze stołu obrus, cieszyłam się jak dziecko. Teraz wiem, co to znaczy cieszyć się małymi rzeczami i mieć nadzieję na cud. Nigdy tego nie zapomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
gemelas Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 15:04 Witam.Mam wiele przyjemnych chwil z dziecmi ale chyba chwila porodu byla jedna z pierwszych najwspanialszych chwil.Bylam nastawiowa na porod z moimi blizniaczkami od samego poczatku,byly ustawione glowkami w dol.W wyznaczonym terminie zaczal sie porod,urodzilam szybko bo o 7h poszlam,a o 13h bylo juz po wszystkim.Najpiekniejszy moment to ten,jak zobaczylam pierwszy raz Paule,byla taka drobniutka i niewinna i miala na buzi usmiech.Po 10 minutach wyszla Sofie a najciekawsze to to,ze jak wychodzila to miala juz swoje oczka otwarte.Dwa kochane malenstwa dali mi na piersi i tak sie na mnie patrzyly,czulam sie wspaniale i taka szczesliwa.Maja teraz ponad 2 lata,czesto rozrabiaja,niekiedy juz padam z sil,ale jak tak na nie popatrze jak sie ze soba bawia,jak sie tula,bronia itp,to wtedy daja mi duzo energi.Dzieci to radosc,niewyobrazam sobie zycia bez nich. Odpowiedz Link Zgłoś
elke78 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 15:31 Jedną z moich obaw związanych z dzieckiem było czy dam radę karmić piersią? Kiedy więc po porodzie położna Ania przystawiła Hanię do piersi i mała od razu zaczęła ssać był to tak cudowne i nie ukrywam, ze kamień spadł mi z serca. A panna /tez zodiakalna/ Hanna jak sie wkrótce okazało ssać cycuszka lubiła - wystarczy powiedzieć, ze koleżanka z sali nazwała mnie "Matka Boska Karmiąca" A ja tylko zmieniałam piersi, pozycje i karmiłam, karmiłam....Potem z tym karmieniem różnie bywało - miałyśmy swoje wzloty i upadki i Pani Monika z forum laktacyjnego nie raz i nie dwa mnie instruowała co robić aby smyk sie najadał a mama na przymusowej diecie też mogła funkcjonować.Teraz Hania ma 4,5 miesiąca i karmienie zmieniło, oj zmieniło swoje oblicze. Kiedy Hania idzie do swojej "stołóweczki" tatuś musi zniknąć,a co najmniej zamilknąć, bo jak to rozmowa rodziców a Hania ma w niej nie uczestniczyć?? Inne przerywniki w trakcie konsumpcji to mamy staniki - można ponaciągąć, zamek w swetrze do obejrzenie właśnie w tym momencie. Wiadomo - jedzeniem należe sie delektować i pośpiech jest niewskazany. Ale jest jeszcze coś, co powoduje że warto było walczyć o laktację i nie poddawać się - kiedy Hania przerywa ssanie, patrzy na mnie i uśmiecha sie od ucha do ucha, a potem wyciąga rączkę i sięga nią w stronę mojej twarzy, a ja ją dmucham, całuję, przygryzam...Hania się uśmiecha i .... z powrotem zabiera się za cyca Odpowiedz Link Zgłoś
namusianadi Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 16:13 Moja mała córeczka Nadia ma teraz prawie 4 miesiące urodziła się 24 wrzesnia 2007 roku.Jestem bardzo młoda mamą gdyż mam 18lat.Cieszy mnie każdy ranek gdy widze uśmiechniętą buzie mojego Dzidziusia, znikają wtedy nawet troski nie przespanej nocy.Jej gaworzenie jest dla mnie najcudowniejszą muzyką dla uszu. Dzięki Nadi czuje ze warto żyć, radością jest dla mnie każda chwila spędzona z nią, zapominam o wszystkich problemach i moge pobyć w cudownym świecie maluszka razem z moją córeczką.Największą radością są właśnie dzieci,przekonuje się o tym każdego dnia.Kocham Cię moja mała Perełko! Odpowiedz Link Zgłoś
namusianadi Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 24.01.08, 18:23 Magda Baszczyńska ul Zawiśle 30 43-430 Skoczów Odpowiedz Link Zgłoś
ania_supermama Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 16:23 Po raz pierwszy jestem w ciązy i nic nie cieszy bardziej jak solidny kopniak od wlasnego dzidziusia z samego rana. Juz nie moge sie doczekac co bedzie potem Odpowiedz Link Zgłoś
abi_gail Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 16:30 Pierwsza radość, delikatna i nieśmiała łypie dwoma kreskami z okienka testu. Czy i tym razem się nie uda? Nie chcę ponownie przeżywać żałoby. Mijają niebezpieczne tygodnie a fasolka się rozwija. Pozwalam się radości rozgościć i śmiać głośno. Drugie radości już łzami ociekają zaraz po odebraniu telefonów o wynikach kolejnych testów prenatalnych. A później, po dwóch dniach przyjmowania płynów, oksytocyny i wreszcie środków przeciwbólowych, po kilku godzinach płaczu i błagania, żeby to już się skończyło, mogę przeć. I skupiam się jak na niczym przedtem. I widzę ją. Jest piękna. Ma wszystkie palce. I zmierzwione włosy. Widzę przez mgłę mojego męża całującego moją starszą córkę. Płaczemy i śmiejemy się. Mała jest zdrowa, najzdrowsza na świecie! A teraz się do mnie śmieje całą gębą. I rozpoznaje mój głos. I gaworzy ze mną zawzięcie. W drugim pokoju moje starsze dziecko zawzięcie dyskutuje z tatą. A ja mogę mówić, że mam dwie córki. Tyle radości do uniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
anetwoj Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 19:42 Moje maleństwo urodzi się za dwa tygodnie według terminu, ale to nie znaczy, że nie pokazuje jak odczuwa nasz świat. Bardzo żywo reaguje na głos i dotyk męża. Kiedy wraca do domu i kładzie rękę na brzuchu ona od razu przemieszcza się w brzuszku do jego ręki i już przy niej siedzi i kopie. Pewnego dnia nie ruszała się od południa, nie czułam jej ruchów jak zwykle, poruszałam brzuchem, próbowałam ją zmusić do jakiegoś ruchu a ona nic. Kiedy mąż wrócił z pracy ja byłam gotowa do wyjścia do szpitala, a on położył rękę na brzuchu i powiedział: Ola, nie strasz mamy" i mała zaczęła żywo podskakiwać w brzuchu. To będzie niesamowita więź córki z ojcem a ja razem z nimi Odpowiedz Link Zgłoś
krecik_5 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 20:40 Każda chwila z moją Nikusią jest niezapomnana, jej pierwsze świadome uśmiechy, jej minka gdy przebierając malutka całuję jej brzuszek to są nasze chwile, piękne i niezapomniane, nawet jej płacz, dotyk, to miłość, czysta i piękna Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczkos05 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 21:23 Dziecko - ten tupot małych stópek, pierwsze "mama" pierwsze "tata",pierwsze "daj" i "kocham cię". Według nas to najpiękniejsze chwile - momenty, które pomogły mi i mojemu mężowi zrozumieć sens małżeństwa - sens nowego życia. Dowiedzieliśmy się dzięki tym malutkim a jakże cudownym, wzruszającym słowom, że ktoś nas bardzo potrzebuje - że my bez naszej malutkiej istotki - zrodzonej z miłości - nie wyobrażamy sobie życia!To coś pięknego móc kochać i być kochanym przez nasze dziecko, przez naszego Mateuszka. Kochamy Cię synku! Odpowiedz Link Zgłoś
marczello79 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 21:35 Jestem tatą. I to tatą zapracowanym. Więcej mnie nie ma jak jestem, ale jak już jestem, staram się łykać każdą chwilę, chcę zachłysnąć się każdym momentem w życiu naszych Dzieci - Moich Synów. Dlatego lubię zostawać z Synkami sam w domu. Wtedy mogę się wykazać, udowodnić dzieciom, sobie i całemu światu, że jednak potrafię się nimi zająć. Jestem w końcu ich tatą, czasem niedocenianym, ale jednak. Gdy Mama wychodzi z domu, kładziemy się razem w łóżku. Młodszy Synuś na ogół w tym czasie jest już najedzony i grzecznie sobie zasypia w swoim łóżeczku. A ja ze starszym Synkiem czytamy książeczki, oglądamy obrazki albo opowiadamy różne historyjki. A jak to już nam się znudzi, pozwalam mu, żeby poskakał sobie po łóżku, ćwiczył ze mną zapasy, rzucał poduszkami. To jest wtedy zabawa! Synek krzyczy przy tym wniebogłosy, ale nie uciszam go. Ze mną wolno mu wszystko. Uwielbiam patrzeć jak on wtedy się śmieje, całym sobą, jaki jest szczęśliwy, że ma mnie tylko dla siebie. A ja cieszę się z jego szczęścia. A jak zajrzę do łóżeczka młodszego Synka i widzę, jak wesoło sobie gaworzy albo błogo śpi, cały świat dookoła mógłby dla mnie nie istnieć. Tylko ja i moje dzieci. Dzięki takim momentom w życiu wiem, że moje dzieci mają wszystko czego potrzebują. Że będą dorastały wiedząc, że są kochane. Takie właśnie chwile chcę zapamiętać z dzieciństwa moich Synków - ich radość i uśmiechy. Szczęśliwy Tata Odpowiedz Link Zgłoś
antomi Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 22:23 Przyjemnych chwil w naszej 4 osobowej rodzinie nie brakuje - wspólne wypady za miasto, urodziny, zabawa na świeżym powietrzu....można by ich wymieniac bez liku lecz te najprzyjemniejsze chwile, które bardzo lubimy to zimowe długie wieczory kiedy to po całym dniu wszyscy siadamy przy stole do kolacji, zmawiamy modlitwę i każdy opowiada o swoim minionym dniu gdy był poza domem - dzieci przekrzykują się wzajemnie, każdy ma tyle do powiedzenia, pytaniom i śmiechom nie ma końca. Naprawdę wiele wtedy dowiadujemy się o naszych dzieciach i od nich też uczymy. Nie oddalibysmy tych chwil za żadne skarby świata. Odpowiedz Link Zgłoś
paniwaz Wielobarwny smak macierzyństwa 14.01.08, 22:41 Wychodzimy na imprezę pierwszy raz od narodzin syna. Makijaż robiłam żonglując pędzlem i jednocześnie podnosząc z podłogi po raz tysięczny wypadającego Młodemu z rąk osła. W czasie, gdy nagrzewało sie żelazko, przygotowałam porcję mleczka. Ekspresowo prasując bluzkę nogą odsuwałam pełzającego synka od deski. Karmienie odbyło się przy akompaniamencie suszarki do włosów, co szczerze zachwyciło Benka. Mąż biegający po domu jeszcze w majtkach i pianka do golenia na buzi krzyczy, że właśnie dzwonią z korporacji z informacją, ze taksówka czeka pod domem od 10-ciu minut. Próbuje ubrać się w biustonosz, trzymając ramieniem telefon i w myślach wulgarnie przeklinam nianię za to, że jeszcze nie ma. Podczas, kiedy wkładam pończochy, synek zdrapuje mi jeszcze nie do końca wyschnięty lakier z paznokci u nóg. Jeszcze tylko kolczyki i jestem gotowa. Mąż jeszcze nie, bo krzyczy z łazienki, jaką koszulę mu uprasowałam. A miałam u licha jakąś uprasować? Kiedy? No tak, w końcu jestem na urlopie. Wychowawczym, ale jakby nie było to urlop. Wpada zziajana niania mówiąc, że widziała, jak odjeżdża sprzed domu jakaś taksówka. No to pięknie! Zalewając się perfumami mówię jej, żeby Młody odbeknął po jedzeniu, na co ona, ze za chwilę go przejmie, ale musi jeszcze skorzystać z toalety. Więc będąc w pełnej gotowości biorę małego do odbicia klepiąc delikatnie w plecki i... wielobarwny paw pokrywa mnie od włosów po buty. Zszokowana rozwojem sytuacji bucham łzami rozpaczy nieświadomie zmieniając swoją twarz w maskę arlekina z czarnym smugami aż po brodę. Mąż w konwulsjach śmiechu tarza się po podłodze a przerażony Ben wtóruje mi donośnym rykiem. To było niesamowite przeżycie dla całej naszej trójki! Ale najważniejsze, że Benek ten wieczór spędził z rodzicami u boku. Pani Wąż Odpowiedz Link Zgłoś
taktotak1111 Re: Wielobarwny smak macierzyństwa 15.01.08, 10:52 Śmieszna opowieśc pani Wąż i fajnie się ją czyta, ale chyba trochę nie na temat? Odpowiedz Link Zgłoś
serduszkoserduszko Re: Wielobarwny smak macierzyństwa 15.01.08, 11:47 taktotak1111 napisał: > Śmieszna opowieśc pani Wąż i fajnie się ją czyta, ale chyba trochę nie na temat > ? Ogólnie rzecz biorąc to wiele jest wypowiedzi smutnych ,nie na temat ,a przecież temat to ziecko to RADOŚĆ ,a nie smutek ,etc. Więc piszmy o samych miłych rzeczach zgodnie z tematem,jak będzie temat Dziecko to smutek -w co wątpię to wtedy będziemy pisać o smutku. Nie wiem dlaczego tak smętnie się zrobiło -może bierzecie redakcję na litość? Odpowiedz Link Zgłoś
druuna Re: Wielobarwny smak macierzyństwa 17.01.08, 10:11 Chyba nie macie racji! Pani Wąż opisała esencje macierzyństwa, która z perspektywy czasu jest zabawna ) I ona też pewnie w efekcie wołała zostać z Benem niż chodzić po obcych Ja zawsze przed jakimś dużym wyjściem mam myśli typu: "nie chce i sie iść". Zawinęłabym sie w koc i piła herbatę z malinami! A Benek po prostu wyczytał w myślach mamy! ) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkah1 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 14.01.08, 22:43 Największą radością dla mnie są moje bawiące sie razem dzieci. Najszczęśliwsze, gdy mama i tata są z nimi. 13-miesięczny Franek zapatrzony jak w obraz w starszego o dwa lata Dominika. I cały czas mam przed oczami ich spotkanie w szpitalu, gdzie Franek dochodził do siebie po operacji i mogli zobaczyć się po kilku dniach i to tylko przez szybę: te przyklejone do szyby nosy i śmiejące sie buzie. I nasza radość i pewność, że teraz już wszystko będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
tinigrifi Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 01:48 Mieszko ma 10 miesięcy i oczywiście jak każda szanująca się mama uważam,że jest najpiękniejszym, najmądrzejszym i najbardziej uroczym chłopcem w Układzie Słonecznym.Uwielbiam chwile kiedy coś przeskrobie np. zrzuci książkę z regału to przypełza do mnie i się przytula mając świadomość,że stało się coś czego nie do końca rozumie ale czego jest przyczyną.Podobnie jest kiedy poznaje nowe przedmioty, osoby lub zwierzęta, zawsze ciekawość jest silniejsza od strachu i z wielkimi oczkami idzie na żywioł sprawdzić jakie "to" jest, kiedy "to" okazuje mniej przyjazne małemu człowiekowi niż sądził pędzi do mnie i przytula się przymilnie.Najcudowniejsze są te chwile kiedy odkrywa coś co sprawia mu przyjemność np. nowy smak lub ciepły piasek na plaży, wtedy ta mała śliczna paszcza wyszczerza się w najpiękniejszym małozębnym uśmiechu a oczy świecą mu się jak wypolerowane żołnierskie buty!Największą radością jest dla niego poznawanie świata, teraz jest na etapie nauki chodzenia, patrząc na jego nieustanne próby samodzielnego przemieszczania się na dwóch kończynach mam nieodparte wrażenie,że dzieci mają w sobie coś co my dorośli zatraciliśmy już dawno,one próbują do skutku,dopóki efekt ich starań ich samych niezadowoli,człowiek dorosły spróbuje dwa,góra trzy razy i jeśli mu coś nie wychodzi daje sobie spokój.Z radością patrzę na heroiczne wysiłki mojego syna,który niezrażony porażkami dalej podwaja wysiłki żeby osiągnąć zamierzony cel,a ja wiem że go z pewnością osiągnie! Odpowiedz Link Zgłoś
farfala1 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 09:27 Nasze dziecko zaraża nas swoją radością.Dosłownie. Jego najróżniejsze obserwacje, jego poczucie humoru po prostu nas rozbrajają. Przykład nr 1: ostatnia sobota. Bruno szusuje z tatą na nartach. Po powrocie pytam synka o wrażenia. Wśród nich znajduje się i refleksja, że na snowbordzie można zginąć. "No... pewnie, jeśli ktoś jeździ jak szalona pała...Ale dlaczego właściwie tak myślisz, Bruno?". Syn na to z przejęciem:"Mamo, bo ja widziałem kawałek snowbordu wystającego ze śniegu!!!!!". Przykład nr 2: Bruno uwielbia wspólne czytanie. Ale już po godzinie czytania decyduję, że na dziś tyle wystarczy i ani minuty dłużej. Czas spać i tyle. Bruno bardzo nalega, ale widząc że nie ulegam mu, sięga w końcu do argumentu nie do pokonania i prosi:"Mamo, ale tylko jeden rozdział: jak Kuba i Buba musieli posprzątać pokój, bo to taki rozdział w sam raz dla mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
marta27-78 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 09:52 Jeszcze się nie poznaliśmy, ale w marcu się zobaczymy. Najprzyjemniejszą chwilą dla nas jest kiedy leżymy wieczorem a mój synek wierci się w brzuszku, przez który ja go głaszczę. W ten sposób kontaktujemy się ze sobą, bo przecież nie rozstajemy się ani na chwilę. Dzięki temu wiem że on tam jest i bezpiecznie sobie rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
moninar Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 09:55 Każde dziecko to nowa radość!Przekonaliśmy się o tym z mężem kilka miesięcy temu. Od pewnego czasu dzieci rozmawiały o tym jak dobrze byłoby, gdybyśmy mieli dzidzię. My z mężem też byliśmy tego zdania. Gdy wróciłam od lekarza ze zdjęcie USG, powiedzieliśmy dzieciom, że u mamy w brzuszku jest już dzidziuś. Dzieci zaczęły skakać z radości i wpatrywać się w zdjęcie, na którym widać tylko jakieś plamki. Musieliśmy szukać ich zdjęć z pierwszego USG i zaczęło się porównywanie zdjęć w celu określenia płci maleństwa(oj było gorąco, krzyki i przepychanki), ale syn wykorzystując swą pozycję z mocą pierworodnego oświadczył młodszej siostrze i nam, że jest wyraźne podobieństwo do niego i że to jest chłopiec. Ania uznała argumenty brata za prawdziwe i zaraz zgodnie stwierdzili,że to Pawełek. Wszyscy mocno się przytuliliśmy. P.S. Za cztery miesiące spotkamy się z Pawełkiem, a ja stwierdiłam że rośnie konkurencja dla mojego ginekologa - ultrasonografa. Odpowiedz Link Zgłoś
sab11 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 09:56 Nasze najpiękniejsze chwile to te, w których bawimy się w naszą ulubiona zabawę: budki –budki. To brzmi nieco zagadkowo, ale to najprostsza zabawa pod słońcem. Wspólnie z mężem kładziemy nasze dzieciaki na łopatki i zadajemy pytanie, które już wówczas wywołuje salwy śmiechu: paszki czy bródka? I wtedy zaczynają się łaskotki aż do utraty tchu, najpierw pod brodą, potem pod paszkami. Dzieciaki to uwielbiają, jest tyle radości i zabawy, że w końcu padamy skonani ze śmiechu na podłogę, my z mężem mamy dość, ale nasze dzieci nigdy . One zawsze wołają jeszcze, jeszcze… Ten czas spędzony wspólnie na przytulaniu i śmiechu należy do najcenniejszych. Odpowiedz Link Zgłoś
justylion Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 10:38 Że Dziecko to ogromna radość wiem od dawna. Dotychczas wiedziałam z obserwacji, bo moje własne ukochane Dziecko przyjdzie na świat za niespełna 4 miesiące. Zawsze patrzyłam z zazdrością na dziewczyny z małymi dziećmi i pogodziłam się już właściwie ze swoim losem bezdzietnej osoby. Aż nagle praktycznie na stare lata,dojrzałam do odważnej decyzji: nie potrzebny jest facet żeby urodzić Dziecko! Przeanalizowałam wszystkie za i przeciw i stwierdziłam na pewno, że lepsza sama matka szczęśliwa i wesoła niż dwójka wiecznie skrzywionych i kłócących się rodziców. I teraz już wiem praktycznie, że nawet Dziecko "jeszcze nie zupełnie gotowe" daje więcej radości niż można sobie wyobrazić. Mój Synek będzie wychowywany w strasznie szczęśliwej rodzinie. Ja będę jego Matką i Ojcem w jednej osobie, a miłością obdarzą go także rzesze kuzynów (mamy dużą, głośna i fajną rodzinę), wujkowie i ciotki, dziadkowie... Cała masa ludzi. Nie sposób opisać radości jaką daje fakt posiadania własnego Dzieciaczka, jak człowiekowi zmieniają się priorytety i nagle okazuje się, że czas spędzony na głaskaniu się po brzuchu i mówieniu do niego, jest świetnie spędzony, a wcale nie zmarnowany, jak to się myślało, będąc posiadaczką wklęsłego, "pustego" brzucha! Syneczku kochany, czekam tu na Ciebie i na kolejną dawkę szczęścia, którą mi przyniesiesz. Nie spiesz się oczywiście. Wolę czekać . To też bardzo jest przyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
twardzielka Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 10:40 Godzina 23:00, kolejny wieczór wrzasków małego potwora. Ledwo żyjemy, zasypiamy na stojąco, ale nosimy małą na rękach i zastanawiamy się o co jeszcze może jej chodzić, na usta cisną się słowa niegodne zacytowania. Jestem już u kresu wytrzymałości i czuję, że za chwilę się rozpłaczę... I nagle potwór zaczyna się do mnie uśmiechać Jest tak słodka, że czuję, że nie mogę się już dłużej na nią gniewać. To nie jej wina, że marudzi - przecież jest dzieckiem! Jestem znowu cała jej, przytulam ją mocno i cieszę się, że mam to małe cudo Odpowiedz Link Zgłoś
m.kozera.maslanka Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 10:41 Jest godzina 2 lub 3 w nocy, Franek właśnie obudził się, bo zgłodniał. Kładę go na podusię do karmienia i zaczyna słodko chlipać mleczko, jak mały kotek. jast cicho, więc słyszę każdy jego łyczek i każde przełknięcie. A malutki zajada, jakby robił to po raz pierwszy w życiu. Po około 10 minutach już najedzony gotowy do spionizowania i odbicia. Po odbiciu, chce jeszcze poleżeć na poduszce do karmienia obok mamy i wtedy zaczyna się najpiękniejsze. Patrzy mi w oczy swoimi czarnymi oczkami, które z mężem nazywamy węgielkami i zaczyna: guu, guu a grr, grr i uśmiecha się. I właśnie tych chwil nigdy nie zapomnę, zawsze mnie wzruszają i dla nich jestem gotowa karmić Franka w nocy tak długo, jak będzie tego chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
edii_m Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 11:11 Moje dziecko to radość każdego dnia! Już pierwsze nasze wspólne chwile były przepełnione radością. Kiedy w szpitalu po wysiłkach porodu położna położyła mi na piersiach moją malutką cieplutką kruszynkę poczułam się najszczęśliwsza na świecie. Wreszcie bylismy razem!I od tego czasu tak jest nieprzerwanie! Radością jest każdy uśmiech mojego dziecka po przebudzeniu, zaczepne spojrzenie kiedy chce mnie zachęcić do zabawy, pluskanie na całą łazienkę rączkami przy kąpieli, radością jest każda chwila kiedy uczymy się siebie na wzajem! Odpowiedz Link Zgłoś
pio-gor Majteczki w kaczuszki:-) 15.01.08, 11:18 Momentem w którym zakręciła mi się łza w oku był dzień matki i ojca w przedszkolu. Kiedy moja 2 letnia (najmłodsza w grupie) córka wyszła przed szereg przedszkolaków i zaczęła swój występ. Siedziałem z żoną na ławeczce podpierając kolanami brodę, a Karolinka sepleniąc, bez żadnego zdenerwowania wyrecytowała wierszyk, rolując i podnosząc w górę sukienkę i pokazując majteczki w kaczuszki. Ogarnęła mnie ogromna radość, zakręciła mi się łza w oku słysząc: ”Mamo, tato coś wam dam – jedno serce które mam...”. Dotarło do mnie wtedy, że mam wspaniałą córkę! Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
ula401 Re: Zapraszamy do konkursu "Dziecko to radość" 15.01.08, 11:29 Pierwsze dziecko – SYNUŚ wymarzony od zawsze, ciąża rewelacyjna, niekończący się traumatyczny poród, ale w tej pierwszej sekundzie, kiedy położono mi dziecko na piersi nic już nie było ważne, mogłabym to wszystko przejść jeszcze raz, dla tego niewyobrażalnego cudu. Przecież to ŻYCIE MOJE. Drugie dziecko – SYNUŚ wytęskniony po 13-tu latach, swoją drogą o parę ładnych lat za późno (ale to już inna problemowa historia), więc tym bardziej upragniony. Zapowiedziany starszemu w postaci prezentu na Króliczka – karteczce z napisem „braciszek lub siostrzyczka?” i jego słowa, których nigdy nie zapomnę – nareszcie nie będę sam. Coś złego stało się już w trakcie porodu, moje pierwsze słowa do męża „ja nie chciałam rodzić”; nie poczułam więzi z dzieckiem. Przez pierwszy miesiąc jakoś było, później utrata możliwości wymarzonego karmienia piersią i w końcu coś pękło – okropna, trwająca ponad rok depresja, połączona z całkowitym odtrąceniem dziecka, zadawaniem egzystencjalnych pytań i mówieniem rzeczy, których do dzisiaj się wstydzę. Chciałam tylko zasnąć i więcej się nie obudzić; tonęłam, a jednocześnie resztkami świadomości trzymałam się na powierzchni. Byłam jak automat: zajmowałam się dzieckiem z konieczności i poczucia niechcianego obowiązku. Żal patrzeć na moje zdjęcia z tamtego okresu. Nie wiem jakby się to skończyło, gdyby nie miłość męża, pomoc całej rodziny i niestety w końcu trafionego psychiatry. Dlatego teraz nie ma jednej najpiękniejszej chwili, po prostu cała ta mała istotka jest dla mnie najpiękniejszą, niekończąca się chwilą w życiu: kiedy się przytula, kiedy mówimy sobie na uszko kocham cię, kiedy rozmawiamy „jak starzy”, kiedy z taką ufnością wtula się we mnie jak stanie się krzywda, bo wie, że mama ukocha, podmucha, pocałuje i znikną wszystkie smutki świata, kiedy trzymam go za rączkę jak zasypia, kiedy budzi mnie całuskami „mamusiu nie ćpij”, kiedy chodzi za mną jak cień i nawet siusiu musi być razem, kiedy po raz setny pyta „cemu?”, a limit odpowiedzi wyczerpał się już dawno, kiedy z utęsknieniem czeka na swojego ukochanego braciszka i jedynego tatusia i w końcu, kiedy z rozbrajającą miną kota ze Shreka, pokazuje co zbroił i tak przeprasza, że serce mięknie. W każdej chwili swojego, normalnego teraz życia, dziękuję, że jest i każdym czułym gestem przepraszam go za to co było, a czego nie pojmuję, mając nadzieję, że tego nie pamięta. Przecież to SŁONECZKO, KTÓRE DLA MNIE ŚWIECI. Odpowiedz Link Zgłoś
ula401 Krótsza wersja poprzedniego - do 2000 znaków 15.01.08, 12:08 Pierwsze dziecko – SYNUŚ wymarzony od zawsze, ciąża rewelacyjna, traumatyczny poród, ale w pierwszej sekundzie, kiedy położono mi dziecko na piersi nic już nie było ważne, mogłabym to wszystko przejść jeszcze raz, dla tego niewyobrażalnego cudu. Przecież to ŻYCIE MOJE. Drugie dziecko – SYNUŚ wytęskniony po 13-tu latach, swoją drogą o parę ładnych lat za późno (inna problemowa historia), więc tym bardziej upragniony. Zapowiedziany starszemu w postaci prezentu na Króliczka – karteczce z napisem braciszek lub siostrzyczka? i jego słowa, których nigdy nie zapomnę – nareszcie nie będę sam. Coś złego stało się już w trakcie porodu, moje pierwsze słowa do męża - ja nie chciałam rodzić; nie poczułam więzi z dzieckiem. Przez pierwszy miesiąc jakoś było, później utrata możliwości wymarzonego karmienia piersią i w końcu coś pękło – okropna, trwająca ponad rok depresja, połączona z całkowitym odtrąceniem dziecka, zadawaniem egzystencjalnych pytań i mówieniem rzeczy, których do dzisiaj się wstydzę. Chciałam tylko zasnąć i więcej się nie obudzić; tonęłam, a jednocześnie resztkami świadomości trzymałam się na powierzchni. Byłam jak automat: zajmowałam się dzieckiem z konieczności i poczucia niechcianego obowiązku. Żal patrzeć na moje zdjęcia z tamtego okresu. Nie wiem jakby się to skończyło, gdyby nie miłość męża, pomoc całej rodziny i niestety w końcu trafionego psychiatry. Dlatego teraz nie ma jednej najpiękniejszej chwili, po prostu cała ta mała istotka jest dla mnie najpiękniejszą, niekończąca się chwilą w życiu: kiedy się przytula, kiedy mówimy sobie na uszko kocham cię, kiedy rozmawiamy jak starzy, kiedy z taką ufnością wtula się we mnie jak stanie się krzywda, bo wie, że mama ukocha, podmucha, pocałuje i znikną wszystkie smutki świata, kiedy trzymam go za rączkę jak zasypia, kiedy budzi mnie całuskami mamusiu nie ćpij, kiedy chodzi za mną jak cień i nawet siusiu musi być razem, kiedy po raz setny pyta cemu?, a limit odpowiedzi wyczerpał się już dawno, kiedy z utęsknieniem czeka na swojego ukochanego braciszka i jedynego tatusia i w końcu, kiedy z rozbrajającą miną kota ze Shreka, pokazuje co zbroił i tak przeprasza, że serce mięknie. W każdej chwili swojego, normalnego teraz życia, dziękuję, że jest i każdym czułym gestem przepraszam go za to co było, a czego nie pojmuję, mając nadzieję, że tego nie pamięta. Przecież to SŁONECZKO, KTÓRE DLA MNIE ŚWIECI. Odpowiedz Link Zgłoś