Dodaj do ulubionych

Nacinanie krocza

06.01.06, 13:27
Dziewczyny! Co o tym sądzicie? Ja się tyle naczytałam sprzecznych opinii, że
mam mętlik w głowie. Wiem, że jest jeszcze trochę czasu i nie nie zawsze mamy
wpływ na przebieg porodu, ale jaka byłaby Wasza decyzja nacinać czy starać się
chronić?
A może mamy z doświadczeniem coś nam doradzą?
Obserwuj wątek
    • pszczolka2 Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 14:21
      Myśle sobie tak:
      - gdybym rodziła normalnie to sama poprosiłabym o nacięcie, wiedząc kto Mi
      robi, sporo moich koleżanek zostało rozerwanych i wyły w trakcie z bólu,
      prosząc aby je naciąć odpowiedz była - nie przesadzaj "rodzisz czy nie"
      - najprawdopodobniej będe mieć cc więc za dużo o tym nie myślesmile

      Zaczekamy na opinie już mam które to przeżyły bądź niesmile))

      Pozdrawiam,Ola
      • anja.t Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 14:39
        Ja nacięcie jakoś bardzo dobrze zniosłam, a własciwie nawet nie wiedziałm, że
        mi je zrobili. Zorientowałam się, ze byłam nacinana dopiero w trakcie szycia,
        które też w ogóle nie bolało. A chyba to wszystko przez to, ze miałam bardzo
        ciezki porod w wielkich bólach. I naciecie krocza i szycie było niczym w
        porownaniu z bólami jakie znosiłam przez ok 20 godzin ( sorry, ale nikogo nie
        chciałam wystraszyc)
    • agus-ka Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 14:46
      Dziewczyny, mnie cały poród przeraża łącznie z nacinaniem. Może zadam głupie
      pytanie, ale czy to się robi przy znieczuleniu?
      • anja.t Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 14:49
        Podobno dostałam jakieś znieczulenie przed zszywaniem.
      • martunia78 Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 14:53
        Tak, przy znieczuleniu miejscowym. Ja tez jakos tego nie odczułam, pani mnie o
        tym poinformowała przed zrobieniem i tylko troche zapiekło, podzielam opinię, że
        to nic z bólami porodowymi, wolałabym pierwszy raz rodzić przynajmniej nie
        iwedziałabym co mnie czeka, ale ponoć drugi raz łatwiej... na nic nie ma reguły
        np. moja sąsiadka rodziła i faza 50 min, druga 10 min, u mnie pierwsza 10 godzin
        druga 50 min - poród wywoływanyuncertain
        • anja.t Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:07
          Ja mam koleżankę która urodziła dwoje dzieci. Kazdy poród trwał do 2 godzin i
          to bez nacinania. Życzę wam wszystkim takich porodów. Ja się nie nastawiam na
          to że bedzie lekkosad
        • ania175 Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:08
          Wiem, że nie wszystkim lekarzom można ufać, ale mi mój lekarz polecił dany
          szpital twierdząc, ze są tam bardzo dobrzy fachowcy. Tak więc poddałam się im
          całkowicie i ani mi w głowie było się komukolwiek sprzeciwić bo przecież się
          nie znam i nie widzę dokładnie co się tam dzieje z drugiej strony moich nóg smile
          Nacinania nie czułam, zszywania nie czułam, natomiast bolało mnie już później -
          wierzcie mi ze szwem jest strasznie trudno wdrapać się na to wysokie szpitalne
          łóżko. Po ok. 2 tygodniach było już w miarę OK. To na pewno duży minus
          nacinania, ale skoro miał pomóc mojemu synowi przyjść na świat to naprawdę nic.
          Jeżeli teraz trzeba będzie to niech znowu tną.
      • dido_dido Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:39
        Do nacinania nie daje się znieczulenia. Nacina sie podczas skurczu i jest to
        raczej bezbolesne choć niemiłe. Ja poczułam takie chrupnięcie jak przy krojeniu
        tkaniny wielkomi nożycami krawieckimi. Znieczulenie dają dopiero przy zszywaniu.
        Iwona
    • linn3 Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:41
      Rodziłam raz, ale można powiedzieć, że mam porównanie bo byłam nacinana i
      popękałam. Nacięcie zagoiło się od razu, a rozerwania jeszcze troche bolały, ale
      w końcu też się pogoiły. Teraz nic juz nie czuję i nowy gin przy badaniu też się
      zawsze dopytuje jak rodziłam - znaczy nie widać za bardzowink)
    • kkatie Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:49
      nie rozumiem tego calego "szumu" wokol nacinania krocza.
      ja mialam nacinane. owszem czulam, w ktorym momencie i nikt mnie nie pytalo
      zdanie. ale widocznie uznali, ze trzeba pomoc dziecku w wyjsciu. blizny sie
      pieknie zagoily. a jak poszlam na kontrole po porodzie do mojego gina, to smial
      sie, ze gdyby mi ciazy nie prowadzil, to w ogole nie widac, ze rodzilam.
      da sie przezyc.
      • agus-ka Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 15:58
        Ten szum jest dlatego, że nigdy tego nie doświadczałyśmy. Po prostu czesc
        dziewczyn się boi, ja tez się do nich zaliczam.
        Ale miło, że mówisz że to nie jest problem. Mnie przynajmniej troszkę
        uspokoiłaś.
    • nikasob Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 16:00
      Mnie nacięli bez pytania, i nawet nie poczułam kiedy - to rzeczywiście robi się
      podczas skurczu i chyba zależy od położnej czy dobrze "wyczuje" kiedy jest
      najlepszy moment. Ale i tak mnie to nie uratowało - mała, chociaż miała 2800g,
      porozrywała mnie dość solidnie w środku i szyli mnie ponad godzinę. Chyba nie
      ma reguły...
      • kkatie agus-ka 06.01.06, 16:04
        to nie bylo zlosliwie, absolutnie.
        po prostu juz wiele razy na ten temat dziewczyny na CiP bronily sie przed tym
        rekami i nogami. zapieraly sie, ze sie nie dadza, a pozniej okazywalo sie, ze
        jakos daly rade wink
        wiec tak z rozpedu napisalam.
        przepraszam, jesli tym stwierdzeniem kogos urazilam smile
        • agus-ka Re: agus-ka 09.01.06, 12:42
          wszystko w porządku, nic się nie stało.
          Ja tez sobie tłumacze, ze mase dziewczyn przez to przeszło i żyją więc i ja dam
          radę. Ale strach cały czas jest...
    • megan7 Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 16:26
      Dobrze wiedzieć, że nie było to dla Was ciężkie przeżycie z powikłaniami, tylko
      wszysko skończyło się dobrze smile)
      Czytałam wiele wypowiedzi dziewczyn, dla których kończyło się to różnymi
      problemami i dlatego zapytałam. Pewnie wszystko zależy od położnej i lekarza.
      Też nie nastawiam się, że będzie lekko, ale damy radę...
    • e_rubi Re: Nacinanie krocza 06.01.06, 16:33
      Jak bylam w ciazy to tez duzo o tym myslalam, czytalam dyskusje na forum i
      artykuly...ale w moim szpitalu nie istnieje cos takiego jak ochrona krocza
      (taki porod trzeba umiejetnie prowadzic, by nie popekac) a i moj lekarz uwazal,
      ze z nacieciem bedzie bezpieczniej - Zoska miala bardzo duza glowke, to sie
      jakos specjalnie nie upieralam. I dobrze. Zoska faktczynie lepetynke miala
      spora, do tego rodzila sie z reka przy glowce oplatana pepowina, pod koniec
      zrobilo sie troche newrwowo i polozna powiedziala ze musi naciac duzo. Zrobila
      to w szczycie skurczu i samego naciecia w ogole nie poczulam. Kilka minut
      pozniej tulilam juz Zoske. Zszycie bylo w znieczuleniu, wszystko zagoilo sie
      swietnie( mialam kilkanascie szwow) i dzis juz w ogole tego nie czuje
      Majowka 2005
      • karolcia86 Re: Nacinanie krocza- ja przeżyłam horror 06.01.06, 17:54
        Ja miałam nacinane, nacinanie nie boli, ale potem ja przeżyłam koszmar. Ból że
        nie można siedzieć, trzeba karmić, dla niewprawnej mamy najlepsza pozycja
        siedząca, zwłaszcza jak brodawki są wrażliwe, a tu ból straszny. Łykałam
        paracentamol w tajemnicy przed personelem, ale to tylko lekko łagodziło ból. No
        i tak tydzień do zdjęcia szwów.
        Ja do tego miałam hemoroidy, wielu się w czasie ciąży i porodu robią i szwy
        mnie w nie uwierały, co potęgowało ból.
        Teraz jadę do szpitala, który deklaruje, że u wieloródek mają odsetek nacięć
        jakieś 20%, więc naiwnie liczę że mi się uda.
        To nacinanie było dla mnie najgorsze w całym porodzie.
        • kkatie karolcia 06.01.06, 18:00
          ja tez niestety sie nabawilam po porodzie hemoroidow. mi polozna polecila masc,
          nie zel, masc aesculan. hemoroidy juz raczej nie znikna, ale dzieki temu
          zmniejszaja sie, a po porodzie bolu prawie nie bylo po tej masci.
          poza tym zgadzam sie z Toba co do szwow.
          z calego porodu dla mnie najgorsze byly szwy. cignely mnie i obcieraly i balam
          sie strasznie ich zdejmowania, bo strasznie spuchlam. ale nie bolalo
          zdejmowanie tak bardzo smile
          • karolcia86 Re: karolcia 06.01.06, 18:04
            Mnie zdejmowanie też nie bolało, bo miałam miejscowe znieczulenie, ale ten
            tydzień od porodu to był straszny! Jak się zbliżało karmienie i miałam usiąść
            to zwłaszcza w nocy parę razy wpadłam wręcz w histerię. Brr..., jak sobie
            przypomnę...
        • hedonka Re: Nacinanie krocza- ja przeżyłam horror 06.01.06, 18:05
          Rodziłam dwa razy, pierwszy raz miałam nacinane krocze, drugi nie. Nacinanie
          rzeczywiście raczej nieprzyjemne niż bolesne, natomiast gojenie się okropne,
          siedziałam na dmuchanym kółku, bolało przy chodzeniu potwornie. Po drugim
          porodzie biegałam po godzinie, samopoczucie nieporównywalnie lepsze, byłam
          przeszczęsliwa, że nie nacinali, mimo, że odrobinę pękło. I choć strasznie
          chciałabym, żeby znów mnie nie nacinali, to myślę, że nie jest to kwestia naszej
          decyzji, tylko tego, czy jest to konieczne czy nie. Koncentruję się na szukaniu
          szpitala, gdzie zaufam położnej i to ona podejmie decyzję.
          • kkatie hedonka :) 06.01.06, 21:17
            na kolku to ja chyba ze 3 mce po porodzie jeszcze siedzialam, serio smile))
          • masza76 Re: Nacinanie krocza- ja przeżyłam horror 07.01.06, 12:28
            no właśnie chodzi o to, żeby nacinali kiedy jest to absolutnie konieczne, żeby o
            tym informowali i żeby ktoś mądrze podjął decyzję, a nie standardowo, bo tak
            zalecił z góry ordynator jak np. w jednym z warszawskich szpitali.
            • lorunia Re: Nacinanie krocza- ja przeżyłam horror 09.01.06, 21:22
              Ja też bym wolała jakby nacinali w razie konieczności ale mi o tym nie mówili,
              bo niepotrzebnie będę się bała bólu. Mam już taką naturę, że jak raz zaboli to
              później strasznie się boję i napinam. Tak jest też u ginka, przy pierwszej w
              życiu wizycie bolało i został do tej pory strach. Nie którzy lekarze są
              wyrozumiali i czekają, aż się uspokoję a inni nie i pchają palce, a wtedy
              najbardziej boli.
              Ja się najbardziej wystraszyłam nacinania wtedy, gdy zobaczyłam zdjęcia.
    • amber2005 Re: Nacinanie krocza 09.01.06, 22:03
      Ja byłam nacinana (bo duża głowka i twarde tamte rejony - tak mi gin powiedział)
      ale w ogóle tego nie poczułam - na skurczu (lepiej żeby nie mówili, że właśnie
      to będą robić bo pewnie każda niepotrzebnie by się napinała). Mój gin zszył
      mnie tak, że następnego dnia siedziałam na łóżku a teraz (10 miesięcy po)nic
      nie widać... Ale szczerze napiszę, że pomimo znieczulenia miejscowego podczas
      szycia wyłam i rzucałam się po całym fotelu. Widocznie osiągnęłam mój próg bólu
      i więcej nie byłam w stanie znieść.
      • e_rubi Re: Nacinanie krocza 10.01.06, 20:44
        ja tez siedzialam bez problemu
        naczytalam sie wczesniej opowiesci i bardzo sie balam ze bedzie bolalo i przez
        iles tygodni nie bede mogla usiasc ale tak sie nie stalo, kupilam nawet
        specjalne kolko
        mysle ze to kwestia dobrego zszycia, szwy mnie nie ciagnely, same sie
        rozpuscily, goilo sie ekstra
        a apap lykalam normalnie - za zgoda i zaleceniem personelu przez kilka dni po
        porodzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka