rozrabianie

11.11.09, 19:48
Witam,
Moj syn ma teraz 21 miesiecy i nie za bardzo wiem jak sobie z nim radzic.
Do tej pory staralam sie nie stwarzac mu za bardzo mozliwosci do brojenia:
wszystkie szafki pozamykane, to czego nie moze ruszac wysoko zeby nie
dosiegnal, gdy urzadzal skoki ze swojego stolika na sofe, wynieslismy stolik
do jego pokoju gdzie nie ma sofy itp, wiecej przykladow nie pamietam ale chyba
jasne o co mi chodzi. Tylko, ze on rosnie i z coraz wieksza iloscia rzeczy
daje sobie rade. Probuje mu tlumaczyc, ze czegos nie wolno i wydaje mi sie, ze
rozumie ale nie chce sie stosowacsmile Przyklad z dzisiaj: wlazi mi po krzeslach
na slow i kolysze lampa (po raz setny). I mowie mu, zeby tak nie robil i
zlazil ze stolu. W koncu go sciagnelam i polozylam krzesla na podlodze (w
sensie oparciem do ziemi, w sposob uniemozliwiajace na nie wejscie ale rowniez
niestety siedzenie) i co on zrobil? zaczal odklejac z krzesel filc. To ja mu
mowie, zeby tego nie robil a on z usmiechem dalej. To ja, ze jeszcze raz to
zrobi i pojdzie do konta. A on z usmiechem dalej odkleja ten filc. Wiec
wyslalam go do konta a on z niego czmychnal po pol sekundy. To ja do znow do
tego konta a on z usmiechem czmycha i tak pare razy z coraz wiekszym smiechem
i juz mysli, ze to taka zabawa. Jak egzekwujecie kary w takich sytuacjach? Bo
nie chce krzyczec i pokazywac mu, ze mnie wyprowadza z rownowagi zeby nie
myslal, ze ma wladzesmile a nie chce mu tez na wszystko pozwalac. Czy myslicie,
ze powiedzenie tak "nie wolno" i proba zajecia go czyms innym jest dobrym
rozwiazaniem? Bo nie wiem czy probowac z tym kontem czy powynosic krzesla do
przedpokojusmile Oczywiscie zajscie z krzeslam jest tylko przykladem.
Pozdrawiam,
    • jakw Re: rozrabianie 11.11.09, 20:40
      Kazałaś mu pójść do konta, więc tam poszedł, postał w swoim
      mniemaniu wystarczająco długo i sobie poszedł...Jeśli chcesz, żeby
      odstał za karę choćby pół minuty to prawdopodobnie musisz być obok i
      go pilnować.
      Przy czym powiedzenie "nie wolno" i próba zajęcia młodego czymś
      innym jest całkiem niezłym pomysłem. Możesz też rozważyć
      przemeblowanie pokoju: przesunięcie stołu albo zrobienie czegoś z
      lampą.
    • camel_3d ...ludzie.. 11.11.09, 22:02
      po co zamykac szafki, ciagle cos przestawiac, odstawiac i cuda na kiju robic.. ?????
      jak moj maly zaczal otwierac szafki, to z nim usadlem i wyjelicmy wspolnie
      wszytsko co tam bylo..ogladal kazdy przedmiot i rzecz...i znudzilo mu sie. mam
      szafki z zastawami stolowymi na wysokosci podlogi, nigdy nic nie potlukl
      Chailpoogladac, otwiral szafke, podchodzilem i ogladlismy. Chcial koniecznie
      bawic sie pralka do pranie, ok, wyciagnalem kabel z gniazdka i sobie pokrecil
      pokretlami, koniec znudzilo sie..teraz pralka pracuje, a maly co najwyzej
      polampi si ena krecace sie cuichy.
      Chcial pogrzebac w zmywarce.ok. otworzylem, i co wyjal to mu z reki bralem ,
      mowilem "dziekuj" i tak sobie oproznielismy zmywarke... nie bylo zamykania,
      zabezpieczania kancow.. przycial sobie kilka razy szuflada paluszki...w trybie
      turbo nauczyl sie ze nie nalezy zasuwac do konca szuflady.) mial 7 miesiecy.
      Dzisaj cwiczylismy sobie skoki z sofy na rozlozony materac, testowalismy
      prysznic...trzymal w reku prysznic i odkrecal wode... patrzylem tylko zeby
      goracej nie odkrecil..zimna ok..napiszczal sie za ostatnie 9 miesiecy..ale
      ciagle odkrecal.. az mu przeszlo. I juz nie chcial.
      Czy ty cale zycie bedziesz mu ciagle cos zabierala, zestawialy, blokowala,
      zabezpieczala?? Niech sobie wlezie na ten stol i skoczy..jezu..co sie stanie???
      Pomioz mu, daj reke, "skoczcie" razem, pobujajcie lampa..kobieto rozluznij sie...
      Nie chce mowic, ze jestem idealnym rodzicem, bo tak nie jest, tez popelniam
      bledy, al kuzwa no na milosc boska ciagle zakazywanie wszytskiego jest chore.
      Jak ma sie dzeicko nauczyc, ze krzesla normalniepowinny stac, kiedy ty je na
      podlodze kladziesz?????
      DZis robilem kolacje i obiad na jutro, smazenie, gotowanie zupy.. mam kuchnio
      salon, maly stal kolo mnie.... ale jak podszedl za blisko po prostu go
      odsuwalem...chcial zobaczyc co sie dzieje, wzialem go na rece zobaczyl gotujaca
      sie zupe..sprobowal z lyzki..i poszedl...
      zastanow sie czy nie mozesz sie troche wyluzowac i zaszalec z cieckiem, ciagle
      zakzywanie wszytskiego raczej odniesie dokladnie odwrotny skutek. Zakazy powinny
      dotyczyc tylko na prawde rzecz yniebezpiecznych. U mnei nawte gniazga nei sa
      zabezpieczone, uczwyty do szafek maja takie nanty, ze rana w 100% murowana... i
      mimo ze na podlodze sa kafelki (polerowane), maly nidy si eo nie nei uderzyl.
      Dzieci "wiedza" na ile je stac, nawet jezeli nam sie wydaje ze tak nie jest.




      • kobraluca Re: ...ludzie.. 12.11.09, 00:30
        camel, swietnie napisane, mam podobne podejscie i podobnie postepuje z moim dzieckiem

        zal mi dzieci, ktore na kazdym kroku slysza "nie wolno" "nie rob tego , nie rob tamtego", pozniej sie rodzicie dziwia,ze im "terrorysci" rosna wink
    • nangaparbat3 Re: rozrabianie 11.11.09, 22:09
      Wyglada na to, ze masz bardzo fajne, żywe dziecko, ktoremu okropnie duzo
      zabraniasz - Camel bardzo pieknie to opisal.
      Mogę tylko dodac, że ja bym takiego lobuziaka nie pchala do konta, w kazdym
      razie nie do wlasnego, bo taki bystrzak to Ci je moze bardzo sprawnie oprożnic,
      i co wtedy zrobisz?
      • e-kasia_mm9 Re: rozrabianie 13.11.09, 03:06
        Super Camel! Oby więcej takich rodziców. Byłoby więcej szczęśliwych dzieci.
        Posłuchaj rad Camela, bo lepszych nie trzeba. Dziecko musi mieć możliwość
        poznawania świata.
    • quistista Re: rozrabianie 14.11.09, 18:43
      Kochanie, nie uwazam, ze za duzo mu zabraniam. Mial do dyspozycji szafke z
      garnkami w ktorej mogl sobie grzebac (sorry ale na zabawe maka i robienie
      piaskownicy z bulki tartej nie zamierzam pozwalac) ale zaczal mi wynosic
      naczynia do piaskownicy. Wiec tez nie uwazam, ze przesada jest zamkniecie tej
      szafki i uwazam ze gotowanie w garnkach, majacych kontakt z piaskiem uwazam za
      niebezpieczne. Podobnie zabawa z wazaca z 10 kilo lampa. Prosze wiec o nie
      ocenianie ilosci zakazow. A za pozostale rady dziekuje.
      • asia.sthm Re: rozrabianie 14.11.09, 18:56
        Przepraszam ,ale nalezysz do tej kategorii matek , ktorymi nalezy potrzasnac -
        potrzasam z wigorem - uwaga!

        Nie poczytalas ani za grosz o rozwoju dziecka. Tlumaczysz, dajesz do dyspozycji
        jedna szafke, oczekujesz, wymagasz...a masz do czynienia z 21 miesiecznym
        czlowiekiem.
        Wez ty sie za lekture powaznych lektur, na forum wzbudzasz chec uduszenia....
        niestety.
        Tak czy siak staraj sie zrozumiec swoje dziecko, przypomnij sobie swoje
        dziecinstwo tak daleko, jak tylko sie da.
      • camel_3d Re: rozrabianie 15.11.09, 11:48
        >i uwazam ze gotowanie w garnkach, majacych kontakt z piaskiem uwazam za
        > niebezpieczne.

        czy ty na lekcjach bilogii wagary robilas??? chcialbym zobacyc cokolwiek co
        przezyje w gotowanej wodiesmile nawet salmonella padnie na placu boju.


        >>Podobnie zabawa z wazaca z 10 kilo lampa. Prosze wiec o nie
        > ocenianie ilosci zakazow. A za pozostale rady dziekuje.


        przeciez nikt nie mowil, ze ma sie nia sam bawic. Masz mu ja pokazac, ma
        dodknac, wlaczyc, wylaczyc..jezeli jest tak amozliwosc.
        U mnie na stoliku stoi donica z roslina...mysle, ze jakby pociagnal za donice to
        te 30 kg runeloby jak nic.. dlatego spedziylismy troche czasu na ogladaniu
        rosliny, dotykaniu i obwachiwaniu lisci.. i ciekawosc zostala zaspokojona. Nie
        mozesz z nim poogladac tej lampy? pokazac mu wzorkow itd??
        • jola_ep Re: rozrabianie 15.11.09, 13:30
          > >i uwazam ze gotowanie w garnkach, majacych kontakt z piaskiem uwazam za
          > > niebezpieczne.
          >
          > czy ty na lekcjach bilogii wagary robilas??? chcialbym zobacyc cokolwiek co
          > przezyje w gotowanej wodiesmile nawet salmonella padnie na placu boju.

          Przypomniało mi się, że na moim pierwszym obozie harcerskim, zorganizowanym w czasach głębokiego kryzysu (na półkach był tylko ocet) właśnie piaskiem myliśmy garnki po obiedzie smile Zaskoczyło mnie wtedy, że to takie proste i skuteczne. Wszyscy oczywiście przeżyli wink

          Pozdrawiam
          Jola
          • camel_3d Re: rozrabianie 16.11.09, 09:15
            ale teraz wszytscy by z zalozenia umarli... smile))
            bo tak nalezysmile
      • nangaparbat3 w sprawie maki 15.11.09, 22:50
        Pamietam taka zabawe: w dentystę. Misiowi pluszowemu najukochańszemu robilam
        dziure w pyszczku, a potem zaklejalam ja ciastem.
        Misia mam do dzisiaj, pewnie mi go wlozą do trumny, bo co z takim poczac?
        Zabawę pamietam bardzo dobrze - z jakiegos powodu byla widocznie bardzo wazna.
        Dentystką nie zostalam.
        Mamie jestem wdzięczna, ze pozwolila mi sie bawic mąką i psuc zabawki.
    • marghe_72 Re: rozrabianie 15.11.09, 00:34
      garnki można umyć..
      Można też dziecku kupić specjalne garnuszki do zabawy w piasku

      Dziecko Ci rosnie, jest ciekawe świata.. daj mu eksperymentować.
      Chociazby ową mąką (świat się nie zawali jak potem razem
      posprzątacie)..
      • kocianna Re: rozrabianie 15.11.09, 09:53
        Kiedyś czytałam książkę rewolucyjną w czasie i w kraju, w którym była napisana.
        Radzono tam, żeby tłumaczyć: igłą nie wolno się bawić, ale tą nitką wolno, nie
        wolno rzucać szklanką, ale plastikowym kubkiem wolno. A w przypadku rzeczy
        niebezpiecznych - wytłumaczyć, dlaczego nie wolno. Ukłuć tą igłą w paluszek,
        pokazać stłuczone szkło.

        Hmmm, bo człowiek, który w kółko słyszy "nie" i nie wie, dlaczego, później
        zaczyna mówić tylko "nie"...
        • camel_3d Re: rozrabianie 15.11.09, 11:52
          hmmm...mysle, e to powinna nam podpowiedziec intuicja.
          ostatnio bylem u znajomego. mial rozpalone w kominku..z przodu szklane drzwi.
          kazdy si emoze domyslec jaka temperature maja takie szklane drzwi. Maly chcial
          koniecznie dotknac..no kurcze nei da sie.. bylo troche "ograniczania swobody".
          Kiedy w kominku juz troche wygaslo, ale jeszcze sie zarzylo zprawdzilem
          temperature szyby. no byla BARDZo ciepla, al enie na tyle zeby sie
          poparzyc...maly z paszcza usmiechneita pognal do niej i dotknal.. i jak szybko
          dotknal, tak szybko zabral rece z niej i przez caly wieczor ani razu nie dodkaly
          szyby...
          to jak z ta igla..dopoki dziecko jej nei dostanie bedzie ryczalo i plakalo, ale
          jak si elekko ukluje...to juz mu ochota na zabawe igla przejdzie.
        • nangaparbat3 Re: rozrabianie 15.11.09, 22:46
          Corka miala rok z malenkim okladem, kiedy zaproponowalam, zeby sprawdziala
          paluszkiem, ze piekarnik jest gorący i mozna sie poparzyc. Na wszelki wypadek
          sama ten paluszek bardzo niehigienicznie poslinilam.
          Córka sprawdzila, troche się zdziwiła, i poszla. Parę TYGODNI później mowie:
          Corós, musisz uważac, piekarnik jest gorący. Chcesz sprawdzic paluszkiem?
          A ona na to:
          Oj nie nie nie.
          Wystarczyło potem powiedzec, ze piekarnik włączony, zeby sama uwazala.
    • jola_ep Re: rozrabianie 15.11.09, 13:51
      Dziecko nie rozrabia, tylko poznaje świat. I Twoim zadaniem jest mu to ułatwić, a nie ograniczać.
      "Świat" nie ogranicza się do kolorowych zabawek.

      Jego ciekawość i wbudowany imperatyw poznawania są silniejsze niż Twój autorytet, Twoje kary i Twoje "nie". (choć oczywiście są dzieci, którym wystarczy pogrozić palcem)

      Ogranicz tylko to, co rzeczywiście jest zbyt cenne lub zbyt niebezpieczne.
      Jeśli trzeba, asekuruj i pokaż mu jak BEZPIECZNIE można tych rzeczy używać.

      Jeśli nie może czegoś robić, to zamiast pouczać (to przy okazji oczywiście można) fizycznie zapobiegaj (np. zdejmij ze stołu) i najlepiej dostarcz mu czegoś podobnego w zamian. On jest jeszcz za młody, aby Twoje tłumaczenia w pełni zrozumieć.
      Mój siostrzeniec, który namiętnie lazł do gniazdek dostał w prezencie swój własny przedłużacz (z obciętym kabelkiem, aby było jasne, że to "jego"), i wtykał do niego z namiętnością prawdziwe przedmioty. Miał też swoje własne, osobiste, ładowarki (z niektórymi chodził nawet spać) Wtedy zaakceptował to, że nie powienien pchać paluchów do gniazdek.

      Jak chce skakać na podłogę, to pokaż mu, że ze stołu nie pozwalasz (bo po stole się nie chodzi), ale pozwól skakać z sofy np. na poduszki. Fajną zabawką jest też duża deska: położona jednym końcem na łóżku może służyć za zjeżdżalnię wink

      Jeśli trzeba i da się, pokaż mu dlaczego nie może robić tego, czy innego. Camel pięknie to opisał na przykładzie kominka. W moich stronach zaś od małego przyciągało się łapkę dziecka blisko rozpalonych drzwiczek pieca, aby poczuł gorąco na swojej ręce (a jednocześnie był pod kontrolą, aby się nie poparzył)

      Dziecko obserwuje nas i próbuje naśladować. Pozwól mu na to. Jeśli nie może wynosić garnków do piasku, kup mu jego własne, "piaskowe". A w domu pozwól na zabawę prawdziwymi (niech gotuje np. makaron). Niech co pomaga w tym co robisz.

      Dziecko nas obserwuje, jeśli Ty bierzesz do ręki żelazko, to znaczy, że nie jest ono niebezpieczne. Warto więc pokazać, jak się czegoś używa (ja - podobnie jak Camel - zezwoliłam - udałam że nie widzę - młodemu na dotknięcie stopy żelazka, oczywiście gdy było już przestudzone)

      Miało być krótko, a zaczynam się rozpisywać smile
      Camel mądrze prawi. Ja mimo wszystko część rzeczy zabezpieczałam - bo nie zawsze mogłam mojemu synkowi towarzyszyć, nie wszystko mogłam mu pokazać lub przewidzieć. Nawet przez pewien czas trzymałam krzesła na szafie wink

      Ale właśnie takie spokojne, przyzwalająco-pokazujące podejście pozwoliło mi bezboleśnie przejść
      przez wiek eksplatacji świata: choć trafił mi się synek z wyjątkowo upartym (ups, stanowczym wink ) charakterkiem

      Pozdrawiam
      Jola
    • tijgertje Re: rozrabianie 15.11.09, 13:52
      Ja nie rozumiem chowania wszystkiego przed dziecmi. Trzeba by dom
      gabka oblozycuncertain U siebie chowam tylko niebezpieczne rzeczy, typu
      chemia, bo dziecko to jednak dziecko i nie da sie wszystkiego
      przewidziec. U mnie mlody ma troche zakazow, ale ja uwazam to za
      wyznaczanie granic. Nie zabraniam wszystkiego, ale dziecko od
      poczatku uczylam co wolno, czego nie. Jak zaczal chodzic, to zaczal
      sie dobierac do niektorych szafek, zaczal wspinac po meblach, ale
      szybko go nauczylam JAK moze to robic, co jest dopuszczalne, co jest
      niebezpieczne i grozi upadkiem i bolem. Jak gotuje obiad to ma
      wyznbaczona granice, ktorej nie moze przekroczyc. Kiedys podbiegl,
      jak trzymalam w reku patelnie z wrzacym tluszczem. Popchnal mnie,
      skonczylo sie poparzeniem reki, dziecku nic sie nie stalo. Mial
      wtedy jakies 2 lata i mimo, ze wczesniej nigdy nie podchodzil, to
      wtedy cos mu do glowy wpadlo, jednak jak mu pokazalam jak sie to
      skonczylo, wytlumaczylam i przytrzymalam reke nad goraca plyta, do
      ktorej sie chcial dobrac, to wiecej juz nie probowal. Dziecko musi
      miec wystarczajaco swobody, ale musi sie nauczyc, ze czasem jak mama
      mowi "nie" to nie ma dyskusji. Tylko wtedy mozna miec pewnosc, ze w
      nowej sytuacji, gdy dziecko usiluje sie wpakowac w niebezpieczne
      tarapaty chcac zaspokoic swoja ciekawosc zareaguje na ostrzezenie
      rodzica. Czasem nie ma czasu na pokazywanie i tlumaczenie, dziecko
      musi sie nauczyc UFAC rodzicom na tyle, zeby natychmiast reagowac,
      dopiero potem mozna sie wdawac w duskusje, dlaczego tak a nie
      inaczej. Wazny rowniez jest sposob, w jaki czegos dziecku
      zakazujemy. "nie wolno" mozna powiedziec na milion roznych sposobow
      i nie raz widzialam mamy, ktore w zasadzie nic innego do dziecka nie
      mowia, a maluch ma to daleko gdzies. Dla 2-latka nie wazen CO sie
      mowi, ale JAK sie mowi. Z postawy, miny i tonu glosu dziecko moze
      natychmiast odczuc, czy mama powtarza cos dla zasady, ( po raz setny
      czepia sie tej niesczesnej lampy), czy faktycznie mowi cos, na co
      natychmiast trzeba zareagowac. Ja jestem z tych jedzowatych. Mlody
      jest tak wytresowany, zna mnie na tyle dobrze, ze czasem wystarczy,
      ze sie odpowiednio popatrze i on juz wiewink Jak bylam operka,
      zajmowalam sie 3 dzieci, w tym najmlodszy mial rok, jak zamieszkalam
      u rodziny. Urwis byl niesamowity, ale niezmiernie rozbrajajacy.
      Nieraz mielisny sytuacje, ze dziecko cos robilo, czego absolutnie mu
      nie wolno bylo (np wpychanie szpinaku do nosa), mama znudzonym
      glosem powtarzala zakaz, a maly mial ubaw po pachy. Do momenu, jak
      ja tylko go zawolalam po imieniu, po mojej minie widzial, ze to nie
      zabawasmile Mama tylko nadziwic sie nie mogla, ze dzieci mimo, ze za
      mna przepadaja, to sluchajakazdego polecenia. Sluchaly, bo nie
      rzucalam slow na wiatr, jak juz czegos zakazywalam, to konkretniesmile
      Na praktykach w szkole kiedys nauczycielka mi powiedziala, ze
      siedziala z tylu klasy obserujac moja lekcje i nie mogla dojsc, jak
      ja to robilam, ze sama czula, ze ze mna mozna sie powyglupiac,
      pozartowac, ale pewnych granic nie mozna przekroczyc. Ja to nazywam
      konsekwencja i pewnoscia wlasnych decyzjismile Jej klasa wowczas
      zrobila na mnie ogromne wrazenie, lekcja byla super, aktywnosc klasy
      niemal przerazajaca i sadzilam, ze to najlepsza klasa w szkole.
      Okazalo sie, ze bylo wprost przeciwniesmile bardzo duzo zalezy od
      nastawienia do dziecka. Jesli dziecko czuje sie bezpiecznie i wie,
      ze zakazy sa ograniczone do minimum, ale te isniejace sa
      bezwzglednie egzekwowane, to zarowno maluchowi jak i mamie zyje sie
      duuuzo latwiejsmile Wtedy ma sie taaakie kochane dziecko ze hejwink
      • gabi171 Re: rozrabianie 18.11.09, 10:02
        ale jestescie Super Mamuskami. to pewnie Wasze dzieci leja pozniej
        moje i robia co im sie podoba. na tym forum rzeczywiscie chyba
        siedza te tylko, ktorym sie nudzi i zamiast sie dziecmi zajmowac,
        pozwalaja im otwierac szafki, grzebac w pralce i jesc piasek.
        a ja zamykam szafki, bo mi szkoda garnkow, ktore sie obijaja, bo
        szanuje, i chce zeby one tez szanowaly. maja zreszta swoje garnki i
        talerze to niech sie bawia. w piaskownicach sikaja koty, psy robia
        kupe- bo ich wlasciciele ich nie stresuja i na wszystko pozwalaja.
        no sorry, ale ja kupy nie lubie to i nie chce, zeby dzieci moje
        jadly. nieswiadomie tego faktu. jak im pozniej zasmakuje to niech
        jedza, prosze bardzo.
        i nie mowicie, ze kobieta zle robi, bo jej sie nie dziwie. tez chce
        w domu cos zrobic i ugotowac i czasami nie mam jak, bo sciagam ze
        stolu z szafek. ale staram sie sciagac a nie pozwalac na wszystko.
        dzwonie do znajomych i sie pytam, jak cos w domu zrobic a one, ze
        mam tv wlaczyc. no, takze rozne jest podejscie. a troche dyscypliny
        nie zaszkodzi.
        • brookeforrester Re: rozrabianie 20.11.09, 18:22
          Złoty środek trzeba znaleźć. Z jednej strony pozwalać (z większej części zgadzam
          się z camelem i in.), z drugiej strony zabraniać- gdyż między innymi przez
          zakazy dziecko osiąga poczucie bezpieczeństwa. Wie, że jest rodzic, który rządzi
          i wie że ono jest dzieckiem. Gdy się za dużo zakazuje, to jest źle, bo dziecko
          nie zaspokoi ciekawości świata, gdy za mało, to paradoksalnie czuje się źle, bo
          nie wie kto tak naprawdę "tu rządzi". Przerabiałam to i przerabiam cały czas z
          mym 3latkiem. Postępowałam w miarę luzacko z małym, kiedy był mały, sam do wielu
          rzeczy doszedł (że coś jest gorące, itd.). Nie została poruszona jednak wydaje
          mi się jedna kwestia z postu początkowego - jak sprawić by mały posłuchał matki
          gdy tego chce? Otoż 21-mies dziecko NIE jest głupie.. Doskonale wie , co może
          robić a co nie (z jakichś tam powodów), jeśli nie robi to moim zdaniem trzeba
          przejść od słow do czynow- skoro 1000 razy nie słucha "nie wolno" to czemu ma
          posłuchać za 1001? Nie posłucha. W takim razie pokazanie konsekwencji działania-
          ok, Ty robisz tak, to ja robię TAK - i na chwilę w miejsce odosobnienia. Jeśli z
          kąta wychodzi -zamknąć w pokoju. Na 1,5 min. Konsekwencja- gwarantuję, że
          efektem jest wesołe, ciekawe świata usłuchane dziecko nie włażące nam na głowę smile
          • kobraluca Re: rozrabianie 20.11.09, 19:01
            zamykasz swoje dziecko w pokoju, takie male na dodatek???
            nie dziwie sie,ze jest 'usluchane' , ze strachu przed odrzuceniem dzieci zamieniaja sie w potulne baranki
    • semi-dolce Re: rozrabianie 18.11.09, 22:27
      Oczywiście, że rośnie i daje sobie rade z coraz większą ilością rzeczy. Ba, będzie rósł nadal i będzie coraz mądrzejszy i im więcej zakazów napotka tym ich więcej złamie, po prostu. Dziecko musi poznawać świat. Nie widze nic złego ani w skakaniu ze stolika na kanapę ani we wchodzeniu na stół. Lampe jak ci szkoda to przestaw na szafę. Po co zamykasz szafki? Niech powyjmuje, obejrzy, potem razem schowacie i po trzech razach mu się znudzi. Z tego co opisujesz to co dziecko sobie znajdzie zajęcie to ty mu na to "nie wolno". Spróbuj przeżyc dzień nie mówiąc "nie wolno". Da się. Kiedy czegoś naprawdę nie wolno komunikat negatywny da się zastąpić pozytywnym, zamiast "nie otwieraj szafki" poczekaj az otworzy, pochwal że pięknie otworzył i poproś by zamknął, a potem pochwal jak pięknie zamknął. Oczywiście, że próba zajęcia dziecka czymś innym zamiast stawiania do kąta (bo konto to w banku, w domu jest kąt) jest dobrym pomysłem. A jak egzekwować kary to nie wiem. Nie zdarzyło mi się ani ukarać ani nawet pomyśleć o ukaraniu mojego trzynastomiesięcznego syna, który włazi, wspina się wszędzie, otwiera wszystko, wyjmuje wszystko z wszystkich szaf i szafek itd itd. Tak tak pozwalam mu na to, a potem razem zbieramy, odkładamy, układamy, składamy ubrania itd. I każda szafka jest atrakcyjna bardzo krótko, po dokładnym spenetrowaniu traci na atrakcyjności.
Pełna wersja