quistista
11.11.09, 19:48
Witam,
Moj syn ma teraz 21 miesiecy i nie za bardzo wiem jak sobie z nim radzic.
Do tej pory staralam sie nie stwarzac mu za bardzo mozliwosci do brojenia:
wszystkie szafki pozamykane, to czego nie moze ruszac wysoko zeby nie
dosiegnal, gdy urzadzal skoki ze swojego stolika na sofe, wynieslismy stolik
do jego pokoju gdzie nie ma sofy itp, wiecej przykladow nie pamietam ale chyba
jasne o co mi chodzi. Tylko, ze on rosnie i z coraz wieksza iloscia rzeczy
daje sobie rade. Probuje mu tlumaczyc, ze czegos nie wolno i wydaje mi sie, ze
rozumie ale nie chce sie stosowac

Przyklad z dzisiaj: wlazi mi po krzeslach
na slow i kolysze lampa (po raz setny). I mowie mu, zeby tak nie robil i
zlazil ze stolu. W koncu go sciagnelam i polozylam krzesla na podlodze (w
sensie oparciem do ziemi, w sposob uniemozliwiajace na nie wejscie ale rowniez
niestety siedzenie) i co on zrobil? zaczal odklejac z krzesel filc. To ja mu
mowie, zeby tego nie robil a on z usmiechem dalej. To ja, ze jeszcze raz to
zrobi i pojdzie do konta. A on z usmiechem dalej odkleja ten filc. Wiec
wyslalam go do konta a on z niego czmychnal po pol sekundy. To ja do znow do
tego konta a on z usmiechem czmycha i tak pare razy z coraz wiekszym smiechem
i juz mysli, ze to taka zabawa. Jak egzekwujecie kary w takich sytuacjach? Bo
nie chce krzyczec i pokazywac mu, ze mnie wyprowadza z rownowagi zeby nie
myslal, ze ma wladze

a nie chce mu tez na wszystko pozwalac. Czy myslicie,
ze powiedzenie tak "nie wolno" i proba zajecia go czyms innym jest dobrym
rozwiazaniem? Bo nie wiem czy probowac z tym kontem czy powynosic krzesla do
przedpokoju

Oczywiscie zajscie z krzeslam jest tylko przykladem.
Pozdrawiam,