alina66
25.10.05, 16:59
Mój syn powiedział kilka dni temu, że w liceum, do ktorego chodzi, chłopak
pod szkołą przedawkował. Dostał drgawek itd. Koledzy go pozbierali.
Oczywiście nikt nic nie powiedział nauczycielom. Kiedy powiedziałam, że
powinni powiedzieć o tym w szkole, bo nic nie mówiąc pomagają umierać na raty
(to nie pierwszy wypadek tego typu), syn odpowiedział, że ani on ani jego
koledzy nie są kapusiami i nie będą donosić.
Druga historia: Syn mojej przyjaciółki ma kolegę, którego ojciec jest
agresywnym alkoholikiem, w domu jest bardzo biednie (przychodzi też do nas
czasem na kolacje), czasami musi pilnować ojca, żeby nie pobił matki. Czasem
jest niewyspany. W szkole nikt nic nie wie i część z nauczycieli (nie znając
sytuacji) robi głupie uwagi, dogryza itd. Przyjaciółka zapytała swojego syna,
czy ktoś powiedział o tym wychowawczyni, czy ona ma to zrobić - usłyszała to
samo co ja od mojego - nie są kapusiami i nie będą donosić.
Powiedzcie - jak wytłumaczyć, że to nie jest donoszenie????
Napiszę coś jeszcze - ta druga sytuacja jest dla mnie bardzo bolesna - jestem
dzieckiem alkoholikow i byłam żoną alkoholika.....