06.12.06, 16:18
mój Kacperek ma 14 m-cy. i jak na swój wiek jest bardzo madrym chłopcem,
rozumie zakazy , wie ze trzeba iść spac, ze zaraz będzie jadł itd.... ale
ciągnie do rzeczy których mu nie wolno. jest to moje pierwsze dziecko i
słyszałam że małe dzieci tak maja. ale ostatnio jak mu czegoś zabroniłam (w
zasadzie to poraz kolejny tego samego-czyli otwierania szuflad!!!!!) to
podszedł do mnie, wziął poduszkę i z nerwem ją rzucił na podłoge, jak mu
tłumaczyłam że trak nie wolno ...to on poprostu pociągnął mnie za
włosy!!!!!!! i co ja mam zrobić???? przecież go nie uderzę!!! to i tak nic
nie pomoże. prosze powiedzcie mi jak sobie radzicie w takich sytuacjach!
Pozdrawiam!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • anetkamati Re: złośnik 06.12.06, 17:09
      Jak mój Matueś był mały próbowałam odwócić jego uwagę.nie wie czy to tak
      pedagogicznie ale działało.Teraz ma 3 lata mówię że nie wolno a jak dalej się
      złości idzie na chwilkę do swojego pokoju i wraca jak się przestanie
      awanturować!Pozdrowionka!
    • ik_ecc Re: złośnik 06.12.06, 19:36
      Dostosuj otoczenie do dziecka, nie wymagaj, zeby dziecko sie dostosowalo w tym
      wieku do otoczenia. Mozna kupic zaszczepki do szuflad, ktore mu uniemozliwia
      jej otwarcie. Szczegolnie jesli zakazujesz czegos raz po raz - najwyrazniej
      dziecko nie jest w stanie na prawde zrozumiec o co chodzi - po prostu go
      zabierz z tej sytuacji.

      Dziecko MUSI miec prawo do bycia zlym i do wyrazania frustracji - rzucenie
      poduszki jest lepsze niz pociagniecie za wlosy, wiec ja bym przy okazji tej
      poduszki powiedziala "oj jaki jestes strasznie zly, pokaz jaki jestes zly" -
      czy cos w tym rodzaju. Wcale nie chcesz, zeby dziecko kumulowalo te emocje w
      sobie. Wcale tez nie chcesz miec tepej owcy, co sie na wszystko godzi i gdzie
      je posadzisz tam bedzie siedziec. Dziecko ma bardzo silne potrzeby poznawcze,
      ktore trzeba respektowac i zapewniac mu nowe rzeczy do ogladania, bawienia sie.

      Czyli - tak ogolnie - jak sa rzeczy ktorych rzeczywiscie mu nie wolno, to je
      przenies wyzej, wynies do innego pokoju, zainstaluj bramki czy zamki.
      Dawaj mu nowe rzeczy do robienia i poznawania. Zamiast zakazywac, staraj sie
      odwracac jego uwage czyms innym. Kiedy sie juz zlosci, daj mu do tego prawo,
      mozesz powiedziec ze jest ci smutno ze jemu jest smutno, ze widzisz ze jest
      zly, wymysl jakas forme okazywania zlosci z ktora bedziesz w stanie zyc (moja
      17 mies corka np. warczy, zaciska piesci, tupie nogami - zaczyna ze zloscia i
      za chwile robi to ze smiechem).

      • jola_ep Re: złośnik 06.12.06, 23:45
        > Dostosuj otoczenie do dziecka, nie wymagaj, zeby dziecko sie dostosowalo w tym
        > wieku do otoczenia. Mozna kupic zaszczepki do szuflad

        Potwierdzam. Myśmy ordynarnie zawiązywali szuflady gumkami do słoików wink
        I były też dostępne dla dziecka szuflady i szafki - z bezpiecznymi, nietłukącymi rzeczami. Ich zawartość moje dzieciaki wywalały z wielką rozkoszą wink Ja potem wrzucałam byle jak, bo po co się starać, jak znowu wywalą wink Dzieci poznają tak świat. Tacy mali odkrywcy smile Po paru razach zawartość była znana i nie musiała być wywlekana. Z wyjątkiem półki z książkami, którą córa w wieku około roczku długo i namiętnie wywalała. Do dziś została jej miłość do książek wink

        Reszta rad ik_ecc też mądra smile

        Pozdrawiam
        Jola
    • bonkreta Re: złośnik 06.12.06, 21:50
      Ale dlaczego nie chcesz, żeby się złościł? Przecież to normalne, że jak chcesz
      coś zrobić i nagle okazuje się, że ktoś/coś Ci to uniemożliwia, to się
      złościsz... Daj mu się wyzłościć, niech rzuca poduszką czy co tam akurat ma w
      ręku, nie pozwalaj tylko na niszczenie rzeczy i bicie ludzi/zwierząt. Pozłości
      się chwilę i zajmie czym innym, zabranianie złoszczenia się nic na to nie
      pomoże, ew. jedynie skieruje agresję przeciw Tobie - bo najpierw nie wolno
      otwierać szuflad, a teraz jeszcze nie wolno rzucać poduszką...

      A do szuflad kup zabezpieczenia i zamontuj, problem zniknie.
      • lenal2 Re: złośnik 06.12.06, 22:08
        Jako że temat jest jak najbardziej adekwatny i wiek dziecks podobny chciałabym
        prosić Was drogie mamy o radę w sprawie mojej 18 miesięcznej córki. Lena jest
        moim drugim dzieckiem, ma starszą o 5,5 roku siostrę. Pomijam już fakt, że jak
        jest zła, bo czegoś nie może dotsać, bądź zrobić po swojemu to kładzie się na
        podłogę i podnosi nogi, bo tą sytuację rozpracowaliśmy śmiechem i już jest
        wszystko w porządku. Martwi mnie bardzo to, że gdy dzieje się coś nie po jej
        mysli, gdy czegoś jej zabronimy, bądź zrobi coś czego wie, że nie powinna, to
        uderza się po rękach i mówi "aua". Lena nie była bita. Nie jest bita również
        jej starsza siostra. Dziewczyny wychowywane zgodnie z jasno określonymi
        regułami i konsekwentnie. Przeraża mnie to co moje młodsze dziecko sobie robi :
        ( Proszę napiszcie może miałyście takie doświadczenia. Pozdrawiam
        • bonkreta Re: złośnik 07.12.06, 13:10
          Wiele dzieci zachowuje się tak, aby sprawić sobie ból w momentach silnej
          frustracji. Wytłumaczenie natury psychologicznej jest takie:

          Tym, co najbardziej dzieci (i dorosłych) wyprowadza z równowagi jest utrata
          kontroli, zderzenie się z brakiem możliwości wpływania na coś - np. dziecko,
          które chce zeksplorować szufladę, natyka się na przeszkodę - ktoś mu to
          fizycznie uniemożliwia. Taka sytuacja rodzi złość i frustrację, wynikającą
          właśnie z nagłej utraty kontroli, możliwości decydowania. Dziecko zatem musi
          zrobić coś, co pozwoli mu silnie doświadczyć tego, że tę kontrolę jednak
          posiada. A najprostszym sposobem dla malucha jest zrobienie czegoś z własnym
          ciałem, czegoś, co będzie zależne od niego, spowodowane przez niego. A ponieważ
          jest wzburzone, potrzebuje naprawdę silnego bodźca, który przeważy nad
          dojmującym uczuciem frustracji. Bodźce bólowe są silne, mocno odczuwane -
          dlatego właśnie dzieci zadają sobie ból - żeby poczuć, że jednak od nich
          zależy, co się z nimi dzieje. W niezbyt nasilonym stopniu robi to prawie każde
          dziecko, stopniowo z tego wyrasta. Duże nasilenie takich zachowań może jednak
          świadczyć o pewnych zaburzeniach rozwoju związanych z tzw. integracją
          sensoryczną (potrzeba dostarczania sobie nienormalnie silnych bodźców).

          Przy okazji, dokładnie ten sam mechanizm ma autoagresja w wieku dorosłym, czyli
          np. robienie sobie ran na ciele, aby odreagować frustrację i stres. Dlatego,
          jeśli takie zachowania występują u starszych dzieci (w wieku przedszkolnym),
          lepiej zwrócić się do psychologa/neurologa, bo do tego czasu powinny generalnie
          zaniknąć.
          Ludzie nie są w tym mechanizmie odosobnieni, przeprowadzono kiedyś ciekawe
          doświadczenie na szczurach, w którym dawano zwierzętom do wyboru 2 przejścia -
          w jednym doświadczały nieprzyjemnych słabych impulsów elektrycznych, których
          nie mogły przewidzieć (brak kontroli); w drugim miały dźwignię, której
          naciśnięcie otwierało przejście, ale powodowało też impuls wielokrotnie
          silniejszy od tych w poprzednim przejściu (jednak to szczur wybierał, kiedy
          chce nacisnąć dźwignię). Szczury jednomyślnie wybierały znacznie bardziej
          nieprzyjemne doznanie, nad którym jednak miały kontrolę.
          • lenal2 do bonkreta :) 07.12.06, 20:40
            Bardzo Ci dziękuję za precyzyjne wyjaśnienie mi postępowania Leny. Najbardziej
            przeraża mnie to, że taki sam mechanizm działanai funkcjonuje przy samoagresji
            dorosłych. Gdzies podświadomie mój strach powodowany zachowaniem córki jest
            spowodowany właśnie niebezpieczeństwem pojawienia się samoagresji w zyciu
            dorosłym. Jest to moja druga córcia. Gabriela starsza jest o 5 i pół roku i
            przyniej absolutnie nie było tego typu problemów. Czy takie zachowanie Leny to
            przejaw efekt jej charakteru?? czy też wpływ na to mogą mieć czynniki
            zewnętrzne jak np. fakt, że przez 8 miesięcy byłyśmy same, bez ojca?? Życie
            napisało nam taki scenariusz, że gdy Lena miała 6 miesięcy mąż wyjechał za
            granicę do pracy. Teraz, od lipca, jesteśmy juz razem z nim w Szwajcarii, ale
            te zachowania ciąle występują. A ostatnio zwróciło moją uwagę, to że Lena
            uważnie obserwuje nas i naszą reakcję, gdy bije się po rękach. Teraz są to juz
            tylko ręce, ale jeszcze kilka tygodni temy była to głowa sad Chyba bardzo
            potrzebowałam podzielić się z kimś tym moim niepokojem. Jeszcze raz dziękuję za
            odpowiedź smile
            • bonkreta Re: do bonkreta :) 07.12.06, 22:49
              Lena jest jeszcze malutka i myślę, że to naturalny etap jej rozwoju. Oczywiście
              obserwuj ją pod tym kątem, ale sądzę, że w tym wieku zachowanie o jakim piszesz
              jest naturalne i częste. Nie doszukiwałabym się tu efektów rozdzielenia z ojcem
              czy czegoś takiego. Po prostu jedne dzieci prezentują więcej tego typu
              zachowań, inne mniej.

              Mój syn (15 mies.) robi podobnie, przy czym u niego najczęściej jest to
              uderzanie głową w ścianę lub podłogę (być może podobnie jak Twoja Lena
              przejdzie potem na etap rąk?). Na szczęście robi to na tyle lekko, że nie boję
              się o uszkodzenia fizyczne, ale z pewnością osiąga granicę bólu. Staram się nie
              zwracać na to szczególnej uwagi, raczej odwrócić jego uwagę przez zabawę itp. -
              nie chcę, żeby nauczył się, że robi to na mnie szczególne wrażenie, bo niektóre
              dzieci ucząc się wykorzystywać autoagresję jako środek nacisku na rodziców.
              Staram się wzmacniać sposoby radzenia sobie ze stresem skierowane na zewnątrz
              (nie na siebie), typu rzucenie klockiem, wydaje mi się to najlepszą drogą do
              przejścia do bardziej dorosłych sposobów radzenia sobie z frustracją (chociaż,
              zwróć uwagę, pewne elementy takich zachowań występują też u dorosłych, np.
              walenie ręką w stół czy ścianę w silnym wzburzeniu, też przekraczając próg
              bólu - i to nie jest patologia przecież wink

              To, co powinno budzić niepokój, to zachowania autoagresywne w sytuacjach innych
              niż frustracja, bo to znaczy, że dziecko cierpi na niedostatek bodźców - wtedy
              można podejrzewać zaburzenia integracji sensorycznej. (Wrzuć w google'a "SI")
              Jeśli takie zaburzenia występują, wtedy najlepiej jak najszybciej rozpocząć
              terapię, bo im wcześniej, tym jest prostsza i krótsza.
    • iwpal Re: złośnik 06.12.06, 22:42
      Twoje dziecko zachowuje sie jak najbardziej stosownie do wieku - sprawdza kto
      tu rządzi; i tak naprawdę chciałoby zobaczyć,ze Ty; masz rację,ze konsekwentnie
      sie na cos nie zgadzasz. Gdy sie zezłości, płącze, rzuca sie - nalezy ze
      psokojem opuścic pomieszczenie, w którym odbywa sie ten teatr lub małego aktora
      wynieśc do innego pomieszczenia, w kórym bedzie mógł sie jeszcze trochę
      pozłościć. I przede wszystkim nie dać sie uderac czy ciągnąc za włosy - trzeba
      w odpowiednim momencie złapać małą łąpke i powiedzieć nie wolno bić, a potem
      odsunąć sie od niego i pozwolić wyzłości w inny sposób.
      • jola_ep Re: złośnik 06.12.06, 23:39
        > Gdy sie zezłości, płącze, rzuca sie - nalezy ze
        > psokojem opuścic pomieszczenie, w którym odbywa sie ten teatr lub małego aktora
        > wynieśc do innego pomieszczenia, w kórym bedzie mógł sie jeszcze trochę
        > pozłościć.

        Z moich doświadczeń wynika, że nie zawsze, a już szczególnie nie w tym wieku - jest to "aktorstwo". W przypadku mojego małego był to raczej wyraz niepanowania nad swoimi emocjami. Odniosłam wrażenie, że nawet jego samego przerażała i przerastała cała sytuacja. Nie chciał, aby go zostawiać samego. Potrzebował mnie. Pomagała mu moja obecność: ty przeżywasz złość, ale ja jestem spokojna. Widzisz, to nic wielkiego. Nie na tyle, aby wpływało na mnie.

        Być może ideą wyjścia z pokoju jest ten sam komunikat "mnie to nie rusza".

        Pozdrawiam
        Jola
        • iwpal Re: złośnik 07.12.06, 10:00
          >jola_ep napisała:
          Być może ideą wyjścia z pokoju jest ten sam komunikat "mnie to nie rusza"<

          Tak, to chodzi dokłądnie o ten komunikat.
          Często rodzic zostając i udając ,ze go to nie rusza bardziej sie nakręca,
          lepiej wieć wyjść
          • jola_ep Re: złośnik 07.12.06, 11:21
            > Często rodzic zostając i udając ,ze go to nie rusza bardziej sie nakręca,
            > lepiej wieć wyjść

            Jeśli wiem _dlaczego_ dziecko tak się zachowuje (nie ze złości, nie na przekór, nie z wrodzonej wredności charakteru) to mnie nie rusza. Inaczej mówiąc - mi pomaga elementarna wiedza na temat psychologii dzieci smile

            Pozdrawiam
            Jola

        • bonkreta Re: złośnik 07.12.06, 12:52
          Dokładnie. Taki maluch nie robi scen, on po prostu złości się "całym sobą" i
          nie potrafi nad tym zapanować. Mój syn (15 mies.) identycznie tak samo złości
          się w sytuacji, gdy zabronię mu grzebać w szufladzie, jak i wtedy, gdy nie
          udaje mu się wsiąść na jeździk, także w sytuacji, gdy mnie w ogóle w pobliżu
          nie ma. Jego zachowanie nie ma nic wspólnego z wymuszaniem czegokolwiek.

          Też jestem zdania, że spokojna reakcja działa najlepiej i najszybciej. Ja mówię
          coś w stylu "zezłościło cię to", albo "wiem, chciałbyś grzebać w szufladzie,
          ale nie mogę ci na to pozwolić", albo "to bardzo niemiło, jak jeździk się
          ciągle przewraca"... Większości słów pewnie nie rozumie (chociaż czasem
          zaskakuje mnie, pokazująć ewidentne rozumienie czegoś, o co bym go nie
          podejrzewała), ale myślę, że ton i ogólny przekaz do niego dociera. Nie
          przytulam, nie pocieszam specjalnie, bo to powoduje, że bardziej się
          koncentruje na swojej "krzywdzie" i bardziej płacze, po prostu spokojnie do
          niego mówię.
      • ik_ecc Re: złośnik 07.12.06, 15:49
        iwpal napisała:

        > Twoje dziecko zachowuje sie jak najbardziej stosownie do wieku - sprawdza kto
        > tu rządzi;

        Nie sprawdza "kto tu rzadzi" - nie w tym wieku. W tym wieku jest ciekawe swiata
        i sfrustrowane kiedy nie moze zaspokoic ciekawosci.

        > sie na cos nie zgadzasz. Gdy sie zezłości, płącze, rzuca sie - nalezy ze
        > psokojem opuścic pomieszczenie, w którym odbywa sie ten teatr lub małego
        > aktora

        Teatr jest gdy dziecko ma calkowita kontrole nad tym co robi. W tym
        wieku "aktor" - to spokojne, nawet rozesmiane dziecko, ktore wrzeszczy czy
        piszczy czy gryzie i jednym okiem lypie sprawdzajac jaka jest na to reakcja.
        Wtedy mozna wyjsc.

        Dziecko ktore krzyczy, placze, rzuca rzeczami czy rzuca sie na podloge to
        dziecko pelne emocji - frustracji, smutku, zlosci - ktore radzi sobie z tymi
        emocjami w jedyny znany sobie sposob. Dopiero po jakims czasie moze to wejsc do
        repertuaru aktorskiego, ale w wieku kilkunastu miesiecy jest to prawdziwy
        dramat. Opuszczenie dziecka w takiej sytuacji daje mu tylko informacje ze jego
        uczucia i ono same nie jest wazne.
        • scher Re: złośnik 10.12.06, 23:32
          ik_ecc napisała:

          > Nie sprawdza "kto tu rzadzi" - nie w tym wieku.

          W tym wieku już sprawdza.

          Sz.
          • ik_ecc Re: złośnik 11.12.06, 00:15
            Wyrazy wspolczucia skladam, jesli wszedzie sie doszukujesz walki o to kto na
            gorze... To sie paranoja nazywa. wink
            • scher Re: złośnik 11.12.06, 18:58
              ik_ecc napisała:

              > Wyrazy wspolczucia skladam, jesli wszedzie

              Nie nadinterpretuj.

              Sz.
    • edyta7705 Re: złośnik 10.12.06, 21:37
      Mój rozkoszny dwulatek doprowadza mnie ostatnio do szału. Obiecuję codzień nie
      krzyczeć już więcej, ale to co on wyrabia kwalifikuje sie tylko do superniani.
      Nigdy nie był uderzony, zero klapsów, a my dostajemy omłot o wszystko i
      wszędzie, a do tego to rozkoszne "NIE" na każdy temat. Powtarza to tysiące razy
      w ciągu dnia. Moje metody już się wyczerpały, karanie nic nie daje, krzyk też
      nie, a spokojne tłumaczenie.......uffff........ nic z tego. Dziś po kąpieli
      biegał na golasa 20 minut bo nie chciał sie w nic ubrać i rozwalał wszystko co
      stanęło mu na drodze. Co robić??
      • atopik Re: złośnik 12.12.06, 09:19
        złapać, posadzić na łóżku i poinformować, że ubierze się w piżamę i zacząć ubierać. Pewnie ucieknie, więc znów złapać, posadzić, poinformować i zacząć ubierać. Pewnie będziesz musiała te czynności powtórzyc parenaście razy, ale pamiętaj zawsze rób to ze stoickim spokojem. Nie daj sie wyprowadzic z równowagi. Nie rób z całej sytuacji zabawy. Byc może maluch rozpłacze się w obliczu twojej konsekwencji i swojej bezradności, ale za to na końcu głośno go pochwal, za to, że tak ładnie się ubrał smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka