Dodaj do ulubionych

stajecie czasem przed dylematem

29.02.08, 15:38
zaplanowałyście, że np. chcecie zrobić na obiad rosół, a może nawet już go
robicie. Otwieracie szafkę, patrzycie a tu nie ma makaronu.. albo oleju do
smażenia a stoicie z gotowym ciastem na naleśniki. Do sklepu musicie tylko np.
zejść ze schodów z któregoś piętra i przejść przez drogę. Jesteście same w domu i:
wersja 1) dzieci śpią (mam na myśli małe dzieci do max 5-6lat?)
wersja 2) co najmniej jedno nie śpi już
wersja 3) żadne nie śpi
Co robicie?? Próbujecie mimo wszystko dokonać zakupu czy rezygnujecie? A jeśli
wychodzicie, to zamykacie drzwi od zewnątrz na klucz??
Obserwuj wątek
    • zemfira_ Re: stajecie czasem przed dylematem 29.02.08, 15:43
      Rezygnje z rosolu/ nalesnikow itd. Chyba, ze dziecko nie spi, wtedy
      ewentualnie ide z nim do sklepu. Najlepiej zakupy zlecic malzowi,
      kiedy bedzie wracal do domu wink
      • shemsi1 ja tak samo jak zemfira 29.02.08, 15:47
        nie umiałabym zostawic dziecka samego, nawet adasia, chocby spał. Dziecko
        rozespane jest mało swiadome (podobnie jak stary) mógłby mnie szukac, spasc ze
        schodów itd.
        zawsze sie znajdzie do jedzienia cos innego, czy małz dokupi, ewent. głodówa smile
        • kama_msz Re: ja tak samo jak zemfira 29.02.08, 16:03
          ja, poniewaz nie dysponuje mezem robiacym zakupy po drodze do domu, czasem
          wychodze. ale zdarzylo mi sie to w sumie 2 razy, a maly slepik mam doslownie
          klatke obok, wiec wyprawa nie zabiera mi wiecej niz 2-3 minuty (tam zazwyczaj
          nie ma kolejek). mlodszego unieruchamiam wtedy w lozeczku a starsza jest na tyle
          madra, ze siedzi przy oknie i patrzy jak ide (mieszkamy na parterze). drzwi
          oczywiscie zawsze zamykam.
          • anna_sla no właśnie o te drzwi mi chodzi 29.02.08, 16:33
            kiedyś oglądałam taki reportaż o tym jak matka wyszła zostawiła dzieci a w tym
            czasie coś się zdarzyło no i wielkie halo się stało, bo dzieci były zamknięte i
            nie było klucza, sąsiedzi nie mogli ratować dzieci..

            i tak sobie myślę, że jak się zamknie to może taka sytuacja wystąpić jak
            powyższa, ale jak sie nie zamknie a dzieciom wpadnie pomysł wyjść z domu?

            no właśnie ja też dość często nie dysponuję mężem robiącym zakupy.
            • kama_msz Re: no właśnie o te drzwi mi chodzi 29.02.08, 17:22
              wiesz, ja mam o tyle dobrze, ze jakby nie daj boze cos sie stalo, to po pierwsze
              mieszkam na parterze, wiec zawsze mozna wejsc do mnie przez okno;P a po drugie
              to jak by cos sie dzialo, to ja to widze ze sklepu, wiec 5 sekund i jestem na
              miejscu.
              tylko dla tego pozwalam sobie w sytuacji podbramkowej na wyjscie.
              gdyby sklepik byl dalej, to bym tego nie robila.
    • jopi76 Nigdy dzieciaków nie zostawiłam samych 29.02.08, 21:09
      i raczej nie zostawię smile

      1. bo mieszkam na 9 piętrze smile
      -i nawet zejście do sklepiku na dół +powrót zajęły za dużo czasu

      2. bo wiem już na co stać moje "małe dzieci"
      - nie można ich samych nawet na moment zostawić w pokoju, a co dopiero sami w
      domu na kilka minut...

      3. w podbramkowej sytuacji zadzwoniłam po kuzynkę,żeby popilnowała śpiącego
      Krystiana, a ja w tym czasie pobiegłam do przedszkola odebrać Patrycję
      -było tuż przed zamknięciem,a szkoda mi było budzić Krystiana tylko po to żeby
      wyjść na 10minut smile
      • draugdur Re: Nigdy dzieciaków nie zostawiłam samych 29.02.08, 21:18
        Jak mlode spi to ide do sklepu,zamykam drzwi i juz,sklep mam tyle zeby przez
        uliczke osiedlowa przejsc i juz,wpadam i wypadam,max 3 minuty. JAk nie spi to
        biore go ze soba do sklepu. Czasem jest tak ze musze psa isc wysikac bo bedzie
        zle i wtedy mlode do lozeczka,mowie ze zaraz bede,ze z psem ide i jest ok,Jen
        bawi sie pluszakami ja psa pod klatke(mieszkam na parterze)i spowrotem. Jak
        jestem z nimi caly dzien sama to nie mam innej opcji, a mlody nie ma wyjetych
        szczebelkow z lozeczka wiec nie zwieje.
        • 100ania Re: Nigdy dzieciaków nie zostawiłam samych 02.03.08, 21:49
          Jak Kuba był mały, tak do 2,5 roku, to czasami zostawiałam go śpiącego. Mieszkam na parterze, sklepik zaraz obok, całe wyjście trwało 3-4 minuty i drzwi oczywiście zawsze zamykałam.
          Teraz nie zostawię ich za Chiny jedyne Ludowe.
          Po pierwsze wiem na co stać niespełna pieciolatka. Mniej głupich pomysłów miał jak był młodszy, teraz wszystko go interesuje, wszystko musi ruszyć, sprawdzić, a ostatnio próbował sam obcinać sobie paznokcie (obcinaczem!!!).
          Po drugie maluchy nie mają tak przewidywalnego snu, jak miał Kubuś. Budzą się w najmniej oczekiwanych momentach i oczywiście jest wielki płacz.
          A dzieci, które nie śpią to już w ogóle nie mogę spuścić z oka smile
    • tiuia Re: stajecie czasem przed dylematem 02.03.08, 23:14
      Nie wyszłam jeszcze z domu zostawiając Tymona samego (nawet jak spał, nawet wynieść śmieci). A teraz, im jest większy i bardziej ruchliwy i ciekawski, wydaje mi się to jeszcze bardziej niemożliwe (i nieodpowiedzialne).
    • gabi110 Re: stajecie czasem przed dylematem 03.03.08, 12:22
      Poszłabym albo z dzieckiem albo wcale. Nigdy nic nie wiadomo - moga
      zatrzasnąć sie drzwi, moze mi sie zlamac klucz i nie bede mogla
      otworzyc, moge wpasc pod samochód przechodzac przez osiedlowa
      uliczke, itp.
    • gruba_mamma Re: stajecie czasem przed dylematem 03.03.08, 13:07
      raczej rezygnuję z obiadu i albo
      1.robię cóś innego
      2.jak nie mam co robić to czekam aż się ktoś trafi do zrobienia
      zakupów albo zostania z dzieckiem
      3.jak wiem że przez 3 dni nikt się taki nie trafi, to czekam na
      pobudkę i biorę małą ze sobą, a głód zapijam wodą, na szczęście u
      mnie się zwykle ktoś trafia.
      Jak byłam mała to rodzice zamykali mnie w domu razem z babcią na
      klucz("żeby nie wlazł włamywacz")i jechali na wieś na cały
      dzień.Zamek był zwyczajny - taki, że nie dało się otworzyć od
      środka.Do dziś nie potrafię tego zrozumieć, a jak miałam już 5 lat
      to wychodziłam wtedy oknem pobawić się z koleżankami, babcia nie
      umiała mnie zatrzymać.I teraz mam uraz do zamykania dzieci na klucz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka