Zacznę od początku ,mimo iż ten post będzie długi i zapewne chaotyczny proszę
o rady.Mieszkam z moim mężem i córką z moimi rodzicami i siostra w 3pokojowym
mieszkaniu i jest ok,nie marudzę i nie wymyślam czasem dajemy sobie wszyscy we
znaki ale zazwyczaj panuje u nas rodzinna atmosfera.Moja teściowa jest z
teściem po rozwodzie i ma 2synów,mojego męża i jego brata.Teść po rozwodzie
zrzekł się mieszkania na rzecz mojego męża,z kolei mój mąż się wymeldował z
mieszkania swojej matki(3pokojowego) ponieważ dziadkowie zaproponowali mu żeby
zameldował się u nich a oni mu przepiszą swoje mieszkanie.I to było dobre
rozwiązanie,mój mąż stwierdził że zajmiemy się dziadkami na starość(nic im nie
obiecywał,oni nie chcieli w zamian żadnej opieki,były to tylko takie nasze
domowe ustalenia)a jego brat kiedyś też będzie miał swoje m po
matce....Wszystko spokojnie,mąż jest u dziadków zameldowany już 5 lat w między
czasie daliśmy pieniądze dziadkom na wykup mieszkania i byliśmy na każde
zawołanie(nie wypominam,pomagaliśmy bo chcieliśmy)Wczoraj się dowiedzieliśmy
od babci że brat mojego męża się do nich wprowadza bo nie może wytrzymać z
matką(nagadał babci i dziadkowi bzdur a oni chcą mu pomóc bo taki biedny)wrrrr
aż mnie coś trafiło,czuję się oszukana z głowy mi to nie chce wyjść.Czy ja
przesadzam??Może nie mam racji