kumka27 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 06.08.07, 21:56 Jestem w 18tym tygodniu ciazy, mieszkam w Anglii. Mialam robione badania nawet nie wiedzialam do konca na co. Wyszlo ze mam strep.b. Moj polozna natychmiast umowila mnie na wizyte u konsultanta w szpitalu, wizyte mam za tydzien 14 sierpnia. Po tym co poczytalam tutaj wydaje mi sie w Anglii jest o wiele lepsze podejcie jesli chodzi o porod kobiet ktore sa nosicelkami tegoz wstretnego wirusa. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 17.09.07, 23:56 ZGADZAM SIĘ Z IZĄ3009. KOBIETY TRZYMAJCIE RĘKĘ NA PULSIE I NIE DAJCIE SIĘ ZWIEŚĆ LEKARZOM !!! Iza, chyba wiesz co z tą sprawą zrobić ? Odpowiedz Link Zgłoś
ivonne76 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 21.11.07, 20:32 Odebrałam wynik posiewu wczoraj, diagnoza: streptococcus agalactiae - wzrost obfity. Jestem obecnie w 26 tc, wizyta pod koniec tygodnia. Nie wiem co robić ? badanie moczu robię w piatek, wtedy zobaczę czy to cholerstwo tam jest. Oby nie. Odpowiedz Link Zgłoś
spoti Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 10:22 Wizyte masz w piątek więc poczekaj. To tylko jeden dzień. dzieki temu wątkowi też zrobiłam posiew przed porodem-na szczęście było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
a.nya Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 14:13 Jutro zaczyna się u mnie 40tc termin mam na 29.11. W 37 tc zrobiłam posiew i niestety okazało sie że mam to cholerstwo akurat robiłam też badanie moczu ( nie na posiew tylko ogólne). Badanie wykazało podwyższony poziom leukocytów, śladowe ilości białka i nieliczne bakterie. W związku z tym że posiew z pochwy wykazał GBS i dodatkowo mocz nie wyszedł rewelacynie dostałam antybiotyk - Duomox. Po tygodniu od zakończena antybiotyku ponownie zrobiłam mocz i okazało się że ilosć leukocytów znacznie zmalała i nie ma już bakteri. Posiewu z pochwy na obecność GBS nie robiłam drugi raz bo paciorkowiec to takie cholelerstwo że teraz może by i wyszło że jest ok ale nie jest to gwarantem że nie pojawi się w ciągu paru dni. Wolę więc pokazać na porodówce wynik że jestem posiadaczką GBS. Trochę pociesza mnie fakt że jednak ten mocz się poprawił i żadnych bakterii na razie nie ma. Nie wiem czy to sobie dobrze kalkuluje ale skoro w ogólnym tescie nie ma bakteri to tym samym nie będzie w posiewie, tak?? a może jednak sie mylę... W każdym razie zostałam przeleczona w ciąży antybiotykiem a teraz czekam na rozwiązanie i będę żądać podania mi antybiotyku i dokładnego przebadania dziecka. Ale fakt taktem że sie boję...panicznie się boję ew. powikłań( Odpowiedz Link Zgłoś
lamciad Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 16:25 Nie czytałam wszystkich postów,jedynie ten od autorki wątku,bo strasznie dużo sie tego tu narobiło. Na wczorajszych zajęciach w szkole rodzenia była właśnie mowa o tych bakteriach.Ogólnie tego się nie leczy,bo niektóre z nas to mają inne nie,ale jest to w miarę naturalne i się z tym nie walczy,bo nie ma skutecznej metody.Koleżanka potwierdziła to już u wielu lekarzy. Najistotniejszą rzeczą jest posiadanie wyników posiewu przy przyjęciu do porodu.Wtedy faktycznie podaje się matce antybiotyk.Jeżeli urodzi w przeciągu 2 godzin to wtedy antybiotyk podaje się również dziecku,bo ten od matki jeszcze w pełni nie daje ochrony.Jeżeli po 4 godzinach dziecko nie przyszło jeszcze na świat podaje się kolejną dawkę antybiotyku matce. Odpowiedz Link Zgłoś
patiboro Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 14:01 NIESTETY podanie antybiotyku podczas porodu nie jest to normą we wszystkich szpitalach. Też jestem 'posiadaczką' tego paciorkowca, i też panikowałam po przeczytaniu tych postów. Do szpitala pojechałam z wynikami, w 37 tygodniu ciąży byłam przeleczona antybiotykiem. Byłam pewna, że w czasie porodu dostanę antybiotyk. Przypominałam każdemu, kto się mną zajmował, pielęgniarkom na recepcji, lekarzowi który mnie przyjmował, potem położnej i w końcu lekarzowi obecnemu przy porodzie. I tu niemiła niespodzianka - reakcja lekarza na moją informacje była taka :' I co z tego???' Wiec mu mowię, czym to grozi dla dziecka, a on do mnie wku...y porządnie (leże na łóżku porodowym) :'Jak się pani nie podoba to może pani wybierze sobie inny szpital". Na co ja w ryk, bo takiej olewki się niespodziewałam. I gdyby nie to że byłam już w trakcie porodu to chyba bym się zabrała autentycznie. Lekarz nie omieszkał wspomnieć jeszcze, że teraz, żeby się pozbyć paciorkowca to on musiałby mi podać taką dawkę, że by zabiła dziecko. Oczywiście wszystkie info przekazane w krzyku i po chamsku. I tyle jeśli chodzi o profilaktykę okołoporodową dotyczącą paciorkowca w jednym z lubelskich szpitali. Potem wspominałam też pediatrze, powiedziała, że przebadają dziecko. Czy przebadali, tego nie wiem, bo kiedy pytałam odpowiedz była 'wszystko dobrze'. Tak więc przykre jest to, że bagatelizowanie streptococcusa aga. jest na porządku dziennym w wielu szpitalach. Odpowiedz Link Zgłoś
ivonne76 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 18:56 Ja juz jestem w trakcie leczenia tego paskudztwa - zaczęłam w 26tc 2 d od antybiotyku OSPEN 3x1 tabl. przez 10 dni i dopochwowo krem Dalacin na noc przez 10 dni. Kończę jutro oba i zaczynam Gyno- Femidazol na przemian z lactovaginalem przez jakieś 3 tygodnie. Następnie kilka dni przerwy i kontrolny posiew. Gin powiedział, ze do porodu pasowałby sie go pozbyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 05.12.07, 00:29 patiboro napisała: > Lekarz nie omieszkał wspomnieć jeszcze, że > teraz, żeby się pozbyć paciorkowca to on musiałby mi podać taką > dawkę, że by zabiła dziecko. Taaa, bo jak wiadomo, duża dawka antybiotyków zabija. > Oczywiście wszystkie info przekazane w > krzyku i po chamsku. I tyle jeśli chodzi o profilaktykę > okołoporodową dotyczącą paciorkowca w jednym z lubelskich szpitali. F*ck. Może napisz, jaki to szpital, bo to naprawdę ważne info dla przyszlych mam. A jeżeli masz siłę, sugerowałabym kontakt np. z wojewódzkim konsultantem ds. położnictwa i ginekologii. Ciekawe, co on/ona na takie "naukowe" rewelacje. Najgorzej, jak na takich konowałów nikt się nie skarży i dalej robią swoje.. Odpowiedz Link Zgłoś
goossia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 20:39 Ja wlasnie leze 6 tydzien na Karowej, trafilam tutaj z rozwarciem w 28 tygodniu ciazy. Na IP zapytano mnie o posiewy z szyjki, powiedzialam, ze mialam streptococcusa a miesiac wczesniej, ze mnie przeleczono i kolejny posiew nic nie wykazal, ale poniewaz istnialo zagrozenie porodem przedwczesnym, pobrano mi wymaz z szyjki i jednoczenie podano mi antybiotyk. Wyszedl jalowy, ale mimo wszystko co 10 dni robia kolejne badania plus posiewy z moczu - teraz juz wiem, dlaczego. Jednym slowem, zalezy, gdzie i na kogo sie trafi. Trzymajcie sie! Odpowiedz Link Zgłoś
beatriceps Re: streptococcus agalactiae = nie zgadzam się!!!! 18.02.08, 12:21 Widzisz Izo ja nie mogę zgodzić się z tym co piszesz! Jak byłam w ciąży i wiedziałam że mam streptococcus zaczęłam czytać artykuły na ten temat trafiłam na twój i się przeraziłam, do końca ciąży strasznie bałam sie porodu gdyż byłam pewna że moje dziecko nie przeżyje przez tą bakterie. Naszcęście mój cudowny lekarz mnie uspokoił że 70% kobiet nie wie że to ma. więc dziewczyny nic się nie bać zabrać do porodu wyniki posiewu dostaniecie antybiotyk i wszystko będzie ok. Jedyne z czym się zgadzam to że koniecznie trzeba zrobić posiew aby lekarz wiedział jak zaradzić temu paskudztwu! Odpowiedz Link Zgłoś
mama1604 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.03.08, 20:37 BARDZO MI PRZYKRO Z TEGO POWODU WIEM DOSKONALE JAK SIE CZUJESZ JA MOZE NIE STRACILAM DO KONCA DZIECKA LAE MOJ SYNEK JEST DO DZISIAJ POD RESPIRATOREM TEZ PRZEZ LEKARZA I WIEM JEDNO TRZEBA Z NIMI WALCZYC NAPRAWDE JA TOCZYLAM Z NIMI WOJNE 6 LAT I WYGRALAM I JESTEM Z TEGO DUMNA BO PRZYNAJMNIEJ MOGE ZAPEWNIC WSZYSTKO MOJEMU SYNKOWI.NIE PODDAWAJ SIE ZLOZ WNIOSEK A NAJLEPIEJ ZNAJDZ ADWOKATA KTORY NIE WEZMIE OD CIEBIE PIENIEDZY DOPIERO PO WYGRANEJ SPRAWIE TAK JAK JA MIALAM I O NIC SIE NIE BEDZIESZ MUSIALA MARTWIC ZRESZTA TA MOJA ADWOKAT TEZ MA SPOLKE SWOJA W WARSZAWIE I ONA ZAJMUJE SIE TYLKO SPRAWAMI MEDYCZNYMI JEST BARDZO DOBRA MA SPRAWY W CALEJ POLSCE I WIEM ZE DUZO MOZE POMOC. JESLI BYS CHCIALA BARDZO CHETNIE PODAM CI NAMIARY! TRZYMAJ SIE MOCNO Odpowiedz Link Zgłoś
olensia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.03.08, 21:19 iza3009 wspolczuje Ci bardzo i wszystkim tym ktorzy stracili swoje dzieci. Ja mieszkam w USA i mialam robiony posiew w 36 tc. Wyniki byly dobre, ale tak naprawde dopiero teraz po przeczytaniu tego watku zdalam sobie sprawe co to jest za bakteria. Pamietam jak polozna mowila ze jesli wyjdzie ze jestem nosicielem tej bakterii to podadza mi antybiotyk. To jest straszne, teraz jestem w drugiej ciazy, ale wiem ze tutaj takie badania robi sie rutynowo i mam nadzieje ze tym razem tez wszystko bedzie dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka73 Do IZA 3009 09.03.08, 07:40 Izo, na początku wątku wspomniałaś że szpital posiada certyfikat ISO 9001. Zajmuję siezawodowo systemami jakości. wg mnie szpital nie zasługuje na to aby mieć certyfikat, bo to zobowiązuje min.: do leczenia zgodnie z dostępną wiedzą a taką jak sama (też na początku wątku) piszesz nie stosują - skoro światowe standardy są inne (możnaby to jeszcze sprawdzićna stronach WHO jakie są standardy postępowania w przypadku zakażenia tą bakterią w ciąży). W związku z tym, aby nie było złudzeń sprawdż jaka jednostka certyfikująca (akredytowana (TUV, PCA itp) dała im ten certyfikat i najnormalniej w świecie zgłośreklamacjęna system jakości! Ten system w tym szpitalu nie działa więc masz podstawy, a wtedy ... niestety do czasu zbadania certyfikat powinien być zawieszony w najlepszym wypadku, jeśli nie odebrany. Strasznie Ci współczuję, nie umiem sobie wypbrazić takiej straty i żadne słowa nie są na miejscu. Życzę Ci abyś była silna i nie odpuściła, nie poddała się! Odpowiedz Link Zgłoś
lika78 Iza mocno postarszyła 10.03.08, 09:11 Rozumiem: to jej osobista tragedia. Ale: z tego co wiem to około 1/3 (!!!) kobiet w ciąży ma streptococcusa (dane ze szpitala na Karowej). Podanie antybiotyku okołoporodowo najnajnajczęściej wystarcza. Ja też to miałam. urodziłam chłopca sn. Miał dwukrotnie robione posiewy, które okazały się jałowe. dziewczyny z wynikiem streptococussowym: nie załamujcie się, nie denerwujcie, tylko od razu na IP mówicie: mam to paskudztwo, potzrebuję antybiotyku., BĘDZIE DOBRZE. mnie ten post swgo czasu przeraził, drżałam o swoje dziecko. Nie warto. Wiele kobiet nawet nie wie, że ma tę bakterię. A najczęściej nawet zakażone dzieciaki dają soboie z nią radę. Gorzej jest z wcześniakami, dziećmi o niskiej wadze urodzeniowej czy ogólnie słabszych nowordoków. Odpowiedz Link Zgłoś
ags-1 nie do konca 03.04.08, 13:34 Wg mnie to zaniedbanie szpitala w ktorym rodzilas.W ciazy mialam str.ag.Przy porodzie podano mi dwukrotnie antybiotyk.Niestety synek po urodzeniu przejal bakterie ode mnie.Zatrzymali nas na 9 dni w szpitalu.Zarowni ja jak i syn dostawalismy antybiotyki.Syn 2 rodzaje antyb. Jednen w zastrzyku a drugi mial podlaczona kroplowke. Dzis skonczyl 4 miesiace i jest zdrowym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mikimum69 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 03.04.08, 13:38 Straszne. Bardzo współczuję. To dla mnie niewyobrażalne, co możesz czuć. Zastanawiam się tylko, czy są ustalone procedury w takich przypadkach i czy to było zaniedbanie lekarzy? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_krk_01 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 13.04.08, 11:09 ja też miałam w czasie drugiej ciąży w 7 m-cu zakażenie streptococcus agalactiae, ale miałam więcej szczęścia bo przy drugiej ciąży wybrałam sobie dobrego, niestety również drogiego ginekologa. On standardowo zlecał mi rozmaite badania, również z pochwy - 2 razy nic nie wyszło, za trzecim razem - bach: streptococcus agalactiae. Dostałam kurację antybiotykową, 21 dni po zakończeniu kuracji kolejny posiew i było już czysto. Ten lekarz wogóle zlecał mi tyle badań że myślałam że to jakiś wariat, ale jak czytam co tu piszecie to chyba jendak dobrze że to wszystko zrobiłam. Pamiętam że przy pierwszej ciąży, miałam robione tylko badania krwi i krzywą cukrową - brrrr.... ależ jestem zła jak o tym myślę. Warto robic badania na własną rękę jeśli lekarz uwaza że "nie ma takiej potrzeby", jak pomyślę ze to tylko parę stów a moze zaważyć na życiu dziecka to słabo mi się robi. Ja teraz od jakiegos czasu sporo choruję na gardło (w tym roku już 6 razy!) - oczywiście lekarze to bagatelizują, dają jakies antybiotkyi ale po kilku dniach od zakończenia kuracji choroba wraca a ja nie dostałam skierowania na wymaz z gardła ale jutro ide to zrobic prywatnie, obawiam się gronkowca złocistego - mam 2 małych dzieci lepiej tego nie bagatelizować! Odpowiedz Link Zgłoś
koronek1 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 12.03.09, 20:15 dzisiaj odebralam wyniki badan i wyszlo ze mam o paskudztwo. jestem w 3 miesiacu ciazy i zaden lekarz, u ktorych konsultowalam sie , nie zrobil mi tych badan. Pewnie bylam zarazona juz w momencie zaplodnienia i teraz obawiam sie o zdrowie dziecka. Jesli juz jest zainfekowane czy da sie to chorobsko wyleczyc u takiego malego czlowieczka? Jestem zalamana! Odpowiedz Link Zgłoś
picpic też to mam..co dalej.... 14.05.08, 11:26 Parę dni temu dowiedziałam się ,że i ja mam tą bakterię. Jednak lekarz prowadzący (prywatna klinika) powiedział mi ,ze nie ma sensu leczyć tej bakterii bo będzie stale nawracać. Powiedział abym pamiętała o pokazaniu wyniku posiewu w szpitalu. Po przeczytaniu niektórych wypowiedzi nie wiem co mam robić. Leczyć, nie leczyć? Zmienić lekarza? Nie myślałam,ze jest to tak poważne dopóki nie przeczytałam 1 posta. Ciąża przebiega OK. Co robić? Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: też to mam..co dalej.... 14.05.08, 13:28 Pokażesz w trakcie porodu, dostaniesz antybiotyk i jakoś będzie. Pamiętaj, że mnóstwo kobiet z tym paciorkowcem urodziło zdrowe dzieci. Jestem w 2 ciąży, znowu mam to paskudztwo, ale będę pilnować antybiotyku przy mnie i przy dziecku (nawet profilaktyczniem po porodzie) Odpowiedz Link Zgłoś
nika19811 do picpic 14.05.08, 13:58 Pewnie, ze leczyc. Po takim wątku ja nie mialam watpliwosci, czy to leczyc. I moze bedzie powracac, ale na czas porodu moze udac sie byc "czystym". Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: iza 14.05.08, 11:39 dalabym do wiwatu konowalom wkurza mnie na maksa takie zlewcze podejsce lekarzy, ktore pozniej konczy sie tragedia jak Twoja. dzieki za ostrzezenie i pozdrawiam serdecznie. mam nadzieje, ze drugi maluszek jest caly i zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
pimkie1 leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 05.08.08, 14:06 DZiewczyny, jestem w 38 tc. i tez mam to swinstwo przeczytalam wszystkie posty, rozmawialam z 3 ginami, neonatologiem i internista (z warszawskiego LIMu) i wszyscy zgodnie twierdza,ze podawanie antybiotyku w ciazy nic nie daje. Nalezy go podac dopiero w czasie porodu, potem zrobic posiew dziecku i w zaleznosci od jego wyniku podac lub nie. Mowia,ze podawanie w ciazy tylko moze uodpornic bakterie a potem wplynac na wynik posiewu u dziecka. Natomiast w szpitalu w ktorym chce rodzic kazali sie przeleczyc. Nie wiem co robic! Porod przedwczesny mi juz nie grozi, ale moze lepiej sie przeleczyc??? Co Wy postanowilyscie? Pytam glownie te z Was, ktore pisaly na ten watek w zeszlym roku i juz sa -mam nadzieje-po szczesliwych narodzinach Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
aleks2539 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 05.08.08, 15:59 JA też 38 tc i też to mam. Mój ginekolog mówi aby nie leczyć w ciąży bo wróci. A wtedy może już być to świństwo odporne na dany antybiotyk. Za to leczenie w trakcie porodu niezbędne, mam nadzieję że szpital w którym zamierzam rodzić podejdzie do sprawy poważnie Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka2181 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 01.09.08, 15:25 Dziewczyny, też się wypowiem na ten temat, ponieważ ta bakteria spędza mi sen z powiek. A więc nie jestem w ciąży jak większość z Was i męczę się z tą bakterią. W posiewie wyszło, że Strepto. agal. mam liczne. Prawdopodobnie stąd też moja nadżerka. Nie powiem co na to lekarz, bo właśnie zmieniam gin, bo mój jest niekompetentny i tylko mówi, że będziemy obserwować! Wg mnie nie jest prawdą, że nie widać objawów...ja mam białe upławy i czuję delikatne swędzenie. Wiem też, że ciężko to wyleczyć- u mnie to trwa już ponad 2 lata (może przez złego gina?). POzdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka000 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 01.09.08, 17:42 mam takie same wskazania jak alex2539 Bakterie te mam od poczatku,dostalam na samym poczatku ciazy augmentin ale nez skutku,wiec teraz mam dopiero dostac przy porodzie i po porodzie. Dziecko pewnie tez zaraz po urodzeniu oslonowo. Odpowiedz Link Zgłoś
chili_a stosujcie lactovaginal!!! 01.09.08, 22:45 założyłam wątek w temacie jak wyżej. to chyba dość skuteczna metoda, by żadne świństwa się nie przyplątywały, ponieważ ciąża sprzyja takim właśnie infekcjom. niestety większość lekarzy bagatelizuje ten problem, a kobiety nie są uświadomione do czego może doprowadzić jego lekceważenie (śmierć dziecka lub przedwczesny poród). w zeszłym roku będąc w ciąży przez 4 miesiące borykałam się z różnymi bakteriami (m. in. e coli i streptococcus a.) i tak naprawdę zostałam uświadomiona poprzez to forum czym to zagraża. wyleczyć te bakterie jest bardzo trudno, lepiej więc zapobiegać. uczulajcie wszystkie dziewczyny na istotę tych badań (wymazów) nawet jeśli lekarz wam powie, że nie ma takiej konieczności. u mnie obecność bakterii przebiegała bezobjawowo, pomimo tego robiłam wymazy, bo uznałam, że jest po prostu taka konieczność. NIE LEKCEWAŻCIE TEGO!! iza 3009 współczuję ogromnie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aleks2539 Re: stosujcie lactovaginal!!! 02.09.08, 16:57 witam ponownie już po porodzie (14.08). Miałam CC. Antybiotyk dostałam przed porodem i przez 4 dni połogu. Mały miał robione wymazy po narodzinach, jest czysty Wszystko ok. Odpowiedz Link Zgłoś
house_md Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.09.08, 23:58 Ty w te zakute doktorskie pały artykułem z mp.pl (opierającym się na amerykańskich zaleceniach ) to ja w ciebie świeżutkimi standardami brytyjskimi: www.nice.org.uk/Guidance/CG62 punkt antenatal care polecam zwałaszcza to: 1.8.9 Group B streptococcus 1.8.9.1 Pregnant women should not be offered routine antenatal screening for group B streptococcus because evidence of its clinical and cost effectiveness remains uncertain To , że jakiś autorytet lub "autorytet" wypowiada się , że jakies badanie powinno byc dostepne, obowiązujące itd, nie oznacza, że jest ono cost-effective z punktu widzenia zdrowia publicznego. Jak robisz jakies badania na własny koszt- to OK, ale wara od zlecania badań na GBS na kase chorą bo to nie jest cost effective To tak dla podgrzania atmosferki puściłem ) Odpowiedz Link Zgłoś
owianka Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 03.09.08, 10:29 Moim zdaniem akurat TEN wątek to nie miejsce na podgrzewanie atmosferki i uśmieszki. Odpowiedz Link Zgłoś
saffii Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 10.09.08, 15:21 Zgadzam się,że ten wątek to nie miejsce na uśmieszki i podgrzewanie atmosferki. Jestem obecnie w 21tyg. drugiej ciąży.Pierwsze dziecko urodziłam 6 lat temu.Córeczka (3400 i 54cm) urodziła się z wrodzonym zapaleniem płuc, miała duży poziom leukocytów i zaburzenia oddychania w 2 dobie.W pierwszej minucie dostała9 pkt. w kolejnych 10 jednak zachorowała.Z jej treści żołądkowej i pępka wyhodowano Streptococcus agalactiae grupy "B",-zaraziła się w trakcie porodu ode mnie jak stwierdzili lekarze.U mnie w trakcie porodu wystąpiła temperatura 37.5 i podano mi chyba penicylinę, bo pamiętam jak lekarka zapytała czy jestem na nią uczulona. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie i po 7 dniach wróciłyśmy do domu po antybiotykoterapii dziecka.Nie życzę jednak nikomu tego co ja wtedy przeżywałam.Wtedy jak powiedział mi gin. do którego znowu chodzę nie robiono GBS, więc mi też nikt o tym nie powiedział, cała ciąża przebiegała prawidłowo,a dziecko urodziło się w 40tyg. Teraz jednak na nowo zaczynam się denerwować. Jak powiedziałam mu, ze córka urodziła się z zapaleniem płuc przez te bakterie to powiedział, że jest to rzadkie żeby dziecko się zaraziło, że należałam do tych bardzo nielicznej grupy u której to się mogło zdarzyć. Wspomnę, że w moim mieście ten gin. ma bardzo dobrą opinię i dużą renomę, jednak nie wiem czy mogę mu do końca wierzyć. Jeśli miałam to 6 lat temu to na pewno mam, bo w żaden sposób mnie na tę bakterię nigdy nie leczono.Zalecił mi badanie GBS w 35-36 tyg. ciąży i tyle, powiedział, że okołoporodowo zostanie mi podany antybiotyk, jednak niepokoję się tym czy to wystarczy i czy zdążą mi go podać, a co będzie jak nie zdążą? Jak pęcherz płodowy pęknie wcześniej? Jak podadzą mi antybiotyk 2 godziny np.tylko wcześniej to jak mam rozumieć z postów na forum bezwzględnie otrzyma go dziecko po urodzeniu, a jeśli zdążą 4 godziny wcześniej mi go podać to u dziecka robi się tylko posiewy, czy coś złapało zaraz po urodzeniu? Czy dobrze to rozumiem? Proszę odpowiedzcie na mój post, bo jestem pełna niepokoju co też może się wydarzyć znowu. Czy antybiotyk podany mi w odpowiednim czasie na 100 procent chroni rodzące się dziecko? Jeśli po porodzie z posiewów u dziecka wyjdzie, ze nic nie ma to czy potem już nic nie ma prawa się pojawić??? Leczenie w ciąży tej bakterii jak mam rozumieć nie ma żadnego sensu? Proszę odpowiedzcie mi na te moje pytania może wtedy ja i moje nienarodzone jeszcze dzieciątko nie będziemy się tak denerwować i żyć w niepokoju i stresie, bo to przecież ciąży nie służy... Odpowiedz Link Zgłoś
chili_a do saffii 10.09.08, 22:32 miałam tę bakterię w zeszłym roku będąc w ciąży, wyleczyłam ją antybiotykiem (chyba amoksiklawem). zrób wymaz, może jesteś zdrowa, w ciąży często przyplątują się różne świństwa, z powodu niewłaściwego ph. założyłam wątek, aby dziewczyny w ciąży stosowały zapobiegawczo lactovaginal, to chyba jedyna metoda, aby się zabezpieczyć. ja trafiłam do dobrego lekarza, który nie bagatelizował problemu, i wyleczył mnie. doskonale rozumiem, że się denerwujesz, bo przeżywałam to samo.nie martw się na zapas, będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
saffii Re: do saffii 11.09.08, 10:27 Dzięki za odp.miałaś szczęście, ze Ci się udało to wyleczyć., to znaczy, że lepiej leczyć się w ciąży, niż dopiero stosować antybiotyk przy porodzie? Myślisz, że już powinnam zrobić wymaz z pochwy i odbytu, w 21 tyg. ciąży, czy lepiej później? Czy taki wymaz robi się w przy wizycie u ginekologa, czy kupuje się coś w aptece do tego? Czy zanosi się to potem samemu do laboratorium? A jeśli się wyleczę to przed porodem i tak coś może wrócić, czyli robić drugi wymaz np. w 35,36,czy 37 tygodniu? Proszę Cię jeszcze o to info. Odpowiedz Link Zgłoś
chili_a Re: do saffii 11.09.08, 10:43 jasne, że lepiej leczyć. wymaz robi się w laboratorioum (tam, gdzie badają krew i mocz), pobiera go pielęgniarka. zrób wymaz od razu, bakterie, jak już pisałam wcześniej to zmora ciężarnych, dlatego pisałam o lactovaginalu. naprawdę warto się nim zabezpieczyć, jeżeli w pochwie jest właściwe - kwaśne ph, bakterie nie mają sprzyjających warunków do rozwoju. uważam, że każdy porządny lekarz powinien to uświadomić. dziwię się, że po takich przejściach lekarz nie zalecił Ci wymazu. ja robiłam wymaz chyba z pięć razy w ciąży, bez zalecenia lekarza, na własną rękę. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martina75 Re: do saffii 11.09.08, 12:01 Witam Saffii jestem w podobnej sytuacji, co Ty - z tą maleńką różnicą, ze jestem w 24 tygodniu ciąży. Wczoraj byłam u lekarza i już umówił mnie z pielęgniarką na 1.10 na wymaz. Powiedział, że bedzie się starał dobrać odpowiedni antybiotyk i chce mnie leczyc. Naczytałam się na różnych forach, w których dziewczyny takie jak my informują o opiniach swoich lekarzy. Niektórzy chcą leczyć jeszcze w trakcie ciązy, inni twierdzą, ze starczy antybiotyk na 4 godziny przed porodem. Ja jednak jestem zadowolona, że mój lekarz zaproponował mi leczenie. Oby leczenie dało rezultat. Też mam cykora jak nigdy, ale jestem dobrej mysli - nic innego mi nie pozostało. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
saffii Re: do saffii 12.09.08, 09:51 Dziękuje jeszcze raz za wszystkie odp. Za kilka dni robię badanie moczu i krwi, więc może zrobię jeszcze HBs, jednak nie wiem jaki powinnam zrobić. Doradźcie, bo wizytę mam dopiero na koniec września, a chciałabym wiedzieć czy mam te bakterie, jakie badanie wykonać: HBs - antygen czy HBs - p-ciała, czy HBs antygen - test potwierdzenia??? Chyba lekarz jak sie uprę powinien leczyć mnie jeśli wyjdzie ta bakteria, NIE POWINIEN ODMÓWIĆ MI CHYBA LECZENIA??? Pytam o to bo nie chciałabym teraz szukać nowego lekarza, a mój jak widzę jest trochę oporny co do leczenia. Powiedzcie jeszcze czy jak się jest nosicielem, a nie ma infekcji to też powinno się leczyć w ciąży już nawet ok.20 tyg.? Odpowiedz Link Zgłoś
chili_a Re: do saffii 12.09.08, 10:58 zrób wszystkie badania + wymaz, może jest wszystko ok, przecież możesz nie mieć żadnej bakterii. to, co piszesz o swoim lekarzu jest żenujące (oporny co do leczenia), ja bym zmieniła lekarza. przeszłaś już swoje, jesteś świadoma zagrożenia, jakie niesie zakażenie bakteryjne, kieruj się swoim instynktem-mnie lekarz też zlewał i lekceważył moje obawy. kiedy poczytałam posty, wiedziałam, że trzeba działać i szukałam w 7 miesiącu lekarza, który okaże się być odpowiedzialny. nie widzę problemu w twoim przypadku, aby zmienić ginekologa, szczerze, to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłaś. dziecko jest najważniejsze. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martina75 Re: do chili 15.09.08, 09:56 Mam do Ciebie pytanie. Wcześniej pisałas o założonym przez siebie wątku dotyczacym lactovaiginalu, czy możesz podać linka? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
chili_a link 15.09.08, 22:03 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=83874858&a=83874858 pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maisiaczek ja mialam podobnie 01.10.08, 21:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=85383505 wiem co matka czue w takiej sytuacji na zczecie w pore zauwazylam choc bylo bardzo nieciekawie naprawde mamusie leczcie sie i swoje dzieci od razu po porodzie Odpowiedz Link Zgłoś
maisiaczek Re: ja mialam podobnie 01.10.08, 22:05 dodam jeszcze ze nie jest wcale tak jak przeczytalam powyzej juz nie pamietam kto to pisal ze dziecku od razu po porodzie moze cos byc to moze sie ujawnic dopiero nawet po 3 tygodniach mojej malej do sepsy duzo nie brakowalo naprawde nie chce straszyc podejrzewam ze to tez zaniedbanie lekarzy bo oprocz tego co jest w linku to moje dziecko wypuscili z zoltaczka bilirubiny 17 Odpowiedz Link Zgłoś
aniad22 Re: ja mialam podobnie 20.10.08, 19:38 Kobiety w ciazy to jest apel!! Moje dziecko tez umarlo przez to ze nie dostalo antybuityku zaraz po porodzie!!!!! DOPILNUJCIE TEGO urodzilam 1.08.08 a zmarla 14.08.08 <lzy> TO JEST TAK WAZNE ZE NAWET NIE PACIE POJECIA!! JA MYSLALAM ZE MNIE TAKIE TRAGEDIE NIE BEDA TYCZYC!!!!a jednak... ..... nie mialam pojecia ze mam to cholerstwo w czasie ciazy!!!!! Mialam robiony posiew jak wyladowalam w szpitalu a moje lekarz powiedziala ze jest wszystko ok. Dopiero wszystkiego dowiedzialam sie jak juz bylo za pozno bo zaczelam dociekac smierci mego dziecka.... Teraz zalozylam sprawe karna lekarzom wszystkim prawie ze..... Moja corka byla sliczna bylam matka 14 dni... wspaniale byc matka....szkoda ze to tak krotko trwalo....ale jestem dalej matka bo czuje ja ciagle obok mnie Odpowiedz Link Zgłoś
bafilek Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 21.10.08, 18:44 U mnie też wykryto to świństwo i moje dziecko zaraz po porodzie przez 4 doby miało podawany antybiotyk, chociaz posiewy wyszły czyste. Tyle, że jak ktoś pytał oglądając zdjęcia ze szpitala, dlaczego mały ma wenflon w główce i mówiłam, że to do antybiotyku, to teksty: o Boże, taki mały, a już antybiotyk! I patrzyli na mnie dziwnie, kiedy mówiłam: lepszy antybiotyk niż śmierć. Dzisiaj mogę sie cieszyć uśmiechami synka, który za kilka dni skończy 2 miesiące, a o antybiotyku przypominają nam tylko te zdjęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
anola1 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 25.10.08, 11:00 strasznie mi przykro z powodu śmierci waszych maluszków!!! (*) niezmiernie jednak dziękuję za tyle informacji, to bardzo szlachetne, że mimo bólu i cierpienia jesteś Izo w stanie pomóc innym. Ja się dowiedziałam w 8 tc, ze mam to paskudztwo ( lekarz dał mi antybiotyk, amokscylilinę, aby bakteria nie spowodowała poronienia. myślała, że to sie wyleczy raz i koniec, a okazuje się, że to jest bardziej skomplikowane miałam robiony posiew moczu. proszę o krótkie wyjaśnienie, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam, czy powinnam sobie jeszcze zrobić wymaz z pochwy i odbytu na obecność tego świństwa?? czy jest rozróżnienie na osobę która jest nosicielem i to powraca mimo leczenia antybiotykami czy może być tak, że pojawia się raz w moczu i koniec? proszę o wyjaśnienie bo jestem przerażona Odpowiedz Link Zgłoś
grazynka81 JAKIE przyczyny????? 16.12.08, 18:51 jakie są przyczyny zakażenia tym świństwem? Jak można sie zarazić? Czy w wyniku cytologii może wyjść, że jest się nosicielem, czy jedyni posiew z pochwy i odbytu?? Odpowiedz Link Zgłoś
zytka7 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 31.01.09, 15:07 Potwierdzam to wszystko, co napisala iza 3009. W 28 tyg. ciazy trafilam do szpitala z podejrzeniem saczacych sie wod plodowych (mialam zalozony szew okrezny). Wody to nie byly, okazalo sie natomiast, ze przyplatalo sie zakazenie roznymi bakteriami, z ktorych najgrozniejsze bylo zakazenie paciorkowcem. Na szczescie szpital, do ktorego trafilam, nie zbagatelizowal zakazenia, ktore moze doprowadzic nawet do przedwczesnego pekniecia blon plodowych, zakazenia wewnatrzmacicznego czy uszczerbku na zdrowiu dziecka. Bralam 4 serie antybiotykow: 7 dni Augmentin z Metronidazolem (nie pomoglo), seria zostala powtorzona (nie pomoglo), Furagin (bo dostalam jeszcze zakazenie bakteriami coli) oraz 14-dniowa kuracja Duomoxem 1000mg i to dopiero poskutkowalo. Po 10 tyg. leczenia, w 37 tyg. ciazy mialam zrobiony kontrolny posiew z szyjki macicy (trzeci z kolei) i okazalo sie, ze jestem czysta. W 39tyg. urodzilam dziecko, mimo to w czasie porodu i juz po, caly czas dopominalam sie o podanie ewentulanych lekow oraz zrobienie kontrolnych posiewow dziecku. Jestem z Trojmiasta. W naszych szpitalach (przerobilam dwa i z 5 ginekologow), przede wszystkim leczy sie ta bakterie w trakcie ciazy, bo to podstawa. Dlatego namawiam kazda z Pan na zrobienie kontrolnego posiewu jeszcze w ciazy i leczenie zakazenia jeszcze przed urodzeniem dziecka!!!!!!!! Ewentualnie o dopilnowanie, aby taki posiew zostal pobrany przed porodem. Gdy wychodzi pozytywny, lekarze powinni odrazu zbadac dziecko (np. biorac posiew z tresci zoladka) i wlaczyc, w wypadku zakazenia (a nie zawsze zakazona matka musi przekazac zakazenie dziecku), antybiotykoterapie. Z tego co wiem, podawanie antybiotykow w czasie porodu nie jest praktykowane, bo nie jest skuteczne (trzeba podac go odpowiednio wczesnie i tak nie chroni calkowicie dziecka), poza tym trzeba by go podawac prawie kazdej rodzacej, bo tylko nieliczne wiedza, ze sa zarazone. Neonantolodzy twierdza, ze prawidlowe leczenie zakazonego podczas porodu dziecka zabezpieczy je przed groznymi powiklaniami typu zapalenie opon mozgowych czy sepsa. Warto dopilnowac tego wszystkiego, bo tu chodzi o zdrowie a czesto, jak w przypadku izy3009, zycie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
madzik77 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.02.09, 10:21 Moje drugie dziecko też zostało zakażone tą bakterią. Ze szpitala położniczego wypisane w 6. dobie, crp w normie, morfologia też. W 3. tygodniu życia (dopiero!!!), temp. 40 st, szpital - mały miał sepsę i zap. opon mózgowych. Objawy podobne jak u dziecka Izy -dziecko niespokojne, dużo ulewał. Z tym, że ja nie miałam robionego posiewu pred porodem, a dopiero po tym jak mały zachorował (zalecenie sanepidu), zresztą wszystkie moje posiewy późniejsze były czyste. Dlastego dziewczyny róbcie posierwy, domagajcie się posiewu u dzieci!!! Samo crp czasem nie jest miarodajne!!! Mój syn na szczęście żyje dzięki ogromnej determinacji lekarzy z chorzowskiego szpitala pediatrycznego. Tak na marginesie pediatrzy byli wściekli oto, że co jakiś czas mają noworodki w ciężkim stanie, przez to, że u kobiet nie wykonuje się badań bakteriologicznych przed porodem. Odpowiedz Link Zgłoś
agi161108 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.02.09, 16:22 Witam, urodziłam dziecko w listopadzie pod koniec stycznia odebrałam wynik cytologi 3stopień mi wyszedł, w piątek odebrałam wyniki bakteriologiczne wyszłam własnie mi ta bakteria o której mowa. Co mam dalej robić?? czy moje dziecko może być zarażone?? Odpowiedz Link Zgłoś
magdeczka3 Streptococcus agalactiae=Staphylococcus aureus??? 06.02.09, 20:57 Boże Drogi!... Przede wszystkim ogromnie współczuję wszystkim, którzy utracili swoje maleństwa. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Przeczytałam cały wątek, dotarłam do tego miejsca i też postanowiłam się wypowiedzieć. Moja sytuacja jest nieco odmienna, ale dzisiaj jestem przerażona i nie wiem, co robić?! Od początku: W 34 tc miałam robiony posiew z szyjki macicy, miałam obfite upławy i już swędzące. Okazało się, że mam Strep.agal. ++dość obfity. Nie wiedziałam co to oznacza, więc temat zbagatelizowałam. W 36 tc odebrałam ten wynik i przypadkowa lekarka internistka obejrzała mój wynik na polecenie przerażonej pielęgniarki, której pokazałam wynik z prośbą o wytłumaczenie, o co w nim chodzi. Widziałam po minie, że to coś poważnego. Dostałam receptę na globulki dopochwowe, kurację zdążyłam zrobić przed porodem. Zauważyłam poprawę. Kolejnego posiewu już nie zrobiłam. W trakcie porodu dostałam jakiś antybiotyk, ale nie wiem jaki. Córka po porodzie rzekomo też miała zrobiony posiew i wyszło, że jest czysta, antybiotyku nie dostała. Jednak żadnego dokumentu na to nie mam, informacje słowne od personelu szpitalnego. Dzisiaj córeńka ma 10 m-cy,ogólnie zdrowa i nie choruje. 2 tygodnie temu wylądowałyśmy w szpitalu z Jej ostrą biegunką, przelewała się przez ręce i oddała w ciągu doby 15 wodnistych stolców. Posiew z kału wykazał Staphylococcus aureus - gronkowiec złocisty toksynotwórczy typ C. Wróciła już do zdrowia i stolce się unormowały, ale w miesiąc po biegunce mam powtórzyć posiew kału, jeśli okaże się, ze gronkowiec nadal jest, to dostanie antybiotyk. Do dzisiaj zachodzę w głowę - skąd to cholerstwo się u Niej wzięło? Lekarze też zadają w kółko to pytanie? Nie wiem. Czyżby był w słoiczkach BoboVita albo w kaszkach Nestle? A może w gotowanym żółtku jaja albo w bananach? Raczej mało prawdopodobne. Ten wątek sprawił, że zaczęłam podejrzewać swojego Strep.agal. o dzisiejszą historię z biegunką. Może ja nadal mam tę bakterię? Może po wyjściu z toalety dotykałam Małej, może włożyłam Jej rękę do buzi i Jej to przeniosłam? Moze, może, może... Postanowiłam zrobić na dniach kolejny posiew u siebie i spróbuję dowiedzieć się od lekarzy, czy istnieje taka możliwość zarażenia dziecka i to po takim długim czasie od porodu. Jeżeli okaże się, że jest taka forma zarażenia, to śmiem stwierdzić, że z tych bakterii nie ma szans wyleczenia, bo zawsze będą się odnawiać. A jeśli ktoś doświadczył takiej historii, to bardzo proszę o wpis w tym wątku z informacjami, czy to jest możliwe? Mam do siebie ogromne pretensje, że nie zrobiłam wcześniej drugiego posiewu i naraziłam dziecko na takie niebezpieczeństwo . Odpowiedz Link Zgłoś
jus26 Re: Streptococcus agalactiae=Staphylococcus aureu 09.02.09, 11:12 Ważna informacja: w momencie kiedy jesteście zarażone tą bakterią gdy pojawią się Wam pierwsze skurcze nie czekajcie w domu do chwili aż będą to skurcze co 5 min. Gdy wam podaja antybiotyk przy porodzie to potrzebuje on ok. 4 h na zadziałanie, a może się okazać że urodzicie wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
joalicja Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 10.02.09, 14:06 Boże!Podnoszę wątek, bo uważam, że nawet planując ciążę koniecznie trzeba się z nim zapoznać. Mam nadzieję, że jak już będę w ciąży, gin będzie trzymał rękę na pulsie...Postaram się tego dopilnować... Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenasz77 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 27.02.09, 17:28 Dziewczęta, dłuugo przed ciążą leczyłam się z tej bakterii, brałam antybiotyki z antybiogramu i obniżka była z "liczne" na "dość liczne",ginekolog poleciła mi coś co nazywa się autoszczepionka, robiła to babeczka z Warszawy , z Ul.Inżynierskiej mgr Dorota Kostrzańska, brałam to długo, zaczyna się od kropelki, potem pomalutku zwiększa się dawkę, po tej kuracji miałam robiony posiew i wyszedł czysty, ale myslałam , ze to dlatego , że robiony był bezpośrednio po przyjęciu szczepionki A dzis (jestem w 39 tyg ciąży) odebrałam wyniki i nadal czystoa minęło ponad 9 m-cy , więc polecam z czystym sercem Odpowiedz Link Zgłoś
iza19000 Dzięki! 01.04.09, 00:45 u mnie ten syf stale nawraca i już straciłam nadzieję, że można z tego wyjść. Spróbuję tej autoszczepionki. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ania-kot2 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.05.09, 14:13 Dziś oglądałam wyniki z porodu chciałam sprawdzić co to za bakterie, streptococcus agalactiae ,enterococcus faecalis, trochę się przeraziłam ponieważ mój synek miał sepsę , lekarze zorientowali się bardzo szybko i synek żyje ,tylko ja nic o tym nie wiedziałam nikt mi nie chciał powiedzieć co było z moim synkiem i ze mną .Zachowywali się dziwnie a moja karta z przebiegu ciąży zaginęła. Póżniej na szczepieniu pytałam się co to jest sepsa bo ma zapisane w książeczce zdrowia a pani doktor odpowiedziała że to takie pojedzycze krostki , że ma uczulenie na coś a później było głośno w Polsce o noworodkach które umarły z powodu sepsy. Nie wiem co się wydarzyło powoli zbieram informacje na ten temat.Jestem szczęśliwa że mam mojego synka przy sobie, ale przeraża mnie to co mogło być ! Odpowiedz Link Zgłoś
devilyn Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 25.04.13, 10:34 sepsa to nie krostki...to ogólne ciężke zakażenie organizmu... Odpowiedz Link Zgłoś
3zanetaz Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 24.04.13, 20:20 mój synek także zmarł 15 dnia po porodzie z powodu tej bakterii,zaraziłam Go podczas porodu pomimo podawania antybiotyków nam obojgu. Odpowiedz Link Zgłoś
sarna3 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 24.04.13, 22:04 Bardzo współczuje. Mój synek również zaraził się GBS podczas porodu, mimo podania antybiotyku. Na szczęście od razu po porodzie miał zrobione badania na obecność bakterii i wdrożona zastała antybiotykoterapia (trwała 10 dni). Czy Twój Synek miał robione badania tuż po porodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
mell21 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 17.09.19, 06:52 Witam. Od trzech, czterech lat temu zaczęłam mieć problemy z bólem stawów, dwa lata temu zaczęłam mieć często chore migdalki, laryngolog w Polsce powiedziała że to przez ASO o wyniku 450, migdały do wycięcia. Jednak nie poszłam na zabieg przeprowadziłam się do Niemiec. liczylam, że uratuje moje migdalki i wylecze się tutaj inaczej. Czekając na ubezpieczenie wzięłam na własną rękę antybiotyk Ospen ponieważ do objawów doszły bóle serca, niskie ciśnienie (do 80/50 przy pulsie 100) pękające zęby,bóle stawów stały się straszne przy tym bóle mięśni od niewielkiego wysiłku, drętwienie kończyn i twarzy.. Po antybiotyki właściwie zostały mi tylko bóle stawów czułam się o niebo lepiej, przez pół roku oprócz nich nie miałam reszty objawów. Teraz jestem w 9 miesiącu ciąży ASO nadal wysokie choć po antybiotyki było niższe, ostatnio wróciły bóle serca arytmia i drętwienie, bóle stawów dużo gorsze, a tutaj teraz lekarze w Niemczech mi mówią że wysokie aso jeszcze nic nie mówi, że na paciorkowce chorują dzieci i jestem na to za stara (21lat). Lekceważą mój stan albo odsylaja do innych lekarzy.. czuje się strasznie mam dosyć tej choroby a do tego martwię się że zaraże dziecko które urodzi się za parę tygodni i nikt mu nie pomoże... mój mąż zaczął mieć problemy ze stawami od niedawna rodzaj bólu ten sam... skoro wygląda na to, że go zarazilam jego to co z dzieckiem ? Zarazi się przez mleko lub poród? Co zrobić że sobą i mężem? Ratunku Odpowiedz Link Zgłoś