Dodaj do ulubionych

streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!!

    • kumka27 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 06.08.07, 21:56
      Jestem w 18tym tygodniu ciazy, mieszkam w Anglii. Mialam robione
      badania nawet nie wiedzialam do konca na co. Wyszlo ze mam strep.b.
      Moj polozna natychmiast umowila mnie na wizyte u konsultanta w
      szpitalu, wizyte mam za tydzien 14 sierpnia. Po tym co poczytalam
      tutaj wydaje mi sie w Anglii jest o wiele lepsze podejcie jesli
      chodzi o porod kobiet ktore sa nosicelkami tegoz wstretnego wirusa.
    • elly2 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 17.09.07, 23:56
      ZGADZAM SIĘ Z IZĄ3009. KOBIETY TRZYMAJCIE RĘKĘ NA PULSIE I NIE
      DAJCIE SIĘ ZWIEŚĆ LEKARZOM !!! Iza, chyba wiesz co z tą sprawą
      zrobić ?
      • ivonne76 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 21.11.07, 20:32
        Odebrałam wynik posiewu wczoraj, diagnoza: streptococcus agalactiae -
        wzrost obfity. Jestem obecnie w 26 tc, wizyta pod koniec tygodnia.
        Nie wiem co robić ? badanie moczu robię w piatek, wtedy zobaczę czy
        to cholerstwo tam jest. Oby nie.
        • spoti Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 10:22
          Wizyte masz w piątek więc poczekaj. To tylko jeden dzień. dzieki
          temu wątkowi też zrobiłam posiew przed porodem-na szczęście było ok.
          • a.nya Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 14:13
            Jutro zaczyna się u mnie 40tc termin mam na 29.11. W 37 tc zrobiłam
            posiew i niestety okazało sie że mam to cholerstwo akurat robiłam
            też badanie moczu ( nie na posiew tylko ogólne). Badanie wykazało
            podwyższony poziom leukocytów, śladowe ilości białka i nieliczne
            bakterie. W związku z tym że posiew z pochwy wykazał GBS i dodatkowo
            mocz nie wyszedł rewelacynie dostałam antybiotyk - Duomox. Po
            tygodniu od zakończena antybiotyku ponownie zrobiłam mocz i okazało
            się że ilosć leukocytów znacznie zmalała i nie ma już bakteri.
            Posiewu z pochwy na obecność GBS nie robiłam drugi raz bo
            paciorkowiec to takie cholelerstwo że teraz może by i wyszło że jest
            ok ale nie jest to gwarantem że nie pojawi się w ciągu paru dni.
            Wolę więc pokazać na porodówce wynik że jestem posiadaczką GBS.
            Trochę pociesza mnie fakt że jednak ten mocz się poprawił i żadnych
            bakterii na razie nie ma. Nie wiem czy to sobie dobrze kalkuluje ale
            skoro w ogólnym tescie nie ma bakteri to tym samym nie będzie w
            posiewie, tak?? a może jednak sie mylę...
            W każdym razie zostałam przeleczona w ciąży antybiotykiem a teraz
            czekam na rozwiązanie i będę żądać podania mi antybiotyku i
            dokładnego przebadania dziecka. Ale fakt taktem że sie
            boję...panicznie się boję ew. powikłańsad(
            • lamciad Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 22.11.07, 16:25
              Nie czytałam wszystkich postów,jedynie ten od autorki wątku,bo strasznie dużo
              sie tego tu narobiło.
              Na wczorajszych zajęciach w szkole rodzenia była właśnie mowa o tych
              bakteriach.Ogólnie tego się nie leczy,bo niektóre z nas to mają inne nie,ale
              jest to w miarę naturalne i się z tym nie walczy,bo nie ma skutecznej
              metody.Koleżanka potwierdziła to już u wielu lekarzy.
              Najistotniejszą rzeczą jest posiadanie wyników posiewu przy przyjęciu do
              porodu.Wtedy faktycznie podaje się matce antybiotyk.Jeżeli urodzi w przeciągu 2
              godzin to wtedy antybiotyk podaje się również dziecku,bo ten od matki jeszcze w
              pełni nie daje ochrony.Jeżeli po 4 godzinach dziecko nie przyszło jeszcze na
              świat podaje się kolejną dawkę antybiotyku matce.
              • patiboro Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 14:01
                NIESTETY podanie antybiotyku podczas porodu nie jest to normą we
                wszystkich szpitalach. Też jestem 'posiadaczką' tego paciorkowca, i
                też panikowałam po przeczytaniu tych postów. Do szpitala pojechałam
                z wynikami, w 37 tygodniu ciąży byłam przeleczona antybiotykiem.
                Byłam pewna, że w czasie porodu dostanę antybiotyk. Przypominałam
                każdemu, kto się mną zajmował, pielęgniarkom na recepcji, lekarzowi
                który mnie przyjmował, potem położnej i w końcu lekarzowi obecnemu
                przy porodzie. I tu niemiła niespodzianka - reakcja lekarza na moją
                informacje była taka :' I co z tego???' Wiec mu mowię, czym to grozi
                dla dziecka, a on do mnie wku...y porządnie (leże na łóżku
                porodowym) :'Jak się pani nie podoba to może pani wybierze sobie
                inny szpital". Na co ja w ryk, bo takiej olewki się niespodziewałam.
                I gdyby nie to że byłam już w trakcie porodu to chyba bym się
                zabrała autentycznie. Lekarz nie omieszkał wspomnieć jeszcze, że
                teraz, żeby się pozbyć paciorkowca to on musiałby mi podać taką
                dawkę, że by zabiła dziecko. Oczywiście wszystkie info przekazane w
                krzyku i po chamsku. I tyle jeśli chodzi o profilaktykę
                okołoporodową dotyczącą paciorkowca w jednym z lubelskich szpitali.
                Potem wspominałam też pediatrze, powiedziała, że przebadają dziecko.
                Czy przebadali, tego nie wiem, bo kiedy pytałam odpowiedz
                była 'wszystko dobrze'.
                Tak więc przykre jest to, że bagatelizowanie streptococcusa aga.
                jest na porządku dziennym w wielu szpitalach.
                • ivonne76 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 18:56
                  Ja juz jestem w trakcie leczenia tego paskudztwa - zaczęłam w 26tc 2
                  d od antybiotyku OSPEN 3x1 tabl. przez 10 dni i dopochwowo krem
                  Dalacin na noc przez 10 dni. Kończę jutro oba i zaczynam Gyno-
                  Femidazol na przemian z lactovaginalem przez jakieś 3 tygodnie.
                  Następnie kilka dni przerwy i kontrolny posiew.
                  Gin powiedział, ze do porodu pasowałby sie go pozbyć.
                • kaeira Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 05.12.07, 00:29
                  patiboro napisała:

                  > Lekarz nie omieszkał wspomnieć jeszcze, że
                  > teraz, żeby się pozbyć paciorkowca to on musiałby mi podać taką
                  > dawkę, że by zabiła dziecko.

                  Taaa, bo jak wiadomo, duża dawka antybiotyków zabija. uncertain

                  > Oczywiście wszystkie info przekazane w
                  > krzyku i po chamsku. I tyle jeśli chodzi o profilaktykę
                  > okołoporodową dotyczącą paciorkowca w jednym z lubelskich szpitali.

                  F*ck. Może napisz, jaki to szpital, bo to naprawdę ważne info dla przyszlych mam.
                  A jeżeli masz siłę, sugerowałabym kontakt np. z wojewódzkim konsultantem ds.
                  położnictwa i ginekologii. Ciekawe, co on/ona na takie "naukowe" rewelacje.
                  Najgorzej, jak na takich konowałów nikt się nie skarży i dalej robią swoje..
    • goossia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 04.12.07, 20:39
      Ja wlasnie leze 6 tydzien na Karowej, trafilam tutaj z rozwarciem w
      28 tygodniu ciazy. Na IP zapytano mnie o posiewy z szyjki,
      powiedzialam, ze mialam streptococcusa a miesiac wczesniej, ze mnie
      przeleczono i kolejny posiew nic nie wykazal, ale poniewaz istnialo
      zagrozenie porodem przedwczesnym, pobrano mi wymaz z szyjki i
      jednoczenie podano mi antybiotyk. Wyszedl jalowy, ale mimo wszystko
      co 10 dni robia kolejne badania plus posiewy z moczu - teraz juz
      wiem, dlaczego. Jednym slowem, zalezy, gdzie i na kogo sie trafi.
      Trzymajcie sie!
    • beatriceps Re: streptococcus agalactiae = nie zgadzam się!!!! 18.02.08, 12:21
      Widzisz Izo ja nie mogę zgodzić się z tym co piszesz! Jak byłam w
      ciąży i wiedziałam że mam streptococcus zaczęłam czytać artykuły na
      ten temat trafiłam na twój i się przeraziłam, do końca ciąży
      strasznie bałam sie porodu gdyż byłam pewna że moje dziecko nie
      przeżyje przez tą bakterie. Naszcęście mój cudowny lekarz mnie
      uspokoił że 70% kobiet nie wie że to ma. więc dziewczyny nic się nie
      bać zabrać do porodu wyniki posiewu dostaniecie antybiotyk i
      wszystko będzie ok. Jedyne z czym się zgadzam to że koniecznie
      trzeba zrobić posiew aby lekarz wiedział jak zaradzić temu
      paskudztwu!
    • mama1604 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.03.08, 20:37
      BARDZO MI PRZYKRO Z TEGO POWODU WIEM DOSKONALE JAK SIE CZUJESZ JA
      MOZE NIE STRACILAM DO KONCA DZIECKA LAE MOJ SYNEK JEST DO DZISIAJ
      POD RESPIRATOREM TEZ PRZEZ LEKARZA I WIEM JEDNO TRZEBA Z NIMI
      WALCZYC NAPRAWDE JA TOCZYLAM Z NIMI WOJNE 6 LAT I WYGRALAM I JESTEM
      Z TEGO DUMNA BO PRZYNAJMNIEJ MOGE ZAPEWNIC WSZYSTKO MOJEMU
      SYNKOWI.NIE PODDAWAJ SIE ZLOZ WNIOSEK A NAJLEPIEJ ZNAJDZ ADWOKATA
      KTORY NIE WEZMIE OD CIEBIE PIENIEDZY DOPIERO PO WYGRANEJ SPRAWIE TAK
      JAK JA MIALAM I O NIC SIE NIE BEDZIESZ MUSIALA MARTWIC ZRESZTA TA
      MOJA ADWOKAT TEZ MA SPOLKE SWOJA W WARSZAWIE I ONA ZAJMUJE SIE TYLKO
      SPRAWAMI MEDYCZNYMI JEST BARDZO DOBRA MA SPRAWY W CALEJ POLSCE I
      WIEM ZE DUZO MOZE POMOC. JESLI BYS CHCIALA BARDZO CHETNIE PODAM CI
      NAMIARY! TRZYMAJ SIE MOCNO
      • olensia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.03.08, 21:19
        iza3009 wspolczuje Ci bardzo i wszystkim tym ktorzy stracili swoje dzieci. Ja
        mieszkam w USA i mialam robiony posiew w 36 tc. Wyniki byly dobre, ale tak
        naprawde dopiero teraz po przeczytaniu tego watku zdalam sobie sprawe co to jest
        za bakteria. Pamietam jak polozna mowila ze jesli wyjdzie ze jestem nosicielem
        tej bakterii to podadza mi antybiotyk. To jest straszne, teraz jestem w drugiej
        ciazy, ale wiem ze tutaj takie badania robi sie rutynowo i mam nadzieje ze tym
        razem tez wszystko bedzie dobrze...
    • asiulka73 Do IZA 3009 09.03.08, 07:40
      Izo,
      na początku wątku wspomniałaś że szpital posiada certyfikat ISO
      9001. Zajmuję siezawodowo systemami jakości.
      wg mnie szpital nie zasługuje na to aby mieć certyfikat, bo to
      zobowiązuje min.: do leczenia zgodnie z dostępną wiedzą a taką jak
      sama (też na początku wątku) piszesz nie stosują - skoro światowe
      standardy są inne (możnaby to jeszcze sprawdzićna stronach WHO jakie
      są standardy postępowania w przypadku zakażenia tą bakterią w
      ciąży).
      W związku z tym, aby nie było złudzeń sprawdż jaka jednostka
      certyfikująca (akredytowana (TUV, PCA itp) dała im ten certyfikat i
      najnormalniej w świecie zgłośreklamacjęna system jakości! Ten system
      w tym szpitalu nie działa więc masz podstawy, a wtedy ... niestety
      do czasu zbadania certyfikat powinien być zawieszony w najlepszym
      wypadku, jeśli nie odebrany.

      Strasznie Ci współczuję, nie umiem sobie wypbrazić takiej straty i
      żadne słowa nie są na miejscu.
      Życzę Ci abyś była silna i nie odpuściła, nie poddała się!
    • lika78 Iza mocno postarszyła 10.03.08, 09:11
      Rozumiem: to jej osobista tragedia. Ale: z tego co wiem to około 1/3
      (!!!) kobiet w ciąży ma streptococcusa (dane ze szpitala na
      Karowej). Podanie antybiotyku okołoporodowo najnajnajczęściej
      wystarcza. Ja też to miałam. urodziłam chłopca sn. Miał dwukrotnie
      robione posiewy, które okazały się jałowe. dziewczyny z wynikiem
      streptococussowym: nie załamujcie się, nie denerwujcie, tylko od
      razu na IP mówicie: mam to paskudztwo, potzrebuję antybiotyku.,
      BĘDZIE DOBRZE.
      mnie ten post swgo czasu przeraził, drżałam o swoje dziecko. Nie
      warto.
      Wiele kobiet nawet nie wie, że ma tę bakterię. A najczęściej nawet
      zakażone dzieciaki dają soboie z nią radę. Gorzej jest z
      wcześniakami, dziećmi o niskiej wadze urodzeniowej czy ogólnie
      słabszych nowordoków.
    • ags-1 nie do konca 03.04.08, 13:34
      Wg mnie to zaniedbanie szpitala w ktorym rodzilas.W ciazy mialam
      str.ag.Przy porodzie podano mi dwukrotnie antybiotyk.Niestety synek
      po urodzeniu przejal bakterie ode mnie.Zatrzymali nas na 9 dni w
      szpitalu.Zarowni ja jak i syn dostawalismy antybiotyki.Syn 2 rodzaje
      antyb. Jednen w zastrzyku a drugi mial podlaczona kroplowke. Dzis
      skonczyl 4 miesiace i jest zdrowym dzieckiem.
    • mikimum69 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 03.04.08, 13:38
      Straszne. Bardzo współczuję. To dla mnie niewyobrażalne, co możesz czuć.
      Zastanawiam się tylko, czy są ustalone procedury w takich przypadkach i czy to
      było zaniedbanie lekarzy?
      • kasia_krk_01 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 13.04.08, 11:09
        ja też miałam w czasie drugiej ciąży w 7 m-cu zakażenie
        streptococcus agalactiae, ale miałam więcej szczęścia bo przy
        drugiej ciąży wybrałam sobie dobrego, niestety również drogiego
        ginekologa. On standardowo zlecał mi rozmaite badania, również z
        pochwy - 2 razy nic nie wyszło, za trzecim razem - bach:
        streptococcus agalactiae. Dostałam kurację antybiotykową, 21 dni po
        zakończeniu kuracji kolejny posiew i było już czysto.
        Ten lekarz wogóle zlecał mi tyle badań że myślałam że to jakiś
        wariat, ale jak czytam co tu piszecie to chyba jendak dobrze że to
        wszystko zrobiłam. Pamiętam że przy pierwszej ciąży, miałam robione
        tylko badania krwi i krzywą cukrową - brrrr.... ależ jestem zła jak
        o tym myślę.
        Warto robic badania na własną rękę jeśli lekarz uwaza że "nie ma
        takiej potrzeby", jak pomyślę ze to tylko parę stów a moze zaważyć
        na życiu dziecka to słabo mi się robi.
        Ja teraz od jakiegos czasu sporo choruję na gardło (w tym roku już 6
        razy!) - oczywiście lekarze to bagatelizują, dają jakies antybiotkyi
        ale po kilku dniach od zakończenia kuracji choroba wraca a ja nie
        dostałam skierowania na wymaz z gardła ale jutro ide to zrobic
        prywatnie, obawiam się gronkowca złocistego - mam 2 małych dzieci
        lepiej tego nie bagatelizować!
        • koronek1 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 12.03.09, 20:15
          dzisiaj odebralam wyniki badan i wyszlo ze mam o paskudztwo. jestem
          w 3 miesiacu ciazy i zaden lekarz, u ktorych konsultowalam sie , nie
          zrobil mi tych badan. Pewnie bylam zarazona juz w momencie
          zaplodnienia i teraz obawiam sie o zdrowie dziecka. Jesli juz jest
          zainfekowane czy da sie to chorobsko wyleczyc u takiego malego
          czlowieczka? Jestem zalamana!
    • picpic też to mam..co dalej.... 14.05.08, 11:26
      Parę dni temu dowiedziałam się ,że i ja mam tą bakterię. Jednak
      lekarz prowadzący (prywatna klinika) powiedział mi ,ze nie ma sensu
      leczyć tej bakterii bo będzie stale nawracać. Powiedział abym
      pamiętała o pokazaniu wyniku posiewu w szpitalu. Po przeczytaniu
      niektórych wypowiedzi nie wiem co mam robić. Leczyć, nie leczyć?
      Zmienić lekarza? Nie myślałam,ze jest to tak poważne dopóki nie
      przeczytałam 1 posta. Ciąża przebiega OK. Co robić?
      • elf1977 Re: też to mam..co dalej.... 14.05.08, 13:28
        Pokażesz w trakcie porodu, dostaniesz antybiotyk i jakoś będzie.
        Pamiętaj, że mnóstwo kobiet z tym paciorkowcem urodziło zdrowe
        dzieci. Jestem w 2 ciąży, znowu mam to paskudztwo, ale będę pilnować
        antybiotyku przy mnie i przy dziecku (nawet profilaktyczniem po
        porodzie)
      • nika19811 do picpic 14.05.08, 13:58
        Pewnie, ze leczyc. Po takim wątku ja nie mialam watpliwosci, czy to
        leczyc. I moze bedzie powracac, ale na czas porodu moze udac sie
        byc "czystym".
    • liwilla1 Re: iza 14.05.08, 11:39
      dalabym do wiwatu konowalom uncertain wkurza mnie na maksa takie zlewcze podejsce
      lekarzy, ktore pozniej konczy sie tragedia jak Twoja. dzieki za ostrzezenie i
      pozdrawiam serdecznie. mam nadzieje, ze drugi maluszek jest caly i zdrowy.
      • pimkie1 leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 05.08.08, 14:06
        DZiewczyny, jestem w 38 tc. i tez mam to swinstwo

        przeczytalam wszystkie posty, rozmawialam z 3 ginami, neonatologiem i internista
        (z warszawskiego LIMu) i wszyscy zgodnie twierdza,ze podawanie antybiotyku w
        ciazy nic nie daje. Nalezy go podac dopiero w czasie porodu, potem zrobic posiew
        dziecku i w zaleznosci od jego wyniku podac lub nie. Mowia,ze podawanie w ciazy
        tylko moze uodpornic bakterie a potem wplynac na wynik posiewu u dziecka.

        Natomiast w szpitalu w ktorym chce rodzic kazali sie przeleczyc.

        Nie wiem co robic! Porod przedwczesny mi juz nie grozi, ale moze lepiej sie
        przeleczyc???

        Co Wy postanowilyscie? Pytam glownie te z Was, ktore pisaly na ten watek w
        zeszlym roku i juz sa -mam nadzieje-po szczesliwych narodzinach smile

        Joanna
        • aleks2539 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 05.08.08, 15:59
          JA też 38 tc i też to mam. Mój ginekolog mówi aby nie leczyć w ciąży
          bo wróci. A wtedy może już być to świństwo odporne na dany
          antybiotyk. Za to leczenie w trakcie porodu niezbędne, mam nadzieję
          że szpital w którym zamierzam rodzić podejdzie do sprawy poważnie
          • agnieszka2181 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 01.09.08, 15:25
            Dziewczyny, też się wypowiem na ten temat, ponieważ ta bakteria spędza mi sen z
            powiek.
            A więc nie jestem w ciąży jak większość z Was i męczę się z tą bakterią. W
            posiewie wyszło, że Strepto. agal. mam liczne. Prawdopodobnie stąd też moja
            nadżerka. Nie powiem co na to lekarz, bo właśnie zmieniam gin, bo mój jest
            niekompetentny i tylko mówi, że będziemy obserwować! Wg mnie nie jest prawdą, że
            nie widać objawów...ja mam białe upławy i czuję delikatne swędzenie. Wiem też,
            że ciężko to wyleczyć- u mnie to trwa już ponad 2 lata (może przez złego gina?).
            POzdrawiam serdecznie
          • czarodziejka000 Re: leczyc W CIAZY czy nie leczyc??? 01.09.08, 17:42
            mam takie same wskazania jak alex2539 Bakterie te mam od poczatku,dostalam na
            samym poczatku ciazy augmentin ale nez skutku,wiec teraz mam dopiero dostac przy
            porodzie i po porodzie. Dziecko pewnie tez zaraz po urodzeniu oslonowo.
    • chili_a stosujcie lactovaginal!!! 01.09.08, 22:45
      założyłam wątek w temacie jak wyżej. to chyba dość skuteczna metoda, by żadne
      świństwa się nie przyplątywały, ponieważ ciąża sprzyja takim właśnie infekcjom.
      niestety większość lekarzy bagatelizuje ten problem, a kobiety nie są
      uświadomione do czego może doprowadzić jego lekceważenie (śmierć dziecka lub
      przedwczesny poród). w zeszłym roku będąc w ciąży przez 4 miesiące borykałam się
      z różnymi bakteriami (m. in. e coli i streptococcus a.) i tak naprawdę zostałam
      uświadomiona poprzez to forum czym to zagraża. wyleczyć te bakterie jest bardzo
      trudno, lepiej więc zapobiegać. uczulajcie wszystkie dziewczyny na istotę tych
      badań (wymazów) nawet jeśli lekarz wam powie, że nie ma takiej konieczności. u
      mnie obecność bakterii przebiegała bezobjawowo, pomimo tego robiłam wymazy, bo
      uznałam, że jest po prostu taka konieczność. NIE LEKCEWAŻCIE TEGO!!
      iza 3009 współczuję ogromnie. pozdrawiam
      • aleks2539 Re: stosujcie lactovaginal!!! 02.09.08, 16:57
        witam ponownie już po porodzie (14.08). Miałam CC. Antybiotyk
        dostałam przed porodem i przez 4 dni połogu. Mały miał robione
        wymazy po narodzinach, jest czysty smile Wszystko ok.
    • house_md Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.09.08, 23:58
      Ty w te zakute doktorskie pały artykułem z mp.pl (opierającym się na
      amerykańskich zaleceniach ) to ja w ciebie świeżutkimi standardami brytyjskimi:
      www.nice.org.uk/Guidance/CG62
      punkt antenatal care

      polecam zwałaszcza to:
      1.8.9 Group B streptococcus
      1.8.9.1 Pregnant women should not be offered routine antenatal screening
      for group B streptococcus because evidence of its clinical and cost
      effectiveness remains uncertain

      To , że jakiś autorytet lub "autorytet" wypowiada się , że jakies badanie
      powinno byc dostepne, obowiązujące itd, nie oznacza, że jest ono cost-effective
      z punktu widzenia zdrowia publicznego.
      Jak robisz jakies badania na własny koszt- to OK, ale wara od zlecania badań na
      GBS na kase chorą bo to nie jest cost effective


      To tak dla podgrzania atmosferki puściłem wink)

      • owianka Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 03.09.08, 10:29
        Moim zdaniem akurat TEN wątek to nie miejsce na podgrzewanie atmosferki i uśmieszki.
        • saffii Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 10.09.08, 15:21
          Zgadzam się,że ten wątek to nie miejsce na uśmieszki i podgrzewanie atmosferki.
          Jestem obecnie w 21tyg. drugiej ciąży.Pierwsze dziecko urodziłam 6 lat
          temu.Córeczka (3400 i 54cm) urodziła się z wrodzonym zapaleniem płuc, miała duży
          poziom leukocytów i zaburzenia oddychania w 2 dobie.W pierwszej minucie dostała9
          pkt. w kolejnych 10 jednak zachorowała.Z jej treści żołądkowej i pępka
          wyhodowano Streptococcus agalactiae grupy "B",-zaraziła się w trakcie porodu ode
          mnie jak stwierdzili lekarze.U mnie w trakcie porodu wystąpiła temperatura 37.5
          i podano mi chyba penicylinę, bo pamiętam jak lekarka zapytała czy jestem na nią
          uczulona. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie i po 7 dniach
          wróciłyśmy do domu po antybiotykoterapii dziecka.Nie życzę jednak nikomu tego co
          ja wtedy przeżywałam.Wtedy jak powiedział mi gin. do którego znowu chodzę nie
          robiono GBS, więc mi też nikt o tym nie powiedział, cała ciąża przebiegała
          prawidłowo,a dziecko urodziło się w 40tyg.
          Teraz jednak na nowo zaczynam się denerwować. Jak powiedziałam mu, ze córka
          urodziła się z zapaleniem płuc przez te bakterie to powiedział, że jest to
          rzadkie żeby dziecko się zaraziło, że należałam do tych bardzo nielicznej grupy
          u której to się mogło zdarzyć. Wspomnę, że w moim mieście ten gin. ma bardzo
          dobrą opinię i dużą renomę, jednak nie wiem czy mogę mu do końca wierzyć. Jeśli
          miałam to 6 lat temu to na pewno mam, bo w żaden sposób mnie na tę bakterię
          nigdy nie leczono.Zalecił mi badanie GBS w 35-36 tyg. ciąży i tyle, powiedział,
          że okołoporodowo zostanie mi podany antybiotyk, jednak niepokoję się tym czy to
          wystarczy i czy zdążą mi go podać, a co będzie jak nie zdążą? Jak pęcherz
          płodowy pęknie wcześniej? Jak podadzą mi antybiotyk 2 godziny np.tylko wcześniej
          to jak mam rozumieć z postów na forum bezwzględnie otrzyma go dziecko po
          urodzeniu, a jeśli zdążą 4 godziny wcześniej mi go podać to u dziecka robi się
          tylko posiewy, czy coś złapało zaraz po urodzeniu? Czy dobrze to rozumiem?
          Proszę odpowiedzcie na mój post, bo jestem pełna niepokoju co też może się
          wydarzyć znowu. Czy antybiotyk podany mi w odpowiednim czasie na 100 procent
          chroni rodzące się dziecko? Jeśli po porodzie z posiewów u dziecka wyjdzie, ze
          nic nie ma to czy potem już nic nie ma prawa się pojawić??? Leczenie w ciąży
          tej bakterii jak mam rozumieć nie ma żadnego sensu?
          Proszę odpowiedzcie mi na te moje pytania może wtedy ja i moje nienarodzone
          jeszcze dzieciątko nie będziemy się tak denerwować i żyć w niepokoju i stresie,
          bo to przecież ciąży nie służy...
          • chili_a do saffii 10.09.08, 22:32
            miałam tę bakterię w zeszłym roku będąc w ciąży, wyleczyłam ją antybiotykiem
            (chyba amoksiklawem). zrób wymaz, może jesteś zdrowa, w ciąży często przyplątują
            się różne świństwa, z powodu niewłaściwego ph. założyłam wątek, aby dziewczyny
            w ciąży stosowały zapobiegawczo lactovaginal, to chyba jedyna metoda, aby się
            zabezpieczyć.
            ja trafiłam do dobrego lekarza, który nie bagatelizował problemu, i wyleczył
            mnie. doskonale rozumiem, że się denerwujesz, bo przeżywałam to samo.nie martw
            się na zapas, będzie dobrze.
            • saffii Re: do saffii 11.09.08, 10:27
              Dzięki za odp.miałaś szczęście, ze Ci się udało to wyleczyć., to znaczy, że
              lepiej leczyć się w ciąży, niż dopiero stosować antybiotyk przy porodzie?
              Myślisz, że już powinnam zrobić wymaz z pochwy i odbytu, w 21 tyg. ciąży, czy
              lepiej później? Czy taki wymaz robi się w przy wizycie u ginekologa, czy kupuje
              się coś w aptece do tego? Czy zanosi się to potem samemu do laboratorium? A
              jeśli się wyleczę to przed porodem i tak coś może wrócić, czyli robić drugi
              wymaz np. w 35,36,czy 37 tygodniu?
              Proszę Cię jeszcze o to info.
              • chili_a Re: do saffii 11.09.08, 10:43
                jasne, że lepiej leczyć. wymaz robi się w laboratorioum (tam, gdzie
                badają krew i mocz), pobiera go pielęgniarka. zrób wymaz od razu,
                bakterie, jak już pisałam wcześniej to zmora ciężarnych, dlatego
                pisałam o lactovaginalu. naprawdę warto się nim zabezpieczyć, jeżeli
                w pochwie jest właściwe - kwaśne ph, bakterie nie mają sprzyjających
                warunków do rozwoju. uważam, że każdy porządny lekarz powinien to
                uświadomić. dziwię się, że po takich przejściach lekarz nie zalecił
                Ci wymazu. ja robiłam wymaz chyba z pięć razy w ciąży, bez zalecenia
                lekarza, na własną rękę. pozdrawiam
                • martina75 Re: do saffii 11.09.08, 12:01
                  Witam
                  Saffii jestem w podobnej sytuacji, co Ty - z tą maleńką różnicą, ze
                  jestem w 24 tygodniu ciąży. Wczoraj byłam u lekarza i już umówił
                  mnie z pielęgniarką na 1.10 na wymaz. Powiedział, że bedzie się
                  starał dobrać odpowiedni antybiotyk i chce mnie leczyc. Naczytałam
                  się na różnych forach, w których dziewczyny takie jak my informują o
                  opiniach swoich lekarzy. Niektórzy chcą leczyć jeszcze w trakcie
                  ciązy, inni twierdzą, ze starczy antybiotyk na 4 godziny przed
                  porodem. Ja jednak jestem zadowolona, że mój lekarz zaproponował mi
                  leczenie. Oby leczenie dało rezultat. Też mam cykora jak nigdy, ale
                  jestem dobrej mysli - nic innego mi nie pozostało. Pozdrawiam
                  • saffii Re: do saffii 12.09.08, 09:51
                    Dziękuje jeszcze raz za wszystkie odp. Za kilka dni robię badanie moczu i krwi,
                    więc może zrobię jeszcze HBs, jednak nie wiem jaki powinnam zrobić. Doradźcie,
                    bo wizytę mam dopiero na koniec września, a chciałabym wiedzieć czy mam te
                    bakterie, jakie badanie wykonać: HBs - antygen czy HBs - p-ciała, czy HBs
                    antygen - test potwierdzenia??? Chyba lekarz jak sie uprę powinien leczyć mnie
                    jeśli wyjdzie ta bakteria, NIE POWINIEN ODMÓWIĆ MI CHYBA LECZENIA??? Pytam o to
                    bo nie chciałabym teraz szukać nowego lekarza, a mój jak widzę jest trochę
                    oporny co do leczenia. Powiedzcie jeszcze czy jak się jest nosicielem, a nie ma
                    infekcji to też powinno się leczyć w ciąży już nawet ok.20 tyg.?
                    • chili_a Re: do saffii 12.09.08, 10:58
                      zrób wszystkie badania + wymaz, może jest wszystko ok, przecież możesz nie mieć
                      żadnej bakterii. to, co piszesz o swoim lekarzu jest żenujące (oporny co do
                      leczenia), ja bym zmieniła lekarza. przeszłaś już swoje, jesteś świadoma
                      zagrożenia, jakie niesie zakażenie bakteryjne, kieruj się swoim instynktem-mnie
                      lekarz też zlewał i lekceważył moje obawy. kiedy poczytałam posty, wiedziałam,
                      że trzeba działać i szukałam w 7 miesiącu lekarza, który okaże się być
                      odpowiedzialny. nie widzę problemu w twoim przypadku, aby zmienić ginekologa,
                      szczerze, to dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłaś. dziecko jest
                      najważniejsze. pozdrawiam
                      • martina75 Re: do chili 15.09.08, 09:56
                        Mam do Ciebie pytanie. Wcześniej pisałas o założonym przez siebie
                        wątku dotyczacym lactovaiginalu, czy możesz podać linka? Pozdrawiam
                        • chili_a link 15.09.08, 22:03
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=83874858&a=83874858


                          pozdrawiam
                          • maisiaczek ja mialam podobnie 01.10.08, 21:59
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=85383505
                            wiem co matka czue w takiej sytuacji na zczecie w pore zauwazylam choc bylo
                            bardzo nieciekawie naprawde mamusie leczcie sie i swoje dzieci od razu po porodzie
                            • maisiaczek Re: ja mialam podobnie 01.10.08, 22:05
                              dodam jeszcze ze nie jest wcale tak jak przeczytalam powyzej juz nie pamietam
                              kto to pisal ze dziecku od razu po porodzie moze cos byc to moze sie ujawnic
                              dopiero nawet po 3 tygodniach mojej malej do sepsy duzo nie brakowalo naprawde
                              nie chce straszyc podejrzewam ze to tez zaniedbanie lekarzy bo oprocz tego co
                              jest w linku to moje dziecko wypuscili z zoltaczka bilirubiny 17
                              • aniad22 Re: ja mialam podobnie 20.10.08, 19:38
                                Kobiety w ciazy to jest apel!! Moje dziecko tez umarlo przez to ze nie dostalo
                                antybuityku zaraz po porodzie!!!!! DOPILNUJCIE TEGO urodzilam 1.08.08 a zmarla
                                14.08.08 <lzy> TO JEST TAK WAZNE ZE NAWET NIE PACIE POJECIA!! JA MYSLALAM ZE
                                MNIE TAKIE TRAGEDIE NIE BEDA TYCZYC!!!!a jednak... sad ..... nie mialam pojecia
                                ze mam to cholerstwo w czasie ciazy!!!!! Mialam robiony posiew jak wyladowalam w
                                szpitalu a moje lekarz powiedziala ze jest wszystko ok. Dopiero wszystkiego
                                dowiedzialam sie jak juz bylo za pozno bo zaczelam dociekac smierci mego
                                dziecka.... Teraz zalozylam sprawe karna lekarzom wszystkim prawie ze..... Moja
                                corka byla sliczna bylam matka 14 dni... wspaniale byc matka....szkoda ze to tak
                                krotko trwalo....ale jestem dalej matka bo czuje ja ciagle obok mnie
    • bafilek Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 21.10.08, 18:44
      U mnie też wykryto to świństwo i moje dziecko zaraz po porodzie
      przez 4 doby miało podawany antybiotyk, chociaz posiewy wyszły
      czyste. Tyle, że jak ktoś pytał oglądając zdjęcia ze szpitala,
      dlaczego mały ma wenflon w główce i mówiłam, że to do antybiotyku,
      to teksty: o Boże, taki mały, a już antybiotyk! I patrzyli na mnie
      dziwnie, kiedy mówiłam: lepszy antybiotyk niż śmierć. Dzisiaj mogę
      sie cieszyć uśmiechami synka, który za kilka dni skończy 2 miesiące,
      a o antybiotyku przypominają nam tylko te zdjęcia.
      • anola1 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 25.10.08, 11:00
        strasznie mi przykro z powodu śmierci waszych maluszków!!! (*)

        niezmiernie jednak dziękuję za tyle informacji, to bardzo szlachetne, że mimo
        bólu i cierpienia jesteś Izo w stanie pomóc innym.

        Ja się dowiedziałam w 8 tc, ze mam to paskudztwo sad(
        lekarz dał mi antybiotyk, amokscylilinę, aby bakteria nie spowodowała poronienia.

        myślała, że to sie wyleczy raz i koniec, a okazuje się, że to jest bardziej
        skomplikowane sad

        miałam robiony posiew moczu.
        proszę o krótkie wyjaśnienie, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam, czy powinnam
        sobie jeszcze zrobić wymaz z pochwy i odbytu na obecność tego świństwa??

        czy jest rozróżnienie na osobę która jest nosicielem i to powraca mimo leczenia
        antybiotykami czy może być tak, że pojawia się raz w moczu i koniec?

        proszę o wyjaśnienie bo jestem przerażona sad
        • grazynka81 JAKIE przyczyny????? 16.12.08, 18:51
          jakie są przyczyny zakażenia tym świństwem? Jak można sie zarazić? Czy w wyniku
          cytologii może wyjść, że jest się nosicielem, czy jedyni posiew z pochwy i odbytu??
    • zytka7 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 31.01.09, 15:07
      Potwierdzam to wszystko, co napisala iza 3009.
      W 28 tyg. ciazy trafilam do szpitala z podejrzeniem saczacych sie wod plodowych
      (mialam zalozony szew okrezny). Wody to nie byly, okazalo sie natomiast, ze
      przyplatalo sie zakazenie roznymi bakteriami, z ktorych najgrozniejsze bylo
      zakazenie paciorkowcem. Na szczescie szpital, do ktorego trafilam, nie
      zbagatelizowal zakazenia, ktore moze doprowadzic nawet do przedwczesnego
      pekniecia blon plodowych, zakazenia wewnatrzmacicznego czy uszczerbku na zdrowiu
      dziecka.
      Bralam 4 serie antybiotykow: 7 dni Augmentin z Metronidazolem (nie
      pomoglo), seria zostala powtorzona (nie pomoglo), Furagin (bo dostalam jeszcze
      zakazenie bakteriami coli) oraz 14-dniowa kuracja Duomoxem 1000mg i to dopiero
      poskutkowalo. Po 10 tyg. leczenia, w 37 tyg. ciazy mialam zrobiony kontrolny
      posiew z szyjki macicy (trzeci z kolei) i okazalo sie, ze jestem czysta.
      W 39tyg. urodzilam dziecko, mimo to w czasie porodu i juz po, caly czas
      dopominalam sie o podanie ewentulanych lekow oraz zrobienie kontrolnych posiewow
      dziecku.
      Jestem z Trojmiasta. W naszych szpitalach (przerobilam dwa i z 5 ginekologow),
      przede wszystkim leczy sie ta bakterie w trakcie ciazy, bo to podstawa. Dlatego
      namawiam kazda z Pan na zrobienie kontrolnego posiewu jeszcze w ciazy i leczenie
      zakazenia jeszcze przed urodzeniem dziecka!!!!!!!!
      Ewentualnie o dopilnowanie, aby taki posiew zostal pobrany przed porodem. Gdy
      wychodzi pozytywny, lekarze powinni odrazu zbadac dziecko (np. biorac posiew z
      tresci zoladka) i wlaczyc, w wypadku zakazenia (a nie zawsze zakazona matka musi
      przekazac zakazenie dziecku), antybiotykoterapie.
      Z tego co wiem, podawanie antybiotykow w czasie porodu nie jest praktykowane, bo
      nie jest skuteczne (trzeba podac go odpowiednio wczesnie i tak nie chroni
      calkowicie dziecka), poza tym trzeba by go podawac prawie kazdej rodzacej, bo
      tylko nieliczne wiedza, ze
      sa zarazone. Neonantolodzy twierdza, ze prawidlowe leczenie zakazonego podczas
      porodu dziecka zabezpieczy je przed groznymi powiklaniami typu zapalenie opon
      mozgowych czy sepsa. Warto dopilnowac tego wszystkiego, bo tu chodzi o zdrowie a
      czesto, jak w przypadku izy3009, zycie dziecka.
    • madzik77 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.02.09, 10:21
      Moje drugie dziecko też zostało zakażone tą bakterią. Ze szpitala
      położniczego wypisane w 6. dobie, crp w normie, morfologia też. W 3.
      tygodniu życia (dopiero!!!), temp. 40 st, szpital - mały miał sepsę
      i zap. opon mózgowych. Objawy podobne jak u dziecka Izy -dziecko
      niespokojne, dużo ulewał. Z tym, że ja nie miałam robionego posiewu
      pred porodem, a dopiero po tym jak mały zachorował (zalecenie
      sanepidu), zresztą wszystkie moje posiewy późniejsze były czyste.
      Dlastego dziewczyny róbcie posierwy, domagajcie się posiewu u
      dzieci!!! Samo crp czasem nie jest miarodajne!!!
      Mój syn na szczęście żyje dzięki ogromnej determinacji lekarzy z
      chorzowskiego szpitala pediatrycznego. Tak na marginesie pediatrzy
      byli wściekli oto, że co jakiś czas mają noworodki w ciężkim stanie,
      przez to, że u kobiet nie wykonuje się badań bakteriologicznych
      przed porodem.
      • agi161108 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 02.02.09, 16:22
        Witam, urodziłam dziecko w listopadzie pod koniec stycznia odebrałam
        wynik cytologi 3stopień mi wyszedł, w piątek odebrałam wyniki
        bakteriologiczne wyszłam własnie mi ta bakteria o której mowa. Co
        mam dalej robić?? czy moje dziecko może być zarażone??
        • magdeczka3 Streptococcus agalactiae=Staphylococcus aureus??? 06.02.09, 20:57
          Boże Drogi!... Przede wszystkim ogromnie współczuję wszystkim, którzy utracili
          swoje maleństwa. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Przeczytałam cały wątek,
          dotarłam do tego miejsca i też postanowiłam się wypowiedzieć. Moja sytuacja jest
          nieco odmienna, ale dzisiaj jestem przerażona i nie wiem, co robić?!

          Od początku:
          W 34 tc miałam robiony posiew z szyjki macicy, miałam obfite upławy i już
          swędzące. Okazało się, że mam Strep.agal. ++dość obfity. Nie wiedziałam co to
          oznacza, więc temat zbagatelizowałam. W 36 tc odebrałam ten wynik i przypadkowa
          lekarka internistka obejrzała mój wynik na polecenie przerażonej pielęgniarki,
          której pokazałam wynik z prośbą o wytłumaczenie, o co w nim chodzi. Widziałam po
          minie, że to coś poważnego. Dostałam receptę na globulki dopochwowe, kurację
          zdążyłam zrobić przed porodem. Zauważyłam poprawę. Kolejnego posiewu już nie
          zrobiłam.
          W trakcie porodu dostałam jakiś antybiotyk, ale nie wiem jaki. Córka po porodzie
          rzekomo też miała zrobiony posiew i wyszło, że jest czysta, antybiotyku nie
          dostała. Jednak żadnego dokumentu na to nie mam, informacje słowne od personelu
          szpitalnego.

          Dzisiaj córeńka ma 10 m-cy,ogólnie zdrowa i nie choruje. 2 tygodnie temu
          wylądowałyśmy w szpitalu z Jej ostrą biegunką, przelewała się przez ręce i
          oddała w ciągu doby 15 wodnistych stolców.
          Posiew z kału wykazał Staphylococcus aureus - gronkowiec złocisty toksynotwórczy
          typ C. Wróciła już do zdrowia i stolce się unormowały, ale w miesiąc po biegunce
          mam powtórzyć posiew kału, jeśli okaże się, ze gronkowiec nadal jest, to
          dostanie antybiotyk.
          Do dzisiaj zachodzę w głowę - skąd to cholerstwo się u Niej wzięło? Lekarze też
          zadają w kółko to pytanie? Nie wiem. Czyżby był w słoiczkach BoboVita albo w
          kaszkach Nestle? A może w gotowanym żółtku jaja albo w bananach? Raczej mało
          prawdopodobne.

          Ten wątek sprawił, że zaczęłam podejrzewać swojego Strep.agal. o dzisiejszą
          historię z biegunką. Może ja nadal mam tę bakterię? Może po wyjściu z toalety
          dotykałam Małej, może włożyłam Jej rękę do buzi i Jej to przeniosłam? Moze,
          może, może...
          Postanowiłam zrobić na dniach kolejny posiew u siebie i spróbuję dowiedzieć się
          od lekarzy, czy istnieje taka możliwość zarażenia dziecka i to po takim długim
          czasie od porodu.
          Jeżeli okaże się, że jest taka forma zarażenia, to śmiem stwierdzić, że z tych
          bakterii nie ma szans wyleczenia, bo zawsze będą się odnawiać.
          A jeśli ktoś doświadczył takiej historii, to bardzo proszę o wpis w tym wątku z
          informacjami, czy to jest możliwe?
          Mam do siebie ogromne pretensje, że nie zrobiłam wcześniej drugiego posiewu i
          naraziłam dziecko na takie niebezpieczeństwo sad.
          • jus26 Re: Streptococcus agalactiae=Staphylococcus aureu 09.02.09, 11:12
            Ważna informacja: w momencie kiedy jesteście zarażone tą bakterią
            gdy pojawią się Wam pierwsze skurcze nie czekajcie w domu do chwili
            aż będą to skurcze co 5 min. Gdy wam podaja antybiotyk przy porodzie
            to potrzebuje on ok. 4 h na zadziałanie, a może się okazać że
            urodzicie wcześniej.
    • joalicja Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 10.02.09, 14:06
      Boże!Podnoszę wątek, bo uważam, że nawet planując ciążę koniecznie
      trzeba się z nim zapoznać. Mam nadzieję, że jak już będę w ciąży, gin
      będzie trzymał rękę na pulsie...Postaram się tego dopilnować...
      • magdalenasz77 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 27.02.09, 17:28
        Dziewczęta, dłuugo przed ciążą leczyłam się z tej bakterii, brałam
        antybiotyki z antybiogramu i obniżka była z "liczne" na "dość
        liczne",ginekolog poleciła mi coś co nazywa się autoszczepionka,
        robiła to babeczka z Warszawy , z Ul.Inżynierskiej mgr Dorota
        Kostrzańska, brałam to długo, zaczyna się od kropelki, potem
        pomalutku zwiększa się dawkę, po tej kuracji miałam robiony posiew i
        wyszedł czysty, ale myslałam , ze to dlatego , że robiony był
        bezpośrednio po przyjęciu szczepionki
        A dzis (jestem w 39 tyg ciąży) odebrałam wyniki i nadal czystosmilea
        minęło ponad 9 m-cy , więc polecam z czystym sercemwink
        • iza19000 Dzięki! 01.04.09, 00:45
          u mnie ten syf stale nawraca i już straciłam nadzieję, że można z
          tego wyjść. Spróbuję tej autoszczepionki. Pozdrowienia.
    • ania-kot2 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 08.05.09, 14:13
      Dziś oglądałam wyniki z porodu chciałam sprawdzić co to za bakterie,
      streptococcus agalactiae ,enterococcus faecalis, trochę się przeraziłam ponieważ
      mój synek miał sepsę , lekarze zorientowali się bardzo szybko i synek żyje
      ,tylko ja nic o tym nie wiedziałam nikt mi nie chciał powiedzieć co było z moim
      synkiem i ze mną .Zachowywali się dziwnie a moja karta z przebiegu ciąży
      zaginęła. Póżniej na szczepieniu pytałam się co to jest sepsa bo ma zapisane w
      książeczce zdrowia a pani doktor odpowiedziała że to takie pojedzycze krostki ,
      że ma uczulenie na coś a później było głośno w Polsce o noworodkach które umarły
      z powodu sepsy. Nie wiem co się wydarzyło powoli zbieram informacje na ten
      temat.Jestem szczęśliwa że mam mojego synka przy sobie, ale przeraża mnie to co
      mogło być !
      • devilyn Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 25.04.13, 10:34
        sepsa to nie krostki...to ogólne ciężke zakażenie organizmu...
    • 3zanetaz Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 24.04.13, 20:20
      mój synek także zmarł 15 dnia po porodzie z powodu tej bakterii,zaraziłam Go podczas porodu pomimo podawania antybiotyków nam obojgu.
      • sarna3 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 24.04.13, 22:04
        Bardzo współczuje.
        Mój synek również zaraził się GBS podczas porodu, mimo podania antybiotyku. Na szczęście od razu po porodzie miał zrobione badania na obecność bakterii i wdrożona zastała antybiotykoterapia (trwała 10 dni).
        Czy Twój Synek miał robione badania tuż po porodzie?
    • mell21 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 17.09.19, 06:52
      Witam. Od trzech, czterech lat temu zaczęłam mieć problemy z bólem stawów, dwa lata temu zaczęłam mieć często chore migdalki, laryngolog w Polsce powiedziała że to przez ASO o wyniku 450, migdały do wycięcia. Jednak nie poszłam na zabieg przeprowadziłam się do Niemiec. liczylam, że uratuje moje migdalki i wylecze się tutaj inaczej. Czekając na ubezpieczenie wzięłam na własną rękę antybiotyk Ospen ponieważ do objawów doszły bóle serca, niskie ciśnienie (do 80/50 przy pulsie 100) pękające zęby,bóle stawów stały się straszne przy tym bóle mięśni od niewielkiego wysiłku, drętwienie kończyn i twarzy.. Po antybiotyki właściwie zostały mi tylko bóle stawów czułam się o niebo lepiej, przez pół roku oprócz nich nie miałam reszty objawów. Teraz jestem w 9 miesiącu ciąży ASO nadal wysokie choć po antybiotyki było niższe, ostatnio wróciły bóle serca arytmia i drętwienie, bóle stawów dużo gorsze, a tutaj teraz lekarze w Niemczech mi mówią że wysokie aso jeszcze nic nie mówi, że na paciorkowce chorują dzieci i jestem na to za stara (21lat). Lekceważą mój stan albo odsylaja do innych lekarzy.. czuje się strasznie mam dosyć tej choroby a do tego martwię się że zaraże dziecko które urodzi się za parę tygodni i nikt mu nie pomoże... mój mąż zaczął mieć problemy ze stawami od niedawna rodzaj bólu ten sam... skoro wygląda na to, że go zarazilam jego to co z dzieckiem ? Zarazi się przez mleko lub poród? Co zrobić że sobą i mężem? Ratunku sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka