Dodaj do ulubionych

Chyba jednak koniec....

22.05.10, 19:23
Dzięki dziewczyny za wsparcie w moim poprzednim wątku. Tak jak pisałam wczoraj
pojawiło się plamienie i lekarz na pogotowiu kazał mi brać duphaston i leżeć.
Powiedział że na tym etapie (5 tydzien), nic innego mi nie może zaproponować.
Niby wg usg jest pęcherzyk w macicy, ale po badaniu na fotelu się zasępił i
minę miał średnią, na zasadzie na dwoje babka wróżyła. Noc minęła ok, ale dziś
jest coraz gorzej. Brzuch boli mnie generalnie jak na miesiączkę i plamienia
są coraz silniejsze. Przypuszczam, że dhupaston osłabia bóle, zgodnie z ulotką.
Przeleżę jeszcze do poniedziałku, mam wtedy umówioną wizytę. Jak myślicie czy
mogę prosić lekarza o zwolnienie na tydzień jeśli to faktycznie poronienie?
Nie dam chyba rady chodzić do pracy i udawać, że wszystko jest ok.
Obserwuj wątek
    • mysiolinka Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 19:40
      Hej, głowa do góry! Ja w zeszłym tygodniu w niedzielę rano
      wylądowałam na IP z plamieniami.Dostałam duphaston i nakaz zrobienia
      bety w celu sprawdzenia przyrostów. Plamiłam mimo duphastonu 3 dni,
      teraz jest lepiej. Lekarz mi powiedział że bóle jak na @ są
      fizjologiczne i kazał brać nospę jakby były silne. Jestem dobrej
      myśli i ty też powinnaś. Trzymam kciuki wink
    • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 19:42
      Nie poddawaj sie jeszcze nie wiadomo co bedzie!! Ja dowiedzialam sie
      o ciazy krwawiac na fotelu, nie plamiac.I mialam DUZE plamienie przez
      tydzien, biorac duphaston i lezac.Stopniowo zaczelo sie poprawiac
      dopiero po tygodniu i udalo sie, czekam na Synka niedlugo ma sie
      pojawic.Nie wiem czy jesytes wierząca, ale mi bardzo pomogła modlitwa
      i wierze, ze dzieki niej udalo mi sie przetrwac te ciezkie
      chwile.Mysl pozytywnie wiemze to bardzo trudne, tez opłakiwalam juz
      Dziecko ktore jeszcze zylo...Trzymaj sie ciepło, trzymam kciuki.
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 19:53
      Dzięki dziewczyny. Sama już nie wiem co myśleć. Co 15 minut zmieniam
      nastawienie. Pocieszają mnie takie przypadki jak wasze, a z drugiej strony boję
      się wierzyć że będzie ok, żeby nie przeżyć jeszcze większego rozczarowania. Boję
      się chodzić do łazienki i idę jak po igłach żeby tylko nie poczuć, że coś ze
      mnie leci.
      Taki już mój los, najpierw się bałam, że wogóle nie zajdę, teraz czy nie
      poronię, potem czy dziecko będzie zdrowe... A wszystkie koleżanki w moim
      otoczeniu tak bezproblemowo te ciąże przechodziły, że wydaje się sobie jakaś
      wybrakowana.
      • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 20:05
        oj dobrze znam ten strach przed pojsciem do lazienki..i ja do tego
        przy kazdej wizycie plakalam bo naprawde widzialam krew przy prawie
        kazdym podejsciu..wiec naprawde to o niczym nie przesadza.ciaze na
        podtrzymaniu mialam do 20 tc i naprawde wiele sie ojadlam strachu.ale
        widzisz wszystko zaczelo sie ukladac wierzeze u Ciebie tez tak
        bedzie.I nie mysl ze wszystkiekolezanki takie twarde, bo ja w to nie
        wierze.Ciaza to wielka zmiana dla kazdej kopbiety nawet tej ktora nie
        am z nia problemow, kazda sie boi jak nie o donoszenie, to o zdrowie
        dziecka albo samego porodu i czy sobie pozniej poradzi.Wiec troche
        wiary w siebie i nie mysl ze jestes jakas inna, wszystkie Twoje
        odczucia sa normalne.Przytulam mocno i jestem z Toba myslami..
      • mysiolinka Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 20:07
        wiem,że nie jest łatwo nie myśleć, ale uwierz mie dziecku stresem
        nie pomożesz. Głowa do góry, będzie dobrze!
      • kameleon_f1 do marcowa! 22.05.10, 20:43
        duphaston jak ci kazali to bierz ale KONIECZNIE BIERZ JESZCZE 3x po
        2 tabletki MAGNEZU.
        Czy cię to pocieszy to nie wiem ale moja koleżanka położna krwawiła
        prawie całą ciążę średnio po 3 x w miesiącu przez kilka dni...
        córeczka niedługo kończy roczek.
        Ja też przedwczoraj miałam jakieś brudne upławy, leżałam ile mogłam-
        mam 3,5 letnią córkę więc leżenie plackiem jest niemożliwe-odrazu
        zaczełam brać 3x 2 MAGNEZU i dziś od rana już nic mi nie leci.
        BIERZ MAGNEZ! Z DOBREGO SERCA CI MÓWIĘ I TROCHĘ Z DOŚWIADCZENIA.
        POWODZENIA!!!
        • marcowa_aprilla Re: do marcowa! 22.05.10, 21:02
          mam w domu tylko magnez z wit b6 i na ulotce jest napisane że preparat nie jest
          przeznaczony dla kobiet w ciąży. Więc boję się go brać. Czy powinnam kupić
          czysty magnez?
          • memphis90 Re: do marcowa! 24.05.10, 21:19
            Ja brałam Mg z B6.
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 20:56
      Super, że jesteście. Naprawdę bardzo mi pomagają wasze słowa. W realu nie mam z
      kim pogadać. Męża nie będę zadręczać bo wiem, że i tak się martwi ale nic nie
      daje po sobie poznać, żeby mnie nie dołować, poza tym wasze rady są potwierdzone
      tym co same przeżyłyście.
      Rodzicom nic nie mówiłam jeszcze o ciąży, więc tym bardziej nie chcę na nich
      teraz tego zwalać żeby się martwili niepotrzebnie.
      Dziękuję wam.
      • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 21:20
        hmm ja magnez z wit b6 biore prawie cala ciaze z zalecenia lekarza
        wiec nie sadze zeby byl jakis szkodliwy..no, ale zawsze mozesz
        zadzwonic do gina i spytac bedziesz spokojniejsza smile teraz
        najwazniejsze to powstrzymac sie od stresu i nerwow chociaz to
        trudne.napij sie herbatki albo cieplego mleka i spróbuj zasnac, a
        rano napisz jak sytuacja, jestesmy z Toba!!
      • mysiolinka Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 22:12
        ja biorę asmag - tani i polecony przez lekarza
        • abi19822 Re: Chyba jednak koniec.... 22.05.10, 22:32
          tak jak piszą dziewczyny: Bądź dobrej myśli!!!! Ja brałam prawie całą ciążę
          magnez B6 a jak mi się skończył to asmag. W czasie plamień brałam 3x2 tabletki!
          Trzymaj się ciepło i leż plackiem, a do wc chodź tylko wtedy jak musisz
          skorzystać a nie na kontrole bo się niepotrzebnie stresujesz! W czasie kiedy
          bardzo się bałam czy utrzymam ciążę piłam melisę, i się bardzo modliłam, jak
          widać pomogło bo Małgosia ma 7 miesięcysmile więc spokojnie wszystko będzie dobrze!!!!!

          przytulam mocno!
          abi
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 23.05.10, 08:42
      Trochę dzięki wam mam lepszy humor. Rano przy załatwianiu się troszkę ze mnie
      poleciało. Jest to jakby woda zabarwiona na różowo-brunatno. Nie jest to czysta
      krew. Uff mam nadzieję, że jutro na wizycie lekarz mnie trochę podbuduje.
      Pozdrawiam was serdecznie.
      • ktkasik Re: Chyba jednak koniec.... 23.05.10, 12:09
        bądź dobrej myśli! ja plamiłam od 5 tygodnia, potem krew i też myslałam, że to
        koniec ale lekarz (mimo że był szczery i wiedziałam że nie jest dobrze)
        pocieszał, że już widzial nie jeden "beznadziejny" przypadek który zakończył się
        szczęśliwie. zwolnienie, leżenie + luteina i jestem w 15 tc.
        trzymam kciuki!
      • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 23.05.10, 16:37
        aprilla piszesz ze nie jest to czysta krew i to jest powod do
        zadowolenia u mnie kiedy sie poprawialo z krwi robily sie wlasnie takie
        brunatne plamienia.nie wiem jak Ty ale ja jestem za Ciebie dobrej
        mysli, badz spokojna i leż leż leż!! jutro po wizycie od razu napisz,
        trzymam kciuki!
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 12:54
      Nadal nic nie wiem. Byłam na wizycie w przychodni, po badaniu na fotelu lekarz
      stwierdził że faktycznie dużo jest tej wydzieliny i dał mi skierowanie do
      szpitala! Wzięłam ale po południu jadę prywatnie do lekarza do miasta
      wojewódzkiego i poczekam co on powie. W tej mojej pipidówie obawiam się, że w
      szpitalu bym sobie tylko poleżała.
      • ktkasik Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 13:11
        w moim przypadku lekarz też proponował szpital (sam w nim pracuje) ale
        uprzedził, że w szpitalu tak naprawdę niewiele więcej mogą zrobić (te same leki
        i leżenie), więc wybrałam leżenie w domu.
        na tak wczesnym etapie ciąży możliwość wpływu na jej utrzymanie jest niewielka
        ale oczywiście trzeba zrobić wszystko co jest w naszej mocy i nie poddawać się.
        trzymam kciuki!
        • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 13:44
          dobrze robisz konsultujac sie prywatnie, z wlasnego doswiadczenia
          wiem jakie ogromne nieraz sa roznice w opiece "za darmo" a jakie
          prywatnie.Ja lezalam w domu i mysle ze jesli nie ma bezwzglednej
          koniecznosci szpitala to jest to lepsze rozwiazanie bo w szpitalu
          lezac na patologii i widzac czesto kobiety w zaawansowanej ciazy
          jedne w gorszym stanie inne wybierajace juz wózki z katalogów a
          lezace tylko na wszelki wypadek moze byc to troche irytujace i tylko
          niepotrzebnie zmuszac do myslenia i martwienia sie.ale jak trzeba to
          trzeba, mam nadzieje ze od drugiego lekarza przyniesiesz dobre
          wiesci.a tak wlasciwie na wizycie dzis nie robił ci usg? nie
          sprawdzał czy cos urosło, nie wiem w ktorym tc jestes ale czy bije
          serduszko itp?no nic trzymaj sie jestesmy z Toba!kiss
          • vanilia_cz Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 15:15
            daj znac jak tylko wrocisz z tej prywatnej wizyty, trzymam za was kciuki
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 20:37
      Jestem już po wizycie. Lekarz mnie utwierdził że na tym etapie szpital nie ma
      sensu, bo nic mi nie pomogą więcej niż w domu. A wręcz pewnie psycha by mi
      siadła. Mam leżeć w domku, brać duphaston i się nie stresować. Plamienie może
      potrwac i do końca 1 trymestru. Na usg wszystko wygląda ok, to dopiero koniec
      5-go tygodnia więc na razie tylko pecherzyk ale urósł od piątku. Mam przyjść za
      2 tygodnie, mam nadzieję że wtedy już będzie widać serduszko.
      A ten lekarz w przychodni tylko mnie zdenerwował, nawet usg nie zrobił. On
      pracuje w tym szpitalu i chyba mają za dużo wolnych łóżek, więc kaska z nfz by
      poleciała. A wydali by na mnie niewiele.

      Mam nadzieję, że będzie dobrze, plamienie dziś się zrobiło bardziej brązowe,
      więc to chyba dobry objaw.
      Nie umiem się tylko tak w pełni cieszyć i przyjmować gratulacji, a wie coraz
      więcej osób bo trudno to ukryć, że coś się dzieje. Ale jestem już dobrej myśli.
      Dzięki dziewczyny, strasznie fajnie że jesteście smile
      • mysiolinka Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 20:53
        to super wiadomość !!! teraz wypoczywaj, bierz duphasto, przyjmuj
        gratulacje i ciesz się z ciąży. głowa do góry na bank będzie
        dobrze wink
      • memphis90 Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 21:22
        Trzymam kciuki. W pierwszej ciąży też plamiłam w 5 tygodniu. Lekarka powiedziała
        tyle, że na tak wczesnym etapie albo się utrzyma, albo nie... Totolotek. Po
        czasie (i po zmianie lekarza) okazało się, że miałam wieeeeelką krwawiącą
        nadżerkę szyjki macicy, której owa lekarka jakoś nie zauważyła. I mojemu dziecku
        nigdy nic nie groziło! Wystarczyło solidne przeleczenie p-grzybicze i do końca
        ciąży nic złego się nie działo. Będzie dobrze!
        • malwinka-4 Re: Chyba jednak koniec.... 24.05.10, 22:05
          marcowa_aprilla nie martw sie i mysl pozytywnie. Ja tylko jak zrobilam test ciazowy na ktorym wyszly 2 kreski zaczęłam plamić. To byl 4 tydzien i plamilam do konca pierwszego trymestru. W badaniu i na USG było wszytsko wporzadku a ja nawet w pewnym momencie zaczelam krwawic. Dotarłam szczesliwie do 20tc i mam nadzieje ze dalej tez bedzie dobrzesmileA wiec jak widzisz plamienie nie oznacza jeszcze konca, głowa do góry!
    • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 25.05.10, 17:03
      znowu się martwię bo dziś zobaczyłam krew z małym skrzepem. Zaczynam być wręcz
      wściekła i rozgoryczona. Z jednej strony chcę zrobić wszystko żeby utrzymać tą
      ciążę, a z drugiej sobie myślę, że może natura wie co robi i powinnam odpuścić.
      • luizka629 Re: Chyba jednak koniec.... 25.05.10, 19:43
        aprilla nie nakrecaj sie przeciez sama napisalas ze lekarz powiedzial
        ze mozesz plamic do konca 1 trymestru!! Wazne ze urósł wiesz ze to
        znaczy ze sie ROZWIJA , dzidzius jest zywy, rosniesmile mysl tylko o tymsmile
        bedzie dobrze, wierze w tosmile
      • wuika Re: Chyba jednak koniec.... 25.05.10, 19:48
        Szczerze? Świadomie przecież nic nie zrobisz, żeby sobie odpuścić (i nie być już
        w ciąży?). Co ma być, to będzie. Niewiele można zrobić, żeby w takim stadium
        utrzymać ciążę, z którą jest coś nie tak, ale nikt przecież nie powiedział, że
        tak jest u Ciebie. Są problemy, owszem, ale może tylko przejściowe? Przecież
        dopóki nie stanie się nic złego (odpukać i tfu tfu tfu smile ), ciąża trwa, czego
        Ci życzę na następnych teraz już prawie 8 miesięcy smile Możesz się mniej spinać,
        możesz sobie próbować wytłumaczyć ew. niepowodzenie, ale nie możesz go zakładać!
        Trzymam za Ciebie kciuki, moja droga! Głowa do góry, już niedługo powinno być
        lepiej smile
        • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 25.05.10, 20:25
          Wiem dziewczyny, że nic nie można zrobić. Jestem zła na siebie że tak się
          spinam. Najpierw schizowałam że nie mogę zajść w ciążę i że jeśli jednak zajdę
          to będę się panicznie bała czy dziecko się prawidłowo rozwija. Ale wogóle nie
          brałam pod uwagę tego że mogę mieć problemy z utrzymaniem ciąży. I teraz
          strasznie ciężko to znoszę. Wczoraj już się cieszyłam bo brzuch nie bolał a
          plamienie było brązowe. Dziś znowu panika bo krew i ból brzucha. I taka huśtawka
          pewnie będzie u mnie cały czas.
          Dziękuję wam, że jesteście.
          • malutka552.2 Re: Chyba jednak koniec.... 29.05.10, 10:41
            Hey marcowa co tam u Ciebie?Jak się czujesz?Mam nadzieję , że
            wszystko ok.Pozdrawiam i Powodzenia walcz o swoje maleństwo bedziesz
            miała poczucie , że zrobiłaś wszystko co mozliwe.A maleństwo bardzo
            szybko Ci to wynagrodzi.
            • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 29.05.10, 17:01
              dziś mam silne bóle brzucha od 2h takie miesiączkowe. Wziełam nospę ale niewiele
              pomogła. We wtorek mam wizytę u gina. Mam nadzieję, że dotrwam.
              • marcowa_aprilla Re: Chyba jednak koniec.... 30.05.10, 17:29
                Pojechałam na pogotowie bo zaczęłam silniej krwawić. Z usg wyszło że pęcherzyk
                jest ale za mały do wieku ciąży i niezbyt prawidłowo ułożony. Rano czułam się
                dobrze, poprosiłam o kolejne usg, na którym wyszło to samo co dzień wcześniej.
                Lekarz daje nikłe szanse na utrzymanie ciąży. Ale zgodził się żebym wróciła do
                domu, bo bym oszalała w tym szpitalu. Tak naprawdę na tym etapie ciąży nic się
                nie da zrobić. Jak dostanę silnego krwotoku to mam nie panikować tylko przetrwać
                go w domu. We wtorek idę do kontroli.
                Dzięki dziewczyny za wsparcie. W miarę się już z tym pogodziłam, chyba brutalnie
                mówiąc było mi to potrzebne żebym zrozumiała czy naprawdę chcę mieć dziecko.
                • annajustyna Re: Chyba jednak koniec.... 30.05.10, 19:37
                  Trzymam kciuki z calych sil!
                • maagdaamm Re: Chyba jednak koniec.... 30.05.10, 21:56
                  Powiem brutalnie... Ja wierze, ze natura sama wie najlepiej, ktora ciaze
                  utrzymac, a ktora "wyeliminowac". Ja poronilam moja pierwsza ciaze i dzis mysle,
                  ze dobrze, ze tak sie stalo. Gdyby wtedy tamta ciaza sie utrzymala, dzisiaj
                  pewnie bylabym juz po porodzie, ale szanse na zdrowe dziecko mialabym bardzo
                  niewielkie (jesli nie w ogole zerowe) ze wzgledu na niewykryte wczesniej
                  problemy z tarczyca.
                  Tobie zycze sily, oczywiscie u Ciebie nic nie jest jeszcze przesadzone. Trzymam
                  kciuki, zeby sie poukladalo tak, jak bys tego chciala.
    • vet32 Re: Chyba jednak koniec.... 30.05.10, 20:35
      Sledzę twój wątek od kilku dni i mocno trzymam kciuki
      • myszz-1 Re: Chyba jednak koniec.... 31.05.10, 10:38
        ja również trzymam kciuki.
        • kasialip5 Re: Chyba jednak koniec.... 31.05.10, 11:12
          Też trzymam kciuki. Ja w pierwszej ciąży plamiłam od 6 do 12 tc, raz mocniej raz
          lżej. Synek ma już 3,5 roku. Mam nadzieję, że u Ciebie też będzie ok.
          • malutka552.2 Re: Czekamy na wieści 02.06.10, 10:49
            Jak się czujesz ?Mam nadzieję , że wszytsko ok.Pozdrawiam
    • 88monia Re: Chyba jednak koniec.... 10.06.10, 12:16
      hej napisz co tam u Ciebie...
    • bolsz Re: Chyba jednak koniec.... 10.06.10, 15:23
      Plamiłam,krwawiłam i brudziłam kilka razy - do 6 miesiąca.Trzy razy byłam w szpitalu,potem już nie,bo leżeć i brać leki mogłam w domu.Nikt nie znalazł przyczyny.Brałam duphaston i luteinę.Teraz jestem na etapie odstawiania luteiny.
      Całą ciążę leżę i sie modlę.Nic więcej nie mogę zrobić.Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • necia27 Re: Chyba jednak koniec.... 10.06.10, 19:24
        Na forum poronienie koleżanka napisała że niestety sad
    • elutka24 Re: Chyba jednak koniec.... 10.06.10, 19:39
      crying wspolczuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka