Segregacja w przedszkolu

30.05.05, 19:17
Witam serdecznie.
W przedszkolu, w którym pracuję zastanawiałysmy sie, czy nie mam u
nas segregacji, a raczej dyskryminacji dzieci z jakis wzgledów. Ustaliłysmy
kilka momentów z zycia przedszkolaka, w których zapobiegamy i nie dopuszczamy
do segregacji, ale tez kilka, co do których mamy watpliwosci (czy to jest czy
nie jest dyskryminacja).
Ciekawa jestem co Wy, rodzice uwazacie za objaw segregacji lub
dyskryminacji dziecka w przedszkolu. Napiszcie, najlepiej podajac przykłady z
zycia wziete.
Postaram się równiez podzielić swoimi (naszymi przedszkolnymi)
rozwazaniami. - emka13
    • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 04.06.05, 17:45
      Widzę, ze temat zupelnie nie chwycił wiec moze podam jakis przyład.
      Co sadzice Państwo o takiej sytuacji:
      dzieci z najstarszej grupy wyjezdżaja w czerwcu na 5 dni na tzw. "zielone
      przedszkole". Koszt wyjazdu na jedno dziecko okolo 250 zl. Nie wszystkie dzieci
      jada, bo nie wszystkich rodziców stać.
      Czy przedszkole moze organizowac taki wyjazd pomimo,że nie dla
      wszystkich dzieci jest on dostepny?
      Jakie jest Wasze zdanie?
      pozdrawiam emka13
      • dosiamamafilipa Re: Segregacja w przedszkolu 04.06.05, 17:54
        mysle ze moze zorganizowac, podobnie jest w szkolach ale moznaby rodzicom
        powiedziec o tym pol roku wczesniej to by mogli sobie odlozyc po te 50 zl
        miesiecznie, jednak ja bym swojego pieciolatka nie puscila moim zdeniem to za
        wczesnie na wyjazdy bez rodzicow taki pieciolatek jest jeszcze tak emocjonalnie
        zwiazany z rodzicami ze nie wyobrazam sobie zostawienia go na kilka dni z badz
        co badz obca osoba.
        pzdr.
        dorota
    • tatimati Re: Segregacja w przedszkolu 04.06.05, 18:07
      no to ja zacznę;
      u mnie segregacja jest niewątpliwie, na dzieci tych rodziców, którzy mają pewne
      wymagania co do opieki nad ich dzieckiem, i na tych co tylko odprowadzają i
      zabierają, bez próźb o jakieś specjalne traktowanie!
      I nie chodzi tu o jakieś wyjątkowe wymagania, ale o np pewne zalecenia lekarza,
      które są w moim przypadku zupełnie ignorowane
      Podam przykład: moje dziecko z powodu pewnej wady ukł moczowego przez pewiem
      okres czasu dość często sikało, potem było leczenie, ale niestety został uraz
      psychiczny, konieczność częstych wizyt w wc celem "wysikania się na zapas".
      Lekarz kazał nie zwracać na to sikanie uwagi, nie podkreślać odstępstwa od
      normy itp. Rozmawiałam o tym z paniami, tłumacząc w czym problem, a od dziecka
      dowiaduję się że np ma specjalne miejsce przy leżakowaniu- najbliżej toalety -
      bo przecież "Mati ma problem z sikaniem" - no i całe zabiegi dążące do
      zlikwidowania problemu idą na marne. To tylko jeden przykład, takich spraw było
      więcej.
      Karą za moje zbytnie interesowanie się programem, posiłkami, pewnymi
      przedszkolnymi zwyczajami itp jest kompletne ignorowanie moich próźb
      dotyczących opieki nad dzieckiem.
      Przykre jest to, że cierpi dziecko, doszło do tego, że np nie posyłam dziecka
      do przedszkola przez cały tydzień nie dlatego, że jest chore, ale dlatego, że w
      planach jest coś w czym dziecko nie może uczestniczyć, a napewno by
      uczestniczyło.
      Myślę nad zmianą pzredszkola, ale nie jest to łatwe w moim przypodku,
      • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 04.06.05, 19:30
        A jednak temat interesujacy.
        "Tatimati" -rozumiem,ze Twój Mati nie moze uczestniczyc w róznych przedszkolnych
        przedsiewzięciach, ze wzgledu na swoją dolegliwość.Ale nie rozumiem dlaczego?
        Czy mógłbyś troche przyblizyc sytuację?
        U mnie w przedszkolu(zwykłe przedszkole, które nie ma mozliwosci
        oddzielnej kuchni, co najwyzej dzieci czegos nie jedza z ogólnuch posiłków)jest
        chłopiec, który ma całkowita dietę(mama przynosi posiłki, obiad w termosie i
        nawet wode do picia) i jedzie z nami na "zielone przedszkole" - bierzemy
        pólprodukty, kuchenke itd. - nie wyobrazamy sobie żeby dziecko "tylko" z powodu
        alergii nie pojechało.
        Kilka lat temu była z nami dziewczynka (chodziła do przedszkola juz 5 rok)z
        lekkim upośledzeniem umysłowym i to tez nie był powód, zeby została.
        Znam przedszkole, w którym przyjeto dziecko z cukrzycą - cały personel
        zaostał przeszkolony przez lekarza, bo jest koniecznosć badania poziomu cukru itd.
        Jezeli chodzi o wyjazd na "zielone przedszkole" to jedziemy z dziecmi
        najstarszymi , tymi, które kończa 7 lat w tym roku (starszaki) i ida od wrzesnie
        do szkoły.
        Rozumiem natomiast rodziców, którzy nie chcą jeszcze puszczac swojego dziecka na
        taki wyjazd (bez rodzica). Z reszta u nas decyzje podejmuje nie tylko rodzic ale
        przede wszystkim dziecko - jezeli ono nie chce jechać, to nie jedzie.
        Problem pojawia sie wtedy gdy dziecko chce, rodzic chce ale nie moze zapłacić za
        wyjazd.
        Czy nie jest to segregacja pod wzgledem zamozności, która dyskryminuje
        dzieci z biednych rodzin? Jezeli przedszkole nie moze nie chce lub nie potrafi
        zapewnic wszystkim dzieciom takiego wyjazdu, to czy moze go właczac do swojego
        programu?
        Czy przykład, który podał Tatimati to jest dyskryminowanie jego syna (nawet
        jeżeli wyglada to głównie na brak zrozumienia przez przedszkole sytuacji dziecka
        i jego potrzeb) dlatego, ze jest "chory" i ma inne potrzeby niż statystyczny
        przedszkolak?
        emka13

        • tatimati Re: Segregacja w przedszkolu 04.06.05, 20:44
          dyskryminacja polega w tym przypadku np na tym, że panie, którym chyba nie chce
          się traktować kogoś w jakiś specjalny sposób, na każdym kroku podkreślają
          INNOŚĆ dziecka, w stosunku do reszty grupy.
          Które dziecko chce być INNE??? Ja staram się tłumaczyć dziecku, że to że czegoś
          mu nie wolno czyni je nie INNYM, ale wyjątkowym, a panie niestety potrafią
          powiedzieć dziecku: (jest już na tyle duże, że potrafi to dosłownie
          zacytować) "nie będziesz bawić się w berka, stań z boku, bo ZNOWU twoja mamusia
          będzie miała pretensje". Zaznaczę tylko, że pretensjii nigdy nie było, były
          tylko prośby, za to niestety ze względu na brak reakcji dość częste.
          A przecież można inaczej: zaproponować dziecku, które z jakiegoś powodu nie
          może uczestniczyć w zabawie rolę np sędziego, czuwającego nad przestrzeganiem
          regół gry, można tak prawda, ale po co...
          • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 05.06.05, 16:58
            tatimati - toz to klasyczny przykład dyskryminacji osób chorych, niepełnosprawnych.
            Zdrowi ludzie lub ci, którzy swoja niepełnosprawnosc potrafia ukryc (czasem
            sami przed soba)nie myslą o tym , że społeczeństwo ma obowiazek umozliwic
            wszystkim dobre funkcjonowanie. Nie myslenie czy zaniechanie -zwłaszcza przez
            instytucję publiczna jaką jest również przedszkole - pewnych działań, które leżą
            w jej mozliwościach i kompetencjach to jedna z form dyskryminacji.
            Wyglada na to, ze opisane przez Ciebie mauczycielki maja wrazliwosć
            skóry nosorozca i po prostu nie rozumieja, co robią Twojemu dziecku taką postawą
            (stosunkiem do innosci).
            Ciekawe, co by zrobiły, gdyby do grupy chodziało dziecko o ciemnym
            kolorze skóry a inne dzieci przezywałyby je - tez by uznały, że to nie ich problem?
            emka13
            • tatimati Re: Segregacja w przedszkolu 05.06.05, 18:27
              cóż mogę powiedziedź...
              To znaczy mogę wiele, ale co to da, im więcej wymagam, tym mniej otrzymuję.
              I jeszcze raz podkreślę, iż nie jestem typem osoby z wiecznymi pretensjami o
              wszystko, typem toksycznego rodzica, co świata poza dzieckiem nie widzi, mam
              poprostu pewne wymagania związane z chorobą dziecka, ot tyle...
              A dyskryminacja w moim przedszkolu polega właśnie na dyskryminowaniu dzieci, z
              którymi panie mają więcej kłopotu niż z innymi.
              Życzę zachowania dotychczasowego podejścia, bo ja juz nie walczę, ręce mi
              opadły...
    • gosiat Re: Segregacja w przedszkolu 06.06.05, 07:07
      Moje dziecko nie zostało przyjęte do wybranego przeze mnie przedszkola dlatego,
      że nie było na liście uprzywilejowanych: matek samotnie wychowujących lub
      rodziców niepełnosprawnych. Mam wrażenie że całe grupy przedszkole to dzieci
      takich rodziców. Uważam, że to dyskryminacja mojego dziecka pochodzącego z
      pełnej rodzyny.
    • katarka Re: Segregacja w przedszkolu 06.06.05, 12:45
      Jesli chodzi o "segregacje" odgorna to jeszcze dodalabym wyznaczanie zawsze
      tych samych dzieci do rol w przedstawieniach i do konkursow plastycznych, no i
      nadawanie przez panie pewnych przydomkow dzieciom, np. Mateusz - zawsze
      przeszkadza, Pawel - najbardziej rozrabia i mowienie o tym wsrod grupy a dzieci
      przyswajaja sobie takie okreslenia.
      • gugusiaczek Re: Segregacja w przedszkolu-do katarki 21.06.05, 12:01
        Zdecydowanie sie z Toba zgadzam.Moj syn na poczatku byl w przedszkolu
        dzieckiem'zywym'co paniom bardzo przeszkadzalo.w koncu pprzylgnela do
        niego 'latka'dziecka stwarzajacego problemy.Nawet jesli w jakis zdarzeniu nie
        uczestniczyl(wynikalo to z relacji dzieci)ale znajdowal sie w poblizu rozniez
        podosil kare(byl sadzany na lawce i nie mogl sie bawic).No bo jak to on by nic
        nie zrobil????
        Niesteyy takiemu dziecku pozniej jest bardzo trudno,zawsze jest posadzane ze
        cos narozrabialo.Zeby stawal na uszach nic mu to nie da.Jesli dziecko od
        poczatku wystartuje z pewnego pułapu to juz na nim bazuje do konca.Jest to
        przykre ale prawdziwe.bardzo niestety krzywdzace dla samych dzieci!!!
        Pozdrawiam
      • piotr_z Re: Segregacja w przedszkolu 25.06.05, 22:06
        Tak tego doswiadczam w grupie mojej córki. Ciągle do głównych ról wyznaczane sa
        2 dziewczynki. Nie tylko do głównych ról ale również do występów konkursów itp.
        Uważam ze powinno się dbać o rozwój całej grupy a nie promowac tylko 2-3 osoby a
        reszte traktowac jako tlo.
        • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 25.06.05, 22:45
          Z postów wynika, ze segregacja lub dyskryminacja, która zauwazacie w
          przedszkolach Waszych dzieci wynika chyba z błedów wychowawczych lub braków
          warsztatowych nauczycieli oraz braku wrazliwosci na małego człowieka.
          To co opisuje Piotr jest jeszcze dosc powszechną praktyką w przedszkolach.
          Kiedys w watku opisywałam przedszkolna olimpiade, którą chciała zafundowac nam
          nasza dzielnica. Miała polegać na konkurencjach, wyscigach i wygrywaniu I, II i
          III miejsca. Dyrektorzy przedszkoli nie zgodzili sie na to i zaproponowali
          przyjac formułe: celem jest udział i dobra zabawa, a nie kto pierwszy
          dobiegnie... nagrodą były dyplomy dla wszystkich. Władze zrozumiały i
          zaakceptowały pomysł.
          Dlatego moje przedszkole nie bierze udziału w konkursach i nawet tzw.
          przegladach (nauczycielki spinaja sie wtedy aby wypasc jak najlepiej i nie ma co
          sie dziwić - to taka formuła).
          W przedstawieniach dla rodziców kazde dziecko ma swoje "5 minut" (wyjatki to te,
          które nie chca wystepować, albo mówić czegoś - same wybieraja jaka role chca
          mieć). Zdarza sie, że mamy w jasełkach kilka Maryj, 2 Józefów a w młodszych
          grupach dzieci czesto tworza postac w kilkoro (raxniej i weselej mówić czy spiewać.
          Wczoraj miałysmy zakonczenie dla "Starszaków" - była przygotowana przez dzieci
          scenka teatralna dla rodziców i teatr rodzicielski (grali rodzice)przygotowywany
          wraz z nauczycielkami z ich grupy już od kilku tygodni ("Byczek Fernando").
          DUUUUzo improwizowali i jedni i drudzy, ale ile było smiechu i radosci - i o to
          chodzi.
          emka13
    • magda.evie.zoe Re: Segregacja w przedszkolu 06.06.05, 13:40
      Jeżeli chodzi o segregację ze względów finansowych, to zawsze mnie to
      zastanawia. Rzeczywiście 250zł to duża kwota i wiele osób może mieć z nią
      problemy. Ale w naszym przedszkolu są dzieci, których rodzice nie płacą 5zł za
      bilet na teatrzyk - mniej niż raz w miesiącu. Moim zdaniem to już jest
      specyficzne podejście rodziców do potrzeb dziecka, a nie wina przedszkola.

      Poza tym, główne przejawy segregacji tworzą same dzieci - to naturalne w ich
      wieku - i wydaje mi się dużą rolą przedszkola przeciwdziałanie im. Chodzi o to,
      jak się kto ubiera, jakie zabawki przynosi, jak umie rysować, śpiewać. Tu
      potrzebna jest duża uwaga pedagogów i wyważone komentarze.
    • martamaria10 Re: Segregacja w przedszkolu 07.06.05, 16:45
      To, o czym pisze tatimami, to chyba norma w polskich przedszkolach. Pani
      PRZEDSZKOLANCE nie można zwrócić uwagi lub poprosić o coś. Moja sąsiadka
      zaprowadza swojego 5-letniego synka do przedszkola (ha! ha!) integracyjnego.
      Jest bardzo wrażliwym chłopcem i na początku roku źle reagował np. na zmianę
      pani i łączenie grup, ponieważ część z nich wychodzi wcześniej do domu. Na
      pytanie koleżanki, o której godzinie odbywa się łączenie grup, bo chciałaby
      wcześniej odebrać dziecko, usłyszała, że to są sytuacje sporadyczne i nie ma
      problemu. Rzeczywiście, sporadyczne, bo prawie codzienne. Podobnie reaguje
      na „ciocię”, która krzyczy na dzieci, a są to krzyki typu: „jak jeszcze raz to
      zrobisz to cię powieszę, zabiję, uduszę etc.” Na pytanie, czy na „obowiązkowej”
      rytmice będzie ta właśnie pani, usłyszała: co pani znowu wymyśla, pani syn nie
      nadaje się do tego przedszkola, powinien chodzić do prywatnego, bo tam są małe
      grupy, wymaga specjalnej opieki, trzeba z nim iść do psychologa, niech się
      leczy itd. Moją koleżankę zamurowało do tego stopnia, że nie odezwała się nic,
      a w domu roztrzęsiona o wszystkim mi opowiedziała. Żeby było tragiczniej: w tym
      przedszkolu jest psycholog. Ktoś może pomyśleć: o jakaś troskliwa mamuśka, jej
      syneczek to czy tamto... Nie, to nieprawda. Są moimi sąsiadami i wiem, że syn
      trzymany jest krótko, ale bez przesady. Sama jej powierzyłam, jako opiekunce,
      moje dziecko, bo bardzo mi się podoba jej styl opieki i wychowywania. Co do ww.
      przedszkolanki. Trudno uwierzyć, ale jest to pani z wieloma wyróżnieniami i
      nagrodami, i niestety przerostem ambicji. Bardzo często ma pomysły, które
      przerastają te dzieci, i jest to czasami również powód, dla którego dziecko w
      konkretnym dniu nie chce iść do przedszkola. No, ale pani przedszkolanka musi
      się wykazać. Zrozumienia nie znalazła u żadnej z pozostałych pań
      przedszkolanek, mało tego, na drugi dzień została potraktowana chłodno.
      Na „dzień dobry” żadna z pań jej nie odpowiedziała. Traktują ją jak powietrze.
      Zawsze mogła odprowadzić syna na salę, teraz już nie. Jej syn też czasami
      słyszy: nie, tego nie możesz, bo twoja matka znowu będzie miała uwagi. Każdy z
      wyobraźnią wie, jak reagują na takie uwagi pozostałe dzieci. Oczywiście pani
      dyrektor wie o wszystkim, ale uważa, że wszystko jest ok. I to jest
      przedszkole? W dodatku INTEGRACYJNE? Szczerze mówiąc, jestem przerażona. Moje
      dziecko za rok pójdzie do przedszkola. I tak mam być i ja, i ona, traktowana,
      jeśli tylko „coś pisnę”? Nic mi nie będzie wolno powiedzieć, bo mnie spotka
      ostracyzm? Koleżanka próbowała rozmawiać z innymi mamami, czy nie mają jakichś
      uwag. Owszem, mają, ale nie chcą się „narażać”. Przecież to chore.
      Wiem oczywiście, że nie wszystkie panie przedszkolanki takie są, i przepraszam
      z góry za takie uogólnienia. Doradźcie proszę, co w takiej sytuacji można
      zrobić? Czy podejmowanie kroków ma jakiś sens?
      Co do „zielonego przedszkola” czy to (w przyszłości) „zielonych szkół”.
      Przepraszam, a po co to jest organizowane? Czy nie wystarczy, jak to było kilka
      czy kilkanaście lat temu, zwykła wycieczka? Kogo stać na wydatek rzędu 400 czy
      500 zł przy zarobkach rodziców 800 lub 1000 zł? Jeśli coś takiego się
      organizuje, to niech to odbywa się w szkołach lub przedszkolach prywatnych.
      Wiadomo, że tam uczęszczają dzieci rodziców zamożnych, i na takie wyjazdy mogą
      sobie pozwolić. Przecież za takie pieniądze sama wolałabym pojechać ze swoim
      dzieckiem np. w góry na 3-4 dni.
      Pozdrawiam, Marta
      • ewkan Re: Segregacja w przedszkolu 07.06.05, 23:18
        Zacznę od końca. W moim przedszkolu od wielu lat organizujemy "zielone
        przedszkola" - czyli 5 cio dniowe wyjazdy dzieci z najstarszej grupy.
        Organizujemy je bez pośredników i pełen koszt to około 230 zł. Dzieci mieszkają
        w luksusowych małych 2-3 osobowych łazienkach, codziennie mają zajęcia na
        basenie i wiele innych ciekawych zajęć. Jadą z nimi 3 nauczycielki (2 to ich
        grupowe), woźna. Jednak w takich wyjazdach najważniejsze dla nas, rodziców i
        dzieci są zasady: jadą wszystkie dzieci, które chcą i których rodzice się
        zgadzają, nie ma bariery finansowej - pomagamy (przedszkole, Ośrodek Pomocy
        Społecznej i inni rodzice) wszystkim rodzinom, które mają trudności finansowe.
        Czasami dziecko bardzo chce a rodzic się waha - staramy się rodzica przekonać.
        Ważne są cele - po co to organizujemy? Chcemy aby dzieci poczuły się:
        samodzielne, odważne i niezależne (bo dają sobie radę same w obcym środowisku
        be z mamy i taty)ale bezpieczne - to ma ogromne znaczenie bo od września będą
        same w obcym miejscu (szkole) i nawet bez swoich przedszkolnych pań.
        odpowiedzialne - bo same odpowiadają za to jak zadbają za siebie itd...
      • ewkan Re: Segregacja w przedszkolu 07.06.05, 23:25
        Co mogę poradzić Tobie Marto i Twojej sąsiadce. Nie można tej sprawy tak
        zostawić. Nawet gdyby trzeba zmienić przedszkole. Napewno warto jeszcze raz
        porozmawiać z dyrektorką i upewnić się czy wie o wszystkim. Jeśli wie i nic z
        tym nie zrobi to przecież jest organ sprawujący nadzór pedagogiczny -
        kuratorium, które musi zareagować na każdą skargę i zwykle reaguje bardzo ostro,
        tym bardziej, że w tym przedszkolu łamane są prawa dziecka. Jeśli masz ochotę
        kontynuować temat to napisz na priva. Pozdrawiam
        • edytek1 Re: Segregacja w przedszkolu 08.06.05, 11:09
          Przecież to co czytam to się w głowie nie mieści... W przedszkolu mojej córci
          są bardzo rózne dzieci. Część z bardzo biednych rodzin, część z domu dziecka,
          ale też synek znanego architekta, dzieci informatyków czyli ludzi ktorzy
          spokojnie mogli zapłacić za przedszkole prywatne. W grupie Karolinki nigdy nie
          zauważyłam ,aby była jakakolwiek dyskryminacja ze wzgledu na finanse rodzice.
          Ewentualne opłaty są zbierane w pokoiku i nie wiadomo kto ile płaci ( kto
          korzysta z pomocy społecznej a oplata na komitet jest dobrowolna i nie wiem ile
          płacą inni rodzice). Przedszkole chetnie przyjmuje tez dary w naturze (
          ksiązki , kredki, gry... ale prosi o dyskrecje i nierobienie z tego wydarzenia
          zresztą słusznie).
          Tatrzyki, koncerty muzyczne są w cenie opłaty za przedszkole podobnie jak
          wycieczka (jednodniowa ) na nią jadą wszystkie dzieci poza maluchami.
          Moja corka chodzi do przedszkola w centrum Warszawy na tyłach placu Zawiszy nr
          239
    • martamaria10 Re: Segregacja w przedszkolu 08.06.05, 11:53
      Dziękuję za rady.
      Ja też koleżance podpowiadałam, że należy zmienić przedszkole, a o tym
      wszystkim, co mi opowiadała, powinna powiadomić kuratorium. Zgodziła się ze
      mną, ale twierdzi, że stoi na przegranej pozycji. Bo kto jej uwierzy? Jak już
      wcześniej wspominałam, pani przedszkolanka jest nagradzana za wspaniałe (???)
      wyniki, a żadna z mam ze strachu nie będzie chciała potwierdzić jej słów. Ja
      jednak uważam, że mimo wszystko całą należy jednak przedstawić w kuratorium.
      Przedszkole oczywiście zmieni. Co do „zielonego przedszkola”. Jeżeli to wygląda
      tak, jak to przedstawiła ewkan, taki jest cel, i za taką cenę, to oczywiście
      zgodziłabym się na wyjazd córki. Uważam również, że w waszych przedszkolach
      świetnie są zorganizowane kwestie pobierania opłat. Trochę podbudowana jest
      waszymi postami, mam nadzieję, że w Krakowie również takie znajdę.
      Pzdr, Marta
    • sdomitrz Re: Segregacja w przedszkolu 08.06.05, 11:57
      Z własnych doświadczeń wiem, że często są inaczej odbierane alergicy - np.
      podczas zapisów alergia na mleko (w każdej postaci, z więc śmietana i jogurty,
      serki i t.p.) była wielkim problemem dla kilku przedszkoli, do których
      rozważałam oddanie dziecka (bo nie mają warunków do zapewnienia innego menu).
      Dopiero po ustaleniu, jakich pokarmów synuś nie będzie dostawał (lista
      zakazana) dyrekcja zgodziła się na przyjęcie.
      ALE: w tym czasie dziecko nie dostaje żadnych dań zastępczych, czyli de facto
      często nie dojada. W sumie nie miałam wyjścia i musiałam się zgodzić, żeby nas
      przyjęto. Na początku jeszcze od czasu do czasu dostawałam należne serki i
      jogurciki do domu (bo się należało, a nie dali), ale naprawdę zdarzyło się to
      tylko kilka razy w ciągu roku. Zazwyczaj zostaje to gdzieś u przedszkolanek.
      Nie chcę się upominać, bo nie chcę wyjść na sknerę smile i t.p.
      Wolę nie zaostrzać stosunków i nie upominać się o drobiazgi, bo bycie w grupie
      i wszystko to, co przedszkole daje maluszkowi pozytywnego jest o wiele
      ważniejsze niż 2 serki tygodniowo wartości 3 zł.
      • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 10.06.05, 20:32
        Witam po kilkudniowej przerwie, ale byłam z naszymi dziecmi na "zielonym
        przedszkolu". Pojechały oczywiscie wszystkie te, które chciały i których rodzice
        sie zgodzili.Cześć kosztów pokrył Osrodek Pomocy Społecznej , część solidarnie
        zamozniejsi rodzice z grupy.
        Dzieci czasami po raz pierwszy miały okazję same sie rozpakować, poukładac
        wszystko w szafach, pamietac o plecaku z "basenem" i o tym ,zeby mokre ubrania
        rozwiesić. Przy posiłkach same roznosiły talerze, jedzenie i odnosiły je
        do"okienka", zachowywały sie tak zaradnie i śmiało, że wzbudzały ogólną sensację
        (co oczywiście bardzo je podbudowywało i chodziły dumne z siebie jak pawie).
        Dbały o samych siebie i kolegów w znacznie wiekszym stopniu niz to sie dzieje w
        przedszkolu (oczywiscie pod nasza dyskretna kontrolą i pomocą). Były bardzo
        odpowiedzialne i samodzielne. Czasami chodziły "załatwiac" rózne rzeczy np na
        portiernię, w kuchni itp. jeszcze tydzień i zawojowałyby cały ośrodek, w którym
        bylismy.
        Gdy miały smutki i tesknotki, to przychodziły sie poprzytulać i pogadać o tym i
        dowiedziec sie, że tesknota, to zupełnie cos normalnego.
        Niektóre dzieci (te z biednych rodzin)były po raz I poza W-wą, czasem I raz na
        basenie i wogóle gdzieś poza swoim podwórkiem.
        Niektór dzieci (te z rodzin gdzie prawie wszystko robi sie za dziecko) miały I
        raz okazję zrobic cos samemu (może trochę "gorzej" niz dorosły ale za to
        samodzielnie)czy zadecydowac czy ma zjesc 1 kanapkę czy 2.
        Poza tym bylismy całymi dniami na świerzym powietrzu, codziennie na
        basenie oraz zrealizowaliśmy projekt dzieciecy o basenie i wszystkim co dzieci
        interesowało na ten temat. W związku z tym dzieci (samodzielnie!) nakreciły
        kamerą 2 wywiady: z pielegniarką (odpowiadała na pytanie :dlaczego w basenie nie
        można robić siusiu i czy pływanie jest zdrowe) oraz z ratownikiem (po co jest
        ratownik itd), umówiły z kierownikiem pływalni wycieczke ,zeby obejrzec basen
        "od dołu" (odpowiadały sobie na pytanie: jak to sie dzieje, że woda jest czysta
        i jak sie ja dolewa), zrobiły projekty urzadzeń, makiety basenu i inne modele
        (np; kostiumów kapielowych), zmierzyły basen miarka i krokami itd.
        Teraz potrafią postawić hipotezę (przypuszcamy, że...) i ją zweryfikować
        (sprawdziliśmy, że...).
        Po przyjeździe do przedszkola chca jeszcze dowiedziec sie jak powstaja fale, ale
        trzeba nam chyba dotrzec do jakiegos oceanologa oraz zrobic filtr naturalny
        (taki był w "sercu basenu" jak nazwał miejsce z urzadzeniami nasz przewodnik)z
        butelek po coli, paisu, żwiru itp.I o wszystkim opowiedziec rodzicom i
        zaprezentować makiety ,szkice, rysunki, filmy i zdjecia.
        Jak na 5 dni to duzo, prawda? A najlepsze bylo to, ze nie było przymusu -
        kto nie chciał, to wyłaczał sie na jakiś czas i robił cos innego. (Ale w "sercu
        basenu siedzielismy chyaba z godzine, bo dzieci wszystkie te urządzenia
        szkicowały "z natury"i nie chciały wyjśc).
        A miało byc o segregacji - przepraszam ,trochę to nie na temat, ale nie
        mogłam sie powstrzymać.
        emka13
        • anek.anek Re: Segregacja w przedszkolu 10.06.05, 22:56
          o kurczę, a jakie to przedszkole? Fajnie, wyobraziłam sobie te przedszkolaki "w
          akcji" jak mierzą, zadają pytania i jak strasznie muszą być z siebie dumnesmile))
          Gratulacje, fajna wycieczka.
    • martamaria10 Re: Segregacja w przedszkolu 16.06.05, 16:13
      Witaj emko13,
      jak czytałam Twój post, to mi „serce rosło”. Gdzie ja w Krakowie znajdę takie
      przedszkole?

      Niestety, na temat przedszkola, o którym pisałam wcześniej, muszę coś jeszcze
      dodać, a dowiedziałam sie o tym dzisiaj rano. Kilka miesięcy temu dziecko za
      karę zostało zamknięte samo w ciemnym pomieszczeniu. Dziecko, które było w
      grupie maluszków. Płacz zamkniętego maluszka nie wzbudził zainteresowania
      innych pań przedszkolanek ani pani dyrektor, do której ze skargą poszli
      rodzice. Bez komentarza.
      Marta
      • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 16.06.05, 21:04
        Myslałam, że takie praktyki rodem ze 'średniowiecza" juz nigdzie sie nie
        zdarzaja. Juz od lat mówi sie w przedszkolach o ochronie dziecka przed przemoca
        fizyczna i psychiczną.
        Kilka lat temu kuratorium (przynajmniej w W-wie) badało przestrzeganie praw
        dziecka w przedszkolu i wtedy sporo było szkoleń na ten temat. Nawet jezeli
        nauczyciele (i niejedni rodzice)nie do końca zgadzaja się z tym co Konwencja o
        Prawach Dziecka niesie ze soba to powinni wiedzieć czego im robic nie wolno -
        miedzy innymi nie wolno zamykać dziecka w schowku na lezaki (bo zapewne tam
        zostało zamkniete), nie wolno bić, szarpać, wyzywać, poniżać(np: ostentacyjnie
        wynosząc do szatni zasikanych rzeczy), zdradzac dzieciece tajemnice,nie dawac
        czasu na wypopczynek i odpoczynek (to kamyczek do ogródka rodziców, którzy
        posyłaja przedszkolaka na wszystkie mozliwe zajecia dodatkowe, tak, że dziecko
        nie ma czasu na zabawę - czyli podstawową, rozwojową aktywnosć w tym
        wieku),stawać po jednej stronie, gdy rodzice sie rozwodzą (dziecko ma wszak
        prawo do wychowania przez oboje rodziców, nawet jeżeli nie mieszkaja razem)...
        Mogłabym tak długo...
        U mnie w przedszkolu po prostu usiadłysmy kiedys (nauczycielki) i szczegółowo
        wypisałysmy czego nam nie wolno robić. Zadałysmy sobie tez pytanie, które bardzo
        pomaga: gdyby moje dziecko chodziło do przedszkola, to czy chciałabym, zeby...
        Nie powiem, sporo naszych zachowań musiałysmy zmienić. Duzo tez musiałysmy
        sie nauczyć, żeby móc stosowac "ludzkie" metody.
        Takich spraw jakie opisałas nie wolno zostawiać - rozmowa z dyrektorem jest
        wtedy konieczna - on jest odpowiedziałny za nadzór pedagogiczny w przedszkolu.
        Takie momenty zostaja w pamięci dziecka - moje dopiero w IV klasie szkoły
        podstawowej powiedziało mi, ze pani w "maluszkach" biła je wieszakiem, gdy nie
        chciały spać (dodał też, że nie bolało za mocno, bo to było przez kocyk).
        PS Rece mi opadają i wstyd mi za te i nauczycielki przedszkolne, o których
        pisałaś. Jedyne co mozecie zrobic (i w wielu wypadkach skutecznie robicie) to
        szukać dobrych przedszkoli, a szerokim łukiem omijac złe przedszkola.
        emka13
        • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 16.06.05, 22:29
          Dopiszę jeszcze kilka słów o projekcie BASEN, który robia przedszkolaki.
          Wspominałam wczesniej, że potrzebny nam ekspert od powstawania fal. Rozejrzałam
          sie wsród rodziców, ale nikogo kompetentnego w tej kwesii nie znalazłam.
          Napisałam wiec maila do PAN w Gdańsku(Polskiej Akademii Nauk)do profesora, który
          prowadzi dział FIZYKA MORZA, przedstawiłam cała sprawę i poprosiłam o wskazanie
          eksperta z najwyzszej półki, który zechciałby współpracować z przedszkolakami.
          Wyobraźcie sobie, ze po godzinie przyszła odpowiedź pozytywna, co prawda nie sam
          pan profesor zechciał sie zajać naszym problemem ale bardzo miła doktorantka -
          specjalistka od fal!!!!!! Poinformowała,ze może przyjechac do Warszawy(!!!!!),
          ale dopiero po 26 czerwca, a jezeli ten termin nie odpowiada, to moze wysle
          materiały dla dzieci.
          Z przykroscia zrezygnowałysmy z Jej wizyty, bo po 26 to juz niewiele dzieci
          zostaje w przedszkolu, ale obiecała, ze na poniedziałek(!!!!!!!) przygotuje
          wszystkie mozliwe materiały.
          Cały czas jestem w lekkim szoku, bo maila do PAN-u wysłałam na zasadzie uda sie
          albo sie nie uda a tu proszę!
          Gdańsk jest wielki, polscy naukowcy sa wspaniali, niech zyje morze i oceanologia
          i nawet to, że jestesmy z W-wy nie przeszkodziło w nawiazaniu cennego dla dzieci
          kontaktu.
          emka13
          • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 17.06.05, 22:17
            Co myslicie o lekcjach religii w przedszkolu.
            U nas od dwóch lat jest katecheza - w odpowiedzi na zgłoszenie takiej potrzeby
            przez rodziców. Wczesniej nie było, bo chetni rodzice z dziecmi chodzili co
            niedziele do pobliskiego kosciółka, a Ksiadz Proboszcz w rozmowie z dyrektorka
            stwierdził, ze dla małych dzieci to najwazniejsze.
            Teraz na przedszkolna katecheze chodzi wiekszość dzieci z grupy. Jest kilkoro,
            których rodzice nie posyłają. I tu zaczyna sie problem: poniewaz nie mamy
            wolnych sal (takich, w których zmiesciłaby sie 20 osobowa grupa), to musimy
            wychodzic w trakcie lekcji religii z tymi dziecmi do innej grupy. Bardzo sie źle
            z tym czuje, chociaż te dzieci nie sa szykanowane przez inne dzieci czy
            dorosłych. Ale sam fakt, ze musza wyjsc ze swojej sali, do innej grupy i tak
            naprawde nikt ich o zdanie nie pyta (czy chca czy nie chca zostac) wydaje mi sie
            ich dyskryminacją.
            Czy mogliby sie odezwac w tym watku rodzice, których dzieci nie chodza na
            religie i wypowiedziec swoje zdanie na ten temat?
            Oczywiście ciekawa jestem opinii wszystkich forumowiczów.
            emka13
            • martamaria10 Re: Segregacja w przedszkolu 20.06.05, 13:37
              A może pani dyrektor porozmawia z rabinem, pastorem, itp. i też zorganizuje
              lekcje religii, tyle że innego wyznania. Bez przesady. Niedługo lekcja religii
              będzie odbywać się w żłobkach. Jestem katoliczką i uważam, że to rodzice
              powinni przekazywać swoją wiarę tak małemu dziecku, nie tylko mówiąc o Nim, ale
              również w inny sposób, czyli wspólne msze, modlitwy itp. Takie małe dziecko nie
              jest w stanie pojąć, kim jest Bóg. Dla niego to bajka. Wybiegam teraz już za
              daleko, ale uważam, że również nauka religii w szkołach to jest
              nieporozumienie. Wystarczy porozmawiać z nauczycielami, którzy te lekcje
              prowadzą. Jestem już osobą trochę „wiekową” i pamiętam swoje lekcje religii w
              salkach katechetycznych, na które to lekcje chodzili wszyscy ci, którym
              rzeczywiście zależało. I te lekcje zazwyczaj były wspaniałe. A teraz? Teraz
              rligia jest traktowana jako jeden z przedmiotów i nic więcej. A jeśli są
              rodzice, którym BARDZO zależy na takich lekcjach to może powinni pomyśleć o
              przedszkolach wyznaniowych.
              Pzdr, Marta


              PS. Emko - to bardzo interesujący temat i myślę, że może należałoby go wrzucić
              na forum jako osobny wątek.
            • linusia_75 Re: Segregacja w przedszkolu 20.06.05, 15:11
              ja też uważam, że 4-latkom systemowa nauka religii nie jest potrzebna i
              wystarczają tu rodzice.
              ale jest jak jest, jeśli zajęcia prowadzi dobry katecheta to ok, niech jest.
              co do wychodzenia z sali dzieci nie uczestniczących w lekcji religi, to chyba
              podobnie jest z każdymi innymi zajęciami, na które dzieci nie chodzą. jeśli
              podobnie postepuje się w przypadku np. angielskiego, to nie widzę problemu.
              jeśli inaczej, to faktycznie trzebaby się zastanowić jak sprawę rozwiązać.
              linusia
              • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 21.06.05, 23:52
                No cóż. Na zajęcia dodatkowe idą małe grupy (10-12 osób), bo na tym miedzy
                innymi polega specyfika i "siła" tych zajęć. Tak więc w sali zostaję z II
                cześcią grupy - dzieci, które nie chodza na te zajęcia sa w swojej sali z innymi
                kolegami, którzy własnie wrócili lub dopiero pójda na zaj. dodatkowe.
                Na religie katechetka zabiera cała grupę "zapisanych" - czasami 20-22 dzieci.
                Sytuacja jest wiec inna - dlatego mnie tak "uwiera".
                Co do zajec dodatkowych: nasi instruktorzy mają "niepisana" umowe z
                przedszkolem. Właczają do swoich zajęć wskazane przez nas dzieci z ubogich
                rodzin, które chca na tego typu zajecia chodzic (jest ich z grupy ok. 2-3 czyli
                6-9 w całym przedszkolu). Dbamy tez, aby rodzice nie przesadzali z tymi
                dodatkowymi zajeciami i jezeli dziecko wyraźnie nie chce chodzić na nie(a zdarza
                sie, że woli po prostu w tym czasie sie bawić) , to informujemy rodzica o tym i
                pomagamy podjąć decyzje o rezygnacji (podobnie gdy dziecko chce chodzic na
                zajecia a nie jest zapisane - rodzic dostaje o tym informacje).
                emka13
            • lolinka2 Re: Segregacja w przedszkolu 22.06.05, 14:51
              DLa mnie jest to normą że religia jest gdzieś obok a moje dzecko w tym czasie u starszaków. Tak jak normalne jest to że konkordat jest tylko z kościołem kat. a z moim wyznaniem nie.
              Nie sądzę żeby to mozna podciągnąć pod segregację o ile pracownicy przedszkola nie robią z tego kwestii. U nas jak dotąd nie robią, z diety tez nie, ani z podawania leków (astma). Pewnych rysunków (święta) czy wirszyków Talka też nie wykona i nikt nie uwaza tego za problem. O ile w kontaktach z przedszkolem nie pojawia się paternalizm którejś ze stron, wszystko jest w najlepszym porządku.
    • bea.bea Re: Segregacja w przedszkolu 22.06.05, 15:23
      przedszkole do którego chodzi mój syn , raczej nie doprowadza do sytuacji tzw
      segregacji...
      zajęcia organizowane są dla wszystkich dzieci...( oczywiście zajęcia dodatkowe
      to jużindywidualna sprawa rodziców...)

      jesli chodzi o wycieczki to koszty ustalane są na poziomie dogodnym dla
      wszystkich i zdarza się , ze dzieci których nie stać również jadą, bo jest taka
      pula awaryjna...

      ja zato zauważyłam , ze czasem do takiej segregacji doprowadzaja sami rodzice...

      np..
      w przedszkolu jest dziewczynka która co dzień jest inaczej ubrana( markowe super
      ciuch)
      nie chodzi mi o to by chodziław "mundurku" ale rozmawiając zmatkami zauważyłam ,
      .zeinne dziewczynki zazdroszczą jej i czują się gorsze , a matki żalą się, że
      jest im przykro, bo niemogą kupić kupićtylu par rajstopek swoim dzieciom...
      tak samojest z przynoszeniem jedzenia do przedszkola...
      wydaje mi się, zealbo częstuje inne dzieci ,albo zjadam w domu....niestety nie
      wszyscy o tym pamiętają
      • emka13 Re: Segregacja w przedszkolu 22.06.05, 20:23
        Na to jak zachowuja sie rodzice i jak wychowuja swoje dzieci przedszkole ma dosc
        ograniczony wpływ. My umówiłysmy sie z naszymi rodzicami, ze jezeli juz dziecko
        przynosi do przedszkola jakies słodycze, to tak, aby starczyło dla wszystkich.
        Czasami jest fajnie, gdy dzieci dziela na 25 cześci mała czekoladkę i czestuja
        sie wzajemnie "bez powodu". Zdarza sie, że przynosza tylko kilka cukierków,
        wtedy albo zbieramy do koszyczka, do momentu gdy uzbiera sie wiecej, albo
        dziecko zabiera do domu - decyzja nalezy do niego.
        Innym problemem - jak mi sie wydaje - jest zwyczaj zapraszania dzieci na
        urodziny lub imieniny do Kidilandu czy innych miejsc zabawy. W mojej grupie
        zapraszane sa wszystkie dzieci bez wyjatku, ale juz w gr. sasiedniej tylko
        dzieci wybrane. Nie byłoby w tym nic złego (wszak mozna kogos nie lubić i trudno
        go zapraszac na imieniny )ale rodzice prosza nauczycielki, zeby rozdawałay te
        zaproszenia - czyli przedszkole jako instytucja wspiera pewnego rodzaju
        segregację. Dziecko moze rozumiec, ze jego pani wyróznia w ten spoósb jakies
        dzieci. Co o tym myslicie?
        Ps co do ubierania w markowe ciuchy i chwalenia sie nimi. Budowanie poczucia
        własnej wartosci na posiadanych rzeczach jest kruchą podstawą i szczerze
        współczuje tym dzieciom jeżeli to jedyne wartosci, które "wyznają" ich rodzice.
        Dla nauczycieli to okazja, aby znaleźć w takim dziecku coś dobrego , co nie jest
        zwiazane z jego ciuchami (oczywiscie teraz upraszczam)i pokazać mu, ze jest
        takie czy inne bez wzgledu na to w jakich spodniach przyszło. Podobnie z innymi
        dziećmi, które markowych ciuchów nie mają.
        emka13
Pełna wersja