17.11.04, 02:11
Długo wahałam sie czy napisać. Choruje na anoreksję ponad 2 lata i właśnie
mam za soba krótki okres normalnego, zwyczajnego odzywiania się, a więc
niestety nieudaną próbę wyjścia z choroby. Rozgoryczenie porażką sprawia,że
tym bardziej trudno mi opisać co myślę czytając na forum wypowiedzi
typu "Chcę mieć anę!!!". Autorki takich postów chyba nie zdają sobie sprawy
jakim PIEKŁEM jest anoreksja, jak powoli wyniszcza człowieka, jak sprawia, że
wysiąka z niego życie...Bilans mojego chorowania to jak dotąd zniszczone
jelita, jajniki, układ krążenia, poważna choroba neurologiczna i oczywiście
depresja. Proszę, zastanówcie sie i nie piszcie takich bzdur!!! Miejcie na
względzie uczucia tych, dla których przeznaczone jest to forum, którzy
próbuja walczyc i posklejac to co zostało z ich życia! W pewnym sensie to tak
jakby zazdrościć umierającemu na raka jego choroby(choć oczywiście ujmując w
duzym uproszczeniu anorektyk pozornie na własne życzenie marnotrawi swe życie
w przeciwieństwie do cierpiacego na nowotwór)! Ponieważ jednak podejrzewam,
że moje słowa nikogo nie przekonają, pozostaje tylko dziękować niebiosom , że
anoreksja nie jest kwestią życzenia.
Obserwuj wątek
    • karamba20 Re: Anoreksja 18.11.04, 02:31
      wiesz...probuj...to wiele kosztuje ale uwierz ze czesto sie udaje....ja
      chorowalam 3 lata bylo zle ale na szczescie byly kolo mnie kochajace osoby
      ktore prawie rok walczyly ze mna i z moja choroba...to bylo pieklo i lzy i
      nadszarpniete zaufanie wiele razy...ale...w koncu sie udalo- nie jest jescze
      super bo musze pomoc sobie z odsyzaskaniem poczucia wlasnej wartosci i
      poukladaniem sobie nowej hierarchi w glowie-nie to jak wygladam swiadczy o mnie
      i moich sucesach moim JA...zapisalam sie do psychologa.Zobaczymy...ale jeszcze
      rok temu, ba pare miesiecy temu wysmialabym kogos gdyby mi powiedzial ze bede
      jesc czekolade cukierki pizze!!!a JEM AZ MI SIE USZY TRZESA :))nie wierzylam w
      to...wydawalo mi sie ze juz nigdy nie bede normalna,zdrowa...WEGETOWALAM ciagle
      bylam w dolku,seks dla mnie nie istnial i wiesz co???zaczelam wreszcie smiac
      sie od tak-po prostu zaczelam czuc kochac i przezywac!jesli siedzisz w tym 2
      lata wiesz o czym mowie....
      ALE MALEWKO pamietaj sa ludzie sprawy i chwile dla ktorych warto sie postarac i
      dac z siebie wszystko!jestem z toba calym serduchem(juz troche otluszczonym na
      szczescie hihihi)i WIEM ZE DASZ RADE PRZYNAJMNIEJ SPROBOWAC JESZCE raz- nie uda
      sie ?trudno...nie poddawaj sie !w koncu przyjdzie twoje piec minut!!!pozdrawiam
      Cie serdecznie i pisz kiedy ci zle...
      • malewa Re: Anoreksja 23.11.04, 12:19
        Karambo20 dziękuję za Twój odzew. Zdumiewające jak doskonale wyczułas mój
        nastrój totalnej rezygnacji i kapitulacji. Na dzień dzisiejszy choroba mnie
        niestety pokonała...
        Ostatnio coraz częściej zastanawiam się jak mogło "coś takiego" pojawić się w
        moim życiu? Nie tak znowu dawno, bo te nieszczęsne 2 lata temu byłam
        optymistycznie nastawioną do życia, wesołą, silną psychicznie osobą, z całym
        mnóstwem zainteresowań, głowa pełną planów i marzeń, otoczoną przyjaciółmi i
        kochającymi ludźmi... Teraz jedyni moi przyjaciele to smutek i apatia,
        zamknęłam się w sobie tak bardzo, że nawet kontakty przez net nie są dla mnie
        pozbawione trudności, praktycznie przerwałam studia, przestałam o siebie dbać...
        Wbrew pozorom daleka jestem od użalania się nad sobą, raczej mam do siebie
        pretensje za marnowanie życia i bezsilność, nieumiejętność wyjścia z tego
        bagna...Skoro potrafiłam się tak "zaprzeć" i doprowadzić do obecnego stanu,
        dlaczego teraz ten sam mechanizm wytrwałości nie działa w drugą stronę? Każda z
        podjętych prób kończy się tym, iż choroba coraz bardziej i bardziej się we mnie
        zagnieżdża, dzieje się tak, gdy tylko przybędzie mi trochę kilogramów...
        Co dalej? Nie wiem, być może jutro obudzę się i zasiądę z uśmiechem do
        śniadania i ty razem to ja zwyciężę...Byłoby pięknie!!!
        Gratuluję Ci Karambo ucieczki od choroby, cieszę się razem z Tobą całym sercem
        i mocno trzymam za Ciebie kciuki! Czerp całymi garściami z odzyskanego
        życia...i pojedz też za mnie tę czekoladę, cukierki i pizzę! Jeszcze raz
        dziękuję za słowa otuchy i pozdrawiam gorąco!
    • karamba20 Malewko 24.11.04, 00:28
      nareszcie sie odezwalas!bylam bardzo ciekawa czy Twoj nastroj choc troszke sie
      poprawil...
      trzymaj za mnie kciuki jutro(a wlasciwie dzis wybieram sie do psychologa-
      podobno jakas sprawdzona kobietka)....troszke sie boje-zawsze kiedy tak
      liczylam na pomoc bardzo bolalo rozczarowanie...
      Czytalam Twoj post(le...smutno...) i niestety mnie dopadlo to samo co Ciebie-
      pisalam Ci ze jem i faktycznie z jedzeniem nie mam juz problemu ale nie
      potrafie zaakceptowac swojego wygladu...zamknelam sie w domu chyba tak jak Ty -
      tez opuszczam studia, zrezygnowalam z pracy :(Dlatego ide do tej lekarki z
      wielka nadzieja bo w koncu jesli tyle rzeczy sie poprawilo to przeciez reszta
      to kwestia czasu prawda?moim problemem jest to ze potrzebuje akceptacji innych
      osob...a kiedy wygladam tak jak teraz wmawiam sobie ze inni juz nawet nie beda
      chcieli ze mna rozmawiac...glupie co?mam to od jakiegos czasu - lacze to z zima-
      zmiany sa niekorzystne...:)bylo tak dobrze do tej pory-wiec nie moge tego
      zaprzepascic...
      boje sie tylko jednego-moim najwiekszym marzeniem dzieki ktoremu wreszcie
      bylabym naprawde szczesliwa jest.....to zebym schudla...:(a to jest dla nas
      niebezpieczne...:(bardzo....
      napisze ci co tam u pani psycholog juz za niedlugo a na razie lepek do gory -
      jest ciezko ale damy rade!
    • karamba20 bylam... 25.11.04, 09:51
      tak bylam i jestem pozytywnie nastawiona-gosc ze mna rozmawial w taki sposob ze
      nabralam zaufania- to doipero wstepna rozmowa ale wydaje mi sie ze cos moze z
      tego byc....oj jak bardzo tego chce:))))malewko napisz jak sie czujesz :)
      • malewa Droga Karambo!!! 25.11.04, 14:35
        Muszę przyznać, że pisanie do Ciebie wyzwala we mnie coś pozytywnego - mimo
        unikania kontaktów, czyli bycia niesamowitym odludkiem już wczoraj
        niecierpliwie czekałam na wieści od Ciebie!!!
        Przede wszystkim chcę Ci głośno i wyraźnie powiedzieć, że Twoje obawy i myśli
        (konkretnie chodzi o to co napisałaś, iż w wyniku przybrania na wadze nikt nie
        będzie chciał z Tobą rozmawiać) nie są głupie. Doskonale wiem co czujesz, ja
        też mam wrażenie, że jeśli tylko przybedzie mi kilogramów przestanę się
        czymkolwiek wyróżniać. Poza tym pisałam Ci , iż przestałam o siebie
        dbać...Wiesz, mam wrażenie, że jeśli się pomaluję, stanę się bardziej
        zauważalna i przez to jakaś taka "większa",innymi słowy wszyscy zwróca uwagę na
        moją "tuszę" - to dobiero jest głupie!!! Szkoda tylko, że ze zdawania sobie
        sprawy, iż coś jest absurdalne nie idą żadne zachowania w praktyce...(uroki
        choroby :( ).
        Zaniepokoiłaś mnie stwierdzeniem, że "gdybyś schudła, byłabyś szczęśliwsza".
        Otóż nie byłabyś i jestem pewna, że gdzieś w głębi duszy doskonale o tym
        wiesz!!! Mówiąc obrazowo siedziałabyś zamknięta w czerech ścianach, z depresją
        i co za tym idzie posępną miną, bez energii na zrobienie czegokolwiek!!! Wiesz
        doskonale, że mam rację i z własnego doświadczenia i z faktu, że ponieważ ja
        nadal jestem na tym etapie moje codzienne życie tak właśnie wygląda!!!
        Przebyłaś już długa drogę i nie wolno Ci tego zaprzepaścić!!! Sama mówisz, że
        od kiedy jesz życie ma cieplejsze barwy!!! Reszta problemów powoli się
        rozwiąże. Myślę, że psycholog jest ku temu dobrym kierunkiem.
        Ja jak dotąd nigdy nie miałam odwagi skorzystać z pomocy lekarza. Ciężko mi
        sobie wyobrazić tak duże odsłanianie się przed kimś obcym. Problemem jest też
        fakt, że mieszkam w niewielkim mieście, w którym brak specjalistów w tej
        dziedzinie, bądź nawet sprawdzonych psychologów. Żałuję, bo coraz bardziej
        zdaję sobie sprawę, że sama nic nie wskóram i będę w tym tkwić aż...
        Jeśli masz ochotę napisz mi proszę o co pytał Twój psycholog (choć wiem, że
        byłaś dopiero na wstępnej wizycie), może mówił jak będzie wyglądała Twoja
        terapia?
        Jeszcze raz przesyłam Ci uśmiech :), zapewniam, że trzymam kciuki i podkreślam
        jak bardzo się cieszę z Twojego powodu:)
        • karamba20 na maila! 25.11.04, 17:35
          mALEWKO!
          Pozwolilam sobie napisac do Ciebie prywatnie...na maila z
          gazety...przeczytasz?:)))
        • asiululu Re: Droga Karambo!!! 28.10.14, 12:14
          Czy ktos kto z tego wyszedł chciałby o tym ze Mna porozmawiac staram się z tego wyjsc ale sprawia mi to taka trudnosc :(
          • bezia78 Re: Droga Karambo!!! 05.11.14, 19:11
            A nie myślałaś o jakieś terapii pobytowej? Moja koleżanka leczyła się w ten sposób w dość dobrym ośrodku i wiem, że jest bardzo duża poprawa. Jak będziesz zainteresowana to mogę Ci coś bliżej napisać. Bo nie wiem czy mogę tu pisać od razu jaki to ośrodek żeby mnie nie zlinczowano za jakąś reklamę.
    • sky_fall Re: Anoreksja 22.07.13, 09:27
      To musi być naprawdę super poradnia, skoro w ciągu 3h zakładasz 3 różne loginy i wpisujesz się w 3 różnych wątkach, a to jako kobieta-anorektyczka a to jako mężczyzna-bulimik, reklamując tę samą poradnię i do tego szerząc jakieś bzdurne teorie o podobieństwie anoreksji do alkoholizmu.
      Naprawdę nieźle cie tam wyleczyli...

      forum.gazeta.pl/forum/w,592,31830538,145841114,Re_anoreksja_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,592,61716299,145841753,Mezczyzna_bulimik.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,592,17716792,145841950,Re_Anoreksja.html

      • sasi20 Re: Anoreksja 16.08.14, 20:53
        Cześć,
        Przede wszystkim, przepraszam za bezpośredniość, ale został mi dosłownie tydzień na jakiekolwiek działanie :-(
        Studiuję Psychologię. Jestem na V roku i w chwili obecnej prowadzę badania na rzecz pracy magisterskiej, ale nie jest to wyłączny cel.
        Tematyka pracy wiąże się z anoreksją. Konstruuję model osoby chorej. Badam osoby zdrowe z grup ryzyka i potrzebuję grupy kontrolnej, tzn. chorych. Liczba osób, których potzrebuję mieści się w granicach 30.
        Ze względu na to, że nie jest to mało, a sama jestem w stanie zgromadzić zaledwie 10 osób, zwracam się z prosba o pomoc. Czy istnieje szansa, byście mi pomogły i wypełniły kwestionariusze, które są w wersji elektronicznej?
        Nie ukrywam, że zależy mi na badaniu, ponieważ, jeśli uda się skonstruować model zbliżony do profilu osoby chorej, mozna byłoby ruszyć z silną profilaktyką, opartą na konkretnym programie poprzedzonym badaniami przesiewowymi.

        Byłby to duży krok mogący poszerzyć działania zapobiegawcze, dlatego tez proszę o pomoc.

        Gdybyście się zdecydowały, proszę o kontakt sasi_19@o2.pl Prześlę komplety.

        Dziękuję,
        Kasia
    • weratorka Re: Anoreksja 26.02.15, 18:38
      Zgadzam się z Tobą. Anoreksja jest jak zamknięcie się w jakiejś ciasnej klatce przed niebezpieczeństwem. Z jednej strony siedzenie w niej Cię wyniszcza i wpędza w depresję, z drugiej strony łudzisz się, że tak jest lepiej, bo chroni Cię przed urojonym niebezpieczeństwem. To koszmarny stan ....
    • ekspert_psychomedic Re: Anoreksja 20.06.15, 14:03
      Malewa, to czym się podzieliłaś jest pięknym i ważnym świadectwem budzącym do refleksji i zastanowienia. Twoje słowa są bardzo autentyczne, bo sama doświadczyłaś niszczycielskiej mocy anoreksji. Życzymy Ci szybkiego powrotu do zdrowia i sił!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka