fugeela
29.01.05, 22:24
Witam:)Moja "historia" zaczela sie 4 lata temu....."Umieralam z
milosci"...Majc 16lat wazylam 28 kg..lezalam w 2 szpitalach....Na koncu
trafilam do psychiatryka...Przelezalam tam 7 miesiecy...7miesiecy strachu,
bolu,nienawisci do smej siebie,obsesji...Nikt mi tam nie pomagal,sama musiala
dojsc do tego ze CHCE zyc..Po wyjsciu ze szpitala (z 44kg)dlugo sie
meczylam...dalej nie jadlam,ostro cwiczylam i zylam jedzeniem....Zamykalam
sie w domu nie wpuszczalam nikogo do mojego "swiata"...Nagle sie wszystko
zmienilo.MOJE przyjaciolki nie mogly patrzec na moj koszmar...Wyjechalysmy do
mnie na dzialke nad jezioro...konczylam wlasnie 18 i przyjechallam na wlsne
niezapowiedziane urodziny...czyli BIG niespodzianke...i to wszystko za moimi
plecami...Na urodzinach byli wszyscy moi znajomi...wtedy poczulam ze jednak
ktos naprawde mnie kocha taka jaka jestem i nie musze sie dla nikogo zmieniac
i starac sie byc najlepsza...Przytylam do 60 kg,zdalam mature,dostalam sie na
studia..Teraz znow zaczynam nieakceptowac samej siebie!!!Choc wiem ile
przezylam,jak wielkim koszmarem jest ta choroba to powoli znow w
na "uciekam".....nie wiem co zrobic by moc kochac....bo chyba wlasnie o to
chodzi...$lata temu ktos mocno mnie zranil a ja czuje ze ta rana dalej nie
moze sie zagoic...HELP