ciocia.meliana
15.09.06, 15:14
zaczęłam zbierać dowody na siebie. bo coś nie jest tak.
daleka jestem od "psychologicznej" refleksji, bo jej z zasady nie popieram,
więc w sumie to nie wiem po co piszę, bo na pewno nie po to, by usłyszeć:
tak, coś jest nie tak, idź na "terapię'.
banalnie jest, bo schudłam. schudłam tyle, że ludzie zauważyli. zaczęli
komentować, prosić bym przytyła, jadła więcej, zmieniła nawyki żywieniowe,
wróciła do dawnej mnie. a ja tego nie chcę. nie zdecydowałam jeszcze, ale
chyba chcę jeszcze. schudnąć. choć może to nie ja o tym decyduje, samo mi się
chudnie.
dowody na mnie:
-specjalna dieta (nie łączenie grup pokarmów, zero nabiału, oprócz jogurtu
tylko jednej firmy, samodzielny wypiek chleba, zero kupnych słodyczy, chyba
że własne ciasta...), ogólnie nie chodzi o kaloryczność, tylko czy to, co
jem, jest "zdrowe".
-nie wyobrażam sobie dnia bez 4,5 herbat czerwonych. boję się ich nie pić, bo
to spowoduje, że przytyję.
-nie wyobrażam sobie dnia bez godzinnego marszu z bieganiem. boję sie nie
biegać, bo to spowoduje, że przytyję.
-lubię siedzieć w sieci i patrzeć na zdjęcia innych, młodych, chudych,
znanych. mam swoje idolki.
-i najważniejsze: dwie ostatnie miesiączki się nie zjawiły. w ogóle.
no i co teraz? niby jest fajnie i miło. coś się dzieje, mamusia się martwi,
koleżanki wpadły w szał odchudzania. zdaję sobie sprawę, że moje zachowanie
zmieniło się. trochę wycofałam się z relacji. no w sumie nic mi nie jest.
pewnie ten list jest kolejnym krokiem udowodnienia sobie, że "coś się
dzieje".
wiem, że ludzie różni są, różne rzeczy lubią, różnie jedzą, śpią, mówią. mam
duży dystans do tego co "się dzieje". ale tylko tak kontrolnie, chciała bym
się dowiedzieć, że jednak nic złego się ze mną nie dzieje.
chciałam uzyskać poradę na głodne.pl, chciałam się zarejestrować na forum,
ale mi nie odpisano. czekam juz tydzień na maila....a tu ktoś mi odpisze?