Dodaj do ulubionych

normalne śniadanko

17.07.07, 08:58
Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna zjadłam normalnie śniadanie- tzn.... nie
poszłam wymiotować:) Może to nie jest jeszcze wiele ale zawsze coś. To dziwne
jedak nie czuje teraz tego wielkiego ssania w żołądku, które nakazuje mi
dopchać sie na maxa a potem lecieć do łazienki. Śniadanko nie było obfite,
takie abym się nim najadła lecz nie przejadła.Mały sukces lecz cieszy:)
Obserwuj wątek
    • karuzella1 Re: normalne śniadanko 17.07.07, 11:19
      Congralulations!!!
      Nie poddawaj sie... po kilku normalnych dniach zaczyna sie wszystko normowac i
      to jest super uczucie... staraj sie jesc takie same ilosci i o tych samych
      porach dnia... trzymam kciuki :))
    • littlebutterfly Re: normalne śniadanko 17.07.07, 11:57
      to najwyzszy czas na normalny obiadek i kolacyjke;)
    • dierra Re: normalne śniadanko 17.07.07, 13:37
      Gratulacje - oby tego nie zmarnować. Ja w ciągu dwóch miesięcy nauczyłam się
      jeść normalnie rózne rzeczy tylko jeszcze nie potrafię zjesć obiadu - to mój
      największy problem, ale wszystko z czasem. Na razie jem malutkie obiadki albo
      tylko niektóre rzeczy z obiadu, więc mysle że pomału, pomału się nauczę i nie
      będe już tą marudą na rodzinnym spotkaniu.
      pozdrowienia
      • nadiaaa3 Re: normalne śniadanko 21.07.07, 16:58
        No i wszystko popsułam....znowu się najadłam i zwymiotowałam....:( pokłociłam
        się z mężem i to wyprowadziło mnie z równowagi. Zrobiło mi się tak okropnie
        smutno i stwierdziłam "A co tam....po co mam sie starać?". Wiem, że mu ciężko
        ze mną, że ma już dość moich humorów, marudzenia. Bardzo mi przykro z tego
        powodu. Chciałabym żeby był ze mną szczęśliwy, abyśmy oboje byli szczęśliwi,
        jednak jesli się nie pozbieram to nie będzie możliwe. Ostatnio powiedział mi,że
        muszę zacząć terapię bo sama nie dam sobie rady a on nie umie mi pomóc.
        Podświadomi przyznaję mu rację, jednak trudno mi się przyznać do problemu. Boję
        się iść do psychologa......boję się, że wszyscy dowiedza się o tym,że jestem
        bulimiczką- wstydzę się tego. Może jednak warto spróbowac. Czasem tak sobie
        myślę,ze nawet jeśli zwalczyłabym objawy to przyczyna zostanie i kiedyś znowu
        mnie to dopadnie.
        • magor_ek Re: normalne śniadanko 21.07.07, 22:18
          a niby czemu wszyscy mieliby się dowiedzieć o bulimii, jak pujdziesz do
          psychologa?? jaki ma związek jedno z drugim??? może warto się jednak do niego
          wybrać (i mąż wcale nie musi być w to wtajemniczony) no a to że przydarzył ci
          się bulimiczny atak wcale nie oznacza że wszystko zaprzepaściłaś! to bzdura.
          masz za sobą doświadczwnie, że umiesz zjeść śniadanie i umiesz nie wymiotować i
          to jest wiedza z której możesz skorzystać jesli zechcesz: to właśnie myślenie:
          wszystko albo nic, czarne albo białe utrudnia wychodzienie z choroby
    • littlebutterfly Re: normalne śniadanko 21.07.07, 22:43
      Zgadzam się z poprzedniczka- nikt nie musi wiedziec ,ze jesteś bulimiczka.
      Chociaz z drugiej strony to jest choroba, nałog i nie powinnas sie tego wstydzic
      (chociaz ja tez sie chlernie tego wstydze, sama nie dopuszczam do siebie mysli,
      ze jestem bulimiczka chociaz sie z tego lecze, smieszne)). Jesli nie zaczniesz
      leczenia to kada pie.. bedzie powodem do klotni i oczywiscie na pierwszej
      lini ognia znajdzie sie Twoj maz, bo Ty masz usprawiedliwienie- jestem
      bulimiczka. No pomysl, przeciez poszlas do kibla dla zasady, zeby zrobic mu na
      zlosc, bo jest4s buli to mozesz. Posluchaj meza widac, ze chce abys byla
      zdrowa. Przeciez w koncu on moze nie wytrzymac( zycie z bulimiczka to horror)
      bedzie nim manipulowac, to pewne, takie uroki tej pieprzonej choroby (oczywisce
      ja tez sie stalam taka manipulatorka i ta biedna ofiara) Zacznij sie leczyc dla
      siebie, nei dla meza, nie dla innych, dla siebie, abys poczula sie wolna i
      szczesliwa, abys dostrzegala piekno zycia. Jest o co walczyc. Najgorszy jest
      poczatek, ale kilka dni i zobaczysz jak latwo i przyjemnie jest bez tego zyc.
      Zawailas jeden dzien, ale cholera, przeciez trzeba upadac i podnosic sie,
      przestac bac sie zycia, wlasnego cienia. Jesli bedzie w tymj trwac to zniszczysz
      siebie i wszystko dookola, to jak czarna dziura;p wez sie w garsc, udowodnij
      sobie na ile Ci stac.
      Przepraszam ,ze tak chaotycznie, trzymaj sie zdrowo:)
      • magor_ek Re: normalne śniadanko 21.07.07, 23:22
        to bardzo ważne!!!: NIE bulimiczka, a chora na bulimię, NIE anorektyczka, a
        chora na anoreksję
        • nadiaaa3 Re: normalne śniadanko 22.07.07, 12:55
          Dzięki za radę:) Myślę,że macie rację. Często się usprawiedliwiam tym,że jestem
          chora. Czasem nawet sobie myslę, ze chociaz mi źle i czuję się nieszczęśliwa to
          nic z tym nie robie bo po prostu tak mi wygodnie- leczenie w końcu to nic
          prostego i wymaga wiele wysiłku. Kazdego dnia postanawiam sobie, ze kończe z
          wymiotowaniem , ale wystarczy,ze zobaczę np. jakieś pyszne ciasto i juz sobie
          luzuję usprawiedliwiając się " Takie dobre, teraz jeszcze się napcham i
          zwymiotuję a potem już nigdy więcej". No a gdy juz raz tak zrobie to
          stwierdzam, ze dzień juz zmarnowany i teraz to bez róznicy ile razy się
          poobjadam. Absurd, co? Nie mogę znieść tej obsesji jedzenia, tego ciągłego
          myslenia o tym co by tu teraz zjeść i kiedy, żeby tylko przypadkiem nie było za
          duzo bo się roztyję jak świnia. A gdy już zjem pare kęsów za dużo lub też nie
          najjem sie tym co sobie zaplanowałam to daje za wygraną. Nie potrafię się jakos
          tak zwyczajnie wyluzować, odpuścic sobie, boje sie przytycia, tego,ze będe źle
          wyglądać, że nie będe sie podobać mężowi. z drugiej jednak strony i tak wciąż
          wynajduję w sobie niedoskonalosci i sie nimi zadreczam ( a to za duzy brzuch, a
          to biust nie taki, itp...) A najgorsze jest to, że jednocześnie ranię
          wszystkich dookoła. Naprawdę bywam nieznośna. Boli mnie to. Tak sobie teraz
          myślę,ze moze pomogło by mi coś w stylu całkowitego olania sprawy. Tzn. jem ile
          mi sie podoba i co zechce ale bez wymiotowania i zadreczania sie wyrzutami
          sumienia. Mysle ze w ten sposob moglabym stopniowo zdystansowac to sytuacji i
          zajac innymi sprawami. Niestetty nie wiem czy umiem sie na to zdecydowac bo
          paralizuje mnie ten glupi lek przed przytyciem.
      • malutkabb Re: normalne śniadanko 16.10.07, 20:04
        czesc:)
        wiesz, napisalas, ze byloby Ci przykro jesli by sie ktos dowiedzial,
        ze jestes chora. a ja sobie mysle tak: jestem w stanie wykrzyczec
        calemu swiatu, ze bylam chora, i jakie to ma obecnie konsekwencje,
        zeby kazdego ustrzec przed ta choroba...

        www.bulimiinie.blox.pl
    • kasi.aaa Re: normalne śniadanko 16.10.07, 08:30
      gratuluje!!!!!!!! Nie możesz się poddawać;) napewno Ci się uda:)
      • maja2229 Re: normalne śniadanko 16.10.07, 15:01
        Czasem trzeba podejmować nie łatwe decyzje żeby potem było
        lepiej ..... tak właśnie jest tą chorobą bulimią Terapię Ci jak
        najbardziej polecam Ja jestem po terapii i jestem zadowolona
        Podrawia gratulaje podaje moje gg 9640991 jak będieie chiały
        pogadać jak tego wyszłam mam uszkodony komputer
    • koken17 Re: normalne śniadanko 19.10.07, 23:12
      nie mów hop ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka