Dodaj do ulubionych

mam wyrzuty sumenia :(

30.11.06, 09:21
Jeszcze niedawno złościłąm się na rodziców przyprowadzających chore dzieci do
złobka a dziś sama musiałam to zrobić sad Mój mały trzy razy wracał do dzieci
zdrowy i po jednym dniu był znowu chory. Ostatnio troszkę się uodpornił ale
dziś rano brzydko kaszlał....nie podobało mi się to bardzo i miałam duże
wątpliwości ale nie miałąm żadnego wyboru. Mąż w pracy, ja też nie mogłam tak
nagle wziąć wolnego crying Noi zaprowadziłąm go....temperatury nie miał, wiem że
to nie usprawiedliwia ale nie wiem co robić. Mieszkamy w wawie od niedawna,
nie mamy tu własciwie nikogo kto mógłby zając się synkiem w takich
chwilach.....szukam pytam, może ktoś kogoś poleci. Jedna Pani ze złobka
zadeklarowała się ale ona może dopiero po 17ej bo od rana do tej godziny musi
być w żlobku....smutno mi bo myślę cały czas o małym czy się tam nie
męczy...żl mi bidoczka i jeśli tak będzie jutro go nie puszczę.Może przez
weekend się wykuruję ....teraz mnie pewnie zlinczujecie....wczoraj słyszałam
jak tak kaszlała jedna dziewczynka i obawiam się że mały przejął
wirusa....echhhh....
Obserwuj wątek
    • martalex Re: mam wyrzuty sumenia :( 30.11.06, 10:04
      ja Cię "niestety" rozumiem crying
      moje dziecko kaszle z przerwami od 4 miesięcy crying
      w większości przypadków "sprawdzmy" się u lekarzy i osłuchowo zawsze czysty.
      Staram się jak mogę nie posyłać go wtedy do żłobka ale często jest tak jak
      piszesz - muszę to zrobić crying i zawsze wtedy pojawiają sie te okropne wyrzuty
      sumienia.
      Ostatnio zostaliśmy w domu 2 tyg. i niestety kaszel tylkko zmalał.
      Sama nie wiem co mam robić.
      Być może to jakaś alergia ale jest jeszcze mały by zrobić jakiekolwiek testy sad

      pozdrawiam,
      • olivierkowska Re: mam wyrzuty sumenia :( 30.11.06, 10:13
        hej ....miło mieć czyjeś zrozumienie....
        Na moje nieszczęście od jutra zaczynam nową pracę na której mi barzo
        zależało....i tam nie mogę od razu zaczynać od zwolnien. Na szczęście mąż
        pracuje na zmiany więc może on czasem (np.jutro)z małym zostanie. Nasz maluch
        zazwyczaj pokasływał, ostatnio nie miał z tym żadego problemu, nawet uwierzyłam
        w moc syropu z cebuli i czosnku....podaje go synkowi regularnie, mam nadzieję
        że to uratuje go od poważnych infekcji....Dzisiejszy kaszel był okropny,
        suchy....i dlatego tak się boję, żeby coś poważniejszego z tego nie
        wynikło....zobaczymy, poobserwuję go....Napewno dziś zwrócą mi uwagę w żłobku
        kiedy go będę odbierała....najwyżej jutro zostanie z mężem....żal mi tych
        naszych biednych dzieciaczków...robie wszystko co mogę by go uodpornić....a bez
        złobka nie wyobrażam sobie funkcjonowania....dodam że mały świetnie się w nim
        czuje, ostatnio zostawiam już go nawet na leżakowanie....ten etap również
        przeszedł bez większych kłopotów....co bardzo mnie ceszy, jestem z niego
        strasznie dumna....tybardziej boli mnie serce kiedy jest chory...mam tylko
        nadzieję że to minie...

        Pozdrawiam was cieplutko !!!!!
    • michalina7 Re: mam wyrzuty sumenia :( 01.12.06, 11:19
      Moje dziecko jakis czas temu pokasływało i miało katar. Zabrałam małego do
      pediatry a ta po osłuchaniu synka stwierdziła, że dziecko zdrowe i może
      uczęszczać do żłobka. Powiedziała, ze dziecko odksztusza spływajacą wydzielinę z
      nosa stąd ten kaszel, ale płuca, oskrzela i gardło czyste. Powiedziała, ze katar
      może się brać z podrażnionej śluzówki nosa, a to z kolei jest spowodowane
      przegrzanymi pomieszczeniami i suchym powietrzem. Pomimo wszystko przetrzymałam
      dziecko 5 dni w domu tym bardziej, że przyplątało się jeszcze zapalenie
      spojówek. Bombarduję Małego codziennie ogromną dawką witaminy C, podaje
      profilaktycznie syrop z cebuli, wapno, gdy pojawia się katar smaruje na noc
      stópki, plecki i piersi maścią PulmaxBaby, poję herbatką z sokiem z malin. Do
      tej pory jest dobrze i mam nadzieję, ze oprócz kataru nic więcej się nie prztrafi.
      • pampeliszka Re: mam wyrzuty sumenia :( 03.12.06, 09:01
        Moja tez zaczela kaszlec, bylam dwa razy u pani doktor i wszystko jest w
        porzadku. Jak mowicie, wszystko przez te przegrzane pomieszczenia i brak
        nawilzania. W naszym zlobku jest 25 stopni! Wywalczylismy po dlugicz a ciezkich,
        zeby Oska chodzila tam w koszulce z krotkim rekawem, a nie grubej bluzie. To
        samo z wychodzeniem na zewnatrz, dzieci maja zlobkowe kurtki i te w listopadzie
        juz były grube, puchowe. Uparlismy sie, zeby corka miala pod spodem tylko krotki
        rekaw. I juz jest lepiej, ma mniejszy katar, a kaszle tylko nad ranem,
        odkaszluje to, co sie w nocy uzbiera.
        Boje sie, ze na to nie ma rady, ze tak to bedzie wygladac do wiosny. I do wyboru
        jest albo znalesc opiekunke, albo jakos to przecierpiec, kilka dni w zlobku,
        kilka w domu, o ile ktos sobie moze na to pozwolic. Ja akurat mam taka prace, ze
        moge.
        • ania175 Re: mam wyrzuty sumenia :( 04.12.06, 09:53
          U nas też ciągle katar raz większy raz mniejszy i kaszel raz wiekszy raz
          mniejszy, lekarz stwierdził ze mały jest zdrowy wiec chodzi do żłobka. W
          zeszłym roku potrzebował ok 3 tygodni zeby przynajmniej kataru nie było i po 2
          dniach znowu to samo. Wiec teraz chodzi bez przerwy. Uznaliśmy ze taka jego
          uroda. Daję mu codziennie syrop z cytryny i czosnku, wapno, wit.C, padmę. Jak
          na razie nic gorszego sie nie przyplątało (od połowy października).
          • fittonia Re: mam wyrzuty sumenia :( 04.12.06, 10:54
            czesc,witam w klubie mam zakatarzonych dzieciaczkow,mam ten sam problem,co
            wyleczylam corke z infekcji,wracala do zlobka i po trzech dniach znowu to
            samo,rekord-to trzy tygodnie przerwy w glucie tuz po wakacyjnej przerwie,juz
            sie uciessylam ,ze wkoncu okres katarkow mamy za soba,ale niestety za szybo
            moja radosc sie okazala.zawsze ten sam scenariusz katar-lekarz-okazuje sie ze
            wszystko jest dobrze ,osluchowo czysta,wiec skad ta wydzielina z nosa i
            goraczka?najgorzej,ze wszystkie infekcje koncza sie powaznymi stanami zapalnymi
            uszu,wiec co za tym idzie od razu antybiotyk,i tak w kolko.moge sobie pozwolic
            na to zeby mala przetrzymac w domu i wyleczyc,bo pracuje w dyzurach,przestawiam
            sie wtedy na noce i z mezem na zmiane opiekujemy sie mala,ale co z tego,skoro
            wiecej siedzi w domu niz korzysta ze zlobka,moze nie tedy droga?moze za bardzo
            jest wychuchana podczas siedzenia w domu?juz nie wiem,w tym miesiacu
            zaprowadzilam pierwszy raz corke z katarkiem i jakims pokaslywaniem,doktor mowi
            ze wszystko ok,do zlobka ,ale zadecydowala sila wyzsza,bo kolezanki chore i nie
            bylo z kim zamienic dniowek,moze szybciej sie wyleczy jak bedzie miedzy dziecmi?
            tez zawsze zloscili mnie rodzice,ktorzy przyprowadzaja zainfekowane
            dzieciaki,ale staram sie ich zrozumiec bo nie kazdy moze ma mozliwosc
            posiedzenia z dzieckiem,a podejrzewam,ze wiekszosc z nas jest w tym miescie ze
            wzgledu na prace,takie zycie w tym nowocesnym niby swiecie,pozdrawiam,kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka