51pdeta
13.01.10, 21:25
Czytam różne wasze wypowiedzi i tok mało w nich nadzieji !Kochani to
paskudztwo można pokonac.Ja jestem tego najlepszym przykladem.Jestem
po 2 terapiach i jest ok.Choruję nie wiem od kiedy,ale po raz
pierwszy stwierdzono 12 lat temu.Nie powiem ,żeby terapie
przebiegały bez powikłań ,ale najważniejsze to się nie poddawać!
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to się może w każdej chwili
wrócić,ale medycyna idzie ciągle do przodu i to co dostawalam w
czasie 1 terapii diametralnie różniło się od 2.Najważniejsze w
czasie terapii to dobry lekarz-tego wam życzę-ja takiego mam !!!