Dodaj do ulubionych

Grunt to optymizm

13.01.10, 21:25
Czytam różne wasze wypowiedzi i tok mało w nich nadzieji !Kochani to
paskudztwo można pokonac.Ja jestem tego najlepszym przykladem.Jestem
po 2 terapiach i jest ok.Choruję nie wiem od kiedy,ale po raz
pierwszy stwierdzono 12 lat temu.Nie powiem ,żeby terapie
przebiegały bez powikłań ,ale najważniejsze to się nie poddawać!
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to się może w każdej chwili
wrócić,ale medycyna idzie ciągle do przodu i to co dostawalam w
czasie 1 terapii diametralnie różniło się od 2.Najważniejsze w
czasie terapii to dobry lekarz-tego wam życzę-ja takiego mam !!!
Obserwuj wątek
    • foxy90 Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 21:42
      Widać mało dokładnie te nasze wypowiedzi czytasz :)
      • 51pdeta Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 21:58
        Masz chyba rację ,a właściwie to masz rację.Jestem tutaj pierwszy
        raz i niezbyt dokładnie czytam-tzn.za mało.Sory!Mam po prostu gorszy
        dzień i sama chcę dodac sobie animuszu.
        • foxy90 Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 22:19
          No cóż, każdy ma czasem gorszy dzień :)
      • clean1 Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 22:26
        Dokładnie tak!
        Ja tam sobie bardzo chwalę.

        To, że czasem marudzenie i wylewanie żali to chyba bardziej chęć
        wygadania się, oczyszczenia. Sama mozliwość pogadania i usłyszenia
        jak inni radzą sobie z takim czy innym problemem to juz sama wartośc
        w sobie.

        Ten pesymizm to bardziej realizm i rzeczywistość. Zdaje się, że
        lepiej patrzeć na to wszystko prawdziwie a nie udawac, że że jest
        cacy. Jest cacy i bedzie cacy ale rozmawiajmy o tym prawdziwie i
        szczerze.
        Nie powiem, od czasu do czasu wypowiedzi "jana-w" potrafia zmrozić
        człowieka ale to chyba bardziej sprowadzanie na ziemię...
        • foxy90 Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 22:34
          Do wypowiedzi Jana, to się można przyzwyczaić, tylko trzeba ogarnąć jego
          specyficzny sposób pisania i poczucie humoru :)

          A co do tych żali, to zgadzam się z clean - to bardziej wygadanie się. Poza tym,
          jakoś tak to jest, że właśnie jak jest źle, to człowiek potrzebuje się tu
          wygadać, a jak jest względnie ok, to żyje się po prostu własnym życiem i cieszy
          się z tego, że jest ok :)

          Ja np. w swoim temacie sporo piszę o skutkach ubocznych, ale cały czas powtarzam
          - jest to do przejścia, mimo, że jest czasem źle.
          Poza tym - nie wszyscy muszą przechodzić terapię tak, jak ja.
          • 51pdeta Re: Grunt to optymizm 13.01.10, 22:53
            Ja się nie spodziewałam,że tylu nas jest z podobnymi problemami
            zdrowotnymi.Nie wiem czy się cieszyć,czy martwić ,że nie jestem sama
            tego wieczoru która nie chce się poddac i szuka wsparcia .Ale na
            dziś wystarczy-dobranoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka