clean1
12.09.12, 13:16
Muszę się wygadać.... :-)
Tak więc proszę o wyrozumiałość....
Chociaż proszę to wiem, że tutaj na tym forum to oczywiste... DZIĘKI!
Witam ponownie... Kiedyś zaczynałem i napisałem "Moje WZWC".
Jak nic się nie zmieni to w przyszłym tygodniu zaczynam kolejną terapię (2-gą w moim życiu). Tym razem (wiadomo, że inter + rybka) z telaprevirem + cos tam cos tam... Na rzie by byc absolutnie lojalnym wobec "sponsora" (plus wstępnie podpisana umowa) nie podam co jeszcze...
W sumie jestem nastawiony bardzo "bojowo". W końcu czekałem na taka szansę od ostatniej terapii (jakieś 2 lata). "Bojowo" a jednocześnie zaczynam sobie uświadamiać jak to ze mną było podczas tamtej terapii. Było tragicznie. Bóle całego ciała, nudności, jadłowstręt itd....
Wiem, że będzie podobnie a może jeszcze gorzej bo nowe leki to i nowe skutki uboczne.
Sam siebie pytam czy dam radę?... Muszę! Nie mam wyjścia. Zresztą sam sobie to wszystko "zaplanowałem"... Po nieudanej pierwszej terapii, 1-2 lata przerwy i kolejna baaaaaaaardzo skuteczna.... pozbycie się gada.... odpoczynek i zbranie się za odwrócenie marskości. Wiem, wiem, że na dzisiaj przytłaczająca większośc lekarzy mówi, że marskośc sie nie cofa... Hm... ale są pierwsze jaskółki... pisał o tym kilka razy "kiepski".
Pamietam, że włosy leciały garściami, że wyniki (parametry krwi) leciały na pysk, że straciłem apetyt, że nic mi się nie chciało, że byłem baaardzo słaby... najgorsze były skurcze łydek....
PROSZĘ napiszcie mi cos pocieszającgo i wszelkie Wasze "RADY" na: lepsze wyniki i minimalizowani skutków ubocznych...
Pozdrwaiam serdecznie
P.S.
Moja Pani doktor powiedziała mi ostatnio, że są juz takie leki (póki co w fazie testów), że oni, lekarze hepatolodzy, uważają, że problem żółtaczki C zniknie w ciągu najbliższych 10 lat.