Dodaj do ulubionych

uprzedzenia i strachy

15.04.08, 21:31
Mnie przez hcv rozpada sie malzenstwo. Od kiedy dowiedzielismy ze
mam w sobie wirusa, moj maz nawet mnie nie pocalowal, bo sie boi. To
juz trwa ponad dwa lata, a ja nie mam sily. Zapadam sie. Jestem na
leczeniu, ale nawet jesli bede zdrowa, to chyba potem dlugo jeszcze
bede budowac moje poczucie wartosci.
Ech, myslcie co chcecie, ale musialam to z siebie wyrzucic...
Mam dosc :(
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 00:18
      To nie przez hcv się rozpada. Jeżeli twój mąż jest głupi, prędzej czy później i
      tak by się to skończyło. Moim zdaniem - lepiej prędzej.
      Nie masz powodu, aby wątpić w swoją wartość :-)
      • opornik4 Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 00:56
        Zgadzam sie z komentarzem -jan-w-.
        Twoj maz jest nie tylko glupi,uciekaj od niego dziewczyno
        - szkoda zycia przy takim egoiscie marnowac.
        Z moim mezem wspolzyjemy od 11 lat,normalnie,bez zadnych
        "zabezpieczen" - nie zarazil sie.
        Poza tym poslubil mnie wiedzac,ze mam HCV.
    • bananarama-live Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 05:55
      Terapia spowodowała,ze musze szukac ptaszka, a zona własnie teraz
      dostała jakiegos napedu na sex.
      Ludzie sa rózni. Maz boi sie, ale to jest silniejsze od niego i od
      jego swiadomosci o chorobie.
      Przetrwaj, bo rozstanie dołozy Ci jeszcze wiecej problemów
      • jan-w Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 08:32
        Jakiego e-maila ma twoja żona? ;-)
        • bananarama-live :-) 16.04.08, 15:08
          Nie badz taki urwis, bo Cie bozia tez pokara w ptaszku.
      • kuntakintee Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 11:35
        do bananarama live

        Co to znaczy "szukać ptaszka"?
        Wyparował od interferonu?
        • bananarama-live Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 15:05
          Nie wyparował, ale nadaje sie tylko do sikania.
          • beatkaa32 Re: do bananarama live 16.04.08, 22:11
            przepraszam Cię, ale może nie strasz potencjalnych kuracjuszy takimi skutkami
            ubocznymi terapii, bo się chłopy wystraszą i nie będą chcieli leczyć za żadne
            skarby tego świata, hehehe... pozdrawiam
      • zakielek Re: uprzedzenia i strachy 17.04.08, 08:57
        A niebieskie tabletki "Viagra" jako lek osłonowy przy terapii ? :)
        • bananarama-live Re: uprzedzenia i strachy 17.04.08, 15:00
          Aaaa, niech odpocznie troche. Tyle lat charował :]



    • msadmin Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 07:58
      Byc moze jest "glupi" jak pisali wczesniej uczestnicy forum. A byc moze jest to
      strach. Strach czesto bierze sie z niewiedzy, lub z tzw. ktos gdzies slyszal i
      cos sie dowiedzial. To juz kwestia indywidualna malzenstwa,byc moze nie wszystko
      jeszcze przegrane,jako osoba chora byc moze odczuwasz pietno,czujesz sie winna
      sytuacji, maz sie boi niewiadomej i tak ta cala sytuacja sie staje
      samonakręcalną. A moze trzeba spokojnie w wolny dzien usiasc,byc moze poogladac
      stare zdjecia, porozmawiac z mężem a nie z internetem, moze wybrac sie razem do
      lekarza,albo poradzic sie psychologa. To nie boli. Żyjesz,walczysz i to jest
      ważne.Nie zamykaj sie tylko na otaczajacy swiat.Jestes na pewno wartosciowa
      osoba bo masz chęć walki czy to ze zdrowiem czy z malzenstwem. Trzeba byc moze
      jeszcze raz,zacisnac zeby,piesci i do przodu.
      • beatkaa32 Re: uprzedzenia i strachy 16.04.08, 22:09
        witaj, zgadzam się z przedmówcami; być może paniczny lęk Twojego ślubnego bierze się z niewiedzy na temat tej choroby. Moja ciocia dowiedziawszy się, że jestem zakażona, nie chce rozmawiać ze mną nawet przez telefon; boi się, żebym Jej nie zaraziła? hehehe... my z męzem nie zabezpieczamy się, urodziłam dwoje zdrowych dzieci... może o rozpad Waszego związku nie do końca należy obwiniać "biednego " HCV-a? trzymaj się ciepło, walcz z tym cholerstwem, dasz radę, jesteś silną kobietą
        • losadamos661 Re: uprzedzenia i strachy 17.04.08, 11:01
          po ponad 20 latach od zarażenia, dowiedziałem się że jestem chory.
          Mam dwoje zdrowych dzieci (przebadane), żona jest zdrowa, ja od 10
          tygodni się lecze. Nawet przez sekundę żona nie pomyślała by się
          odwócić, wspomaga mnie w każdej chwili, żyjemy tak jak przedtem.
          Pewno że na początku rozmawialiśmy o śmierci, dzieciach, czytaliśmy
          wszystko na ten temat, ja bałem się że mogłem zarazić żonę (jesteśmy
          małżeństwem 20 lat i łóżku nie oszędzaliśmy się), ale lekarze od
          razu mówili że to prawie niemożliwe. Skazywanie nas na społeczną
          banicje, przez naszą chorobę, przez obcych, musimy po prostu znosić
          (mądrych nie sieją), ale jeśli robią to bliscy, to znaczy tylko że
          są niewarci tego by byli naszymi bliskimi. Bo nawet gdyby to było
          zaraźliwe jak dżuma, to po to się ma bliskich, rodzinę by zawsze się
          wspierać. Wiadomo że odejście od kogoś to ciężka decyzja, ale
          przynajmniej dla własnej satysfakcji powinnaś pokazać mężowi, jakim
          stał się gównem. Przecież jutro może on Ciebie potrzebować. Moim
          zdaniem nie warto szanować kogoś, kto potrafi się tak zachować. Dwa
          lata, to wystarczający czas by wyleczyć się z niewiedzy!!, nawet
          gdyby teraz go "oświeciło", to nie warto na niego nawet spojrzeć.
          Chyba że jest tak ograniczony, że nie jest w stanie tego pojąć, no w
          tym wypadku to nie jego wina, ale czy warto być z takim debilem??
          życzę by ta ciężka terapia, w której bardzo ważmym czynnikiem jest
          pomoc i zrozumienie przez bliskich, się mimo wszystko udała!! odpręż
          się psychicznie, może jakieś zen, medytacja, spacery, przyjaciele
          ojej wszystko zło i wszystkich złych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka