14.02.09, 21:57


No właśnie. Utrzymuję się w granicach 65 kg przy wzroście 166. Rok
temu ważyłam 60 kg. Czy tak zwane tycie - przepraszam, jeśli pytanie
jest głupie - może być spowodowane spowolnieniem pracy wątroby?
Czy po prostu mało ruchu... i za dużo wchłaniania?

Obserwuj wątek
    • jan-w Re: Tyję... 14.02.09, 22:51
      Może. Ale nic nie wskazuje na to żebyś była na tym etapie.
      • qeenie Re: Tyję... 14.02.09, 23:22

        Jesli watroba spowolnila - hipotetycznie - i przybywa sie na wadze z
        tego powodu, jakie sa jeszcze objawy "ostatniego etapu" :)
        No...w kazdym razie tego, o ktorym enigmatycznie wspomniales.

        A w ogole to sorry z powodu mej odpowiedzi gorączkowej, w innym
        wątku. Wiem, że chciałeś mnie trochę "rozbroić pieprzem" z "ciężkiej
        grypy" a ja tu odpowiedziałam z surowością gospodyni pastora
        ewangelickiego... W dodatku czytałam wtedy Kuncewiczowej prozę - i
        jestem tą lekturą wytlumaczona od a do zet. :)
        • river29 Re: Tyję... 15.02.09, 00:01
          tak jak już sama napisałaś => masz za mało ruchu :-))))))))))
        • jan-w Re: Tyję... 15.02.09, 00:16
          Gdybyś miała wodobrzusze, nie utrzymywałabyś stałego ciężaru, tylko szybko
          przybierała na wadze. Np 1 kg dziennie. W tej sytuacji trudno nawet się ruszać
          jeżeli "utyjesz" 15 kg w ciągu np 2 tygodni. Mój poprzedni post to był
          oczywiście specyficzny "żart" ;-) . Ale nie przesadzajmy z tym ostatnim etapem.
          Wodobrzusze też można zwykle opanować farmaceutykami i spokojnie z tym żyć.
          BTW: Tak łatwo się nie obrażam. Każdy miewa lepszy lub gorszy nastrój. Ja też :-)
          • qeenie Re: Tyję... 15.02.09, 12:42

            Nie, ja nie mam wodobrzusza. Kiedyś tu podhisteryzowywałam w
            temacie, i pobiegłam zrobić sobie usg, które oceniło DOBRZE wątrobę
            (człowiek, który je wykonywał to osoba pracująca w zakaźnym szpitalu
            w moim mieście, tak więc tych wątróbsk ocenia kilkadziesiąt
            dziennie) no i ZADNEGO plynu. USG wyszło spox. I nawet
            jeśli "skłamało" - to ja idę w to! ;-) Podoba mi się.

            No to jutro bieżnia, rowerek, bo spacery po mieście nie będącym NY,
            Venezia, Palermo, Rzym, Wilno, Praha ect ect:))) są paskudne, a do
            lasku bulońskiego - nie mam za bardzo ochoty i czasu w tę aurę.

            Trochę mitręże z badaniami, albowiem brałam przez trzy dni summamed
            w tej grypie, czego szczerze żałuję, no ale lekarz... jednak
            człowiek najlepiej gdy słucha sam własnego organizmu, nie bardzo
            paliłam sie do wziecia ale goraczka 38 oj! od razu raban. A więc ten
            antybiotyk (mialam brac 6 kapsul heh wzielam 3) musial podrujnowac
            mi tak skwapliwie pieszczoną watrobe, i diabli wzieli pewnie
            wszystkie moje zabiegi. Więc teraz znowu jej zrobie przepiorki w
            platkach rózy, no i te badania...dzizas!

    • gusiak30 Re:ja z innej beczki 15.02.09, 00:17
      Kilkakrotnie wysyłałam już Ci maila na gazetową pocztę.Przepadły w sieci? Hmm,
      sama już nie wiem.
      A na marginesie, ja też przybrałam, bo ciągle sobie tłumaczę,że taka zmęczona
      wiecznie jestem przez tego wirusa :), więc należy się oszczędzać i na efekty
      długo nie trzeba czekać......prawda?Super mam wytłumaczenie dla braku
      samozaparcia, choćby w systematycznych ćwiczonkach.
    • jmart Re: Tyję... 15.02.09, 16:49
      no to ja mam to samo, od poł roku biore interferon i przytyłem 5kg (waze 85),
      niepokoi mnie to o tyle, ze doszlo mi tylko w okolicach brzucha wyglada na
      nienaturalnie wydęty, postanowilem przy najblizszej wizycie porozmawiac o tym z
      lekarką (moze jakies USG zleci). Mam nadzieję,że powód jest banalny - od
      początku leczenia jestem na zwolnieniu lekarskim i bardzo się rozleniwilem :).
      Ciekaw jestem czy w trakcie leczenia jeszcze komuś zdazyło sie przytyc zamiast
      schudnąc?
      • greenrachela Re: Tyję... 15.02.09, 17:07
        Tak źle znosisz terapię, że przez cały jej czas jesteś na zwolnieniu?

        Pozdrawiam.
        • jmart Re: Tyję... 15.02.09, 17:41
          Nie mogę powiedziec, zebym bardzo źle znosił, czytając posty innych to myśle, że
          tak jak więkrzosc. Ja po prostu zaczynając kurację i wiedząc o skutkach
          ubocznych załozyłem z góry, że cały okres od początku do końca będę na
          zwolnieniu, każdemu takie podejście polecam. Rozmawialem w szpitalu z ludzmi,
          ktorzy usiłujac w trakcie leczenia pracowac narobili sobie wiecej szkód niz,
          korzysci (gorzej pracowal, zaplątaie i bezradnośc wychwytywane momentalnie przez
          kolegow z pracy, częste zwolnienia i urlopy narobily wiecej szkody niz
          postawienie sprawy wprost i na rok przerwa). Leczenie to okres kiedy trzeba sie
          zajac sobą nie pracą, i w tym przynajmniej jest coś fajnego bo mając tyle czasu
          moge realizowac swoje zainteresowania, psychicznie lepiej znosze bo nie wracam
          wku..wiony z roboty, i w ogole kazdemu polecam. pozdrawiam
    • fundi-is-one Re: Tyję... 15.02.09, 18:48
      Ja też przytyłam. Zaczynając terapię ważyłam 54 kończyłam ważąć 59.
      Ale u mnie to była kwestia tarczycy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka