clean1
29.07.09, 22:01
Witam wszystkich formulowiczow bardzo serdecznie.
Pozwole sobie napiac kilka slow o sobie i moim wzwc - chyba tak dla wlasnego "wygadania sie".
O wzwc dowiedzialem sie w styczniu. To dziadostwo siedzi we mnie juz prawie 30 lat bez zadnej swiadomosci z mojej strony. Przypadkiem (robiac badania) okazalo sie ze proby watrobowe sa na poziomie 240 jednostek. Kolejne badania, poszukiwania i wreszcie trafilem do specjalisty, badanka i info ze mam wzwc.
Niski poziom plytek dyskwalifikowal mnie z leczenia interferonem, zreszta oczekiwanie na rozpoczecie leczenia to z tego co szlyszalem okolo 3-4 lata przynajmniej u mnie. Jak sie okazalo moja Pani doktor procz przychodni, jest lekarzem w klinice i wlasnie w tej chwili szukaja pacjentow do terapii interferonem i nrybawiryna + nowym lekiem na podwyzszenie plytek. Przeszedlem badania kwalifikacyjne i pierwsza dawke interferonu wstrzyneli mi na poczatku kwietnia (teraz z perspektywy czasu, patrzac na te 3-4 lata oczekiwania na rozpoczecie leczenia + brak mozliwosci leczenia ze wzgledu na niskie plytki - jestem przekonany, ze JESTEM WIELKIM SZZESCIAZEM!). Program w ktorym jestem zapewnia mi pelna kontrole lekarzy, czeste badania i kontakt z kilkoma z nich o kazdej porze dnia i nocy.
Poczatek byl tragiczny a dalej bylo i jest jeszcze gorzej. Raz lepiej a raz tragicznie. 4 godziny po zastrzyku biore apap i ibuprom max - zapobiega bolowi i wyskokiej goraczce - bardzo mi pomaga. 1-2 razy w tygodniu mam kiklugodzinne "ataki" - bole w roznych miejscach i stan podgoraczkowy, bol glowy, straszliwe rozdraznienie i zdenerwowanie. Raz lepiej a raz gorzej... Byle do przodu. Czasem mysle, ze nie przezyje do rana ale jak jest juz dobrze to... Byle do przodu... Ostatnie kilka tygodni mam straszliwe nudnosci. Od kilku dni biore ranigast. Pomoglo.
Dzisiaj wstrzyknolem sobie 18 dawke interferonu. Jeszcze 30. Niestety wirus wciaz jest. Lekarze pocieszaja mnie, ze nie jest zle bo zaczynalem od prawie 2 mln jednostek, tak wiec poziom niecalych 20 tys po 3 miesiacach nie jest zly. Wierze im... i dalej do przodu...
Czytajac to forum na poczatku (gdy dowiedzialem sie o tym, ze mam wzwc) bylo dla mnie bardzo dolujace i przerazajace. Teraz dziekuje za jego istnienie. Jestescie fenomenalni w podtrzymywaniu siebie i innych na duchu. DZIEKI za forum i dzieki za mozliwosc "wypisania" sie. Pozwole sobie od czasu do czasu wlaczyc sie do rozmow z moja "wiedza".
Na koniec zapytam o Wasze rady na temat mozliwosci podwyzszenia poziomu hemoglobiny (pozostale wyniki w miare oki). Moja jest na granicy obnizenia dawki interferonu. Nie mam apetytu. Ostatnimi czasy zona majac urlop mocno mnie pilnuje i "tuczy", moze to cos pomorze? Czy maciejakies pomysly w tym zakresie?
Jeszcze taka ciekawostka. Czesto jestem bardzo oslabiony i od lekarzy mam zalecenie by sie nie przemeczac czego bardzo przestrzegam Jednak teraz bedac na wakacjach kazdego dnia plywam, efekt jest taki, ze czuje sie swietnie i nie otczuwam notorycznego zmeczenia. Moze jednak niezbyt wielki wysilek fizyczny jest przymierzencem a nie wrogiem.
Pozdrawiam i przepraszam za ortografie (moja pieta od podstawowki).