brunosch
25.05.04, 09:28
groziła mi wczoraj w kuchni.
Do ozorów zapragnąłem sos chrzanowy - czyli to, co robi się samo, bez
większych cudów... na zasmażce.
Rozgrzałem tłuszcz, sypnąłem szczodrze mąką i coś mi nie zagrało.
Sprawdziłem - cukier puder. Na szczęście nie zdążył się skarmelizować,
wywaliłem szybko i zacząłem od nowa, starannie sprawdzając zawartość słoików.
Z tremy pop...mi się proporcje wyszła małpia maść o konsystencji stygnącej
lawy. Rzeźbić się w tym dało. Ale w sumie jadalne było.
Dziś bezpiecznie - młode pyry + kalafior + koperek + pomidory.
Przy takim obiedzie, jedyne kuku jakie grozi, to uciąć sobie palec przy
siekaniu koperku.