matemi Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 08:29 Spotykają się na mieście dwa pączki.Jeden pyta drugiego:" I co tam u ciebie słychać?". -" A wiesz na studia zdawałem."- "I co, przyjęli cię?" -"No co ty...Pączka?" :) Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:13 Ludożercy gotują Rumuna w kotle. Co chwilę z kipiącego rosołu wynurza się głowa, a stojący obok kucharz raz po raz uderza w nią z całej siły chochlą. - Czemu tak bijesz tego człowieka? - sroży się król ludożerców. - Panie, jeszcze chwila, a on mi cały makaron wyżre... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:21 Od Baky'iego, bo "spożywczy" :-)) "Dwoje wychodzi ze sklepu (z wodą mineralną w garściach) i już po wyjściu odkręcaja i piją - ciepło było i pragnienie... Mijają dwóch oszczypłotów pijących winko... Jeden do drugiego: - Zoba zoba, jak zwierzęta... wode pijo!!!.." Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:46 Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła: - Antek, nie widziałeś mojej kury?? Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi: - Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki! Spotykają się dwaj kumple: - Stary, byłem w Norwegii, mówię Ci: zajebiście ! - A fiordy, widziałeś fiordy ? - Fiordy ? Fiordy to mi z ręki jadły... Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam kresowy, z myszką 10.12.04, 14:31 kaziutek chodzi z mamą po mieście i marudzi: "mama, kup śliedzika!, no mama, kup śliedzika!" i tak w kółko. mama go uspokaja, a on swoje. w końcu kobita poddenerwowana do syna: "ach kaziu, kaziu, tobie tylko łakocie w głowie!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech IP: *.wroclaw.mm.pl 12.12.04, 10:52 Podciągam ten wesoły wątek! Szkoda że nie umiem opowiadać dowcipów, ale czytać tak - i umiem, i lubię. Pozdrawiam niedzielnie. Z. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.04, 10:52 Dzięki za podciąganie wątku. Nie będę osamotniona. Kuchnia to moje ulubione forum do czytania. Dziala nie tylko kulinarnie , ale i terapeutycznie. Dlatego tak domagam się wesołych, kulinarnych opowuieści. Dziala jak nalepsz terapia na jesienno - zimową handrę. No i jeszcze dobre kakao do tego... Jacku, nie wiem czy na tym forum, ale chyba tak był dowcip ( żaden wybitny, ale jak najbardziej w temacie) o panu, który przychodzi do lokalu i zamawia u kelnerki pączki, jak ona mu je przynosi to on dziękuje jej w te słowa : dziękuję za pączki, caluję rączki, potem są ciasteczka, itd. Tyko ja nie umiem opowaidać i zawsze coś spalę - znasz ten dowcip? Pozdr. Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka 13.12.04, 11:05 Nie znam:-( Moze ktos tu pomoze? Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Wspomagam 13.12.04, 11:34 Przez wieś idzie kogut i pali papierosa. Zobaczyła go krowa i pyta się: -Hej, koguciku! Ty taki mały i palisz papierosy?! Na to oburzony kogut: -A ty taka stara i z gołymi cycami? Odpowiedz Link Zgłoś
ofira Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka 13.12.04, 12:43 o ten chodzi ? W restauracji facet zamawia paczki. - Za te paczki, caluje pania w raczki - mowi do kelnerki. Zamawia ciasteczka. - Za te ciasteczka, caluje pania w usteczka. Odzywa sie facet z innego stolika: - Panie, zamow pan wreszcie zupe! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech 13.12.04, 12:46 Tak, tak, dzieki :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.04, 13:16 Dołączam do podziękjowań! To ten. Jak ja go opowiem to się rozwodni i nie bedzie już taki sam, jak z tym przysłowiowym "wiadrem wody do rosołu' Z. P.S. Jak to już wielokrotnie było podnoszone na ludzi z tego forum można zawsze liczyć. Z. Odpowiedz Link Zgłoś
ofira poradnik 13.12.04, 12:46 dostałam kiedyś w mailu i bardzo mi się spodobało :) Poradnik dla mezczyzn ceniacych sobie wolnosc. Radzimy wydrukowac i przyczepic w kuchni na lodówce. Istnieje duze prawdopodobienstwo, ze ponizszy poradnik moze uratowac wam zycie... 1. CHLEB. Ziarenka sezamu i maku to jedyne oficjalnie akceptowane "plamki" jakie mozna zauwazyc na powierzchni bochenka chleba. Wlochate, biale lub zielone placki dobitnie swiadcza o tym, ze twój chleb zamienil w eksperyment z laboratorium farmaceutycznego. 2. JEDZENIE W PUSZKACH. Kazda puszka z jedzeniem,która przybrala ksztalt pilki musi byc natychmiast usunieta. Ostroznie i delikatnie. 3. MARCHEWKA. Jes;eli mozesz ja zawiazac na supelek, to znaczy, ze nie jest swieza. 4. PlATKI ZBOzOWE. Generalna zasada mówi, ze platki nalezy wyrzucic jesli termin waznosci uplynal co najmniej 2 lata temu 5. SOS DO FRYTEK. Jezeli mozesz go wyjac z pojemnika i odbija po podlodze, to znaczy, ze sie nie nadaje do jedzenia 6. NABIAL. Mleko jest zepsute, kiedy zaczyna wygladac jak jogurt. Jogurt jest zepsuty, kiedy zaczyna wygladac jak twarozek. Twarozek jest zepsuty, kiedy zaczyna wygladac jak zolty ser. Chociaz zolty ser to nic innego, jak zepsute mleko i juz nie moze byc bardziej zepsuty. Ser Cheddar jest zepsuty, kiedy zaczyna wygladac jak Brie, przy czym masz swiadomosc, ze takiego gatunku nie kupowales 7. JAJKA. Jesli cos puka od srodka, starajac sie wydostac ze skorupki, to jajko prawdopodobnie jest nie pierwszej swiezosci. 8. PUSTE OPAKOWANIA. Wkladanie pustych opakowan ponownie do lodówki to stara sztuczka, ale przynosi skutek tylko jesli mieszkasz z kims, lub masz kogos do prowadzenia domu. 9. TERMINY WAZNOSCI. To NIE jest chwyt marketingowy, majacy na celu sklonienie Cie do wyrzucenia dobrego jedzenia tylko po to, zebys wiecej wydac na kolejne zakupy. Moz powinienes powiesic w kuchni kalendarz. 10. MAKA. Maka jest zepsuta, kiedy sie rusza 11. MROZONKI. Mrozonki, które staly sie integralna czescia oblodzonego zamrazalnika prawdopodobnie i tak stana sie niejadalne zanim wydlubiesz je za pomoca kuchennego noza. 12. SALATA. Nie nadaje sie do jedzenia, jesli nie mozesz jej usunac z lodówki bez uzycia papieru sciernego. Ani jesli jest w stanie plynnym. 13. MAJONEZ. Jezeli po spozyciu nastapi gwaltowna reakcja zoladka i reszty przewodu pokarmowego, to znaczy, ze majonez byl zepsuty 14. MIESO. Jezeli otwarcie lodówki powoduje gromadzenie sie bezpanskich psów przed Twoim domem, to oznacza, ze mieso sie zepsulo. 15. ZIEMNIAKI. Swieze ziemniaki nie maja korzeni, lodyg ani bujnego listowia. 16. RODZYNKI. Nie powinny byc twardsze, niz Twoje zeby. 17. SÓL. Na szczescie nie psuje sie. 18. PODUKTY NIEOZNAKOWANE. Wszystko, co nie jest w oryginalnym opakowaniu staje sie automatycznie podejrzane. 19. MDLOSCI. Wszystko, co wywoluje mdlosci jest niejadalne chyba ze sá to resztki wczorajszej, wlasnorecznie przez Ciebie przygotowanej kolacji. 20. CHOMIK. Generalnie jedzenie nie powinno byc przechowywane dluzej, niz trwa przecietny okres zycia chomika. Postaraj sie to pozyteczne zwierzatko i trzymaj je obok lodówki w celach pomiarowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 13.12.04, 13:20 Wczesny poranek , wieś, dom , obok chlew. Z domu wychodzi rolnik Zenek (2-dniowy zarost , podkrążone oczy, ręce jak bochny , kufajka, gumofilce, berecik z antenką) powolnym krokiem idzie przez błotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka , wszystke świnie kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta - świnie w spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy się na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. powoli odwraca się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i pdchodzi do szczerniałego kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy i patrzy się na swoje odbicie... w końcu mruczy do siebie: - Kurcze..., co one takiego we mnie widzą... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 13.12.04, 13:24 świetne! Opowiem swojemu sołtysowi na wsi:-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mewa nie kulinarny, ale świąteczny :-) IP: *.crowley.pl 13.12.04, 13:28 Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy... Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, ze może nie zdążyć... Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, ze jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez płot i zwiały Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał: - Wesołych Świąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził? .... I stąd wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki... Odpowiedz Link Zgłoś
baky Anglik 13.12.04, 13:40 Anglik opowiada znajomemu Francuzowi swoje przeżycia z Afryki: - Wyobraź sobie, mój drogi, że zgubiliśmy drogę na tej cholernej pustyni i tułalismy się po niej ponad tydzień. Sytuacja zrobiła się krytyczna, skończyła się bowiem łyski i umieraliśmy z pragnienia... Francuz przerywa: - A nie mogliście poszukać jakiegoś źródła wody? - Wody, wody - oburza się Anglik - Zwariowałeś?! Czy ty uważasz, że w takiej sytuacji ktoś z nas myślał o kąpieli?! Odpowiedz Link Zgłoś
monia_77 Re: Sw Mikolaj 13.12.04, 13:52 No to ja mam Sw Mikolaja dla Was ;-)) www.inkspotdigital.com/DOWNLOADS/SANTAMAKER.swf Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: uśmiech na dzieńdobry: 13.12.04, 13:50 Finlandia... Dwóch Finów wchodzi do knajpy... Podchodzą do baru i jeden wskazuje palcem butelkę Finlandii. Barman odkręca korek i stawia przed nimi. Z kieliszkami. Polali i bach, polali i bach itd. Skończyła się wódeczka więc drugi wskazuje następną butelkę Finlandii. Barman odkręcił. Postawił. Polali i ciach, polali i ciach... Następna pusta i tak parę razy... Skończyła się Finlandia w knajpie, więc jeden wskazuje palcem butelkę Absoluta. Barman odkręcił i postawił. Polali i cyk. Chwila refleksji i jeden do drugiego: - Całkiem niezły ten Absolut. - No nieeeeeee! Ty się tu przyszedłeś napić, czy mleć ozorem? Odpowiedz Link Zgłoś
baky Na popołudnie - żaba (niekulinarny) 13.12.04, 14:34 Siedzi facet nad stawem i łowi ryby... Wynurza się żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? - A skocz sobie. Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby... Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody? - No, skocz sobie (poirytowany). Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby... Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc kończy: ... usiąść koło Pana? - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby... Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? Na co pierwsza: - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: Na popołudnie - żaba (niekulinarny) 13.12.04, 14:43 No dobra:-) Uznajmy że kulinarny, bo wystepują w nim "spożywcze" elementy. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch pierworodny 13.12.04, 16:07 Właściciel wielkich zakładów masarskich czeka zdenerwowany na narodziny spadkobiercy. W końcu położna wychodzi z pokoju z noworodkiem na ręku, ojciec odwija go z becika - SYN!!! No więc radość, ekstaza, bierze chłopca na ręce, biegnie pokazać mu JEGO majątek, po godzinie wraca i od progu woła: - Wspaniały chłopak! 3.200 bez kości! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.chello.pl 14.12.04, 11:45 up :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia instrukcja użytkowania męża 14.12.04, 13:00 Mąż - to zaobrączkowany osobnik płci męskiej z możliwością przystosowania do niewoli. Odnosząc się do sytuacji w domu, od razu zaczyna szukać jedzenia i miejsca do spania. Trzeba pamiętać, ze jest on bardzo daleki od ideału, dlatego wymaga nieustannej opieki i pielęgnacji. Męża należy trzymać w ciepłym i dobrze przewietrzonym pomieszczeniu. Należy męża wyprowadzać na spacer raz dziennie na smyczy, ponieważ może ujawniać się instynkt do uciekania. Nawet najlepiej wytresowani mężowie zostawieni bez opieki mogą nie znaleźć albo nie będą chcieli znaleźć drogi powrotnej. Niestety urzędy zajmujące się wydaniem i rejestracja mężów tak zwane Urzędami Stanu Cywilnego, nie dają żadnej gwarancji oraz nie odpowiadają za zaginiecie lub ucieczkę męża. ]Należy pamiętać, ze okres udomowienia męża źle wpływa na jego naturalne funkcjonowanie - u niektórych pojawia się chęć ciągłych ucieczek, a niektórzy z czasem staja się niepotrzebną i nieestetyczną rzeczą w domu, którą należy się ciągle opiekować. Lecz przy dobrej technice tresowania, mąż może stać się pożyteczny. Zastosowanie: Należy ustalić po co kobiecie, która świetnie daje sobie rade, komplikować sobie życie nabywając męża. W najprostszym u życiu tego osobnika, mąż jest potrzebny do zapłodnienia, lecz przy odpowiednim wytrenowaniu może być użyteczny również w innych sferach życiowych, takich jak: - poprawienie sytuacji materialnej -w ciężkich pracach domowych, itd. Użycie: Każdy osobnik płci męskiej pasący się na wolności może być potencjalnym mężem. Zainteresować mężczyznę można czymkolwiek - rozpoczynając od butelki kończąc na górnolotnej frazie, której on wcale nie musi zrozumieć. Lecz należy pamiętać, ze jeżeli mężczyzna oddzielił się od stada i poszedł za kobieta, to najczęściej dlatego żeby doznać jednorazowej przyjemności i zaspokoić swój pierwotny instynkt.Celem kobiety jest doprowadzenie mężczyzny do kompletnego niezrozumienia swych czynów, bowiem tylko w takim stanie jest możliwe zaobrączkowanie, co jest głównym celem kobiety. Po zaobrączkowaniu najczęściej jest zaplanowane wesele, które ma spowodować, żeby mężczyzna jeszcze dłużej nie mógłby zrozumieć, co się stało. Niektóre kobiety uważają, że mąż po zaobrączkowaniu, już nigdzie nie ucieknie. Niestety, to kompletna bzdura. Po zaobrączkowaniu należy zając się procesem tresowania Tresowanie: Po nabyciu męża należy od razu przystąpić do tresowania. Należy pamiętać, że nietresowany mąż jest niebezpieczny dla kobiety, jak również dla całego społeczeństwa. Każdy, nawet najbardziej otępiały mąż poddaje się tresowaniu, należy tylko go regularnie żywić i mieć dużo cierpliwości. Tak samo jak w przypadku tresowania psów tak i w przypadku tresowania męża należy zacząć od podstawowych komend, takich jak: "siadać", "leżeć obok" itd. Lecz komendy należy dawać nie w sposób dyrektywny, lecz milo: "Kochanie usiądź”, „chcę na Ciebie popatrzeć", "Kochanie połóż się, na pewno jesteś zmęczony", "Kochanie chodź bliżej, lubię jak jesteś obok mnie". Przy prawidłowym wykonaniu komend należy podkarmić albo pochwalić, żeby wykształciła się odpowiednia reakcja przy usłyszeniu komend. Po przekonaniu, że dobrze są przyswojone podstawowe komendy, należy przystąpić do nauki bardziej skomplikowanych komend, takich jak "przynieś", "podaj", pozamiataj", "kup mi", "oddaj wypłatę", "pomóż mojej mamie", itd. Zakończenie: Drogie kobiety, jeżeli po zrozumieniu wielkości problemu, jeszcze nie zrezygnowałyście z zamiaru nabycia męża, to mogę Was pocieszyć - zadbany, dobrze umyty, uczesany, nakarmiony i umiejętnie wytresowany mąż może kobiecie dać dużo przyjemnych chwil, lecz nie świadczy to o umiejętnościach danego gatunku fauny, lecz o wyjątkowych umiejętnościach kobiet w sferze udomowiania i tresowania dzikich zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: instrukcja użytkowania męża 14.12.04, 13:05 Chociaż każdy może spać z Kowalską, to jest podobno facet, który musi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 15.12.04, 09:54 Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi: - Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj, pan, trochę grosza! - O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy! - Skąd! Ja już od dawna nie pije! - Taaak? To pewnie przegrasz w karty! - Panie, ja się brzydzę hazardem! - No to wydasz na kobiety! - Jaaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny... Na to koleś: - No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolacje, zjesz z nami. Menel próbuje do końca ściemniać i mówi: - Ale zobacz, pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj pan kilka złotych i już sobie idę. - Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie , co się dzieje z człowiekiem, który nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na wieczór: 15.12.04, 19:27 up... ale tylko "spożywcze" pls. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f uśmiech - to od Koci: 16.12.04, 15:32 Kopiuje do zbioru tu :-) Sa wszak sardynki;-) Jan trafił po śmierci do nieba. Trochę się zdziwił, bo już od bram wita go sam Pan Bóg, ale co tak. Pan Bóg Jana oprowadził, pokazał chmurki, obłoczki i inne takie. W niebie było bardzo pięknie: wszędzie niebiesko i różowo, a powietrze wypełniała niebiańska muzyka. Pospacerował Jan po tych cudownościach, pozwiedzał, a o zmierzchu przyszedł do niego Pan Bóg i pyta: - Jak tam Janie? Podoba ci się w niebie? - No fajnie - mówi Jan. - A nie zgłodniałeś trochę? - pyta Pan Bóg. - No trochę może faktycznie - powiedział Jan, który dopiero w tej chwili zdał sobie sprawę z tego, że mu kruczy w brzuchu. - No to masz tu i smacznego - mówi Pan Bóg wyciągając zza pazuchy puszkę sardynek. Jan sardynki zjadł z apetytem i wrócił do podziwiania nieba. I przez kilka kolejnych dni Pan Bóg przychodził wieczorem do Jana, chwilę rozmawiali i na koniec zostawiał mu puszkę sardynek. Któregoś dnia Jana zaniepokoiły dziwne dźwięki dochodzące od spodu. Zaczął bacznie przypatrywać się chmurkom, po którym stąpał i zauważył, że nie są one zwartą masą, że jak się dobrze oko przyłoży to coś widać. To coś, po krótkiej analizie, okazało się być piekłem. A tam! Balanga! Stoły uginają się pod jedzeniem, pieczone prosiaki, łabędzie z piórami, owoce egzotyczne, wino się leje, gra muzyka i setki ludzi imprezuje. Jana prawie wciągnęło w szparę między chmurami. I wtedy właśnie za plecami Jana pojawił się Pan Bóg. - Co tam Janie? - Panie, patrzę tam na dół i oczom nie wierzę! To oni tam, w piekle, mają takie góry fajnego żarcia, a my tylko sardynki i sardynki?? - Wiesz, Janie - mówi Pan Bóg lekko zakłopotany - dla nas dwóch nie opłaca się gotować... Odpowiedz Link Zgłoś
baky By było kulinarnie, będą drink bary i restauracje 16.12.04, 15:42 Ateista umarł. Porządny był człowiek, ale umarł i było to dla niego bardzo traumatyczne przeżycie. Tym bardziej, że zupelnie nieoczekiwanie znalazł się w piekle. Przywitał go diabeł. Facet poczuł się nieswojo, ale diabeł był bardzo konkretny: o, widzę, że pan u nas nowy... To ja może oprowadzę, tu jest pański apartament - ten patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urządzone, łóżko wodne, baldachimy, łazienka ogromna, bidety, klimaty... Diabeł ciągnie dalej: jeśli pan jest zmęczony i chce odpocząć, to proszę się nie krępować, jeśli Pan jednak sobie życzy, to oprowadzę Pana dalej. Idą, a widoki intrygujące, dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piękne kobiety, tu ktoś maluje obrazy, tam ktoś muzykuje, przeszli koło basenu, siłowni, dalej restauracje, drink bary... Nowy gość zaczyna się czuć dziwnie, idą dalej... Dotarli do pomieszczenia, przegrodzonego scianą z bardzo grubego szkła pancernego. Za szklem - tortury, gotowani w kotłach z wrzącą smołą, masakra... Diabel wyczuł sytuację, macha ręką i mowi: - ...a, wie Pan, tym to się proszę zupełnie nie przejmować, to chrześcijanie sobie coś takiego wymyslili... Odpowiedz Link Zgłoś
baky Stary, ale tu nie było... 17.12.04, 15:12 Facet w sklepie: - Czy jest cukier w kostkach? - Nie ma. - A jakieś inne tanie bombonierki? Dla teściowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E Re: Stary, ale tu nie było... IP: 217.79.147.* 17.12.04, 16:42 Dwie kury na widok kury spacerującej z kogutem: - oni to na poważnie czy dla jaj? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nimeska jak uśmiercić karpia ? IP: *.19.119-80.rev.gaoland.net 18.12.04, 18:29 przypomnienie jak można uśmiercić karpia. 1. Bicie na chama: - młotek: walnąć z całej siły między oczy lub w okolice oczu (uważać na palce) - tasak: obciąć głowę (uważać na dłoń) Skutki uboczne: gwarantowane wyrzuty sumienia i mdłości. Nasze kalectwo i śmierć karpia równie prawdopodobne 2. Bicie "na tchórza" - unikanie walki: - do wanny z karpiem wrzuca się właśnie suszarkę do włosów Skutki uboczne: wymiana korków, zakup nowej suszarki 3. Bicie psychologiczne: - podchodzi się do wanny, w której beztrosko pływa karp i znienacka pokazuje mu się kalendarz z zakreśloną czerwonym pisakiem data 24 grudnia (na 99,9% karp umrze na zawał) Skutki uboczne: a co będzie, jak trafisz na ten 0,01%? 4. Gry wojenne: - do wanny wrzucasz petardę Skutki uboczne: odpada patroszenie, lecz dochodzi malowanie ścian i sufitu 5. Bicie damskie: - wyciągasz korek z wanny i wychodzisz na papierosa i serial brazylijski Skutki uboczne: możesz zachorować na raka (palenie szkodzi) 6. Bicie niesportowe: - idąc do domu z karpiem udajesz, że niechcący wypada ci siatka pod nadjeżdżający autobus Skutki uboczne: czasem kierowca autobusu chcąc uniknąć kolizji z siatką, w której może przecież być mina przeciwpancerna, przejeżdża nie tego, co trzeba 7. Bicie koleżeńskie: - wypijasz z karpiem flaszkę i tłumaczysz mu, że on nie ma już po co żyć, bo jego dziewczyna zdradza go z innym w sąsiedniej centrali rybnej; karp umiera z żalu lub przepicia Skutki uboczne: chora wątroba, wyrzuty sumienia, a jak karp wie coś o twojej żonie? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f uśmiech wieczorny :-0 23.12.04, 00:18 podciągnę, bo nie wierzę, że nie ma nowych...:-) Spożywczych" !!! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech wieczorny :-0 04.01.05, 16:45 up - na Nowy Rok z usmiechem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 13:52 Przychodzi mała dziewczynka (aniołek) do sklepu zoologicznego... - Plosę Pana, poplosę tego luziowego klólićka. - Ale mam jeszcze piękne biało-czarne w łatki... - Ale ja poplosę tego luziowego. - A może brązowy, bardzo ładny i tańszy? - Plosę Pana, mojemu pytonowi dynda luźnym kalafiolem, jakiego kololu jeśt klóliciek. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 14:45 :-))) no... spożywczy, jak najbardziej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brunosch Re: Taki mi się przypomniał... z brodą IP: 217.11.133.* 05.01.05, 15:00 Niegrzeczny Dyzio znów się awanturuje : - nie lubię Zosi! Nie lubię Zosi! Ojciec daje mu kontrolnie w łeb i krzyczy - gó..arzu! nie chcesz - nie jedz, pójdziesz głodny spać! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 15:10 to prawie jak te koszulki z Tajlandii: "tak wiele psów.. tak mało przepisów.." :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f jeszcze raz :-) 05.01.05, 15:49 Dla tych "nowych" podciągnę jeszcze raz, bo znow jak sobie przeszedlem przez caly watek, to sie ze dwa razy poplakalem :-))) ze smiechu. Podciagam watek, a Murzyn to tylko na zachete (w wersji hard..). Ale wyszukajcie sobie zajaczka i narkotyki, kelnerów z łyzką, złote rybki, no a żabka rządzi:-))) Do warzywniaka w Polsce wchodzi Murzyn, ogląda, ogląda i pokazuje na banany. Cio tojeszt? - pyta. Sprzedawczyni odpowiada - Banany. - Eeeee, u nasz to szą banany, o takie wilkie! - mówi pogardliwie Murzyn. A to, cio to? - wskazuje na pomarańcze. - Pomarańcze! - Eeeee, u nasz to sa o takie! A to, to małe, to cio? - wskazuje na morele. Podkręcona już mocno sprzedawczyni mruczy, że morele. - Eeeeee, .... W końcu Murzyn wskazuje z usmiechem na arbuza: - a to, cio to ma bić? - A to jest właśnie nasz polski pie..ny groszek!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 Re: jeszcze raz :-) 06.01.05, 12:27 Eskimos wchodzi do baru i mówi: - Wódkę raz, proszę. - z lodem? - pyta barman - A w mordę chcesz??? Odpowiedz Link Zgłoś
ao22 Re: jeszcze raz :-) 14.04.05, 15:41 Bardzo wcześnie rano dzwoni telefon. Odbiera zaspany facet i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za chwilę znów dzwoni telefon: - Klinika? - Nie, do jasnej cholery! To prywatne mieszkanie! - Heniek, no co ty? Kumpla nie poznajesz? Tu Mietek. Pytam, czy strzelimy sobie klinika z rana. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Mmyślę, że sobie to wyobrazicie... 05.01.05, 16:17 Dowcip z tych "demonstrowanych" - pokazywanych, ale... Przychodzi facet do knajpy, siada przy stoliku, bierze menu i czyta... Leci palcem po potrawach i... zatrzymuje się na specjalności zakładu - "Qrwa i gitara". Co u licha? Woła kelnera. - Co to? - To niespodzianka. - Poproszę. Kelner przynosi wielką bułę (coś w rodzaju hamburgera) wyładowaną róznościami i suto polaną keczupem, musztardą i majonezem (dużo). Gość gryzie, memła w ustach i kiwa głową, że niezłe, a cała zawartość spływa mu na brzuch. Facet krzyczy: - O qrwa! I gra na brzuchu... jak na gitarze. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Promocja!!!!!!!! 06.01.05, 10:46 Po burzliwej wieczornej dyskusji komisja uznała, że wygrał/a Pan/Pani 2 kg soli kuchennej!!! Nagrodę można odebrać w którymś z hipermarketów sieci Tesco... Po uprzednim zakupie 4 kg pstrągów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ampolion Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.nyc.rr.com 05.01.05, 19:32 A swoją drogą interesujące jest to kto się tutaj nie wpisał ani razu choć inaczej jest ich pełno... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 05.01.05, 19:38 Co sugerujesz Ampolionie :-) ? Ale wiesz, po wysiłku tzw pierwotnym, to i ja mam klopot zeby dorzucic jakis "spozywczy" dowcip. I to od kiiilku dni :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: 206.73.209.* 06.01.05, 11:02 Pojechaly dwie zakonnice z glebokich Wloch do USA. Chodza sobie zwiedzaja New York. Zachcialo im sie cos zjesc, patrza a tam budka ludzi kupuje jakies jedzenie. Cos jakby bulki z wkladka. Dowiedzialy sie ze nazywa sie to Hot Dog. Przysiadly na lawce zabieraja sie do jedzenia. Jedna z nich odwija papier zaglada do srodka i pyta sie drugiej: - A tobie sie jaka czesc trafila? Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 Re: uśmiech na dzieńdobry: 06.01.05, 12:52 Siedzi robak na trawniku i patrzy na jabłuszko, myśli: "Poczekam trochę, jabłuszko dojrzeje i wtedy je zjem" Na drzewie siedzi ptaszek obserwuje robaka i myśli: "Poczekam aż robak zje jabłko, będzie wtedy smaczniejszy i wtedy go zjem" Na płocie siedzi kotek, obserwuje ptaszka i myśli: " Poczekam aż ptaszek zje robaka, będzie tłusty i wtedy go zjem". Nagle zerwała się burza, piorun walnął w płot, a kotek spadł prosto w kałuże. Jaki z tego morał? Im dłuższa gra wtępna, tym bardziej mokre futerko. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:27 Przychodzi do restauracji klient z krokodylem na smyczy. Ludzie się zrywają, panika! Gość zapewnia, że ten krokodyl jest baaaaardzo łagodny, ale nikt w to nie wierzy. Facet proponuje więc małą demonstrację: Odpina rozporek, wyjmuje ptaka, teraz wali krokodyla pięścią w łeb, a ten otwiera paszczę... Facet wkłada do niej ptaka, wali dwa razy w łeb i krokodyl zamyka paszczę. Napięcie sięga zenitu! Już jest wręcz atomowe, gdy gość wali trzy razy krokodyla w łeb, ten otwiera paszczę, a ptak ukazuje się niedraśnięty! Lecą brawa, wiwaty. Gość pyta czy ktoś z publiki chciałby może spróbować... Zapada cisza kiedy od stolika w rogu wstaje babcia i mówi: - No ja bym spróbowała, gdyby Pan tak w łeb nie walił. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:32 Baky :-) naciagasz - dodales po prostu "restauracje" zeby sie tu łapało :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:36 jacek1f napisał: > Baky :-) naciagasz - dodales po prostu "restauracje" zeby sie tu łapało :-))) Nieprawda, bo choć bez przełykania, to jednak konsumpcyjny. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
miszam Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.01.05, 11:19 Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem : - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci. Pani w szkole pyta Jasia: - Co mamy z gęsi? - Smalec. - I co jeszcze? - No, smalec. - A co masz w poduszce? - Dziurę. - A co wylatuje z tej dziury? - Pióra. - No to co mamy z gęsi? - Smalec. Spotykają się dwa psy. Jeden wychudzony okrutnie, sama skóra i kości, drugi tłuściutki, wygląda jak pączek w maśle. Tłusty patrząc na chudego mówi: - Wiesz co, patrząc tak na ciebie można by pomysleć, że w promieniu 50 km to bieda... nic do żarcia znaleźć się nie da! Na to chudy: - A patrząc na ciebie można by pomyśleć, że to z twojego powodu! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.01.05, 13:29 Pyszne te z myszą..:-) filmówka! Jak ten z żabą - na dole:-) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: ostrzegałem... 11.01.05, 13:57 jacek1f napisał: > ..., ze podbiję :-) I tak nikt się tego nie spodziewał. Ja wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: ostrzegałem... 11.01.05, 14:17 Z Myszą wchodzi do stałego repertuaru. :D A teraz z zupełnie innej beczki. Konsumpcyjny o tyle, że mamy złotą rybkę. wędkarz stoi na brzegu, łowi ryby. Nagle wyciąga złotą rybkę, ta oczywiście ludzkim głosem proponuje mu spełnienie 3 życzeń. Wędkarz pomyślał i rzecze: 1. Chcę mieć arystokratyczne pochodzenie 2. Chcę mieć władzę tak potężną, żeby wpływać na losy świata 3. Chcę podróżować, zwiedzać świat... Szszszszuuuu! Budzi się w łożu z baldachimem, za oknami słońce, piękne lato, kobieta w koronkach pochyla się nad nim, całuje i cichutko mówi: - Arcyksiąże, pora wstawać, jesteśmy wszak w Sarajewie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mewa niespożywczy, ale..... fajny IP: *.crowley.pl 20.01.05, 13:21 ęłęóOddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ. Dzwoni telefon. - Centralne Biuro Śledcze, słucham... - Kciołem podać, co Jontek Pipciuś Przepustnica chowie w sągu drzewa marychuanem. - Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym. Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agentów CBŚ. Rozwalają stos drewna, każdy klocek precyzyjnie rozszczepiają siekierką, ale nic nie znajdują. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne przeprosiny, odjeżdżają. Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę, którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza ramionami, wchodzi do chałupy, odbiera. - Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu? - Ano byli. Tela co pojechali. - Drzewa ci narąbali? - A narąbali. - Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f best of - subiektywne podciągnięcie :-0 20.01.05, 13:33 Aleśmy uzbierali fajnych kawałków. Tu wybór z wyboru - przeszły u mnie do klasyki, wywołując gorący aplauz wokół :-)) Siedzi facet nad stawem i łowi ryby... Wynurza się żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? - A skocz sobie. Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby... Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody? - No, skocz sobie (poirytowany). Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby... Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc kończy: ... usiąść koło Pana? - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby... Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? Na co pierwsza: - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana? Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem : - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci. Jeden przedszkolak mówi do drugiego: - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem. - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje. Biegnie sobie zajaczek przez las czy tam przez jakas sawanne , niewazne gdzie , wazne ze sobie biegnie Nagle patrzy , a tu stoi zyrafa i chce sobie wciagnac kreske , no to on do niej: - Zyrafa , nie bierz tego gówna , lepiej ze mna pobiegaj ! to zdrowsze ! zyrafa tak mysli , mysli i w koñcu mówi - W sumie to masz racjê zajac , pobiegam z Toba. I tak sobie biegna , biegna , a tu stoi sloñ i juz ma wlasnie zapalac jointa. Zajac jak to zobaczyl od razu wkroczyl do akcji - Te sloñ ! Nie pal tego gówna ! Lepiej chodz z nami pobiegac ! to zdrowsze ! Sloñ siê lekko zdziwil , ale w koñcu dal siê namowic. I tak sobie biegna we trójkê az tu nagle stoi lew. Na rêce juz zawiazany pasek , w lapie strzykawka i ma zamiar za podac sobie heroinê . Zajac ( tradycyjnie juz ) postanowil interweniowac . Ty ! Lew ! Zamiast wstrzykiwac sobie jakies gówna to bys lepiej znami pobiegal ! to zdrowsze ! Na to lew spokojnie podszedl do zajaca i z calej sily walnal go w leb ! zyrafa i sloñ w szoku - Dlaczego go uderzyles ? ,- pytaja zdziwnieni - A bo je..y zawsze kaze wszystkim biegac jak siê nalyka amfy Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do niego kelner. Ruski zamawia: - Ty, słuchaj, masz czarny kawior? - Tak, oczywiście. - No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy. - Zaraz przyniosę - A wódę masz? - Tak, oczywiście. - No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy! Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył mordą w kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik.... Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta: - Co podać? - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik `47. - Oczywiście. - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym paseczkiem dookoła. - Tak, oczywiście - ze złotym paskiem. - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia. - Gdzie nalać? - Pyta kelner. - W kuper! - Gdzie??? - W dupę, pieprzonej kurze!!! Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy: - I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!! Przychodzi Chińczyk do sklepu w Polsce i mówi: -Dżing dżeng dżong Coca cola. Pani na to:-Dwie butelki czego? Odpowiedz Link Zgłoś
baky Lord 20.01.05, 15:02 Lord leżąc w wannie puścił bąka... Po chwili w drzwiach łazienki pojawia się lokaj z butelką mleka i szklanką na srebrnej (a jakże) tacy... - ??? Haroldzie, nie prosiłem o mleko. - Ależ lordzie, wyrażnie słyszałem: "One Bottle of Milk". (mówiąc pointę należy obniżyć głos) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:08 Z wyborem towarzysza życia jest jak w restauracji: Sam wybierasz i jesteś zadowolony.........dopóki nie zobaczysz, co dostał klient przy sasiednim stoliku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:17 przychodzą 2 blondynki do sklepu( sorki, też jestem): -co to jest to duże zielone? -arbuzy -to poprosimy 2 ale oddzielnie zapakować. -a to mniejsze zółte? -melony -to też 2 ,ale oddzielnie zapakować -a to czerwone? -jabłka -to 2 kilo ,ale odzielnie zapakować -a to.......? itd -a to malutkie czarne? -MAK K......!!!!ALE NIE NA SPRZEDAŻ!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś