Dodaj do ulubionych

uśmiech na dzieńdobry:

    • Gość: nimesk up IP: *.22.119-80.rev.gaoland.net 10.12.04, 08:27
    • matemi Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 08:29
      Spotykają się na mieście dwa pączki.Jeden pyta drugiego:" I co tam u ciebie
      słychać?". -" A wiesz na studia zdawałem."- "I co, przyjęli cię?"
      -"No co ty...Pączka?" :)
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:13
      Ludożercy gotują Rumuna w kotle. Co chwilę z kipiącego rosołu wynurza się
      głowa, a stojący obok kucharz raz po raz uderza w nią z całej siły chochlą.
      - Czemu tak bijesz tego człowieka? - sroży się król ludożerców.
      - Panie, jeszcze chwila, a on mi cały makaron wyżre...
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:21
        Od Baky'iego, bo "spożywczy" :-))

        "Dwoje wychodzi ze sklepu (z wodą mineralną w garściach) i już po wyjściu
        odkręcaja i piją - ciepło było i pragnienie...
        Mijają dwóch oszczypłotów pijących winko... Jeden do drugiego:
        - Zoba zoba, jak zwierzęta... wode pijo!!!.."
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.12.04, 13:46
      Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę,
      gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał,
      upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła:
      - Antek, nie widziałeś mojej kury??
      Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
      - Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!

      Spotykają się dwaj kumple:
      - Stary, byłem w Norwegii, mówię Ci: zajebiście !
      - A fiordy, widziałeś fiordy ?
      - Fiordy ? Fiordy to mi z ręki jadły...
    • taka_tam kresowy, z myszką 10.12.04, 14:31
      kaziutek chodzi z mamą po mieście i marudzi: "mama, kup śliedzika!, no mama,
      kup śliedzika!" i tak w kółko. mama go uspokaja, a on swoje. w końcu kobita
      poddenerwowana do syna: "ach kaziu, kaziu, tobie tylko łakocie w głowie!"
      • Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech IP: *.wroclaw.mm.pl 12.12.04, 10:52
        Podciągam ten wesoły wątek!
        Szkoda że nie umiem opowiadać dowcipów, ale czytać tak - i umiem, i lubię.
        Pozdrawiam niedzielnie.
        Z.
        • jacek1f w poniedzialek też proszę o uśmiech 13.12.04, 09:57
          up :-)
          • Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.04, 10:52
            Dzięki za podciąganie wątku. Nie będę osamotniona. Kuchnia to moje ulubione
            forum do czytania. Dziala nie tylko kulinarnie , ale i terapeutycznie.
            Dlatego tak domagam się wesołych, kulinarnych opowuieści. Dziala jak nalepsz
            terapia na jesienno - zimową handrę. No i jeszcze dobre kakao do tego...
            Jacku, nie wiem czy na tym forum, ale chyba tak był dowcip ( żaden wybitny, ale
            jak najbardziej w temacie) o panu, który przychodzi do lokalu i zamawia u
            kelnerki pączki, jak ona mu je przynosi to on dziękuje jej w te słowa :
            dziękuję za pączki, caluję rączki, potem są ciasteczka, itd.
            Tyko ja nie umiem opowaidać i zawsze coś spalę - znasz ten dowcip?
            Pozdr. Zyta
            • jacek1f Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka 13.12.04, 11:05
              Nie znam:-( Moze ktos tu pomoze?
              • stella25b Wspomagam 13.12.04, 11:34
                Przez wieś idzie kogut i pali papierosa. Zobaczyła go krowa i pyta się:
                -Hej, koguciku! Ty taki mały i palisz papierosy?!
                Na to oburzony kogut:
                -A ty taka stara i z gołymi cycami?
              • ofira Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech- do Jacka 13.12.04, 12:43
                o ten chodzi ?

                W restauracji facet zamawia paczki.
                - Za te paczki, caluje pania w raczki - mowi do kelnerki.
                Zamawia ciasteczka.
                - Za te ciasteczka, caluje pania w usteczka.
                Odzywa sie facet z innego stolika:
                - Panie, zamow pan wreszcie zupe!
                • jacek1f Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech 13.12.04, 12:46
                  Tak, tak, dzieki :-)))
                  • Gość: zyta Re: w poniedzialek też proszę o uśmiech IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.04, 13:16
                    Dołączam do podziękjowań! To ten. Jak ja go opowiem to się rozwodni i nie
                    bedzie już taki sam, jak z tym przysłowiowym "wiadrem wody do rosołu'
                    Z.
                    P.S. Jak to już wielokrotnie było podnoszone na ludzi z tego forum można zawsze
                    liczyć.
                    Z.
    • ofira poradnik 13.12.04, 12:46
      dostałam kiedyś w mailu i bardzo mi się spodobało :)

      Poradnik dla mezczyzn ceniacych sobie wolnosc. Radzimy
      wydrukowac i przyczepic w kuchni na lodówce. Istnieje duze prawdopodobienstwo,
      ze ponizszy poradnik moze uratowac wam zycie...
      1. CHLEB. Ziarenka sezamu i maku to jedyne oficjalnie akceptowane "plamki"
      jakie mozna zauwazyc na powierzchni bochenka chleba. Wlochate, biale lub
      zielone placki dobitnie swiadcza o tym, ze twój chleb zamienil w eksperyment z
      laboratorium farmaceutycznego.
      2. JEDZENIE W PUSZKACH. Kazda puszka z jedzeniem,która przybrala ksztalt pilki
      musi byc natychmiast usunieta. Ostroznie i delikatnie.
      3. MARCHEWKA. Jes;eli mozesz ja zawiazac na supelek, to znaczy, ze nie jest
      swieza.
      4. PlATKI ZBOzOWE. Generalna zasada mówi, ze platki nalezy wyrzucic jesli
      termin waznosci uplynal co najmniej 2 lata temu
      5. SOS DO FRYTEK. Jezeli mozesz go wyjac z pojemnika i odbija po podlodze, to
      znaczy, ze sie nie nadaje do jedzenia
      6. NABIAL. Mleko jest zepsute, kiedy zaczyna wygladac jak jogurt. Jogurt jest
      zepsuty, kiedy zaczyna wygladac jak twarozek. Twarozek jest zepsuty, kiedy
      zaczyna wygladac jak zolty ser. Chociaz zolty ser to nic innego, jak zepsute
      mleko i juz nie moze byc bardziej zepsuty. Ser Cheddar jest zepsuty, kiedy
      zaczyna wygladac jak Brie, przy czym masz swiadomosc, ze takiego gatunku nie
      kupowales
      7. JAJKA. Jesli cos puka od srodka, starajac sie wydostac ze skorupki, to jajko
      prawdopodobnie jest nie pierwszej swiezosci.
      8. PUSTE OPAKOWANIA. Wkladanie pustych opakowan ponownie do lodówki to stara
      sztuczka, ale przynosi skutek tylko jesli mieszkasz z kims, lub masz kogos do
      prowadzenia domu.
      9. TERMINY WAZNOSCI. To NIE jest chwyt marketingowy, majacy na celu sklonienie
      Cie do wyrzucenia dobrego jedzenia tylko po to, zebys wiecej wydac na kolejne
      zakupy. Moz powinienes powiesic w kuchni kalendarz.
      10. MAKA. Maka jest zepsuta, kiedy sie rusza
      11. MROZONKI. Mrozonki, które staly sie integralna czescia oblodzonego
      zamrazalnika prawdopodobnie i tak stana sie niejadalne zanim wydlubiesz je za
      pomoca kuchennego noza.
      12. SALATA. Nie nadaje sie do jedzenia, jesli nie mozesz jej usunac z lodówki
      bez uzycia papieru sciernego. Ani jesli jest w stanie plynnym.
      13. MAJONEZ. Jezeli po spozyciu nastapi gwaltowna reakcja zoladka i reszty
      przewodu pokarmowego, to znaczy, ze majonez byl zepsuty
      14. MIESO. Jezeli otwarcie lodówki powoduje gromadzenie sie bezpanskich psów
      przed Twoim domem, to oznacza, ze mieso sie zepsulo.
      15. ZIEMNIAKI. Swieze ziemniaki nie maja korzeni, lodyg ani bujnego listowia.
      16. RODZYNKI. Nie powinny byc twardsze, niz Twoje zeby.
      17. SÓL. Na szczescie nie psuje sie.
      18. PODUKTY NIEOZNAKOWANE. Wszystko, co nie jest w oryginalnym opakowaniu staje
      sie automatycznie podejrzane.
      19. MDLOSCI. Wszystko, co wywoluje mdlosci jest niejadalne chyba ze sá to
      resztki wczorajszej, wlasnorecznie przez
      Ciebie przygotowanej kolacji.
      20. CHOMIK. Generalnie jedzenie nie powinno byc przechowywane dluzej, niz trwa
      przecietny okres zycia chomika. Postaraj sie to pozyteczne zwierzatko i trzymaj
      je obok lodówki w celach pomiarowych.

    • Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 13.12.04, 13:20

      Wczesny poranek , wieś, dom , obok chlew. Z domu wychodzi rolnik Zenek
      (2-dniowy zarost , podkrążone oczy, ręce jak bochny , kufajka,
      gumofilce, berecik z antenką) powolnym krokiem idzie przez błotniste
      podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania.
      Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka , wszystke świnie
      kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta - świnie w
      spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę
      stoi i patrzy się na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. powoli odwraca
      się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i pdchodzi do szczerniałego
      kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy i patrzy się
      na swoje odbicie... w końcu mruczy do siebie:
      - Kurcze..., co one takiego we mnie widzą...
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 13.12.04, 13:24
        świetne! Opowiem swojemu sołtysowi na wsi:-))))
        • Gość: mewa nie kulinarny, ale świąteczny :-) IP: *.crowley.pl 13.12.04, 13:28
          Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się
          do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy... Czterech
          z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak
          elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, ze może nie zdążyć... Następnie pani
          Mikołajowa oświadczyła mu, ze jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co
          bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać
          renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne
          przeskoczyły przez płot i zwiały Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zdenerwował się
          jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się.
          Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony Mikołaj
          postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył
          barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia...
          Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na
          kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało się, ze
          myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy zadzwonił
          dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z
          piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał: - Wesołych Świąt, Mikołaju!
          Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że
          jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził? .... I stąd wzięła się
          tradycja aniołka na czubku choinki...
          • baky Anglik 13.12.04, 13:40
            Anglik opowiada znajomemu Francuzowi swoje przeżycia z Afryki:
            - Wyobraź sobie, mój drogi, że zgubiliśmy drogę na tej cholernej pustyni i
            tułalismy się po niej ponad tydzień. Sytuacja zrobiła się krytyczna, skończyła
            się bowiem łyski i umieraliśmy z pragnienia...
            Francuz przerywa:
            - A nie mogliście poszukać jakiegoś źródła wody?
            - Wody, wody - oburza się Anglik - Zwariowałeś?! Czy ty uważasz, że w takiej
            sytuacji ktoś z nas myślał o kąpieli?!
            • monia_77 Re: Sw Mikolaj 13.12.04, 13:52
              No to ja mam Sw Mikolaja dla Was ;-))

              www.inkspotdigital.com/DOWNLOADS/SANTAMAKER.swf
    • baky Re: uśmiech na dzieńdobry: 13.12.04, 13:50
      Finlandia... Dwóch Finów wchodzi do knajpy... Podchodzą do baru i jeden
      wskazuje palcem butelkę Finlandii.
      Barman odkręca korek i stawia przed nimi. Z kieliszkami. Polali i bach, polali
      i bach itd. Skończyła się wódeczka więc drugi wskazuje następną butelkę
      Finlandii. Barman odkręcił. Postawił. Polali i ciach, polali i ciach...
      Następna pusta i tak parę razy...
      Skończyła się Finlandia w knajpie, więc jeden wskazuje palcem butelkę Absoluta.
      Barman odkręcił i postawił. Polali i cyk. Chwila refleksji i jeden do drugiego:
      - Całkiem niezły ten Absolut.
      - No nieeeeeee! Ty się tu przyszedłeś napić, czy mleć ozorem?
    • baky Na popołudnie - żaba (niekulinarny) 13.12.04, 14:34
      Siedzi facet nad stawem i łowi ryby...
      Wynurza się żaba i pyta:
      - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
      - A skocz sobie.
      Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby...
      Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
      - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody?
      - No, skocz sobie (poirytowany).
      Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby...
      Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
      - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc kończy: ... usiąść
      koło Pana?
      - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby...
      Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
      - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
      Na co pierwsza:
      - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana?
      • jacek1f Re: Na popołudnie - żaba (niekulinarny) 13.12.04, 14:43
        No dobra:-) Uznajmy że kulinarny, bo wystepują w nim "spożywcze" elementy.
    • brunosch pierworodny 13.12.04, 16:07
      Właściciel wielkich zakładów masarskich czeka zdenerwowany na narodziny
      spadkobiercy.
      W końcu położna wychodzi z pokoju z noworodkiem na ręku, ojciec odwija go z
      becika - SYN!!! No więc radość, ekstaza, bierze chłopca na ręce, biegnie
      pokazać mu JEGO majątek, po godzinie wraca i od progu woła:

      - Wspaniały chłopak! 3.200 bez kości!
    • Gość: jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.chello.pl 14.12.04, 11:45
      up :-))
    • yfcia instrukcja użytkowania męża 14.12.04, 13:00
      Mąż - to zaobrączkowany osobnik płci męskiej z możliwością przystosowania
      do niewoli. Odnosząc się do sytuacji w domu, od razu zaczyna szukać jedzenia i
      miejsca do spania. Trzeba pamiętać, ze jest on bardzo daleki od ideału, dlatego
      wymaga nieustannej opieki i pielęgnacji. Męża należy trzymać w ciepłym i dobrze
      przewietrzonym pomieszczeniu. Należy męża wyprowadzać na spacer raz dziennie na
      smyczy, ponieważ może ujawniać się instynkt do uciekania. Nawet najlepiej
      wytresowani mężowie zostawieni bez opieki mogą nie znaleźć albo nie będą
      chcieli znaleźć drogi powrotnej. Niestety urzędy zajmujące się wydaniem i
      rejestracja mężów tak zwane Urzędami Stanu Cywilnego, nie dają żadnej gwarancji
      oraz nie odpowiadają za zaginiecie lub ucieczkę męża. ]Należy pamiętać, ze
      okres udomowienia męża źle wpływa na jego naturalne funkcjonowanie - u
      niektórych pojawia się chęć ciągłych ucieczek, a niektórzy z czasem staja się
      niepotrzebną i nieestetyczną rzeczą w domu, którą należy się ciągle opiekować.
      Lecz przy dobrej technice tresowania, mąż może stać się pożyteczny.

      Zastosowanie:
      Należy ustalić po co kobiecie, która świetnie daje sobie rade, komplikować
      sobie życie nabywając męża. W najprostszym u życiu tego osobnika, mąż jest
      potrzebny do zapłodnienia, lecz przy odpowiednim wytrenowaniu może być
      użyteczny również w innych sferach życiowych, takich jak:
      - poprawienie sytuacji materialnej
      -w ciężkich pracach domowych, itd.

      Użycie:
      Każdy osobnik płci męskiej pasący się na wolności może być potencjalnym
      mężem. Zainteresować mężczyznę można czymkolwiek - rozpoczynając od butelki
      kończąc na górnolotnej frazie, której on wcale nie musi zrozumieć. Lecz należy
      pamiętać, ze jeżeli mężczyzna oddzielił się od stada i poszedł za kobieta, to
      najczęściej dlatego żeby doznać jednorazowej przyjemności i zaspokoić swój
      pierwotny instynkt.Celem kobiety jest doprowadzenie mężczyzny do kompletnego
      niezrozumienia swych czynów, bowiem tylko w takim stanie jest możliwe
      zaobrączkowanie, co jest głównym celem kobiety. Po zaobrączkowaniu najczęściej
      jest zaplanowane wesele, które ma spowodować, żeby mężczyzna jeszcze dłużej nie
      mógłby zrozumieć, co się stało. Niektóre kobiety uważają, że mąż po
      zaobrączkowaniu, już nigdzie nie ucieknie. Niestety, to kompletna bzdura. Po
      zaobrączkowaniu należy zając się procesem tresowania

      Tresowanie:
      Po nabyciu męża należy od razu przystąpić do tresowania. Należy pamiętać,
      że nietresowany mąż jest niebezpieczny dla kobiety, jak również dla całego
      społeczeństwa. Każdy, nawet najbardziej otępiały mąż poddaje się tresowaniu,
      należy tylko go regularnie żywić i mieć dużo cierpliwości. Tak samo jak w
      przypadku tresowania psów tak i w przypadku tresowania męża należy zacząć od
      podstawowych komend, takich jak: "siadać", "leżeć obok" itd. Lecz komendy
      należy dawać nie w sposób dyrektywny, lecz milo: "Kochanie usiądź”, „chcę na
      Ciebie popatrzeć", "Kochanie połóż się, na pewno jesteś zmęczony", "Kochanie
      chodź bliżej, lubię jak jesteś obok mnie". Przy prawidłowym wykonaniu komend
      należy podkarmić albo pochwalić, żeby wykształciła się odpowiednia reakcja przy
      usłyszeniu komend. Po przekonaniu, że dobrze są przyswojone podstawowe komendy,
      należy przystąpić do nauki bardziej skomplikowanych komend, takich
      jak "przynieś", "podaj", pozamiataj", "kup mi", "oddaj wypłatę", "pomóż mojej
      mamie", itd.

      Zakończenie:
      Drogie kobiety, jeżeli po zrozumieniu wielkości problemu, jeszcze nie
      zrezygnowałyście z zamiaru nabycia męża, to mogę Was pocieszyć - zadbany,
      dobrze umyty, uczesany, nakarmiony i umiejętnie wytresowany mąż może kobiecie
      dać dużo przyjemnych chwil, lecz nie świadczy to o umiejętnościach danego
      gatunku fauny, lecz o wyjątkowych umiejętnościach kobiet w sferze udomowiania i
      tresowania dzikich zwierząt.



      • baky Re: instrukcja użytkowania męża 14.12.04, 13:05
        Chociaż każdy może spać z Kowalską, to jest podobno facet, który musi.
    • Gość: mewa Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.crowley.pl 15.12.04, 09:54
      Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi:
      - Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj, pan, trochę grosza!
      - O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy!
      - Skąd! Ja już od dawna nie pije!
      - Taaak? To pewnie przegrasz w karty!
      - Panie, ja się brzydzę hazardem!
      - No to wydasz na kobiety!
      - Jaaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny...
      Na to koleś:
      - No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolacje, zjesz z nami.
      Menel próbuje do końca ściemniać i mówi:
      - Ale zobacz, pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj
      pan kilka złotych i już sobie idę.
      - Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie , co się dzieje z człowiekiem, który
      nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie!

      • jacek1f Re: uśmiech na wieczór: 15.12.04, 19:27
        up... ale tylko "spożywcze" pls.
        • jacek1f uśmiech - to od Koci: 16.12.04, 15:32
          Kopiuje do zbioru tu :-) Sa wszak sardynki;-)

          Jan trafił po śmierci do nieba. Trochę się zdziwił, bo już od bram wita go sam
          Pan Bóg, ale co tak.
          Pan Bóg Jana oprowadził, pokazał chmurki, obłoczki i inne takie.
          W niebie było bardzo pięknie: wszędzie niebiesko i różowo, a powietrze
          wypełniała niebiańska muzyka.
          Pospacerował Jan po tych cudownościach, pozwiedzał, a o zmierzchu przyszedł do
          niego Pan Bóg i pyta:
          - Jak tam Janie? Podoba ci się w niebie?
          - No fajnie - mówi Jan.
          - A nie zgłodniałeś trochę? - pyta Pan Bóg.
          - No trochę może faktycznie - powiedział Jan, który dopiero w tej chwili zdał
          sobie sprawę z tego, że mu kruczy w brzuchu.
          - No to masz tu i smacznego - mówi Pan Bóg wyciągając zza pazuchy puszkę
          sardynek.
          Jan sardynki zjadł z apetytem i wrócił do podziwiania nieba.
          I przez kilka kolejnych dni Pan Bóg przychodził wieczorem do Jana, chwilę
          rozmawiali i na koniec zostawiał mu puszkę sardynek.
          Któregoś dnia Jana zaniepokoiły dziwne dźwięki dochodzące od spodu. Zaczął
          bacznie przypatrywać się chmurkom, po którym stąpał i zauważył, że nie są one
          zwartą masą, że jak się dobrze oko przyłoży to coś widać.
          To coś, po krótkiej analizie, okazało się być piekłem.
          A tam! Balanga! Stoły uginają się pod jedzeniem, pieczone prosiaki, łabędzie z
          piórami, owoce egzotyczne, wino się leje, gra muzyka i setki ludzi imprezuje.
          Jana prawie wciągnęło w szparę między chmurami.
          I wtedy właśnie za plecami Jana pojawił się Pan Bóg.
          - Co tam Janie?
          - Panie, patrzę tam na dół i oczom nie wierzę! To oni tam, w piekle, mają takie
          góry fajnego żarcia, a my tylko sardynki i sardynki??
          - Wiesz, Janie - mówi Pan Bóg lekko zakłopotany - dla nas dwóch nie opłaca się
          gotować...
          • baky By było kulinarnie, będą drink bary i restauracje 16.12.04, 15:42
            Ateista umarł. Porządny był człowiek, ale umarł i było to dla niego bardzo
            traumatyczne przeżycie. Tym bardziej, że zupelnie nieoczekiwanie znalazł się w
            piekle. Przywitał go diabeł. Facet poczuł się nieswojo, ale diabeł był bardzo
            konkretny: o, widzę, że pan u nas nowy... To ja może oprowadzę, tu jest pański
            apartament - ten patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urządzone, łóżko
            wodne, baldachimy, łazienka ogromna, bidety, klimaty... Diabeł ciągnie dalej:
            jeśli pan jest zmęczony i chce odpocząć, to proszę się nie krępować, jeśli Pan
            jednak sobie życzy, to oprowadzę Pana dalej. Idą, a widoki intrygujące,
            dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piękne kobiety, tu ktoś maluje obrazy, tam
            ktoś muzykuje, przeszli koło basenu, siłowni, dalej restauracje, drink bary...
            Nowy gość zaczyna się czuć dziwnie, idą dalej... Dotarli do pomieszczenia,
            przegrodzonego scianą z bardzo grubego szkła pancernego. Za szklem - tortury,
            gotowani w kotłach z wrzącą smołą, masakra...
            Diabel wyczuł sytuację, macha ręką i mowi: - ...a, wie Pan, tym to się proszę
            zupełnie nie przejmować, to chrześcijanie sobie coś takiego wymyslili...
          • kocio-kocio Re: uśmiech - to od Koci: 16.12.04, 17:53
            :o)
    • baky Stary, ale tu nie było... 17.12.04, 15:12
      Facet w sklepie:
      - Czy jest cukier w kostkach?
      - Nie ma.
      - A jakieś inne tanie bombonierki? Dla teściowej.
      • Gość: E Re: Stary, ale tu nie było... IP: 217.79.147.* 17.12.04, 16:42
        Dwie kury na widok kury spacerującej z kogutem:
        - oni to na poważnie czy dla jaj?
    • Gość: nimeska jak uśmiercić karpia ? IP: *.19.119-80.rev.gaoland.net 18.12.04, 18:29
      przypomnienie jak można uśmiercić karpia.

      1. Bicie na chama:
      - młotek: walnąć z całej siły między oczy lub w okolice oczu (uważać na palce)
      - tasak: obciąć głowę (uważać na dłoń)
      Skutki uboczne: gwarantowane wyrzuty sumienia i mdłości. Nasze kalectwo i
      śmierć karpia równie prawdopodobne

      2. Bicie "na tchórza" - unikanie walki:
      - do wanny z karpiem wrzuca się właśnie suszarkę do włosów
      Skutki uboczne: wymiana korków, zakup nowej suszarki

      3. Bicie psychologiczne:
      - podchodzi się do wanny, w której beztrosko pływa karp i znienacka pokazuje mu
      się kalendarz z zakreśloną czerwonym pisakiem data 24 grudnia (na 99,9% karp
      umrze na zawał)
      Skutki uboczne: a co będzie, jak trafisz na ten 0,01%?

      4. Gry wojenne:
      - do wanny wrzucasz petardę
      Skutki uboczne: odpada patroszenie, lecz dochodzi malowanie ścian i sufitu

      5. Bicie damskie:
      - wyciągasz korek z wanny i wychodzisz na papierosa i serial brazylijski
      Skutki uboczne: możesz zachorować na raka (palenie szkodzi)

      6. Bicie niesportowe:
      - idąc do domu z karpiem udajesz, że niechcący wypada ci siatka pod
      nadjeżdżający autobus
      Skutki uboczne: czasem kierowca autobusu chcąc uniknąć kolizji z siatką, w
      której może przecież być mina przeciwpancerna, przejeżdża nie tego, co trzeba

      7. Bicie koleżeńskie:
      - wypijasz z karpiem flaszkę i tłumaczysz mu, że on nie ma już po co żyć, bo
      jego dziewczyna zdradza go z innym w sąsiedniej centrali rybnej; karp umiera z
      żalu lub przepicia
      Skutki uboczne: chora wątroba, wyrzuty sumienia, a jak karp wie coś o twojej
      żonie?
      • jacek1f uśmiech wieczorny :-0 23.12.04, 00:18
        podciągnę, bo nie wierzę, że nie ma nowych...:-)
        Spożywczych" !!!
        • jacek1f Re: uśmiech wieczorny :-0 04.01.05, 16:45
          up - na Nowy Rok z usmiechem:-)
    • baky Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 13:52
      Przychodzi mała dziewczynka (aniołek) do sklepu zoologicznego...
      - Plosę Pana, poplosę tego luziowego klólićka.
      - Ale mam jeszcze piękne biało-czarne w łatki...
      - Ale ja poplosę tego luziowego.
      - A może brązowy, bardzo ładny i tańszy?
      - Plosę Pana, mojemu pytonowi dynda luźnym kalafiolem, jakiego kololu jeśt
      klóliciek.
      • jacek1f Re: Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 14:45
        :-))) no... spożywczy, jak najbardziej!
      • Gość: brunosch Re: Taki mi się przypomniał... z brodą IP: 217.11.133.* 05.01.05, 15:00
        Niegrzeczny Dyzio znów się awanturuje :
        - nie lubię Zosi! Nie lubię Zosi!
        Ojciec daje mu kontrolnie w łeb i krzyczy
        - gó..arzu! nie chcesz - nie jedz, pójdziesz głodny spać!
        • jacek1f Re: Taki mi się przypomniał... z brodą 05.01.05, 15:10
          to prawie jak te koszulki z Tajlandii:
          "tak wiele psów..
          tak mało przepisów.."

          :-)
          • jacek1f jeszcze raz :-) 05.01.05, 15:49
            Dla tych "nowych" podciągnę jeszcze raz, bo znow jak sobie przeszedlem przez
            caly watek, to sie ze dwa razy poplakalem :-))) ze smiechu. Podciagam watek, a
            Murzyn to tylko na zachete (w wersji hard..). Ale wyszukajcie sobie zajaczka i
            narkotyki, kelnerów z łyzką, złote rybki, no a żabka rządzi:-)))


            Do warzywniaka w Polsce wchodzi Murzyn, ogląda, ogląda i pokazuje na banany.
            Cio tojeszt? - pyta. Sprzedawczyni odpowiada - Banany. - Eeeee, u nasz to szą
            banany, o takie wilkie! - mówi pogardliwie Murzyn.
            A to, cio to? - wskazuje na pomarańcze. - Pomarańcze! - Eeeee, u nasz to sa o
            takie!
            A to, to małe, to cio? - wskazuje na morele. Podkręcona już mocno
            sprzedawczyni mruczy, że morele. - Eeeeee, ....
            W końcu Murzyn wskazuje z usmiechem na arbuza: - a to, cio to ma bić?
            - A to jest właśnie nasz polski pie..ny groszek!!!!
            • jollka2 Re: jeszcze raz :-) 06.01.05, 12:27
              Eskimos wchodzi do baru i mówi:
              - Wódkę raz, proszę.
              - z lodem? - pyta barman
              - A w mordę chcesz???
              • ao22 Re: jeszcze raz :-) 14.04.05, 15:41
                Bardzo wcześnie rano dzwoni telefon. Odbiera zaspany facet i słyszy pytanie:
                - Klinika?
                - Pomyłka, prywatne mieszkanie.
                Za chwilę znów dzwoni telefon:
                - Klinika?
                - Nie, do jasnej cholery! To prywatne mieszkanie!
                - Heniek, no co ty? Kumpla nie poznajesz? Tu Mietek. Pytam, czy strzelimy sobie
                klinika z rana.
    • baky Mmyślę, że sobie to wyobrazicie... 05.01.05, 16:17
      Dowcip z tych "demonstrowanych" - pokazywanych, ale...

      Przychodzi facet do knajpy, siada przy stoliku, bierze menu i czyta...
      Leci palcem po potrawach i... zatrzymuje się na specjalności zakładu - "Qrwa i
      gitara". Co u licha? Woła kelnera.
      - Co to?
      - To niespodzianka.
      - Poproszę.
      Kelner przynosi wielką bułę (coś w rodzaju hamburgera) wyładowaną róznościami i
      suto polaną keczupem, musztardą i majonezem (dużo). Gość gryzie, memła w ustach
      i kiwa głową, że niezłe, a cała zawartość spływa mu na brzuch. Facet krzyczy:
      - O qrwa! I gra na brzuchu... jak na gitarze.
    • Gość: Gość setny post IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:08
      Setny post:)
      • baky Co z tego? Bez dowcipu nie liczy się _n/t 05.01.05, 17:17
      • baky Promocja!!!!!!!! 06.01.05, 10:46
        Po burzliwej wieczornej dyskusji komisja uznała, że wygrał/a Pan/Pani 2 kg soli
        kuchennej!!!

        Nagrodę można odebrać w którymś z hipermarketów sieci Tesco... Po uprzednim
        zakupie 4 kg pstrągów.
    • Gość: ampolion Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.nyc.rr.com 05.01.05, 19:32
      A swoją drogą interesujące jest to kto się tutaj nie wpisał ani razu choć
      inaczej jest ich pełno...
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 05.01.05, 19:38
        Co sugerujesz Ampolionie :-) ?

        Ale wiesz, po wysiłku tzw pierwotnym, to i ja mam klopot zeby dorzucic
        jakis "spozywczy" dowcip. I to od kiiilku dni :-(
        • Gość: szopen Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: 206.73.209.* 06.01.05, 11:02
          Pojechaly dwie zakonnice z glebokich Wloch do USA.
          Chodza sobie zwiedzaja New York.
          Zachcialo im sie cos zjesc, patrza a tam budka ludzi kupuje jakies jedzenie.
          Cos jakby bulki z wkladka.
          Dowiedzialy sie ze nazywa sie to Hot Dog.

          Przysiadly na lawce zabieraja sie do jedzenia.
          Jedna z nich odwija papier zaglada do srodka i pyta sie drugiej:
          - A tobie sie jaka czesc trafila?
    • jollka2 Re: uśmiech na dzieńdobry: 06.01.05, 12:52
      Siedzi robak na trawniku i patrzy na jabłuszko, myśli:
      "Poczekam trochę, jabłuszko dojrzeje i wtedy je zjem"
      Na drzewie siedzi ptaszek obserwuje robaka i myśli:
      "Poczekam aż robak zje jabłko, będzie wtedy smaczniejszy i wtedy go zjem"
      Na płocie siedzi kotek, obserwuje ptaszka i myśli:
      " Poczekam aż ptaszek zje robaka, będzie tłusty i wtedy go zjem".
      Nagle zerwała się burza, piorun walnął w płot, a kotek spadł prosto w kałuże.
      Jaki z tego morał?
      Im dłuższa gra wtępna, tym bardziej mokre futerko.
    • baky Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:27
      Przychodzi do restauracji klient z krokodylem na smyczy. Ludzie się zrywają,
      panika! Gość zapewnia, że ten krokodyl jest baaaaardzo łagodny, ale nikt w to
      nie wierzy. Facet proponuje więc małą demonstrację: Odpina rozporek, wyjmuje
      ptaka, teraz wali krokodyla pięścią w łeb, a ten otwiera paszczę... Facet
      wkłada do niej ptaka, wali dwa razy w łeb i krokodyl zamyka paszczę. Napięcie
      sięga zenitu! Już jest wręcz atomowe, gdy gość wali trzy razy krokodyla w łeb,
      ten otwiera paszczę, a ptak ukazuje się niedraśnięty! Lecą brawa, wiwaty. Gość
      pyta czy ktoś z publiki chciałby może spróbować... Zapada cisza kiedy od
      stolika w rogu wstaje babcia i mówi:
      - No ja bym spróbowała, gdyby Pan tak w łeb nie walił.
      • jacek1f Re: Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:32
        Baky :-) naciagasz - dodales po prostu "restauracje" zeby sie tu łapało :-)))
        • baky Re: Skoro tak, to tak 06.01.05, 16:36
          jacek1f napisał:

          > Baky :-) naciagasz - dodales po prostu "restauracje" zeby sie tu łapało :-)))

          Nieprawda, bo choć bez przełykania, to jednak konsumpcyjny. Prawda?
    • miszam Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.01.05, 11:19
      Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
      Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał
      żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy.
      Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały
      majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej
      norki.
      Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę
      na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki.
      Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :
      - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci.

      Pani w szkole pyta Jasia:
      - Co mamy z gęsi?
      - Smalec.
      - I co jeszcze?
      - No, smalec.
      - A co masz w poduszce?
      - Dziurę.
      - A co wylatuje z tej dziury?
      - Pióra.
      - No to co mamy z gęsi?
      - Smalec.

      Spotykają się dwa psy. Jeden wychudzony okrutnie, sama skóra i kości, drugi
      tłuściutki, wygląda jak pączek w maśle.
      Tłusty patrząc na chudego mówi:
      - Wiesz co, patrząc tak na ciebie można by pomysleć, że w promieniu 50 km to
      bieda... nic do żarcia znaleźć się nie da!
      Na to chudy:
      - A patrząc na ciebie można by pomyśleć, że to z twojego powodu!

      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.01.05, 13:29
        Pyszne te z myszą..:-) filmówka!
        Jak ten z żabą - na dole:-)
        • jacek1f ostrzegałem... 11.01.05, 13:50
          ..., ze podbiję :-)
          • baky Re: ostrzegałem... 11.01.05, 13:57
            jacek1f napisał:

            > ..., ze podbiję :-)

            I tak nikt się tego nie spodziewał. Ja wcale.
            • brunosch Re: ostrzegałem... 11.01.05, 14:17
              Z Myszą wchodzi do stałego repertuaru. :D
              A teraz z zupełnie innej beczki. Konsumpcyjny o tyle, że mamy złotą rybkę.

              wędkarz stoi na brzegu, łowi ryby. Nagle wyciąga złotą rybkę, ta oczywiście
              ludzkim głosem proponuje mu spełnienie 3 życzeń. Wędkarz pomyślał i rzecze:
              1. Chcę mieć arystokratyczne pochodzenie
              2. Chcę mieć władzę tak potężną, żeby wpływać na losy świata
              3. Chcę podróżować, zwiedzać świat...
              Szszszszuuuu!
              Budzi się w łożu z baldachimem, za oknami słońce, piękne lato, kobieta w
              koronkach pochyla się nad nim, całuje i cichutko mówi:
              - Arcyksiąże, pora wstawać, jesteśmy wszak w Sarajewie!
    • Gość: Mewa niespożywczy, ale..... fajny IP: *.crowley.pl 20.01.05, 13:21
      ęłęóOddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ. Dzwoni telefon.
      - Centralne Biuro Śledcze, słucham...
      - Kciołem podać, co Jontek Pipciuś Przepustnica chowie w sągu drzewa
      marychuanem.
      - Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym.
      Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agentów CBŚ. Rozwalają
      stos drewna, każdy klocek precyzyjnie rozszczepiają siekierką, ale nic nie
      znajdują. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne przeprosiny, odjeżdżają.
      Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę,
      którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza
      ramionami, wchodzi do chałupy, odbiera.
      - Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu?
      - Ano byli. Tela co pojechali.
      - Drzewa ci narąbali?
      - A narąbali.
      - Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin!
      • jacek1f best of - subiektywne podciągnięcie :-0 20.01.05, 13:33
        Aleśmy uzbierali fajnych kawałków. Tu wybór z wyboru - przeszły u mnie do
        klasyki, wywołując gorący aplauz wokół :-))


        Siedzi facet nad stawem i łowi ryby...
        Wynurza się żaba i pyta:
        - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
        - A skocz sobie.
        Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby...
        Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
        - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody?
        - No, skocz sobie (poirytowany).
        Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby...
        Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
        - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc kończy: ... usiąść
        koło Pana?
        - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby...
        Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
        - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
        Na co pierwsza:
        - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana?

        Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
        Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał
        żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy.
        Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały
        majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej
        norki.
        Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę
        na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki.
        Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :
        - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci.

        Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
        - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
        - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.
        Biegnie sobie zajaczek przez las czy tam przez jakas sawanne , niewazne gdzie ,
        wazne ze sobie biegnie Nagle patrzy , a tu stoi zyrafa i chce sobie wciagnac
        kreske , no to on do niej:
        - Zyrafa , nie bierz tego gówna , lepiej ze mna pobiegaj ! to zdrowsze !
        zyrafa tak mysli , mysli i w koñcu mówi
        - W sumie to masz racjê zajac , pobiegam z Toba.
        I tak sobie biegna , biegna , a tu stoi sloñ i juz ma wlasnie zapalac jointa.
        Zajac jak to zobaczyl od razu wkroczyl do akcji
        - Te sloñ ! Nie pal tego gówna ! Lepiej chodz z nami pobiegac ! to zdrowsze !
        Sloñ siê lekko zdziwil , ale w koñcu dal siê namowic. I tak sobie biegna we
        trójkê az tu nagle stoi lew. Na rêce juz zawiazany pasek , w lapie strzykawka
        i ma zamiar za podac sobie heroinê .
        Zajac ( tradycyjnie juz ) postanowil interweniowac . Ty ! Lew ! Zamiast
        wstrzykiwac sobie jakies gówna to bys lepiej znami pobiegal ! to zdrowsze ! Na
        to lew spokojnie podszedl do zajaca i z calej sily walnal go w leb ! zyrafa i
        sloñ w szoku
        - Dlaczego go uderzyles ? ,- pytaja zdziwnieni
        - A bo je..y zawsze kaze wszystkim biegac jak siê nalyka amfy

        Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do
        niego kelner. Ruski zamawia:
        - Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
        - Tak, oczywiście.
        - No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
        - Zaraz przyniosę
        - A wódę masz?
        - Tak, oczywiście.
        - No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy!
        Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył mordą w
        kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik....
        Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta:
        - Co podać?
        - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik `47.
        - Oczywiście.
        - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać
        proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym paseczkiem dookoła.
        - Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
        - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko
        przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z
        oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia.
        - Gdzie nalać? - Pyta kelner.
        - W kuper!
        - Gdzie???
        - W dupę, pieprzonej kurze!!!
        Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
        - I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!!

        Przychodzi Chińczyk do sklepu w Polsce i mówi:
        -Dżing dżeng dżong Coca cola.
        Pani na to:-Dwie butelki czego?
        • baky Lord 20.01.05, 15:02
          Lord leżąc w wannie puścił bąka...
          Po chwili w drzwiach łazienki pojawia się lokaj z butelką mleka i szklanką na
          srebrnej (a jakże) tacy...
          - ??? Haroldzie, nie prosiłem o mleko.
          - Ależ lordzie, wyrażnie słyszałem: "One Bottle of Milk".

          (mówiąc pointę należy obniżyć głos)
          • buterfly5 Re: Lord 24.05.05, 16:10
            miało być: Bob, bring me botle of bourbon...
    • Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:08
      Z wyborem towarzysza życia jest jak w restauracji:
      Sam wybierasz i jesteś zadowolony.........dopóki nie zobaczysz, co dostał
      klient przy sasiednim stoliku.
    • Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:17
      przychodzą 2 blondynki do sklepu( sorki, też jestem):
      -co to jest to duże zielone?
      -arbuzy
      -to poprosimy 2 ale oddzielnie zapakować.
      -a to mniejsze zółte?
      -melony
      -to też 2 ,ale oddzielnie zapakować
      -a to czerwone?
      -jabłka
      -to 2 kilo ,ale odzielnie zapakować
      -a to.......? itd
      -a to malutkie czarne?
      -MAK K......!!!!ALE NIE NA SPRZEDAŻ!!!!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka