Gość: alik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.05, 20:40
Czy pamiętacie swoje zaskoczenie (pozytywne)podczas jedzenia czegoś, co ze
względu na dobór składników powinno raczej wywołać odruch wymiotny? Ja
przeżyłam coś takiego we wczesnej młodości - dwa razy. Pierwsze: nocleg na wsi
u znajomych mamy i na kolację kanapki z plastrami białego sera własnej roboty,
na serze ogórki małosolne polane świeżo zebranym miodem...Nieoczekiwana
poezja! Drugi raz w podrzędnej restauracji w Tylmanowej, w czasach kryzysu
(ok.1984-5 r.).Zamówiłam naleśniki ze słodkim serem, ale okazało się, że były
podsmażane na solonym maśle z tzw.darów i tymże masłem polane...Może byłam
wtedy bardzo głodna, ale zjadłam z wielkim smakiem.
Mój dziadek jadł pomidory tylko posypane cukrem - innych nie akceptował, nie
znosił np. zupy pomidorowej, czy pomidorów w sałatkach. Próbowałam tych
posłodzonych, ale niezbyt przypadły mi do gustu...