cipcipkurka
31.03.08, 11:17
Na blogu Liski przeczytałam o tej książce:
ecx.images-amazon.com/images/I/51HgrfSBxhL._AA240_.jpg
I, podobnie jak Liska, zaczęłam się zastanawiać, co też wybrałabym
na swój ostatni posiłek.
W przedbiegach odpadły wszelkie słodycze, ciasta, lody i bezy---
nawet ich nie rozważałam.
Pierwsza myśl---pajda świeżego chleba, takiego prawdziwego, z grubą
warstwą masła. Prawdziwego ;-)
A druga i ostateczna---talerz ruskich pierogów, zrobionych przez
moją Teściową. Okraszonych cebulką... a potem jeszcze jedna porcja.
I zimne, ale nie lodowate, piwo do tego.
Potraktujmy ten temat z przymrużeniem oko i załóżmy, że na stojąc na
szafocie bylibyśmy w stanie myśleć o jedzeniu ;-)))